piątek, 30 października 2020

DOBRE NA DESZCZ

 
Dobre na deszcz - © Elżbieta Żukrowska



Pelerynę trzeba mieć. I parasol.
Dobre buty, te nieprzemakalne.
By się nie chciał do nas tulić wirus,
bo z wirusem to nie jest zabawnie.

Grog. Dobrze mieć pod ręką składniki,
by po spacerze zrobić ten specyfik
i odkrywszy zbawczą moc kocyków,
łyknąć trochę dla dobrych wyników.

No, nie wypada pić go w samotności,
więc przyjaciel niechaj wpadnie w gości
i opowiadając wspaniałe historie,
może wskrzesi dawne euforie...?

Bo przyjaciel to cenny nabytek.
Porozmawia, przyniesie garść frytek. 
Gdy zapragniesz - zostanie też na noc.
Prawda - jak łatwo wpaść w amok... 

Choszczno - 30.10.2020 r.
fot. Tapeta na telefon

czwartek, 29 października 2020

NIE !!





 NIE !!

Przestałam rozumieć co się dzieje z Polską.
Szczególnie poruszyła ta dzicz w kościołach.
jak to możliwe, że ludzie chcieli 
wszystkie nasze świętości tak spostponować? 

To było jakby piorun w rabarbar!
A ludzie już całkiem powariowali.
Pod ołtarz poszli protestować. Przeciwko czemu?
Mszy świętej odprawiać nie dawali.

Czy to jest racja? Czy tak jest dobrze?
Księża chyba pobladli w trwodze.
Lecz to nie byli z parafii ich wierni
a tylko elgiebetowska dzicz na wojennej drodze.

Ale co prawda i co mocno boli -
szariatu dla nas chcą mężczyźni.
Ktoś nie podrapał się po głowie
i z inkwizycją nową przyszli.

Lecz niebezpiecznie jest dla panów
deptać kobietom po odciskach!
Z tego powstanie może buchnąć,
wrzeniem ogarnąć miasta wszystkie. 

Minęły czasy zniewolenia,
dziś są kobiety bardzo światłe.
Gdy mówią "NIE" panom szalonym
jest to konkretne, jednoznaczne!

Choszczno, 26.10.2020 r.
fot. Pixabay

wtorek, 27 października 2020

CZEKAM NA CIEBIE JUŻ DNI KILKA

 


Czekam na ciebie już dni kilka - © Elżbieta Żukrowska 

Być może dzisiaj cię przytulę...
Wieczorem - proszę - bądź już moja!
W oczach zamglonych odnajduję
tych siedem tęsknot - jak we zdrojach.

Wiem, że ci trzeba moich dłoni
i pocałunków, i pieszczoty.
Dlatego kwiaty ci przynoszę,
uczuciem sypie niczym złotem.

A ty zaufaj mym ramionom
i moim słowom, gwiazdom nieba.
Jesteś tu dla mnie najważniejsza
i dam ci wszystko, czego trzeba.

Ty tylko otwórz się dziś na mnie,
pozwól się kochać i przytulać.
Będę całował twoje dłonie,
moją miłością cię otulał.

A kiedy rankiem zrobię kawę,
kiedy znów spojrzę w twoje oczy,
uwierzysz, że mówiłem prawdę,
że warto ze mną się zjednoczyć.

Chciałbym dla ciebie być mężczyzną,
który rozświetli sercem życie.
Inni gasili twoje światła,
ja - zapalę więcej niźli świecę. 

Choszczno, 27.10.2020 r.
fot. Gentelman Nicht

PRZYJACIÓŁECZKO MOJA

 




Przyjaciółeczko moja - © Elżbieta Żukrowska 
(dla Beatki) 

Staraj się kochanie, on czasem nawet
łezkę obetrze i... poda śniadanie.
Toteż o niego trzeba dbać, pogłaskać,
już nie wystarcza obcasami trzaskać.

Przytulić, pocałować, wysłuchać zwierzenia,
zapewne ma sporo do opowiedzenia.
A kiedy wypoczywa i nawet nie chrapie -
 można koło niego usiąść na kanapie.

I pomarzyć. A często nawet powspominać...
Czas wyleczył rany, lecz jako dziewczyna
pamiętasz inne słowa i inne zapachy...
Świeczkę zapaliłaś. Za całuśne czasy...

Choszczno, 26.10.2020 r.
fot. internet

poniedziałek, 26 października 2020

CZERWONA STREFA


 Czerwona strefa - © Elżbieta Żukrowska

Czerwień wybuchła niczym petarda
Strefa zakazów i ograniczeń
Wolność skończona i dalsza jazda
Bramy sumienia smagane biczem

Jest strach pełznący bez zatrzymania
Zawładnął całą strefą uczucia
Strach dla człowieka podły fałszywiec
A ile jeszcze zostało życia

Gnanie na oślep jakoś minęło
Nie ma szukania guza na głowie
I tylko straszne pandemii dzieło -
a do niebios prośba aby wyzdrowieć

Nie zachorować ocalić dzieci
Nie być przypadkiem nieuleczalnym
A modlitwami do góry wzlecieć
i nawet wszystkie wyśpiewać psalmy

Nic nie zostało prócz wiary w Boga
On jeden jeszcze może ocalić
Serce ogarnia ogromna trwoga
I jak czerwoną strefę obalić

Choszczno, 24.10. 2020 r.
fot. Pixabay

niedziela, 25 października 2020

KISZENIE KAPUSTY

 

Kiszenie kapusty - © Elżbieta Żukrowska

Ciężkie, twarde i zielone,
aż nóż trudno w główkę wbić!
Przecież dają się pokonać,
szatkowaniu nadać rytm.

Główka za główką, aż po głąb,
liście zmieniają się w... makaron
solą kamienną sypane są
z marchewką do beczki trafiają.

Za solą w beczkę wpada kminek,
garść pieprzu, lauru oraz ziela,
a później mocno trzeba bić, 
by soku wypłynęło wiele.

Trudno wytrzymać kilka dni
zanim - gazując - się ukisi,
na miskę kładziesz aby jeść
najlepsze nasze witaminki!

Choszczno, 25.10.2020 r.
fot. własne.

GDY JESIEŃ CAŁKIEM ZJESIENNIEJE

 


Gdy jesień całkiem zjesiennieje - © Elżbieta Żukrowska

Czas dziś dodaje dramaturgii,
wiatr zaś udaje, że jest duchem
i trzaska gęsto okiennicą,
lecz nikt nie będzie walczył w pluchę.

Już rozpadało się na dobre,
dzwoni w parapet, siecze szyby.
Czy to złe duchy zaglądają?
Chcą mnie przestraszyć nie na niby.

Koc, kaloryfer, grzane wino,
telefon, gdy dziewczyna śpiewa.
Dobrze w ciepełku... Choć wiatrzysko
wyraźnie na mnie się pogniewał.

Jesień zagania w ciepłe progi,
czasem zaprasza towarzystwo
i już nie liczysz wspólnych godzin,
i nie pociąga ciebie bistro.

Cóż, że wiatr szarpie okiennicą,
skoro dziewczyna mocno kocha.
Tuli się, mruczy i jest miło,
nawet kiedy z miłości szlocha...

Choszczno, 15.10.2020 r.
fot. własna

ZE WSZYSTKIM MOJA

 


Ze wszystkim moja - © Elżbieta Żukrowska

Nie daj się smutkom, moja miła,
nie wierz pożółkłym fotografiom.
Taka uroda nie przemija,
a nasza miłość bieli karty.

Zatem gdy sięgasz po albumy
to szukaj tam cudownych wzruszeń,
bo nasza miłość, moja miła,
jest jak najlepszy złoty kruszec.

Gdy wino nam zapachnie w dłoniach,
gdy płomień świec lekko filuje,
uśmiech mi ślij, kochanie moje,
bez twoich uczuć ja wariuję!

Choszczno, 15.10.2020 r.
fot. Gentelman Nicht

piątek, 23 października 2020

PIĘKNO MALARSTWA



Piękno malarstwa - © Elżbieta Żukrowska

Czai się w obrazie jak ostatnie słowo
niewypowiedziane może przestraszone
w lustrze odbite w oczach na nowo
zalśni diamentem przykryje... ogonem

Z palety wybrane najjaskrawsze barwy
w chaosie kolorów buchło supernową
nadzieja zatknięta na szczycie Pikardii
ale to przecież nisko przyziemnie poziomo

Gdzie obrazy więżą oczy oglądaczy
trudno się przesunąć do innego dzieła
szaleństwo kolorów nie puszcza zahaczy
i choć nienaturalne to głośno wybrzmiewa

Wielka zazdrość talentu inspiracji pasji
szukają dla siebie innej aranżacji
chcieliby tak tworzyć zachwycić przestraszyć
lecz nie umieją Zostają pod wpływem wibracji

Choszczno, 14.10.2020 r. 
fot. Telemach Pilitsidis

niedziela, 18 października 2020

SZTUCZNA PSYCHOZA STRACHU?

 




Sztuczna psychoza strachu? - © Elżbieta Żukrowska

Jedni się cieszą, drudzy płaczą...
Może się nigdy nie zobaczą.
Kordon pandemii ich podzielił
i w drogę nikt się nie ośmielił...

Tu - kwarantanna, tam - śmierć się wciska.
Wirus nie wraca do łożyska.
Płynie po nowym, rzeźbi wzgórza
- i czas niedobry się wydłuża.

Część ludzi krzyczy, że to głupstwo.
Że rząd nie umie zadbać równo.
Jednemu wolno, drugim - wara!
Tak dzielić ludzi się pozwala.

Są też pobici przez zwyrodnialców
(ktoś stracił nawet kilka palców),
za brak maseczki, choć doktory
dały świadectwo, że jest chory.

Nie ma to tamto, nie zarażaj!
Maska na mordzię i uważaj.
Astma czy koklusz albo psychol 
- maseczkę kładź, albo nie wychodź!

Choszczno, 11.10.2020 r.
fot. MZ

DZIWNY TY




Dziwny ty - © Elżbieta Żukrowska

Przecież widzę jak to jest
nie obetrzesz mi już łez
pędzisz tam gdzie drogi kres
Nikt cię dziś już nie powstrzyma
ani pierwsza ani inna

Gdy do baru wchodzisz ty
oglądają się dziewczyny
robią nadzwyczajne miny
chcą zagarnąć ciebie w kokon
już puszczają perskie oko

Za żywiołem pędzisz drogą
i powstrzymać cię nie mogą
żadne wichry żadna pogoń
Jesteś dziki i swobodny
tej wolności zawsze głodny

Czy cię kiedyś coś zatrzyma
Czy z westchnieniem powiesz "dość"
Dziś jest ta nie będzie inna
Dziś gdy życie dało w kość

Choszczno, 18.10.2020 r.
fot. Łukasz Żukrowski

sobota, 17 października 2020

NIEMIŁA FIZYCZNOŚĆ

 



Niemiła fizyczność - © Elżbieta Żukrowska

Co zrobić z sercem kiedy głupio boli
a żadne proszki nie niosą ulgi
i odpoczynek choć po mnie się toczy
to też nie gasi drażniącej smugi

Można przewietrzyć jeszcze mieszkanie
można się napić herbatki z miętą
ale nie daje ulgi mięśniowi
który łomocze kaskadą spiętą

Przecież to nie jest zauroczenie
bo nie o miłość wszak tu chodzi
ale o ulgę kiedy cierpienie
jest zbyt dosadne i mocno godzi

Przyjęłam nową dawkę lekarstwa
i ułożyłam się na podusi
Niechby wygasła ta bólu warstwa
bo nową skargę ze mnie wyrzuci...

Choszczno, 17.10.2020 r.
fot. choroby.sernior.pl

MIŁOŚCI

 





Miłości - © Elżbieta Żukrowska

Stało się dobro
Zło poszło w niepamięć
Ale pod skórą czai się niepokój
Co się wydarzy gdy mimo zastoju
wpadnie wiatr złości

Złości wrogości która wciąż dotyka
w wężach syczących
w plugawym języku
Zamiast zapach werbeny
po schodach pomyka
woń całkiem niemiła ostra 
jak oset w dotyku

Czemuż nasącza jadem nieufności
skoro nam ludziom miłości potrzeba
która wszystko uładzi
spisze nowe pieśni
łagodne i czułe i o smaku chleba

Choszczno, 17.09.2020 r.
fot. własne

... (Licząc na palcach...)

 




... - © Elżbieta Żukrowska

Licząc na palcach jednej ręki
a potem drugiej
chcę odpoczynku i chwili drzemki 
- choćby w psiej budzie
Sumuję treści te licha warte
ale obecne
dorzucam chmury smoliste czarne
z pieśni przedwiecznej
Jest galimatias ze słów rozmytych
pewnie nic wartych
i pogubione psy te ze smyczy
jak zgrane karty
Tu czas się dłuży albo rozmienia
całkiem na drobno
A ciemne włosy stały się białe
bardzo niemodne
Smutkiem zwiedzionym pustosłowiem
daremną męką
w soczystym krzyku nikt nie usłyszy
jak serce pękło

Choszczno, 19.09.2020 r.
fot. własne

piątek, 16 października 2020

ZOSTAŁAM SAMA

 





Zostałam sama - © Elżbieta Żukrowska

Nie powiem, abym się spodziewała,
czekała na to, pragnęła, chciała...
Łza potoczyła się smutna, szara,
srebrną od dawna już nie bywała, bo
 - zostałam sama.

Wiatr wył w kominie, gdzieś łamał drzewa,
gość uśmiechnięty do mnie nie zaszedł.
Tu komornika raczej się spodziewać,
dla mnie pozostał złych myśli pasztet, bo
 - zostałam sama.

Wyrzucić kubek? Żel do golenia?
Po co mi koc ten i pidżama?
Jemu tych rzeczy też nie potrzeba.
Ja tylko wspomnień zamykam magię, bo
 - zostałam sama.

Choszczno, 10.10.2020 r.
fot. własna

JEDNA MELODIA...



Jedna melodia... - © Elżbieta Żukrowska

Jedna melodia wpada w ucho, a druga nie.
Ta pierwsza porusza wszystkie emocje.
Dziewczyna chce płakać... i tańczyć też chce!
I ręce wyciąga! Czy tylko chce ostrzec?

Komu nadzieję lub nawet płomienne uczucie śle?
Czy zwodzi uśmiechem albo chce obdarować?
Zamieszanie jak wstążka wraz z wiatrem się gnie.
Uczuciem trzeba darzyć, nie pod korcem chować!

Choszczno, 12.10.2020 r.
fot. własne

środa, 14 października 2020

PO DRUGIEJ STRONIE WODY

To jest wiersz o konkretnej, prawdziwej sytuacji, o męce mężczyzny brutalnie odgrodzonego od ukochanej rodziny...



Po drugiej stronie wody - © Elżbieta Żukrowska

Noc przesiąkła mgłami
wiatr smutkiem szeleścił
On nie pamięta już
jak pachnie cynamon
jej włosy jej dłonie
jakie śpiewa pieśni
Po tamtej stronie wody
dziś zabrakło magii
tylko z dala jakby
płynie tętent koni

Padając na omszałe
skały przy urwisku
szukając pod stopami
niewielkich odcisków
wyzywał na walkę 
ten świat oszalały
pełen zwyrodnialców
bandytów oszustów

Lecz nikt nie podniósł
jego rękawicy
Darowano mu tylko
uczucie zawodu
Dlaczego innym wolno
zgarnąć pulę szczęścia
Dla niego nic nie ma
nic co może koić 

Choszczno, 13.10.2020 r.
fot. Łukasz Żukrowski

niedziela, 11 października 2020

ZAPROSZENIE

 




Zaproszenie - © Elżbieta Żukrowska

Między chmurkami wiązka biegnie - 
to moja ścieżka do księżyca.
Dlaczego siedzi tak na niebie?
Chodź do mnie winem się zachwycać!

Nie pilnuj stada swoich gwiazdek,
one ci nigdzie nie uciekną.
Chodź, zrobię kubek mocnej  kawy,
żadne sekrety nie wyciekną.

Dziś jesteś wyjątkowo blady,
czy to jest może wina kaca?
Chodź, mam co nieco "na okłady",
od tego radość życia wraca!

Jesteś na niebie niczym pasterz,
samotny, smutny, zamyślony.
Przyjdź pod me okno, a usłyszysz,
jak miło mogą zabrzmieć dzwony.

Choszczno, 11.10.2020 r.
fot. Pixelas (darmowe fotki)

sobota, 10 października 2020

JESIENNE ZABAWY

 


Jesienne zabawy - © Elżbieta Żukrowska

Opustoszały pola. Ta pustka zachęca,
by silną dłonią wziąć linkę latawca,
odrzucić lenistwo i, jak prawdziwy znawca,
zapatrzeć się w niebo, gdzie latawiec skręca.

Już wiatr go porwał, unosi nad rżyska,
jego ogonem pół nieba zamiata,
buzia chłopca szczęśliwa, radość jak poświata,
gdy za pierwszym razem lot wysokość zyskał.

I wnet popłynął. A chłopca, co za podszeptem ojca,
zabawę z wiatrem rozpoczął radosną,
spostrzegli koledzy, biegną poza wioską,
ktoś też ma latawiec, wypuszcza go "z kojca".

Wiją się w górze dwa barwne ogony,
dzieciaki na dole głośno kibicują.
Nawet ojcowie okrzykom wtórują
- wrócili w świat dzieci, radosny i trochę szalony!

Choszczno, 6.10.2020 r.
fot. Pixabay

PŁYNIE PO NIEBIE

 


Płynie po niebie © Elżbieta Żukrowska

Uśmiechnięta buzia, roześmiane oczy,
szczęście wypisane w każdym geście, w twarzy,
bo oto latawiec - jak chłopiec zamarzył - 
wspina się po niebie, razem z wiatrem kroczy.

Sznurek, choć bardzo długi, to jeszcze zbyt krótki,
lecz trzyma na uwięzi szalone kolory,
gdy ogon latawca kreśli dziwne wzory,
śmiech chłopca brzmi polem i leci do furtki!

To najszczęśliwsze, aż rozpromienione dziecko,
które skacząc przez niespodziewane kępy haberdzi,
mimo wywrotki, nadal podrywa się, pędzi,
a latawca nie puszcza! Ma radość nieziemską!

Ojciec z dumą śledzi swego małolata.
To pierwszy start latawca niewielkiego syna.
Radość w oczach dziecka i szczęśliwa mina
nagrodą dla rodzica - niech tak zawsze lata!

Choszczno, 5.10.2020 r. 
fot. Pixabay

czwartek, 8 października 2020

PRZECIWKO!




Przeciwko! - © Elżbieta Żukrowska

Covid nie znika - wciąż się plącze,
dotyka, wnika, chce do wnętrza,
zatyka nosy, płuca, uszy
i nawet smak ludziom utrąca.

Jedni się śmieją, że go nie ma.
Inni drętwieją z przerażenia.
"Ta informacja to jest ściema!".
"Zwykła choroba, nie pandemia".

Tymczasem szary człowiek nie wie
gdzie szukać prawdy. Oszukany?
Możliwe, że minister zdrowia
też nie zna prawdy - okłamany!

Jedni wciąż żyją, choć im trudno.
Przeszli przez drogę z cierpieniami.
Drugich śmierć wzięła w drogę siódmą
- żałobny śpiew już ich nie plami...

Ktoś z epidemii żarty stroi,
bo nie dotknęła jego blisko.
Ciągle nie wierzy i nie boi,
zuchwały, śmiały ponad wszystko.

I nagle stop! Temperatura!
Zabrakło dziś respiratorów!
Odchodzi, a gadał o bzdurach.
To gorsze jest od nowotworu!

Covid nie znika - wciąż się plącze.
Wciąż rośnie liczba zachorowań.
A ile zgonów? Są tysiące... 
Ludzi od tego boli głowa... 

Choszczno, 8.10.2020 r.
fot. Pixabay 

środa, 7 października 2020

ZAMILKŁO LATO...

 





Zamilkło lato... - © Elżbieta Żukrowska 

Lato zamilkło, odpłynęło,
słońce wyblakło - jak co roku.
I tylko na niebie rozpięło
kurzawę wspomnień z łezką w oku. 

Ciesząc się słodkim ciepłem futra
(jakby nie było nic pięknego!),
rozmija się z nadzieją jutra
minione życie - szczęścia biegun.

Teraz haberdzie a nie kwiaty
i rdzawych traw jesienna niemoc...
Za to ozimin nowe łachy
świeżą zielenią ziemi strzegą.

Odeszło drogie i kochane,
nam zaszumiało nagle deszczem.
Gdzieś jutro się rozpali znowu,
a do nas wróci za rok jeszcze. 

Choszczno, 7.10.2020 r. 
fot. własna

sobota, 3 października 2020

LATAWIEC

 


Latawiec

Coś właśnie umknęło... Uśmiech lata, a może motyle?
Noc zbyt chłodna na granie pasikoników.
Ostatnie jeżyny ktoś wyskubał z krzaków.
Tak kończy się lato - koniec też pikników.

Jeszcze tylko latawce wybiegły nad łąki.
I wesołą barwą przywołują oczy.
A ich ogony wachlują na wietrze,
podbijane w górę płyną jak obłoczki.

Ileż to radości, uśmiechu i dumy,
gdy ze sznurkiem w dłoni śledzi się latawiec!
A radość tym większa, kiedy razem z ojcem
sklejano go mozolnie ku dobrej zabawie.

© Elżbieta Żukrowska 2.10.2020 r.
fot. Pixabay

czwartek, 1 października 2020

ZŁOTA JESIEŃ?

 





Złota jesień?

Coś się skończyło - przyszła jesień.
W dal odlatują klucze ptaków.
Wiatr pod próg domu liście niesie,
szeleszczą złotem pośród krzaków.

Tak się coś kończy, coś zaczyna...
Pełne owoców teraz sady.
Dym niesie się z ognisk i z komina,
aby nam chłody nie dały rady.

Ciepłe kurteczki "wyszły" z szafy,
tudzież szaliki i czapeczki.
Przydadzą się cieplejsze szaty,
choć słońce nadal jasno świeci. 

Lecz zimne wiatry zawiewają,
bywa, że przyjdzie chmura z deszczem.
Taka to jesień, niby złota,
a mgły zasnują ranną przestrzeń...

© Elżbieta Żukrowska 1.10.2020 r.
obraz Hanny Moczydłowskiej-Wilińskiej

środa, 30 września 2020

ZMIANY

 


Zmiany

Jeszcze chrzęści piasek pod letnim obuwiem,
jeszcze się zapala słońca latarenka,
ale już nie grzeje, nie zachęca ludzi,
by na plaży z kocykiem opalali wdzięki. 

Jesień, niby nieśmiało, lecz wkracza do parku,
malowaniem zajęta przyozdabia drzewa.
W ogródkach ostatnie rozwija marcinki,
straszy w nocy chłodami, więc ptaszek nie śpiewa.

Niedawno odleciały żurawie, jaskółki,
tylko sójka się puszy, trudno o decyzję,
tu za moment będą ścigać ją wiewiórki,
przylecą grubodzioby i gile z obczyzny.

Te ciągłe zmiany w przyrodzie, w naturze,
upiększają pejzaże, wyzwalają podziw.
Czekajmy zatem razem na wiosenne burze,
bo w nich także piękno, choć spod znaku gromu. 

© Elżbieta Żukrowska 20.09.2020 r.
fot. Pixabay

wtorek, 29 września 2020

CZAS TĘSKNOTY



Czas tęsknoty

Znikł las parasoli nad szumiącym morzem,
plaże opustoszały, deszcz po ludziach płacze.
Krzyki ptaków się niosą spod niebieskiej dali,
ktoś kogoś wspomina, pyta "czy kiedyś zobaczę?".

Na przekór barw feerii smutki płyną dołem,
jesień, choć pozłocista, nie cieszy przybyciem.
Pajęczyny z diamentów - najpiękniejsze kolie! -
ale oczy spragnione innego oblicza...

Już tęsknoty kłębek rozwija swe nici,
oplata drżące uczuciem pamiętliwe serce.
Wszystko stać się może, przypadków nie zliczysz,
lecz auto uwiozło ukochane ręce.

Jakiś pies samotnie po wydmach się włóczy,
może zapomniany przez pana od wczoraj,
bo ta letnia miłość tak w głowie zawróci,
że pomylisz nawet swój ranek z wieczorem...

© Elżbieta Żukrowska 28.09.2020 r.
fot. Wojciech Żukrowski

niedziela, 27 września 2020

SZUKAJĄC PROSTEJ DROGI

 


Szukając prostej drogi

O, ten wiersz roztrzepany i ostatnie do rozmyślań miejsce!
Skryte przed ciekawskimi, innym zapomniane,
dla niego wśród rozmyślań jakby oczywiste,
najlepsze z możliwych, bo pozasłaniane.
Zieleń dołem i górą - przed ciekawskim okiem,
tu go nikt nie widział, nie wołał, nie wzywał, nie gapił ciekawie.
A on - nie spragniony ludzkiego widoku -
przyglądał się sobie, liściom i zielonej trawie.

Gdzie jego myśli biegły? Objąć czas miniony.
Rozważał co dobre, a co trzeba zmienić.
Roztrząsał każdą drobną myśl wśród cieni,
by wszystko na idealnie prostą drogę wyprowadzić.

I już się nie wahać, nie pędzić na oślep,
trzymać w ryzach mimikę, jeszcze mocniej język.
Wytyczoną drogą do celu pomykać,
a w efekcie przecież to siebie zwyciężyć. 

26.09.2020 r.
malarstwo Graham Greckie 

sobota, 19 września 2020

I PO AMBARASIE

 





I po ambarasie

Zapewniałeś, że kochasz wszystkie dziewczyny,
że uwodzą cię ciałem i inteligencją,
że monogamia dla ciebie to świat niewłaściwy,
że chcesz pełni życia, nim ci myśli ścierpną.

Kryzys przyszedł szybciej, niż się spodziewałeś.
Unieruchomiony straciłeś przyjaciół,
a i przyjaciółki cię nie odwiedzają,
zgorzkniałeś, zamilkłeś, dusza w tobie płacze...

Teraz w komputerze masz zbiór niby-znajomych,
nigdy nie spotkanych - to oszustwo czasu.
Los dał ci po zębach, brylować zabronił
i tyle z tego życia - koniec ambarasu... 

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pixabay

14.09.2020 r.



piątek, 18 września 2020

SPOKOJNA STAROŚĆ

 


Spokojna starość

Rozpędzone myśli... ale nie do przodu!
Czemu ciągle grzebać w zaszłości popiołach|?
Stare już przeminęło. Zniknęło za wodą.
Myśli trzeba pchnąć w przyszłość, nowy szlak obierać.

Lecz wiek swoje robi, nie ma wielkiej chęci,
bo siły zmalały i pomysłów zbywa.
Młodość świat zdobywa, nowe prądy nęci,
starość niech w fotelu słodko odpoczywa.

Tyle było, prześniło, zapadło w pamięci,
teraz tylko w albumach dawne kuszą zdjęcia.
Nie ma rady na to - nowe raczej męczy...
Może gdyby starego ktoś posłuchać zechciał...

© Elżbieta Żukrowska 
fot. Pixabay

14.09.2020 r.


czwartek, 17 września 2020

NOCNE PORZĄDKI




Nocne porządki

Nie mam czasu na nowe ukłony.
Wiatr wciąż szarpie gałęzie jabłoni.
Droga pusta, bo smutek jesienny
odszedł wolno, niepewny, a senny.

Noc skuliła się pod starą lipą,
co rozsiała swe liście jak szyfon
i jak naga dziewczyna tam stała,
smutna, mocna i pociemniała.

Noc nakazała gwiazdom świecenie,
lecz słabiuteńkie było ich lśnienie.
Jabłoń niepewnie westchnęła w niebo,
to jest czas przejścia, odmiany potrzeba.

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pixabay

9.09.2020 r.

środa, 16 września 2020

TO BĘDZIE DOBRY DZIEŃ !


 To będzie dobry dzień!

Koszulka lub piżamka,
szlafroczek zaraz z ranka,
do tego filiżanka
pachnąca mocną kawą.

Na stole macierzanka,
zdjęciulko w srebrnych ramkach
i jakaś stara plamka,
co nie da się usunąć.

Uśmiech, zadowolenie
i ciała odprężenie,
myśli jak jasne skrzenie -
to będzie dobry dzień!

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pixabay

13.09.2020 r.

wtorek, 15 września 2020

RÓŻNE WARSZTATY




KSZTAŁTY SŁÓW


W najbliższy czwartek 21 lutego, zapraszamy do zmierzenia się ze stylem poetyckim naszego wieszcza Adama Mickiewicza. Zadaniem warsztatowym będzie bowiem ballada romantyczna pisana strofą mickiewiczowską. Tematyka ballady dowolna, należy jednak uwzględnić nieodzowne cechy ballady romantycznej, czyli: synkretyzm rodzajowy, elementy ludowe, magiczne, natura jako tło i równoprawny bohater utworu, trzecioosobowa narracja, rytmiczność i melodyjność tekstu.
Strofa Mickiewiczowska – to strofa czterowersowa, gdzie pierwszy i trzeci wers, to czternastozgłoskowce, natomiast wersy drugi i czwarty to dziesięciozgłoskowce. Wersy czternastozgłoskowe rymują się wewnętrzno-zewnętrznie (siedem + siedem), a wersy dziesięciozgłoskowe ze sobą.
Przykład strofy mickiewiczowskiej „Czaty” A. Mickiewicza (poniżej fragment):
Z ogrodowej altany wojewoda zdyszany
Bieży w zamek z wściekłością i trwogą.
Odchyliwszy zasłony, spojrzał w łoże swej żony
Pójrzał, zadrżał, nie znalazł nikogo.
Wzrok opuścił ku ziemi i rękami drżącemi
Siwe wąsy pokręca, i duma.
Wzrok od łoża odwrócił, w tył wyloty zarzucił
I zawołał kozaka Nauma.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

W Zwierciadle Ciszy - 20.02. 2019 r.

Witajcie drodzy Zwierciadłowicze.
Mam przyjemność poprowadzić dla was warsztaty z wierszem w tle czyli wariacje do wiersza, które potrwają od teraz do piątku 22.02.2019 do godz.18.00
Tym razem jako temat do waszej twórczości, wariacji wybrałam wiersz Adama Asnyka pod tytułem "Pierwsze uczucia, to kwiaty wiosenne”
Proszę o jeden tekst warsztatowy, rymowany, inspirowany tekstem A. Asnyka , oznaczony tagiem:  .... tag ....
Adam Asnyk
(Pierwsze uczucia to kwiaty wiosenne)
Pierwsze uczucia, to kwiaty wiosenne,
Co się własną upajają wonią:
Przed żywszym blaskiem jeszcze w cień się chronią
I wierzą jeszcze w swe trwanie niezmienne.
Po nich, ach! inne stubarwne, płomienne,
Znów zakwitają i za słońcem gonią:
Wiedzą, że zwiędną, więc czasu nie trwonią
I gaszą tylko pragnienia codzienne.
A później znowu wspomnień astry blade
Wschodzą samotne na schyłku jesieni,
I chcą trwać tylko i walczą z ulewą,
Widząc wokoło martwość i zagładę,
A w końcu jeden cyprys się zzieleni,
Ponure, smutne rezygnacji drzewo.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Między słowami a brzegiem myśli

Pomiędzy nocą a nowym dniem witam Wszystkich.
Jedna pora roku kończy się a inna zaczyna choć kalendarz wcale na to nie wskazuje. Słońce zerka na nas z uśmiechem i może gdzieś, ktoś już widział oznaki tej na którą przynajmniej ja od dawna czekam. Nim jednak ona nadejdzie na dłużej lub krócej przychodzi inna.
Tym razem zapraszam chętnych do udziału w Konkursie (warsztacie) na najpiękniejszy biały wiersz, którego tematem przewodnim jest pora roku, którą nazywamy Przedwiośnie.
Teksty warsztatowe oznaczamy  .... tag....
- piszemy 2 wiersze od miniatury po dowolnej długości tekst, oczywiście bez przesady;
- wiersze nie mogą być wcześniej publikowane w żaden sposób;
- skoro białe, to nie mogą wystąpić w nich rymy;
- mogą wystąpić metafory i inne środki stylistyczne;
- nie mogą wystąpić słowa: biały, zielony, zima, wiosna (ani ich wszelkie odmiany i formy);
- w nawiasie dopisujemy jakiego rodzaju jest to wiersz: wolny, sylabiczny, sylabotoniczny, toniczny.
W trakcie trwania Konkursu normalnie dopuszczalny jest 1 tekst dowolny bez możliwości zamiany na warsztat.
Zaczynamy w środę 20.02.2019 r. o godzinie 0:01 a kończymy w czwartek 21.02.2019 r. o godzinie 20:00, czyli mamy łącznie 44 godziny.
Zachęcam wszystkich do komentowania i pomocy w wyborze najpiękniejszego białego wiersza. Wasze komentarze, lajki i Wyróżnienia (3 dziennie do pobrania pod postem i dyspozycji każdego Czytelnika) będę brał pod uwagę zastrzegając sobie prawo do odrębnego zdania oraz do wyłonienia dawno już zapomnianego Mistrza Komentarzy.
Będę tu zaglądał w miarę możliwości w trakcie trwania Konkursu. Podsumowanie zrobię wtedy, gdy Was wszystkich dokładnie doczytam.
Do zobaczenia pomiędzy wersami
Artur
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~   

Między słowami a brzegiem myśli 
Dorota Wojtkowska


Zapraszam na warsztat twórczy pod hasłem „Słownictwo retro”.
Jesteśmy świadkami zmian w języku polskim.
Pewne słowa wychodzą z użycia, a ich miejsce zajmują nowe, niestety często są to słowa obcego pochodzenia, a przecież nasz język jest bardzo bogaty, trudny, ale piękny.
Tworzymy też niezbyt udane konstrukcje, dziwaczne slogany, upraszczamy, skracamy.
A gdyby tak na chwilę reanimować archaizmy...
Czemu tylko na chwilę? Gdybyśmy zaczęli nagle pisać staropolszczyzną, byłoby to dość zabawne.
Wiersze warsztatowe (dwa) publikujemy od momentu ukazania się posta do środy, do godziny 20:00.
Każdy z utworów nie może przekroczyć dwudziestu wersów.
Pozostawiam dowolność w zakresie układu stroficznego i systemu wersyfikacyjnego.
Warsztat polega na wykorzystaniu następujących słów kluczowych:
NIEWIASTA, WAĆPANNA, WSZETECZNICA, ABSZTYFIKANT, HUNCWOT, SROMOTA, CHĘDOŻYĆ, NIECHYBNIE.
W każdym utworze należy wykorzystać przynajmniej cztery, dowolnie wybrane, archaizmy spośród podanych powyżej.
Proszę o zaznaczenie w tekście wymaganych archaizmów za pomocą wielkich liter.
Można też skorzystać z „banku pomocnych słów”:
- zaimki, partykuły, spójniki: acz, wszak, miast, tedy, podówczas, wtenczas, onegdaj, ongiś, najsampierw, zaiste, wżdy czy zawżdy, przeto, wszelako, ów, ażeby, drzewiej;
- przyrostki -li (Znasz-li ten kraj?), -że (Chodźże wreszcie!) i -ń (weń – w niego, nań – na niego);
- skrócone konstrukcje typu „Jam jest” (Ja jestem).
Życzę wspaniałej zabawy.
Pomysł na warsztat narodził się podczas czytania tego artykułu: https://polszczyzna.pl/slownictwo-retro-czyli-a-gdyby-wskr…/
Stamtąd też zaczerpnęłam archaizmy i fotografię.

niedziela, 13 września 2020

MOJA NOC




Moja noc

Bywają noce bezsenne-bezcenne
i dni spalone na piasek przez słońce,
pełne tęsknoty i wspomnień przyjemnych
i nagle gorzkich, a zgrzytem płonących.

To takie życie, raz słone, raz słodkie,
wszystkiego trzeba w nim zakosztować.
Ale jak dobrze, gdy człowiek nie błądzi,
nie musi siebie z opresji ratować!

Bywają noce prześnione, spokojne
i oby takich było jak najwięcej.
Niech sny kołyszą me marzenia senne,
niech układają uroczą piosenkę.

To źdźbło radości, nadziei, uśmiechu,
niby niewiele, a bardzo wspomaga!
Wyrówna oddech i oczyści z grzechów,
zostanie prawda, choć - niestety - naga...

© Elżbieta Żukrowska
fot. Andrzej Kosiba

13.09.2020 r.

sobota, 12 września 2020

WSCHODY I ZACHODY





Wschody i zachody
- rozważania około wyborcze

Nie odpłynąłeś, drogi Kapitanie,
zapatrzony w przeszłość, drwiący z trudnych czasów.
Co było - to było, a ty myśli łamiesz
i z nostalgią w oku szukasz nowych kwasów.

Nie umiesz się pogodzić z taką zmianą czasu,
masz pretensje do ludzi, że inaczej myślą,
że kogoś innego na czoło wybrali
i z nim chcą budować swą przyszłość pomyślną.

Pewnie nie dla ciebie są dziś nowe granty,
jakby ktoś ci kazał w ciemnym dole siedzieć!
A ty przecież ciągle jesteś Kapitanem,
lecz masz swoje za uszami - powinieneś wiedzieć.

Nie dopuszczasz myśli, że inny ma rację,
złościsz się, denerwujesz, skacze ci ciśnienie.
Zadziwiony, że znajomi tak inaczej patrzą
i nie są chętni z twoim godzić się marzeniem.

Kto widzi dobrze, kto ślepy - to pokaże przyszłość.
Moderują tłumy dziś głośni krzykacze.
Lecz czy będą umieli zostać niezawiśli?
Dla samego krzyku nawet pchła nie skacze.

© Elżbieta Żukrowska
fot. Robert Zarecki

12.08.2020 r.

piątek, 11 września 2020

CYKADY JAK SZALONE...




Cykady jak szalone...

Cykady, jak szalone, bez ustanku dzwonią,
odpędzają me marzenia, sny w pułapkę gonią.
Nawet księżyc nie chce świecić, noc coraz czarniejsza,
jej objęcia aksamitne, a tęsknoty nie zmniejsza.

Gdzie te dłonie i te usta, gdzie smak minionego?
I dlaczego już zabrakło zapachu twojego?
Nasze ścieżki, kawiarenki oraz wspólne myśli -
czemuż wszystko to rozwiane, nawet się nie przyśni!?

Źle się dzieje, bo poduszka jakaś dzisiaj twarda...
Po co tyle wspomnień płynie, skoro to na marne?
Ja już ciebie nie przywołam, chciałabym zapomnieć.
Przeciąć wszystko, co nas łączy, zacząć żyć przytomnie.

© Elżbieta Żukrowska
fot. Ł. Żukrowski

11.09.2020 r.

MARZENIA W WĘDZIDŁACH




Marzenia w wędzidłach

Jeszcze ci nie wyszeptałam wszystkich słów nadziei,
jeszcze obiecać nie chciałam, a już coś nas dzieli.
Smutny jastrząb, cicha sowa, lot po ciemnym niebie,
ale każde jest samotne, nie wie, gdzie los wiedzie.

Dzień się wspina coraz wyżej, pełen blasku słońca,
jeszcze nie wiesz kiedy spotkasz nić, co nas połączy.
Może to tylko marzenia, świat baśni i legend,
ale przecież bezustannie dążymy do siebie.

Senne oczy, dzień się toczy, wieczór jest spóźniony,
a dlaczego ty, kochany, omijasz me strony?
Jastrząb rankiem, sowa nocą - samotność na skrzydłach.
Lecz to ptaki niedobrane, marzenia w wędzidłach...

© Elżbieta Żukrowska
fot. własna

11.09.2020 r.

środa, 9 września 2020

SIĘGAJ PO NOWE




Sięgaj po nowe

Nie, nie, nie, mój drogi! Koniec tego płaczu!
Nasz światy jest piękny o każdej porze roku.
To kataklizm raj gasi, choć sam jest pożogą,
wybuchem, powodzią, zadymionym mrokiem.

Na szczęście nie trwa wiecznie. Spod ruin i gruzów
odradza się nowe życie z puszystą zielenią.
Natura - jak to ona - dokonuje cudów,
pokazuje swą siłę, rozpacz w miłość zmienia.

Zdumiewające, ile jest mocy w przyrodzie!
Na resztkach dawnego w górę pnie się  nowe.
Wspomagasz, ile możesz, a kiedy gotowe -
z dumą patrzysz na dzieło i unosisz głowę.

© Elżbieta Żukrowska
fot. własne

9.09.2020 r.

wtorek, 8 września 2020

MILCZY TELEFON...




Milczy telefon...

Lato niechętnie mruży oczy,
coraz mniej słońca świat dostaje,
smutek w samotne wkracza noce
i już na długo tam zostaje.

Milczy telefon i komputer.
I ty nie piszesz - udręczony.
Po co wyrywać się przed szereg,
być niewdzięcznością poskromionym.

Tęsknota zawładnęła myślą.
Wiedziałeś, znałeś to już wcześniej.
Masz tyle, ile sny ci przyśnią,
już nawet myśli nie są grzeszne...

© Elżbieta Żukrowska
fot. z internetu

8.09.2020 r.

czwartek, 3 września 2020

JESIEŃ, JESIEŃ TUŻ...




Jesień, jesień tuż...

Już zakwitły wrzosy i pachnie jesienią.
Senne dymy z wolna zasnuły ścierniska.
Klangor żurawi zabrzmiał z bardzo bliska,
krzyczały płynąc przez wychłodłe niebo.

A sosny szumiały i tuliły brzozy,
które czas przystroił w żółciutkie sukienki,
drżały lekko trawy, kiedy to ich wdzięki
srebrna rosa pokryła i zdawała ciążyć.

Te mgły jesienne, te ptaki w podróży,
kwiaty, które ostatnie rozchyliły płatki -
to już ewidentnie ochłodzenie wróży

i trzeba cieplejsze przyodziewać szatki.
Można się jesienią też spodziewać burzy.
A ludzie będą częściej odwiedzali knajpki.

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pixabay

Choszczno, 3.09.2020 r.

wtorek, 1 września 2020

JESIENNY BUKIET




Jesienne bukiety

No i się stało wreszcie - na zieloną trawę
spadł pierwszy kasztan w rudym kubraczku,
obok przyjaciel w takim samym fraczku,
dla dzieci wszystko, by miały zabawę!

Jesień uwielbia taką grę kolorów,
gdy liście barwy co chwilę zmieniają,
z ciemnozielonych w czerwień popadają,
żółte, brązowe - mają wiele wzorów.

Gdy rudy kasztan pod nogi się toczy,
gdy wiatr szeleści liśćmi pod stopami,
jesień zagląda ciekawie w twe oczy,

czasem nadzieją Bóg wie czego mami,
nie próbuj wtedy na szczęście się boczyć -
raczej jesienne piękno zaczerpnij w dzbany!

© Elżbieta Żukrowska
for. Pixabay

1.09.2020 r.

niedziela, 30 sierpnia 2020

NAD JEZIOREM




Nad jeziorem

Krzyczały głośno ptaki o każdym poranku,
wiatr uginał szuwary, a pieścił łabędzie,
skulone na gnieździe, nim jeszcze przybędzie
następnych kilka kulek w szarawym ubranku.

Długo trzeba czekać nim z takiego malucha
biała fregata pomknie po jeziora falach.
A las tu schodzi aż po wody szmaragd
i szumi pieśń historii do każdego ucha.

Zadumać się, zamyślić, pięknem oczarować,
upojnym zapachem i głosem przyrody,
zakochać w jeziorach, przed wodą nie chować...

Jakoż nie wszystko bywa dla naszej wygody,
warto dobry obyczaj z całych sił kreować
i wracać nad jeziora dla nowej przygody.

© Elżbieta Żukrowska
fot. własne
30.08.2020 r.

SPOJRZENIE NA GÓRY




Spojrzenie na góry

Czasem słońce oślepiająco kładło się na skałach,
czasem mgła całkowicie zasłaniała góry,
szarą watę ścieląc jakoby to chmury,
a kiedy się podniosła - cuda odsłaniała.

Pachniało żywicą pośród drzew świerkowych,
zaskakująco chyżo mknął górski strumyczek,
huczał w wodospadach, już skory do uciech,
a szumiał wśród korzeni drzew starych, wiekowych.

Z urwistych ścian góry rwały się lawiny,
czasem na piargach sypnęła drobnica,
wędrowiec nie mógł odwrócić ni krzyny

uwagi od szlaku, choć nikt go nie rozliczał.
Gdy słońce miała ukryć przed okiem Świnica,
ono podpalało szczyty, by mogła spaść cisza...

© Elżbieta Żukrowska
fot. Andrzej Kosiba

29.08.2020 r.

MORZA SZUM




Morza szum

Zatrzymałam tę chwilę zdjęciem, jak rysunkiem -
spienione fale niosły nostalgiczne chwile.
Daleko, w głębi morza, o jakieś dwie mile,
kołysał się statek z białym takielunkiem.

Bałtyk szumiał i wołał, płakał jak syrena,
namawiał na huśtawkę każdą łuską fali,
rozszeptał jak kochanek, który zniknie w dali,
ale jeszcze pieści, głaszcze, trwa urocza scena.

I już jest koniec marzeń - zgasły jupitery.
Tylko mewy het krzyczą, złe i pełne pychy.
Nie odróżnisz gdzie morze, a gdzie chmury cztery -

wszystko zlało się w jedno - niebo i horyzont,
a oczy zamglone, nie widzisz, nie słyszysz.
Jak ci teraz dążyć, osłonić przed bryzą...

© Elżbieta Żukrowska
fot. H.M.Wilińska

25.08.2020 r.


poniedziałek, 17 sierpnia 2020

GDZIE JEST TO PIĘKNO ?




Gdzie jest to piękno?

Opłotkami idzie opuszczona miłość.
Jeśli ktoś zobaczy, zechce i przytuli -
może światu błyśnie znów siedem kolorów,
chociaż najpiękniejszy jest jak lapis lazuli...

Drapieżne było piękno, dlatego zawiodło,
zamiast łagodności - miało w sobie dramat.
na huczących motorach przemknęło, rozwiało
i stało się, że wiary, nadziei też nie ma.

Wystukując kroki, śledząc smugę woni,
opuszczasz stare kąty, by odnaleźć życie,
wyrwać się z przystani, gdy przestała chronić,
zamknąć drzwi, odciąć nici, znaleźć się na szczycie.

Mnożą się smutki, problemy, nostalgia.
Wieczorami niebo bezgłośnie wiruje.
Ułożone plany znowu los potargał
i nic, nawet wiersz, już się nie rymuje.

Most, który miał łączyć - zawalił się z hukiem,
zostały w niebo wystrzelone pale,
by porwać struktury i złączyć z niebytem,
każdą myśl swobodną, chcącą płynąć dalej.

© Elżbieta Żukrowska 9.08.2020 r.
fot. Władysław Zakrzewski

niedziela, 16 sierpnia 2020

JESIENNE PEJZAŻE




Jesienne pejzaże

Czerwone jagody wołają z zieleni -
to jarzębina dojrzewa i urodą kipi,
jeszcze nie jest w pełni wybarwiona cała,
ale chmura ptaków już słodkości liczy.

Jesień wkracza w ogrody, na razie nieśmiało.
Tu czerwoną farbą wymaluje jabłka,
tam śliwki namaści fioletową farbą
i już uśmiechnięta - szybko dalej poszła!

Puste pola krótko świecą ścierniskami,
zaraz maszyny czerń ziemi odkryją,
bociany dostojnie przejdą się za nimi,
znajdując tłuste kąski pod czarną okrywą.

Pora im sejmiki zakładać po łąkach,
starymi szlakami dążyć na południe.
Słoneczniki ciężko unosząc swe głowy,
ostatnie przywołanie posyłają wróblom.

Polskie "mimozy" zakwitły przy drogach
z urokliwą żółcią chętne do wazonów.
I tak nawet jesień, dostojna a piękna,
rozmarzy, zachwyci i... wyciągnie z domu.

© Elżbieta Żukrowska 11.08.2020 r.
fot. Władysław Zakrzewski

sobota, 15 sierpnia 2020

A JEŚLI PO LATACH...




A jeśli po latach...

Łyk kawy - przyjemność poranna...
bez zaglądania w cudze okna,
bez narzekania, że "taka karma",
z cichą radością, że wciąż wiosna.

Niebo skąpane w blasku słońca,
piszczą jerzyki pod oknami,
świat wabi dziś bardzo gorąco,
nadzieją szczęścia jak aksamit.

W kropelkach wina pachnie magia,
drażni zapachem niezrównanym!
Wino we dwoje? Nie odmawiaj!
To jest ten gest najbardziej chciany.

A jeśli zdarzy się po latach,
że jakieś zdjęcie ocaleje,
łezką się zaszkli nawet oko,
w pamięci staną znów nadzieje...

© Elżbieta Żukrowska 15.08.2020 r.
fot. Władysław Zakrzewski

JAK ZACNY JEST PRZYJACIEL


Jak zacny jest przyjaciel...

Jeśli nie masz już czekolady,
jeśli już wyschła zacna butelka, 
zaś w okno patrzy księżyc blady, 
cóż? - niechaj zerka.

Przecież gdzieś muszą być nocne sklepy, 
taksówki muszą się uwijać... 
W ostateczności jest przyjaciel, 
z którym czasami się upijasz...

Wyślij mu szybko esemesa, 
niech czeka na cię w drzwiach otwartych, 
kiedyś się szkłem mu zrewanżujesz, 
dziś niech pokaże, co jest warty.

© Elżbieta Żukrowska 14.08.2020 r.
fot. Cesa Rosa

piątek, 14 sierpnia 2020

DARMO



Darmo

Dzień staje się krótszy. Czas na zamyślenie -
gdy siądziesz na progu pilnować zachodu.
Słońce całe w czerwieni... A noc już z ukrycia
wychodzi i rada świat czernią przyoblec.

Lubisz zmierzch i z westchnieniem za siebie spoglądasz.
Tyle pracy zrobiłaś, coś czeka na jutro.
Na tę cichą chwilę w pełni zasłużyłaś.
Tulisz głowę do odrzwi, uśmiechasz się smutno.

Do odrzwi... Pustka w domu tłucze się po kątach.
Kot usiadł przy tobie, a pies nóg pilnuje.
Mówiłaś, że bez przyjaciół i że się nie zgadzasz!
A patrz, jak te zwierzaki do ciebie się tulą.

Wypijasz ostatnie łyki swej herbaty.
Prawda - o nic nie walczysz, masz to, co wybrałaś.
Miły odszedł tak dawno, że już nie powróci,
darmo los jego w fusach teraz byś czytała.

© Elżbieta Żukrowska 11.08.2020 r.
fot. Ł. Żukrowski