środa, 3 czerwca 2020

*** (Zmierzch, ale niebo...)




***

Zmierzch, ale niebo jeszcze fioletowe...
Ćmy lecą już do pierwszych świateł lampy.
Piwonia nisko chyli ciężką głowę,
w kryształkach rosy lśnią złociste plamki.

Do gniazd wracają czarne krzyże ptaków,
czasem zakrzyczy wystraszona czajka.
To taka pora nam wiadomych znaków,
choć i tak bywa, że ktoś z cicha załka.

Zabrzęczą lampki i popłynie wino,
w głośnikach zabrzmi srebrny głos śpiewaczki
i szept dołączy "kochana dziewczyno"...
To nowy miraż, a tak wiele znaczy.

© Elżbieta Żukrowska 2.06.2020 r.
fot. Pixabay

wtorek, 2 czerwca 2020

ZWYCZAJNY CZAS




Zwyczajny czas

Żyję, bo właśnie piorę, gotuję i sprzątam,
a bywa, że wszystko robię jednocześnie.
Przeszłam szkołę nie tyle przeżycia, co skoków po gontach,
by rozlicznym obowiązkom sprostać jak najmniej boleśnie.

Zacznijmy od początku - jak z tym praniem było?
Wszystko niby zwyczajnie, a zawiódł programator.
Pranie w tym samym miejscu, dalej nie ruszyło...
Dwie godziny minęło, cóż mam robić zatem?

Wyjmuję, płuczę, wykręcam, znów płuczę.
Wreszcie mogę powiesić i wołać fachowca.
A on mówi, że wcześniej niż za tydzień nie przyjdzie,
lepiej kupić nową, ta za stara, reperować to dzisiaj obciach.

Zupa bulgocze w garnku, pachnie - ogórkowa.
Na drugie danie będą ziemniaki z kurczakiem.
Nawet ładnie się upiekł... O, bo już go przechwalam.
Lecz surówki dziś nie ma, obejdę się smakiem.

Sprzątanie? Ręce w "ciężkim stanie", sprzątnę tylko "rynek".
Ręce wręcz obolałe po tym wyżymaniu.
I zaraz po obiedzie kąpiel zrobię z płynem,
aby piana była przy moim pluskaniu.

Pralkę kupię jutro lub może za trzy dni,
muszę się tu wspomóc facetem z sąsiedztwa.
Dobrze mieć sąsiada, który nie odmówi,
gdy go częstuję szarlotką przy wieczornych świeczkach..

Wracam do sprzątania, którego nie lubię.
Taka daremna praca, wiecznie odnawiana.
Wolę czytać książkę i gdy nos w nią wściubię,
bywa że czytam nawet do białego rana.

Gdy wiatr późnojesienny wyje po szczelinach,
gdy deszcz chłoszcze zimnem ulice i dachy,
zakopana pod kocem i z kieliszkiem wina,
marzę o młodości, miłości... chociaż pesel straszy.

© Elżbieta Żukrowska 2.06.2020 r.
fot. własne

poniedziałek, 1 czerwca 2020

O TOBIE I TWOIM DZIECKU




O tobie i twoim dziecku

Gdy już opatrzysz otarte kolanko,
gdy łzy obetrzesz i - koniecznie ! - buźkę wycałujesz,
to na nią wróci, niczym jasne słonko,
uśmiech, który ciebie z nowa oczaruje.

Jak miło mieć radosną istotkę,
zdrową, roześmianą, rosnącą w miłości,
roztaczać nad nią rodzicielską troskę,
niech rośnie wspaniała, pełna szczęśliwości.

Wracając do niej po koniecznym wyjściu,
nie móc się doczekać pierwszego spojrzenia,
uścisku małych rączek, zapachu lub pisku
ze szczęścia, z radości, z twego przytulenia!

© Elżbieta Żukrowska 1.06.2020 r.
fot. z internetu

niedziela, 31 maja 2020

PRECZ!




Precz!

Skarga taka cicha, że za zimna ściana,
a za nią głosy równie wychłodzone.
Tyle, że nie ciche.
W skupieniu i ze strachem
wpatruje się w drzwi, w ścianę -
czy zachwiane kroki też zaraz usłyszy?
Ściana za zimna, by się do niej tulić,
ale jest ostoją - chociaż plecy chroni.
A ojciec... Gdzie jest ojciec?
Czy od pijanego drania
ktoś dziecko chociaż raz jeden osłoni?
Biedne, zastraszone,
z rozbieganym wzrokiem,
bezradne bez pomocy dorosłej osoby...
Tu tylko ojca pięści albo i pas chłoszcze,
bo tyran z niego,
potwór i oprawca - najbardziej złowrogi.

© Elżbieta Żukrowska 21.05.2020 r.
fot. internet

sobota, 30 maja 2020

*** (Kiedy resztka wspomnień...)



***

Kiedy resztka wspomnień
zaplątana w złote (siwe?) włosy
jeszcze opowiada o całuśnych wieczorach
o mgłach nadrzecznych - gdy zagląda jesień
tulę w sercu mocno imię twoje
ale już o nic nie proszę
i nie przywołuję

Serce - twardy mięsień - przeczy rozsądkowi
i nagle mocnej uderza jakby rozpaczliwie
to znów zamiera na chwilę - czyżby zbuntowane?
a ja wiem że to co się skończyło
żarzy się jeszcze resztką nadziei
- że pamiętasz tak samo jak ja

Patrzę w górę - noc taka jasna od gwiazd

© Elżbieta Żukrowska 30.05.2020 r.
fot. z internetu

piątek, 29 maja 2020

ŚWIAT PEŁEN MARZEŃ




Świat pełen marzeń

Gaśnie słońce, wieczór już blisko.
Marzenia długą smugą pełzną w moją stronę.
Nie chcę więcej marzyć, gdyż chyba mam wszystko...
Nieprawda. To wspomnieniom mówię do widzenia.

A marzenia się nadal wykluwają w gniazdach,
zupełnie jak kurczęta wiosną w wielkich koszach.
Moje są żółciutkie, koralowe prawie jak rozgwiazda
i cenniejsze niż wielka bursztynowa brosza.

Zamykam je w sekretnym miejscu pod gwiazdami,
z nikim się nie dzielę, nie chcę, nie spowiadam,
bo wszystko to jest skarbem najdroższym na ziemi,
a jeśli szepnę słowo - będzie, że je zdradzam.

Gałązki frezji wkładam między karty książek,
każda to inny okruch słodkiej tajemnicy.
Coś się spełni, coś zniknie, czegoś poznać nie zdążę,
a coś dla mnie zostanie dzięki czarownicy...

© Elżbieta Żukrowska 28.05.2020 r.
fot. własne

czwartek, 28 maja 2020

MALINOWE WSPOMNIENIA




Malinowe wspomnienia

Zdziczał całkowicie ogród malinowy,
nikt o niego nie dba, już nie pielęgnuje.
Może niepotrzebny dziś sok owocowy,
wszystkie znajdziesz w sklepie i tam też kupujesz.

A nam tylko zostały zamglone wspomnienia,
pierwszy smak malin z twoich ust zebrany,
pieszczota nie rąk, a ledwie twojego spojrzenia
i delikatny uśmiech, wciąż niezapomniany...

Ile to lat minęło, ile dni lipcowych,
gdyśmy tak razem, poszukując cienia,
znaleźli ziemi skrawek i pachnących malin
obfitość ogromną, aż do nasycenia.

W jakiej stronie świata teraz twoje miejsce,
czy i tam rosną tak słodkie maliny?
Czy czasem myślą do mnie też podążasz jeszcze,
czy jest coś ważniejszego - choć ułomek rodziny?

Ja zostałam sama, czasem patrzę w okno,
w które latem malwy o szyby stukają.
Wieś nadal pachnie chlebem, mimo różnych prognoz,
a tęsknoty często do mnie zaglądają.

© Elżbieta Żukrowska 21.05.2020 r.
fot. Pixabay

ZAKUPY A PANDEMIA




Zakupy a pandemia

Włożyłem rękawiczki, kurtkę i maseczkę,
ustrojony w tę zbroję ruszam na wycieczkę.
Miała być po sklepach, zakupów mi trzeba,
uzupełnić lodówkę, kupić trochę chleba.

O chemii mam pamiętać, wszak ciało się brudzi,
a tu trzeba często myć ręce do ludzi.
Jeszcze płyn konieczny, by dezynfekować,
właśnie jakiś specjalny zaczęli promować.

Na karteczce spisałem szampon, piankę, lakier,
by z kosmetykami nie być już na bakier,
akurat żonie wyszły, to losu złośliwość.
O cerę też mam zadbać, nie być inwalidą.

Co jeszcze? - tak myślę... Trochę mąki bladej
i drożdży odrobinę na wszelki wypadek.
Owoce i warzywa - to nawet koniecznie,
ale nie za dużo, by nie kusić pleśni.

I co? I nic z tego! Te kolejki straszne!
W ten sposób mogę zapomnieć o maśle!
Wróciłem z pustą torbą, a bardzo zmęczony.
Padły wszelkie zakupy. Jutro kolej żony...

© Elżbieta Żukrowska 19.05.2020 r.
fot. Wrocław Wyborcza

środa, 27 maja 2020

MYŚLĄC O DZIECIACH


Uczniowska seria - humor z zeszytów.

Myśląc o dzieciach

Dorośli nie wymyślą, lecz dzieci potrafią.
Łatwo pomieszają kwasy z zasadami,
a jeszcze lepiej stwierdzić, że kwas nie ma zasad
i szczególną uwagę zalecą z grzybami.

Królik dla swych dzieci wyrwie kłaki z brzucha,
aby maluszkom było wygodnie i ciepło.
Któryż ojciec rodziny - gniewnie uczeń pyta -
zdobędzie się na takie oddanie na ślepo.

Jeśli jeszcze ktoś nie wie, to proszę zapisać:
w każdym środku jabłka mieści się ogryzek.
Natomiast u kota łamią się wibrysy -
w tym nie ma oszukaństwa - inny uczeń przyrzekł.

Odyseusz pruł fale wracając do domu,
a jego Penelopa pruła domowe dywany.
Norwid był niepojęty -  czas nic tu nie pomógł,
albowiem Niemen jeszcze nie był zapoznany...

Tak zbierając z uczniowskich zeszytów lapsusy,
cieszmy się tą twórczością, przejęzyczeniami,
lecz wina jest dorosłych, w tym szkolnej elity,
że zbyt mało się troszczy, rozmawia z uczniami.

Zaś rodzice w domu wciąż nie mają czasu,
pogoń za pieniędzmi ważniejszy niż dzieci.
Cóż? Bez pieniędzy życie trudne jest do bólu,
a dzieci... Wszak mają smartfony, więc jakoś im leci.

© Elżbieta Żukrowska 20.05.2020 r.
fot. własne

PLOTKARA...




Plotkara...

Znam ją aż za dobrze! Spojrzeniem wciąż goni.
A język chyba ostrzy na szmerglu !
Przed wścibstwem takiej się nie osłonisz,
nic nie utonie w zimnym przeręblu.

Za dnia z rozmysłem złych spraw dotyka,
nie zna, co tajemnica, nie wie, co wypada,
wredna myśl nigdy w niej nie zanika,
najgorsze paszkwile wokół rozgada.

No i każdemu przypnie jakąś kolorową łatkę,
nawet gdy nic nie ma - zastawi pułapkę!
Bo liczy się tylko to, co ona gada
i na co ona ma właśnie chrapkę.

© Elżbieta Żukrowska 11.05.2020 r.
fot. Casa Rosa

wtorek, 26 maja 2020

UCZNIOWSKIE PRZEKŁAMANIA


Uczniowska seria - humor z zeszytów.

Uczniowskie przekłamania

Zadziwiająca jest logika wnusi,
na przykład stwierdzenie dla kogo jest radio:
mogą go słuchać ślepi, a oglądać głusi
i z tej radości to pewnie aż kulawi padną.

Matejko namalował "Bitwę pod Grunwaldem",
chociaż jej w telewizji ni razu nie widział.
To dopiero artysta, nadmiar wyobraźni
wystarczył, że pędzlem po blejtramie śmigał.

Dwa miesiące letnie dużo dni mają,
bo już przed wiekami uczniowie walczyli,
a z pomocą nauczycieli nawet się udało,
kiedy strajkami rządom zagrozili.

Tak, tak - sami uczniowie stwierdzają,
że ich zachowanie odbiega od rzeczywistości.
W tej sytuacji wiersze mi się dzisiaj kleją
pogodne, uśmiechnięte, uczniowskie - bez złości.

© Elżbieta Żukrowska 21.05.2020 r.
fot. Pixabay

TAK SOBIE WYOBRAŻAM...



Tak sobie wyobrażam...

Natchnieniem mi bądź. Gałązką oliwną.
Dłonią, która czule wszystkie łzy obetrze.
Uczuciem słodkim, radością prawdziwą,
a życie z tobą - dla ciebie - niech będzie piękniejsze.

Kiedy znów dopadną mnie dziwne majaki,
gdy w rzekach wzbiorą wody, grożąc zatopieniem,
ty otocz ramieniem, unieś w gór malachit,
bądź prawdziwą ostoją, ciepłem, ukojeniem.

Możesz mnie kwiatami zasypać jeszcze,
przecież znasz piwonie, frezje, herbaciane róże,
jesienią przynieść astry, a unikaj nieszczęść,
abyśmy mogli razem wędrować ku górze.

Jeśli czasem niebo rozpada się deszczem,
chłodne wiatry sprowadzą przykre nawałnice
- my skryjemy się w domu i w cieple pomieszczeń
tulmy się pijąc winko, kochajmy nieskrycie.

© Elżbieta Żukrowska 12.05.2020 r.
fot. własne

poniedziałek, 25 maja 2020

KWIATKI Z OKAZJI DNIA MATKI





Kwiatki z okazji Dnia Matki

Dzień Matki
- w tym roku darmo czekać mi na kwiatki.
Piorun strzelił w rabarbar - dzieci się rozprysły,
teraz świat to tylko są globalne wyspy,
niby wszystko daleko, a na wyciągniecie reki.
Lecz mimo to za daleko...
I choć u mnie czterech synów -
nie mogę liczyć na nic więcej
oprócz antenki.
Rozmowy przez Skype lub telefoniczne
i to muszę uznać za działania śliczne.
Kwiatki? Cóż, jeszcze bardzo nie zbiedniałam,
mogę sobie kupić - tak zaplanowałam.
Po róży od każdego, albo po dwie róże,
każda w innym kolorze. I niechby pachniały!
Lecz to zapewne pomysł jest już nazbyt śmiały.
Kto mi wyjaśni, czemu róże cieplarniane
zgubiły swoje zapachy, z których były znane
i szczególnie cenione?
Teraz długa łodyga ważniejsza od zapachu...
Choć często tak bywa - ja się z tym się nie zgadzam!
Bo róży czerwonej
przysługuje prawo, bardziej niźli innemu kwiatu,
pachnieć, raczyć wonią upojną, i nie tylko latem!

© Elżbieta Żukrowska 25.05.2020 r.
fot. z internetu

TAKIE ŻYCIE DZIWNE...




Takie życie dziwne...

No i nie mam wyjścia - kupiłam nożyczki,
takie do odcinania każdej myśli smutnej.
Teraz nawet mój stary sąsiad, obrzydliwie wścibski,
nie zmusi mnie do mokrego pociągania nosem.

Powinnam śmiać się głośno, lecz nie mam pomysłu.
Nic dość prześmiewczego do głowy nie wlata.
Może by trzeba sięgnąć do z tivi ministrów,
ale nie znam się na nich. Są z innego świata.

Niestety, nawet grilla przy domu nie stwarzam,
zatem nie ma wygłupów wesołego Miecia.
Mam nadzieję, że dumy jego nie urażam,
sam się wypromował na od efektów ciecia.

Nie ma też Leoni zakutanej w szale
(bo niby ma gardło, gryzą ją komary),
przemierzała ogród, by zieleń zachwalać
i wybierać kwiaty do domowej czary.

Zmieniają się epoki i zmieniają ludzie.
Tworzą się nowe zwyczaje, tradycje.
Lecz za starym tęskno... Och, lepiej go nie budzić
- tego licha co jeszcze na dobre nie ścichło.

© Elżbieta Żukrowska 19.05.2020 r.
fot. własna

niedziela, 24 maja 2020

NIEDZIELNE WYPIEKI




Niedzielne wypieki

Niedziela, a nie ma dla mnie odpoczynku.
W kuchni pachnie drożdżami i nawet arakiem.
Malinowy rabarbar w wesołym naczynku
czaruje domowników zapachem i smakiem.

Wszyscy oni chodzą przy mnie na paluszkach.
Niby zwykły placek, bo rabarbarowy,
a rodzince ślinka cieknie - jak u łakomczuszka
i jest oczekiwanie niczym zawrót głowy!

Och, jak pięknie wyrósł! Ładnie się zrumienił.
A na wierzchu leży słodziutka kruszonka.
Zapach jest obłędny, jednak zaczekamy
aż nieco przestygnie, chociaż ręka po niego sama się wyciąga.

© Elżbieta Żukrowska 17.05.2020 r.
fot. własne

CO ZA STRASZNA WIOSNA!




Co za straszna wiosna!

Miała być radość i przyjęcia barwne,
mnóstwo przyjaciół, wypady w znane i nieznane,
taki rok szalony, ale solidarny,
opromieniony słońcem i nowym spotkaniem!

Miało być... A teraz już nie wszystko śliczne,
nawet urwane kontakty z rodziną.
Pobrzmiewają gęsto rozmowy telefoniczne,
zostały jako łącznik, aż zły czas przeminie.

I jak się tu uśmiechać do zielonej wiosny,
jak cieszyć się kwiatami (zapachu nie czujesz!).
Spacer przestał pociągać, jest jakiś żałosny,
bo strach, że policja zaraz się shaltuje!

Co za dziwne czasy! I tyle napięcia!
Nie ma gdzie wyładować zebranych emocji.
Przyjaciół z telefonem troszeczkę oszczędzasz,
bo może ten stan wrogi trwać do drugiej wiosny...

© Elżbieta Żukrowska 19.05.2020 r.
fot. własne

sobota, 23 maja 2020

ZNIECHĘCENIE




zniechęcenie

przychodzi zawłaszcza zawiązuje ręce
odbiera natchnienie broniąc ci pisania
wiesz że jest wielu cudownych pisarzy
a twoje wiersze ledwie są dziś do czytania

jest tylu błyskotliwych i młodych poetów
niepotrzebnie się starasz im już nie dorównasz
mimo dalszych studiów tobie się nie zdarzy
że jeszcze na ciebie czeka rola główna

daremnie obracasz w swych dłoniach długopis
albo od świtania stukasz w klawiaturę
to taki tylko jest domowy popis
bo i po co ukrywać - czas tylko marnujesz

© Elżbieta Żukrowska 18.05.2020
fot. własne

piątek, 22 maja 2020

MŁODOŚĆ WIOSNĄ




Młodość wiosną

Zbierając w dłonie iskry znad ogniska
i podsłuchując rozszeptane gwiazdy,
głowy skłaniając ku sobie blisko,
radzi znaleźli najważniejsze prawdy.

Wśród mgieł nadrzecznych i przy wodopoju,
tam, gdzie to młodzi skaczą nad ogniskiem
(jakby się zawsze szkolili do boju!),
dziewczyny patrzą, zachwycają z piskiem!

Taka to magia jest wiosennych nocy,
dusznych zapachem rozkwitłej czeremchy,
budzi pragnienie i prostuje plecy
chłopców, dziewczętom zdejmuje ciżemki.

Ptaszek zakląska, gdzieś brzęknie gitara,
albo nowocześnie zabrzmi MP trójka,
zatańczy chłopak, bo się bardzo stara,
przy nim dziewczyna jak ruda wiewiórka.

I się zaplotą ramiona obojga,
zbliżą się biodra, niecąc pożądanie,
hormony buchną z wielką siłą ognia,
a chemia uczuć zmieni się w Szampanię.

© Elżbieta Żukrowska 18.05.2020 r.
fot. Mirosława Pisarkiewicz

czwartek, 21 maja 2020

ZEGARY STAJĄ




Zegary stają

zegary stają gdy nadchodzi północ
rozkosznie tylko tirlika słowik
maj się rozmaił kołysze czółno
jezioro kusi w oczach się troi

maj maj powtarza gałązka wiśni
zapach rozsnuwa różowa jabłoń
teraz zapewne sen już się przyśni
ten w którym ciepło zapachnie ambrą

marzenia lekko płyną nad ranem
świt się uśmiecha żółciutkim mleczem
młodzi od zawsze są zakochani
w przestrzeń wybiega ich myśl dalece

ale za starszych polem zielonym
już niby nie ma gorących marzeń
jednak są świerki pięknie strojone
a pod świerkami - nowe miraże

© Elżbieta Żukrowska 15.05.2020 r.
fot. z internetu

ZNALEZIONE W ZESZYTACH


Uczniowska seria - humor z zeszytów.

Znalezione w zeszytach

Czytam z uśmiechem, choć oczom nie wierzę!
Najmniejszą częścią chemii jest pierwiosnek ponoć.
Tłuszcz rozpuszcza się w rondlu - wyznał uczeń szczerze,
a siarka występuje... w zapałkach - wiadomo!

Telewizor od początku jest złodziejem czasu,
najprostszy kolorowy - w brązowej obudowie,
kolej ludzi przewozi, pasażerów i cudzoziemców do lasu,
organy zbudowano z małych i dużych piszczeli o ściszonej mowie.

Harfa podobna do łabędzia, ale gorzej pływa.
Barak, burak, czy jak mu tam - to kierunek w sztuce.
Rubens malował bez ubrania, czym aplauz zdobywał.
U górala na głowie kapelusz i spodnie dla uciech...

Grażyna biegła galopem na czele swego wojska.
Jagienka z kopyta ruszyła za Zbyszkiem.
Przyroda dodawała mu otuchy, kryjąc po zaroślach.
A krowa, pies, koń i sarna zaczyna się pyskiem.

O radosna twórczości! Jakież rozsiewasz wrażenia!
Nam, postronnym, śmiać się, lecz nauczyciel płakał.
Starał się bardzo, uczył dziatwę bez wytchnienia.
Dziś nam się litować, żałować biedaka...

© Elżbieta Żukrowska 17.05.2020 r.
fot. Pixabay

środa, 20 maja 2020

POSIŁKUJĄC SIĘ DZIECIĘCYMI WYPRACOWANIAMI...


Uczniowska seria - humor z zeszytów.

Posiłkując się dziecięcymi wypracowaniami...

Dawne czasy nie zawsze są dziś zrozumiałe,
a dzieci bezwiednie mieszają pojęcia i fakty,
wywołując uśmiech i dając zabawę -
gdy w tym czasie Boryna obudzi się martwy!

Według dzieci badania dowiodły niezbicie,
że człowiek powstał nie z prochu, a z gliny,
obok tego stanęło uczniowskie odkrycie,
iż u chłopca jest inna końcówka niźli u dziewczyny.

Gustaw ukazał Anieli swe wdzięki bez słowa,
car, idąc do celu, oparł się na mordzie,
a Kościuszko wyciągnął (?), mówiąc, że nie schowa,
zaś kwas solny żre wszystko, co spotka na drodze.

Kiedy wymieszamy dobrze groch z kapustą,
gdy dozwolimy, by było też niecenzuralnie,
Telimena musi nawet zakryć usta,
a Soplica jako robak czuje się fatalnie.

Gdy szperamy po kartkach, by poznać co ważne,
a co od prawdy zabawnie odbiega,
śmiech salwami wytryska nam bardzo odważnie,
zaś dziecko nieświadome, co nas tak rozgrzewa.

© Elżbieta Żukrowska 15.05.2020 r.
fot. Pixabay

DZIŚ...




Dziś...

... jeszcze kocham tych, którzy mnie lubią
i ciągle liczę się ze zdaniem przyjaciół.
Lecz... czy powinnam? Takie myśli gubią!
Zaplątuję się w uśmiech u progu wybaczeń.

Wybacz mi to - tamto i spróbuj zrozumieć.
Mogę. Staram się. I puszczam w niepamięć.
A mnie? Czy też ktoś lekko ułaskawi?
Nie było złej woli, jedynie przypadek!

Ranimy się wzajem - najczęściej bezmyślnie,
bo zabrakło czasu na głębsze myślenie,
bo w ferworze rozmowy padło ironicznie,
gdyż głos zmienił barwę i wyszło iskrzenie...

Wybacz. Nie chciej nosić długo w sercu zadry,
a ja się postaram, aby nigdy więcej...
W końcu przyjaciół tak niewielu mamy,
kochajmy się i dbajmy, szanując goręcej.

© Elżbieta Żukrowska 14.05.2020 r.
fot. własne


wtorek, 19 maja 2020

WYBACZ...




Wybacz...


Wybacz słowikowi, że tak ładnie śpiewa,
a wierzbom płaczącym - zielonych łez strugi.
Mnie natomiast wybacz, że nie jestem niema
i oczekuję (daremnie!) od ciebie przysługi.

Wybacz wszystkim jaśminom ich najbielszy zapach
i to zakochanie w wiosny aromatach,
i szpakom wybacz, kiedy wczesnym latem
krążą niespokojnie w czereśniowych sadach.

Wybacz wszystkim żabom, że lubią rechotać,
a rybom - dla odmiany - odpuść, że są nieme.
I mnie wybacz, gdy nie chcę od nowa się starać
zaprzyjaźnić z tobą przez miłości cienie.

Bo wszystko przeminęło jak pył, jak kurzawa.
Świat się tak odmienił, że zabrakło miejsca,
abyśmy szli pod rękę po parku jesieni...
Życie toczy kamień Syzyfa, a już nie ma serca...

© Elżbieta Żukrowska 11.05.2020 r.
fot. własne

poniedziałek, 18 maja 2020

NIE TO! NIE TO!




Nie to! Nie to!

Nie odzyskasz swych miłości,
o konkretach mówiąc "zło",
prawda - byłeś kiedyś młody,
lecz dziś wszak nie to. Nie to!

Już serpentyn nikt nie rzuca,
zapomniane dobro, zło,
bezsensownie pomieszane są uczucia,
a ktoś woła uporczywie - nie to! Nie to!

Jeśli jeszcze w coś uwierzysz,
jeśli schowasz to pod klosz,
może własny świat rozszerzysz,
stwierdzisz jednak - niestety! - to nie to.

Nie to!

© Elżbieta Żukrowska 10.05.2020 r.
fot. własna

niedziela, 17 maja 2020

SKARGA




Skarga

Nie wiem. Dziś nie wiem. Jakoś jest niepewnie.
Tu już ni pistolet ni żart nie pomoże.
W górze powstaje... dziura ozonowa.
Siwe włosy na czole, a ono jest w gniewie.

Zmarszczek cała siatka, jak pochmurne niebo.
Świat ma inne problemy, o tych moich nie wie.
Darmo chciałam zachwiać tą nędzą i biedą,
ale... nie można marzyć o drobnym przelewie.

Czasem są języczki zrudziałego ognia,
albo - dla odmiany - najdrobniejsza meszka.
I to i to plaga, chociaż niecodzienna.
Róża! Róża rozkwitła! Odmiana najpierwsza!

A gdy tylko kołtun lub inna niemota,
pokurczona skóra i nocne bezdechy
- najsilniejsza obręcz znów piersi zaciska,
a kulisty piorun tak groźnie się toczy!

© Elżbieta Żukrowska 8.05.2020 r.
fot. Mirosława Pisarkiewicz

sobota, 16 maja 2020

PANTOFLARZ




Pantoflarz

Jeśli z kozaka zmienisz się w pantofla,
jeśli stwierdzisz, że ciebie dołem przeczołgano,
twoje ego zmiażdżone ląduje w kartoflach,
nie wytrzymasz poniżeń i nie poddasz zmianom.

Zamki i pałace, czerwone dywany,
czas, który w rozbłyskach mieści drobiny próżności,
ona już nie szepcze "wracaj, mój kochany",
a ty w zębach niesiesz resztki swej godności.

Pantoflarz - powtarzasz mocno poniżony.
Pantoflarz! - wykrzykujesz stojąc na wprost lustra.
Pantoflarz - skamlesz zniszczony, wzgardzony.
A odbić się od dna - nie umiesz, nie sprostasz!

Coś się skończyło, czas nie-bananowy.
Pantoflarz - od tego nie ma uwolnienia!
Już nie staniesz na szczycie, nie podniesiesz głowy.
Umarło wszystkie dobro i zanikła chemia.

© Elżbieta Żukrowska 10.05.2020 r.
fot. Pacjenci.pl

piątek, 15 maja 2020

*** (Czas bez ciebie...)




***

Czas bez ciebie nie jest odpoczynkiem,
nie wiję białych wianków i bzów nie tarmoszę,
nie leczę się wieczorem sokiem ani winkiem,
o spokojną przystań nikogo nie proszę.

Kiedyś wpadł przez okno zapach jabłoniowy
- drzewa kwitły w sadzie biało i różowo -
zauroczona zawsze, jak przez zawrót głowy,
pamiętałam twój dotyk aż po linię bioder.

Boże!
Czemu to szczęście zawsze trwa tak krótko?
Zostaje nam tylko rozdrapana pamięć.
Krzyku miało nie być dzisiaj ani jutro.
Więc czemu się wszystko diabelnie splątało??

Nie, jeszcze nie usnę - trwa gonitwa myśli.
Czas działa na niekorzyść. Wszystko tak przygnębia!
Gdyby chociaż sen miły... gdyby on się przyśnił...
I przypomniał ten dotyk lekki, jak piórko gołębia!

© Elżbieta Żukrowska 10.05.2020 r.
fot. z internetu

*** (Pozorne uczucia...)




***

Pozorne uczucia, naderwane związki,
świat, który czasem skrapia usta winem...
Niebo wczoraj w płomieniach,
dziś z rozmysłem czyni zamieszanie,
którego nie da się powstrzymać...
Litości - ktoś poprosił. Ale to nie koniec...

Ja nie chcę nic, nie żebrzę, nie stawiam wymagań.
Chrupiąca skórka jest na ciepłym chlebie.
Milczę, słucham. A ręce zaciskam,
nich się lepiej w pięści nie zmienią dla ciebie.

© Elżbieta Żukrowska 10.05.2020 r.
fot. Mirosława Pisarkiewicz

czwartek, 14 maja 2020

MIŁOŚĆ JEST INSTRUMENTEM!




Miłość jest instrumentem!

Każdego dnia o świcie rodzą się marzenia.
Dzięki cichym wierszom nie wpadam w depresję.
W zasadzie pod ich wpływem cały świat się zmienia.
Ciało głodne pieszczot gnie się w prośbie "jeszcze".

Gdy kojący dotyk znów przemyka skórą,
gdy pożądanie mieszka na koniuszkach palców,
scałowane usta szepczą "ach, mój miły",
w miłosnym wybaczaniu jak w upojnym tańcu.

Wyuczone myśli wcześnie zapomniały harców,
jak niepokorne słowa, jak cała sieć westchnień.
Szarpiąc się daremnie, chociaż nikt nie woła,
zanurzone w otchłani uczuciowych wzniesień.

Kiedy pięciolinia jest od nut bogata,
gdy każda z nich zabrzmi tu wzniosłą symfonią,
gdy dyrygentowi wypadnie batuta
- nowe nadzieje od pustki uchronią.

© Elżbieta Żukrowska 9.05.2020 r.
fot. z internetu

środa, 13 maja 2020

*** (czuję i myślę...)



***

czuję i myślę
martwy skraj pustyni powinien kwitnąć
a jest całkiem pusty
wydmy piaszczyste i niszczące wiatry
już wysuszyły afrykańskie trakty
to alegoria
moje życie mija
jest spustoszone przez życiowe kpiny
dla jednych szczęście a innym niedola
i coraz głębsze twarde koleiny
siermiężne słowa
skargi niedołężne
sponiewierany świat ma czarne życie
nie ma poprawek
nie ma drugiej jazdy
a za to z kłamstwa trzeba się rozliczać

© Elżbieta Żukrowska 11.05.2020 r.
fot. własne

NIE WIEM, NO NIE WIEM...





Nie wiem, no nie wiem...

Mgła jak dym siwa, jak żałość dusząca!
Ciągnie się w długich pasmach. Oczy ma oślepłe.
Co dalej? Za drogą? Na podmokłej łące?
Nie ma radości. Wszystko dawno skrzepłe...

Tak się zamgliło i dymem zasnuło,
iż trudno dać wiarę, zachować nadzieję na jutro.
Co takie wrażenie niechcący zrobiło,
okrzyk nie przebrzmiał - a jednak ponuro!

Są tacy ludzie, którzy mimo wszystko
śmieją się przesadnie głośno i rzucają kpiną.
Nie wszystkim łzawo i nie wszystkim chmurno,
ale dla wielu takie dni grozy nie miną.

Ktoś, zapatrzony w głąb swych własnych wspomnień,
stanął złamany u okna, głęboko zamyślił.
Jak to możliwe, że i w pogrzebie
ma nie brać udziału, już nie uczestniczyć?

© Elżbieta Żukrowska 16.04.2020 r.
fot. z internetu

wtorek, 12 maja 2020

*** (zazdroszczę innym piszącym...)




***

zazdroszczę innym piszącym kwieciście
pazura drapieżność skutecznej satyry
fontanny śmiechu lekkości muzycznej
i do tego dobrej ponad wszystko miny

jeśli go nie kijem to chociaż pałeczką
jeśli nie zwykłym słowem to rozwiązłym wierszem
a żart przy tym wybredny z białą perełeczką
wszystko czytelnikom ku wielkiej uciesze

© Elżbieta Żukrowska 11.05.2020 r.
fot. z internetu

POSZUKIWANIE PRAWDY




poszukiwanie prawdy

ranek-poranek grochem o ścianę
cienie powoli ustępują słońcu
w mgiełkach porannych jeszcze nie gorąco
ale już lato niedługo nam stanie

jeszcze całowania lekko mokre ślady
westchnień kontrast i nagły przełom
a zwątpień katorga zimową zawieją
lub dla odmiany pustych słów tyrady

było brzmiało zieleń świat przykryła
wiosną chciało rozbłysnąć w marzenia
ale tu niestety - już wygasła chemia
w ten sposób się rozpadła nie jedna rodzina

© Elżbieta Żukrowska 7.05.2020 r.
fot. z internetu

poniedziałek, 11 maja 2020

*** (krzyczących imion znałam...)




***

krzyczących imion znałam już na setki
a każde ważne chciało pierwsze miejsce
swego języka w mowie nazbyt gęstej
tylko ty jeden nie chciałeś wystrzępić

lecz w myślach swoich wzywałeś niebiosa
i polecałeś niebieskiej opiece
serce uczucia daremność wyrzeczeń
tak odcinając się od wszelkich powiązań

gdy się zasłuchasz w letnim szumie wiatru
gdy bez rozpaczy wyjdziesz z kart historii
wcale nie znaczy że będziesz wolny
bo może ledwo uda się szew nadpruć

klęcząc w samotni i rwąc włosy z głowy
te całkiem białe już u schyłku życia
może ocalisz od klęski zabicia
zapach miłości tak mgielny i płowy

© Elżbieta Żukrowska 7.05.2020 r.
fot. Wojtek Kruszewski

niedziela, 10 maja 2020

ZA PÓŹNO




za późno

już mi mówiłeś o umieraniu
o wybieraniu jednej drogi ciemnej
o cichym łkaniu i nieprzejednaniu
w pustce pojemnej

idąc na skróty po miłości grono
miałeś nadzieję być z nią po kres życia
ale coś nagle poszło źle zbyt stromo
i nie zachwyca

ja uwierzyłam w każde twoje słowo
tak chętna ramion które tylko dla mnie
gotowa byłam w każdy dzień na nowo
ciebie przygarnąć

a dalsze zmierzchy nie były przejrzyste
daremnie czekać na nowe odkrycia
usta zamilkły wyludniona przystań
pozostał gorzki kielich do wypicia

© Elżbieta Żukrowska 7.05.2020 r.
fot. z internetu

I JUŻ PO WSZYSTKIM




I już po wszystkim

Rozszarpywane są rany tamtych starych zdarzeń.
Nic się nie dzieje takiego, by w dobro obrócić.
Nawet echem nie tętnią długie korytarze,
którymi miłość odeszła, by nigdy nie wrócić.

Słońce nie chciało świecić, niebo w całe w chmurach.
Osowiały gołąb przysiadł na gałęzi.
Taka się stworzyła aura brzydka i ponura,
a całą uwagę trzyma na uwięzi.

Wspomnienia, jak bure koty, leżą martwo w oknie.
Nie łaszą się, nie miauczą, nie szukają dłoni.
A jednak dusza boli i aż we łzach moknie,
bo od miłosnych pragnień nie umie się bronić.

Tu nie ma szarych myśli i nie ma popiołów,
tylko zmęczone serce udaje, że bije.
Wyblakłe oczy nie chcą oderwać od dołów.
Tęsknota trzyma mocno i nieledwie wyje...

© Elżbieta Żukrowska 8.05.2020 r.
fot. własne

sobota, 9 maja 2020

CHWILA BEZRADNOŚCI




Chwila bezradności...

Szedł środkiem drogi ledwie słonko wstało.
Twarz miał zatroskaną, zdawał się niepewny...
Skrył podanie o pracę, bo mu zależało,
niósł je z nadzieją... Przez rok już bez pracy. Biedny.

Teraz pandemia - będzie jeszcze gorzej.
Czy życie zmusi go do bycia bezdomnym?
Żebracze smutki i coraz więcej schorzeń...
Te wszystkie klęski - o Boże! - znów mu ktoś wypomni.

Nie ma już kawy ani ciepłej zupy,
którą nieznany zapłacił dzień wcześniej.
I grosza nie ma na liche zakupy,
za to myśli płyną dziś bardzo boleśnie...

Pandemia grypy - co za straszne słowa!
Nawet śmietniki są teraz pod kłódką.
Nie ma jak siebie z dołka wyratować,
a smutków nie będziesz już traktować wódką...

Czasem koledzy lub grosz użebrany,
jakaś kobieta dała bułkę i kiełbasę,
lecz generalnie już nie jesteś chciany,
nie ma żadnego "jutro" lub chociaż  "tymczasem"...

© Elżbieta Żukrowska 6.05.2020 r.
fot. własne

piątek, 8 maja 2020

NOWA DZIEWCZYNA




Nowa dziewczyna

Są nowe buty, nowa sukienka,
tak się zrodziła nowa panienka!
Och, gdyby jeszcze sznurek korali
i gdyby ludzie tak się nie śmiali...

Nowy kawaler niechby u boku,
wspólne spacery łąką na stoku,
tańce i śpiewy, kieliszek wina,
radosne "razem" już się zaczyna.

Czasem ze szczęścia jest łezka w oku,
miłość powinna wywróżyć pokój!
Wszak dwoje ludzi aby być razem
czasem też musi coś puścić płazem.

Gdy się tak przymknie oko na cienie
- rozczarowanie pewnie się zdrzemnie
i wróci słodka chwila czekania...
Ona pomyśli - prawdziwy wariat.

© Elżbieta Żukrowska 3.05.2020 r.
fot. Andrzej Kosiba

czwartek, 7 maja 2020

GUZICZKI I PIERWSZA RANDKA




Guziczki i pierwsza randka

Już drzwi otwarte - wchodzimy razem.
On chyba drżący, ja - przerażona!
Może ciekawa nowych wydarzeń,
choć ze mnie jeszcze nie jego żona.

Lecz mam na sobie bluzkę specjalną
- nie zwykły tiszert łatwy do zdjęcia,
a rodzaj zbroi - to nie formalność!
Jak uwolnić ciało z tego zapięcia?

Zatem wyjaśniam - jest rząd guziczków,
biegnie od góry przez całe plecy.
Pętelki przy nich - niczym przy spisku! -
rozpiąć jest trudno, łatwiej skaleczyć.

Bluzki, guziczki, oporne palce...
Nie warto szarpać i tracić nerwy.
Tak to już bywa na pierwszej randce,
gdy cię rozpiera nadmiar energii.

Może i dobrze mieć taką bluzkę,
ona ostudzi wszelkie zapędy.
Ale na drugą randkę niech błyśnie
zameczek-ekler - bardzo wygodny.

© Elżbieta Żukrowska 2.05.2020 r.
fot. Pixabay

środa, 6 maja 2020

WIOSENNIE




Wiosennie

Ptaszek tu i ptaszek tam
- rozćwierkany ptasi kram.
Takie wiosenne klimaty
przyjemne niosą zapachy.

A trele miłosne ptaków
zachęcą wnet do biwaków.
Nawet kukułka szalona,
niedobra matka, choć żona

wierna i bardzo obrotna,
kuka, bo nie jest markotna.
Ta wiosna wszystkich odurza,
rozsiewa się po wzgórzach,

zachęca do wielkich miłości,
zapomnieć chce o starości.
Cóż znaczy pesel w dowodzie,
gdy serce ciągle jest młode?

© Elżbieta Żukrowska 1.05.2020 r.
fot. Pinterest

wtorek, 5 maja 2020

BEZ NADZIEI?




Bez nadziei?

Gdzieś tam, bez parasola, zgubiła się nadzieja.
Miała ciepły uśmiech i miłe paluszki.
Lecz zanika pamięć i bliżej wieczora
wiem, że nie będzie tulić do poduszki...

Smutno tak, gdy deszczem cały świat schlapany,
gdy ten brak ochrony niszczy źródło wiary.
Jak znów wyjść za próg? Nie brzmieć akordami
zwątpienia, smutku i przeczucia kary?

Dobrze jest przymknąć powieki i odpłynąć w niebyt.
Nie myśleć o dzisiaj, nie tęsknić za jutrem.
Nie szukać nowych podniet, nie budzić potrzeby.
Nie gonić za ułudą. Nie oglądać w lustrze.

A jednak bez nadziei całkiem żyć nie można.
Niechby była najmniejsza, ledwie przebłysk światła.
Taki moment ożywczy, a ruszy krew w żyłach.
I to jest sól życia, przyprawa pikantna!

© Elżbieta Żukrowska 1.05.2020 r.
fot. z internetu

WIOSENNA, ZMIENNA I DESZCZOWA




Wiosenna, zmienna i deszczowa

Deszczyk, dreszczyk, pstryk!
Pogoda zmienna i kapryśna.
Promyczek słońca myk w mig.
I znów deszcz po szybach pryska.

Kropelka tu, kropelka tam,
chmurka sunie po niebie,
świat deszczem uroczo lśni,
wiosna zaprasza do siebie.

Gdy bzu naręcza (lub innych kwiatów)...
Już nie przeszkadza deszcz.
Życie wiosennie się odradza.
My... może też?

© Elżbieta Żukrowska 30.04.2020 r.
fot. tapeta

poniedziałek, 4 maja 2020

ALERGIA




Alergia

Pylą drzewa,chwasty, kwiaty,
alergia w objęcia bierze
i choć twarz maską zakryta
- leki są potrzebne świeże.

Topola, brzoza czy wierzba?
A może kwiaty czeremchy?
Aż oczy masz załzawione
i powód jest do udręki...

W kieszeniach mnóstwo chusteczek,
kichanie trwa raz za razem,
to alergików wiosna
- można mieć do niej odrazę.

Można mieć dość zapachów,
pyłków, czerwonych oczu,
kręcenia w nosie, kataru.
Marzyć o szczelnym kloszu.

© Elżbieta Żukrowska 29.04.2020 r.
obraz Hanny Moczydłowskiej-Wilińskiej

niedziela, 3 maja 2020

WYLUDNIŁY SIĘ KOŚCIOŁY




wyludniły się kościoły

domy stały się świątynią
w ich zamkniętej samotności
tam szeptane są modlitwy
i błagania o litości

gdy puste kościelne nawy
śpiew nie płynie pod sklepienie
lecz ten naród nie jest słaby
- w sercach trwa donośne brzmienie

do Boga ucieczka nasza
gdy morowe jest powietrze
gdy pandemia nas zastrasza
gdy niepewne jutro jeszcze

© Elżbieta Żukrowska 30.04.2020 r.
obraz Hanny Moczydłowskiej-Wilińskiej

sobota, 2 maja 2020

SREBRO... SREBRO...




Srebro... srebro...

Srebrny pierścionek,
srebrna poświata,
srebrny głosik słowika
- nasza wiosna rozkwita.

Te rozświetlone kolory,
te niezwykłe zapachy,
słońce wabi na spacer,
albo nawet na daczę.

Srebro jest też we włosach,
srebrna lśni biżuteria.
Czas się nie chciał zatrzymać
- może zaplątany w rymach?

© Elżbieta Żukrowska 28.04.2020 r.
fot. własne

piątek, 1 maja 2020

SZALONE KÓŁKO MI SIĘ KRĘCI




Szalone kółko mi się kręci

No i jest! Jest już ta faktura.
Niestety - koszty są wysokie!
Za sam materiał aż do nieba,
a przecież jeszcze za robotę...

Wymiana hamulcowych tarczy,
lecz przecież ważne bezpieczeństwo.
Do tego jeszcze wszystkie filtry,
mechanik nadał im pierwszeństwo.

A dalej szczotki rozrusznika,
o nich pojęcia także nie mam!
Fachman dał nowe. Ot, taka nauka!
Wszystko dopięte - jak już mniemam.

Następnym razem każę lakier...,
lecz najpierw konto zreperuję.
A auta szybko nie zadrapię,
zgrabnie ominę każdy murek.

A teraz kółko niech się kręci!
Droga ma dla mnie być szeroka.
Daleka podróż bardzo nęci.
Gdzieś tam przygoda na mnie czeka!

© Elżbieta Żukrowska 26.04.2020 r.
fot. Dreamstime

czwartek, 30 kwietnia 2020

PYTANIA, PYTANIA...



Pytania, pytania...

To pożegnanie? Obiecałeś. I ja obiecałam.
A jesteśmy jak w jakimś śnie wariata.
Nie bardzo wiadomo, czemu się zachwiałam.
Ty zaś odszedłeś w inną stronę świata.

Kręci się karuzela, już jej nie zatrzymać.
Niestety - marzenia nasze całkiem rozsypane.
Była tradycja i obyczaj. Ktoś miał tu prymat.
I naraz wszystko jest poplątane...

W coś wierzyć? Na coś mieć nadzieję?
Przecież zerwane nici wszelkich połączeń!
Z tego rozstania już ktoś się śmieje!
I coraz bliżej jest nam do końca.

Mam milczeć? Czekać? Lać łzy w poduszkę?
Lęgną się (w nadmiarze) znaki zapytania...
Jest zaplątanie, które stres zrodził. I głęboką pustkę.
Czy to jest jednocześnie czas mego wygnania?

© Elżbieta Żukrowska 26.04.2020 r.
fot. z internetu

środa, 29 kwietnia 2020

WIOSENNA HISTORIA




Wiosenna historia

Jedna pocztówka, druga, trzecia.
Ale na czwartą darmo czekanie,
choć wyjeżdżając obiecywał...
Musiał zapomnieć, albo okłamał.

Los rzucił szczęściem - chciał wynagrodzić?
I przysłał kogoś, kto patrzył w oczy.
O swej miłości tak opowiadał!
Szybko potrafił ją zauroczyć.

Już nie czekała. Paliła świece.
Zdjęcia schowała gdzieś po szufladach.
I tak przeminął marzec i kwiecień.
A przy niej był ktoś, kto umiał zadbać.

Niespodziewane do drzwi pukanie,
gdy jaśminami zapachniał ganek.
Dawny powrócił. Ale czuwaniem
wykazał się dziś nowy kochanek.

© Elżbieta Żukrowska 25/04.2020
fot. PSB Mrówka

wtorek, 28 kwietnia 2020

WIOSNA PEŁNA SŁOŃCA




Wiosna pełna słońca

Słoneczko śle ciepłe promienie.
Czy chce flirtować i podniecać?
Ważne, by chciało dać nadzieję
i nie kazała długo czekać?

Co z tobą będzie, przyjacielu?
Co ci przyniosą dni majowe?
I za czym tęsknisz? Czego się boisz?
Chcesz mieć nadzieję kolorową?

Ludzie czekają chwili właściwej,
na świetną pracę, wielką miłość,
a zakładając własną rodzinę
też wybiegają daleko w przyszłość.

Głęboko wierząc, że dobrze będzie,
że ich decyzje są najwłaściwsze,
a rozczarowań los oszczędzi,
jasna nadzieja wskaże przyszłość...

I już żonkile żółto rozkwitły,
wiosna zagląda poprzez firanki,
dobrze, że smutki wreszcie ucichły,
a róże mają świeżutkie pąki...

© Elżbieta Żukrowska 24.04.2020 r.
fot. Tapeta na Pulpit

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

MIEĆ NADZIEJĘ




Mieć nadzieję

Uczucia? Ty przecież nadal nimi żyjesz.
I wciąż pragniesz pieszczoty tej dłoni.
A za zasłoną marzeń się kryjesz
- gdyż najcenniejsze pragniesz ochronić.

Cóż, że ci lata tak szybko biegną,
że dzień za dniem, w środę i w święta,
że smutków garść z rozpaczą gniewną,
a miłych chwil dziś nie pamiętasz...

To cię przeraża. I niepokoi.
Co masz wymyślić do jutra rana?
Czy tęcza barwy swoje potroi?
Czy wręcz przeciwnie - staniesz pod ścianą.

Lecz z marzeń, wspomnień swych nie rezygnuj.
Odnajdziesz wspólną drogę miłości,
choć diabeł czasem zamiesza w tyglu,
to przecież szczęście także zagości.

© Elżbieta Żukrowska 23.04.2020 r.
fot. z internetu