środa, 30 listopada 2016

BEKSA




Beksa

Jesień przychodzi w różnobarwnych astrach,
na klombach w parkach dogasają róże.
Już chłodno, ale czekam na znajomych ławkach,
aż Cyganka przyjdzie i znów mi powróży.

Będzie podpowiadać, gdzie cię jutro spotkam,
co mam zrobić, byś patrzył i w i d z i a ł,
bo nie warto dłużej siedzieć gdzieś u okna,
skoro obecności tej nikt tu nie przewidział.

Z ręki mi wywróży, czy dopisze szczęście,
a z kart powie jeszcze, jak mocno pokochasz.
Lecz wiem, że nie wszystko musi się wypełnić,
że nawet gdy szczęście – dalej będę szlochać…

© Elżbieta Żukrowska 19.11.2016.
fot. z internetu

wtorek, 29 listopada 2016

CZEKANIE NA CUD





czekanie na cud

dzikie ptaki omijają moje niebo
a wiatr jest nieposkromiony
rozrzuca niekoniecznie dobre myśli
i choć stoję w oknie
choć wyczekuję
szepczę gorące modlitwy w intencji
nic się nie zmienia
od jakiegoś czasu
płomyczek nadziei ledwie pełga

kontroluję sprawdzam porównuję
nie widzę różnicy
na którą tak bardzo czekam
opadają ręce
ale po nocy od nowa czekam
wierzę
przywołuję nadzieję
                  ....... nadzieję
                           ...... nadzieję

© Elżbieta Żukrowska 29.11.2016.
zdjęcie własne - zachód słońca


poniedziałek, 28 listopada 2016

ONA




ONA

sam rozumiesz -
kobieta
to jedwab i koronki
atłasy kapelusze
perfumy od Coco Chanel
jeszcze szpileczki
i cienkie pończochy - jak mgła
a ty patrz na to patrz
a później oczu nie otwieraj
i zobacz obraz odmieniony
oto twoje dziecko trzyma w ramionach
karmi piersią przewija
staje się Miłością
przez wielkie M

jeśli to wszystko umiesz sobie wyobrazić
w tej kobiecie i z ta kobietą
prawdopodobnie to jest właśnie ONA

© Elżbieta Żukrowska 27.11.2016.
fot. z internetu

"ŻYCIE TO BYCIE KU ŚMIERCI"




"Życie to bycie ku śmierci" *

Podpierając się laską pokonuję następną barierę
obcy pies kręci się w pobliżu czasem szczeknie krótko
nie zwraca na mnie uwagi wypatruje pana
przepędzany - przyczaja się pod samotną brzózką

Idę do JUTRA brzmi to wciąż niewiarygodnie
ale się uśmiecham - DZIŚ prawie już nie ma
tylko na cmentarzach znicze płoną godnie
i po dawnemu głośno szumi nam ocean

Tym co nie nad wodą - muszla musi starczyć
w niej zaklęte głosy od czasów zaprzeszłych
z dnia na dzień nowe szlaki chcą młodym wyznaczyć
bo młodzi nieciekawi korzeni odwiecznych

A przecież dziś młodzi jutro będą z laską
niezmienna kolej rzeczy - dążyć do starości
przeżyć jak najdłużej już jest satysfakcją
do tego zachować umysł a nie ledwie kości

© Elżbieta Żukrowska 27.11.2016.
fot. z internetu
-----------------------------
* - cytat z Martina Heidegger

niedziela, 27 listopada 2016

NIEBIESKI KWIATY MIŁOŚCI




Niebieskie kwiaty miłości

Byłaś blisko.
Jeszcze wczoraj, ciągle dzisiaj.
Nie wystygło palenisko, wiatr kołysze.
Ja przytulam, bo cóż mogę osaczony
tym uczuciem wibrującym i szalonym!?
Tak pozornie jest statycznie, nieruchomo,
a nam dobrze, bo bezpiecznie i znajomo.

© Elżbieta Żukrowska 27.11.2016.
obraz użytkownika:Igina Morara

* * * (Miłość była...)





   *   *   *

Uczucia były światłem, drogowskazem,
wartością samą w sobie.
Teraz jest bielmo na oczach,
pomruk wichury w pobliżu,
trzask pękających na mrozie drzew.
W którą stronę się nie zwrócisz -
wszędzie jednakowy zapach...
                          rozczarowania.

Ktoś mówił o nadziei...

© Elżbieta Żukrowska 25.11.2016.
fot. z internetu

sobota, 26 listopada 2016

GDY W TYCH PRZECIĄGACH




Gdy w tych przeciągach

Schody, podjazdy pełne są śniegu,
przeciągów, westchnień, niknących dreszczy,
rozdartych wspomnień i myśli w biegu,
rozmytych pragnień – niczym po deszczu!

Nie, nie – nie będę układać skargi,
ni prężyć ciała ledwie dla mrzonki.
Wszystko minęło, choć nie tak chciałam,
wszystko za nami, uczuć ułomki…

Dramaty rozstań i szał powrotów,
okruchy naczyń porozbijanych.
Wszystko za nami, a jednak gotów
jesteś budować most między nami…

Telefonujesz i głos ci się łamie,
nie sposób rozstać się ostatecznie!
Wszystko za nami, a jednak dalej
chcę bycia razem, choć to... niebezpieczne.

© Elżbieta Żukrowska 16.11.2016.
fot. Magiczny Kraków

WIELKA I PRAWDZIWA?




Wielka i prawdziwa?

Nie lubisz, gdy zwracając się do ciebie
przypominam, jak nam kiedyś było...
Nie cofnę czasu, a przeminął biegiem,
i się skończyła taka wielka miłość!
Rozplątuję sznureczki zagmatwanych myśli,
pozwalam wspomnieniom tańczyć kontredansa.
Ale nie szepczę "chociaż mi się przyśnij",
wierząc, że prawdziwa miłość jest troszkę
                                                     spóźnialska...
Jeszcze porównuję i szukam w słownikach,
albo chcę ją znaleźć w osłonionych miejscach.
Jednak muszę czekać wiosny i słowika,
wtedy - mam nadzieję - od nowa będę
                    tobie najważniejsza Najważniejsza.

© Elżbieta Żukrowska 24.11.2016.
fot. Art graphiK

piątek, 25 listopada 2016

ZA PÓŹNO



Za późno

Opowiadał, że wiele jej zawdzięcza,
bo przynosiła zwykłą, codzienną radość,
ciepłą, serdeczną, czasem bardzo tkliwą.
Ale bywała też iskrą rozpalającą zmysły,
błyskawicą odmieniającą świat.
W trudnych chwilach - balsamem
łagodzącym wszystkie katastrofy.
Zawsze umiała wskazać drogę wyjścia.
Któregoś dnia odeszła. Bez zapowiedzi.
Wtedy zrozumiał...
"Wiem - zapomniałem mówić,
jak bardzo ją kocham.
I o tym, że jest najważniejsza."
Teraz krzyczy to wszystko sercem,
ale ona jest zbyt daleko, by usłyszeć...

© Elżbieta Żukrowska 24.11.2016.
fot. z internetu

czwartek, 24 listopada 2016

OSTATECZNY CZAS




Ostateczny czas

Kochanie - tobie już nic po mnie nic
Przecięły się nasze drogi
zaiskrzyło niczym błyskawice i... koniec
nie szukaj mnie nie wołaj mnie
światem idzie okropna zamieć
światem mknie obłok złych wydarzeń
nie splecie już los wydeptanych ścieżek
pociętych węźlastymi korzeniami
gdzie kamienie i mech chcą należeć
do wspólnej rodziny bez rozpychania się
w piachu jasnym i pulchnym
To góra wciąż szumi i szumi...

Zapędziłam się myślami głęboko w las
a miało być o nas nie o mchach soczystych
miękkich i kuszących ale o dniach
gdzie ty i ja byliśmy nierozerwalni
tak ciepło wspominam ten czas

będzie w anegdotach rodzinnych
pobrzmiewała historia nie jedna
ale... nic ci już po mnie i mnie po tobie
bo serce w kawałkach zamrożone śpi
czas na ostateczne "żegnaj"

© Elżbieta Żukrowska 23.11.2016.
fot. z internetu

GDY UCZUCIA NIE CHCĄ WYGASNĄĆ




Gdy uczucia nie chcą wygasnąć


Zasłaniam się od ciebie stromą "geografią".
Wysoką lub płynącą, nawet smutną mgłami.
Każdy tydzień zgubiony, każdy dzień jest długi,
posiekany drobnymi, twardymi myślami,
usłany plątaniną skowyczących wspomnień.
Wszystko to wibruje we mnie, kotłuje się, woła,
mimo starań o zapomnienie i psychiczną wolność.
Zasłaniam się nieudolnie, niezbornie, choć nie jestem chora,
jakbym w głębi serca ten kącik zawsze dla ciebie miała.
Dlaczego myśli o tobie wywołują zawrót głowy?
Mało – znów prowadzą prosto w twoje ramiona,
gdzie nawet płacząc byłam szczęśliwsza,
niż uśmiechając się
za siedmioma górami, za siedmioma rzekami.

© Elżbieta Żukrowska 16.11.2016.
fot. z internetu

środa, 23 listopada 2016

PRZEMIANY




Przemiany

Nie, nie chcę tego wiatru, który smutki niesie,
zakłóca spokój różom ukrytym w chochołach,
wróblom przeszkadza ćwierkać, dym po ziemi wlecze
i na dodatek chce mnie do siebie przywołać!

Miłości moja... Ciszo moja... Wróć sny...
Szepty wiosenne... Czekane powroty...
Zapomniane dni... Nieodgadnione myśli...
Czas zamieniony w anegdoty... dziś...

Tymczasem cisza, jak róża stulistna,
stuliła płatki i czeka strwożona.
Nikt się nie wyrywa... Humorem nie tryska... 
Czy jutro na podium także musi ona?

Mgłę wiatr... I szept zapomniany przyniósł...
Telefon milczący, a jednak... została w nim... mięta...
Czytam stare esemesy... Serce znów zamiera...
Nic się nie skończyło, gdy ono... pamięta...

Ręce rozdygotane, bo te stare treści
w szaleńczym tańcu po okręgu biegną!
A tu milczeć trzeba, już nic się nie zmieści,
deszcz resztę zagłuszy, sztuczne kwiaty zwiędną.

Po paroksyzmie nocy dzień wstanie niepewny.
Migotliwe światła będą ciągle trwały.
Zwykłe dziewczyny zmienią się w królewny,
chłopcy do stóp im rzucą swój świat cały!

© Elżbieta Żukrowska 21.11.2016.
fot. z internetu

* * * (Miałeś przyjść...)




   *   *   *

Miałeś przyjść do niej mimo strug deszczu
i mimo tego że serce biło właśnie dla innej
tak się złożyło (to pech zwyczajny!) że nie zdążyłeś
coś przeszkodziło
coś się skończyło
Matowe szyby zasłaniają świat
a motyle płyną jak czarne ptaki
Coś się skończyło
droga do szczęścia tonie w błocie
Miłość
Jest czarno-biała fotografia

Ostatni wampir w kącie łka
Z głodu

© Elżbieta Żukrowska 19.11.2016.
fot. z internetu

wtorek, 22 listopada 2016

* * * (ukruszone słowa jak...)

warsztat - FILIŻANKA


   *   *   *

ukruszone słowa jak szczerbaty mur
albo... jak filiżanka w długim używaniu
delikatny woal nie zasłoni tej miazgi okrutnej
nie przyniesie bezpiecznych nowych wizji
skorupy
skorupy życia
w wykuszu okna piję herbatę
przyglądając się kruchemu naczyniu
znam wszystkie esy-floresy
ale oglądanie nigdy mi się nie nudzi
odsuwa na bok ciężkie myśli
czekam chwili gdy odsłoni się smok na dnie
smok
latawce na niebie
ciepły późno wrześniowy dzień
wszystko wszystko wywołuje wspomnienia
a we mnie wciąż mieszka
delikatne niepewne kruche oczekiwanie
na list na telefon na ciebie

nadzieja...

© Elżbieta Żukrowska 22.11.2016.
fot. z internetu

* * * ( w moim świecie...)



warsztat - PUZZLE
(podano słowa, z których ma postać wiersz)


   *   *   *

w moim świecie
płomień miłości staje się chłodny
zanim na dobre uśnie
pod ciemnym popiołem

miłość zniszczona głupim słowem

chowam świece
i listy

myślę
przywołuję spokój serca
a jestem głodna bodaj uśmiechu

ale umykam nowym płomieniom
chowam ostatki głodnych uczuć
które dziś obumarłe
jutro powstaną z popiołów
jak Feniks

© Elżbieta Żukrowska 22.11.2016.
fot. Puzzle online

KAPELUSZE, JEDWABIE I JA!


Kapelusze, jedwabie i ja!

Nie odkładam kapeluszy do szafy
i wyciągam wnioski z wczorajszego snu. 
Muszę znaleźć te konieczne znaki, 
by postawić barykadę złu.

Czasem samotność kusi, przywołuje,
wtedy chętnie nie otwieram innym drzwi,
ale najlepiej to się z tym nie czuję,
może to element głupiej gry.

Wiosną sadziłam bratki i petunie,
przycinałam wybujałe pędy róż.
Nikt nie przymawiał się  przyjechać do mnie,
a na lustrach osiadł grubo kurz.

Przyjdzie czas a założę kapelusze,
niech urodę mą podkreśli biały szal.
Dam się poznać z innej strony - muszę,
by na końcu nie dopadł mnie żal.

© Elżbieta Żukrowska 18.11.2016.
fot. z internetu

poniedziałek, 21 listopada 2016

KAMIENIE POD NOGI




Kamienie pod nogi

Chciałabym wyrzucić, wypłakać z siebie,
wszystkie nazbierane ostatnio gorycze,
frustracje, bezradność, zniechęcenia męty,
zmienić niezmienialne, próbować dziewicze...

Wierzyć, że niemożliwe jutro będzie proste,
że czas jest tylko jedną z wielu możliwości,
że spełnienie przyjdzie przecież mimo wszytko,
bo zawsze są istotne łańcuchy łączności.

W głębi się ukryły problemy rozliczne,
nie ma rozwiązania, nie ma przyspieszenia.
Zostało pragnienie ciszy balsamicznej,
niezmąconej depresją o wciąż nowych brzmieniach.

© Elżbieta Żukrowska 21.11.2016.
fot. Szklane-panele.pl

JESZCZE JEDEN ZACHÓD SŁOŃCA




Jeszcze jeden zachód słońca

Zakończenie dnia to trochę jak magia
na niebie już trwa spektakl kolorowy
kilka zwiewnych chmurek jakby obraz żagla
i co chwilę oglądać można obraz nowy

Wiatr zatracił się w szeptach i wyznaniach
ptaki wracają do gniazd wyziębionych
ludzie chyba też bo coś mają w planach
dobry posiłek spokój obok żony

Czy zauważą zachód rozmarzony
zdumiewającą zmienną barw paletę
stanąwszy w oknie odkryją te tony
które znikają tam z wielkim pośpiechem

© Elżbieta Żukrowska 18.11.2016.
fot. Robert Zarecki

niedziela, 20 listopada 2016

WOŁAM Z GŁĘBI SIEBIE









Wołam z głębi siebie

Niskie słonko różowo słodzi przedwieczerze
odnajduję iskierki poznane za młodu
Chciałbym znów cię zobaczyć - mówię to najszczerzej
Mówię? Gadam do siebie! Nie ma tu nikogo

A mnie się zdaję - czuję twój znajomy zapach
że tuż przed chwilą mojej dotykałaś ręki
że cię widziałem na słonecznym wzgórzu w makach
to dla ciebie chcę nosić kwiatów wielkie pęki

Mogę... zaledwie marzyć zaledwie wspominać
Boli Już cię nie szukam i nie oczekuję
Ale choć bym się nie wiem jak mocno zapierał
to moje stare serce wciąż dla ciebie bije

Ty wiesz - bez tej nadziei pewnie bym nie istniał
to ją przenoszę z mocą na swoją wiarę
i liczę na to że ty ukochana śliczna
nie tylko zatęsknisz lecz wrócisz na stałe

© Elżbieta Żukrowska 15.11.2016.
fot. z internetu

RAJ W ŚRODKU ZIMY




Raj w środku zimy

Nieodgadniony czas północny
lodowe granie pełne cienia
czy tylko sen zbyt wyrazisty
i ciepło dłoni których... nie ma
Marzenia mają moc tworzenia
albo wezwania z innych krain
i nieobecność rodzi pełnię
która dla dwojga tu jest rajem
Śnieg nam nie zmąci ciszy z lodu
blade śnieżynki są jak pióra
które zgubili aniołowie
kiedy musieli blisko fruwać
Lecz zasłaniali sobie oczy
gdy wśród gejzerów namiętności
mój cichy jęk miał się przetoczyć
a im już zbrakło cierpliwości

© Elżbieta Żukrowska 15.11.2016.
fot. z internetu

sobota, 19 listopada 2016

CZASEM TĘTNO JEST SZALONE



[warsztat z Piotrem Baranowskim]

Czasem tętno jest szalone

Łowię cię w sieć pajęczą a wszystko z emocji
cała jesteś we mnie i moich pragnieniach
jak mała grudka ziemi jak okruszek cienia
ledwie pyłek z róż kwiatu - chociaż bezimienna
Miałem pisać jak tęsknie jak czekam nocami
w gwiazdy się wpatruję snując nić marzenia
a ty przychodzisz ciepła z lśniącymi włosami
abym mógł upieścić ten śliczny poemat
Wiem że jesteś dla mnie bo ciebie wybrałem
powstałaś z miłości dziś uczuciem darzysz
zatem już nie znikaj pomiędzy światami
stań się prawdą na jawie - bo tu jest twój azyl

© Elżbieta Żukrowska 14.11.2016.
obraz - Jacqueline Bischak

* * * (Zniknąłeś tak szybko....)

 


[warsztat z Piotrem Baranowskim]


    *   *   *


Zniknąłeś tak szybko świt już barwił szyby
Ostatni szept nocy zamierał na drzewach
Byłeś coraz dalej a zamglona przestrzeń
Chętnie twoje ślady poczęła zacierać
Zatrzymując w sercu palące wspomnienie
Nie proszę o dowód o prawo do uczuć
Tęskniąc wystukuję przebrzmiałą melodię
Lecz to już ostatnia piosenka dla uszu

© Elżbieta Żukrowska 14.11.2016.
fot. Art.graphiK

piątek, 18 listopada 2016

NA DOTYK (5 fraszek)




Na dotyk


   *   *   *

Kiedy marzę o twoim dotyku
znajduję słowa, jakich nie ma w słowniku! 
Lecz bywa, że chcę boleśnie dotknąć słowem... 
Takim najgorszym. Ale jakim - nie powiem.


   *   *   *

Można miziać, pieścić, nęcić,
pięknym słowem wprost zachęcić, 
a dotknąwszy tym najmilszym, 
czarującym, jedwabistym, 
zdobyć uczuć wielki nadmiar, 
z nikim tego nie uzgadniać.


   *   *   *

Babcia mówiła - nie rusz, nie tykaj!
Ojciec surowo pogroził palcem.
Maluch jednakże dotknął językiem,
co się skończyło bólem i płaczem!


   *   *   *

Była przyjaciółką szczerą jak poemat, 
doradzała, a szepty umiała zatrzymać. 
Jednak wszystko do czasu, aż zazdrości fala 
zmieniła się miedzy nimi na lodowy klimat.


   *   *   *

Mówił, że kocha, pieścił słowami,
dotyk miał miękki jak orchidea. 
No i rozebrał z bluzki z haftkami, 
a przy okazji precjoza zbierał.

© Elżbieta Żukrowska 13.11.2016.
fot. z internetu

SPOSÓB NA POŻAR




Sposób na pożar

Są pożary i pożary.
Ogień, chili - zawsze pali.
Owszem - pali i rozgrzewa!
Lecz jest ogień namiętności...
Ogień w ustach, w sercu gości,
po utratę przytomności!
Gwałtu! Rety! - Gasić trzeba!
Jak?
Ucałować, miłość śpiewać.

© Elżbieta Żukrowska 12.11.2016.
fot. z internetu

czwartek, 17 listopada 2016

NOCNY POWIERNIK



(warsztat Artura)

Nocny powiernik

Księżyc wysrebrzony służy każdej nocy
i nic niezwykłego przecież jest od zawsze
wysłuchuje wszystkich samotnych jednoczy
sięgając dna duszy uczucie obnaża

Tańczącym na linie nad przepaścią życia
podaje parasol najlepszych przemyśleń,
zataczając kręgi po jego orbicie
znajdziesz drogę wyjścia miłości kapryśnej

Kiedy już postawisz  dla niej barykadę
księżyc przewodnikiem i poda ci rękę
a teraz prawdziwa miłość się pojawi
to już twoja sprawa by nie była krzykiem

© Elżbieta Żukrowska 17.11.2016.
fot. z internetu

NA KREDYT (3 fraszki)




Na kredyt

   *   *   *

Było życie "na bogato",
rozrywkowo i przyjemnie,
lecz już się skończyło lato -
raty trzeba płacić dzielnie.


   *   *   *
Tutaj szampan, a tam róże,
już wydatki galopują.
Niby nie są takie duże,
ale kredyt... więc rujnują!


   *   *   *

Doskonale liczył zera
i w metodach nie przebierał.
Lecz ryzyko było duże,
nie udźwignął swych zadłużeń.

© Elżbieta Żukrowska 14.11.2016.
fot. Tvn24Bis

FERDYNE "W TEJ KONICZYNIE"




Ferdyne "w tej koniczynie"

Pewien byczek usłyszał biesiadną piosenkę
i podszedł do słów jej z wrodzonym wdziękiem.
A głos brzmiał wyraźnie i nader poważnie,
podziałał więc mocno na wyobraźnię!

Zatem odnalazł łan koniczyny
i teraz czeka tam na "dziewczyny".
Niestety mimo wielkiej urody
nie wypuszczono krówek z zagrody.

Być może długie oczekiwanie
zniechęci byczka, a nawet "panie".
On się nawącha słodkiej koniczynki,
lecz to się nie przełoży na przyrost rodzinki.

© Elżbieta Żukrowska 7.11.2016.
fot. z internetu

środa, 16 listopada 2016

tekst warsztatowy do "wyliczanki"


Założenia warsztatowe:

"Co wybierzesz, będziesz cenił spośród rzeczy, gestów, słów, które zostaną Ci sprezentowane, podarowane, znalezione, powiedziane.
Sztabka złota, walizka pieniędzy, samochód, dom, mieszkanie, pies, kot, przyjazna dłoń, szczere wyznanie, szklanka wody, posiłek, kawał ziemi np. 2000 m2 , dobra rada, przyjazne wsparcie, bezinteresowna pomoc, oferta nauki, eliksir czaru zakochania, gorzka prawda, tęcza, podróż przez świat, utrzymanie przez 12 miesięcy, przytulenie, możliwość cofnięcia jednego wybranego dnia w życiu oraz możliwość ujrzenia 24 godzin swojej przyszłości.
Uwierzcie, pojawiają się bardzo ciekawe doznania podczas wyborów :).
Na podstawie wywoławczych haseł proponuję napisać tekst w dowolnej formie.
Nie zrażę się jeśli nie będzie chętnych, bo i pora późna a i temat może nie przypaść do gustu, nastroju i samopoczucia.

Życzę udanej zabawy." --- Mi Wi
---------------------------------------------------------
warsztat - List do Mi Wi
*******************************
Drogi Mi

Siedziałam przy szpitalnym łóżku, na którym moja Kochana H. prawostronnie sparaliżowana, niemówiąca… I myślałam o wierszu „na temat”. W Twojej wyliczance zabrakło najważniejszego – zdrowia. Cóż mojej H. po sztabce złota i walizce pieniędzy! Cóż po innych wartościach z wyjątkiem tych, które odnoszą się do przyjaźni. Reszta nie ma znaczenia, wypada bardzo blado w zestawieniu ze zdrowiem i serdeczną, przyjacielską życzliwością. Może jeszcze ta szklanka wody w pewnej sytuacji ma niezwykłą wartość…
Zatem nie będzie wiersza. Inni napisali, a ja nie.
Wczoraj usłyszałam brutalną, gorzką prawdę o stanie zdrowia mojej H. Mimo wszystko dobrze, że usłyszałam. Z tego wynika, że gorzka prawda ma również swoją wartość (i to większą niż dobra materialne).
Przyznam, że pisanie tego tekstu nie było zabawne. Ale życie nie zawsze jest zabawne, a mimo tego niech trwa. Niech jak najdłużej trwa.

Pozdrawiam Cię, Mi. –------- el.

************************************
© Elżbieta Żukrowska 16.11.2016.
fot. własne

* * * (One to MUZY....)



     *   *   *

One - to MUZY, oni - ŁOBUZY,
w sumie tak powstał bystry kwartecik.
A odpowiada im każdy temat,
więc piszą wiersze z metra - jak leci.
Pisząc o wszystkim są przekonani,
że im się laur złoty należy.
Lecz... cztery grupy wystartowały,
koło fortuny szpilkami jeży...

"Bo z dziewczynami nigdy nie wie się",
lecz na łobuza trafić... Pech! Jest źle!

Tymczasem w skrytości MUZA
sięga po swego ŁOBUZA!
A ŁOBUZOWI bez MUZY
dopiero życie się dłuży!

Gdy trwa wzajemnie oczarowanie
sypią się wiersze.... Panowie, panie...

© Elżbieta Żukrowska 13.11.2016.
fot. z internetu

WYBUCH I WSTYD




Wybuch i wstyd

Kiedy się zdarza wybuch nad wybuchy,
kiedy nienawiść wytryśnie soczyście
jak gejzer wrzący, tak ona wyrzuci
słowa raniące, kaleczące, niskie.
Niszczy i kąsa przez dni kilkanaście.
A nawet kopie, błotem chce namaścić!
Wstyd? Przyjdzie,
kiedy sercem nauczy się patrzeć.

© Elżbieta Żukrowska 13.11.2016.
fot. Myśli w wielkim mieście

wtorek, 15 listopada 2016

PATRZĘ CZYTAM SŁUCHAM





Patrzę czytam słucham

O widzisz! Ten internet to taka dobra rzecz,
lecz nie mogę pojąć (to umysł zbyt ciasny?),
dlaczego z małej litery pisany jest Ełk
i takoż malutką pisze się pan Asnyk.

Zdumiewa łatwość wędrówki przez świat
i zalew ogromną transzą informacji.
Umysł nie ogarnia wszystkiego ot tak!
Trzeba wybiórczo łowić rarytaski.

A jeszcze obrazy i wręcz natłok zdjęć!
Dowcipy, żarciki, satyra prześmiewcza!
I nie wiem na czym dziś mam skupić się -
rzeczy poważne, czy może... "rozgrzewcze".

© Elżbieta Żukrowska 11.11.2016.
fot. z internetu

GEJZER LUB GÓRSKI POTOK




Gejzer lub górski potok

Nic nie było.
Tylko spojrzenia i ukryta miłość.
Czas cicho płynął. Czekał sposobności?
I oto nagły wybuch namiętności
jak gejzer gorący
i jak potok rwący!
I lot - stąd do wieczności!

© Elżbieta Żukrowska 13.11.2016.
fot. z internetu

CZAS ZAPOMINA




czas zapomina

i nie wiadomo czyja to wina
a może wspólna - on i dziewczyna
gdy ktoś o puentę się upomina -
dzieciątko rośnie - mała kruszyna

© Elżbieta Żukrowska 12.11.2016.
fot. z internetu

poniedziałek, 14 listopada 2016

KOTKI DWA




Kotki dwa

Tulą się kotki do kominka
czajnik na kuchni z cicha mruczy
i tak się składa ta piosenka
w takt wiatru co za oknem huczy

Babcia na drutach w świetle lampki
wnuki zacichły przed komputerem
córka szykuje (chyba) placki
a zięć zajęty znów papierem

Koty to mruczą to mrugają
zielonookie dwa "potwory"
niby przymilnie uśmiechają
lecz tuż pod skórą szkodnik siedzi

Lubią się wspinać po firanach
udawać kwiatów przesadzanie
pozrzucać nawet książki pana
a pani swej podrzucić pranie

I tylko respekt jest przed babcią
(choć bardzo kuszą kulki włóczki)
ona potrafi groźnie strasząc
jakiś porządek tu wymusić

Lecz wszyscy wierzą że kocięta
kiedy dorosną spoważnieją
przestaną psocić jak bliźnięta
w dystyngowane damy zmienią

© Elżbieta Żukrowska 7.11.2016.
fot. Tapety Na Pulpit

KACZUSZKA



Kaczuszka

Taki maluszek - mięciutki puszek,
pływał i pływał, cieszył swobodą.
Jednak skrzydełek nie rozwinął,
zmęczony - usnął nad woda.

Ciekawe jakie słodkie sny płyną
i o czym marzy taki pisklaczek.
Zmęczone nóżki schował pod brzuszkiem,
gdy się obudzi - wszystko wykwacze.

© Elżbieta Żukrowska 7.11.2016.
fot. z internetu

niedziela, 13 listopada 2016

CIEĆ I ŚNIEG




Cieć i śnieg

Dzieci już się cieszą, już idą na sanki!
To białe szaleństwo właśnie się zaczyna.
A cieć nos na kwintę - niech precz te bałwanki!
Śnieg trzeba odgarniać i... zrzedła mu mina!

© Elżbieta Żukrowska 12.11.2016.
fot. korkianimatorki

DATEK DLA BIEDNEGO




Datek dla biednego

Menel prosi - daj mi grosik,
ona dając chce go natchnąć cnotą:
"Obiecaj, że nie wydasz tego na alkohol."
On: "O, pięć złotych!
Rzeczywiście - to majątek wielki!
Kupię cztery kamienice i ze trzy butelki!"

© Elżbieta Żukrowska 12.11.2016.
fot.YouTube

sobota, 12 listopada 2016

OPOWIEŚĆ O DRZEWACH



Opowieść o drzewach

To nie niebo dżdżem kapie, a jesienne drzewa
rozpłakane po parkach, lasach i alejach... 
Potraciły liście, płacz wiatrem nabrzmiewa,
jeszcze wierzą, że błysną, że znów zajaśnieją... 

Ale to wszystko daremne - trzeba czekać wiosny,
która rozwinie kwiaty białe bądź różowe...
a z soczystych pączków tryśnie seledyn radosny,
nim przejdzie w ciemniejsze zielenie tęczowe.

A wraz z kwiatami zapach uroczy popłynie!
Kasztany, akacje, bzy oraz czeremchy,
topole i wierzby, nie mówiąc o skromnej kalinie...
Także żywicznie rozpachną się świerki.

Rozkołyszą się sady umajone kwieciem,
wiśnie, śliwy i grusze oraz radosne brzoskwinie,
a nade wszystko gdy różem "zaświeci"
sad pełen jabłoni... Zapomnisz o zimie!

© Elżbieta Żukrowska 10.11.2016.
fot. tapety

OGŁOSZENIE




Ogłoszenie

"Pilnie potrzebny Pan do przytulania.
Wynajmę na stałe lub na godziny.
Ma mieć niezmywalny uśmiech na twarzy.
I musi lubić (takie jak ja) dziewczyny."

Pozazdrościłam pani odwagi
i myśl przemknęła mi śmiała:
a gdybym to ja także takiego pana
sobie - nawet już jutro - poszukała?

Zdecydowałam - zaczekam trzy dni.
W tym czasie sprawę przemyślę.
Sam anons zredaguję inaczej
i do gazety go wyślę.

"Pilnie potrzebny jest Przytulanek
na cztery wieczorne godziny.
I ma w tym czasie nie mieć kochanek,
a ze mnie nie stroić drwiny.

Musi z miłym uśmiechem przytulać,
w razie potrzeby - pocieszyć,
łagodnie do snu przed nocą utulać,
a przy tym myślą nie zgrzeszyć.

Nie przewiduję wolnych dni w maju
i oczekuję, że będzie po wojsku.
Nie musi przy tym być samurajem,
a mówić - ma czysto po polsku."

© Elżbieta Żukrowska 7.11.2016.
fot. z internetu

piątek, 11 listopada 2016

ROZMYŚLANIA O PISANIU




Rozmyślania o pisaniu

Moje myśli, radosne i smutne,
łzy, westchnienia, prośby i lamenty,
szukania najlepszego wyjścia na najbliższe jutro,
ale także szczęście niczym nie zamknięte -
to wszystko jest w wierszach.
Tysiące opowieści o zdarzeniach, które
błysnęły mi w oku i powędrowały dalej...
Ja je zapisałam, ktoś może przeczyta,
i z przemyśleń powstanie drogowskazów szpaler...
Taka dziwna poezja - pół prawdy, pół marzeń!
Recykling starych zdarzeń, zebranie doświadczeń,
podanie na tacy znikających myśli.
Spojrzenie z innej strony - granie nie do taktu!
A przecież komuś rozjaśni oblicze
i ukaże rzecz z cienia, zakrytą najczęściej...

Kazałaś mi pisać... Zatem piszę jeszcze!

© Elżbieta Żukrowska 11.11.2016.
fot. własna

czwartek, 10 listopada 2016

POTRZEBA DNI SKĄPANYCH W SŁOŃCU




Potrzeba dni skąpanych w słońcu

Śniły mi się oszronione drzewa
i białe aż skrzące niedzielne poranki
we snach często bywa przedziwny teatr
same po stole chodzą szklanki dzbanki

A mnie te drzewa rozkwitłe pod szronem
nadzieja na białe święta Jezuskowe
ogłaszane radośnie o północy dzwonem
pośród bogatych ozdób gwiazdkowych

Przecież jeszcze nie czas jest na szarość
listopadowo szeleszczą liście
a nagie drzewa wiatry uginają
i najzimniejsze deszczysko chłoszcze

A ja tak marzę - wiosna i Paryż
nieustępliwie chcę maja rano
wazonów pełnych bzów oraz kalin
spacerów z tobą nad Sekwaną

Skąd się w snach błąka zimowy pejzaż
zmrożone myśli dźwięczą jak dzwonki
ach czekam wiosny i czas popędzam
niech znów śpiewają słodko skowronki

© Elżbieta Żukrowska 7.11.2016.
fot. z internetu - Paryż - Wzgórze Montmartre

ŚLEPY LOS




Ślepy los

Ranek odrzucił nocne mary
stare tęsknoty i złe skojarzenia
choć dla mnie nie miał zazwyczaj pary
nie utyskuję poskramiam marzenia

Siekam cebulkę do jajecznicy
i nieco płaczę jak zwykle przy niej
lecz z siebie nie dam zrobić niewolnicy
i na szerokie wody wypłynę

Zwiedzę pół świata zachwycę się nowym
nie muszę tkwić tu tak zapomniana
chociaż wygodnie mam tu na swoim
z nadzieją czekam nowego rana

Wiem że poza domem jest INNE NOWE
że czas inaczej popycha zegar
może "wystrzelę" gdzieś na Hanower
a może dalej - aż do Las Vegas

Cóż za myśli snują się w głowie
te same wczoraj i miesiąc z okładem
tymczasem nic nie zmienia człowiek
ślepy los rządzi albo przypadek

© Elżbieta Żukrowska 7.11.2016.
fot. z internetu

środa, 9 listopada 2016

PRZED OSTATNIĄ PODRÓŻĄ




Przed ostatnią podróżą

Cieszmy się życiem póki ono trwa
niebem i ziemią oraz przyjaciółmi
cieszmy się że tyle łagodnych jest fal
a nowych pomysłów wcale się nie bójmy

Cieszmy się pokąd pogodna jest myśl
i trzeźwe spojrzenie wciąż mamy na świat
że dzieci nam rosną i wnuki są dziś
a mimo trudności - to z życia żeś z życia rad

Cieszmy się zatem każdym nowym dniem
pogodą lub zwykłą wiosenną świeżością
a noc niech przyniesie nam najlepszy sen
by ranek powitać z radosną ufnością

Cieszmy się że przyjaciel wciąż przy nas trwa
że mamy z kim milczeć lub poglądy kruszyć
że wspólnie nam lepiej przeczekać do dnia
kiedy to w ostatnią podróż trzeba ruszyć

© Elżbieta Żukrowska 6.11.2016.
fot. Andrzej Kosiba

SZUKAJĄC SZCZĘŚCIA




Szukając szczęścia

Nowy promyk słońca już maluje kwiaty
na ścianach domów łowi niepokoje
w cień usuwa wczorajsze debaty
dodaje blasku otwiera podwoje

Jesteś tu - na wprost kuli słonecznej
łakomy światła i ciepła od zawsze
i nawet jeśli coś w materii sprzeczne
ty wiesz że może być też najciekawsze

Nie wchodzisz w zatargi z odwiecznym prawem
a choć szukasz dla siebie wygody
niech będzie dziupla lub miejsce ciasnawe
byle swobodnie móc szczęścia nałowić

Lecz cóż jest szczęście kto wie kto przyklaśnie
czy to wystarczy by słońce nad głową
mędrzec powiadał że wtedy jest właśnie
gdy się z kimś dzielisz życia połową

© Elżbieta Żukrowska 6.11.2016.
fot. z internetu

wtorek, 8 listopada 2016

A GDYBY TAK...


Inspiracja przyszła od Jacka Ciećkiewicza, który uraczył mnie powyższym zdjęciem...

A gdyby tak...

A gdyby tak od dziś w przestworzach
zwierzęta mogły sobie figlować!
Powiedzmy łoś z bagien lub puszczy
fruwa jak balonik na odpuście...
A obok niego żubry w stadzie
żeglują jakby na paradzie.
Zaś nieco wyżej i z uśmiechem
(przecież latanie nie jest grzechem!)
żyrafa płynąć by raczyła,
głową łagodnie by skłoniła
i owinąwszy szalem szyję
szczęśliwa z góry by patrzyła...
Cóż? Zwierząt przecież mamy wiele:
kuny, krowy, małpy, warany,
lisy, niedźwiedzie, żaby, trzmiele...

O nie, nie trzmiele! Raczej barany
oraz kozice, osły, pandy,
sznury wielbłądów, a także lamy -
to różnorodność dłuższa niż gamy!
I oto sobie siedzę w niedzielę,
a górą płyną mi przyjaciele!
Wieloryb wielki, a ukochany,
zawołał - ukłon szanownej pani!
Aż się wzruszyłam, że mnie pamięta
i pomachałam - w obie rączęta!
A obok niego (nie do wiary!)
cztery pingwiny złączone w pary!
Orka? Nie! Właśnie zakaz dostała -
zbyt agresywnie tu poczynała.
Tu nawet wilków wataha spora
musiała uśpić dziś agresora.
I tak płynęły niebem z radością
różne zwierzęta - z wielką godnością.
Rzadki to obraz - przyznaję śmiało,
że tyle zwierzą się tu zebrało,
a zbrakło lwicy, łasicy, kota,
słonia, psa dingo oraz kojota...
Słoń - to wiadomo - powiedział skromnie,
że na latanie patrzy przytomnie.
Inne zwierzęta - prócz kangura -
nie chciały robić tłoku na chmurach.
Kangur zaś woli skakać, boksować
i kazał się... gdzieś tam pocałować...
Cóż? Nie wszystkie są zbyt obyczajne,
słownictwo mają czasem wulgarne...
Ale najbardziej mnie to zadziwiło,
czego dotąd na niebie nie było:
bo w jakąś godzinę po południu
ujrzałam zjawę dziwną a cudną;
pół hipopotam, pół (chyba) orka,
płynęło górą takie pół stworka!
Do tego wielkie skrzydliska miało
i aż pół nieba nimi zmiatało!
Patrzyłam długo z niedowierzaniem
aż dzwonek przerwał mi dalsze spanie!
---------------
P.s.
Co do kangurów - jest sprawa taka:
(i niech tu nie brzmi żadna klaka)
przecież na południowej półkuli
wszyscy chodzą nogami do góry.
Jak żądać pocałunków w buzię?
Przy tym trudności powstają duże!
I to dlatego do całowania
inna część ciała jest wystawiana...

© Elżbieta Żukrowska 6.11.2016.
fot. z internetu

LICZĄC NA STARYCH PRZYJACIÓŁ



Licząc na starych przyjaciół

Nic nie zostawiłeś prócz sennych wspomnień
ale nie chcę się w nich grzebać bez końca
nie będę czynić zbytecznych porównań
wyglądać słońca

Musi być granica dobrego i złego
podobnie jak istnieje dla wczoraj i dziś
nie mam odwagi wybiegać w jutro
nie chcę jeszcze śnić

Bezlistne drzewa chwieją się na wietrze
wniknęło we mnie coś z tego obrazu
ale ja przecież nic nowego nie chcę
- świat na cmentarzu

Usuwam się w cień starych przyjaciół
tam w szmerze rozmów znajdę ciepłą nutę
cokolwiek będzie - to w ramach przyjaźni
a ja powrócę

© Elżbieta Żukrowska 5.11.2016.
fot. Andrzej Kosiba

poniedziałek, 7 listopada 2016

ZREZYGNOWAĆ ZE ZŁUDZEŃ




Zrezygnować ze złudzeń

Wchodzisz w mój środek dnia
zachwycony zadowolony z siebie
wiatr lekkie białe chmurki pcha
i też takie szczęśliwe
płyną po błękitnym niebie
a jutro już ich nie będzie
wtopią się w blok ołowiany
i będzie deszcz deszcz deszcz
będą deszczowe ściany

A ty skąd przychodzisz
ze szczęściem rozpasanym
sam widzisz - nie uwodzisz
do takiego obrazu
dodajesz tkliwy poemat
po co - nic nie potrzeba
już nie potrzeba

Wystarczy jeden mój krok w mrok
a wiatr zawodzi jak jesienią
przecież odszedłeś przeszło rok...
co znów chcesz zmienić
nie - nic nie zmieniaj

© Elżbieta Żukrowska 5.11.2016.
fot. Andrzej Kosiba

W MOIM ŚWIECIE NIE ZABIJA SIĘ ANIOŁÓW




W moim świecie nie zabija się aniołów

W moim świecie aniołom się kłania i śpiewa
a przychodzą by wygładzić sny czyściutkie
za co sadzi się dla nich cytrynowe drzewa
by od soku miały piórka bialutkie

I przychodzą jasnowłose bose anioły
by podtrzymać nas ułatwić lub zło skruszyć
sprawić aby zwykły dzień stał się wesoły
a buziaczek przypadkowy - był najczulszy

Nie zabija aniołów a rękę podaje
szeptem prosi o troskliwą ich opiekę
i anioł za tobą w najtrudniejszy czas staje
a w potrzebie nawet rzuca się w rzekę

© Elżbieta Żukrowska 4.11.2016.
fot. z internetu

niedziela, 6 listopada 2016

O KROK OD DENATURATU




O krok od denaturatu

Znów się szklą oczy
noc w granatowym płaszczu
i w koronkowym srebrnym diademie
usiłuje przytulić nadziei utoczyć
lecz przecież daremnie daremnie

Kark mocno przygięty
praca czy trosk wiele
a może to jest konglomerat
tylko mózg alkoholem otępiały śnięty
a drogi szare - nowych nie wybiera

Zapaść ucieczka w nicość
nie szukanie spokoju ani wygody
zanurzenie się w grubej obojętności
cóż że odrzucą nawet wydziedziczą
nie powrócisz do dawnej trzeźwości

© Elżbieta Żukrowska 4.11.2016.
fot. Art and Science of Delirium