piątek, 21 lipca 2017

PSIA BRAĆ

/wiersz warsztatowy/


Psia brać

Warczą, szczekają, czasem gryzą.
pilnują, straszą, rozpaczają.
W miłości zawsze najwierniejsze,
inaczej nawet nie umieją.

Imiona mają najdziwniejsze.
Kiedyś to tylko Mops i Burek
i kilka innych Azor, Pejsik,
ważne, by w głosie była czułość.

Najpilniej patrzą w oczy pana,
gotowe sprostać wymaganiom
za byle miskę oraz budę,
za dobroć prosto z pańskich ramion.

Był drobny Pikuś, był Rudzielec,
Reksio, co dumnie łatki nosił
i As (on Ali przyjacielem),
a nawet Łajka - gdzieś w Kosmosie...

© Elżbieta Żukrowska
fot. dogadoption

20.07.2017.

czwartek, 20 lipca 2017

KUMPEL


wiersz warsztatowy

Kumpel

Mam się daremnie wadzić z losem?
Może oburzać na obrożę?
Wierny jak pies - więc wszystko zniosę,
gdy o swój los już się nie trwożę.

Mam psich przyjaciół na osiedlu,
powiedzmy Bruno i Agat-książę,
gdy mówią do mnie - teraz wędruj,
mym tajnym przejściem z nimi zdążę.

Omar podpowie mi o suczkach,
Wicher zna wszystkie koty w mieście.
Żyję wygodnie jak w psim raju,
o co mi może chodzić jeszcze?

Wszystkie te Burki oraz Gromy,
Roxy, Ramzesy egzotyczne,
mogą mi pozazdrościć domu
mam dobre życie, niemal kwitnę!

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pinterest

20.07.2017.

PIES

wiersz warsztatowy

Pies

Naczelny władca podwórkowy.
Albo domowy mały tyran...
Nie ważne, jak się właśnie zowie,
lecz czy w poczynaniach nie przegina...

Znam po sąsiedzku  Czorta, Dżeka
plus Vaks i Żulik - cztery huncwoty,
ich zachowanie nie urzeka.
raczej polować chcą na koty!

Jest czarny Wulkan - kanapowiec,
kaszanki nie tknie małe licho.
Dla niego słodka pani (wdowa)
ma paróweczkę znakomitą.

Burek i Azor są świadome
choć podzwaniają łańcuchami,
na budach siedzą jak na tronie
lecz obojętność ich nie splami.

Jest jeszcze Pikuś, skromny, gładki,
co to się kręci pod nogami.
Pierwszy zaszczeka, podrze nogawki,
przymili się gdy gość lubiany.

Wreszcie jest Bartek, pies nad psami,
mądry przyjaciel - przegania stresy.
Powierzasz sekret w futra aksamit...
a on wysłucha i pocieszy.

© Elżbieta Żukrowska
fot. Stylowi

20.07.2017.

wtorek, 18 lipca 2017

ANASTAZJA



   Anastazja

   Szukała swoich "wspomnień" długo i daremnie - zawieruszyły się gdzieś na amen. Nie potrafiła przypomnieć sobie, kiedy ostatni raz miała w rękach ten album. Cienki był, stosunkowo niewielki, przecież jednak nie szpilka. Ukrywała go przed rodziną, gdzieś schowała, a tu pamięć już nie ta... Przeszukała mieszkanie raz, drugi i trzeci - niestety... Były w nim nie tylko fotografie, ale i kilka listów, widokówek, nawet wierszy...
   A później, jakoś tak nagle, niemal z dnia na dzień, przyszła prawdziwa starość naznaczona chorobami, gdzie marzeniem się staje przespać choć jedną noc bez bólu. No i dzieci kolejno wyfrunęły z gniazda, została sama. Trochę trwało, gdy po wyprowadzce ostatniej córki przywykła do cichego mieszkania.
   Początkowo miała z dziećmi żywy kontakt, ale z biegiem czasu coraz mniej było telefonów, esemesów, odwiedzin. Każdy żył swoim życiem, a ona szła w zapomnienie. Może gdyby była taka pełnosprawna, że nadawałaby się chociaż do wnuków... Ale nie, nie mogła nawet tego. W jesienne wieczory, gdy wiatr szumiał deszczem, zastanawiała się, czy dla dzieci jest... ważna. Czy jeszcze choć troszkę ją kochają... Aż sama siebie ofuknęła w duchu za taki egoizm. Też coś!
   Do przychodni Anastazja miała pięć kroków, do apteki niewiele dalej. Za to daleko do sklepów i do kościoła. Jednak starała się wychodzić codziennie, o ile tylko była odpowiednia pogoda. Traktowała wędrówkę do sklepu jako ścieżkę zdrowia. Potrzebowała niewiele, to i zakupy były niewielkie. A po drodze przysiadała na ławeczkach, porozmawiała ze znajomymi, czasem ktoś pomógł w niesieniu zakupów. Aż kupiła sobie wózeczek taki specjalny do zakupów i wtedy nawet przestała się bać większych obciążeń (a takie zdarzały się po długim okresie złej pogody).
   W zasadzie była sama, obłożona książkami - swoimi i z biblioteki. Za telewizją nie przepadała, unikała wszelkich seriali. Koleżanki odwiedzały ją sporadycznie, podobnie jedyny brat, ale on mieszkał w odległości około trzydziestu kilometrów, to i nie było się czemu dziwić. Nie miała psa. Ani nawet kota. Kiedyś, gdy dzieci były małe, był w domu kociak "pod tytułem" Wredna Kaśka, który upodobał sobie niszczenie kwiatów doniczkowych. Kazała dzieciom pozbyć się małego szkodnika. Dzieci faktycznie znalazły mu dom. Więcej zwierzątek nie było, choć z dawna lubiła psy, ale teraz była zbyt umęczona życiem, by sobie brać takiego towarzysza.
   Mieszkanie było już z dziesięć lat niemalowane. Miała to zrobić ostatnia córka zanim wyprowadzi się z domu. Zabrakło czasu. A teraz brakowało sił. Rozmawiała na ten temat z bratem, bo nie miała dość pieniędzy, by zapłacić malarzowi. Wystarczy, że będzie musiała zrujnować się na konieczne farby. Brat obiecał, ale znów minął rok... Bo nie miał czasu.
   Teraz, gdy zdrowie popsuło się tak, że nie mogła porządnie wysprzątać mieszkania - umyśliła sobie, że najmie kogoś, aby to dla niej zrobi. Chociaż tyle. Jeszcze nie wiedziała kogo. Rozglądała się. Przepytywała. Ale już zaczął się listopad i bała się, że zostanie na Boże Narodzenie w takim nieświeżym obejściu. Dzieci zapraszały ją na święta. Nie chciała jechać. Co innego, gdyby zawieziono ją samochodem. A tak, pociągiem albo autobusem - to już nie. Wielkie halo święta! Kupi sobie barszcz czerwony w proszku, ugotuje 10 pierogów postnych, usmaży kawałek ryby - ot i Wigilia. Może też upiec niewielką szynkę w piekarniku i nieduży sernik, taki z pół kilograma twarogu. Kupnych ciast zdecydowanie nie lubiła. A tyle chyba da rady zrobić. Najgorzej będzie z zakupami, a później z myciem naczyń... Będzie dużo czytać, posłucha kolęd, tak jak lubi... Jakoś sobie poradzi. Zawsze jakoś sobie radzi. Zaplanowała wszystko, ale nie mogła znaleźć odpowiedniej osoby do sprzątania, a tu już się kończył listopad... Czy będzie musiała prosić dzieci? To była najgorsza możliwość! Myślała o tym dzień po dniu, aż podzieliła się swoim pytaniem z listonoszką. Znały się przecież od lat. I miłe zaskoczenie, bo listonoszka miała kogoś na uwadze i powiedziała, że jeszcze w tym dniu zapyta, ale o numer telefonu prosi. Umówiły się, że bez względu jaka będzie odpowiedź - listonoszka i tak zatelefonuje.
   Starsza pani była jakby pokrzepiona tą rozmową i odzyskała nieco werwy. Zaraz po wyjściu listonoszki sama zabrała się za porządki, bo przecież były prace, które musiała zrobić sama! Zaczęła od małej komódki. Wyjmowała kolejno wszystko z szuflady po szufladzie, myła wnętrze ściereczką do mebli, układała odzież ponownie, wyrzucając przy okazji sporo rzeczy. Posprzątała całą nawet nie odpoczywając. Później podgrzała sobie obiad i... jej energia gdzieś wyparowała. Na szczęście pani polecona przez listonoszkę rzeczywiście była zainteresowana sprzątaniem i to od nowa pobudziło pozytywną energię. Tego dnia posprzątała jeszcze i drugą "dużą" komodę. Dolna szufladka nie chciała się teraz dobrze docisnąć - coś przeszkadzało i Anastazja wyjęła ją całkowicie. W pierwszej chwili nie zobaczyła nic, oprócz kurzu. Zatem szurając nogami poszła do łazienki (znów) po mokrą szmatkę. Ale schylając się niewiele mogła zobaczyć, natomiast kolana nie pozwalały przyklęknąć. Z trudem usiadła na podłodze i pochyliła się. Rzeczywiście - spadły dwie kulki grubych skarpet. Wyjęła je i wtedy zorientowała się, że jest tam coś jeszcze, coś, czego nie mogła rozpoznać, bo całkowicie ginęło w cieniu. Sięgnęła niepewnie... I przez chwilę aż zamarła z wrażenia - to jej ukochany album, starannie zawinięty w jedwabną chustkę...
   Łzy wzruszenia popłynęły szybkim strumieniem po pomarszczonych policzkach. Tuliła do piersi bezcenny album, łkając bezgłośnie.
 © Elżbieta Żukrowska 16,17,18 lipca 2017.
fot. Ceneo

poniedziałek, 17 lipca 2017

ROZMYŚLANIA WIECZOREM




Rozmyślania wieczorem

To przychodzi coraz częściej
zapadam się w stan nieistnienia
cóż mnie obchodzą zwykłe sprawy
przecież mnie dla nich z dawna nie ma

Cóż mnie obchodzi zachód słońca
skoro i tak jutro powstanie
tu nie ma dziwów nie ma końca
a wygładzony jest różaniec

Dzień za dniem jak te koraliki
tak wyślizgany próg i schody
Szaleństwo i liche uniki
byle nie było dalej zgody

Cóż mnie obchodzi zawierucha
świat rozszczepiony jak toporem
Tu mego głosu nikt nie słucha
nie ważne kogo dziś wybiorę

Ot, pełny talerz i miękkie łóżko
to nie przekracza wyobraźni
i już wystarczy daję słowo
ewentualnie jeszcze łaźnia

© Elżbieta Żukrowska 

17.07.2017.

WINO ZNIECZULA WYOBRAŹNIĘ?

wiersz "warsztatowy"


Wino znieczula wyobraźnię?

Strach ma wielkie oczy, drogi panie,
ta kawa dobra jest na śniadanie,
zaś do kolacji (tej z dziewczyną)
to lepiej podać białe wino.

Wprawdzie BOJĘ SIĘ SPAĆ SAMA,
och, pewnie się boi każda dama,
ale po winie to nie płyną ciurkiem łzy
i z łatwością drogę znajdą lekkie sny.

Gdy ciemności początek swój brały -
odpływałam w świat łabędzi białych.
Tam denar księżyca znaczył drogę,
aż po radosnej jutrzenki pożogę.

© Elżbieta Żukrowska
fot. Grażyna Hazeaux

16.07.2017.

niedziela, 16 lipca 2017

(NIE)GWIEZDNE WOJNY




(Nie)Gwiezdne Wojny

Nie, nie - o nic nie proszę - umarła ta cnota
- na to jestem za stara (może i za mądra!),
ale jeśli chcesz w spokoju dokonać żywota,
zważaj na słowa i niech cię nie ciągnie głupota!

Niczego już nie musisz, a i ja podobnie,
lecz wciąż zależymy od siebie wzajemnie.
Może warto być miłym, nie szafować słowem,
za to godność zachować, jak robią królowie.

Godność i życzliwość, wspomagać uśmiechem.
Ty na to, że mężczyźnie uśmiech nie przystoi.
Zatem bądź poważny, a ja się ucieszę,
że twoja powaga mnie wcale nie boli.

Czy się podlizuję? Po co i do kogo?
Za swoje błędy zwykle i tak płacę podwójnie.
Lecz nie uciekam podkuliwszy ogon,
bez względu na to, jak ty sprawę ujmiesz.

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pinterest

16.07.2017.

LATEM W PRZYRODZIE




Latem w przyrodzie

Słońce się przebrało w letnie szatki,
a tu prawie wszystkie łąki pokoszone...
Gdzieś między skałkami rosną dzikie bratki,
a na nieużytkach są maki czerwone.

Dogasają w zbożach znajome kąkole,
chabry ze strachu mrużą swe oczęta -
wiem, szeptały, że SAME SPAĆ SIĘ BOJĄ,
a przy tym niedługo wszystkie będą zżęte...

Tylko skowronek na wysokim niebie
na nic nie zważa, modli się srebrzyście,
o bezpieczeństwo dla żonki i siebie
i dla tych maleństw, ukrytych pod liściem.

© Elżbieta Żukrowska
fot. Andrzej Kosiba

16.07.2017.

sobota, 15 lipca 2017

ODCHODZĘ W GÓRY




Odchodzę w góry

Pakuję cienie do torebki.
I smutków nieco - jakieś zwiewki.
Nikogo nie pytam o zgodę.
Odchodzę już z tych łąk.
Z tych łąk, z tych błoni, z twoich rąk.
A w górach jodły, jodły szumią.
W górach szarotki rośnie kwiat.
Kozice ciągle ryzykują,
teraz zaryzykuję ja.
Zabieram z sobą trochę wody,
aparat, kurtkę, myśli trzy...
I w dobre buty wkładam nogi.
Koniec z liczeniem wrednych dni!

© Elżbieta Żukrowska
fot. Andrzej Kosiba

15.07.2017.

PROŚBA





Prośba

Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre choć latem.
Nie byłyście takie na wiosnę,
pusty odpłynął na żaglach statek.
Bądźcie dobre w lato dżdżyste, wichrowe,
co kałużami chlupocze i deszczem.
Bądźcie dla nas jak sok - malinowe
i jak kwiaty bądźcie najświeższe.
Bądźcie dla nas dobre, łagodne,
a serduszka miejcie otwarte,
niech tam żaden nie będzie przechodniem,
a na stałe zaciągnie już wartę.

© Elżbieta Żukrowska
fot. Fondos de Pantalla

15.07.2017.

piątek, 14 lipca 2017

RÓŻNICE




różnice

to już koniec miły to koniec - po strzale z armaty
leć sobie sam przez te wszystkie oszalałe światy
dla mnie ogród przy domu i ćwierkanie wróbli
a twoja jest puszcza gdzie nocują żubry
ty możesz wraz z burzami szaleć i wywracać drzewa
ja wolę jak wśród kwiatów mały ptaszek śpiewa
mnie wystarczą lekkie safianowe butki
albo tenisówki miękkie jak paputki
tobie but żołnierski a może i strzały
gdy ja jestem za tym by wiersze się śmiały
goniły się strofki jak woda po skałkach
i robiły to w miejscach gdzie tańczy rusałka
ciebie inspirują noże i bagnety
do tego czołgi i szybkie rakiety
to już koniec miły bardzo się różnimy
i naszego razem już nie ocalimy

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pinterest

14.07.2017.

czwartek, 13 lipca 2017

KŁOPOTY Z CZERWIENIĄ




Kłopoty z czerwienią

Czerwienieją myśli...
Rośnie zawstydzenia...
Pan... w noc mi się przyśnił.
I choć przebudzenie
było bardzo rano
- nie wstałam od razu.
Gdy w domu śniadano
- czekałam... nakazu?
Taki sen... Nic nie czynię,
jestem jak w rezerwie.
Prysznic... Z wodą spłynie
i słabość, i... czerwień...

© Elżbieta Żukrowska
fot. Janusz Śmigielski

13.07.2017.

CODZIENNA PROZA




codzienna proza

kiedyś czytałeś moje wiersze
mówiłeś że je lubisz
a twoja recytacja
odkrywała w nich to
czego ja (autorka przecież)
nie widziałam...
teraz czytasz inne wiersze
patrzysz w inne oczy
mruczysz z zadowolenia
jak kot
skąd to wiem
wszystko jest w gwiazdach
kiedyś pod oknem
koncertowały świerszcze
dziś wydzierają się gawrony

© Elżbieta Żukrowska
fot. Fotolia

13.07.2017.

środa, 12 lipca 2017

NOCNY HORROREK



/wiersz warsztatowy/

nocny horrorek

chmury ciemnym wałem chciały niebo zamknąć
melancholia kwili i nic już nie czeka
to duchy się snują i próbują warknąć
a ze mnie się robi marny strzęp człowiek

boję się  szarości - strach ma wielkie oczy
boję się sama spać - pająki wędrują
boję się... ale trudno sen nawet się boczy
strach... przestrogi mamuśki ponuro świdrują

melancholia jak kociak przylgnie mi do piersi
kiedy sonatina wybrzmi do ostatka
dalej będę sama na obraz szyderczy
strach szarość i mdłości - nikt się tu nie cacka

© Elżbieta Żukrowska
fot. Photo by James Charlick on Flickr.

12.07.2017.

wtorek, 11 lipca 2017

*** (To we mnie....)




***

To we mnie zostało...
Ten żal i tęsknota,
wszystko potoczyło się
w przeciwnym kierunku.
Chciałam zwyczajnego szczęścia
- przecież nie dziwota.
A co przyszło? Nie pytaj!
Poznaj po rachunku.
Ty, który pisałeś
najpiękniejsze wiersze,
teraz się zmieniłeś
w dzikiego mustanga.
Nie dla ciebie kantar,
nie dla ciebie munsztuk,
w to miejsce wolność
i swobodna jazda!

Jestem daleko.
Nie mam skrzydeł.
Nie mam woli zdobywcy.
Nawet zwyczajne szczęście
jest tylko dla wybrańców losu.

© Elżbieta Żukrowska
fot. Łukasz Żukrowski

9.07.2017.

*** (Podoba mi się...)



***

Podoba mi się twoje życie
lecz nie umiem go skopiować
a nasze drogi chociaż bliskie
do innych wiodą celów
Staram się nie narzucać
lecz najdokładniej naśladować
ale nie umiem być jak ty
Gdy przyjdzie czas
odlotów nad ranem
gdy przyjdzie czas
zamykania kolejnych bram
znów będę sama tak jak zwykle
i ty będziesz tak boleśnie sam
Uczyłeś że samotność nie rani
że jest kapsułą bezpieczeństwa
lecz to nieprawda mój kochany
jest tylko murem
przed bluźnierstwem

© Elżbieta Żukrowska
fot.ویسگون

11.07.2017.

piątek, 7 lipca 2017

RAZEM




razem

tej nocy tańczyła dla ciebie
drobne stopki w baletkach
ledwie dotykały ziemi
zachwycony miałeś oczy
pełne słonego blasku
i prawie uwierzyłeś
że tak może być zawsze
mdlejącą
wziąłeś w ramiona
aby ożywić słowami
w których mnóstwo uczuć
pokazałeś jej
swoje wnętrze
aż ptaki waszych serc
wzbiły się razem
i choć wiedziałeś
że to tylko iluzja
pozwoliłeś jej wierzyć
że miłość jest wieczna

© Elżbieta Żukrowska
fot. wirewrapped.eu
7.07.2017.

*** (upajam się twoim...)




***

upijam się twoim słowem
czasem nieporadnym
ale częściej wiodącym mnie
na sam szczyt zachwytu
i łowię drobne szczęścia
jak rosy perełki
na płatkach róży bladej
żółcią aksamitnej
mieniącej się w promyczku
od chmur ocalałym
upajam się
poddaję wibracjom
w szlachetnych słowach
znajdują ukojenie
znów jesteś dla mnie

cały

© Elżbieta Żukrowska
fot. https://www.google.pl/url?

7.07.2017.

czwartek, 6 lipca 2017

SAMOTNOŚĆ




samotność

w świecie równoległym
jaskółka lot też zniża
słońce ma inny kolor
jeszcze nie wiem jaki
kukułki są przez rok cały
lecz słowik nie śpiewa
a samotność się puszy
ma ogon wspaniały

samotność ma dwie ręce
i obrzmiałą szyję
od tego oglądania się
na drzwi i na okna
i uszy ma wyczulone
bo może ktoś idzie
więc zerwie pajęczynę
co na drzwiach urosła

szeleszczą kartki
następnej książki
tą znasz na pamięć
bo to twoje życie
kilku kartek brakuje
lecz jak się postarasz
nie jeden rozdział
dopiszesz w zeszycie

w świecie równoległym
sowa na gałęzi
mądry ptak od którego
uczysz się spokoju
jednak czy przypadkiem
sam siebie nie więzisz
narzucając samotność
która znaczy "dołuj"

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pinterest

4.07.2017.

WARKOCZ SZCZĘŚCIA




warkocz szczęścia

miłość wyciąga ręce
czy zechcesz w nie wpaść
czy zechcesz wziąć w siebie
cały ten cudowny ciężar i zapach
ten żar
czy zechcesz
mimo tęsknoty i mgły
postawić na drugą osobę
która przylgnie do ciebie
jak piasek do mokrej skóry
czy zechcesz
oddać jej siebie
na zawsze
bez reszty
bez skargi
na dobre i na złe

piękno dobro miłość
warkocz szczęścia i słodyczy

© Elżbieta Żukrowska
fot. Для душі

3.07.2017.

środa, 5 lipca 2017

LIST




list

jesteś ważny
dla mnie najważniejszy
codzienną wędrówkę zaczynam
modlitwą o ciebie
świat się zmienia
powiał nowy wietrzyk
ile jeszcze samotnie
będę mogła przebiec

a tu list
rozpoznaję
twój charakter pisma
i niepewność
galopem przybyła do bram
co to za wiadomość
do mnie nagle przyszła
teraz właśnie
drżące ręce mam

nie zwykłeś
więc
nie pisałeś do mnie całe lata
a miałam prawo sądzić
że cię znam
a się okazało
że dusza dziś garbata
zaś żal
drobnym kroczkiem
przyszedł sam

zamykam oczy i siadam
przed domem
jakoś nie chcę poznać
nazbyt szybko prawdy
i tak drżę ogarnięta
strasznym niepokojem
jeszcze chwila marzeń
boję się "petardy"

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pinger

3.07.2017.

TAK MAŁO MOGĘ



tak mało mogę

zgasiłam smutki
jak zapałkę w deszczu
lecz został osad
i dziwny zapach
nie stać mnie
na krok taneczny
- mimo wszystko
i na śpiewanie
radosnych arii
mogę wtulać twarz
w płatki piwonii
zostawiać tam
kropelki rosy
nikt nie rozpozna
co to jest
małe cyrkonie
cięższe od łez

© Elżbieta Żukrowska
fot. Art-graphiK

2.07.2017.

wtorek, 4 lipca 2017

ROZLICZANIE CZY DESPERACJA




rozliczanie czy desperacja

z niebieskiego natłoku rymów
tworzysz gęstą zasłonę dymną
to mgielny parawan przedświtu
w czas niechciany i teraz już mdły

spisujesz na białych stronicach
złą historię własnego życia
i rozliczasz się z każdym garbem
który przyszło ci dźwigać jak kamień

cóż że chcesz być nad płótno bielszy
boś nigdy intencją nie grzeszył
zawsze miałeś je prawdziwe i godne
lecz... wyszło jak wyszło i było
a rykoszety uderzały
w ciebie - jak na parodię

masz swój kąt książki ulubione
i potrzeby bardzo świadome
czy wystarczy tak żyć jak wczoraj
czy już pora na odpoczynek

© Elżbieta Żukrowska

A teraz ten sam wiersz, ale zapisany w innej formie -
męską ręką mego Przyjaciela Władysława Paździocha.
ciekawa jestem, która wersja bardziej się Państwu podoba...
Jak widać mój tytuł wszedł do treści wiersza, a dodano inny...

autopsja

rozliczanie czy desperacja
z niebieskiego natłoku rymów
tworzysz
gęstą zasłonę dymną
to mgielny parawan przedświtu
w czas niechciany i teraz już mdły
spisujesz na białych stronicach
złą historię własnego życia
i rozliczasz się z każdym garbem
który przyszło ci dźwigać
jak kamień
cóż
że chcesz być nad płótno bielszy
boś nigdy intencją nie grzeszył
zawsze miałeś je prawdziwe i godne
lecz
wyszło jak wyszło i było
a rykoszety uderzały w ciebie
jak na parodię masz swój kąt
książki ulubione
i
potrzeby bardzo świadome
czy wystarczy tak żyć jak wczoraj
czy już pora na odpoczynek

© Władysław Paździoch i Elżbieta Żukrowska
/podobno to nadal jest mój tekst... mam wątpliwości.../
_____________________________

fot. Pixabay
--------------------------

1.07.2017.

*** (Byłam wszędzie tam...)




***

Byliśmy
wszędzie tam
gdzie noc tulić chciała
nas
wspólnie
nierozłącznie
i bezgrzesznie
Urodzinowy tort
smakował nam obojgu
i był szampan
i było tak pięknie
To nie do wiary
ale mieliśmy wspólne sny
Chodziliśmy
po dachu świata
roztapiając się
w pożądliwości tysiąca słońc
Byłam
wszędzie tam
z tobą

© Elżbieta Żukrowska
fot. Art-graphiK

2.07.2017.

poniedziałek, 3 lipca 2017

MĘSKIM OKIEM



męskim okiem

defiluje przed tobą w samych koroneczkach
które tylko kuszą nic nie zasłaniając
głodnym okiem płoniesz ku wszystkim krągłościom
gotów pochwycić w dłonie zaborcze zuchwałe

cóż te dziewczyny że tak bardzo kuszą
ani wzroku oderwać raczej zjadać łyżkami
pochłaniają twe myśli w zasadzie wraz z duszą
gdy wspomnisz o skórze że jest tak jak aksamit

te czułości dotyki i pieszczoty nieśmiałe
co się zmienią w huragan czy potęgę tsunami
och pamiętasz to wszystko i od nowa już chciałeś
a zacichasz zaledwie poruszyła brwiami

te koronki (westchnienie) te krągłości rozliczne
i te męskie marzenia ledwie jedno spojrzenie
i przysięgasz że nigdy nie spotkałeś tak ślicznej
bo to każda cudowna każdej możesz być cieniem

© Elżbieta Żukrowska
fot. Breath by Elena Shumilowa

1.07.2017.

PRZECIWKO ZŁU



przeciwko złu

nagle roztrzaskało się słowo - z ust spadłszy
złe spojrzenie zazdrosne jakiś urok i gniew
talerz wiśni zmiażdżony zniszczony soczysty
bo te słowa wrogie raniące jak kolczasty krzew

co się stało - milczenie teraz trwożne spłoszone
gdzieś drzwi trzasnęły mocno zabrzęczały szyby
tupot butów na schodach tu nie zabrzmiał jak sonet
lecz i więcej słów nie było bardziej obelżywych

i cisza nieznośna stojąca jak nad bagnem opar
nic dobrego nie zrodzi nie wyciągnie do słońca
to nie dla tego że nie chce albo że jest skąpa
lecz ona nic nie może sama jest mdlejąca

zło nie stanie się dobrem kamień złotem nie błyśnie
to dobro ma moc naprawy i zwielokrotnionego powrotu
ktoś przyniósł następny talerz mokrych słodkich wiśni
rozchylił kurtynę i krzyknął dobitnie - dobra nie sabotuj

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pixabay

30.06.2017.

niedziela, 2 lipca 2017

W DRODZE DO TANGA




w drodze do tanga

przeglądam się w kałuży
a zamiast ryb
   łowię niebieskie myśli
i obłoczki szarawo-białe
pełne wczorajszych snów
wspomnień o tobie
i wyprawie na nasz Mont Everest

w tutce z liścia przynosisz
poziomki albo maliny
a później oboje mamy
poziomkowe usta
gorące od słońca
i rozbudzonych pragnień
  apetytu na słodkie pocałunki

wieczorem piliśmy wino
w knajpce nad jeziorem
i tańczyliśmy tango

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pixabay

30.06.2017.

ONA




ONA

jeszcze sprawdza jak smakujesz nad ranem
i prasuje koszule w każdy piątek
jeszcze czasem nazywa cię panem
a zły humor to raczej wyjątek

to dla ciebie przyrządza golonkę
rezygnuje z lubianych seriali
a że nie lubisz jej takiej kaszlącej
to dla ciebie chce zdrowie ocalić

wszystko zawsze na czas masz podane
nawet buty się błyszczą radośnie
to podkreśla kto tutaj jest panem
co nie znaczy że jej jest rozkosznie

trzeba dużo mieć samozaparcia
dobrej woli pokory istnienia
aby tak cię traktować nie walczyć
z chęcią zaistnienia lub nawet spełnienia

co z nas kobiet robi izaury
skąd w nas tyle żarliwej miłości
że oddajemy mężczyznom ukłon
uległością czy wręcz potulnością

© Elżbieta Żukrowska
fot. dinoviolencia

30.06.2017.

sobota, 1 lipca 2017

TELEFON




telefon

patrz siostro jak to jest - telefon milczy...
a miał zadzwonić zaraz w południe
później czekałam zdenerwowana
z każdą godziną było mi trudniej...

kiedy ja dzwonię - nie odbiera
już taką twardą ma zasadę
że tylko rozmowy wychodzące
dla innych prostą ma blokadę...

drażni mnie dzwonić obiecuje
potem zapada się pod ziemię
nawet gdy ważne coś się kluje
on to milczeniem ignoruje...

luz-blues - nic się nie dzieje
lub niech się stanie wszystko na raz!
niechaj wietrzysko to rozwieje
przecież złej woli nie pokonasz

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pixabay

29.06.2017.

"SATYRA PRAWDĘ MÓWI"!




"Satyra prawdę mówi"!
(wiersz z przymrużeniem oka)

Jak to?
Jednego dnia mój, bliski i czuły,
a drugiego
z całkiem innej planety?
Mówił mi wszak po imieniu,
dziś znów "pani" - niestety!
I wiersze dla mnie pisał,
o syrenach, księżniczkach, rusałkach!
A dziś zapomniał imienia
i daremna ma walka...
Dziś ma żabcię, ślicznotkę,
damę zjawiskową.
Ja nie mogę się równać
nawet z takiej połową!
Dla mnie nie ma bukietów,
a róż płatki opadłe...
Smutek dopada echem
i wyjaśnia nieładnie,
że już tamta się pławi
cała w twoich uczuciach...
A ja cóż? Ja - nieładna,
już się na mnie nie skupiasz.
Lecz i tobie latka
lecą niestrudzenie.
Czy czasem nie liczysz
na nowy ożenek!?

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pixabay

27.06.2017.

piątek, 30 czerwca 2017

NIC TU PO MNIE




nic tu po mnie

szłam po twoich śladach
i po co
bo teraz biadam
nie ogrzeję cię
lipcowym słońcem
nie ochłodzę
wiatrem października
śnieg do reszty
ślady zasypie
w marcu powie
- a teraz znikam
tak jak ty
po co się bzom
niebieścić w maju
a piwoniom
rozkwitać puszyście
twoich śladów
już nie ma od dawna
tylko suche
szeleszczą liście

© Elżbieta Żukrowska
fot. Andrzej Kosiba

29.06.2017.

UTOPIĆ W ŁYŻCE WODY




Utopić w łyżce wody

Podłość... Umie poszarpać dodatkowo nerwy
i ta niepewność chwili, godziny, miesiąca,
gdy nadzieja oślepnie lub myli bez przerwy,
gdy już wir denerwuje, spokojność utrąca.

Głowa często dokucza dzień w dzień, natarczywie,
ręce zaciskają się czemuś na poręczy,
a i komuś się zdaje, że życie leniwie...
Ono jak górski potok oszalały pędzi!

Źle i ciągle źle! Czasem - także nieuczciwie.
Próbuję żyć normalnie, wyprostować plecy,
popatrzeć prawdzie w oczy. Przy tym nie osiwieć!
Czy to ważne, że sposób ten nic a nic nie wyleczy?

Mam zaniechać wysiłku dźwigania z upadku?
Mam dać swoją zgodę na podduszenie walcem?
O, nie! Jeszcze próbuję sil jak z gagatkiem.
Nic innego nie mogę - za kark winowajcę!

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pixabay

28.06.2017.

czwartek, 29 czerwca 2017

*** (twoje imię w...)




***

twoje imię
w mojej
ukruszonej pamięci
chwieje się
na delikatnym powiewie
z otwartego okna

twoje imię...
dziś już nie wiem
czy gdzieś
w strugach deszczu
mocno nie przemokło
przecież wołałam
w ślad za tobą
wysłałam
łkałam
i już było po wszystkim

© Elżbieta Żukrowska
fot. Ты-это безумное желание жить...

27.06.2017.

WSZYSTKO MOŻE SIĘ ZDARZYĆ

Wiersz "warsztatowy" - trzynastozgłoskowiec


Wszystko może się zdarzyć

Lato postanowiło, że IDZIE NA CAŁOŚĆ,
po to w końcu jest latem, by rozgrzewać ludzi.
Niech nawet BABA-JĘDZA ogrzeje swe ciało,
niech CIŚNIE W KĄT łachmany, a kąpielą trudzi.

Tylko ANIOŁ STRÓŻ biedny - TRACI NERWY często,
pilnując rodziców i ich niesfornych dziatek.
Choćby się należało - nie podlega zemstom
i nawet "PO HERBACIE " nie zmienia się w ciapę.

Zdarza się - GRA SKOŃCZONA - dopadła choroba,
zły los ANI NA JOTĘ nie daje swobody,
szczególnie w wakacje da KOCIE ŁBY pod nogi,
DAJĘ SŁOWO - niedobry, a niby niewrogi...

© Elżbieta Żukrowska
fot. Łukasz Żukrowski

28.06.2017.

środa, 28 czerwca 2017

PLOTKA





plotka

ten deszcz bez ciebie tak strasznie prawdziwy
a sen o tobie - ledwie zamazane cienie
w którą stronę spojrzę płynie biały ibis
odległość się  zwiększa aż zamglona spłonie

ten deszcz ta samotność są jak udręczenie
zmuszają do pisania o pijawkach duszy
i cóż że usta trwożliwie pozostają nieme
kartka przyjmuje wszystko i nic się nie puszy

zapewnia zdradę w promyku światła
ktoś obcy czyta - ma powód do śmiechu
przekrzywiając fakty w olbrzymi nakład
czeka czy wróci słowo w plotkarskim echu

© Elżbieta Żukrowska
fot. Robert Zarecki

24.06.2017.

*** (zapisałam cię deszczem...)




***

zapisałam cię
deszczem na mokrej szybie
i wspominałam
ten brak oddechu
gdy byliśmy blisko
niemal pijani sobą

ale już straciłam chęć
na bycie w twojej przestrzeni
na wspólne zdobywanie
kolejnych szczytów
na wspólne oglądanie świata

nie ma wspólnego nieba
ani nawet pokoju

źródło życia... wyschło
jeszcze rośnie piołun
i skrzydła łopianu

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pixabay

25.06.2017.

wtorek, 27 czerwca 2017

*** (JAK CIEBIE PAMIĘTAM...)




***

jak ciebie pamiętam - z dramatów
spisywanych na serwetkach w knajpce
z roziskrzonych rozmów
przy kieliszku wina
z opowieści
o planowanych wyprawach

niektóre słowa zapadały we mnie
jak wyryte dłutem w kamieniu
- powiedziałeś
że tylko raz w życiu
czułeś się zupełnie bezbronny
a jednocześnie
przepełniony nieskończonym szczęściem
i to dotyczyło mnie

niebo się zachwiało
chlusnęło fioletem
mokre szczęście stanęło w oczach
roje różowych świateł
były jak owady w samo południe na łące
i twoje ramiona tak blisko
tak blisko

© Elżbieta Żukrowska
fot. z internetu

24.06.2017.

WYMYŚLAJĄC NOWY CZAS



Wymyślając nowy czas

Jaka jestem? Niewidoczna.
Szarość się zlewa z krajobrazem.
Gdzieś dalej granatowo wyglądają drzewa,
zieleń wytłumiona mgłą aż po plażę.
Lecz mnie tam nie ma.

I ciebie nie ma...

Czemu tak bolą niektóre miłości,
czemu tak bardzo jednak ich pragniemy?
Cierpienie wpisane jest w krąg namiętności
i wibrujących uczuć, i w siatkę cieni,
gdzie miłość umiera...

Nie wolno jej umrzeć!

Na szlaku gwiazdy czczonej
niezbadane wyroki zaczęły się bielić.
My to dwie krople życia w misterium złączone,
obrócone w gorejące słońce nadziei,
z obietnicą zmartwychwstania.

Nowe życie już wstaje...

© Elżbieta Żukrowska
fot. "Przyszłości nie można przewidzieć,
ale można wymyślić."- blog

25.06.2017.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

*** (zapalam ostatnie świeczki...)



***

zapalam ostatnie świeczki
- noc teraz będzie krótka
i cicha tak że słyszę własne serce

przesypuję między myślami
wspomnienie ostatniego dnia
to nic że nie wszystko
poszło idealnie
jutrzejszy dzień
przeznaczam na poprawki

na ten telefon do ciebie
na długi e-mail do matki
i spacer po cmentarzu

lecz skąd ta pewność
że będzie jakieś jutro

© Elżbieta Żukrowska
fot. świece LED

24.06.2017.

CZAS




czas

te specjalne lustra
oznaczono datami jak kalendarze
i pokazują teraz twarze
z rocznym przeskokiem

figlarz czas
śmieje się zza ram
czasem palcem
wytyka zmarszczki

ale to przecież człowiek
oznaczył czas cyframi
jakby chciał
ograniczyć mu przestrzeń

tymczasem
nie mając początku i końca
nawet czas
ma władzę nad nami

© Elżbieta Żukrowska
fot. C MINANA

21.06,2017.

niedziela, 25 czerwca 2017

*** (Gdy już pokruszone...)



***

Gdy już pokruszone są zacne słowa,
zalane bełkotem nierozsądnych racji,
gdy ktoś napuszony rani cię od nowa,
wszystko dlatego, że pragnie się pastwić...
odejdź tam, gdzie nie sięgną dręczące obelgi,
gdzie możesz liczyć na inne spojrzenie,
gdzie... Lecz komu to miejsce znajome?
Ono ciągle ukryte, tajemnicze, ciemne...
Nadzieje rozbudzone już w popiołach leżą,
łatwo się wyrzekamy naszych wzniosłych planów.
rezygnujemy z tego, co było podstawą,
by nie bać się nawet czerwonych dywanów.

© Elżbieta Żukrowska
fot. własne

19.06.2017.

PYTANIA EGZYSTENCJALNE




Pytania egzystencjalne

Ze swoją nieśmiertelną duszą
poddajesz się ziemskim pragnieniom
odartym z celebry miłości

i mkniesz w drapieżną noc do kobiety
lecz zamiast kwiatów masz
butelkę wódki - nawet nie wina

Znajome okna drzwi zapach

Kiedyś innej kobiecie
darowałeś świat

teraz każdą traktujesz instrumentalnie
nic z siebie nie dać - brać
wrócić jutro - bo było przyjemnie
tylko przyjemnie
seks bez uczuć
Rozmowa bez tajemnicy
dusza jest tabu - wpadłeś tu na chwilę

Jest żar ciała i odzew

I pytania
- czy dlatego żyjesz

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pinterest

23.06.2017.

sobota, 24 czerwca 2017

*** (zginę nie doświadczając...)




***

zginę nie doświadczając
twoich rąk na skórze
ust z gorącym oddechem
wyznań z głębi oczu
zginę
strasznie zagubiona
w nocnym skrawku ciszy
w bezszelestnych myślach
oszalałych bez ciebie
zginę
wydana na pastwę
nieujarzmionych pragnień
nigdy niezaspokojonych nadziei
zginę
bez pięknych marzeń

© Elżbieta Żukrowska
malarstwo Graham Gercken

23.06.2017.

GDY NOCNE POWROTY




Gdy nocne powroty

Już nic nie mówię nic nie mówię
jedynie sprawdzam jak blisko jesteś
czy nie zgubiłeś parasola
po tym ostatnim strasznym deszczu

Już nic nie mówię a oglądam
ślad na kuchennym parapecie
czy to możliwe aby w nocy
tym oknem ktoś do domu wleciał

Ja tylko kawę robię dla nas
ty może choć oko otworzysz
wiem że na kawę chciwie czekasz
więc może też słówko dołożysz

O tym co śniłeś przez noc całą
i jakie zjawy oglądałeś
a tę koszulę daj do prania
chyba ją szminką malowałeś

© Elżbieta Żukrowska
fot. z internetu

22.06.2017.

piątek, 23 czerwca 2017

*** (ratuję się od...)




***

ratuję się od zapomnienia
kolejną gorzką kawą

i nieledwie ślizgam
po wierzchołkach myśli
bojąc się tego co w głębi
ale i tak nie ma ucieczki
od prawdy i obowiązków
żaden wąwóz nie schowa
załom nie zakryje
szeregiem wypływają
niepotrzebne pytania

czego oczekuję
czego pragnę
a co otrzymam
co uratuję przed potopem

kawa już jest zimna

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pixabay

21.06.2017.

*** (szepczesz o szczęściu...)




***

szepczesz o szczęściu

o dłoniach zanurzonych
głęboko w miłości

o ustach
pełnych słodyczy
i westchnień

o zapachu piwonii
nad białą pościelą

tak powstaje magia
która unosi twoją kobietę
i zapala w jej oczach
iskry szczęścia

© Elżbieta Żukrowska
fot. Art-graphiK

21.06.2017.

czwartek, 22 czerwca 2017

NIE PODAŁEŚ RĘKI




nie podałeś mi ręki

topiłam się
w dramatycznych
rozchwianych myślach
pełznących
środkiem sczerniałej mgły
obiecałeś mnie uratować
ale
znalazłeś już swoje szczęście
w wielkim oddaleniu
i
nie zawróciłeś z pomocą
zamyka się horyzont
bolą wyciągnięte ręce
nic już nie jest ważne
odpływa ostatnia łódź
i nawet nie ma
białego żagielka

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pixabay

21.06.2017.

*** (wykradłeś wszystkie moje...)




***

wykradłeś
wszystkie moje sny
leżę w noc
z otwartymi oczami
pająk z lewego rogu
patrzy uporczywie
boję się
tak samo
jak kamiennych kręgów
czekam na lot
wędrownego sokoła
a ty później
bez sensu
zapytasz
czy słyszałam
jak umierają motyle
przecież jestem
takim motylem
zapomniałeś

© Elżbieta Żukrowska
fot. Zzig.comunidade

21.06.2017.

środa, 21 czerwca 2017

KARA




kara

dreszcz ze słów niepamięci
ze znaków zakazanych
darmo wymyślonych
powtórzonych bez echa
a z zamierzonym kłamstwem
osaczających brudnych
aby tylko rozerwać powłoki
nasączyć trującym jadem
zarazić nieuleczalnym
można mdleć krzyczeć błagać
za późno na ratunek
zawiść zazdrość chęć zemsty
- już na dobre dopadły

© Elżbieta Żukrowska
fot. własne

21.06.2017.

*** (Widziała w jego...)




***

Widziała w jego oczach
i ból i fantazję
wyraził zgodę
na całopalenie w ofierze
dla garstki spóźnionych uczuć

Świadomość że to za mało
przyszła znacznie później
gdy już skonał
łkając z uwielbienia

Myśli były jak skrzydła anioła
mocne i delikatne zarazem

Nigdy wcześniej nie znała
takich błogostanów

© Elżbieta Żukrowska
fot. Art - graphiK

19.06.2017.