piątek, 3 marca 2017

NIBY PRZEDWIOŚNIE - A NAPRAWDĘ JESIEŃ...




WARSZTAT - proza poetycka

Niby przedwiośnie - a naprawdę jesień...

Jesienna noc, WIOSENNA NOC - w zasadzie bez znaczenia. O każdej porze roku co jakiś czas odchodzę w poszarzałą przestrzeń, tylko na wpół rzeczywistą. Kiedyś miałam do niej KOLOROWĄ MAPĘ marzeń - wtedy była JAZDA prawdziwie ŚWIETLISTA! Dziś to już tylko zwiędły pakiet nadziei na coś, co się nigdy zdarzyć nie może. Jeszcze wspominam TABUNY NAJDZIKSZYCH burzowych  CHMUR, radość życia aż po ekstazę! Nic już nie wskrzesi tych WARCZĄCYCH TRAW, nie wywoła pieszczotliwie ROZMOWNEGO DESZCZU, gdyż... z trudem pokonuję stromiznę schodów, zgubiłam wdzięk baletnicy, a rytm wystukuję laseczką, a nie szpileczkami... Tak, tak: słabiej widzę, dłonie nie zawsze są mi posłuszne, palce nie chcą śmigać po klawiaturze... I na dodatek piszę wiersze w niemodnej manierze...
A przecież od czasu do czasu miewam sny... SEN JAK ZAPACH kwiatów pomarańczy albo dzikiego bzu! Wówczas POWIETRZE staje się JAK GAZA SREBRNA, albo pozłocista... aż lekko oddychać... Cały sen jest delikatny, tkliwy, pieściwy... Niechby trwał i trwał!! Lecz ŚWIT NICZYM DOZORCA  przywołuje zwyczajność, czasem aż  zrzędliwość...
Na pocieszenie mam kawę, długie telefoniczne rozmowy z przyjaciółmi, no i... moje pisanie...

© Elżbieta Żukrowska 3.03.2017.
fot. z internetu

P.s.
Dodatek nadzwyczajny, czyli:


Dorota Wojtkowska (Administrator Grupy Między słowami a brzegiem Myśli):

"Elżbieta Żukrowska gratuluję wspaniałego tekstu, który spełnił założenia warsztatowe."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz