środa, 30 kwietnia 2014

399//14. WYSTARCZY SIĘ POSTARAĆ




WYSTARCZY SIĘ POSTARAĆ

Nie spieszyć się do jutra.
Nawet do dziś.
Utrzymać zamknięte oczy
nad krawędzią marzeń
— one i tak wyrastają z niebytu,
a są jak szczyty,
często nie-do-zdobycia!

Jednak wystarczy się postarać.
Nie pozwól, by to,
co jest twoim rozrusznikiem serca,
teraz się zniszczyło — siląc nadaremnie.
Może w tym jutrze znajdzie się ktoś.
I to ważniejszy niż dziś.
I ode mnie.

© Elżbieta Żukrowska 30.04.2014.
Fot z internetu.

398//14. Z POZIOMU INWALIDZKIEGO WÓZKA




Z POZIOMU INWALIDZKIEGO WÓZKA

Zabrakło kawy w moim kubku,
miałeś tu być i opowiadać
o wydarzeniach, które wczoraj...
Czekałam, ale zmierzch zapada.

Zabrakło kawy... lub herbaty.
Nie dotrzymałeś obietnicy,
a już się wloką mgły wieczorne,
zasnują całą okolicę.

Jeździliśmy na północne wzgórza,
tam dobry widok na zachody.
Czekałeś, kiedy się zanurzy
słońce w otchłani złotej wody...

Robiłeś całkiem sporo fotek,
taki przejęty, poruszony...
Jak to się stało, że dla mnie żadnej?
A wszystkie wiozłeś do byłej żony?

Co ja tu robię? — myślałam czasem.
Czemu tak dałam się omotać...?
A teraz siedzę na wózku sama
i nikt herbaty już nie poda...

© Elżbieta Żukrowska 30.04.2014. 
Fot. z internetu

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

397//14. WSPOMNIENIE



WSPOMNIENIE

Wiwatowały Jemu  tłumy,
On pozostawał uśmiechnięty,
zawsze przejęty losem ludu,
po trzykroć Święty, Święty, Święty!

Wyjednał łaskę uzdrowienia,
pochylał się nad cierpiącymi,
dzieciaczkom błogosławił z głębi.
Duch Święty, na Jego prośbę,
zmienił oblicze naszej ziemi.

A teraz obok Pana w Niebie
znów za owczarnią oręduje,
rodziną szczerze zatroskany —
wszystkich miłością obejmuje.

© Elżbieta Żukrowska 27.04.2014.
Fot z internetu

396//14. DO PRZYJACIELA



DO PRZYJACIELA

Od samotnych, gorzkich nocy
i modlitwy bez nadziei,
od niewiary, pustki w sercu
i przysięgi słów nieszczerych
— ocal mnie!

Od czarnego źródła zdrady,
od tęsknoty i zazdrości,
od pożądań, dzikich pragnień
i od szarej codzienności
— ocal mnie!

© Elżbieta Żukrowska 28.04.2014.
Fot. z internetu

395//14. KOCHAJ MNIE O PORANKU



KOCHAJ MNIE O PORANKU

Wczesnym porankiem, gdy odkrywam,
jak piękne słońce w chmurkach wstaje,
jak lekki wietrzyk igra w drzewach
lub tańczy z piaskiem na rozstajach...

Do ciebie zwracam się, kochany,
abyś był blisko, coraz bliżej
i już w zapachy me wplątany
całował włosy, oczy, niżej...

Przytul mnie w tej porannej rosie,
bo właśnie negliż całkowity...
Przytul w nadziei, że przed nami
jeszcze tysięczne takie świty...

© Elżbieta Żukrowska 28.04.2014.
Fot z internetu

394//14. LUBIĘ, GDY POŚRÓD...



LUBIĘ, GDY POŚRÓD...

Lubię, gdy pośród niespodzianek,
twój poranek
nagle jest także moim...
Jakby na moment
czas w miejscu stanął!
Szczęścia przybyło!
Dopełniają się miłosne godziny,
już i tak syte nocą,
a wciąż unurzane w pragnieniach,
wnoszące odurzający niepokój,
aż po spotkanie niecierpliwych rąk.
Jeszcze ostatnie westchnienie,
jeszcze na chwilę splecione myśli,
znajomy smak chętnych ust...

A kiedy woda wszystko zmyje,
gdy przynaglani wielkim światem
znów rozdzielimy nasze chwile,
jak to się dzieje każdym latem...
Rozdzieleni — ale z nadzieją
i doczekamy na gwiazd blaski
oraz na szczęście, które wniesie
do naszych serc aż nadmiar łaski...

© Elżbieta Żukrowska 28.04.2014.
Fot z internetu


piątek, 25 kwietnia 2014

393//14. * * * (W bliskości być...)



  *  *  *

W bliskości być, razem śnić,
jedno dla drugiego drogowskazem,
myślą przewodnią, mapą, obrazem...
Istotą życia!
Już ręka w rękę... i poza zgiełkiem!
Zdobyć ten szczyt — nie do zdobycia
— jak tron, jak koronę
— zwieńczenie życia!

© Elżbieta Żurowska 25.04.2014.
Hrywań - jeden z najbardziej malowniczych szczytów Tatr.
Fot. Marcin Kęsek
Fot. facebook.com/GoldenHoursShooters?ref=stream 

392//14. LUBIĘ CZEKANIE, WYOBRAŻANIE...



Lubię czekanie, wyobrażanie
(z opowieści pewnego pana)

Tak rozpaliłaś z nagła miłość,
krzyczałaś głośno — echem byłaś...
Chciałaś mnie porwać — i uniosłaś,
gdzie wśród koronek twoja postać...
Gdzie miękkie łoże i porywy,
gdzie mógłbym bardzo być szczęśliwy...

Ale nie jestem — gdyż, kochanie,
dla mnie tak piękne jest czekanie!
Wszystkie marzenia, wyobrażenia,
cała ta droga do spełnienia...
A gdy posiądę  ciało kobiety
— wszystko to znika gdzieś... niestety....

© Elżbieta Żukrowska 25.04.2014.
Fot. z internetu

środa, 23 kwietnia 2014

391//14. PO ROZSTANIU



PO ROZSTANIU

Rozpoznałeś ją  — choć w tłumie jej nie ma!
To jej włosy, jej kurtka
— noszona z taką nonszalancją...
Przecież to jej ruchy:
ten gest dłonią, to wzruszenie ramion!
Boże! Jak ona pachniała? JAK?
I ból nagły sztyletem wdziera się do serca,
bo nie możesz sobie przypomnieć...
Aż podbiegasz, by z tyłu pochwycić
znajomą nutkę woni.
Ale ona, szukając czegoś w torebce,
zwraca się w twoją stronę
i nowa bolesna fala zalewa ci serce
— bo to nie ona. NIE ONA!!!
Zataczasz się jak pijany... Łkasz...
Jeszcze raz czy dwa
spowiadasz się barmanowi,
w później przez lata liżesz w milczeniu
własne rany — jak wilk... I nikt
nie wydobędzie z ciebie
nawet jednego słowa skargi.

© Elżbieta Żukrowska 23.04.2014.
Fot. z internetu  -obraz -Alexy Kurbatow

wtorek, 22 kwietnia 2014

390//14. UCZYŁEŚ MNIE...







UCZYŁEŚ MNIE...

uczyłeś mnie
zanurzać ręce i twarz w rozżarzonym słońcu
nabierać złota pełnymi garściami
i rozsiewać je wokół...
uczyłeś mnie
jak śmiać się pięknie choć cicho
nasączać radością ściany pokoju
by szczęście zostało z nami na zawsze
chroniłeś mnie
tak delikatnie i niezauważalnie
było mi dobrze, słodko, błogo
w zasięgu twoich rąk

jakoś już nie słyszę
nawet
echa twoich kroków

© Elżbieta Żukrowska  22.04.2014.
Fot. Marian Zaborowski

389//14. JESZCZE TYM BZEM...



JESZCZE TYM BZEM...

Jeszcze tym bzem ustroję pokój, niech pachnie!
Niech jego zapach zostanie na zawsze!
Mam takie retrospekcje — że był ktoś kochany,
lecz odszedł, odpłynął... Uczucia miał słabsze...?

Cóż jemu bzy, łzy, kobiece wzruszenia?
Słowa słodko rozszeptane w miłosne noce...
Wziął, co zamierzał, zostawił wspomnienia.
A serce... No — głupie! Znów się szamoce...

© Elżbieta Żukrowska 22.04.2014.
Fot. z internetu.

388//14. KRADNIESZ CZAS ...



KRADNIESZ CZAS

Kradniesz czas rodzinie
by krótkimi chwilami
obdarować ukochaną
Prosisz — bądź ze mną!
bądź przy mnie!

Ale ona też ma rodzinę
i choć z całego serca
pragnie tych rozmów
dotyku
pocałunków
— mówi "nie!"
i już odchodzi by się zanurzyć
w gąszcz spraw nieznanych tobie
nieopowiedzianych
nawet — zakazanych

Stoisz za zakrętem
i wściekasz się w sobie
jednak tak naprawdę wiesz
że gdyby była inna
— nie byłaby godna
takiego pożądania
i takiej miłości

© Elżbieta Żukrowska 20.04.2014.
Fot. z internetu

387//14. * * * (Widziałam...)



   *  *  *

Widziałam
jak z trudem przełykasz ślinę
poruszyłeś wargami
lecz nie padło słowo
minął tydzień
nawet miesiąc minął

Już nic się nie zacznie
na nowo

© Elżbieta Żukrowska 20.04.2014.
Fot. z internetu

niedziela, 20 kwietnia 2014

386//14. TO TYLKO CHWILA...



TO TYLKO CHWILA...

Taka daleka i trudna podróż
dla dużo spóźnionych
spotkań i wspomnień
a nasz wodospad huczy jak dawniej
nie słyszę twoich słów

Gdybyś napisał
to najważniejsze
miałabym wtedy już
czarno na białym
miałabym
miałabym
miała

A tak do końca pewna nie byłam
tylko melodię powtarzałam
gdy wodospadu huk
do końca nie wierzyłam

Gdybyś napisał...
te telefony trzaski na łączach
strata zasięgu
gdybyś napisał...
a ty SMS-a
to nie to samo — nie to!

napisz w liście
— proszę koniecznie
bym nie musiała się domyślać
i nie mówiła — możesz zapomnieć
tyle słów do mnie
bardzo stęsknionych

Szukałam ich pod wodospadem
echa dni zapomnianych
myśli barwnych
drżących emocji
gdybyś napisał...

napisz to wszystko
co winnam wiedzieć
to tylko chwila by list wysłać
to tylko chwila by opowiedzieć

napisz koniecznie

© Elżbieta Żukrowska 16.04.2014.
Fot. z internetu


385//14. * * * (umyśliłam, że napiszę...)


    *  *   *

umyśliłam że napiszę wiersz specjalny
pięknie ozdobiony girlandą metafor
ale ty nie chcesz moich wierszy — żadnych

popłynęły słowa spowiedzi zwyczajnej
— jakoś tak wyszło chyba bez namysłu —
nie martw się bo już więcej czasu ci nie zajmę

w spokoju za sobą zostawiłam wiersze
rozczarowana usiłuję odnaleźć uśmiechy
kiedyś przecież miałam po prostu najszczersze

ciągle lubię oglądać twoje fotografie
chociaż ostatnio unikam — bo za bardzo boli
ale nie myśleć nie wspominać — nie potrafię

© Elżbieta Żukrowska 18.04.2014.
Fot. z internetu

384//14. ROZBIŁAM SZKLANKĘ...








ROZBIŁAM SZKLANKĘ

zdrętwiały palce i rozbiłam szklankę
zbyt długo grałam z myślą o tobie
to już ostatnie akordy — kiedyś ulubione
zapomniałam jak wygląda świat
bez muzyki — bez ciebie

gdy ożywczy promień
dotyka twoich powiek
a kraty okien nie wstrzymują szumu
już nie rozchylasz dłoni
nie mrużysz oczu w słońcu

błędnie wydawało mi się
że mój dom tam gdzie ty
niby nic się nie zmieniło
to tylko rozbita szklanka

© Elżbieta Żukrowska 18.04.2014.
Fot. z internetu

sobota, 19 kwietnia 2014

383//14. ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH !!!



W E S O Ł Y C H   .  Ś W I Ą T !!!

Świątecznych serdeczności pełen wiklinowy kosz
— niech jajeczko wszystkim na zdrowie smakuje!
Do tego od zajączka pękaty trzos
— niech zamożności w domu nie brakuje!

A gdy po szynkach, ciastach, smakołykach
miły tłuszczyk otoczy brzuszek, ciało znacznie wzmocni,
niech dyngus jeszcze zmoczy koncertowo,
by długo pamiętać Święta Wielkanocne!

© Elżbieta Żukrowska 19.04.2014.

Fot. z internetu.

Wszystkim moim Drogim Czytelnikom oraz przypadkowym Gościom
życzę cudownych rodzinnych spotkań, wypoczynku także na  świeżym 
powietrzu, a przede wszystkim głębokich przeżyć religijnych - bez względu na to, 
jaką religię wyznają. 


W E S O Ł E G O  .  A L L E L U J A !!!




382//14. * * * (deszcz przez noc...)



                         *  *  * 

deszcz przez noc całą pilnie mył źdźbła trawy
każde pucował do połysku śmiało
by w dzień szmaragdem ciemnym błyszczały
a na nich kwiaty — mlecze jak żółte topazy
każde do słoneczka zwrócone twarzą

© Elżbieta Żukrowska 8.04.2014.
Fot. za Marianem Zdrodowskim

381//14. * * * (Tęskniąc za twoim... )



  *  *  *

Tęskniąc za twoim słowem, pytam bezgłośnie
— dlaczego nigdy nie pisałeś wierszy dla mnie?
Miłosnych. Ale przecież wiem — nigdy nie
byłam twoją muzą. Nawet najmniejszą, całkiem
niedużą...I nigdy nie będę. A ty nie napiszesz
tego najważniejszego wiersza dla mnie. Co
najwyżej wyjdę tu na zrzędę...
Nigdy nie będę.

Wykrzykiwałam jakieś słowa... Może do ciebie
— całkiem zbędne! Jak ten groch z przysłowia...
Nic nie znaczące. Na każde, dobre i złe,  trzeba
sobie zasłużyć. Niepotrzebnie się troskam.
Niepotrzebnie oddechem fale chcę wzburzyć!
Cóż może znaczyć kołysanie wierzby na wietrze?
Sam powiedz — takie nic. Powietrze.
Takie całkiem nic.

Rozmowy telefoniczne? Chyba nie miałeś czasu.
 A przede wszystkim chęci... Światy dwa, zbyt
odległe, rozdzielone przestrzenią bardziej niż
murem. Nie mogłeś zapisać, ani narysować
z pamięci, ulotnych wyobrażeń, nadziei, zaledwie
zalążka myśli... i pragnień. Szczególnie pragnień.
Nigdy nie były ważne. Dla ciebie. Może i dla mnie
— już nie wiem. Gdzieś się pogubiłam. Coś
przekręciłam... Właśnie... postawiłam na głowie...
Bezsensowne pragnienia....

Pośród tych wierszy i słów, rozmów,
które się nie odbyły — nie było też spotkań.
Nawet nie powstał obraz, ten wspólnie
malowany — ty pędzlem, a ja słowem.
W fiolecie unurzany przedświt, różowe zorze
w chwilę potem podniosły łuny. Krzyk mew
nad wodą... Wiatr chłodem w nas — każde
oddzielnie. Ze mnie chciał wydrzeć uczucia...
Po co? Zabrakło pieśni na dwa serca. I innych
symboli. Kiedyś nawet pytałam, czy cię Polska
boli... Bolała. Tylko ten świt... Patrz — czy
u ciebie też dnieje? A już myślałam, że mnie
dzień ocali. Cały świat wymyślony. Fiolety,
 róże, poranne, gęste mgły...
Już nie mój świt.

           ~   ~   ~

Nie chcę tak zwyczajnie rozkruszać uschłych,
róż, pisać wierszy o cudzej miłości, o odległych ,
nieznanych mi światach, o przyczynach
i skutkach niedoszłego działania. Te wiersze
już dawno się wszystkim znudziły... A ty?
Jakbyś — wiedząc, że bez kocham — przysyłał
tulipany! Życzenia składałeś z okazji
nieistniejących świąt. Unosiłeś osłabłą
powiekę, by jeszcze raz przeczytać mój
byle jaki wiersz i zżymałeś się, bo słowa
znów były nieodpowiednie... Perfekcjonisto
nie mój... doskonały...
Zbyt doskonały jak dla mnie.

© Elżbieta Żukrowska 18.04.2014.
Fot. z internetu

piątek, 18 kwietnia 2014

380//14. ŚWIĘTA! ŚWIĘTA! ŚWIĘTA!


ŚWIĘTA! ŚWIĘTA! ŚWIĘTA!

Zapach świątecznych łakoci:
baby, mazurki, leguminy!
Pascha się pomarańczą złoci...
Nad stołem garść gałązek, z leszczyny...
A na obrusie niczym kwiaty
porozkwitały w krąg pisanki,
na rogach stołu w dwóch koszyczkach
zielenią i brązem wabią też kraszanki.
Pośród rzeżuchy, przepiórczych jajeczek,
odpoczywa gliniany mały baraneczek...

Drugi, dużo większy, upieczony z ciasta,
między sernikami do góry wyrasta.
Z czerwoną chorągiewką i rogiem złoconym,
jest ważnym symbolem, tu pięknie zdobionym.

A dom wypełnia dalej krzątanina,
radosne rozmowy, świąteczne spotkania,
choć już wysprzątany, tylko kosmetyka,
ostatnie ozdoby — dla piękna mieszkania.

Niedługo zabrzmią radosne dzwony,
a najbardziej donośnie ALLELUJA!
Aż do serc dotrze śpiew natchniony
— że Jezus żyje, bo śmierć pokonał!

ŚWIĘTA! ŚWIĘTA! ŚWIĘTA!

© Elżbieta Żurowska 17.04.2014.
Fot. z internetu.


czwartek, 17 kwietnia 2014

379//14. * * * (Gdy przechodziłeś...)




  *  *  * 

Gdy przechodziłeś obok,
wyniosły i obojętny,
pochłonięty swoimi sprawami,
znów udałam,
że mam oczy zamknięte,
że nie ważne,
co stało się z nami.

Że nieważne...

Zmieniłam zwykłe trasy,
uciekłam
od wydeptanych wspólnie dni.
Zostały mi twoje obrazy,
kwiatami poprzedzielane,
jak czasem...
I ten specjalny timbre głosu,
co się czasami śni...

Tylko czasami śni...

© Elżbieta Żukrowska 17.04.2014.
Fot. z internetu


378//14. * * * (Zupełnie nie wiem...)




  *  *  *

Zupełnie nie wiem,
dlaczego ciągle za tobą wyglądam.
Od dawna nie ma cię już w moim życiu.
Została garść wierszy i dwie garście wspomnień.
Jeszcze miłość w sercu — żarzy się.
W ukryciu.

© Elżbieta Żukrowska 16.04.2014.
Fot. z internetu.

377//14. RADOSNY NASZ CZAS




RADOSNY NASZ CZAS

"Słodkiego, miłego..."
— droczysz się każdego dnia,
układasz kostki cukru na mym talerzyku,
nie mówisz, że to wybrany czas...
Każdy dzień z tobą do takich należy.
"Słodkiego, miłego..."
Uśmiechy są niezbędną przyprawą,
dotykają się dusze,
splatają ręce,
zjednoczone serca śpiewają ...

© Elżbieta Żukrowska 16.04.2014.
Fot. Mirosława Pisarkiewicz

środa, 16 kwietnia 2014

376//14. ROZTERKI



ROZTERKI

Pośród koronkowych życzeń,
luksusowych drobiazgów,
przebiega nieomal
niepostrzeżenie
myśl całkiem maleńka:

Było pół życia przy sękach...
Na co te rauty,
przyjęcia, spotkania,
skoro i tak ciągnie
do lasu, nad wodę...?
Dlaczego wiecznie odnawiać
— z naciskiem! — starania,
choćby o bogactwo,
które w efekcie i tak
nie jest nagrodą...
Jednak dzięki mamonie
żyje się tak wygodnie...

© Elżbieta Żukrowska 6.04.2014.
Fot. z internetu

375//14. * * * (w szepcie...)



  *  *  *

w szepcie serdecznym
utulasz mnie obok swego serca
karmisz miłością i oddaniem
spełniają się
nasze wspólne marzenia
zapominam starego rytmu
w twoim się teraz staję

© Elżbieta Żukrowska 6.04.2014.
Fot. z internetu

374//14. ODPOWIEDŹ


ODPOWIEDŹ

Jak to jest — tyle dałeś,
obsypałeś... i odeszła!
To cię gnębi... pytanie zostało!
Spójrz uważniej —
nie zrezygnowałeś
ani z kawałka swej podłogi
i nieba.
Dawałeś tylko to,
na czym ci zbywało...

© Elżbieta Żukrowska 5.04.2014.
Fot. z internetu

373//14. RESZTA NIEWAŻNA!



RESZTA NIEWAŻNA!

Dlaczego milczysz? Ręce opuściłeś...
Którędy myśl twa, że ... niebo ciemnieje?
Wiem — pewnie już nie kochasz,
gorzej — niesłusznie przeczuwasz,
że musisz odejść zanim rozednieje...
Zatrzymam w sercu myśl o twym powrocie,
uwierzę głębiej, niż to możesz pojąć,
a wkrótce poznasz to, co nieulotne
i ile może znaczyć dobra miłość...
Choć w starej czapce, wyszarzałym swetrze,
w butach zdeptanych niemal do imentu,
znów się poczujesz jak król, jak zdobywca!
Reszta nieważna! — niżej postumentu!

© Elżbieta Żukrowska 5.04.2014.
Fot. z internetu

372//14. PO NAMYŚLE - REZYGNUJĘ



PO NAMYŚLE — REZYGNUJĘ
( z przymrużeniem oka)

Poranek w deszczu — płyną zimne łzy...
Niespiesznie dopijam czarną kawę.
To co mam zrobić dzielę na trzy:
zaraz — może jutro — chyba wcale...

I rozkopuję stare wspomnienia,
to mnie w zasadzie zawsze rozkleja,
przecież minęło...Cóż, że robiłam...?
Życie się na mnie chętnie wypięło... 

Przeciągam się, aż trzeszczą kosteczki,
"leniwiec" bierze mnie w objęcia...
Jakie "zaraz"? Najwcześniej we wtorek!
I czas niech mnie nigdy nie popędza!

Od nowa dokonam odważnie podziału:
za tydzień, za miesiąc, a tu — rezygnuję.
Nie muszę robić, nie muszę się spieszyć.
A życie niech mnie nie musztruje. 

© Elżbieta Żukrowska 14.04.2014.
Fot. z internetu

wtorek, 15 kwietnia 2014

371//14. JESZCZE JEDEN WIERSZ...





JESZCZE JEDEN WIERSZ

Jeszcze jeden wiersz
jak paciorek na nitkę...
za daleko nie błyszczy
nie zwraca uwagi
może powinien się
aż nocą przyśnić
— z tym zdaniem najważniejszym,
co świat rusza z posady...

© Elżbieta Żukrowska 14.04.2014.
Fot. własna.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

370//14. ZMIANY



ZMIANY

Ten czas przychodzi, gdy się nie spodziewasz,
nie oczekujesz — unosisz zmęczone powieki...
To nowy dzień, ŻYJ — zachęcają drzewa,
nie chcesz się nawet budzić, dziś jesteś daleki...

Wolisz otulony zadrzemać w fotelu,
unikasz wilgoci, szkodzi twoim kościom.
Już nic nie planujesz, jak kiedyś za młodu...
Ba! Inaczej się działo, za twojej młodości!

Teraz łatwo poddajesz się słabościom i lękom,
jesteś tak schorowany, że wszystko cię boli.
Kiedyś? Kiedyś byłeś silny i młody. I piękny!
Sam o sobie mówisz, że dziś jak wór soli...

Choroba za chorobą długo cię nęka,
płuca, nerki, trzustka, dwunastnica, serce...
Do wymienienia (a szybko!) organów kolejka,
a ty zapewniasz że chorować nie chcesz...

Po cichu myślisz "jeszcze się pozbieram".
Być może zrobisz coś, czym zadziwisz bliskich,
ale na razie... weź leki... Jeszcze nie umieraj!
Kocyk,  kawa i śmiej się do- albo ze- wszystkich!

© Elżbieta Żukrowska 27.03.2014.
Fot. z internetu  -BBomerinDenial)

369//14. KRZYWE ZWIERCIADŁA



KRZYWE ZWIERCIADŁA

wiem — już się nie podobam
zaakceptuję to
— ale daj mi chwilę
tydzień lub miesiąc
może godzinę
zobaczę w lustrze
co i ty widzisz
— kobietę
dla której zabrakło miłości

© Elżbieta Żukrowska 14.04.2014.
Fot z internetu

368//14. UKRZYŻOWANA NADZIEJA



UKRZYŻOWANA NADZIEJA

wiatr z daleka... mroźny...
wicher niebezpieczny
wyziębia ludzkie serca
okrucieństwem wyciska łzy
patrząc w oczy sąsiada
— nawet nie smutek...
a puste oczodoły...
albo żądzę krwi...!
i już deszcz nieomal krwawy
była i łuna pożogi
morowe powietrze
ziemia sczerniała od krwi
oddech trwogi ponad ziemią
na niebie tęczy zabrakło
przymierza ludzkie podeptano
żołnierskim butem w bruk
i znów cień boi się cienia
kobiety ze strachu
o swoich mężczyzn — mdleją
a nadzieja związana
Wschód  ukrzyżowano

© Elżbieta Żukrowska 14.04.2014.
Fot - WP.PL WIADOMOŚCI

niedziela, 13 kwietnia 2014

367//14. Z DALA OD DOMU



Z DALA OD DOMU

Rozstania przychodzą wielce niespodzianie!
Z dnia na dzień wyrasta bariera przymusu.
Możesz mówić i prosić, by twoje kochanie...
Ale i tak los nie słucha, głuchnie kiedy prosisz.

Ważny jest obowiązek, często ekonomia.
Okropne wybory! — może poniewierka!
A jednak wymigać się znowu nie zdołasz.
Pociąg, samolot, auto... I ciągła rozterka.

Karmisz się nadziejami, w złudzie zapomnienia...
Byle jakoś okrzepnąć, nie poddać tęsknocie.
Masz telefon i Skype, obiad w oka mgnieniu,
jeszcze nauka słówek — nawet przy sobocie.

Szybko cię otaczają nowe, obce sprawy,
już teraz nie obce, wcale nie pokrętne,
dom mgła z wolna przysłania, jesteś oderwany,
a to wszystko nowe — przestaje być mętne...

Jeszcze są telefony i częste rozmowy,
leczy przecież chwilami brakuje tematów....
Miało być inaczej — przypominasz sobie.
Jak... ? Czy teraz przymusić się do powrotu?

© Elżbieta Żukrowska 11.04.2014.
Fot. Grażyna Kędzierska

366//14. ODPOWIADAJĄC NA SKARGĘ



ODPOWIADAJĄC NA SKARGĘ

Masz wątpliwości i skarżysz się Bogu,
że pytasz — a On ci nie odpowiada.
Przecież dał wszystkie odpowiedzi tobie!
Nawet dołączył tysięczne rady...
A tyś jak dziecko i nie wiesz, gdzie szukać.
Chyba ci serce trochę zardzewiało....
Wszystkie nauki masz w Piśmie zebrane,
jednak czytając — otwórz serce Panu.

© Elżbieta Żukrowska 12.04.2014.
Fot z internetu - autor : Thomas Uhrmacher

sobota, 12 kwietnia 2014

365//14. WIOSENNA MIŁOŚĆ


WIOSENNA MIŁOŚĆ

Ty nie prosiłeś, nie szeptałeś cicho,
przychodziłeś zagarniać silną ręką
i całowałeś do utraty zmysłów!
Później znikałeś... stanowczo zbyt prędko...

Ty nie żebrałeś o następny uścisk,
lecz kark schylałeś — taki zwykle hardy!
Ustami drogę na mnie pisałeś,
zdejmując szatki trochę nieporadnie...

Wiosna tańczyła nam w oczach, we włosach,
niosła tajemne chwile zapomnienia...
I już miałeś dla mnie najwięcej czułości,
jakby ocean — szczęście nie do ogarnienia...

© Elżbieta Żukrowska 12.04.2014.
For. za - Marian Zaborowski

364//14. MINIATURKA O WIOŚNIE



MINIATURKA O WIOŚNIE

Każdy tu wiersz rozbrzmiewa wiosną
pachnie tak gęsto bzami, jaśminami
w męskich ramionach miłość niosą
ktoś cały w uczucia bogate wplątany
do strof opisujących odcienie zieleni
chwalących  jaskółki nad głowami
i to co śpiewa maleńki strzyżyk
też wiosną cały zakochany

© Elżbieta Żukrowska 12.04.2014.
Fot. z internetu

363//14. WIOSENNĄ NOCĄ



WIOSENNĄ NOCĄ

Twoja noc, chłopcze, najwyraźniej tańczy!
Taka płochliwa, lżejsza od motyla!
Już wiosną pachnie, pisklęta niańczy...
Dziewczętom bluzki rozchyla!

A w męskie ciała wlewa pragnienia,
czasem aż zapala duszę!
O, to na pewno nie cień motyla,
raczej... niebiańskie katusze.

Porwać dziewczynę w silne ramiona,
do serca, do ust przycisnąć!
Usłyszeć "kocham" ciche i czułe,
nagłą radością rozbłysnąć!

I zawirować ze szczęścia nocą,
obrotów pięć, cztery salta!
Gdy młodość kocha - to całym sobą!
Cóż inna miłość jest warta!?

© Elżbieta Żukrowska 12.04.2014. 
Fot. z internetu

piątek, 11 kwietnia 2014

362//14. KONNO AŻ PO ŁĘGI






KONNO AŻ PO ŁĘGI

Już wodze ściągnięte — można z konia zsiadać...
Cisza tu nigdy nie jest najprawdziwszą ciszą.
Ukryty ptak śpiewa, dalej tętent stada...
Jeszcze wiatr szeleści topolowym liściem.
Zapach wiosny leci, krzyk ptaków po łęgach...
Koń parsknął na szczęście, czas go rozkulbaczyć.
Patrzysz się, wsłuchujesz — to wiosny potęga!
Znów ruszyły soki — ty chcesz świat zobaczyć...

© Elżbieta Żukrowska 11.04.2014.
Fot. z internetu

361//14. DOSTATEK



DOSTATEK

Garstka owsa do ozdoby,
ręcznik haftowany
i koszyczek na bułeczki
zimą wyplatany.

Jeszcze miodu pełen dzban,
drugi — z kwaśnym mlekiem,
a niedawno zżęty łan
już częstuje chlebem.

Do tego główeczki czosnku,
które zdrowia życzą —
— taki miły kącik w kuchni
prosi do przybycia.


© Elżbieta Żukrowska 11.04.2014.
Obraz - Datsuk Cyryl Władimirowicz

360//14. NIE KWITNĄ KWIATY



NIE KWITNĄ KWIATY

Pod lasem na rozstajnych drogach, gdzie kiedyś
krzyż był i kwiatów świeżych dwa gliniane dzbany,
miała być nowa autostrada... nie... do nieba...
Krzyż? Autostrada? Kwiaty? — Dziś rosną burzany...

W innym zakątku na uboczu zaczęta budowa,
lecz już od dawna murów nie przyrasta,
siedlisko zdziczałych kotów, nocą huczy sowa...
nie kwitną kwiaty — tu się chwast rozrasta.

Nad czystą rzeczką były łąki w mleczach,
lecz ktoś to zmienił decyzją "wspaniałą":
na miejscu jaskrów, maków i rumianków
jest usypisko z szarej, betonowej skały...

Przez pobliski lasek biegła "ścieżka zdrowia".
Tam urokliwy zawilec na wiosnę rozkwitał.
Dziwne — sam z siebie jakoś się wyplenił...
Pokrzywa, chaszcze i łopian zawitał...

© Elżbieta Żukrowska 11.04.2014.
Fot. z internetu

359//14. I PRZYSZŁA STAROŚĆ



I PRZYSZŁA STAROŚĆ

W szarym fotelu się rozgościła.
Kawę poproszę — więc jej podano,
a mimo tego nie byłą miła.
Te kapcie jakieś niewygodne.
Zmieniono kapcie jak najszybciej!
W miejsce spódnicy poproszę spodnie.
Spełniono prośbę — oczywiście.
Tymczasem Starość się rozgląda,
coś tam marudzi o parapetach,
o oknach mówi, kwiaty przesadzać... ?
To proszę bardzo! Ale gdzie tam!
Bo ona nie chce, tylko wydziwia:
że szafa krzywo, fotel za niski,
stół byle jaki obrus okrywa,
miska owoców — Po co ta miska?
Książek za mało jakoś w domu,
ona by właśnie poczytała.
Poezję? Nie, nie ma nastroju,
lecz może romans by wybrała...
Może na spacer — jest sugestia,
pogoda cudna, słońce świeci...
Spacer? — tchnie świętym oburzeniem!
Za duży hałas! Tu wszędzie dzieci!
Jezioro woła — tam jest przyjemnie!
Nie! Właśnie bolą mnie nogi!
A słońce zaraz piegi wywoła.
Tutaj posiedzę! Boże drogi!
Czy musisz mi aż tak dokuczać?
Kawę poproszę, trzy rurki z kremem.
Włosy mi ułóż... Nie szczotką — grzebień!
Koc na kolana... Kawa gorąca!
Lilie za mocny mają aromat!
Kto widział takie kwiaty na słońce... 
I ciszej proszę, nie cierpię szumu.
Ach, u sąsiadów znów coś się dzieje!
Dlaczego zbrakło ci rozumu??
I okna zamknij, bo przecież wieje!
Daj mi laptopa... Nie, się położę...
A kawa była lurowata.
Krem w rurkach stary...
To niedorzeczne! Zatruciem grozi!
O, ten dywanik trzeba wytrzepać.
I okna umyć, bo deszcz pochlapał...
Powiedz coś wreszcie sąsiadowi!
Kto widział mieć takiego .... gada!
I auto warczy! Ależ to traktor!
Miałyśmy przecież miło  pogadać...
Znów się nie zdrzemnę! 
Ciągle coś trzeszczy!
No dobrze, pójdę na tę wycieczkę,
ale mi sama podaj laseczkę.
Kapelusz popraw! — Co za niezdara...
Nie mam pojęcia jak wytrzymałam...

© Elżbieta Żukrowska 27.02.2014.
Fot z internetu

358//14. Z cyklu OSACZENIE ( czasem już myślisz...)




2.
czasem już myślisz, że to koniec, że tylko wycie
do księżyca, stracone niemal wszystko, a nie ukryte,
co było do skrycia, więc teraz płakać i rwać szaty,
ale w zaciszu własnego domostwa, by nie być
pośmiewiskiem innych, a może  z matni się wydostać,
spalić ten krąg zaczarowany, pozbyć się pętli już
wiadomej, znaleźć zieloność lub choć oazę, w morze
zieleni wejść, utonąć, wydobrzeć tam, dojść do siebie
i znowu w słonej wodzie nogi moczyć, czekać na owoc
jarzębiny, a jeśli zdarzy się... może w miłości
się zatracić... jeśli się zdarzy — tak, zatracić

© Elżbieta Żukrowska 11.04.2014.
Fot. z internetu

357//14. Z KUBKIEM KAWY




Z KUBKIEM KAWY

Dzień — jak to w kwietniu — ze zmienną pogodą,
siedzę z kubkiem kawy, wspominam przyjaciół.
Niektórzy tak daleko! Inni są za drogą.
Do jeszcze innych za moment telefon...

I widzę te twarze, uśmiechy, zabawne zdarzenia,
dźwięczą nasze rozmowy, są wyjazdy, powroty...
Czas wszystko przymglił za zasłonką cienia,
a tak lubię wspominać, szczególnie w soboty..

© Elżbieta Żukrowska 10.04.2014.
Fot z internetu

356//14. WESTCHNIENIE




WESTCHNIENIE

Panie mój!
Nie ustaję
w mojej wędrówce
do Źródła,
jednak dodaj mi sił,
tak, jak dałeś nadzieję.

Na moich oczach
uczyniłeś cud!
Panie - dziękuję!
I już się nie chwieję.

© Elżbieta Żukrowska 11.04.2014.
Fot z internetu za Amazing Pictures

355//14. DOTYK



DOTYK

Nasza miłość dopala się jak ognisko:
łagodnie, bez pośpiechu, sennie.
Oboje jeszcze czuwamy,
jest coraz mniej przyjemnie...

Tli się żal, że jednak nie wyszło...
Za mało było starania?
To czasu nie stało na wszystko
w codziennym zabieganiu.

Ustały wspólne tematy,
nie było spaw łączących,
za to różnice zdań we wszystkim,
dziś — bez zadrażnień, wymijająco.

I tylko ciała niezmiennie fascynujące...
Nadal dreszcz po skórze,
ledwie myślą niechcący...
kiedy dotyk przypadkiem
— do szaleństwa naglący!

© Elżbieta Żukrowska 11.04.2014.
Fot. z internetu

czwartek, 10 kwietnia 2014

354//14. ZMYSŁY



ZMYSŁY

Na chłodną
            gładką skórę
z nagła spadły palce
     gorące
                drżące
                           chętne
pragnące poznania
          i jakby cały świat
                       ruszył do walca
a rozbujałe zmysły
                chciały smakowania
zaskakująco szybko
        czas rozpadł się w iskry
w biel rozpaloną
                  w oślepienie oczu
poza tą jasnością
            jeden krzyk przeciągły
i już cisza
                i bezruch
                             bo niebo
z ziemią się jednoczy

© Elżbieta Żukrowska 4.04.2014.
Fot. z internetu 

353//14. Z cyklu - OSACZENIE (te wszystkie czekania...)




1.
te wszystkie oczekiwania, skrywane tęsknoty
słowa nie do końca wypowiedziane, oczy
bez makijażu, bo znów potok złoty, nie —
raczej srebrny, mylą się z fioletem witraże
gwiezdne drogi mleczne, co mi tam stare
sprawy i wyschłe wspomnienia, to jedno
ostatnie jest jak drżące światło, lampa
mrugająca, irytacja i brak chwili wytchnienia,
obce światy i martwe okna, kadzidła
nie stało, ale jeszcze bardziej braknie
zapomnienia

© Elżbieta Żukrowska 10.04.2014.
Fot z internetu

352//14. POETA NAD RANEM



POETA NAD RANEM

spisujesz swoje myśli pod krzywą latarnią
słuchasz małej zięby — śpiewa tak uciesznie
nic że lampa zgasła — świt wypłynął barwą
tylko tobie do domu dziś wcale nie spiesznie

w wewnętrznej kieszeni kartki na notatki
wiele razy spisujesz co z serca wypływa
bohaterem w wierszu nawet polne kwiatki
lecz częściej marzenie o kobiecie bywa

niedbałym gestem chowasz te zapiski
często ci dokuczają niepokorne cienie
wstrzymujesz się z pisaniem gdy o sobie myślisz
po co w czytelnikach wzbudzać zadziwienie

© Elżbieta Żukrowska 9.04.2014.
Fot. własne

351//14. POŻEGNANIE



POŻEGNANIE

i już ostatnie gesty pożegnania
i gwizd pociągu tuż przed ruszeniem
serce zmieniło rytm uderzania
jakoś tak straszno zostać na ziemi

myśl o powrocie do pustego domu
zimne na plecach wywołuje dreszcze
zdziwione ściany będą pytać "czemu"
a może nawet czy "długo tak jeszcze"

stoję na peronie rozpaczą przygięta
czuję twój niedawny dotyk na skroni
postaram się słowa twoje zapamiętać
i ten cień na czole i to drżenie dłoni

ile jest takich pożegnań przed nami
ile rozpaczy ukrywanej w duszy
ile dręczących godzin nieprzespanych
ile przed nami koniecznych "musisz"

© Elżbieta Żukrowska 9.04.2014. 
Fot. z internetu

środa, 9 kwietnia 2014

350//14. SPRZECIWIAM SIĘ


SPRZECIWIAM SIĘ

1.
To wszystko już było,
a ty nie pojąłeś
i rzucałeś słowa...
Nie! Tylko ochłapy!
Z łaski dla psa pod stołem.
Chciałeś, by bolało!
I nie ochłonąłeś!
Nie mogłeś inaczej!
Bezceremonialnie
wyrwałeś z rynsztoka...
Poezja — wołałeś —
to nie jest aksamit!
Tu pioruny walą!
Iskrzą po obłokach!

2.
Cóż ja wiem o poezji?
Czy ja piszę wiersze?
To pewnie rymowanki
rodem z Częstochowy!
A ty tak do mnie... Po co?
Aby mną potrząsnąć?
Dla dreszczyku
po własnych plecach,
adrenaliny zastrzyk
i koniecznie nowy?
Czy chcesz udowodnić,
że plugawy język
doda piękna strofom,
mowie się przysłuży?
Wiesz, że to nieprawda!
Ale... jak inaczej zranić?
Jak najmocniej
me uczucia wzburzyć?

3.
Nic od ciebie nie chcę,
poeto zuchwały.
Zaaplikuj sobie
dużą dawkę prawdy.
Przekonaj się wreszcie,
czy świat jest wspaniały,
czy w ścieku unurzany,
jak ścierwo, jak odór...
W moim przekonaniu
sam siebie nie lubisz
i nie piękna szukasz,
ale raczej... wzgardy!
Nie dziwię się wcale,
że z bólu, frustracji
w każdym dobrym wierszu
chcesz krzyczeć z pogardą.
Lecz nie musisz tego
robić tak wulgarnie!
Pokaż swoją klasę
sięgając najwyżej!
Krzycząc i upodlając
z zabawą musztrujesz,
wiersze zapisujesz
na swój sposób hardy.
Ale dlaczego jeszcze
wokół jadem plujesz?

4.
Wiem — musisz teraz kąsać,
mocno ranić, szarpać,
za dużo w tobie wojny,
gwałtu i przemocy,
a wiersz jest jak terapia.
Tu się uczysz kochać!
Z przekąsem — miłować.
I brodzić w przemocy.
I bez duszy chować...
Lecz dlaczego przy tym
plugawisz swój język...?
Dla innych — być może —
to jest jak matryca...
Niech będzie polska.
Cała i prawdziwa.
Łatwa do do zbycia!
Nie słyszysz sam siebie
tym jazgotem ścięty,
pod kapelusz skrywasz
proste rozwiązania,
do mnie nawet mówisz,
że jestem przeklęta,
mam się zaraz wynosić
z twoich obszarów działania!

5.
Nie wyszło ci!
Rozrzuciłeś
bezradnie ramiona.
Zawiódł cię internet
lub straciłeś czucie.
Jeszcze raz wykrzyczałeś,
bym twych spraw nie ruszała.
A teraz nie rozpoznajesz,
że  o tobie piszę ...
Jak to możliwe
i komu potrzebne...?
Takie niby-wierszyki,
przemyśleń zalążki,
prawdy wyłącznie moje?
I choć już niczego
nie jestem zbyt pewna,
to twoje prawdy sztywne
— tak jak klocki z drewna...

© Elżbieta Żukrowska 7.04.2014.
Fot. z internetu

84 TYSIĄCE WEJŚĆ NA BLOGA.... ODNOTOWUJĘ TO Z NIEMAŁĄ SATYSFAKCJĄ.
BARDZO DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ODWIEDZAJĄCYM, ALE SZCZEGÓLNIE MOIM STAŁYM CZYTELNIKOM.