Pokazywanie postów oznaczonych etykietą epitafium. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą epitafium. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 4 kwietnia 2023
NAMIASTKA POŻEGNANIA
Namiastka pożegnania - © Elżbieta Żukrowska
Sercem prosił o uśmiech, o pieszczotę dłoni,
sam łagodnym spojrzeniem wybiegał tajemnie,
ale świt nowym blaskiem już się nie zapłonił,
mgły szare nadciągnęły, tak jesiennie, sennie...
Drzewa stały w szarudze utrudzone deszczem,
ptaki zmilkły w gałęziach, smutne, nastroszone,
gdzieś uciekło słońce, przestraszone aurą,
Nawet myśli były smutkiem wyziębione.
Coś się skończyło.
W wiatru trzepocie uleciała dusza na niebieskie łąki...
Niespodzianie stała się zaledwie mitem.
Zblakłych wspomnień nitki - dodatek udręki
tego ostatniego poranka, w minutę przed świtem...
Choszczno, 4.04.2023 r.
fot. z internetu
piątek, 13 sierpnia 2021
BRZOZY SZUMIĄ ŁAGODNIE
Brzozy szumią łagodnie - © Elżbieta Żukrowska
Kiedy nad moim grobem zaszumią skromne brzozy,
a może jarzębina zaiskrzy koralami,
ty, miły mój kochanku, nie smuć się żadnej nocy,
wypij kieliszek wina, zamiast się smutkiem plamić.
W odległym raju cieni jest miejsce dla nas dwojga,
będę długo czekała, aż kiedyś do mnie przyjdziesz.
Tam pewnie nie raz jeden przypomni się historia
naszego romansu, gdy ziemia gada z niebem!
Niech smutek, żal i troska nie sięga twego serca,
niech nadzieja na nasze nieziemskie bytowanie
będzie niczym drogowskaz na resztę tego życia,
kiedy beze mnie musisz spełniać każde zadanie.
Będę patrzyła z góry, jak sobie radzisz z czasem,
jak trudzisz się dalej w samotnym zadumaniu.
Wiedz, że jesteś dla mnie niczym słodkie ptaszę,
któremu trzeba wygładzić drogę wiodącą do raju.
A jeśli czasem przyjdziesz pod brzozy zmierzchem szarym,
zapalisz na mogiłce światełko, że pamiętasz,
zakołysze gałęzią niczym wiatr figlarny,
zobaczysz w wyobraźni mą twarz uśmiechniętą.
Białystok, lipiec 2021 r.
fot. internet
czwartek, 11 lutego 2021
I CISZA JUŻ
I cisza już - © Elżbieta Żukrowska
A kiedy pociemnieją twoje źrenice,
kiedy w nich tylko ból i smutek,
od gorzkiej prawdy chciałbyś uciec,
bo twoje serce jak zepsute...
Odchodzenie zabiera nadzieję,
a może nawet ją uśmierca.
Dlatego cały świat ciemnieje,
kolor zostaje tylko w wieńcach.
Wtem śpiew się urwał albo utknął...
Ktoś rozmodlony wciąż nad grobem.
Tak trudno odejść. I zostać trudno...
A w górze cicho szumi modrzew.
Choszczno, 10.02.2021.
fot. z internetu
niedziela, 1 listopada 2020
Z DALA OD CMENTARZA
Z dala od cmentarza
Być może smutku łza popłynie...
Pełne cierpienia serce załka...
Za tym co jest, a co przeminie
szybciej niż morał w starych bajkach.
Tam, na cmentarzu, czas się kończy,
lecz każdy zostawia cząstkę siebie
w nieujawnionej głośno myśli,
w każdym westchnieniu oraz śpiewie.
Dziś, zapalając świeczkę w oknie
(cmentarze wszak odrutowano),
wspomnienie obok kwiatów moknie,
tych, co nam stawiać nie kazano...
Zmienia się to, co niezmienialne.
Burzy umysły i uczucia.
Daremny trud, wysiłek pragnień,
ale nie dajmy się ogłupiać!
Chryzantem zapach, dymek zniczy,
nasze wspomnienia i modlitwy -
tego nam nikt już nie odbierze.
Nikt naszych westchnień nie policzy.
Choszczno, 1.11.2020 r.
fot. z internetu
czwartek, 7 listopada 2019
ELEGIA NA ŚMIERĆ ŁABĘDZIA
Elegia na śmierć łabędzia
Granatowe morze, jasne bryzgi piany,
ochrypły krzyk mewy na zimnym błękicie,
to niebo o lepsze dziś walczy z chmurami,
zmusza je do ustępstw, bo chce być odkryte.
Konający łabędź słania się wpół żywy,
już oko zamglone i sił wcale nie ma,
wtulić by się jeszcze w spokojny brzeg siwy
- życie zeń uchodzi, znieruchomiał, kona...
A morze mu szumi ostatnią pieśń tkliwą,
żarliwe wspomnienie swobodnych przestrzeni.
Zaś inne łabędzie ku bieli się chylą,
zranione tą śmiercią, zamknięte w milczeniu.
Przestał być fregatą - śnieżną, piękną, dumną.
Płynie w inne światy poszumem żegnany.
Czy tam wody dadzą spokój białym piórom,
czy znajdzie swobodę przestrzeni zuchwałych?
A na brzegu stadko braci posmutniało,
z bezsensowną śmiercią nie mogąc się zgodzić
i tylko wymownym milczeniem żegnało.
Na niebiańskich wodach już nie zazna grozy.
© Elżbieta Żukrowska
Choszczno, 6 listopada 2019 r. - ostateczna redakcja 12.11.2019 r.
fot. Pixabay
Etykiety:
epitafium,
przyroda,
refleksyjny,
ZWIERZĘTA
sobota, 5 października 2019
GDZIE JEST PRAWDA?
Gdzie jest prawda?
Dość mam pożegnań smutkiem tkanych,
a tu znów nuta - że nie żyjesz...!?
Że Pan cię zabrał na swoje łany,
że ziemskie ciało całun kryje...
Wspomnienie łka pośpiesznie, ostro!
Mgła chce do oka... Już zamglone.
Jak z bicza strzelił - życie przeszło,
a miał być zwrot na drugą stronę...
Już nie przyniosę ci chryzantem,
tu, na papierze, je wybrałam,
bo zaskoczyłeś swym odejściem...
więc ja ten wiersz... pamiątka mała...
Chcę, abyś wiedział, że pamiętam,
że dobre słowa jak drogowskaz.
Być może będą inne święta,
bo przecież z martwych możesz powstać...
© Elżbieta Żukrowska 5.10.2019 r.
minęło osiem miesięcy z "kawałkiem"
fot. z internetu - podpis jest pod zdjęciem
poniedziałek, 14 stycznia 2019
... NA ŚMIERĆ PREZYDENTA
.... Na śmierć Prezydenta
Śmierć.
Otulona szarymi mgłami
kroczy dumnie środkiem ulicy.
I wyciąga rękę. I plami.
I bezgłośnie do kogoś krzyczy.
A ten Ktoś pada jak żniwne kłosy...
I zasłona już na Nim biała,
chociaż szron nie wybarwił Mu włosów,
nawet świeca w połowie jest cała...
Jednak płomień już zgasł. Ścichło serce.
Krew nie tętni. Śmiertelne jest łoże.
Odszedł już.
Buntu w nas coraz więcej.
Kto dał prawo ugodzić Go nożem?
© Elżbieta Żukrowska 14.01.2019.
fot. z internetu
poniedziałek, 26 listopada 2018
POŻEGNANIE. OSTATNIE.
Pożegnanie. Ostatnie.
Nic mi nie jest, nic. Tylko w ciszę wsiąkam.
Jest dzień, w którym nie chcę wypowiedzieć słowa.
On nie pachnie mi teraz jak letnia poziomka.
I nie kusi nadzieją - a raczej ją chowa.
Odeszła Hania. Nic się nie zmieniło.
Za oknem zwyczajnie poćwierkują wróble.
Ktoś kogoś dalej kocha - bo ważna jest miłość.
Tylko Hani nie ma. Na wszystko za późno.
Odeszła sama, ale nie ma Jej dwa lata.
Zaś czas dzisiejszy poranek doradził.
Słońce zaświeciło w oczy - pożegnanie świata,
życia, obrazów, rodziny - promień poprowadził.
© Elżbieta Żukrowska 26.11.2018.
fot. własne
Etykiety:
epitafium,
wiersze specjalne,
życie na marginesie
piątek, 30 września 2016
NA POŻEGNANIE ROBERTOWI P.
Na pożegnanie Robertowi P.
Przyszła zbyt szybko
Niezapowiedziana
Wstrząsnęła całą rodziną
Parka dzieci i żona
Dlaczego tak szybko odszedł
Dlaczego właśnie on zginął
I pochyliły się drzewa
przed majestatem śmierci
Ognik zniczowy pełga
czasem na wietrze zaskwierczy
Cóż wszystko to wobec żalu
jaki dosięgnął rodzinę...
zaledwie trzydzieści trzy lata
wyszedł rankiem
i już nie wrócił
Zginął
© Elżbieta Żukrowska 29.09.2016.
fot. Robert P.
piątek, 11 grudnia 2015
WSPOMNIENIE WNUCZKI
Wspomnienie Wnuczki
dla Ireny Pietury
Czasem samotna łza... a czasem potok...
Nie zawsze można nad tym zapanować.
Na sercu został wciąż żałobny otok.
Tak trudno nowe dni pokolorować!
Na grobie stawiasz znicze oraz stroik
- w czas święta nowe zdobienia mogiły.
W domu samotność z mocą niepokoi,
odciąga myśli i wysysa siły...
Gdyby Kochanie twoje nadal było,
gdyby to dla Niej strojenie mieszkania!
Wraz z Jej odejściem wszystko się zmieniło,
Wraz z Jej odejściem wszystko się zmieniło,
czujesz się mocno przez los oszukana.
Cóż może znaczyć w domu zapach jodły?
I kolorowych ozdób blaski niczym flesze?
To ci nie zwróci ukochanej Wnuczki,
ledwie przypomni spacery po lesie...
Już wydobywasz swe skarby ukryte,
drogie pamiątki, jak szatki jedwabne...
Strach, aby nigdy nie były rozmyte,
a brzmiały dźwiękiem czystym i dokładnym.
© Elżbieta Żukrowska 11.12.2015.
fot. Irena Pietura
fot. Irena Pietura
niedziela, 29 marca 2015
BIAŁA LILIA
Białe lilia
Ktoś liczył godziny do zmierzchu,
a nieco później przez noc aż do rana
i żadna nie zabrzmiała miłości pieśnią,
nikt nie wyszeptał "moja kochana".
Życie przepłynęło aż nazbyt szybko,
wieczną krzątaniną czas dni odmierzał,
oczy skierował tam, gdzie już leżą
gałązki jodły i szepczą się pacierze...
A brzozy szumią pieśń o przemijaniu,
opowiadają chwałę zasłużonych,
ktoś znicz zapalił, przyniósł chryzantemę.
A na tej mogile - biała lilia leży...
© Elżbieta Żukrowska 23.01.2015.
Fot. z internetu
wtorek, 17 lutego 2015
OSTATNIE POŻEGNANIE
OSTATNIE POŻEGNANIE
Przez zimowy cmentarz płynnie pieśń długa
i aż do grudek ziemi spada i się kłoni
- bliscy oddają Bratu ostatnią posługę,
to jest jak pożegnalny szczery uścisk dłoni.
Na świeżej mogile rozkwitają kwiaty,
Na świeżej mogile rozkwitają kwiaty,
a płomyk zniczy chwieje się na wietrze,
wiatr szarfy układa, rozchyla wiązanki
i modlitewne westchnienia aż do nieba niesie.
To, co zebrane przez całe życie
To, co zebrane przez całe życie
- jako biała dusza na zielone łąki
płynie w rytm słów "wieczny odpoczynek"
i w cieniu Pana rozkwita niczym świeże pąki...
© Elżbieta Żukrowska 9.02.2014.
Fot z internetu
© Elżbieta Żukrowska 9.02.2014.
Fot z internetu
środa, 28 stycznia 2015
PAMIĘCI JERZEGO JOCHAJSKIEGO
Pamięci Jerzego Jochajskiego
Gdzie jesteś? Gdzie byłeś? Przemknąłeś pośpiesznie...
Nieważne, czy słońce, czy deszcz jest na dworze.
Ślady rozrzuciłeś, pomyliłeś i od dnia dzisiejszego
nie widać cie w szczytowym... w żadnym przecież oknie.
Którędy w tych bezdrożach?
Miałeś umęczone nogi.
Buntowały się ręce,
serce stanąć chciało...
Gdzie teraz świeczkę...
Twój świat pomieszany, lecz wreszcie niedzielny!
Pójdę więc za tobą, ominę burzany...
Tylko ślad odczytam, już ten nieśmiertelny.
© Elżbieta Żukrowska 28.01.2015.
Fot. Thomas Uhtmacher
czwartek, 15 stycznia 2015
CHCĘ OD NOWA BYĆ RAZEM
Chcę od nowa być razem
(z opowieści pewnego pana - 30)
Chciałbym, aby niemożliwe już stało się prawem...
Lecz słońce nie sięgnęło zenitu dla ciebie.
Odtrąciłaś wszystko zostawiając gorycz,
w skargę zamieniłaś lot ptaków po niebie.
Nie pytałaś, co ze mną i ile wytrzymam...
Ile we mnie z kamienia, a ile miałkiej soli.
Teraz mi słońce czarno zaświeciło
i samotne czekanie tak okropnie boli...
Przecież wiedziałaś, jaka jest miłość.
I ile mego serca zawsze otulać cię mogło.
A jednak pozwoliłaś, aby się skończyło
to co najpiękniejsze - twego życia ciągłość...
© Elżbieta Żukrowska 15.01.2014.
Fot. Roman Hawryluk
piątek, 23 maja 2014
459//14. SPECJALNE POŻEGNIANIE
Specjalne pożegnanie
- przed ostatnią podróżą
Kochanej Krysi Żukrowskiej-Pulka
I już nadeszły chwile dramatycznych gestów,
strach, niepokoje, zbyt długie czuwanie...
A bokiem ciągnie cisza bez ziemskich szelestów,
jest pogodzone z Panem ciche umieranie...
Jednak nie pojmuję życia dróg pokrętnych.
Dlaczego z pierwszego szeregu najlepsi odchodzą?
Czy to na wojnie, czy w życiu przeciętnym
wołasz tych, Panie, którzy nigdy nie zawodzą.
Dla nas — pora pożegnania...
Na szpitalnej pościeli schorowane twarze,
ręce całkiem bezwładne i już nie badają...
Oczy w głąb zapadły i obraz się maże,
nawet otwartych powiek dziś nie utrzymają.
Odwiedzający dyskretnie hamują płakanie,
nawet udawany uśmiech tutaj nie zagości.
Ktoś mówi, że ta śmierć wcale niepotrzebna,
chora dopiero teraz miała porę na radości.
Lecz w Jej klepsydrze już się czas dopełnił.
Może te niebieskie łąki będą dla Niej milsze?
Może wreszcie spokój bez bólu i cierpień?
Życie i umieranie... Przejście w światy lepsze...
© Elżbieta Żukrowska 23.05.2014.
Fot. z internetu
Etykiety:
epitafium,
tomik 4,
wiersze specjalne
wtorek, 11 grudnia 2012
ŚMIERĆ MATKI 2012.12.06
ŚMIERĆ MATKI 2012.12.06
Myślę że dziś odeszła w ciszy.
Ubrała się w białą sukienkę,
Wyszła tylnymi drzwiami domu
W kwiecony grudniem ogród.
Jaki by to miało głębszy sens,
Budzić cały dom w środku nocy.
Pogrążone w błogim śnie wnuki,
Niepokoić lęk zmęczonego syna.
Ojciec już niecierpliwie czekał.
Chyba razem uknuli tą ucieczkę
I woleli, żeby też pozostała ona
Niewidzialna dla nikogo z obcych.
“Kosta irhes na me poristu ipe”-
Okrył ja szybko ciepłym płaszczem.
Przytulił potem mocno do siebie,
Oddalili się w nieznanym kierunku.
Sąsiad widział dziwnie ubraną parę,
Możliwe, żeby tak szli w środku zimy?
Z niepokojem zbliżał się spojrzeniem,
Ale w nim nawet cienia nie zatrzymał.
“Kosta irhes na me poristu ipe” - ”Przychodzisz, żeby mnie zabrać”. Tak powiedziała mająca 18 lat matka do ojca, dorosłego już mężczyzny. Potem byli Miłością…
© Telemach Pilitsidis 07/12/2012
.......................................................
Ode mnie (e.ż.) - Wzruszający, niezwykle piękny i tak wiele w nim miłości...
Zdjęcie z internetu.
piątek, 13 lipca 2012
588. JUŻ SAM
JUŻ SAM
Zatrzymam w pamięci echo twego śmiechu
I widok wiatru, który włosy złote czesze.
I twarz przepiękną, gdy biegłaś aż po brak oddechu
W miłosnym uniesieniu, że wyżej nie wzniesiesz.
I widok wiatru, który włosy złote czesze.
I twarz przepiękną, gdy biegłaś aż po brak oddechu
W miłosnym uniesieniu, że wyżej nie wzniesiesz.
Zatrzymam pod powieką twój obraz w negliżu,
Oczy pełne blasku, słonecznych iskierek...
Niekłamaną radość, gdy byłem w pobliżu
I od samego patrzenia już był w głowie szmerek...
Oczy pełne blasku, słonecznych iskierek...
Niekłamaną radość, gdy byłem w pobliżu
I od samego patrzenia już był w głowie szmerek...
Zapamiętam jeszcze, gdy przejęta trwogą
Pielęgnowałaś mnie jasna, choć serce jęczało...
Każdego dnia przynosiłaś nadzieję — jak odzew
Dla chorego serca, które powstać chciało.
Pielęgnowałaś mnie jasna, choć serce jęczało...
Każdego dnia przynosiłaś nadzieję — jak odzew
Dla chorego serca, które powstać chciało.
Odeszłaś nagle, niespodzianie — śladu zapowiedzi!
Dziś byłaś — jutro sen prosto do nieba...
Zostało mi tylko dawne kroki śledzić,
Krzątając się po domu — trzeba czy nie trzeba...
Dziś byłaś — jutro sen prosto do nieba...
Zostało mi tylko dawne kroki śledzić,
Krzątając się po domu — trzeba czy nie trzeba...
© e.żukrowska 10.lipca 2012.
Zdjęcie zapożyczone z internetu.
Etykiety:
epitafium,
Tomik 3,
wiersze,
życie na marginesie
piątek, 30 marca 2012
293. SAMA
SAMA
- do Yvonne Plewickiej
Dałam Ci siebie.
Dałam Ci każdą myśl.
Ale Ty brać nie chciałeś,
Nie chciałeś do mnie przyjść.
A może tylko zapomniałeś...
Dałam Ci siebie.
Dałam Ci wspólne chwile.
Ale Ty brać nie chciałeś,
Już za daleko byłeś,
Już się nie wracałeś...
Dałam Ci siebie.
Dałam Ci swoją duszę.
Ale Ty brać nie chciałeś,
Odrzuciłeś mi ją...
Już się nie obejrzałeś.
Nie wiem gdzie jesteś.
Czy Tobie tam ptaki śpiewają?
Czy w tamtym innym kraju
Są jakieś ptaki?
Bo u mnie słońce zgasło.
Żal i gorycze nadciągają.
Szarość i kir na wiele dni,
Może na zawsze...
el.żukrowska 29.marca 2012.
W DNIU 29 marca 2012
MOJA WIRTUALNA PRZYJACIÓŁKA STRACIŁA UKOCHANEGO MĘŻA..
poniedziałek, 26 grudnia 2011
60. MOJA KOCHANA
MOJA KOCHANA
Zatrzymaj mnie w tym patrzeniu niezbornym, niezdarnym
powiedz, że sobie fantazje jakieś tylko wymyśliłem
powiedz, że uległem złudzeniom, omamom
powiedz, że ty wciąż czekasz i że wierzysz w miłość
powiedz, że zaraz dalej pójdziemy spacerkiem
tamtą alejką, gdzie słowa o miłości szeptem...
że i dla ciebie to ważne jest miejsce
takie nasze sanktuarium, nasze Jeruzalem...
Powiedz, że wieczorem gdy słońce uciekło
innym ludziom świecić, rumianki malować
ty masz swoje ryciny zdobione stokrotką
i dla mnie schowane na życie, te nowe...
Powiedz, czy teraz, gdy blaski niebiańskie
gdy inne ogrody ciebie otaczają... będziesz czekała?
Zatrzymaj dla mnie miejsce o specjalnej krasie
wcale się nie zmienię — byś mnie rozpoznała...
Zatrzymaj to miejsce u swojego boku...
gdy słońce ucieknie, gdy już będzie trzeba...
przybędę malować bialutkie stokrotki
na drugiej stronie Twojego nieba...
Jeszcze gest pożegnania, taki ostateczny...
kwiaty powiązane wstążeczką żałoby...
I to ciche wspomnienie przez łzy ukrywane
— chcę zachować twój obraz piękny i pogodny...
© el.żukrowska 26.12.2011.
© Obraz - Hanna Moczydłowska-Wilińska
Etykiety:
do obrazów Hani,
epitafium,
I tomik,
wiersze
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















