wtorek, 23 października 2018

PIĘKNE OKOLICZNOŚCI...




Piękne okoliczności...

Marzeniami czasem żyję,
czy to tobie nie przeszkadza?
Serce zwariowanie bije,
zatem choć jemu wygadzam.

Niech się cieszy póki może,
niech raduje, uspokaja
czas i tak wszystko przeorze,
dla nas jest pokoju fajka.

Oby też życie w spokoju,
bez barierek i rogatek,
bez "usłużnych" sąsiadeczek,
które najchętniej do plotek,

Oby była bułka z masłem,
kubek kawy albo mleka,
a ta dama, która z kosą...
jeszcze na mnie niech nie czeka!

© Elżbieta Żukrowska 23.10.2018.
fot. z internetu


poniedziałek, 22 października 2018

SENNIE




Sennie...

Nad drewnianym płotem złote główki kwiatów,
obok cień chałupy przywołuje wizje.
Wszystko nagle słodkie jakby w środku haftów,
obraz za obrazem dopełniają misję.

Prawie czuję zapach sierpniowego ranka,
gdzie wczorajszy kurz dzisiaj jest rosą spętany,
gdzie oddech wiatru i płytszy, i tańszy,
bo żniwa skończone, posprzątane łany.

Spowolnione życie dojrzewa w owocach.
Ówdzie toczy się w grządkach jak okrągła dynia!
Owady dziś zaspały, zmęczone przeoczą
drzwi uchylone - wnętrze dla nich inny wymiar...

© Elżbieta Żukrowska 21.08.2018.
fot. z internetu

*** (A jeśli czasu...)




***

A jeśli czasu ci zabraknie?
Lub deszcz na mokro zechce płakać?
To książkę czytaj i nie tęsknij -
czasem jest aura byle jaka.

A jeśli droga będzie długa?
O, przecież każda kiedyś minie.
I tylko wspomnień ciepła smuga
jak szalik szyję cię owinie...

Myśl o mnie czasem, myśl, kochany.
Uwolnij złotych tęsknot sploty.
Czas ma wyleczyć stare rany,
usunąć wszystkie twe kłopoty...

© Elżbieta Żukrowska 22.10.2018.
fot. z internetu

niedziela, 21 października 2018

MGŁA




Mgła

Cisza jak makiem... Mgła dokoła.
Ptaki zaspane, mokre piórka.
Jesień jest teraz, wiatrem woła,
a może cmoka jak wiewiórka...
Mgła...

Ktoś w cichym oknie pije kawę,
ktoś inny auto szykuje w drogę.
Ten biały całun stawia obawę,
czy bezpieczeństwo jest za progiem.
Mgła...

I choć na drzewach sporo liści,
choć wróble w krzaczkach czyszczą pióra,
jakoś tak smutek już się przyśnił,
gdy niebem włada smutna chmura.
Mgła...

Gdy tak co ranka tuman wisi,
słońce nie może spaść na ziemię,
muzyk omija smutne klawisze,
chociaż jest grania już spragniony.
Mgła...

To ona psuje ludziom humor,
zamyka oczy na piękno świata.
W swoich oparach przynosi opór,
chce byś zapomniał o pięknie lata.
Mgła...

© Elżbieta Żukrowska 21.10.2018.
fot. Andrzej Kosiba


piątek, 19 października 2018

JESIENNA MODA



Jesienna moda
(od vocem - Leszek Posyniak "PIERWSZY LISTOPADA")

Nie brońcie kobietom ubierać się ładnie.
Nie brońcie fryzjera, chwil u kosmetyczki.
Wszak one to dla was chcą być takie modne
- panowie, to dla was tak ostro tu iskrzy!

Tymczasem nie jeden narzeka na modę,
że rewia się szerzy, za mury wychodzi.
Panowie, do kogo te żale tak srogie
wszak piękno lubicie, a ono uwodzi!

Kochajcie kobiety w futerkach i botkach,
we włosach rozwianych lub pod kapeluszem.
Bo one to wszystko do swoich kochanych
wykrzyczeć gotowe - ubierać się muszę!

Nie jeden z was, panów, uwielbia, gdy żona
przyciąga spojrzenia i niemal uwodzi,
więc może doceńcie urodę swych kobiet
nie tylko od święta, ale i co dzień.

© Elżbieta Żukrowska 19.10.2018.
fot. chojnow.pl, katoliban.pl, bezux.pl, m.styl.fm
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
  
PIERWSZY LISTOPADA - autor Leszek Posyniak

Niedługo Wszystkich Świętych.
Więc jak „tradycja” każe,
w paradne rewie wszędzie
zamienią się cmentarze.
Wyleją się w alejki
najnowsze krzyki mody,
przepychem wpłyną wielkim
pomiędzy ciche groby
szynszyle, gronostaje,
versace, dior, tiffany,
chanel pachnące majem,
makijaż wyszukany…

Dziać będzie się to wszystko
w cmentarzy każdej ćwierci.
Próżności targowisko*
na wysypisku śmierci.

© Leszek Posyniak
Copemelinio, 22 października 2018.
---------------------------------------------------------------------------------------
*zapożyczenie - w szyku przestawnym tytuł powieści W.M. Thackeraya

niedziela, 14 października 2018

ROZMOWA KOLORAMI



rozmowa kolorami

od twojej strony wieje wiatr
zielony
a moje okna są na oścież

po twojej stronie czeka sen
nie bronię
abyś w nim do mnie kiedyś podszedł

od twojej strony pada cień
zroszony
kiedy przez okno widać mgły kłębiaste

po twojej stronie czeka dzień
lecz spłonie
kiedy po mojej tylko zimny  alabaster

patrz - pomieszały się kolory
jesień w czerwieniach oraz brązach
dzień przestał być tak smutno szary
ktoś się z obietnic chce wywiązać

© Elżbieta Żukrowska 14.10.2018.
fot. Andrzej Kosiba

piątek, 12 października 2018

WYBIEGAJĄC W PRZYSZŁOŚĆ...



Wybiegając w przyszłość...

Jeszcze coś tętni - trochę krwi w żyłach,
na schodach słychać powolne kroki,
a śmiech miał wybrzmieć... Jest cisza miła.
Motyl zygzakiem przed domem leci.

Już koniec lata. Koniec marzenia.
Świat chce się mgłami nisko otulać.
To taka pora - chwila wytchnienia,
zanim wichury rozpoczną hulać.

Rozpoczną taniec deszczu i wiatru,
szalone zrywy gniewu wraz z trwogą,
gołe gałęzie i puste gniazda
będą szlochały nad mokrą drogą.

Zielono-lice jodły i świerczki
wybiegną myślą w gwiazdkowe święta.
W marzeniach ujrzą płonące świeczki
i podarunków pełne rączęta.

© Elżbieta Żukrowska 12.10.2018.
fot. Rozystronka

środa, 10 października 2018

BAL U CUKRZYKA...




Bal u cukrzyka...

Cukier, psze państwa, ma to do siebie,
że rośnie we krwi tuż po jedzeniu.
Ty jesz cukierka, a cukier w niebie!
I fakt ten wpływa na twe ciśnienie...

Gdy po miesiącu z balu na bale,
przy tym nie brania solidnie leków,
nakłuwasz, sprawdzasz, nie dziw się wcale,
dobre wyniki są gdzieś daleko!

Cóż? Najpierw leki, a dalej dieta,
codzienne stanie na srogiej wadze,
smakołyk musi długo poczekać,
może ominąć twe usta wcale.

© Elżbieta Żukrowska 9.10.2018.
fot. z internetu

wtorek, 9 października 2018

SŁOWA I KAMIENIE




Słowa i kamienie

Widziałam kamień w twoim ręku.
Po co ci kamień? Nie rań ludzi!
Niech dobry duch się w tobie zbudzi.
Odłóż go lepiej i podziękuj.

Znam też osobę, która lubi
słowami ciskać jak kulomiot.
A na jej mowę się złakomią
ludziska chudzi oraz grubi.

Ważne, by kogoś obrażały.
Żeby godziły w samo sedno.
Bo często jest ci wszystko jedno,
nie patrzysz aby rację miały.

Ten kamień w ręku mnie przeraża.
Oznacza bunt bez dania racji!
Mówiłeś wczoraj o demokracji!
Dziś mogę brać ciebie za łgarza...

© Elżbieta Żukrowska 8.10.2018.
fot. rguama.icrt.cu

poniedziałek, 8 października 2018

TĘSKNIĘ...




Tęsknię...

Czegoś mi brak.
Nawet chcę szlochać.
Oko zamgliło się skutecznie.
Czegoś mi brak.
Nie przyszedł list.
A gdzie ta miłość długowieczna?
Już jesień życia mnie dopada
Rdzawo rozrzuca senne liście
Wiatr szeptem bajki opowiada,
wody jeziora lśnią srebrzyście.

Tęsknię.

Ciebie mi brak.
Rąk nasączonych ciepłym rajem,
miodem i kwiatem pomarańczy.
Dlaczego sam znów zostaję?
Dlaczego smutek blisko tańczy?
Tysiąc "dlaczego" bez odpowiedzi...
Samotność kruszy świat nadziei.
W zasadzie nic nie pozostaje,
jak poddać się, zasklepić w celi...

© Elżbieta Żukrowska 7.10.2018.
fot. Pixabay

niedziela, 7 października 2018

ZBYSZKOWI...






Zbyszkowi ...

Morze przed zimą liże brzegi.
A w moim parku lecą liście.
Czas chce wyprzedzić coś w szeregu.
Mdleją winogron grube kiście...

Pomarańczowy już rokitnik
kłuje nie oszczędzając dłoni.
Wiem - czas nam biegnie zamaszyście,
postrącał czerwień z mych jabłoni.

A Tobie... wymalował włosy!
Wysrebrzył wczoraj ciemne skronie.
Chciał coś z wąsami... Lecz go spłoszył
uśmiech - przesłany słodko do mnie...

© Elżbieta Żukrowska 7.10.2018.
fot. z internetu

sobota, 6 października 2018

ZAMGLONE WSPOMNIENIA




Zamglone wspomnienia

Znam cię. A może nie znam...?
Może mi tylko coś się wydaje...
Przez ogród biegnie ścieżka wspomnień.
I w głowie drobiazg, a zostaje...

Uśmiech co w chabry okiem patrzy,
sam tak niebieski, niespłowiały,
nie da rozwinąć się rozpaczy,
w smutną pieśń o tym, że rozmaryn...

Dusza już łka w łabędzim puchu,
wciąż najwierniejsza i szlachetna,
ty nowy slogan teraz ukuj,
by garstka ludu przed nim klękła...

Wspomnienia... Pasma jasnych włosów,
które wiatr plątał i rozplatał,
wiosną magnolii kwiat postrącał...
Czekał... Lecz gdzie jest aprobata?

Ścieżka zarasta burzanami.
Zdjęcia w albumie już wyblakłe.
Wspomnienia miękkie jak aksamit,
a wszystko już na wpół zatarte...

© Elżbieta Żukrowska 6.10.2018.
fot. z internetu

wtorek, 2 października 2018

NIE SŁUCHAJ ZŁYCH PODSZEPTÓW


nie słuchaj złych podszeptów

w lesie za wioską za każdym drzewem
czaiło się złośliwe licho
po co tu przyszło - mówiłeś nie wiem
prosiłeś je by było cicho

ale nie było krzyk podniosło
że tutaj mech za bardzo suchy
i że poziomki nie urosły
dzięcioła dziwnie boli ucho

krzyczało że dni są zbyt krótkie
że grzybów nie należy zbierać
a jeśli już to tylko z bródką
i wrzosów dużo na materac

tak bajdurzyło nieprzytomne
może zazdrosne albo ślepe
a myśmy dalej ręka w rękę
i ramię w ramię szli przed siebie

© Elżbieta Żukrowska 2.10.2018.
fot. z internetu

poniedziałek, 1 października 2018

*** (pozwalam by...)




***

pozwalam by rozdarte serce
płonęło cichym a wysokim ogniem
aby cisza unosiła w kosmos
zbiór wszelkich dławiących goryczy  i żali
pozwalam...
bo ucieczka jest niemożliwa
a wyzwolenie tak długo nie przychodzi
ukryty w cieniu muzyk dźwiękami liczy łzy
pozwalam...
kapelusz kołysze się na ścianie
ktoś odszedł by ktoś inny mógł tu przyjść
lecz czy zostanie
nie zostanie
i tylko brzmi wysoki krzyk
zanurzam się w płomienie
pozwalam by

a mówiono mi
że umieranie nie boli

© Elżbieta Żukrowska 1.10.2018.
fot. z internetu

niedziela, 30 września 2018

PANIE MÓJ...



Panie mój...

Chlebem mnie nakarm
czarnym zwykłym
który świętością z dala świeci
i jest wyrazem Twej miłości
zapala nawet liche świece
budzi lilijki łzą pachnące
i błyszczy korą brzozy białej
a dobrym zielem gdzieś na łące
przytula stopy ocalałe

Taką miłością mnie wypełnij
i skały z mojej drogi zetrzyj
by nawet zwierzak nie był chwiejny
ten z dawna zwany bratem mniejszym
Ty daj mi głosić czas pokory
i czas spokoju najwierniejszych
A gdy dopełnią się dni moje
gdy myśl bezwolnie loty zniży
pozwól mi Panie choć mozolnie
do białych krzyż się przybliżyć

Ludzie do ludzi przyjdą blisko
i może nawet ramię w ramię
raz jeszcze hymn do Ciebie wzniosą
przyklękną na jednym kolanie
To pożegnanie na cmentarzu
pośrodku drzew krzyży kadzidła
modlitwa starą drogę znaczy
nawet gdy strach przed Tobą silny

© Elżbieta Żukrowska 27.09.2018.
fot. z internetu

sobota, 29 września 2018

COŚ SIĘ ZACZĘŁO - DZIŚ SIĘ KOŃCZY




Coś się zaczęło - dziś się kończy

Nie masz odwagi iść po swoje
gdy trzymasz ręce w morzu tęsknoty,
kiedy nie dośpisz i nie dojesz,
staje się z ciebie neurotyk.

Na cudze wiersze patrzysz wilkiem,
już ich nie czytasz i nie trawisz.
A małą zagubioną chwilkę
zamykasz w zbiorze kalendarzy...

Co wypaczyło twój charakter?
Dlaczego smutek, żal, dławica?
Ktoś tu narzucił szarą płachtę
i teraz pod nią śmierć przemyca...

Kieliszek soku masz z cytryny,
może wypijesz, nie zaboli.
Wybiorą cię człowiekiem grzechu,
obsypią płatkami cynfolii.

Tak się zakończy długi tydzień.
Zmęczone oczy łzami trysną.
Samotny weźmiesz mandolinę
i smętnie westchniesz - to już wszystko...

© Elżbieta Żukrowska 26.09.2018.
fot. własne

piątek, 28 września 2018

IMIENINY U SĄSIADA




Imieniny u sąsiada
(piosenka biesiadna)

Schaby wędzone i zaprawione,
karkówki równo rumiane
i polskie suszi, czyli gołąbki,
pomidorowym sosem zalane.

Do tego spory garnek bigosu,
z wyraźnym ziarnem jałowca.
Są nóżki zimne (te już bez sosu),
i coś we włoskich pnączach!

Ref.
Bo u sąsiada dziś bal na 102,
wódeczność wesoło płynie,
bo sąsiad tak od zawsze ma,
że bawi się w rodzinie.

Goście się schodzą, muzyczka gra.
Panie, panowie miejsca zajmują.
I już rozmowa głośna trwa,
kielonki życie wujkom ratują!

Może sałatki, a może rybkę?
Gospodarz dwoi się i troi.
Wujcio poprawia rzadką grzywkę,
a ciocia pali na antresoli.

Ref.
Bo sąsiad dziś imieniny ma,
wódeczka dobrze jest schłodzona,
więc każdy pije ją do dna,
wuj, sąsiad oraz cudza żona.

Już na stół wpada kaczka pieczona,
obok jabłuszka jak rarytasik.
Na wszystko baczy sąsiada żona,
w razie potrzeby "pożary" gasi.

Lecz najważniejsza jest butelka,
o jej krążenie dba solenizant,
nie jakaś mała zaledwie pchełka,
ale solidny litr i partyzant!

Ref.
Bo sąsiad się na balach zna
wie co wypada, a z czym zmiataj.
Zaprosił cię więc ognia daj
i nie podlewaj wódką kwiatów.

© Elżbieta Żukrowska 24.07.2018.
fot. z internetu

czwartek, 27 września 2018

ŻEGNAJ LATO, JUŻ CZAS!



Żegnaj lato, już czas!

Kasztany lecą pod stopy
a górą wiewiórka śmiga
mgły - biały opar tęsknoty
za latem które przemija

Za tobą gdy w kapeluszu
chciałeś zagarnąć me słońce
za ścianą winobluszczu
co kryła wilgoć kojącą

Za wszystkim można tęsknić
pisać wierszami o ciszy
emocje chować w kieszenie
a tu ich nikt nie usłyszy

I nie zobaczy Nie przełknie
gdy gardło nagle ściśnięte
Bo lato było minęło
jesienią też bywa pięknie

© Elżbieta Żukrowska 24.09.2018.
fot. Pixabay

środa, 26 września 2018

W PRZYRODZIE




W przyrodzie

To było wczoraj, późną porą.
Wiatr drzwi zatrzasnął, psy zawyły,
a stary człowiek z białą głową
nabrał pewności, że się myli.

Choć się uważał za ateistę
- prawie codziennie czytywał Biblię.
Uznawał sprawy za oczywiste,
a kler rad tępić nawet ogniem.

A tu z pokorą pochylił głowę,
aż się rozwiały zbielałe włosy,
bo oto myśli otrzymał nowe,
choć nawet o nie nie poprosił:

Że wiatr to jest westchnienie Boga,
deszcze - to Jego łez zbiorniki,
ptaki najpiękniej Mu śpiewają,
gdy w kwieciu toną zagajniki.

Zając - stworzenie szybkonogie,
a antylopa cieszy gracją,
słoń jest potęgą, a nie wrogiem,
a waran nadal jest sensacją.

Tymczasem orkan siecze brzegi,
rozrywa domy, cofa wodę,
sieje zniszczenie do potęgi...
A człowiek na to - nic nie mogę.

I pozostaje prosić Pana:
wstrzymaj Swą rękę, zawieś karę!
Ludzie to małe są stworzenia,
ale im, Panie, dałeś wiarę.

© Elżbieta Żukrowska 24.09.2018.
fot. z internetu

wtorek, 25 września 2018

SUKNIA



Suknia

BON PRIX serwuje suknię dżinsową,
kupię ją sobie - daje wam słowo!
Tutaj marszczenie, ówdzie falbanki,
suknia jest dla mnie, dżinsowej fanki.

Że brak rękawków? To nic nie szkodzi.
Podobno takie najbardziej w modzie.
Narzucę wdzianko lub pelerynkę,
będziesz miał modną ze mnie dziewczynkę.

Że nie dżinsowa? A cóż to znaczy?
Jest granatowa, niech ktoś zobaczy.
Już widzę napis - że jest shirtowa...
Od zagranicy boli mnie głowa!

Cóż? Tej nie kupię, drugiej poszukam,
a z dżinsu uszyć to żadna sztuka.
Naszyć kieszeni wielki dostatek,
ówdzie guziczki i kilka patek.

I gotowe! Teraz podziwiaj!
Wcale nie szkodzi, że gdzieś jest krzywo.
Dołem są nawet modne "ogony",
kreacja cudo! Zamykam strony!

© Elżbieta Żukrowska 24.09.2018.
fot. z internetu

poniedziałek, 24 września 2018

JESIEŃ PRZYSZŁA




jesień przyszła

miałam kiedyś czytelnika
co wybierał moje wiersze
w komentarzach później pisał
które to są najpiękniejsze

ale że go nie głaskałam
chłopak zmienił orientację
i już czyta inne wiersze
a ja na to że ma rację

on na czacie pisał do mnie
i serduszkiem mnie nazywał
lecz gdy zmienił orientację
już się tak nie popisywał

jeszcze tylko przez telefon
w dzień imienin do mnie gada
bo jest dobrze wychowany
więc życzenia - tak wypada

cóż ja na to - żegnaj panie
moje wiersze nie są modne
ty tak  lubisz podrywanie
mnie w temacie niewygodnie

teraz wielbisz inne panie
i wysyłasz im serduszka
pewnie kwilisz gdzieś nad ranem
albo szepczesz coś do uszka

moje wiersze zamarzają
miłość chodzi smutną drogą
czy dwie one się spotkają
jaki będzie sprawy obrót

już nie będzie - jesień przyszła
i dywanem kolorowym
wnet przykryje moje ścieżki
by nikt głupot tu nie robił

© Elżbieta Żukrowska 23.09.2018.
fot. Pixabay

niedziela, 23 września 2018

JESIENNE WIERSZE




Jesienne wiersze

Wierszowanie, wierszobranie,
wierszem pocieszanie...
malowanie... kołysanie...
I pewnie dużo innych jeszcze,
które powiedzą: przecież wieszczę!
I jak tu, panie, żyć bez wierszy?
Ten był najlepszy, a ten pierwszy,
zaś ten już tylko zabawniejszy...
Chociaż nie tylko, bo gdy jesień
już raz za szyję złapie, przytuli,
świat kolorami zasypie wcześniej,
byśmy już za nią tęsknili.
W tysiącach wierszy wybrzmi wiatrami
i swój rytuał odprawi deszczem,
a później kosze pełne witamin
napełnią chłodnie jak forsa kieszeń,
zrozumiesz - wiersze muszą być z nami,
zamieniać prozę w rytmikę strofy.
Wtedy i oddech ci się wyrówna,
a także pojmiesz, czemu "pod strzechy"...

© Elżbieta Żukrowska 22.09.2018.
fot. Andrzej Kosiba

sobota, 22 września 2018

ZAMYŚLENIE...





Zamyślenie...

Usłyszeć - to za mało, trzeba ukołysać,
wynagrodzić cierpienie, powymiatać żale. 
Może nawet i serce darować na dłoni, 
chociaż o emocjach nikt nie wspomniał. Wcale.

Nie sprzedawałam duszy, diabła miałam za nic,
koryta z łakociami innym zostawiałam.
Robiłam zawsze swoje, nie puszczając granic,
a i tak w puch nostalgii akwamaryn wlałam.

Mokre pióra aniołki suszyły na słońcu.
Mnie się za to po grzbiecie mocno oberwało.
Ktoś mi wówczas przypomniał - mała, czas do domku.
Odchodziłam myśląc - czegóż mi zbyt mało?

© Elżbieta Żukrowska 22.09.2018.
fot. własna

czwartek, 20 września 2018

*** (O, moje biedna...)




***

O, moje biedne, utyrane serce,
przecież prosiłam - już się nie zakochuj,
po co ci cierpieć, wić się w nowej męce,
wzajemność znikła przed tobą w popłochu...

Tobie dziś tylko mieć zachwyt dla wina,
podziwiać niebo, gdy po nim baranki...
Bo i czegóż innego dziś tobie się imać?
Ach, wiersze pisać... Ciii... Lepiej usta zamknij...

© Elżbieta Żukrowska 20.09.29018.
fot. z internetu

środa, 19 września 2018

CZEKANIE




czekanie

białe gołębie w słońcu wysrebrzają pióra
wyobraźnia wciąż łamie kody zakochanych
zasuszony płateczek bladej woni chmura
i uderzenie serca które mosty łamie

nic nie wiem nie pamiętam słońce już zachodzi
dzień ciągnął się zbyt długo aż płakały ptaki
po cichej mojej dróżce przeszedł się czarodziej
zostawił wonie których zazdrościły kwiaty

i list był biały ciężki napisany wczoraj
abym mogła go czytać i tęsknić i płakać
uwierzyć że to prawda choć treść jego sporna
i czekać dalej jak ta wierzba rosochata

© Elżbieta Żukrowska 17.09.2018.
fot. Mirosława Pisarkiewicz

wtorek, 18 września 2018

W OCZEKIWANIU




W oczekiwaniu

Życie roztopione jak drobinki masła
na gorącym padoku trzy ospałe konie
wrony śledzą z wysoka nieprzyjemnie wrzasną
czart tasuje karty gdzieś na nieboskłonie
Nie śpij mieszają się myśli i splatają dłonie
noc drobnymi kroczkami ciągle się przybliża
ćmy czekają blasku pełnego z latarni
nietoperz zerknął tylko i pyszczek oblizał
Lecz to jeszcze nie wieczór gwiazdy nie chcą mrugać
choć już zaznaczają wysoko obecność
a tamburynom dźwięki niedługo popłyną
ognisko sypnie iskry wprost na Drogę Mleczną
Tak dogasa lato wciąż nabrzmiałe żarem
ale już jutro wraz z deszczem popłynie
po wyblakłych łąkach bo deszcz dla nich darem
i pijąc z obfitości zapomną o winie

Hagen im Berminschen 11.08.2018.
© Elżbieta Żukrowska
fot. własna

poniedziałek, 17 września 2018

JESIENNIE




Jesiennie

Czy się ukryję w tej zieleni,
wyblakłej od nadmiaru słońca?
Ty już się ze mną nie zamienisz,
nie tęsknisz wcale do gorąca...

Już wzniosłeś rozmodlone dłonie,
wołając pośród srebrnej nocy:
Panie, daj kroplę dżdżu jesienią,
niech śliwka słodkie soki toczy.

Daj, Panie, ptakom w dal, na drogę,
zieloność świeżej oziminy,
niech mają u nas tę wygodę,
że przed podróżą je karmimy.

I jeszcze skromnie proszę, Panie,
daj mi posiedzieć u ogniska,
gdzie bard zanosi się śpiewaniem,
gdzie łka gitara słodka, bliska...

© Elżbieta Żukrowska 17.09.2018.
fot. własna

FIKU-MIKU KOGUCIKU




Fiku-miku koguciku

Różne marzenia po głowach płyną,
kogucik bywa zadziorny,
a przy tym zazdrość z niego ciurka,
jak głosy z dziurawej urny.

Męskie marzenia raczej są inne,
choć chłopem nigdy nie byłam,
to sądzę, że są prostolinijne
i wartkie, jako krew w żyłach.

Jednak nie stawiam w jednym szeregu
faceta i kogucika.
Facet to facet, na wódkę biega,
kogucik przed kurą zmyka.

© Elżbieta Żukrowska 9.09.2018.
fot. z internetu

niedziela, 16 września 2018

JAK TO DZIEWCZYNA...




Jak to dziewczyna...

miała zimne dłonie i twarz dziwnie bladą
sok z winogron płynął po brodzie po rzęsie
trawy za jej domem powleczone szadzią
wyszeptały smutno że to właśnie jesień

a ona tak cicha jak chwila przed burzą
miała w sercu smutki i złote nadzieje
czego było więcej i czy komuś służą
czy poeta z tego złoży epopeję

poeta jak muzyk snów miał pełną głowę
po co jemu cudze żale i problemy
w swoje wlazł jak w ciężką ostatnią chorobę
czasem twierdził że się po prostu w nie wżenił

prostota dziewczyny ujęła poetę
i któregoś razu chciał z nią porozmawiać
lecz jak to dziewczyna w górę wzniosła ręce
i się rozpłynęła darmo się umawiać

© Elżbieta Żukrowska 15.09.2018.
fot. własne

piątek, 14 września 2018

*** (zdeptałam buty idąc...)




***

zdeptałam buty idąc przez krainę czarów
moją spódniczkę potargały chaszcze
a nie znalazłam obiecanych darów
i przegapiłam upragnione szczęście

© Elżbieta Żukrowska 14.09.2018.
fot. własna

czwartek, 13 września 2018

W DRODZE DO...?



w drodze do...?

poczerniały od słońca i troski
idzie muzyk-poeta pan wioski
w uszach gra mu beztrosko poleczka
a w nim wiersze na stałe chcą mieszkać

więc on łowi raz wiersze raz nuty
niech się płożą po łąkach zasnutych
raz oparem tak mgielnym i gęstym
że ukryje i szumy i chrzęsty

to znów w słońcu co jarzy się złotem
rozbielonym bogactwem stokrotek
gdzie i makiem i chabrem coś błyśnie
to znów rosą perliście wytryśnie

poczerniały od słońca i troski
pan poeta wędruje przez wioski
wciąż mu grają i świerszcze i wiatry
zapraszają na wesołe party

lecz on nie chce bo wiersze się piszą
rozszeptane modlitwą nad ciszą
czasem nokturn w pół nocy mu śpiewa
i korony swe pochylą drzewa

a on idzie od wioski do wioski
rad by zgubić i smutki i troski
rad rozjaśnić twarz nowym marzeniem
z apatycznym zakończyć istnieniem

coś z nim nie tak coś miesza mu w głowie
że na radość niechętnie odpowie
a w następny dzień już odmieniony
zgadza się być bałamucony

Hagen im Bremischen 13.09.2018
© Elżbieta Żukrowska
fot. własne

środa, 12 września 2018

*** (A po schodach...)




***

A po schodach, po krużgankach
już płynie Biała Dama...
On pyta się, czy zawsze ta sama,
czy tylko to sny, to mgły niewyraźne?
A ty mówisz mu - posłuchaj uważnie -
przecież to nasz szalony walc!
Kto tańczy, kto patrzy, tonie zasłuchany!
Nie liczy się czas w tym tańcu dla Damy...
Kogo wybierze, panie kawalerze,
może zakręci zaledwie raz...

© Elżbieta Żukrowska 3.09.2018.
fot. z internetu

wtorek, 11 września 2018

KAWA I BEETHOVEN JESIENIĄ




Kawa i Beethoven jesienią

Ja to wiem - deszcz, październik bywa tłem,
a w dużym dzbanku kawa dymi,
obok, bliziutko dłoń dziewczyny
- czas zatrzymał się...

Ty to wiesz - już się w kulkę zwinął jeż.
Jesienny zapach, jesienny sen,
dymem osnuty każdy dzień
- a zło odpływa w cień.

Jeśli świerszcz gra za kominem
- Beethovenem nam popłynie,
jakby sam mistrz grał!
I dla nas czas miał!

© Elżbieta Żukrowska 14.11.2017.
fot. własne

poniedziałek, 10 września 2018

ZMIANY




Zmiany

Umęczyła mnie wrzawa wczorajszego nieba
teraz szumią pojazdy auto gna za autem
gdzie się tak wszyscy śpieszą i dlaczego trzeba
walczyć jak na ringu rozkładać nokautem

Wyznaczono granice uciążliwych sprintów
dziś miasto nie używa deptaków i skwerów
młodzież grilluje często popijając z gwintu
ewentualnie jeździ pasmem dla rowerów

Inny świat inne spojrzenia chęci i potrzeby
na starszych popatrują urągając kpiną
darmo były starania by kulturę krzewić
młodzi mają swoją a nasz czas już minął

© Elżbieta Żukrowska 5.09.2018.
fot. własna

niedziela, 9 września 2018

Z ŻYCIA WZIĘTE / FRASZKI /




Z życia wzięte

Mówił, że idzie w gości.
A stracił poczucie przyzwoitości...

*

Ten nic nie stawiał na jedną kartę
- życie miał raczej niewiele warte.

*

Ona tańczył z rąbkiem spódnicy,
a on jej lata po nogach liczył.

*

Gdy uśmiech miała na twarzy,
to nóg nikt nie zauważył.

*

Ten lubił skakać z trampoliny,
by podziwiały go dziewczyny.
Aż w końcu jedna go usidliła,
choć wcale skoków nie lubiła.

*

Choć dawał jej białe kwiaty
- myśli miał czarne i kudłate.

*

© Elżbieta Żukrowska 8.09.2018.
fot. własne

sobota, 8 września 2018

WSTAWAJ PRAWĄ NOGĄ!




Wstawaj prawą nogą!

Taka byłam, taka jestem, nie wiem, jaka będę!
Nie rozmyślam, nie pomstuję, to życie się przędzie.
Pod modrzewiem, czy pod lipą cień lubi się chylić,
to dla kogoś, kto chce marzyć albo zbierać siły.
Nie mam drzewa, nawet brzozy, nie mam jarzębiny,
krzaczek głogu się czerwieni prawie jak maliny.
Na nim siada drobny szpaczek, a zimą dwa gile.
Grubodzioby nie przylecą, nie ma ich tu tyle.
Czasem zajrzy sikoreczka albo zięba z mężem,
pogadują se radośnie, a ja się odprężam.
Zamiast wiersza o przedziwnie poskręcanym życiu
wyszedł jakiś o ptaszynach w zielonym poszyciu...

© Elżbieta Żukrowska 7.09.2018.
fot. własna

czwartek, 6 września 2018

POBUDKA A POBUDKA










Pobudka a pobudka

Jak to się zaczęło?
Pobudka, leniwa, powolna, jeszcze jest czas....
Kawa... Sam zapach ożywia!
Uśmiech się czasem wysnuje gdzieś z dna...
i klik-klik-klik - już się laptopik rozgrzewa.
I ktoś się uśmiecha... Być może to ja!
Tu wiersz, tu piosenka, obrazek-słodziaczek,
a kawa tak pachnie, a puls raźno skacze.
Ten filmik jest... miodzio! Tam coś wybrzmi swojsko
i jest pełny ekran, bo idzie nam wojsko!
Radośnie do marszu orkiestra im gra,
choć niby zwyczajne i rym-tra-ta-ta!

Lecz zmiana, Iglesias w zasadzie aż łka,
a Cohen chce tańczyć, choć w oku jest łza...
Uff! Wydarzenia. Znów z dachu ktoś spadł.
Nad Wisłą w zaroślach gdzieś czai się gad.
Nie gad, a płaz, znany z nazwiska i zdjęć...
Nie lubię, nie słucham, nie czytam jak zięć!
Jeszcze na oczy nie widzę najlepiej,
a tu już sąsiedzi się wadzą i trzepią
o politykę, o bzdury, o gębę zbyt krzywą.
Ktoś głodny, ktoś syty, miliony nie gryzą...

Muszę zmienić plany, taktykę, widzenie.
Kawa - owszem. A reszta niech głębokim cieniem
zalegnie daleko, nie wzywa mnie już.
Nie zmienię niczego. Niech wzniesie się kurz.
A do mnie niech kwiatek o świcie zagada,
niech kawa mnie budzi lub telefon sąsiada.
Pobudka leniwa w powolny ten czas,
niech uśmiech wypływa, ten z samego dna!

© Elżbieta Żukrowska 4.09.2018.
fot. z internetu

środa, 5 września 2018

*** (nie nie wiem...)




***

nie nie wiem co mi potrzeba
w złotych blaskach poranione dłonie
niepewne serce uniesienie duszy
żal z żarem zmieszany jak piekło pochłonie
grzechy będą liczone

ten ból ta złość te łzy połykane
ten czas gdy pachnie szalona noc
gdy kielich kwiatu otwiera się ranem
ta gorycz piołunu i strach
i ciepły do okrycia koc

wróć... chodź...

© Elżbieta Żukrowska 3.09.2018.
fot. z internetu

wtorek, 4 września 2018

NA OKRĄGŁO?



Na okrągło?

Nowy dzban wody?
Czy kufel piwa?
Szklanica kawy albo herbaty.
Nowy dzień.
Inna perspektywa.
I podróż - krótka - z chaty do chaty.
Nowy dzban?
Czy tylko dziś naparstek ginu?
Kolebie się niepewnie
na zachodnią stronę.
Nie ma zachwytu i nie ma podziwu.
Wszystko skończone...
Woda niesie głosy,
sypią się kawały.
Rozedrgany chichot aż piersią faluje.
Czas nienadzwyczajny,
przy medalach karty.
Kto kogo nadal w tej grze oszukuje?

© Elżbieta Żukrowska 3.09.2018.
fot. Gold.art.

poniedziałek, 3 września 2018

RATUJĄC SIĘ



ratując się

zrozpaczone żalem znów dygocze serce
melodia się zlewa wieszcząc złą godzinę
teraz już myśl każda szarpie w poniewierce
trauma jest zbyt wielka szybko nie przeminie

słuchając wynurzeń bez ćmy drogowskazów
wypijając wino z przepastnych kielichów
zawracam do życia a nie do rozkazów
dając sobie szczęście przetrwam czas w ukryciu

nie liczę już wierszy za to dużo czytam
gdy przyjaciele chcą swe obnażać myśli
w nawyk mi nie weszło więc o nic nie pytam
ból moją własnością to chcę dziś uściślić

© Elżbieta Żukrowska 02.08.2018.
fot. Wojtek - Morze

niedziela, 2 września 2018

ZAGUBIENIE NOCĄ




zagubienie nocą

wieczór
rozpięte kołnierzyki
na drobnych stópkach nie ma szpilek
włos już wzburzony
brak muzyki
myśli do taktu nie przechylę

nie nie - nie myśli
do ich wtóru
jakąś muzykę sercem spiję
sen wyłożony amarantem
a złota żmija zdobi szyję

szukam za szybą
szukam w sobie
tych młodych pragnień biegu w światło
tylko włóczęga  kręci szyją
i jakiś duch śmieje się łatwo
a tuż nad ranem wilki wyją

© Elżbieta Żukrowska 31.08.2018.
fot. z internetu

piątek, 31 sierpnia 2018

ZAPRASZAJĄC W ŚWIAT...




Zapraszając w świat..

Byłam tam gdzie słońce po wzgórzach chodziło
zaglądało w konchy kwiatów rozmajonych
liście z czułością serdeczną pieściło
pewnie odbierało od ptaków pokłony

Byłam tam gdzie puszcza strzegła swoich cieni
i słońca nie wpuszczała pomiędzy gałęzie
więc się ślizgało po wierzchołkach soczystej zieleni
skore służyć nowej o puszczy legendzie

Byłam...

Nie sposób kraj poznać i dotknąć wszystkiego
wyobraźnia poszła jak spuszczone charty
krajobraz zapachy - razem coś pięknego
świat dla zdobywców nadal uroczo otwarty

© Elżbieta Żukrowska 28.08.2018.
fot. z internetu

czwartek, 30 sierpnia 2018

POGODNIE O PTASZKACH




Pogodnie o ptaszkach

zdziwił się słowik ze śnieguliczki
bo mu błyszczały mocno policzki
nie martw się mężu - rzekła mu żona
twoja główeczka jest wypieszczona

kiedy swe trele nocami wznosisz
wiatr cię dotyka piórka tarmosi
później wygładza najdelikatniej
byś był przystojny jako mój partner

śpiewaj mi dalej zamykaj oczka
chociaż podgląda nas wredna sroczka
chrońmy swe gniazdko i małe dzieci
a sroczka niechaj dalej w świat leci

© Elżbieta Żukrowska 29.08.2018.
fot. Mariola Dudek

środa, 29 sierpnia 2018

PODSUMOWANIE




Podsumowanie

Chciałam z tobą porozmawiać,
ale rzekłeś daj mi spokój.
Cóż? Po co garba mam nadstawiać,
lepiej zasnąć z łezką w oku.
Lecz - durnota! - wciąż czekałam,
że się może opamiętasz.
Że my razem gdzieś tam w Polskę,
a nie tylko tu, na cmentarz.
Miałeś inne plany własne,
na me ręce nie patrzyłeś.
Do roboty - tak, przyklaśniesz,
nie dla przyjemności żyję.

Posmutniałam od tygodnia,
może nawet od miesiąca.
Ty tu zawsze pan i władca,
czy czas zimny, czy gorący.
Smutek z żalem czasem dławią,
ale z tym się bardzo kryję.
Po co masz mieć satysfakcję,
że tak trudno mi się żyje.

Tu olśnienie do mnie przyszło:
jestem wolna, już nie twoja.
Nie dosięgniesz mojej duszy,
a nie zdradzę się też słowem.
Wolność to jest stan umysłu,
tym się z tobą nie podzielę.
Możesz mieć na ziemi wszystko,
ja mam mam więcej - bo niedziele!
Zrobię to co będę chciała
nie czekając przyzwolenia,
a myśl będzie szybowała
i doczeka się spełnienia.
Pozostanę uśmiechniętą,
wybuduję pałac z marzeń.
A ty ugryź własną piętę
stojąc przy swym pustym garze.

© Elżbieta Żukrowska 27.08.2018.
fot. własne

wtorek, 28 sierpnia 2018

ZA NAS




za nas

roztańczmy smutki łzy wysuszmy
pora wygładzić zmarszczki czoła
wystarczy na kie-liszek wódki
o miłość nie proś już nie wołaj
zasuszmy stare złe wspomnienia
niech się rozsypią w pył jak próchno
nawa nadzieja życie zmienia
jest niewiadoma jakie jutro

w garnczku podgrzeję kroplę wina
zmysłowe aro-maty zmieszam
a ty tu przybądź i wypijaj
niech twojej skargi nie usłyszę
skoro jest cisza - przychodź prędzej
i swym uściskiem mnie pocieszaj

dzisiaj czytałam piękne wiersze
może więc z tobą się podzielę:
plaster cytryny był za słońce*
przyniósł nadzieję lecz się śmieje
pytanie dziwne mi postawił
(wiersz - ale przy mnie brak mentora)
jaki to toast wznosić w pubie
gdy na toasty przyjdzie pora

za przeszłość czy za naszą przyszłość
dlaczego w cieniu czas obecny
może jest pora na "za wieczność"
z myślą że czas nie okaleczy
zaglądam w oczy bo zegarmistrz
wciąż coś majstruje koło werku
kubeczek z winem jest dziś ciężki
a zamiast ciebie - mam lusterko

* - Leszek Posyniak - wiersz ULTIMA THULE

© Elżbieta Żukrowska 26.08.2018.
fot. własne

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

MÓWIENIE O EMOCJACH




mówienie o emocjach

kiedy przewietrzysz swój kapelusz
wiatrom pozwolisz igrać z włosem
dłonie rozwiążesz na swawolę
oczom radości nigdy dosyć

to twoje serce skołatane
stanie do walki o swe prawa
powie że długo było same
teraz chce towa-rzysza zabaw

wcale nie będzie sprawa prosta
nadmiaru uczuć nie wylejesz
możesz je komuś ofiarować
jeśli we mocjach się nie chwiejesz

© Elżbieta Żukrowska 25.08.2018.
fot. własna

niedziela, 26 sierpnia 2018

*** (gwałtownie potrzebujesz...)




***

ty potrzebujesz utulenia
ale on patrzy w srebrny ekran
jest polityka przemówienia
mecze turnieje bieg na setkę

drżą ci kolana nawet broda
smutek wypełza z czerni kąta
życie we dwoje - jaka szkoda
że dziś tak marnie to wygląda

© Elżbieta Żukrowska 24.08.2018.
fot. FotoBrulion

sobota, 25 sierpnia 2018

*** (nie byłaś pierwsza...)



***

nie byłaś pierwsza ni ostatnia
do której mówił że powróci
ale nie wrócił zgasły światła
nie próbowałaś się pokłócić

drzazgę wbił tobie pod paznokieć
dezodorantem spryskał ciało
i tyle było z tej miłości
jak zapach zły wy-parowało

postałaś w oknie licząc auta
jego nie było duszno astma
zęby zagryzłaś - koniec tańca
czujesz się całkiem nieprzydatna

© Elżbieta Żukrowska 23.08.2018.
fot. własne

piątek, 24 sierpnia 2018

*** (zaniedbuję moją ciszę...)




***

zaniedbuję moją ciszę
dla trzech łez na martwej twarzy
dla tych oczu bez uśmiechu
i dla ciemnych korytarzy

zaniedbuję krzynę bólu
co po piersi się przetacza
dla ostatniej garstki marzeń
i dla szorstkich przeinaczeń

zaniedbuję zapominam
lecz już nic nie porządkuję
i w ogranych pantomimach
w zgrzebnym smutku tonę ginę

© Elżbieta Żukrowska 23.08.2018.
fot. własna

czwartek, 23 sierpnia 2018

SPOTKANIE




Spotkanie

Szumi.
Buzuje.
Napina struny.
Gra.

We mnie gra.

Przymykam oczy zmęczone życiem,
bo nie chcę zdradzić, co - jednak - trwa.
Dziś dla mnie cały haust powietrza
(a może to był czysty tlen?).
Jestem spokojna, dobra, lepsza.
I nieco więcej wiem.

Ręce ciążyły do drugich rąk:
dotykać, gładzić i pocierać,
zachłannie w siebie ciepło brać,
z uczucia nic już nie obierać.
Chłonąć ten zapach, klimat, czas,
wędrówkę szczytem wzgórza.

Spotkać się raz.
Ten jeden raz?
I łzy pod klucz.

Nie będę ich wycierać...

© Elżbieta Żukrowska 22.08.2018.
fot. własna