środa, 15 sierpnia 2018

*** (Muzykom się należy...)




***

Muzykom się należy flaszka,
kiedy tak grają w zapamiętaniu.
A nam? Cóż, życie nie igraszka.
Ruszajmy w drogę do tych rajów...
gdzie tańczą walca, gdzie atłasy,
gdzie pachnie mirt i macierzanka...
Nie! To róże były! Pereł sznury...
I wolna amerykanka...!

© Elżbieta Żukrowska 13.08.2018.
fot. Władysław Zakrzewski

wtorek, 14 sierpnia 2018

JUŻ CZAS



Już czas

Smutek szeleści lewą nogą
a grudka żalu muska ramię
i nie ma miejsca na rozpacze
za to jest chwila na rozstanie

W białych kubrakach idą boćki
nogi w czerwonych pantalonach
tylko ta czerń na skrzydłach błyszczy
jest rozmazana na ogonach

Na czubkach drzew opary mgielne
rudzieją szybko oczerety
drogę wytyczyć trzeba celnie
już na południe czas - niestety

© Elżbieta Żukrowska 14.08.2018.
fot. z internetu

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

NOCĄ




Nocą

Uparty piwosz
książek nie szanuje,
kufel na nich stawia,
owszem, ozdobny i piękny.
A w tym jego zabawa,
że z uchylonego
płyną światła wstęgi,
jak z latarni świętej.
Może też dlatego
widać z odległości
wzdęte żagle statku,
który walczy z falą,
na grzbiet się wspinając
mozolnie, skutecznie.
I bielą się wciąż chwaląc.
A wszystko opowiada
muszelka kremowa,
co brzeg stołu zdobi,
i szepcze poszumem...
Bo ona widziała
i burze, i flautę,
nadto wie dobrze
co sztorm zrobić umie.

© Elżbieta Żukrowska 12. 08. 2018.
Ilustracja – Eleonora Onea–Niculescu

niedziela, 12 sierpnia 2018

W ZŁOTYCH BLASKACH




w złotych blaskach

za rogiem wczorajszego dnia
czają się niespełnione nadzieje
może dzisiaj przywoła je czas
gdy niebieska cisza ściemnieje

a za chmurą tak senną jak miś
na coś czeka niebieski aniołek
to dla niego winogron kiść
z najlepszego krzewu uciąłeś

w złotych blaskach gasnących słońc
(to na niebie a to w wodnej fali)
uczuć garść spadła z nieba wciąż wrząc
a ktoś czeka że będą się żalić

mnie zasłonił z ogniska dym
cóż poeta się nie zna na słońcach
iskra strzeli doleci na Krym
nowy pożar się zacznie z gorąca

© Elżbieta Żukrowska 12.08.2018.
fot. Andrzej Kosiba

sobota, 11 sierpnia 2018

SIEDEMDZIESIĄT DZIEWIĘĆ




Warsztat - wiersz do zdjęcia, koniecznie
z użyciem podanych sformułowań.

Siedemdziesiąt dziewięć

Ważny - choć tylko sierp księżyca. I już jego bronię!
W moim okienku. Jak smaki mego życia.
Więcej niż Jowisz, gdy w bogactwie tonie,
a urodą księżyców swych widzów zachwyca.

A ma ich aż siedemdziesiąt dziewięć.
Dotychczas poznanych.

Jest jak jajeczne fuku-miku pośród fal spienionych
i rozpędzonych niczym moje stare serce.
Mówię mu - uważaj! Upał jest szalony!
Niebezpieczny dla serca i księżyców z wiersza.

Na szczęście mój jedyny złotem w oknie stoi.
Lśni już jak dukat, który w częstym jest użyciu.
Mów, księżycu, mów do mnie, niech uczuciem płonę,
nim smaki mego życia znajdą się w ukryciu.

© Elżbieta Żukrowska 11.08.2018.
fot. własna

piątek, 10 sierpnia 2018

JESZCZE ZIELONE JEST LATO



Jeszcze zielone jest lato

Zagarniasz chmury i wichury
gdy zmierzch udaje ciepły kocyk
światło przenika abażury
stara odgrodzić się od nocy

A z lampek pełzną blaski czułe
gotowe chłonąć twoje myśli
usnąć zaniknąć pośród ziółek
i ich zapachem mgłą się przyśnić

Lub babie lato tkać na palcach
liczyć bociany wzbite w niebo
a delikatność mieć bywalca
który tak często śpi pod miedzą

Omyk ma szybkość słuchy długie
zabawnie rusza wąsikami
a przy tym dobrym jest pływakiem
i sprytnie zmyka przed chartami

© Elżbieta Żukrowska 10.08.2018.
fot. Google Sites

czwartek, 9 sierpnia 2018



Ciągle trwa operacja UPAŁ.

Jest za gorąco aby pisać.
Jest zbyt gorąco, aby czytać.

Można jeść ogórki małosolne i lody.
Ale nie łącznie.

I dobrze jest mieć zapas oszronionych szklanek...

środa, 8 sierpnia 2018

BŁĄDZENIE PO BEZDROŻACH




Błądzenie po bezdrożach

O, a ty masz jeszcze rozkwiecone myśli,
które muzyki są żądne i cienia,
jaki ogarnia nocą nagły przypływ,
a brzeg przytula muszelki do łona.
Czy to preludium, czy może ślad echa,
co pieszczotliwie chce dotrzeć do ucha,
cichnie szum wody, a posłusznie słucha
ziemia - odwiecznej epopei bytu i zagłady...
Kiedy ostatni akord zginie w tłumie
najgłuchszych, z dawna pewnie oniemiałych,
rosa znów spadnie i zeszkli się dumnie
na zmrożonych pędach widłaków i malin.
Ostatnie nasiono zgubi kwiat szarotki,
a jodła dumnie wzniesie swe ramiona,
zakrzyczy głośno i orzeł, i czapla,
a wiosną żuraw swój taniec wykona.

© Elżbieta Żukrowska 7.08.2018.
fot. z internetu

wtorek, 7 sierpnia 2018

POŻAR !




Pożar!

Zajęczy dusza, wiązki iskier
znów poszybują w nowe niebo,
aby nie było już niebieskie,
ale czerwone niczym drzewo,
które już cale w ogniu stoi,
które umiera - nie powoli...

Żar jeszcze długo będzie świecił,
a może tylko dusza drzewa.
Ptak nie przyleci, nie zachwyci,
już nie usiądzie, nie zaśpiewa...
Wiatr też ominie tamto miejsce,
bo nie ma liści, by szeleścić,
nie ma żywicy, aby pachnieć,
ani mchów miękkich, aby pieścić.

Być może gdzieś po długich latach
znów wzrosną drzewa, piękne gaje
i jakiś ptaszek się rozśpiewa,
lecz pamięć z nami pozostanie
tamtej pożogi, okropności,
ludzkiego trudu i zmartwienia.
Czerwony kur zbyt często gości,
zbyt wiele ma do powiedzenia.

© Elżbieta Żukrowska 5.08.2018.
fot. Dorota Górczyńska Bacik

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

PRAWDA DZIŚ JUŻ NIEŚWIEŻA




prawda dziś już nieświeża

wydobywam prawdę uśpioną
na samą górną grzędę ją winduję
może się komuś przyda - nigdy nie wiadomo
nie wiadomo co będzie gdy tam szybko skona...

w rozpoznanych dłoniach zamieszkała czułość
ale ona jest tylko dla grupki dla niewielu
przycicha i milczy - wielka niewiadoma
czy tylko smuga świetlista złością zagrożona
w posuwistym tańcu dążąca do celu...

cóż to jest prawda ile jej dla ciebie
dziwnie nie chce się bielić a obleka w szarość
świat zagrożony jej brakiem - wie o tym niewielu
a może wiedzą wszyscy lecz dla świata to marność
jak zużyte poduchy ze zleżałego pierza

dnia nie trzeba a nocy zbyt mało
krótkich westchnień przydługie szeregi
nic nie trzeba by prawdę ocalać
oprócz wiary że jest jej potrzeba

© Elżbieta Żukrowska 6.08.2018.
fot. Pixabay

niedziela, 5 sierpnia 2018

GORĄCZKA




gorączka

upał żar
chciałoby się coś lekkiego jak lody
jak delikatny wiaterek w świcie
jak maleńkie kropelki deszczu
na twarzy i na plecach
zanim nadciągnie prawdziwa nawałnica

upał żar
ktoś mówi że się już rozpuścił
ktoś inny usiłuje temu zapobiec
szumią maszyny do robienia lodu
kelner w pośpiechu roznosi napoje
(zanim sam padnie z wycieńczenia)

upał żar
klimatyzowane pomieszczenia
radośnie wypełnia ludzka ciżba
w domach wiatraki mielą gęste powietrze
jaszczurki śpią z otwartymi oczyma
kot błaga o stosowną do upału skórę

i tylko barmanom nie jest to obojętne
mają ręce pełne roboty


© Elżbieta Żukrowska 4.08.2018.
fot. z internetu

piątek, 3 sierpnia 2018

JESIENIĄ NA ZAKRĘCIE




Jesienią na zakręcie

Nic mi nie trzeba
tracę oddech na samo wspomnienie
tak mnie wiodłeś po drogach do nieba
ale teraz brak świateł omdlenie

Komu dziś patrzysz w oczy co widzisz
w którą stronę twój wicher cię niesie
zapomniałeś jak pachniała miłość
dla mnie samej jest teraz ta jesień

Nic mi nie trzeba już na te deszcze
sama nie wiem co kark mi przygina
i sztywnieją obydwa ramiona
gdzie podziała się młoda dziewczyna

© Elżbieta Żukrowska 31 lipca 2018.
fot. z internetu

czwartek, 2 sierpnia 2018

JUŻ PO OBIEDZIE




Już po obiedzie

Był dziś niedzielny rosół z pietruszką
pięknie rumiany kotlet schabowy,
przygotowałam nam deser z gruszką,
sama zrobiłam zmianę talerzy.

Rodzinka lubi też dewolaje
(w końcu niedziela jest raz na tydzień)
i biały barszczyk, gdzie łyżka staje,
to od gęstości warzyw (czy złudzeń?).

Dzisiaj podałam cztery sałatki.
Najpierw mizeria zgodnie z tradycją,
obok pomidor z cebulką gładki,
jest awokado z fetą, pietruszką,
jeszcze ananas i trzy truskawki!

Brzuchy porosły po tym obiedzie,
ktoś z panów wyjął piwo z lodówki.
I każdy powie "Tej to się wiedzie!",
a nawet chętnie zliczy złotówki.

Tak ci odpowiem, miły człowiecze,
schabowy to jest najtańszy obiad.
Mały zuchelek, a ślinka ciecze,
mnogość sałatek aż rozwesela.

A jeśli dojdzie do tego piwo,
obok ciekawa jest konwersacja
- zda się, że w miodzie rodzinka pływa
i przy tym woła - jest demokracja!

© Elżbieta Żukrowska 29.07.2018.
fot. agattek.blox.pl

środa, 1 sierpnia 2018

SMUTEK I MGŁY




Smutek i mgły

Deszcz dzwoni o szyby,
a myśli inne dzwony poruszają...
Dla jednych smutek jest tylko dla niby,
innym zasnuwa okolicę całą.
Myszka przebiegnie, śladu nie zostawi, 
tak jest leciutka.
A obłok smutku przytłacza i dławi, 
choć niby smukły.

© Elżbieta Żukrowska 2.07.2018.
fot. Desert Roze

wtorek, 31 lipca 2018

BOLI...



boli...

nie zwykłam płakać na rozstajach
a coraz częściej czas wyboru
i jakoś serce nie chce tajać
gdy smak piołunu gorycz stołu

skarga? wszak teraz jest jałowa każda
do kogo wznosić czcze wołanie
dziś droga niczym autem jazda
i taki wyścig niech zostanie

lecz po co? na co? kto tak czeka?
gorycz ze stołu strugą płynie
ba - dałam duszę - strzęp człowieka
a tego nikt już nie zrozumie

© Elżbieta Żukrowska 30.07.2018.
fot. Andrzej Kosiba

poniedziałek, 30 lipca 2018

Recenzje - WYPADAJĄC Z GNIAZDA



Elżbieta Rusin 


(28 lipca 2018)


Elżuniu, właśnie dzisiaj skończyłam czytać ,,Wypadając z Gniazda'' i nadal jestem pod wrażeniem tej lektury, tym bardziej, że główne postacie to bliźniaczki o różnych osobowościach (choć nie do końca, jak się okazało), a i mnie przewrotny los obdarzył bliźniaczą siostrą, więc ciekawa byłam, jak poprowadzisz wątek Tadzi i Krzysi. Jednak najciekawszym doświadczeniem okazała się możliwość poznawania Ciebie (wrażliwej poetki) poprzez pryzmat bohaterów powieści, która rządzi się zupełnie innymi prawami niż poezja. Jedno jest pewne: Elu, jesteś niezrównana w opisywaniu scen erotycznych. Zachwycił mnie również język utworu, współczesny, ale niezwykle elegancki. Cieszę się, Elżuniu, że zostawiłaś sobie otwartą furtkę, toteż niecierpliwie czekam na kontynuację losów Tadzi i pozostałych bohaterów – także Wisi, która po śmierci brata będzie mogła żyć własnym życiem. Dziękuję, Elżuniu,🙂 i proszę ,,nie uciekaj przed pisaniem'' – obiecałaś.👍
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Alicja Stankiewicz

(29 lipca 2028 r. )
Po lekturze "Wypadając z Gniazda" Elżbieta Żukrowska

****************************************************************
Prawie 400 stronicowa powieść Eli Żukrowskiej „Wypadając z gniazda” już poza mną. A właściwie we mnie. Bo dopiero teraz, kiedy wszystkich, którzy przewinęli się przez jej karty już znam, mam jakąś perspektywę spojrzenia na każdego z osobna. A przyznać muszę, że mnogość postaci i wątków głównych, ale i tych pobocznych, w pierwszym momencie wprawia w popłoch… Jak opanuję kto jest kim, bez uprzedniego narysowania sobie czegoś na kształt drzewa genealogicznego? Ale w miarę czytania okazuje się, że wszyscy znajdują swoje miejsce bez ściągawek i poszukiwania śladów w poprzednich rozdziałach…
A potem to już gonitwa, żeby jak najszybciej poznać koleje losów Krzysi, Tadzi, Julki oraz bliższych i dalszych koligatów rodziny Nowaków.

Dla czytelników mojego (a tak się składa, że również Autorki) pokolenia, rozczulające i nostalgiczne będą rodzinne relacje pomiędzy bliższymi i dalszymi krewnymi, bliskie kontakty, pomoc w przypadkach losowych, aż do podzielenia się własnym dachem, jako oczywistą i nie podlegającą wątpliwościom normalnością. No i gościnność! Nigdzie jeszcze na łamach książki, nie czułam tyle kuchennych zapachów i smaków, a ślinka leciała na widziane oczyma wyobraźni te wszystkie cielęce eskalopki, rynki z pasztetami, pieczeniami rzymskimi, zapiekanymi gołąbkami, naleśnikami ze szpinakiem… O szarlotkach, sernikach i wszelkiego rodzaju wypiekach domowych nie wspominając. Wiele z tych smakowitości opatrzonych przepisem, co też nie bez znaczenia…

Dla młodszych, dobra szkoła historii życia w rodzinach wielopokoleniowych, ale też współodczuwania, empatii, umiejętności dochodzenia do kompromisu w sytuacjach konfliktu i nieporozumienia.
Do tego cała paleta charakterologiczna… Co człowiek, to inne cechy charakteru, pociągające za sobą pozytywne, albo wręcz przeciwne skutki zachowań z tego wynikających. I miłość… Wszędobylska. Twórcza, ale i niszcząca. We wszystkich konfiguracjach. Bezwstydna i dumna. Przyciągająca i odstręczająca. Jak to miłość…

Życiowa mądrość nestora rodziny Nowaków, Władysława, religijność całej rodziny, a przy tym wszystkim prosta wiara w odczynianie uroków, klątw, niedomagań zdrowotnych przez szeptuchy, jasnowidzów i znachorów, wprowadzają elementy magii i tajemniczości. A jednocześnie pokazuje, ile może zdziałać wiara w cudowną moc tajemnych obrzędów.

Nie jest moim celem opowiedzenie treści i pozbawienie przyjemności zgłębiania losów ludzi związanych z Gniazdem. Zresztą, to nie byłoby wcale takie łatwe… Autorka tak plastycznie przedstawiła każdego ze swoich bohaterów, tak ich zna, że czasami wydawać by się mogło, że jest każdym z nich, niezależnie nawet od płci… :)

Dlatego polecam tę książkę wszystkim tym, których zdołałam zainteresować z przekonaniem, że czas poświęcony lekturze nie jest czasem straconym, a mnogość wzruszeń jest w stosunku do niego niewspółmierna…

Elu... wdzięczna za wzruszenia... AS
~~~~~~~~~~~~~~~~~ 

dodane 11 sierpnia 2018 r.



Aldona Pawlowska

Przeczytałam Eli powieść i pragnę podzielić się z Wami swoimi wrażeniami. Powieść świetnie się czyta, trzyma w napięciu i nie można się od niej oderwać.Fabuła interesująca z bohaterami prawymi, na których spadają nieszczęścia, jak to w życiu. Mnóstwo różnych charakterów i zachowań pięknie opisanych i scharakteryzowanych. Momentami płakać się chce, że takich ludzi spotykają także nieszczęścia, zawody miłosne itp.O miłości sporo, nawet sceny intymne Ela umieściła, ale w sposób subtelny. Kto czyta Eli wiersze,ten wie, co Ona potrafi w tej dziedzinie. Język potoczysty, bardzo poprawny. W tekście mnóstwo smakołyków, którymi częstowani są goście, a także dużo mądrości życiowej i miłości rodziny wokół której toczy się akcja utworu. Według mnie książka lepsza od pierwszej powieści Autorki, która potrafiła zapanować nad mnogością wątków,osób i nie pogubić się w tym.Mam nadzieję, że powstanie ciąg dalszy, bo utwór jest tak zbudowany, że istnieje taka możliwość. I bardzo się cieszę, bo powieść wciągnęła mnie bardzo i chciałabym poznać dalsze losy bohaterów. Polecam wszystkim tę powieść, nie będziecie żałowali. Mniej odpornym radzę zaopatrzyć się w chusteczki aby ocierać łzy, bo na pewno niektórym oczy się " oczyszczą". Brawo, Elu, dzięki za przeżyte z bohaterami chwile i z Tobą, bo dużo tam Ciebie.

DZIŚ TA, JUTRO INNA




Dziś ta, jutro inna...

Dziś zniewoliłeś klawiaturę.
Wczoraj - zapisywałeś puste karty.
Śmiechem witałeś dni ponure.
Swawole były grzechu warte...

Zmieniając zapis na stukanie
słowom dodałeś nowe dźwięki
i choć wciąż było odwołanie,
ty gotów byłeś zdjąć sukienkę...

Może za dużo światła było...
Czy na klawiaturze nie wypada?
I tak dziewczyna uszła chyżo,
a mogła być już serenada...

Lecz jest to prawda bez dwóch zdań,
że znasz się dobrze na zamianach,
a okoliczność zmiany pań
osłonić słowem (choć!) wypada...

© Elżbieta Żukrowska 4.07.2018.
fot z internetu

niedziela, 29 lipca 2018

WŚRÓD ZŁOTYCH LIŚCI

warsztat - smutno i romantycznie
do załączonego zdjęcia


Wśród złotych liści

Odszedłeś jesienią, gdy wiatr strącał liście,
złota było pełno i myśli złociste.
A ciebie uniosło, nic nie zatrzymało.
Odszedłeś tak szybko, gdzieś indziej cię pchało.

Dziś wśród szarych cieni czasem cię widuję:
ręka na ramieniu, gdy mnie obejmujesz,
gdy przenikasz ciszę uczuciem i myślą,
czekam każdej nocy, jaki mi się przyśnisz.

Gdy czasem w południe znajdę w parku ciszę
- tu jesteś kochany, wiatr słowa kołysze.
Strząsa z drzewa liście i krople niewiary,
bym szeptała w duchu - jeszcze się spotkamy.

© Elżbieta Żukrowska 15.07.2018.
fot. z internetu

KONIEC




warsztat - smutny romantyczny wiersz
do załączonego zdjęcia

Koniec

Były proste drogi, trudne skrzyżowania,
ogłuszający hałas pędzących pociągów.
Już się nie pozbieram - ona odjechała.
Nie powiedziała po co i gdzie dalej pędzi.

Jestem sam i nawet myśleć nie potrafię.
Głowa opuszczona, ramiona opadły.
Dziś zupełne zero ze mnie z geografii.
Zapominam twarzy. A na barkach diabły.

Co mam robić dalej, co tam jeszcze czeka?
Mnie nawet o lepsze już nie warto walczyć.
Wszystko zakończone. Tunel jak noc ślepa.
Zamknę szybko oczy. Koniec konspiracji.

© Elżbieta Żukrowska 15.07.2018.
fot. z internetu

sobota, 28 lipca 2018

ONA




warsztat - smutny, romantyczny wiersz
do załączonego zdjęcia

Ona

Czy musiała? Nie mogła inaczej?
Serce z piersi wydarła i uciekła!
Nie, nie zapłaczę.
Ale żyć przestaję.
To ostatnie krople z moich żył wyciekły...
A ona odeszła tak daleko, tak prosto, tak lekko,
jakbym tylko się jej krótko śnił...
W mojej piersi jest teraz głęboka wyrwa.
Milknę. Nawet na skargę nie mam sił...

© Elżbieta Żukrowska 15.07.2018.
fot. z internetu

piątek, 27 lipca 2018

"JESTEM ZA. A NAWET PRZECIW"


TU POWINNO BYĆ ZDJĘCIE.
Ale nie mam zdjęcia. Wszędzie są tylko filmiki.
Przecież wiecie jakie. To po co je wklejać...



"Jestem za. A nawet przeciw."

Chyba zbyt długo byłam na huśtawce.
Czasy się zmieniły, a nawet łabędzie.
Woda cicho szemrała nie dając mi zasnąć,
może abym przeczuła, że dobrze nie będzie...

Raj nie jest dla każdego, festyn mami zmysły,
a przy tym otwiera umysły na... przeciąg.
Co było dobrego - to z mózgu wypryśnie,
zwoje neuronów na darmo w człowieku...

Przecież nie u wszystkich - bo jest taka grupa,
która jeszcze sama wciąż da radę myśleć.
A dziś samodzielne myślenie jest w cenie,
byle nie poprzestać na jednym pomyśle!

A otóż niektórym wystarcza jedynie
na tupanie nogą, walenie w bariery.
W tłumie demonstrantów czas dziwacznie płynie...
Leczy czy łomot to wszystko - do jasnej cholery?

Niech pamięcią sięgnie za co była premia.
Niech dobrze oceni, czemu źle się dzieje.
Nie wystarczą orliki gdy jest grabież mienia.
Elita z pieniędzmi wciąż się dziko śmieje!

© Elżbieta Żukrowska 27.07.2018.


czwartek, 26 lipca 2018

A KIEDY, PANIE...




A kiedy, Panie...

A kiedy, Panie, już będziesz miał dosyć
moich wierszydeł, noweli, powieści,
kiedy znudzony powiesz "koniec dzisiaj!",
pozwól mi jeszcze papierem szeleścić.

Być może nadal będę piła kawę,
a w dniach szczególnych szampana kieliszek...
Pozwól mi, Panie, bym w głowie wciąż miała
układność myśli i tęskność za ciszą.

Pozwól mi, Panie, do końca dni moich
mieć sprawny umysł i widzące oko,
abym się mogła zachwycać naturą,
najmniejszym żuczkiem i każdym widokiem.

Abym znalazła ukojenie serca
w poszumie jodeł i w jaskółek locie,
bym Twe westchnienie rozpoznała w wietrze,
a Twą potęgę w piorunie i grzmocie.

© Elżbieta Żukrowska 25.07.2018.
fot. Alicja Stankiewicz

środa, 25 lipca 2018

MIŁOŚĆ... i GNIAZDO... czekają na Czytelników




Oczekuję propozycji.... autorka. :)

fot. Alicja Stankiewicz

wtorek, 24 lipca 2018

CZY TO JEST DOBRA RADA




czy to jest dobra rada

usiłuję żyć normalnie - bez ekscytacji
jednak cóż warte są nudne chwile
emocje przyznają mi rację -
to z nimi się ciekawie żyje

przegrana albo wygrana
ma posmak wiosennej burzy
lecz nie daj się czasem okłamać
wszak niebo się zaraz rozchmurzy

nie pozwól się zamknąć zdołować
nie warto jest stronić od bliźnich
litości od nich nie czekaj
lecz sam im rękę uściśnij

© Elżbieta Żukrowska 23.07.2018.
fot. z internetu

poniedziałek, 23 lipca 2018

NIE MA WYJŚCIA




Nie ma wyjścia...

Kto nie mieszkał w blokowisku -
nie wie, co to za udręka
słuchać jak pies głośno piszczy,
albo człowiek z bólu stęka.

I nie tylko... Bo w niedzielę
chyba kotletami dzielą,
każdy stuka, szumi woda.
Hałas to żadna wygoda.

A remonty, proszę pana,
i wiertarki już od rana!
To jest klęska tak żyć w bloku,
nie ma w bok żadnego skoku...

Stąd tęsknota we mnie mieszka
- kupić sobie chatę, pieska...
Osiąść gdzieś na skraju lasu,
by nie było ambarasu.

A do tego, proszę pana,
rosa, trawa po kolana
i śpiew ptaków każdej wiosny
i żywiczny zapach sosny...

To marzenia nierealne
z tej wysokiej półki skalnej.
Zatem tęskniąc wciąż za ciszą
- tu w hałasie książki piszę.

© Elżbieta Żukrowska 19.07.2018.

niedziela, 22 lipca 2018

*** (wszystkie talenty...)




***

wszystkie talenty dary Boga
wśród nich zdolności poetyckie
pisząc umacniasz potęgę słowa
i przekazujesz to co śliczne

lub co niezwykłe uroczyste
co się wykluło z głębin myśli
sonetem albo innym wierszem
a czasem prozą chcesz uściślić

gdy poruszona emocjami
rozdajesz słowa niczym kwiaty
- dzielisz się swymi odczuciami
uczysz czym warto być bogatym

© Elżbieta Żukrowska 15.07.2018.
fot. okładka mojej nowej powieści

sobota, 21 lipca 2018

KTO ?




Kto?

Zachęcam sama siebie - już czas!
Ale stare mięśnie inaczej reagują,
nie słuchają się mnie, są leniwe.
Ktoś mówi, że to ja. Ależ skąd!
To moje nieposłuszne na starość ciało...
Kawa nie ożywia tak jak dawniej,
a spojrzenie wydaje się być zamglone.
Pusty kubek przypomina,
że wszystko co dobre szybko się kończy.
Opadam na fotel i jestem rada,
jeśli już nic nie muszę.
Lecz ciągle okazuje się to być nieprawdą...
Kiedyś napiszę ostatni wiersz,
wypiję ostatnią kawę,
uścisnę dłoń ostatniego przyjaciela.
Kto nim będzie?

© Elżbieta Żukrowska 17.07.2018.
fot. internet

piątek, 20 lipca 2018

WYPADAJĄC Z GNIAZDA - moja najnowsza powieść




Moja nowa powieść jest już dostępna w sprzedaży. 
Jest ładnie wydana, na dobrym papierze.


I ma 387 stron.
Na razie kupić można tylko u mnie. 






ŻARTOBLIWIE O PISANIU




Żartobliwie o pisaniu

Neurony w naprężeniu
gnają po pustym sklepieniu!
Łapią słowa, więżą myśli,
wiersze tu wpadają w wyślizg!
Chociaż treść najważniejsza
- nie jest wcale najpiękniejsza.
Za to ja swobodną dłonią
zmieniam się jakby w wierszomiot.
I strzelając wierszem w chmury
czasem robię wielkie dziury.
Toteż lepiej gdy chmur nie ma,
wtedy lecą wprost do nieba.
Lecz niestety - po zabawie,
zaraz znów lądują w trawie.
albowiem moje wierszydła
mają bardzo nędzne skrzydła...


© Elżbieta Żukrowska 15.07.2018.
fot. z internetu

czwartek, 19 lipca 2018

*** (noc się spóźnia...)



***

noc się spóźnia
gwiazd nadal nie widać
szare cienie gubią się pod parapetem
a ty grasz... nie dla mnie... który nokturn
a miały być walce
cienie nie chcą tańczyć
sen skrzy się łezką na rzęsach
wciąż pamiętasz niepewność świtu
i ten wstyd kiedy oko otwierasz
dramat był wczoraj
dziś - pustkę witasz
zawiera przemarsz
wybrzmiałych nieznaczeniem słów
pachną ostatnie pomarańcze

© Elżbieta Żukrowska 10.07.2018.
fot.z internetu

środa, 18 lipca 2018

KLUCZE




Warsztatowe pisanie...

Klucze

Wszystko chyba już było: portmonetka, buty,
wykałaczki, rajstopy, telefon zepsuty.
Jakieś stare toffi (a może to krówka?),
kieszonkowy zegarek, czyjaś wizytówka.
Cztery recepturki do spinania... czego?
Bilet z karuzeli, teatru... Kolego!
Czego tutaj nie ma!
Właśnie - niechby były te klucze od domu.
Znowu się zgubiły!
I tylko rękę sobie darmo skaleczyłam.
Lusterkiwm z puderniczki.
Właśnie wyrzuciłam.
A gdzie klucze? No proszę!
To są z nich gagatki!
Siedzą w kieszeni spodni.
A ja w takiej matni!

© Elżbieta Żukrowska 17.06.2018.
fot. art-Madam

wtorek, 17 lipca 2018

*** (nie miałam szansy...)




***

nie miałam szansy na spotkanie
był deszcz grad była burza
zimne krople płynęły po nagiej twarzy
był deszcz
spadł grad
pioruny przecinały niebo
grzmiał grom

a w moim dzbanku na stole
zielona paproć puszcza oko
kwitną rumianki i kompanule
do światła uśmiechając błogo

nie miałeś szansy na spotkanie
droga przed tobą jakieś sprawy
myślałeś - zdążę - miły panie
a tu niestety można zawyć

a w moim dzbanie szałwie kwitną
aż oszalałe w swej czerwieni
w milczeniu pochylają główki
już nieciekawe twoich źrenic

© Elżbieta Żukrowska 10.07.2018
fot. z internetu

poniedziałek, 16 lipca 2018

*** (znajdę za tobą...)




***

znajdę za tobą cztery dni
i garść popiołu
i niepotrzebny nagły krzyk
szczątki wystroju
na siódmej linie piórko tkwi
czarnozielone
dokładnie te o którym śnisz
lecz już nieczczone...

znajdę za tobą cztery dni
w słońcu wyblakłe
których już nie opowiesz mi
nie przetniesz światłem
takie nieważne kiedy świt
nie będzie wstawał
takie nieważne kiedy nic
szczęściem już nie napawa...

© Elżbieta Żukrowska 10.07.2018.
obraz - Czesław Pietraszko

niedziela, 15 lipca 2018

PAMIĄTKA Z SERCA DLA SERCA




Pamiątka z serca dla serca

Łańcuszek z serduszkiem...
Pewnie już niemodny... Jednak zakładam.
Pamiątka z młodości. Wieko starej skrzyni,
która salon zdobi, podnoszę dziś z trudem...
Jeszcze tam coś chowam.

Skarby niepotrzebne!
Cóż komu po muszli, która nam szumiała?
Ktoś nam grał Chopina, mnie została płyta,
czarna, winylowa, już relikt epoki.
A Chopin, chociaż umarł,
to przecież gra nadal...

Ciągle jest
w szumie wiatru, w kołysaniu zbóż,
w mgłach o ledwie rodzącym się  poranku
i w takich pamiątkach z emaliowanych serc...
Z emaliowanych serc.

© Elżbieta Żukrowska 8.07.2018.
fot. internet

sobota, 14 lipca 2018

ZAPISANE NOCĄ...




Zapisane nocą...

Przewracam się na drugi bok,
czytając wyuczone na pamięć wiersze.
Dłoń ciągle drży, bo echo niesie wibrującą falę.
Zatrzymane na twoich ustach słowa
nie zamienią się w deszcz...
Już raczej w pocałunki, jeśli czas pozwoli...

Nie pozwolił.

Kiedy opowiadałam ci o kwiatach
- popatrzyłeś na mnie surowo,
bo przecież znowu nie kupiłam mleka.
Dlaczego mleko
ma być ważniejsze od kwiatów?
Przecież ty znowu nie kupiłeś ich dla mnie.
Nie odczuwam już
tego strachu przed samotnością.
I  już nie widzę
urody wygwieżdżonego nieba...

© Elżbieta Żukrowska 8.07.2018.
fot. z internetu

piątek, 13 lipca 2018

ALBO - ALBO




Albo - albo...

Kupuję sobie czas - lipiec jest rozrzutny!
Sączy bogato woń miodu i mięty.
I daje więcej dnia niż listopad smutny.
Lecz tylko miesiąc trwa - czas jego uśmierci.
Banał rządzi światem - prawda się rozcieńczy.
Sieć moich marzeń trwa, choć przecież zbyteczna.
Gdy trącisz ją - łka, jak zapomniany brzęczyk.
Wylewa się w przestwór, niczym Droga Mleczna.
Odkryć ją czy uciec? Gdzie? Trwoga ostateczna!

W marszowym pośpiechu wyjścia i powroty.
Szept rozwiany wiatrem, zagubiony całus...
Wiatr zamrozi miłość i jak śniegiem ostrym
ciśnie prosto w oczy - nie słyszysz wystrzału.
Czas się nie zatrzyma. Zaledwie nazajutrz
rozpoczniesz mozolne szukanie przyjaciół.
Lecz tu zaskoczenie - dźwigasz się pomału.
SAM ! A przyjaciele? To tylko zbór gapiów.
Patrz! - ze smartfonem w ręku... Mój uszczęśliwiaczu...

© Elżbieta Żukrowska 4.07.2018.
fot. z internetu



czwartek, 12 lipca 2018

PRZECIEŻ SIĘ WCALE NIE DENERWUJĘ!




Przecież się wcale nie denerwuję!

Ależ się wcale nie denerwuję,
czekam spokojnie co spadnie z chmury.
I chociaż łezka oczko zasnuje - 
to nie jest prawda, że czas ponury.
Nie ma też dąsów, ponagleń, zwodów, 
bo po co komuś uprzykrzać życie?
Moje smutnieje tak bez powodu. 
Miast czytać książkę - piszę w zeszycie...

Lecz książka, zeszyt - jaka różnica. 
To tylko papier jest oprawiony.
Już można mówić o dobrobycie, 
gdyż smak pikantny jest kwaśno-słony.
Co jeszcze czeka starą autorkę? 
Wszak nie czytelnik i nie literat.
Jeśli chce pisać - niech buzię zamknie 
i nie próbuje daremnie gderać.

© Elżbieta Żukrowska 2.07.2018.
fot. z internetu

środa, 11 lipca 2018

NIEPOTRZEBNE WSPOMNIENIE




Niepotrzebne wspomnienie

Powiedzmy, że piję twoje zdrowie, druhu,
że taniec na linie nie musi podniecać,
że podróż już była, czas powrócić z buszu
i dobrem powszednim zacząć się nasycać.
Być może nic więcej, nic, by tak odliczać...
Nie zdąży się nigdy, choć wszystko przeżyte.
A kiedy wspomnę, że śmierć bladolica,
to nagle pamiętam - pozostała brzytew!
Może właśnie tą drogą czas urozmaicę.

Ktoś na drogę dał mi sznureczek łakoci -
obwarzanki zapiął niczym sznur korali.
Skrobałam po jednym, gdy trochę wilgoci
zmiękczało smakołyk, by zęby ocalić.
Czy to jest możliwe, byśmy niedojrzali?
Zapach obwarzanków aż w nosie świdruje.
Po co je żałować? Oszczędzać dla chwały?
Gdy dzień już odchodzi - noc gwiazdy całuje.
Pies zerwany z łańcucha opuszcza swą dziurę.

© Elżbieta Żukrowska 3.07.2018.
fot. z internetu

wtorek, 10 lipca 2018

KAWA, COFFEE, KOFI




Kawa, coffee, kofi

Rozkoszna kawa jest jak kochanka!
Ona ci oczy otwiera z ranka.
A której smak jest ulubiony,
zapach nad wszystko zawsze ceniony...

Gdy jej zabraknie - ponura mina
i dzień się przykro raczej zaczyna,
w nawale spraw starych i nowych,
ty wypij kawę i bądź gotowy!

Dbając o humor swój oraz gości
kupuję słoik, dwa - dla pewności.
Czynię też zapas jej w swojej szafce,
by z rana zawsze mieć satysfakcję.

Wpadaj więc do mnie cny przyjacielu,
dodamy mleczka albo karmelu,
bo już do kawy ręce się trzęsą,
więc pijmy z pianką albo espresso!

© Elżbieta Żukrowska 2.07.2018.
fot. z internetu

poniedziałek, 9 lipca 2018

LETNIE PISANIE WIERSZYKÓW


Letnie pisanie wierszyków


Czytając wiersze mych znajomych
tak zadumuję się nad treścią
bo pięknie piszą i głęboko
bo ważne sprawy w wierszach mieszczą

Tu na aluzje nie ma miejsca
Wszystko się pisze wprost wyraźnie
A minie dopadła rozpacz miejska
więc moje wiersze leżą na dnie

Jeśli napiszę ich dość dużo
duszę oczyszczę w łez krynicy
może mi świeża wena służąc
uśmiechem porozjaśnia lice

I znów popłyną wiersze nowe
pełne emocji lub zagadek
Być może dobrze się ułoży
uśmiech na twarzy mych sąsiadek.

A jeśli jeszcze mój Czytelnik
zechce i toast wznieść za wiersze
smutki odpłyną niczym chmury
w jakieś obszary niedzisiejsze 

© Elżbieta Żukrowska 2.07.2018.
fot. z internetu

niedziela, 8 lipca 2018

KONIEC




Koniec.

Ogłaszam przerwę wakacyjną.
Nie będę teraz pisać wierszy.
Maj i tak za szybko płynie.
Szczególnie pierwszy!
Nawet go nie zauważyłam,
a zaraz imieniny Staszka!
Grille wciąż płoną, pachnie piwo,
a gdzie jest dla mnie chłodna flaszka?
Majówkę nadal ktoś ogłasza.
To zrozumiałe właśnie w maju.
Kiedy do oczu tyle piękna!
Zapachów też się moc wyzwala.
Lecz nie każdemu jest tu dobrze.
Są ludzie smutni, zapłakani.

I minął czerwiec. Wręcz galopem.
A ja znów jestem zatroskana,
bo lato weszło nóżką bosą,
zmusza ślimaki do zaśmiania!
One chcą uciec przed spiekotą,
dziś nawet pszczołom wody mało...
Patrz, tam już jabłka dojrzewają,
sady chcą nimi się rozpachnieć,
motyle suknie przywdziewają
najbardziej strojne - bo wakacje...

Gaje gdzieś pachną malinami,
trwa nocna serenada świerszczy,
a boże krówki liczą kropki.
Ty chcesz napisać kilka wierszy...
Tych tęsknych wierszy...

© Elżbieta Żukrowska 8.07.2018.
fot. z internetu

*** (Brak synonimów jest...)



***

Brak synonimów jest do chmury,
ewentualnie tylko obłok,
lecz co dla ciebie w niebie dziury,
gdy plany masz spojone z powłok,
na których wyżej, dalej, śmiglej,
tam jodeł czuby nie sięgają!
Wznosząc się jesteś niedościgły,
bo taką moc marzenia mają...
Węgiel już sunie po brystolu,
powstają szkice pewne, gładkie.
Ćwiczysz swą rękę czy jedynie
taką dziś białą masz podkładkę?
Zaglądam w oczy, czytam z głębi,
kim jesteś, a kim wczoraj byłeś?
Brak synonimu dla gołębia?
A przecież serce otworzyłeś...

© Elżbieta Żukrowska 29.06.20918.
fot. z internetu

sobota, 7 lipca 2018

MĄDROŚĆ PRZYCHODZI Z WIEKIEM





Mądrość przychodzi z wiekiem

Miało u ciebie być politycznie
takie zasady często serwujesz
ale gdy lipiec to fantastycznie
mieć wolne od sprawy ponurej
polecam spacer między łąkami
albo leżenie w cieniu na miedzy
jakieś rozmowy z sąsiadami
albo wycieczkę gdzie Nil i Egipt
Może szczęśliwy do domu wrócisz
i będziesz dziatwie snuł opowieści
że polityka to jawna bzdura
raczej w kulturze szukaj swej treści .

© Elżbieta Żukrowska 29.06.2018.
fot. z internetu

piątek, 6 lipca 2018

STARE I NOWE




Stare i nowe...

Nie mam ci nic do powiedzenia,
trudno wojować o minione,
na miedzy kiedyś grusza była,
teraz już jest wykorzeniona...
Wiosną do lasu szła pasterka,
miała nie więcej niż pięć gąsek,
dziś wielkie stada za siatkami,
gęsiarka zaś na rurze pląsa...
Na rynku Żyd, co Mośkiem zwany,
handlował każdą jedną rzeczą,
dziś stoją tam "amerykany",
w których i anyż też znajdziecie.
"Się porobiło - jęknie Kzmirz -
czas się odmierza ewolucją".
I choć najlepiej to nie zabrzmi
- czasem najprościej jest przykucnąć...

© Elżbieta Żukrowska 28.06.2018.
fot. z internetu

czwartek, 5 lipca 2018

DROGA PRZEZ RAJ




Droga przez Raj

Chłopakom kwiatów nie dawali,
częściej flaszencję w ładnej tutce.
A proszę - chłopaki także chciały
nosy o płatki róży otrzeć!
Tronu ci życzyć już nie będę
- doceniam zwykły, stary fotel,
a i korona niewygodna,
choć przecie pomazana złotem.
Odciski może snadnie zrobić,
poranić gładkie lube czoło,
lepiej czapeczkę zwykłą wsadzić,
z daszkiem, co chroni oczka twoje.

Takie przesłanie przyjaciołom
posyłam z życzeniami nieba.
I niech sami kwiaty biorą
kiedy przez Raj iść im potrzeba!

© Elżbieta Żukrowska 28.06.2018.
fot. z internetu

środa, 4 lipca 2018

CO BYŁO, JAK BYŁO - I TAK SIĘ SKOŃCZYŁO


warsztat - #mojaprywatka_UoP


Co było, jak było - i tak się skończyło

Prywatek szał na pustą kieszeń,
nędzę kultury, brak uniesień,
tęskność za muzą, towarzystwem,
gdy niespełnione sprawy wszystkie!

To przecież było zanim jeszcze
rozgrzany umysł Kondrat pieścił:
"Mydełko Fa" płynęło gęsto.
A obok niby z innej beczki
śpiewano "Majteczki w kropeczki".

Prywatki zanim disco polo,
gdy przytulano nocną porą
dziewczyny chętne, wręcz spragnione
i na prywatkę przywiedzione...

To Przecież było zanim jeszcze..... ..... .....

Białe koszule te "non-iron",
bo każdy kozak albo chojrak
i czarny śledź zwany też zwisem...
A każdy rad, że dzisiaj przyszedł.

Ktoś prosto z Węgier tokaj przywiózł,
ktoś inny skromnie słoik grzybów,
brandy Biełyj Ajst się rozpierał,
zwinięty ojcu zza fotela...

To przecież było zanim jeszcze.... ..... .....

Szał prywatkowy trwał do grudnia,
a później nagle ciemna studnia -
wojenny stan - z bibułą misje,
a zamiast tańców - są rewizje...

© Elżbieta Żukrowska 28.06.2018.
fot. z internetu

wtorek, 3 lipca 2018

MŁODZIEŃCZE DEKLINACJE...)




warsztat - #mojeprywatki_UoP

Młodzieńcze deklinacje...
(czyli odmiana przez życia przypadki)

Na samo wspomnienie znowu boli głowa...
Prywatka do rana, bo mózg chciał buzować.
Dziewczyny ochotne, chłopaki wstawione,
każdy się sposobił urwać w cichą stronę...

Tańce bardzo różne, a ktoś tańczył solo,
Jadźki tanieć brzucha - to prawdziwy odlot!
Cha-cha oraz twisty, albo przytulango,
każdy miał co lubił - na chwałę balangom!

Niestety, zbyt głośno, kiedy doszły śpiewy
przy otwartych oknach - wpadł do nas brat Ewy,
umundurowany, z paseczkiem pod brodą
i w pełnym rynsztunku - nie wyglądał młodo.

Dał się udobruchać, też strzelił kielicha,
lecz śpiewy zakończył i z tańcami kicha...
Teraz tylko płyty cichutko szemrały,
a kto niedopity - to łyknął gorzały.

Trzeźwiejsze osoby sprzątały naczynia,
ktoś zajął łazienkę i długo przytrzymał...
Ktoś stracił koszulę, dobrze, że nie gacie.
I doświadczył życia - polskie deklinacje!

© Elżbieta Żukrowska 27.06.2018.
fot. z internetu

AMEN




amen

nic nie piszę
suną smutne drgania poprzez klawiaturę
świat ma dosyć wierszy poezji niezdarnej
po cóż jeszcze raz wyrywać się w górę
skoro najbielsze skrzydła w słońcu się rozpłyną
otwierasz szerzej oczy aby dobrze widzieć
sznur samochodów ciągle w jednakowym pędzie
tylko myśl nieskładna pełna nowych wrażeń
i wystraszona - kto się teraz także jej pozbędzie
samoloty na niebie prawie niesłyszalne
unoszą przewożą mieszają historię
zwycięzca będzie w glorii aż kuloodpornej
dla przegranego ziemi skrawek
i to już nieornej

© Elżbieta Żukrowska 27.06.2018.
fot. Historia nieznana