poniedziałek, 16 listopada 2020

*** (Krzyczała głośno... )

 





*** - © Elżbieta Żukrowska 

Krzyczała głośno - drań, drań, drań!
Śmiech się zamienił nagle w łzy,
na ziemię spłynął biały szal,
jak ślady śniegu. Albo mgły.

Wszystko minęło, drżała dłoń.
Myśli opadły w bezwietrzną ciszę.
A ten wewnętrzny krzyku szał
wciąż jeszcze szarpie i kołysze...

Choszczno, 10.09.2020 r.
fot. własne

niedziela, 15 listopada 2020

NIE UFAM

 


Nie ufam - © Elżbieta Żukrowska

Rwać zasłonę i zobaczyć inne światy, 
co ukryte, co zamknięte niczym w sejfie.
A ty do mnie się uśmiechasz "na bogato"
i oczyma mówisz, że jest idealnie.

Zaufanie znów kołysze się nieznacznie,
a niteczka jego cienka niczym włos.
Czy ci ufam? Tego już nie rozgraniczę,
nie znam prawdy, nie wiem, gdzie jest pusty kłos.

Bo choć bardzo chcę zaufać bezgranicznie - 
inną bajkę podpowiada cichy głos.
Doświadczenie to jest to, co tu się liczy,
nie pozwala, aby ktoś nas brał pod włos.

I choć gęsto mówisz do mnie o uczuciach,
choć zapewniasz, jak goreje twoje serce,
to ja myślę, że już wcale mnie nie słuchasz -
do pościeli chciałbyś zbliżyć się najprędzej. 

Choszczno, 4.11.2020 r.
fot. Pixabay


RAZEM

 






Razem - © Elżbieta Żukrowska 

A jeśli jeszcze weźmiesz mnie w ramiona...
O wcale nie wiem, czy już strach pokonam.
Łowiąc ustami czarowne doznania,
swoimi dłońmi będę oszałamiać...

Ile pragnienia, najczulszej miłości,
spłynie we wnętrza, gorącem zagości...
Zatem całuję, szalona, najsłodziej,
rozkoszny spazm uczuć niech po ustach brodzi.

Odważny dotyk, czuły, pełen adoracji,
niech nie krępuje głębi penetracji!
Niech w oczach iskry zapali niezwykłe,
a w chwili uniesienia wzajem imię krzyknie....!

Choszczno, 10.11.2020 r.
fot. Gentleman Night

piątek, 13 listopada 2020

PATRZĄC NA TELEFON

 





Patrząc na telefon - © Elżbieta Żukrowska

Dlaczego milczysz, mój kochany? Co cię teraz ziębi?
Dzień za dniem, dzień za dniem ginie w mroku.
Aż serce chce płakać i woła  gdzieś z głębi.
Wiem, a w zasadzie domyślam - dalej ani kroku...

Skoro tak - to trudno. Tu słońce zachodzi.
Milczysz dalej... ja wiem - bez powrotu, kochany.
Choć było nam tak dobrze - teraz tylko zwodzisz...
Zapragnąłeś nowej kobiety i głębokiej zmiany.

Nie, nie połykam łez i nie stoję w oknie.
W książce o miłości dziewczyna jest silna.
Nie rzuci się w inne ramiona. I nie rzuci z mostu.
Obiecała sobie, że tę rundę wygra.

Choszczno, 28.10. 2020 r.
fot. Desertroze

czwartek, 12 listopada 2020

"KOCHAĆ, JAK TO ŁATWO POWIEDZIEĆ"...

 



"Kochać, jak to łatwo powiedzieć"... - © Elżbieta Żukrowska

Zakochałam się w tobie. Wczoraj.
Ale to zupełnie niepotrzebna chwila.
Po co mnie strzała amora trafiła?
Teraz nocami będę łkać.

W dzień zechcę w oczy patrzeć, 
ale nie zdradzę się i pół-słowem,
bo całe uczucie jakby w zmowie,
a życie? Nie zechce ciebie dać...

Poznaję to, w co nie wierzyłam,
że od jednego spojrzenia mgła.
Jak to się stało? Czyżby w snach?
Zaczarowane wino piłam...?

Choszczno, 30.10.2020 r.
fot. własne

środa, 11 listopada 2020

"CZY TE OCZY...?"

 


"Czy te oczy...?" - © Elżbieta Żukrowska

"Czy te oczy mogą kłamać" - pytała
samą siebie, zapatrzona w zdjęcie pana.
Przez niego była niczym oszalała,
zaczepiona na niteczce cienkiej,
a odejść nie mogła. Drżała.

"Czy te oczy...?" Mogą, mogą.
Kłamią śmiało i uparcie.
Uwodzą jedną, dwudziestą, setną,
chcą tych najlepszych, a sami nic warci!
I gdy są pewni, że im nie uciekną
- już szukają następnej partii.

"Czy te oczy...?" Zapatrzona, zasłuchana,
uwierzyła w każde kłamstwo!
Tak zgodziła się na dramat,
na oszustwo i szalbierstwo.
Potem długo stała sama
w drzwiach otwartych  na... manowce.
Jakiś ptak się z niej naśmiewał,
księżyc jej pogroził palcem.
Wiatr do ziemi drzewa giął...

Choszczno, 7.11.2020 r. 
fot. własne

wtorek, 10 listopada 2020

TEJ NOCY...

 



Tej nocy... - © Elżbieta Żukrowska

Marzyłam tej nocy najsłodziej o tobie,
o ustach gorących, a dłoniach w pochodzie,
o słowach najczulszych, szeptanych cichutko,
o palcach we włosach, o spotkaniu jutro...

I z marzeń tworzyłam barwne korowody,
mieszankę z północy dla naszej ochłody,
a drugą z południa, gdzie kwiat pomarańczy,
gdzie motyl przysiada i z gałązką tańczy.

Wierzyłam tak bardzo, że coś nam się spełni...
Ale los zazdrosny odsunął, oczernił.
Nikt już mnie nie woła i słodko nie pieści,
nie bierze pod skrzydła, nie tuli do piersi...

Choszczno, 5.11.2020 r. 
fot. własne

NIE ŁATWO JEST ŻYĆ...



Nie łatwo jest żyć... - © Elżbieta Żukrowska

Ścigam cię myślą. Samotność drażni.
Lecz drzwi zamknęłam. Koniec przyjaźni.

Miłość to mrzonka i poetów wymysł,
która w nas tylko gorycz uczyni.

Wyrzucam zatem te zwiędłe kwiaty.
Tutaj potrzebny jest życia zastrzyk.

I już wydaje się, że jest prosto.
Byle nie skakać. Z tamtego mostu.

Patrz - rozsypały się w proch nadzieje.
Miłości nie ma. A właśnie dnieje.

Ze świec zostały ledwie ogarki
i już nie będzie następnej randki... 

Choszczno, 30.10 2020 r. 
fot. własne

poniedziałek, 9 listopada 2020

OSTATNIA SZANSA

 


Ostatnia szansa - © Elżbieta Żukrowska

To miała być twoja ostatnia szansa.
Los tak przewrotnie nami pokierował,
że to co pierwsze - już było ostatnie
i w dziwny bełkot pozamieniał słowa...

Nie będzie powrotu w gorące lata,
nie będzie nikt odgrzewać starego obiadu. 
Uczucia twoje wyschnięte jak trzaska,
nie mają we wnętrzu pożywnego miodu.

Może piłeś za dużo lub brałeś opiaty,
w sumie przekroczyłeś przyzwoite bramy,
zamiast kochać kobiety - sam lazłeś za kraty,
zniewolony obsesją, w nałóg zaplątany.

Choszczno, 3.11.2020 r. 
fot. z internetu

MGŁA I SEN

 



Mgła i sen - © Elżbieta Żukrowska 

Przyszła mgła - zmieniłem kurs,
lecz nic złego się nie stało.
Chciałem tam, a płynę tu.
I wspomnienie nadleciało...

Świece dwie, majowy sen,
a w kielichu wino skrzy się.
Czar już jest i lodów krem,
my we dwoje sami w lesie.

Dziś nie dla nas palmy drżą
i ta bryza też nie dla nas.
Urwał się wspomnienia dym
i nadzieja uleciała...

Już nie wstanie dla nas świt,
mgła zasłania wciąż horyzont.
Uczuć wir, wspólny sen -
w niepamięci utonęło.

Choszczno, 4.11.2020 r. 
fot. Łukasz Żukrowski

niedziela, 8 listopada 2020

ZNIEWOLONA

 


Zniewolona - © Elżbieta Żukrowska

Nikt nie uczył miłości - a padały słowa,
które otulały, były jak modlitwa.
Chciałaś być zniewolona, chciałaś by całował,
abyś w jego ramionach doczekała jutra.

Już wiedziałaś - uczucia to nie jest zabawa,
mogą ranić jak sztylet lub opatrzyć rany.
Wszystko w rękach tego, kto prawdziwie kocha
i twoich - gdy w emocjach otwierasz swe bramy.

Pozwalasz, by lgnąc do ciebie wibrował afektem,
by przywiązanie ciasno w pasją się splatały,
by w krzyku spełnienia wybrzmiała namiętność,
dzięki której dusze w jedno się scalały...

Choszczno, 7.11.2020 r.,
fot. z internetu

TAKI NIEPOTRZEBNY KONIEC

 
Taki niepotrzebny koniec - © Elżbieta Żukrowska



Ty wiesz i ja wiem - noc zagania pustkę w sen.
W grube mury przyjdzie mrok i podzieli ze mną szok.
Bo samotność nocą łka - bardziej gorzko niż za dnia,
bo samotność toczy głaz i nie raz, nie raz, nie raz!

Noc zagarnia pustkę w sen... Może da nam dobry dzień?
Gdy utrąci struny krzyk - może już nie przyjdzie nikt?
Zapewniałeś, że odchodzisz tylko na malutką chwilę.
Ale stało się inaczej. Głupie serce już nie bije...

Choszczno, 4.11.2020 r.
fot. własne


sobota, 7 listopada 2020

ŻEGNAJ MIŁY, JUŻ CZAS

 





Żegnaj miły, już czas - © Elżbieta Żukrowska

Jeszcze spojrzę ci w oczy, 
potem westchnę w ukryciu,
ty nie musisz nic wiedzieć
o dzisiejszym mym życiu.

Może chciałam tak kochać,
może ciebie czekałam,
ale wszystko przepadło
- już cię z inną widziałam. 

Nie zdradzę się z zazdrością,
nie pobiegnę za tobą,
nie pogryzę paznokci
- pozostaną ozdobą.

Dziś czy jutro - nieważne,
ale inną się stanę
i nie będę daremnie
wyczekiwać na planie.

Nie przybiegnę z herbatą 
i nie zgrzytnę zębami,
zrobię wszystko by inny
pan obsypał różami.

A ty patrz i się wściekaj,
lecz nie musisz żałować.
Z tobą właśnie skończyłam, 
innych będę całować. 

Choszczno, 7.11.2020 r.
fot. własna

piątek, 6 listopada 2020

SIEDEM

 


Siedem - © Elżbieta Żukrowska 

Zgubiłeś siedem pragnień,
szczoteczkę i parasol.
I jeszcze rękawiczki. 
I dobrych myśli zasób.

Zgubiłeś siedem pragnień 
i zapomniałeś drogi.
Twoje oczy dziś smutne, 
a miałeś też przestrogi...

     Przecież nazywałeś ją
     swoją miłością.
     Krzyczałeś - KOCHAM, KOCHAM!
     Krzyczałeś - TYLKO MOJA!

Ręce nadal ci drżały
niezgodnie z rytmem krwi.
I byłeś jak szalony,
śmiały, nagle nieśmiały.
I znów krzyczałeś głośno
KOCHAM CIĘ
i Z TOBĄ TYLKO CHCĘ ŻYĆ!

     A jednak nie kochałeś.
     Straciłeś ją, bo chciałeś. 
     Odeszła w sen głęboki.
     Sama odeszła w sen.

Choszczno, 6.11.2020 r.
fot. własne

OSZUSTWO ZAMIAST UCZUCIA

 





Oszustwo zamiast uczucia - © Elżbieta Żukrowska 

Jestem smutna i smutkiem
dziś spływają me wiersze,
melodie, których słucham,
Gdzie słowa najpiękniejsze...?

Wszystko się nam skończyło,
zanim się rozpoczęło.
Uczucie wybuchło nagle,
a coś mu tlen odcięło...

Nie płonie żywe ognisko,
nie kołysze się płomyk
bo przecież jest po wszystkim,
nie stykają się dłonie.

Ktoś ciepło patrzył w oczy - 
lecz oczy też kłamały,
ktoś szeptał słowo "miłość"
nadzwyczaj przy tym śmiały.

A uczucia nie było.
Oszustwo, bzdury, kłamstwa.
Mowa o zaufaniu
była jawnym zuchwalstwem.

Choszczno, 6.11.2020 r.
fot. Władysław Zakrzewski

czwartek, 5 listopada 2020

PRAWIE GIGI L' AMOROSO

 





Prawie Gigi L'Amoroso - © Elżbieta Żukrowska

Taki był miły, taki był śliczny,
dwa razy dziennie pisał do ciebie,
a ty szczęśliwa patrzyłaś w zdjęcie
i się wznosiłaś prosto do nieba!

Jednak to szczęście nie trwało długo.
Wnet okazało się, że to nie książę.
Koń padł mu w drodze, sam został sługą,
do żony pieszo teraz podąża.

Ty się uśmiechasz gdzieś zza firanki,
bo przewidziałaś to zakończenie,
on chciał uchodzić za macho-Franka,
a nie był nawet jego pół-cieniem!

Kłamca i natręt żądny zabawy
i zadufany za bardzo w sobie,
tak chciał uwodzić jak Amoroso,
lecz tu kariery właśnie nie zrobił.

Polskie kobiety, niby uległe,
gdy podejmują takie podchody,
mają też swoją tajną strategię
i wiedzą na co wyrażać zgodę.

Nie dla nich puste są farmazony,
kłamstwa i głupie wytłumaczenia,
bo one wiedzą, że nawiedzony
chce wykorzystać najwięcej niewiast.

Czasem wystarczy mocno coś wyrzec,
a czasem trzeba strzelić lejcami.
W najgorszym razie poderwać nogę
i kopnąć choćby w... męski dynamit!

Choszczno, 5.11.2020 r.
fot. z internetu

środa, 4 listopada 2020

ZANURZONE W TĘSKNOTACH

 Zanurzone w tęsknotach - © Elżbieta Żukrowska

Już usłyszałeś nocne loty ptaków,
dzień był przyjemny, a ten który wstanie...?
Tęsknie za tobą sercem nieustannie.
Zniknąłeś z oczu. To marsz na wygnanie...?

Piszę do ciebie dzisiaj list za listem,
ale przekleństwo stawia im zaporę.
Ty mnie nie czytasz, bo słowa nie przyszły,
a jakieś zgrzyty przerwały rozmowę.

Z poprzednich listów wiem, że i ty tęsknisz.
Wspominasz z łezką lasy purpurowe,
polskie, jesienne, w mgle niczym siwizny,
z nadciągającym coraz większym chłodem.

Już nie ma miary dla tęsknot i uczuć.
Bywa, że serce nagle bić przestaje.
Szarpane bólem, co się znów zagnieździł,
wyje tak długo lub... pada pod zawałem...

Choszczno, 3.11.2020 r.
fot. własne

UWODZENIE

 

Uwodzenie - © Elżbieta Żukrowska

Kiedy w tęsknoty chaszcze wchodzisz,
kiedy jest w tobie głód miłości,
zbyt łatwo dajesz się uwodzić,
on zaś wygodne gniazdko mości.

Jednak dla kogo jest wygodne?
Komu przyniesie ukojenie?
Przecież nie tobie - choć ostrożnie 
podchodzisz tam, gdzie uwielbienie.

Bo słyszysz mowę zbyt przesadną,
wszystkie te kocham, wielbię, proszę,
a nie chcesz by tobą zawładnął
amok miłości za trzy grosze.

On ci funduje już banały,
a każdy w złotko zawinięty,
uwodzi w sposób doskonały,
wszak to na ciebie ma przynęty.

Dobrze, że masz już doświadczenie,
korzystaj, gdy daje sygnały.
Musisz uważać - bez wątpienia -
jego wysiłki nie zmalały!

Choszczno, 31.10.2020 r. 
fot. Gentelman Nicht

wtorek, 3 listopada 2020

GDZIEŚ TAM...

 


Gdzieś tam... - © Elżbieta Żukrowska

Gdzieś tam się rodzą nowe wiersze,
świat nadal trwa, a słońce świeci,
co w życiu teraz najpiękniejsze?
Może łabędzie, może dzieci?
A może miłość?

Wszędzie rozpościera się czas dobroci,
nawiedza swoim pięknem ludzi,
naturę wplecie w swój warkoczyk,
dobrym owocem ręce budzi.
Na usta spada łyczek szczęścia.

Jeżeli znajdę czas dla ciebie  - to nie odrzucaj,
słowiańska dusza we mnie łka...
Raczej mnie całuj i przytulaj,
bo ile jeszcze zostało z tego dnia?
Ile zostało z mej urody?

A wiersze... One bardzo kłamią!
Traktują o zaprzeszłym szczęściu.
Głębią uczucia tylko mamią,
nie wspominają o odejściu!
W jesienne mgły... 

Piszę wierszyki. Opłakuję.
Czas ślizga przez puste korony,
kiedy wiatr liście obsypuje,
szepcze o przemijaniu nieuchronnym.
O nas. 

Choszczno, 3.11.2020 r.
fot. z internetu

poniedziałek, 2 listopada 2020

TEN UŚMIECH

 




Ten uśmiech - © Elżbieta Żukrowska

Ten uśmiech jest z krawędzi życia.
W głęboką przepaść spadnie ciało -
a tylko popiół ktoś rozsypał,
zaś dusza dalej wędrowała.

W czas trudny, w deszcz i w wiatr płochliwy
ktoś przecież wciąż wędruje groblą.
Czyżby czekały jakieś dziwy?
To niechby zabrał mnie ze sobą.

Dom dziś się dusznym miejscem staje.
Kurz i wirusy gęsto krążą.
Otwierasz okno przed tą zgrają,
może za okno wypaść zdążą...

A uśmiech blady, coraz bledszy.
Niech świt nadzieje nowe wskaże.
Cień samotności w niebo leci,
anioły smutne mają twarze.

Choszczno, 1.11.2020 r. 
fot. z internetu

niedziela, 1 listopada 2020

Z DALA OD CMENTARZA

 

Z dala od cmentarza

Być może smutku łza popłynie...
Pełne cierpienia serce załka...
Za tym co jest, a co przeminie
szybciej niż morał w starych bajkach.

Tam, na cmentarzu, czas się kończy,
lecz każdy zostawia cząstkę siebie
w nieujawnionej głośno myśli,
w każdym westchnieniu oraz śpiewie.

Dziś, zapalając świeczkę w oknie
(cmentarze wszak odrutowano),
wspomnienie obok kwiatów moknie, 
tych, co nam stawiać nie kazano...

Zmienia się to, co niezmienialne.
Burzy umysły i uczucia. 
Daremny trud, wysiłek pragnień,
ale nie dajmy się ogłupiać!

Chryzantem zapach, dymek zniczy,
nasze wspomnienia i modlitwy - 
tego nam nikt już nie odbierze.
Nikt naszych westchnień nie policzy. 

Choszczno, 1.11.2020 r.
fot. z internetu

Morze Północne - wspomnienia z wycieczki

 





fot. własne

PLATONICZNIE

 


Platonicznie - © Elżbieta Żukrowska

Ta nowa miłość - cóż mi da?
Czy wielkie szczęście, czy cierpienie?
Czy warto nadal płynąć w snach,
znajdując więcej, niż marzenie?

Wspinając się po pędach róż
(a może to jest dzikie wino?)
do okna jej, do loży muz,
nie spadać w nicość i nie zginąć.

To nowa miłość. Jest niewinna.
W zasadzie czysto platoniczna.
Pod białym żaglem się zrodziła.
I niech zostanie tak liryczna.

Choszczno, 30.10.2020 r.
fot. własne

piątek, 30 października 2020

DOBRE NA DESZCZ

 
Dobre na deszcz - © Elżbieta Żukrowska



Pelerynę trzeba mieć. I parasol.
Dobre buty, te nieprzemakalne.
By się nie chciał do nas tulić wirus,
bo z wirusem to nie jest zabawnie.

Grog. Dobrze mieć pod ręką składniki,
by po spacerze zrobić ten specyfik
i odkrywszy zbawczą moc kocyków,
łyknąć trochę dla dobrych wyników.

No, nie wypada pić go w samotności,
więc przyjaciel niechaj wpadnie w gości
i opowiadając wspaniałe historie,
może wskrzesi dawne euforie...?

Bo przyjaciel to cenny nabytek.
Porozmawia, przyniesie garść frytek. 
Gdy zapragniesz - zostanie też na noc.
Prawda - jak łatwo wpaść w amok... 

Choszczno - 30.10.2020 r.
fot. Tapeta na telefon

czwartek, 29 października 2020

NIE !!





 NIE !!

Przestałam rozumieć co się dzieje z Polską.
Szczególnie poruszyła ta dzicz w kościołach.
jak to możliwe, że ludzie chcieli 
wszystkie nasze świętości tak spostponować? 

To było jakby piorun w rabarbar!
A ludzie już całkiem powariowali.
Pod ołtarz poszli protestować. Przeciwko czemu?
Mszy świętej odprawiać nie dawali.

Czy to jest racja? Czy tak jest dobrze?
Księża chyba pobladli w trwodze.
Lecz to nie byli z parafii ich wierni
a tylko elgiebetowska dzicz na wojennej drodze.

Ale co prawda i co mocno boli -
szariatu dla nas chcą mężczyźni.
Ktoś nie podrapał się po głowie
i z inkwizycją nową przyszli.

Lecz niebezpiecznie jest dla panów
deptać kobietom po odciskach!
Z tego powstanie może buchnąć,
wrzeniem ogarnąć miasta wszystkie. 

Minęły czasy zniewolenia,
dziś są kobiety bardzo światłe.
Gdy mówią "NIE" panom szalonym
jest to konkretne, jednoznaczne!

Choszczno, 26.10.2020 r.
fot. Pixabay

wtorek, 27 października 2020

CZEKAM NA CIEBIE JUŻ DNI KILKA

 


Czekam na ciebie już dni kilka - © Elżbieta Żukrowska 

Być może dzisiaj cię przytulę...
Wieczorem - proszę - bądź już moja!
W oczach zamglonych odnajduję
tych siedem tęsknot - jak we zdrojach.

Wiem, że ci trzeba moich dłoni
i pocałunków, i pieszczoty.
Dlatego kwiaty ci przynoszę,
uczuciem sypie niczym złotem.

A ty zaufaj mym ramionom
i moim słowom, gwiazdom nieba.
Jesteś tu dla mnie najważniejsza
i dam ci wszystko, czego trzeba.

Ty tylko otwórz się dziś na mnie,
pozwól się kochać i przytulać.
Będę całował twoje dłonie,
moją miłością cię otulał.

A kiedy rankiem zrobię kawę,
kiedy znów spojrzę w twoje oczy,
uwierzysz, że mówiłem prawdę,
że warto ze mną się zjednoczyć.

Chciałbym dla ciebie być mężczyzną,
który rozświetli sercem życie.
Inni gasili twoje światła,
ja - zapalę więcej niźli świecę. 

Choszczno, 27.10.2020 r.
fot. Gentelman Nicht

PRZYJACIÓŁECZKO MOJA

 




Przyjaciółeczko moja - © Elżbieta Żukrowska 
(dla Beatki) 

Staraj się kochanie, on czasem nawet
łezkę obetrze i... poda śniadanie.
Toteż o niego trzeba dbać, pogłaskać,
już nie wystarcza obcasami trzaskać.

Przytulić, pocałować, wysłuchać zwierzenia,
zapewne ma sporo do opowiedzenia.
A kiedy wypoczywa i nawet nie chrapie -
 można koło niego usiąść na kanapie.

I pomarzyć. A często nawet powspominać...
Czas wyleczył rany, lecz jako dziewczyna
pamiętasz inne słowa i inne zapachy...
Świeczkę zapaliłaś. Za całuśne czasy...

Choszczno, 26.10.2020 r.
fot. internet

poniedziałek, 26 października 2020

CZERWONA STREFA


 Czerwona strefa - © Elżbieta Żukrowska

Czerwień wybuchła niczym petarda
Strefa zakazów i ograniczeń
Wolność skończona i dalsza jazda
Bramy sumienia smagane biczem

Jest strach pełznący bez zatrzymania
Zawładnął całą strefą uczucia
Strach dla człowieka podły fałszywiec
A ile jeszcze zostało życia

Gnanie na oślep jakoś minęło
Nie ma szukania guza na głowie
I tylko straszne pandemii dzieło -
a do niebios prośba aby wyzdrowieć

Nie zachorować ocalić dzieci
Nie być przypadkiem nieuleczalnym
A modlitwami do góry wzlecieć
i nawet wszystkie wyśpiewać psalmy

Nic nie zostało prócz wiary w Boga
On jeden jeszcze może ocalić
Serce ogarnia ogromna trwoga
I jak czerwoną strefę obalić

Choszczno, 24.10. 2020 r.
fot. Pixabay

niedziela, 25 października 2020

KISZENIE KAPUSTY

 

Kiszenie kapusty - © Elżbieta Żukrowska

Ciężkie, twarde i zielone,
aż nóż trudno w główkę wbić!
Przecież dają się pokonać,
szatkowaniu nadać rytm.

Główka za główką, aż po głąb,
liście zmieniają się w... makaron
solą kamienną sypane są
z marchewką do beczki trafiają.

Za solą w beczkę wpada kminek,
garść pieprzu, lauru oraz ziela,
a później mocno trzeba bić, 
by soku wypłynęło wiele.

Trudno wytrzymać kilka dni
zanim - gazując - się ukisi,
na miskę kładziesz aby jeść
najlepsze nasze witaminki!

Choszczno, 25.10.2020 r.
fot. własne.

GDY JESIEŃ CAŁKIEM ZJESIENNIEJE

 


Gdy jesień całkiem zjesiennieje - © Elżbieta Żukrowska

Czas dziś dodaje dramaturgii,
wiatr zaś udaje, że jest duchem
i trzaska gęsto okiennicą,
lecz nikt nie będzie walczył w pluchę.

Już rozpadało się na dobre,
dzwoni w parapet, siecze szyby.
Czy to złe duchy zaglądają?
Chcą mnie przestraszyć nie na niby.

Koc, kaloryfer, grzane wino,
telefon, gdy dziewczyna śpiewa.
Dobrze w ciepełku... Choć wiatrzysko
wyraźnie na mnie się pogniewał.

Jesień zagania w ciepłe progi,
czasem zaprasza towarzystwo
i już nie liczysz wspólnych godzin,
i nie pociąga ciebie bistro.

Cóż, że wiatr szarpie okiennicą,
skoro dziewczyna mocno kocha.
Tuli się, mruczy i jest miło,
nawet kiedy z miłości szlocha...

Choszczno, 15.10.2020 r.
fot. własna

ZE WSZYSTKIM MOJA

 


Ze wszystkim moja - © Elżbieta Żukrowska

Nie daj się smutkom, moja miła,
nie wierz pożółkłym fotografiom.
Taka uroda nie przemija,
a nasza miłość bieli karty.

Zatem gdy sięgasz po albumy
to szukaj tam cudownych wzruszeń,
bo nasza miłość, moja miła,
jest jak najlepszy złoty kruszec.

Gdy wino nam zapachnie w dłoniach,
gdy płomień świec lekko filuje,
uśmiech mi ślij, kochanie moje,
bez twoich uczuć ja wariuję!

Choszczno, 15.10.2020 r.
fot. Gentelman Nicht

piątek, 23 października 2020

PIĘKNO MALARSTWA



Piękno malarstwa - © Elżbieta Żukrowska

Czai się w obrazie jak ostatnie słowo
niewypowiedziane może przestraszone
w lustrze odbite w oczach na nowo
zalśni diamentem przykryje... ogonem

Z palety wybrane najjaskrawsze barwy
w chaosie kolorów buchło supernową
nadzieja zatknięta na szczycie Pikardii
ale to przecież nisko przyziemnie poziomo

Gdzie obrazy więżą oczy oglądaczy
trudno się przesunąć do innego dzieła
szaleństwo kolorów nie puszcza zahaczy
i choć nienaturalne to głośno wybrzmiewa

Wielka zazdrość talentu inspiracji pasji
szukają dla siebie innej aranżacji
chcieliby tak tworzyć zachwycić przestraszyć
lecz nie umieją Zostają pod wpływem wibracji

Choszczno, 14.10.2020 r. 
fot. Telemach Pilitsidis

niedziela, 18 października 2020

SZTUCZNA PSYCHOZA STRACHU?

 




Sztuczna psychoza strachu? - © Elżbieta Żukrowska

Jedni się cieszą, drudzy płaczą...
Może się nigdy nie zobaczą.
Kordon pandemii ich podzielił
i w drogę nikt się nie ośmielił...

Tu - kwarantanna, tam - śmierć się wciska.
Wirus nie wraca do łożyska.
Płynie po nowym, rzeźbi wzgórza
- i czas niedobry się wydłuża.

Część ludzi krzyczy, że to głupstwo.
Że rząd nie umie zadbać równo.
Jednemu wolno, drugim - wara!
Tak dzielić ludzi się pozwala.

Są też pobici przez zwyrodnialców
(ktoś stracił nawet kilka palców),
za brak maseczki, choć doktory
dały świadectwo, że jest chory.

Nie ma to tamto, nie zarażaj!
Maska na mordzię i uważaj.
Astma czy koklusz albo psychol 
- maseczkę kładź, albo nie wychodź!

Choszczno, 11.10.2020 r.
fot. MZ

DZIWNY TY




Dziwny ty - © Elżbieta Żukrowska

Przecież widzę jak to jest
nie obetrzesz mi już łez
pędzisz tam gdzie drogi kres
Nikt cię dziś już nie powstrzyma
ani pierwsza ani inna

Gdy do baru wchodzisz ty
oglądają się dziewczyny
robią nadzwyczajne miny
chcą zagarnąć ciebie w kokon
już puszczają perskie oko

Za żywiołem pędzisz drogą
i powstrzymać cię nie mogą
żadne wichry żadna pogoń
Jesteś dziki i swobodny
tej wolności zawsze głodny

Czy cię kiedyś coś zatrzyma
Czy z westchnieniem powiesz "dość"
Dziś jest ta nie będzie inna
Dziś gdy życie dało w kość

Choszczno, 18.10.2020 r.
fot. Łukasz Żukrowski

sobota, 17 października 2020

NIEMIŁA FIZYCZNOŚĆ

 



Niemiła fizyczność - © Elżbieta Żukrowska

Co zrobić z sercem kiedy głupio boli
a żadne proszki nie niosą ulgi
i odpoczynek choć po mnie się toczy
to też nie gasi drażniącej smugi

Można przewietrzyć jeszcze mieszkanie
można się napić herbatki z miętą
ale nie daje ulgi mięśniowi
który łomocze kaskadą spiętą

Przecież to nie jest zauroczenie
bo nie o miłość wszak tu chodzi
ale o ulgę kiedy cierpienie
jest zbyt dosadne i mocno godzi

Przyjęłam nową dawkę lekarstwa
i ułożyłam się na podusi
Niechby wygasła ta bólu warstwa
bo nową skargę ze mnie wyrzuci...

Choszczno, 17.10.2020 r.
fot. choroby.sernior.pl

MIŁOŚCI

 





Miłości - © Elżbieta Żukrowska

Stało się dobro
Zło poszło w niepamięć
Ale pod skórą czai się niepokój
Co się wydarzy gdy mimo zastoju
wpadnie wiatr złości

Złości wrogości która wciąż dotyka
w wężach syczących
w plugawym języku
Zamiast zapach werbeny
po schodach pomyka
woń całkiem niemiła ostra 
jak oset w dotyku

Czemuż nasącza jadem nieufności
skoro nam ludziom miłości potrzeba
która wszystko uładzi
spisze nowe pieśni
łagodne i czułe i o smaku chleba

Choszczno, 17.09.2020 r.
fot. własne

... (Licząc na palcach...)

 




... - © Elżbieta Żukrowska

Licząc na palcach jednej ręki
a potem drugiej
chcę odpoczynku i chwili drzemki 
- choćby w psiej budzie
Sumuję treści te licha warte
ale obecne
dorzucam chmury smoliste czarne
z pieśni przedwiecznej
Jest galimatias ze słów rozmytych
pewnie nic wartych
i pogubione psy te ze smyczy
jak zgrane karty
Tu czas się dłuży albo rozmienia
całkiem na drobno
A ciemne włosy stały się białe
bardzo niemodne
Smutkiem zwiedzionym pustosłowiem
daremną męką
w soczystym krzyku nikt nie usłyszy
jak serce pękło

Choszczno, 19.09.2020 r.
fot. własne

piątek, 16 października 2020

ZOSTAŁAM SAMA

 





Zostałam sama - © Elżbieta Żukrowska

Nie powiem, abym się spodziewała,
czekała na to, pragnęła, chciała...
Łza potoczyła się smutna, szara,
srebrną od dawna już nie bywała, bo
 - zostałam sama.

Wiatr wył w kominie, gdzieś łamał drzewa,
gość uśmiechnięty do mnie nie zaszedł.
Tu komornika raczej się spodziewać,
dla mnie pozostał złych myśli pasztet, bo
 - zostałam sama.

Wyrzucić kubek? Żel do golenia?
Po co mi koc ten i pidżama?
Jemu tych rzeczy też nie potrzeba.
Ja tylko wspomnień zamykam magię, bo
 - zostałam sama.

Choszczno, 10.10.2020 r.
fot. własna

JEDNA MELODIA...



Jedna melodia... - © Elżbieta Żukrowska

Jedna melodia wpada w ucho, a druga nie.
Ta pierwsza porusza wszystkie emocje.
Dziewczyna chce płakać... i tańczyć też chce!
I ręce wyciąga! Czy tylko chce ostrzec?

Komu nadzieję lub nawet płomienne uczucie śle?
Czy zwodzi uśmiechem albo chce obdarować?
Zamieszanie jak wstążka wraz z wiatrem się gnie.
Uczuciem trzeba darzyć, nie pod korcem chować!

Choszczno, 12.10.2020 r.
fot. własne

środa, 14 października 2020

PO DRUGIEJ STRONIE WODY

To jest wiersz o konkretnej, prawdziwej sytuacji, o męce mężczyzny brutalnie odgrodzonego od ukochanej rodziny...



Po drugiej stronie wody - © Elżbieta Żukrowska

Noc przesiąkła mgłami
wiatr smutkiem szeleścił
On nie pamięta już
jak pachnie cynamon
jej włosy jej dłonie
jakie śpiewa pieśni
Po tamtej stronie wody
dziś zabrakło magii
tylko z dala jakby
płynie tętent koni

Padając na omszałe
skały przy urwisku
szukając pod stopami
niewielkich odcisków
wyzywał na walkę 
ten świat oszalały
pełen zwyrodnialców
bandytów oszustów

Lecz nikt nie podniósł
jego rękawicy
Darowano mu tylko
uczucie zawodu
Dlaczego innym wolno
zgarnąć pulę szczęścia
Dla niego nic nie ma
nic co może koić 

Choszczno, 13.10.2020 r.
fot. Łukasz Żukrowski

niedziela, 11 października 2020

ZAPROSZENIE

 




Zaproszenie - © Elżbieta Żukrowska

Między chmurkami wiązka biegnie - 
to moja ścieżka do księżyca.
Dlaczego siedzi tak na niebie?
Chodź do mnie winem się zachwycać!

Nie pilnuj stada swoich gwiazdek,
one ci nigdzie nie uciekną.
Chodź, zrobię kubek mocnej  kawy,
żadne sekrety nie wyciekną.

Dziś jesteś wyjątkowo blady,
czy to jest może wina kaca?
Chodź, mam co nieco "na okłady",
od tego radość życia wraca!

Jesteś na niebie niczym pasterz,
samotny, smutny, zamyślony.
Przyjdź pod me okno, a usłyszysz,
jak miło mogą zabrzmieć dzwony.

Choszczno, 11.10.2020 r.
fot. Pixelas (darmowe fotki)

sobota, 10 października 2020

JESIENNE ZABAWY

 


Jesienne zabawy - © Elżbieta Żukrowska

Opustoszały pola. Ta pustka zachęca,
by silną dłonią wziąć linkę latawca,
odrzucić lenistwo i, jak prawdziwy znawca,
zapatrzeć się w niebo, gdzie latawiec skręca.

Już wiatr go porwał, unosi nad rżyska,
jego ogonem pół nieba zamiata,
buzia chłopca szczęśliwa, radość jak poświata,
gdy za pierwszym razem lot wysokość zyskał.

I wnet popłynął. A chłopca, co za podszeptem ojca,
zabawę z wiatrem rozpoczął radosną,
spostrzegli koledzy, biegną poza wioską,
ktoś też ma latawiec, wypuszcza go "z kojca".

Wiją się w górze dwa barwne ogony,
dzieciaki na dole głośno kibicują.
Nawet ojcowie okrzykom wtórują
- wrócili w świat dzieci, radosny i trochę szalony!

Choszczno, 6.10.2020 r.
fot. Pixabay

PŁYNIE PO NIEBIE

 


Płynie po niebie © Elżbieta Żukrowska

Uśmiechnięta buzia, roześmiane oczy,
szczęście wypisane w każdym geście, w twarzy,
bo oto latawiec - jak chłopiec zamarzył - 
wspina się po niebie, razem z wiatrem kroczy.

Sznurek, choć bardzo długi, to jeszcze zbyt krótki,
lecz trzyma na uwięzi szalone kolory,
gdy ogon latawca kreśli dziwne wzory,
śmiech chłopca brzmi polem i leci do furtki!

To najszczęśliwsze, aż rozpromienione dziecko,
które skacząc przez niespodziewane kępy haberdzi,
mimo wywrotki, nadal podrywa się, pędzi,
a latawca nie puszcza! Ma radość nieziemską!

Ojciec z dumą śledzi swego małolata.
To pierwszy start latawca niewielkiego syna.
Radość w oczach dziecka i szczęśliwa mina
nagrodą dla rodzica - niech tak zawsze lata!

Choszczno, 5.10.2020 r. 
fot. Pixabay

czwartek, 8 października 2020

PRZECIWKO!




Przeciwko! - © Elżbieta Żukrowska

Covid nie znika - wciąż się plącze,
dotyka, wnika, chce do wnętrza,
zatyka nosy, płuca, uszy
i nawet smak ludziom utrąca.

Jedni się śmieją, że go nie ma.
Inni drętwieją z przerażenia.
"Ta informacja to jest ściema!".
"Zwykła choroba, nie pandemia".

Tymczasem szary człowiek nie wie
gdzie szukać prawdy. Oszukany?
Możliwe, że minister zdrowia
też nie zna prawdy - okłamany!

Jedni wciąż żyją, choć im trudno.
Przeszli przez drogę z cierpieniami.
Drugich śmierć wzięła w drogę siódmą
- żałobny śpiew już ich nie plami...

Ktoś z epidemii żarty stroi,
bo nie dotknęła jego blisko.
Ciągle nie wierzy i nie boi,
zuchwały, śmiały ponad wszystko.

I nagle stop! Temperatura!
Zabrakło dziś respiratorów!
Odchodzi, a gadał o bzdurach.
To gorsze jest od nowotworu!

Covid nie znika - wciąż się plącze.
Wciąż rośnie liczba zachorowań.
A ile zgonów? Są tysiące... 
Ludzi od tego boli głowa... 

Choszczno, 8.10.2020 r.
fot. Pixabay 

środa, 7 października 2020

ZAMILKŁO LATO...

 





Zamilkło lato... - © Elżbieta Żukrowska 

Lato zamilkło, odpłynęło,
słońce wyblakło - jak co roku.
I tylko na niebie rozpięło
kurzawę wspomnień z łezką w oku. 

Ciesząc się słodkim ciepłem futra
(jakby nie było nic pięknego!),
rozmija się z nadzieją jutra
minione życie - szczęścia biegun.

Teraz haberdzie a nie kwiaty
i rdzawych traw jesienna niemoc...
Za to ozimin nowe łachy
świeżą zielenią ziemi strzegą.

Odeszło drogie i kochane,
nam zaszumiało nagle deszczem.
Gdzieś jutro się rozpali znowu,
a do nas wróci za rok jeszcze. 

Choszczno, 7.10.2020 r. 
fot. własna

sobota, 3 października 2020

LATAWIEC

 


Latawiec

Coś właśnie umknęło... Uśmiech lata, a może motyle?
Noc zbyt chłodna na granie pasikoników.
Ostatnie jeżyny ktoś wyskubał z krzaków.
Tak kończy się lato - koniec też pikników.

Jeszcze tylko latawce wybiegły nad łąki.
I wesołą barwą przywołują oczy.
A ich ogony wachlują na wietrze,
podbijane w górę płyną jak obłoczki.

Ileż to radości, uśmiechu i dumy,
gdy ze sznurkiem w dłoni śledzi się latawiec!
A radość tym większa, kiedy razem z ojcem
sklejano go mozolnie ku dobrej zabawie.

© Elżbieta Żukrowska 2.10.2020 r.
fot. Pixabay

czwartek, 1 października 2020

ZŁOTA JESIEŃ?

 





Złota jesień?

Coś się skończyło - przyszła jesień.
W dal odlatują klucze ptaków.
Wiatr pod próg domu liście niesie,
szeleszczą złotem pośród krzaków.

Tak się coś kończy, coś zaczyna...
Pełne owoców teraz sady.
Dym niesie się z ognisk i z komina,
aby nam chłody nie dały rady.

Ciepłe kurteczki "wyszły" z szafy,
tudzież szaliki i czapeczki.
Przydadzą się cieplejsze szaty,
choć słońce nadal jasno świeci. 

Lecz zimne wiatry zawiewają,
bywa, że przyjdzie chmura z deszczem.
Taka to jesień, niby złota,
a mgły zasnują ranną przestrzeń...

© Elżbieta Żukrowska 1.10.2020 r.
obraz Hanny Moczydłowskiej-Wilińskiej