Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze ze smaczkiem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze ze smaczkiem. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 kwietnia 2021

ŚWIĘTA Z JAJEM

 



Święta z jajem - © Elżbieta Żukrowska

Święta są do... świętowania! 
Stół bogato zastawiony,
więc już buzię swą nadstawiasz
i już sięgasz po smakołyk.

A ponieważ duży wybór -
trudno jest się zdecydować.
szynka z chrzanem, w porcjach ozór,
a tu jest potrawa nowa...

Jest rozmowa, kieliszeczek,
nie wypada bez toastu.
Pije dziadek, łyka wnuczek,
stryju, wypij i nie bastuj.

A przed gośćmi jeszcze cukry!
Baby wonne i wysokie,
można też mazurka ugryźć,
mruga przecież żabim okiem.

Są specjały z czekolady,
z marcepana i z biszkoptu.
W wazoniku palmy badyl
pilnuje porządku. 

Choszczno, 2.04.2021 r.
fot. Jola Musiał

niedziela, 14 marca 2021

KAWA

 


Kawa - © Elżbieta Żukrowska

Moja kawa za szybko wystygła
a to znaczy że czytam miast pić
Deszcz znów dzisiaj rozpadał się zimny
więc na spacer nie mogę tak iść

Moja kawa najlepsza na świecie
ale zimna już inny ma smak
więc nie pije - wy zimną pijecie
czy ktoś lubi gorącą jak ja

Moja kawa z drobiną śmietanki
rozpoczyna mi ranek co dnia
lecz niepotrzebnie zerkałam do książki
więc wystygła a to już nie ta

Zrobię nową a książkę odłożę
nie ucieknie bo wszak nie ma nóg
a ja sobie pomyślę o tobie
przyjacielu daleki choć mój

Choszczno, 13.03.2021
fot. z internetu

niedziela, 25 października 2020

KISZENIE KAPUSTY

 

Kiszenie kapusty - © Elżbieta Żukrowska

Ciężkie, twarde i zielone,
aż nóż trudno w główkę wbić!
Przecież dają się pokonać,
szatkowaniu nadać rytm.

Główka za główką, aż po głąb,
liście zmieniają się w... makaron
solą kamienną sypane są
z marchewką do beczki trafiają.

Za solą w beczkę wpada kminek,
garść pieprzu, lauru oraz ziela,
a później mocno trzeba bić, 
by soku wypłynęło wiele.

Trudno wytrzymać kilka dni
zanim - gazując - się ukisi,
na miskę kładziesz aby jeść
najlepsze nasze witaminki!

Choszczno, 25.10.2020 r.
fot. własne.

wtorek, 2 czerwca 2020

ZWYCZAJNY CZAS




Zwyczajny czas

Żyję, bo właśnie piorę, gotuję i sprzątam,
a bywa, że wszystko robię jednocześnie.
Przeszłam szkołę nie tyle przeżycia, co skoków po gontach,
by rozlicznym obowiązkom sprostać jak najmniej boleśnie.

Zacznijmy od początku - jak z tym praniem było?
Wszystko niby zwyczajnie, a zawiódł programator.
Pranie w tym samym miejscu, dalej nie ruszyło...
Dwie godziny minęło, cóż mam robić zatem?

Wyjmuję, płuczę, wykręcam, znów płuczę.
Wreszcie mogę powiesić i wołać fachowca.
A on mówi, że wcześniej niż za tydzień nie przyjdzie,
lepiej kupić nową, ta za stara, reperować to dzisiaj obciach.

Zupa bulgocze w garnku, pachnie - ogórkowa.
Na drugie danie będą ziemniaki z kurczakiem.
Nawet ładnie się upiekł... O, bo już go przechwalam.
Lecz surówki dziś nie ma, obejdę się smakiem.

Sprzątanie? Ręce w "ciężkim stanie", sprzątnę tylko "rynek".
Ręce wręcz obolałe po tym wyżymaniu.
I zaraz po obiedzie kąpiel zrobię z płynem,
aby piana była przy moim pluskaniu.

Pralkę kupię jutro lub może za trzy dni,
muszę się tu wspomóc facetem z sąsiedztwa.
Dobrze mieć sąsiada, który nie odmówi,
gdy go częstuję szarlotką przy wieczornych świeczkach..

Wracam do sprzątania, którego nie lubię.
Taka daremna praca, wiecznie odnawiana.
Wolę czytać książkę i gdy nos w nią wściubię,
bywa że czytam nawet do białego rana.

Gdy wiatr późnojesienny wyje po szczelinach,
gdy deszcz chłoszcze zimnem ulice i dachy,
zakopana pod kocem i z kieliszkiem wina,
marzę o młodości, miłości... chociaż pesel straszy.

© Elżbieta Żukrowska 2.06.2020 r.
fot. własne

niedziela, 24 maja 2020

NIEDZIELNE WYPIEKI




Niedzielne wypieki

Niedziela, a nie ma dla mnie odpoczynku.
W kuchni pachnie drożdżami i nawet arakiem.
Malinowy rabarbar w wesołym naczynku
czaruje domowników zapachem i smakiem.

Wszyscy oni chodzą przy mnie na paluszkach.
Niby zwykły placek, bo rabarbarowy,
a rodzince ślinka cieknie - jak u łakomczuszka
i jest oczekiwanie niczym zawrót głowy!

Och, jak pięknie wyrósł! Ładnie się zrumienił.
A na wierzchu leży słodziutka kruszonka.
Zapach jest obłędny, jednak zaczekamy
aż nieco przestygnie, chociaż ręka po niego sama się wyciąga.

© Elżbieta Żukrowska 17.05.2020 r.
fot. własne

piątek, 10 kwietnia 2020

SMACZNIUTKICH ŚWIĄT




Smaczniutkich Świąt!

Święta już blisko - porządki po domach,
okna lśnią niebem i bielą firanek,
mieszkanie pachnie czysto wymiecione
- wszędzie jest ładnie.
I nawet krzewy zakwitły żółciutko
- choć wiosna krótko...

A gospodynie szykują po kuchniach
tysiąc frykasów, by wszystkim dogodzić.
Zapominają o swarach i kłótniach
- bo chcą odrodzić
więzi rodzinne wzmagane przy stole.
Ćwiczą swą wolę!

Już na obrusie pisanki-kraszanki,
z masła zrobiony uroczy baranek.
Babeczki zgrabne jak puszyste pianki
w lukrze są całe.
Listki bukszpanu soczystą zielenią
przy jajkach drzemią.

Chrzan swą ostrością drażni podniebienia,
wyborne szynki i białe kiełbasy
na pokuszenie wiodą, choć w nich chemia,
lecz nie trać czasu.
Oszołomiony sięgnij do półmisków,
częstuj się wszystkim.

A przecież jeszcze jest sałatek wiele,
co kuszą barwą, smakiem i zapachem,
podane ręką gospodyni szczerej
- są rarytasem.
Pośród mazurków i bab wielkanocnych
- nastrój radosny!

© Elżbieta Żukrowska 9.04.2020 r.
fot. z internetu

sobota, 21 grudnia 2019

O ŚLEDZIU TU CICHE DUMANIE...





O śledziu tu ciche dumanie...

O, to wiem aż za dobrze - śledzika nikt nie żałuje!
Nad karpiem chylą głowy - płaczą i łkają boleśnie,
bo taka biedna rybka, gdy porę odłowu czuje
- grudzień, Wigilia przecież i w wannie musi zamieszkać...

No a śledź? Tu jest bez łez. A przecież nie gorsza ryba!
Smakuje wielu ludziom. Jakich ma wrogów w morzu?
Bo na pewno rybaka, który śmiało wypływa
na odległe łowiska, mimo sztormów lub mrozów.

Zatem do kuchni! I cieszmy się śledziem.
Gotowe są są trzy sałatki, a każda smaczna, inna!
I butelka jest zacna na spotkanie z sąsiadem.
Albo i na święta - dobrze, gdy to Wigilia!

Nikt łezki nad śledziem nie roni,
nikt się szlochem w głos nie zanosi.
Bo świąteczny śledzik być musi,
w same święta zaś będzie bigosik.

Choszczno, 21.12.2019 r.
© Elżbieta Żukrowska
fot. Pixabay

środa, 27 listopada 2019

ONA




Ona

Zobaczył ją rankiem, zobaczył wieczorem.
W południe kroiła grubo chleb do zupy.
Była przy tym bliska i... daleka zgoła.
Tajemnica tajemnic... Da radę ją skruszyć?

Posłała mu uśmiech z zachętą - smacznego,
podniósł łyżką jadło pachnące z talerza,
ale patrzył za nią, za kobietą z marzeń,
bo się pojawiła. Cóż robić? Czy czekać zamierzał?

Jadł z namysłem, nieśpiesznie, chociaż smaczne było.
Jak najdłużej chciał śledzić gospodyni ruchy.
Krzątała po kuchni ni chwili nie siedząc,
coś trzeba było przenieść, bezpiecznie za uchwyt.

Nie patrzyła na niego, robiąc co zadane.
Nakładała i innym, podawała dzbanek,
ziemniaki, sporą pieczeń i buraczki z chrzanem,
przy tym danie sosem obficie polane.

Nie czyniła wyróżnień podając talerze.
Jedzcie - zachęcała już dzwoniąc szklankami.
Tamci pogadywali o pracy najszerzej,
on falę włosów śledził, płynącą plecami...

Zauroczony bardzo, spowalniał jedzenie,
ważniejsze było patrzeć niż brać na widelec.
Posłał jej uśmiech, który mówił aż za wiele.
Czy zrozumie, odczyta ten ledwie rzęs szelest?

A jednak...! Serce mu zadrżało, gdy odchodził od stołu
- ona oparła rękę na jego ramieniu!
Koniuszkami palców znaki mu dawała
- wiem i rozumiem, razem jesteśmy w tym brzmieniu.

Wieczorem siedziała na ławce pod domem,
żaby dawały znowu swój szalony koncert.
On usiadł obok, lekko otarł się ramieniem.
Uśmiechnęła się w ciszy jak wszystkowiedząca.

Wtedy wyjął organki i zagrał solówkę,
melodię, która związać miała dwojgu serca.
Spojrzała i westchnęła, z lekka się rumieniąc,
a on pozwalał tonąć w uczuciach bez końca!

© Elżbieta Żukrowska 27.11.2019.r.
fot. z internetu

wtorek, 29 października 2019

TROSZKĘ FRYWOLNIE O PORANKU





Troszkę frywolnie o poranku

Być może jutro przyjdzie wyzwolenie,
skowronek znowu zaśpiewa pieśń niebom, 
westchniesz i powiesz - nie chcę być samotną! 
Siostra-tęsknota? A cóż to za novum?

Jeśli zaś z rana będziesz robić kawę
- to nie zapomnij wziąć drugiego kubka,
ale tęsknota nich z tobą nie pije,
niechaj zaniknie, szuka swego jutra.

Ty o przyjaciela zadbaj tak od serca,
to jemu kawę przygotujesz rankiem.
A niech już będzie nawet i z wieczora,
szczególnie, kiedy jest dobrym kochankiem.

Takiemu możesz nawet i śniadanie,
chrupiący bekon, bułeczki z ziarnami,
bo skoro nocą był eksploatowany,
to musisz zadbać o jego "dynamit"...

© Elżbieta Żukrowska 29.10.2019 r.
fot. z internetu

czwartek, 2 sierpnia 2018

JUŻ PO OBIEDZIE




Już po obiedzie

Był dziś niedzielny rosół z pietruszką
pięknie rumiany kotlet schabowy,
przygotowałam nam deser z gruszką,
sama zrobiłam zmianę talerzy.

Rodzinka lubi też dewolaje
(w końcu niedziela jest raz na tydzień)
i biały barszczyk, gdzie łyżka staje,
to od gęstości warzyw (czy złudzeń?).

Dzisiaj podałam cztery sałatki.
Najpierw mizeria zgodnie z tradycją,
obok pomidor z cebulką gładki,
jest awokado z fetą, pietruszką,
jeszcze ananas i trzy truskawki!

Brzuchy porosły po tym obiedzie,
ktoś z panów wyjął piwo z lodówki.
I każdy powie "Tej to się wiedzie!",
a nawet chętnie zliczy złotówki.

Tak ci odpowiem, miły człowiecze,
schabowy to jest najtańszy obiad.
Mały zuchelek, a ślinka ciecze,
mnogość sałatek aż rozwesela.

A jeśli dojdzie do tego piwo,
obok ciekawa jest konwersacja
- zda się, że w miodzie rodzinka pływa
i przy tym woła - jest demokracja!

© Elżbieta Żukrowska 29.07.2018.
fot. agattek.blox.pl

wtorek, 10 lipca 2018

KAWA, COFFEE, KOFI




Kawa, coffee, kofi

Rozkoszna kawa jest jak kochanka!
Ona ci oczy otwiera z ranka.
A której smak jest ulubiony,
zapach nad wszystko zawsze ceniony...

Gdy jej zabraknie - ponura mina
i dzień się przykro raczej zaczyna,
w nawale spraw starych i nowych,
ty wypij kawę i bądź gotowy!

Dbając o humor swój oraz gości
kupuję słoik, dwa - dla pewności.
Czynię też zapas jej w swojej szafce,
by z rana zawsze mieć satysfakcję.

Wpadaj więc do mnie cny przyjacielu,
dodamy mleczka albo karmelu,
bo już do kawy ręce się trzęsą,
więc pijmy z pianką albo espresso!

© Elżbieta Żukrowska 2.07.2018.
fot. z internetu

poniedziałek, 18 czerwca 2018

GOLA - GOLA!


Gola - gola!

Żagiel mi się nie bieli, choć jezioro blisko,
a i chłopcy są ze mną (lecą na boisko),
sentymenty się pasą na murawie marzenia
i tam piłka się toczy, lecz... jakby do cienia!

Ciągle jakieś mistrzostwa, zawody, turnieje,
a ty (stara) kobieto bądź w rozmyślań kniei.
Lecz temat jest nędzny - kaszanka, kiełbasy,
to dla chłopców z boiska grillowe frykasy.

Oni zjedzą jak jedzą i popłuczą piwem,
a tobie sprzątanie bałaganu z grillem.
Na jutro - powiedzą - mięsko zamarynuj,
karkówka, szaszłyki, tu fason utrzymuj.

Żadne tam warzywka, puddingi, łakocie,
najwyżej rybeńka zawinięta, w złocie.
Nie, nie w złocie, w sreberku, pozbawiona ości,
rarytasik gdy z żeber pozostały kości.

I tak upływa weekend skropiony futbolem,
w wygodnym fotelu i z przyjaciół kołem.
A kobieta na zewnątrz kręci się przy grillu
i donosi na stół co może dla tylu.

Lecz podobno na wschodzie słychać psów szczekanie,
trutych i mordowanych, wystrzelanych, panie.
Rozkaz został wydany, nikt służb nie zatrzyma
i darmo opowiadać, że pies to rodzina...

© Elżbieta Żukrowska 16.06.2018.
fot. z internetu

środa, 13 czerwca 2018

TRUSKAWEŃKI




Truskaweńki

Nadgryzam pierwszą truskawkę
już kapie czerwonym sokiem
rozbudza kubeczki smakowe
a oko cieszy widokiem

Komu truskawek miseczkę
tu ze śmietaną tu z cukrem
podaję też zmiksowane
z nadnaturalnym (!) jogurtem

Wybierasz miseczkę z cukrem
dlatego że jest największa
I sprawdzasz czy w kobiałeczce
przypadkiem zapas nie mieszka

A cukier chrzęści w zębach
mieszają się w ustach smaki
wiosna do ciebie przyszła
jak owoc do kobiałki

© Elżbieta Żukrowska 10.05.2018.
fot. z internetu

środa, 10 stycznia 2018

ŚNIADANKO DLA MŁODEGO




Śniadanko dla młodego

Proste zadanie - dziecku dać śniadanie!
Taty buzia uśmiechnięta,
choć po kuchni dziś się pęta,
bo dla prawdziwego chłopa
to śniadanie - nie robota!
Już smaruje chleb masełkiem
i herbaty kubek robi.
Jest patelnia, masło, jajko,
mistrz kuchni z taty wychodzi!
Lecz jajko spada poza patelnię,
a masło na niej się dymi.
Dziecko z pokoju tutaj przypełzło,
ryczy jak lew, choć jest mini!
Teraz już całkiem trzęsą się ręce,
a problem rośnie pod sufit!
Jajko nie wyszło, cóż może więcej?
W lodówce przecież się gubi!
Nie ugotuje kaszki czy płatków,
a dziecko kiełbasy nie chce.
Przypadkiem oko pada na musli
- lecz co na to dziecko?
Tato ociera pot z czoła - JE.

©  Elżbieta Żukrowska
fot. tematy.edziecko.pl
10.01.2018.

piątek, 8 grudnia 2017

WSPOMNIENIE O KARPIU




Wspomnienia o karpiu

Karp lubi pospać gdzieś w głębinach,
ale jak pośpi - to wypływa
i głodny łatwo chwyta haczyk
- a urosła z niego tłusta ryba.

Później popływa trochę w wannie,
zły, że tak mało ma widoków,
ale i tak mu głowa spadnie
i to w zasadzie bez wyroku...

I tak wstępuje w drugie życie,
pośrodku stołu dzielnie stanie
na wigilijnym rodzinnym szczycie,
gdzie już stanowi główne danie...

© Elżbieta Żukrowska
fot. JejŚwiat.pl

8.12.2017.

środa, 4 października 2017

NAJLEPIEJ PUMPERNIKIEL


Pieczenie chleba jest wyzwaniem.
Pieczenie chleba to czułość, rozmowa, cierpliwość i miłość.


Najlepiej pumpernikiel

Uwielbiam ciemne chleby,
ciężkie, wabiące specjalnym zapachem,
właśnie jak pumpernikiel lub żytni na miodzie.
Może być z dodatkami - śliwką bądź z orzechem.
Lecz nie chcę tego z zakalcem,
który to w brzuch "bodzie".
Nie chcę gliniastego, co tylko udaje,
że chlebem na kanapkę bywa polecony.
Prócz tego grahama - wiem, też bywa na miodzie,
lecz nigdy go nie nazwę moim ulubionym.

© Elżbieta Żukrowska
fot. wolewygodniej.pl

4.10.2017.

Przepis na
pumpernikiel i dżem cebulowo-pomarańczowy

CHLEB





CHLEB

Obłok jasnej mąki wciąż pachnącej polem,
a może wolnością, słońcem, kropelkami deszczu,
nasycony śpiewem skowronka jak solą,
bo ten smak najlepszy, co prawie jest pieśnią!

Bo to chleb z tej mąki! Bochny miodno-złote,
ówdzie z brązową skórką, kiedy orkiszowe,
albo żytem pachnące i z garstką orzechów,
i ziół, i innych nasion, słodkie a kwaskowe!

Żytni na miodzie, zwięzłe pumpernikle,
zwykły baltonowski albo mazowiecki,
świeże, gorące, pachnące! A nawet gdy czerstwe,
też dla naszych żołądków najlepsze i zdrowe.

© Elżbieta Żukrowska
fot. własna

4.10.2017.

wtorek, 13 czerwca 2017

TO NIE ŻART, A PROŚBA ŻARLIWA




To nie żart, a prośba żarliwa!

Panie Boże, ja do Ciebie dziś ze skargą.
I choć trudno wszystko w jeden szereg złożyć,
powiem prosto i najkrócej (sobą gardząc)
- zechciej wstrzymać mój apetyt, a daj pożyć.

Dobry Panie, wszak ja wiem, że to łakomstwo,
nam wskazałeś, że jest ciężkim przewinieniem
i do mego to należy obowiązku
zapanować nad nadmiernym tym łaknieniem.

Ale skoro mi tak trudno, nie dam rady,
więc do Ciebie idę prosto z moją prośbą,
a Ty, Panie, tak zadziałaj, aby sady
były dla mnie. Do ciastkarni wejścia zasłoń.

Czy to starczy, bym przestała tyć i rosnąć?
Czy wystarczy, bym wątrobę odciążyła?
Panie - pomóż! Bo ta prośba to nie żarty!
Na tym świecie trochę dłużej bym pożyła...

Widzisz, Panie, mam garść marzeń utajonych:
jakieś wiersze i powieści, życie wnuków...
No i słońce tak przyjaźnie grzeje kości...
Panie - weź łaknienie! I mnie za nie mocno ukórz.

© Elżbieta Żukrowska
fot. własna

11.06. 2017.

sobota, 25 lutego 2017

TO ON !





To on!

Nieduży. Wysmukły. I zielony.
Czasem kolcami naznaczony.
Zadziorny? - Nie, raczej wodnisty.
Choć bywa także gorzki...
Gdy "chory" - trochę szklisty.
Albo też się ślimaczy...

Lecz najlepiej wypada w biesiadach.
Szczególnie zaś letnią porą.
Niemal wszyscy na niego zwracają uwagę!
A do chleba ze smalcem -
wręcz koniecznie biorą!
Nietrudno rozpoznać o kim tu jest mowa,
szybko wzrasta apetyt,
nie da się uchować
O G Ó R KA.
Szczególnie, gdy jest małosolny
i do wódeczki wręcz w y b o r n y !!!

© Elżbieta Żukrowska 7.09.2016.
fot. z internetu

środa, 1 lutego 2017

KAWA? - TAK, KAWA!



Kawa? - Tak, kawa!

A jeśli kawa jest lurowata?
To karygodne pić cienką kawę!
O, wylej ją szybko i zrób nową,
bo lurą spsujesz sobie zabawę!
Zadrżała ręka, a może oko
i zwykłej miarki już nie wsypałaś,
zatem nie żałuj niesmacznych kropel
i zrób porządną, taką wspaniałą.
Niechaj zapachnie ci w całej kuchni,
albo w pokoju, w którym ją pijesz.
Bez kawy przecież jest zły poranek,
prawie udajesz, że wciąż tu żyjesz.
Nie musisz ciastka mieć do kawusi,
wystarczy grzanka (albo papieros).
Gdy dobra kawa wciąż ci się marzy,
to się za lurę nie zabieraj!

© Elżbieta Żukrowska 31.01.2017.
fot. Grażyna Hazeaux