Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 lipca 2018

Recenzje - WYPADAJĄC Z GNIAZDA



Elżbieta Rusin 


(28 lipca 2018)


Elżuniu, właśnie dzisiaj skończyłam czytać ,,Wypadając z Gniazda'' i nadal jestem pod wrażeniem tej lektury, tym bardziej, że główne postacie to bliźniaczki o różnych osobowościach (choć nie do końca, jak się okazało), a i mnie przewrotny los obdarzył bliźniaczą siostrą, więc ciekawa byłam, jak poprowadzisz wątek Tadzi i Krzysi. Jednak najciekawszym doświadczeniem okazała się możliwość poznawania Ciebie (wrażliwej poetki) poprzez pryzmat bohaterów powieści, która rządzi się zupełnie innymi prawami niż poezja. Jedno jest pewne: Elu, jesteś niezrównana w opisywaniu scen erotycznych. Zachwycił mnie również język utworu, współczesny, ale niezwykle elegancki. Cieszę się, Elżuniu, że zostawiłaś sobie otwartą furtkę, toteż niecierpliwie czekam na kontynuację losów Tadzi i pozostałych bohaterów – także Wisi, która po śmierci brata będzie mogła żyć własnym życiem. Dziękuję, Elżuniu,🙂 i proszę ,,nie uciekaj przed pisaniem'' – obiecałaś.👍
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Alicja Stankiewicz

(29 lipca 2028 r. )
Po lekturze "Wypadając z Gniazda" Elżbieta Żukrowska

****************************************************************
Prawie 400 stronicowa powieść Eli Żukrowskiej „Wypadając z gniazda” już poza mną. A właściwie we mnie. Bo dopiero teraz, kiedy wszystkich, którzy przewinęli się przez jej karty już znam, mam jakąś perspektywę spojrzenia na każdego z osobna. A przyznać muszę, że mnogość postaci i wątków głównych, ale i tych pobocznych, w pierwszym momencie wprawia w popłoch… Jak opanuję kto jest kim, bez uprzedniego narysowania sobie czegoś na kształt drzewa genealogicznego? Ale w miarę czytania okazuje się, że wszyscy znajdują swoje miejsce bez ściągawek i poszukiwania śladów w poprzednich rozdziałach…
A potem to już gonitwa, żeby jak najszybciej poznać koleje losów Krzysi, Tadzi, Julki oraz bliższych i dalszych koligatów rodziny Nowaków.

Dla czytelników mojego (a tak się składa, że również Autorki) pokolenia, rozczulające i nostalgiczne będą rodzinne relacje pomiędzy bliższymi i dalszymi krewnymi, bliskie kontakty, pomoc w przypadkach losowych, aż do podzielenia się własnym dachem, jako oczywistą i nie podlegającą wątpliwościom normalnością. No i gościnność! Nigdzie jeszcze na łamach książki, nie czułam tyle kuchennych zapachów i smaków, a ślinka leciała na widziane oczyma wyobraźni te wszystkie cielęce eskalopki, rynki z pasztetami, pieczeniami rzymskimi, zapiekanymi gołąbkami, naleśnikami ze szpinakiem… O szarlotkach, sernikach i wszelkiego rodzaju wypiekach domowych nie wspominając. Wiele z tych smakowitości opatrzonych przepisem, co też nie bez znaczenia…

Dla młodszych, dobra szkoła historii życia w rodzinach wielopokoleniowych, ale też współodczuwania, empatii, umiejętności dochodzenia do kompromisu w sytuacjach konfliktu i nieporozumienia.
Do tego cała paleta charakterologiczna… Co człowiek, to inne cechy charakteru, pociągające za sobą pozytywne, albo wręcz przeciwne skutki zachowań z tego wynikających. I miłość… Wszędobylska. Twórcza, ale i niszcząca. We wszystkich konfiguracjach. Bezwstydna i dumna. Przyciągająca i odstręczająca. Jak to miłość…

Życiowa mądrość nestora rodziny Nowaków, Władysława, religijność całej rodziny, a przy tym wszystkim prosta wiara w odczynianie uroków, klątw, niedomagań zdrowotnych przez szeptuchy, jasnowidzów i znachorów, wprowadzają elementy magii i tajemniczości. A jednocześnie pokazuje, ile może zdziałać wiara w cudowną moc tajemnych obrzędów.

Nie jest moim celem opowiedzenie treści i pozbawienie przyjemności zgłębiania losów ludzi związanych z Gniazdem. Zresztą, to nie byłoby wcale takie łatwe… Autorka tak plastycznie przedstawiła każdego ze swoich bohaterów, tak ich zna, że czasami wydawać by się mogło, że jest każdym z nich, niezależnie nawet od płci… :)

Dlatego polecam tę książkę wszystkim tym, których zdołałam zainteresować z przekonaniem, że czas poświęcony lekturze nie jest czasem straconym, a mnogość wzruszeń jest w stosunku do niego niewspółmierna…

Elu... wdzięczna za wzruszenia... AS
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 

dodane 11 sierpnia 2018 r.

Aldona Pawlowska

Przeczytałam Eli powieść i pragnę podzielić się z Wami swoimi wrażeniami. Powieść świetnie się czyta, trzyma w napięciu i nie można się od niej oderwać.Fabuła interesująca z bohaterami prawymi, na których spadają nieszczęścia, jak to w życiu. Mnóstwo różnych charakterów i zachowań pięknie opisanych i scharakteryzowanych. Momentami płakać się chce, że takich ludzi spotykają także nieszczęścia, zawody miłosne itp.O miłości sporo, nawet sceny intymne Ela umieściła, ale w sposób subtelny. Kto czyta Eli wiersze,ten wie, co Ona potrafi w tej dziedzinie. Język potoczysty, bardzo poprawny. W tekście mnóstwo smakołyków, którymi częstowani są goście, a także dużo mądrości życiowej i miłości rodziny wokół której toczy się akcja utworu. Według mnie książka lepsza od pierwszej powieści Autorki, która potrafiła zapanować nad mnogością wątków,osób i nie pogubić się w tym.Mam nadzieję, że powstanie ciąg dalszy, bo utwór jest tak zbudowany, że istnieje taka możliwość. I bardzo się cieszę, bo powieść wciągnęła mnie bardzo i chciałabym poznać dalsze losy bohaterów. Polecam wszystkim tę powieść, nie będziecie żałowali. Mniej odpornym radzę zaopatrzyć się w chusteczki aby ocierać łzy, bo na pewno niektórym oczy się " oczyszczą". Brawo, Elu, dzięki za przeżyte z bohaterami chwile i z Tobą, bo dużo tam Ciebie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
dodane 30.08.2018.

Grażyna Hazeaux

Dawno przeczytana z duża przyjemnością i mam nadzieje, że wybaczysz mi Elu   opóźnienie (to te męczące upały, nie pozwoliły na prace z kompem).. Ale po przeczytaniu TAKICH komentarzy...
****************
****************
..mogę tylko dodać, że dziewczyny świetnie ujęły wszystko to, co jest godne podkreślenia i podpisuję się pod tym całym sercem - POLECAM książkę Eli   dla każdej matki, żony czy.. przyjaciółki! Duża dawka emocji, dobra akcja z wciągającą fabułą!    Brawo Ela!! 🌺💚🌺💚🌺. Czekam na następną!! 😘😘😘
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

dodane 30 sierpnia 2018 r.

Janina Piwowarczyk 

Cudowna książka.Elu. Dopiero niedawno skończyłam, czytałam powoli również z powodu gorącej aury, która odebrała mi siły. Czyta się z zaciekawieniem, jest romantycznie i tajemniczo, wątki trzymają czytelnika w napięciu. Polska gościnność i rodzinne wartości, obecnie nieco w zaniku, pobudzają do przeszczepienia ich do rodziny współczesnej na stałe. Dziękuję Elu za tyle wzruszeń, Pięknie piszesz o życiu, o ludzkich codziennych sprawach tych wesołych i tych smutnych, nawet tragicznych, pięknym barwnym językiem. Brawo!!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~  

środa, 25 marca 2015

I ja tam byłam, szampana wypiłam...



Wspomnienie z 20. marca 2015 r. - "I ja tam byłam, szampana wypiłam"....

Fot. Marta Naskręt

http://www.choszczno.pl/content/view/3550/1/


CHOSZCZNO. Na jubileuszowej 10. wystawie Wiosennego Salonu Artystycznego zobaczyć można prace  34 artystów. Gościem honorowym piątkowego wernisażu była choszczeńska poetka ELŻBIETA ŻUKROWSKA, która otworzyła to wydarzenie wierszem zatytułowanym „Promienie słońca”.

Gdy w marcu 2006 roku MAŁGORZATA KOZŁOWSKA inaugurowała pierwszą edycję Wiosennego Salonu Artystycznego tłumaczyła, że na tej wystawie swój dorobek prezentować mogą nie tylko ci, którzy mają już jakieś osiągnięcia, ale przede wszystkim twórcy, którzy zazwyczaj skrywają się w zaciszach domowych pracowni. Wówczas swoimi dziełami, głównie obrazami, pochwaliło się dokładnie 30 artystów. Z czasem do malarzy dołączyli rzeźbiarze, fotograficy, metaloplastycy, a dziś organizatorzy wystawy są otwarci, w zasadzie, na każdy rodzaj sztuki. Chwalą się tym, że w historię tego wydarzenia wpisało się już ponad 300. twórców. – Wśród nich byli twórcy bardzo dojrzali, jak i też uczniowie szkół – podkreśliła M. Kozłowska. 
Tym razem salon otwarty został obrazem namalowanym nie pędzlem, ale słowem. Dokładnie wierszami ELŻBIETY ŻUKROWSKIEJ. – Są szarozłote. O miłości i wiośnie, czyli tym wszystkim, czego dotykamy na każdym etapie swojego życia. Lekkie, wzruszają…, i tak naprawdę każdy z nas chce je czuć – mówiła o nich kuratorka wystawy DOROTA ALEKSIUN. Poetka przeczytała je sama i choć nie pierwszy razy występowała publicznie, to jednak tremy nie kryła. – Kiedyś pisałam głównie o miłości, a dziś nieobcy jest mi każdy temat. Kocham te, które mówią o lekkości wiosny, ale przyznaję, że nie tak łatwo tę lekkość stworzyć – skomentowała swój występ.

Tradycyjnie już organizatorzy wystawy wręczyli twórcom specjalne certyfikaty. Tym razem wraz z kostkami ozdobionymi m.in. jubileuszową dziesiątką. – Ma przynieść szczęście i wskazać powrotną drogę do naszej galerii – D. Aleksiun zachęcała artystów do częstszego prezentowania swojej twórczości. Prosiła też, aby uczestnicy wystawy szczególną uwagę zwrócili na prace debiutantów, czyliANITY SŁOKI KRYSTYNY MARII PAPIERNIK. Oprócz wspomnianych pań swoją twórczość prezentują również:AGNIESZKA PYŻ–FELUSIAK, KRYSTYNA SZALAST, DANIELA TEJCHMAN, DOROTA KOSSYK, STANISŁAW CHŁOPEK, WOJCIECH DUDZIŃSKI, PIOTR MASŁOWSKI, TERESA ŁUKASZEWICZ, HELENA NOWAK, MAGDALENA BĄCELAK, ADAM KMITA, ANDRZEJ KMITA, JACEK DRABIK, BARBARA WIDŁA, JERZY BIAŁACH, MAREK WIECZOREK, DARIA KARPIŃSKA, PATRYK DĄBROWSKI, EDYTA WIELGUSIAK, MATEUSZ PYTEL, EDMUND POKORNIECKI, JOLANTA ZIÓŁKOWSKA, MARIA GRUCA, IRENA KOBZDA, MIECZYSŁAWA CIESIŃSKA, ALEKSANDER KRZYSZTOF GRAZNOW, ANNA ARGENTATI, LUCJAN ŚWISZCZ, KRYSTYNA MAZUREK, JOLANTA SOLSKA, PRZEMYSŁAW GAWLIK, PIOTR STAŃCZYK i PIOTR PASZKOWSKI. Warto podkreślić, że w tej grupie jest osiem osób, które 10 lat temu prezentowały się na salonie. Są to: J. Białach, S. Chłopek, W. Dudziński, T. Łukaszewicz, H. Nowak, D. Tejchman, M. Wieczorek i B. Widła.
Tadeusz Krawiec

~~~~~~~~~~~~~
Ps.
Wiersz nosił tytuł "W promieniach słońca".... :) 

środa, 14 maja 2014

12. maja 2014 - spotkanie autorskie z Czytelnikami - w Choszcznie



W miniony poniedziałek miałam okazję spotkać się z grupą osób zainteresowanych poezją - w tym z licznie reprezentowaną młodzieżą. Dla mnie to wspaniałe doświadczenie. Wspomnienia  z tego spotkania długo mnie będą ogrzewać...

Dziękuję wszystkim osobom, które przyczyniły się to tego, by to spotkanie w ogóle miało miejsce, w tym w szczególności Pani Annie Lewickiej, Pani Annie Kościuczuk i Pani Izabeli Szczyż.

Kliknij na  spotkanie - a znajdziesz artykuł i zdjęcia.






środa, 19 lutego 2014

190//14. NĘDZARZ?




NĘDZARZ?

Mówił, że ma gwiazdy
na wyciągnięcie ręki,
że rozmawia z nimi,
gdy tylko chmury
nie bronią dostępu.
      Mówił, że słucha
      kosmicznej muzyki,
     z powodzi różnych dźwięków
     wyławiał walca rytm.
Mówił, że jest bezpieczny
pod tym nieboskłonem,
co iskrzy i pląsa
w specjalnej poezji;
że choć nie sieje,
to dla niego wyrastają
najpiękniejsze kwiaty.
      A później, zmęczony rozmową,
      przechylał na bok głowę
      i oparty o pień drzewa
      niby drzemał, odpoczywał;
      a może tylko zasłuchany,
      zanurzał się we własny,
      nieodgadniony świat...

© Elżbieta Żukrowska 11.02.2014.
Fot. z internetu
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~
A co o moim wierszu uznany Poeta?


 Ryszard Mierzejewski Nędzarz, a jakże bogaty duchowo! Któż dzisiaj w tej pędzącej z zawrotną prędkością cywilizacji: za pieniądzem, przepychem, bogactwem, przyjemnością, wygodą i zabezpieczeniem materialnym siebie, swoich najbliższych i kilku pokoleń własnej rodziny na wiele lat na przyszłość, ma czas czy ochotę rozmawiać z gwiazdami, widzieć je na wyciągnięcie ręki i słuchać kosmicznej muzyki? Któż widzi w ogóle obok siebie takich "nędzarzy", a jeśli już widzi to, czy nie patrzy na nich z pogardą lub obrzydzeniem? Kto ma czas i ochotę przystanąć, podać rękę takiemu i powiedzieć w Jego stronę kilka słów: pozdrowienia lub stereotypowych o pogodzie czy samopoczuciu? Wykluczeni są wszędzie, ale nie pchają się do pierwszego szeregu. W milczeniu, pokorze i samotności przebywają w swoim niepowtarzalnym świecie wyobraźni, we własnym "nieodgadnionym świecie". I tylko nieliczni - jak Autorka dzisiejszego Wiersza Dnia - to widzą, próbują się wczuć - bo zrozumieć, to raczej trudno - opisują i chwała Im za to! Piękny, humanitarny wiersz taki, jakim powinna być poezja. Dziękuję Ci, Elu za niego i zapraszam Koleżanki i Kolegów do poezji o wykluczonych.

wtorek, 17 grudnia 2013

874/13. POETA




POETA 
- inspiracją była postać B.K.

I oto stanął na wprost nich —
rozsierdzonej i wrogiej tłuszczy,
choć po dawnemu bolał krzyż,
i coraz trudniej nogą ruszyć.

Spojrzał im w oczy hardo tak,
bo byli niczym psiaków sfora,
gdzie każdy coś od niego chciał,
szarpał i po swojemu wołał.

Pokazał zęby, warknął też,
do tłumu się nie będzie łasił,
ani tłumaczył "dobrze-źle",
tak i słowami nic nie krasił.

A tłuszcza — że już skończył się,
że tylko stare wiersze daje  
i jakby żądna  była krwi,
szydziła, że niemocą staje.

Wara od wierszy! — krzyknął im
i znów zębami wściekły błysnął,
wysoko patrzył ponad tłum
— odszedł. Nie zdradził co zamyślał.

© el.żukrowska 17.12.2013.
Fot. z internetu

Dziś - tj. 19.XII.2013 otrzymałam taką oto piękną niespodziankę:


Ryszard Mierzejewski 

Kim jest, kim bywa, a może: kim powinien być poeta? Z pewnością każdy z nas, piszących i czytających wiersze, zadawał sobie takie pytania. Wiersz Elżbiety przemawia do mnie szczerością i otwartością, niestety również smutkiem i zażenowaniem. Ale - moim zdaniem - jest bardzo prawdziwy i porusza istotne problemy ars poetica. Sam, niejednokrotnie, doświadczałem na sobie, albo byłem świadkiem, traktowania poety dokładnie tak, jak przedstawia to w swoim wierszu Elżbieta. Jakie jest zatem miejsce poety i jego twórczości we współczesnym społeczeństwie i jego skomercjonalizowanej kulturze? Taki autotematyzm na dzisiaj proponuję, ale mam nadzieję, że i dla Was będzie ciekawy. Gratuluję Elżbiecie ciekawego wiersza, dobrze napisanego i - co najważniejsze - skłaniającego do refleksji. Pozdrawiam serdecznie.

poniedziałek, 11 lutego 2013

Inni o moich wierszach

Dziś na Faccebooku ukazała się tak pochlebna recenzja mego tomiku, że oczywiście muszę ją pokazać także moim blogowym Czytelnikom. Autor tej recenzji jest wielce utalentowanym poetą, piszącym o zwykłych sprawach z niesłychana finezją i polotem. Jego wiersze czytam, podziwiam, śmieję się nad nimi, ale też wzruszona zamyślam, a nawet ... płaczę...

A oto, co Leszek Posyniak pisze :

Właśnie jestem po powtórnej lekturze „Lutni”, tomiku Eli Żukrowskiej, który jakiś czas temu otrzymałem od Niej w prezencie (jeszcze raz dziękuję, także za przepiękną dedykację!). Pewnie mógłbym tu napisać wiele mądrych i trafnych słów o Jej poezji wychwalając ją (bo niewątpliwie na to zasługuje), jednak wszystko napisał już w słowie wstępnym Telemach Pilitsidis. Wszelki więc komentarz merytoryczny z mojej strony, byłby li tylko powielaniem słów Pana Telemacha. Zatem TU zmilczę, a powiem tylko, że…
 Jawi mi się w poezji Eli stan Jej ducha, który niespokojnością podszyty i jakby poraniony, pokornością jednak uderza. Są tu wiersze, w których żal za tym, który odszedł jest szczery, bardzo osobisty, wyrazisty, ale jednocześnie łagodny, nie oskarżycielski (m.in. „Myślałam – miałam nadzieję”). Bardz...o dobry, retrospektywny, a jednocześnie będący swoistym memento – „W lusterku”, oraz o podobnym wydźwięku „O brzasku, w innym świecie”. Bardzo przypadł mi do gustu, zgrabnie skonstruowany, krótki, ale przepełniony nadzieją – „Może”. Jest też kilka tytułów lekkich, jakby wyrwanych z kontekstu (choćby „Niebo mi się kołysze”), pozwalających choć na chwilę „odskoczyć” od wyrażanej w innych utworach, jednak chyba dominujących tomik, wewnętrznej potrzeby mówienia o rozstaniu, dużego sentymentalizmu i swoistej nostalgii Autorki. Olbrzymie za to wrażenie zrobił na mnie wiersz bez tytułu, zaczynający się od słów: „Wiem, synku, wiem…”. Elu, nawet nie wiesz, jak wiele takich samych stanów ducha innych ludzi w tym wierszu opisałaś. Jest tak bardzo osobisty, a taki… wszystkich!
Tomik wart miejsca na mojej półce, więc polecam każdemu. Elu, dziękuję Ci pięknie jeszcze raz!

Leszek Posyniak
Kraków, w lutym 2013.

P.s.
Wypowiedź Beaty W.
Leszku.. przepięknie wyraziłeś słowami rasowego krytyka a także wrażliwego odbiorcy poezji to, co chciałabym, ale nie potrafię napisać. Podpisuję się pod każdym Twoim słowem. A Tobie Elu, życzę wielu tak wytrawnych czytelników, ale także takich jak ja, czytających sercem i nieporadnie wyrażających podziw, wzruszenie, zachwyt. Pozdrawiam Was serdecznie.
12 lutego 2013.

Wypowiedź Alicji S.
Miałam zaszczyt pisać kilka słów wstępu do pierwszego tomiku Eli LIRA. I muszę jedno powiedzieć ... Elu, Twoje pisanie ewoluuje. Twój styl pisania jest (przynajmniej dla mnie) rozpoznawalny, ale to nie zarzut absolutnie. Poszerzyłaś znacznie tematykę wierszy i oprócz wierszy-obrazów, scenek miłosnych zmagań, próbujesz spojrzeć na podmiot liryczny z perspektywy obserwatora, czytelnika, a czasami nawet psychologa.
Leszek dokonał pięknej analizy Twojej twórczości. Obserwuję z zaciekawieniem ilu masz czytelników-panów i to jest dla mnie też znamienne :))) A wydawałoby się, że to przede wszystkim kobieca poezja. Chyba, że mężczyźni chcą więcej się o nas dowiedzieć, tak szczerze pokazujesz w swoich wierszach naszą wrażliwość, uczucia, reakcje, marzenia ... Aż się boję, że za bardzo ich doszkolisz :)))
Dziękuję za ten tomik i czekam na następne. Mam na nie jeszcze sporo miejsca. W tej sytuacji mogę tylko powiedzieć: Elu, przestań ubolewać, że wiersze Ci się sypią jak z rękawa. Poćwicz raczej szybkie ich zapisywanie ...
12.lutego 2013.