wtorek, 19 maja 2020

WYBACZ...




Wybacz...


Wybacz słowikowi, że tak ładnie śpiewa,
a wierzbom płaczącym - zielonych łez strugi.
Mnie natomiast wybacz, że nie jestem niema
i oczekuję (daremnie!) od ciebie przysługi.

Wybacz wszystkim jaśminom ich najbielszy zapach
i to zakochanie w wiosny aromatach,
i szpakom wybacz, kiedy wczesnym latem
krążą niespokojnie w czereśniowych sadach.

Wybacz wszystkim żabom, że lubią rechotać,
a rybom - dla odmiany - odpuść, że są nieme.
I mnie wybacz, gdy nie chcę od nowa się starać
zaprzyjaźnić z tobą przez miłości cienie.

Bo wszystko przeminęło jak pył, jak kurzawa.
Świat się tak odmienił, że zabrakło miejsca,
abyśmy szli pod rękę po parku jesieni...
Życie toczy kamień Syzyfa, a już nie ma serca...

© Elżbieta Żukrowska 11.05.2020 r.
fot. własne

poniedziałek, 18 maja 2020

NIE TO! NIE TO!




Nie to! Nie to!

Nie odzyskasz swych miłości,
o konkretach mówiąc "zło",
prawda - byłeś kiedyś młody,
lecz dziś wszak nie to. Nie to!

Już serpentyn nikt nie rzuca,
zapomniane dobro, zło,
bezsensownie pomieszane są uczucia,
a ktoś woła uporczywie - nie to! Nie to!

Jeśli jeszcze w coś uwierzysz,
jeśli schowasz to pod klosz,
może własny świat rozszerzysz,
stwierdzisz jednak - niestety! - to nie to.

Nie to!

© Elżbieta Żukrowska 10.05.2020 r.
fot. własna

niedziela, 17 maja 2020

SKARGA




Skarga

Nie wiem. Dziś nie wiem. Jakoś jest niepewnie.
Tu już ni pistolet ni żart nie pomoże.
W górze powstaje... dziura ozonowa.
Siwe włosy na czole, a ono jest w gniewie.

Zmarszczek cała siatka, jak pochmurne niebo.
Świat ma inne problemy, o tych moich nie wie.
Darmo chciałam zachwiać tą nędzą i biedą,
ale... nie można marzyć o drobnym przelewie.

Czasem są języczki zrudziałego ognia,
albo - dla odmiany - najdrobniejsza meszka.
I to i to plaga, chociaż niecodzienna.
Róża! Róża rozkwitła! Odmiana najpierwsza!

A gdy tylko kołtun lub inna niemota,
pokurczona skóra i nocne bezdechy
- najsilniejsza obręcz znów piersi zaciska,
a kulisty piorun tak groźnie się toczy!

© Elżbieta Żukrowska 8.05.2020 r.
fot. Mirosława Pisarkiewicz

sobota, 16 maja 2020

PANTOFLARZ




Pantoflarz

Jeśli z kozaka zmienisz się w pantofla,
jeśli stwierdzisz, że ciebie dołem przeczołgano,
twoje ego zmiażdżone ląduje w kartoflach,
nie wytrzymasz poniżeń i nie poddasz zmianom.

Zamki i pałace, czerwone dywany,
czas, który w rozbłyskach mieści drobiny próżności,
ona już nie szepcze "wracaj, mój kochany",
a ty w zębach niesiesz resztki swej godności.

Pantoflarz - powtarzasz mocno poniżony.
Pantoflarz! - wykrzykujesz stojąc na wprost lustra.
Pantoflarz - skamlesz zniszczony, wzgardzony.
A odbić się od dna - nie umiesz, nie sprostasz!

Coś się skończyło, czas nie-bananowy.
Pantoflarz - od tego nie ma uwolnienia!
Już nie staniesz na szczycie, nie podniesiesz głowy.
Umarło wszystkie dobro i zanikła chemia.

© Elżbieta Żukrowska 10.05.2020 r.
fot. Pacjenci.pl

piątek, 15 maja 2020

*** (Czas bez ciebie...)




***

Czas bez ciebie nie jest odpoczynkiem,
nie wiję białych wianków i bzów nie tarmoszę,
nie leczę się wieczorem sokiem ani winkiem,
o spokojną przystań nikogo nie proszę.

Kiedyś wpadł przez okno zapach jabłoniowy
- drzewa kwitły w sadzie biało i różowo -
zauroczona zawsze, jak przez zawrót głowy,
pamiętałam twój dotyk aż po linię bioder.

Boże!
Czemu to szczęście zawsze trwa tak krótko?
Zostaje nam tylko rozdrapana pamięć.
Krzyku miało nie być dzisiaj ani jutro.
Więc czemu się wszystko diabelnie splątało??

Nie, jeszcze nie usnę - trwa gonitwa myśli.
Czas działa na niekorzyść. Wszystko tak przygnębia!
Gdyby chociaż sen miły... gdyby on się przyśnił...
I przypomniał ten dotyk lekki, jak piórko gołębia!

© Elżbieta Żukrowska 10.05.2020 r.
fot. z internetu

*** (Pozorne uczucia...)




***

Pozorne uczucia, naderwane związki,
świat, który czasem skrapia usta winem...
Niebo wczoraj w płomieniach,
dziś z rozmysłem czyni zamieszanie,
którego nie da się powstrzymać...
Litości - ktoś poprosił. Ale to nie koniec...

Ja nie chcę nic, nie żebrzę, nie stawiam wymagań.
Chrupiąca skórka jest na ciepłym chlebie.
Milczę, słucham. A ręce zaciskam,
nich się lepiej w pięści nie zmienią dla ciebie.

© Elżbieta Żukrowska 10.05.2020 r.
fot. Mirosława Pisarkiewicz

czwartek, 14 maja 2020

MIŁOŚĆ JEST INSTRUMENTEM!




Miłość jest instrumentem!

Każdego dnia o świcie rodzą się marzenia.
Dzięki cichym wierszom nie wpadam w depresję.
W zasadzie pod ich wpływem cały świat się zmienia.
Ciało głodne pieszczot gnie się w prośbie "jeszcze".

Gdy kojący dotyk znów przemyka skórą,
gdy pożądanie mieszka na koniuszkach palców,
scałowane usta szepczą "ach, mój miły",
w miłosnym wybaczaniu jak w upojnym tańcu.

Wyuczone myśli wcześnie zapomniały harców,
jak niepokorne słowa, jak cała sieć westchnień.
Szarpiąc się daremnie, chociaż nikt nie woła,
zanurzone w otchłani uczuciowych wzniesień.

Kiedy pięciolinia jest od nut bogata,
gdy każda z nich zabrzmi tu wzniosłą symfonią,
gdy dyrygentowi wypadnie batuta
- nowe nadzieje od pustki uchronią.

© Elżbieta Żukrowska 9.05.2020 r.
fot. z internetu

środa, 13 maja 2020

*** (czuję i myślę...)



***

czuję i myślę
martwy skraj pustyni powinien kwitnąć
a jest całkiem pusty
wydmy piaszczyste i niszczące wiatry
już wysuszyły afrykańskie trakty
to alegoria
moje życie mija
jest spustoszone przez życiowe kpiny
dla jednych szczęście a innym niedola
i coraz głębsze twarde koleiny
siermiężne słowa
skargi niedołężne
sponiewierany świat ma czarne życie
nie ma poprawek
nie ma drugiej jazdy
a za to z kłamstwa trzeba się rozliczać

© Elżbieta Żukrowska 11.05.2020 r.
fot. własne

NIE WIEM, NO NIE WIEM...





Nie wiem, no nie wiem...

Mgła jak dym siwa, jak żałość dusząca!
Ciągnie się w długich pasmach. Oczy ma oślepłe.
Co dalej? Za drogą? Na podmokłej łące?
Nie ma radości. Wszystko dawno skrzepłe...

Tak się zamgliło i dymem zasnuło,
iż trudno dać wiarę, zachować nadzieję na jutro.
Co takie wrażenie niechcący zrobiło,
okrzyk nie przebrzmiał - a jednak ponuro!

Są tacy ludzie, którzy mimo wszystko
śmieją się przesadnie głośno i rzucają kpiną.
Nie wszystkim łzawo i nie wszystkim chmurno,
ale dla wielu takie dni grozy nie miną.

Ktoś, zapatrzony w głąb swych własnych wspomnień,
stanął złamany u okna, głęboko zamyślił.
Jak to możliwe, że i w pogrzebie
ma nie brać udziału, już nie uczestniczyć?

© Elżbieta Żukrowska 16.04.2020 r.
fot. z internetu

wtorek, 12 maja 2020

*** (zazdroszczę innym piszącym...)




***

zazdroszczę innym piszącym kwieciście
pazura drapieżność skutecznej satyry
fontanny śmiechu lekkości muzycznej
i do tego dobrej ponad wszystko miny

jeśli go nie kijem to chociaż pałeczką
jeśli nie zwykłym słowem to rozwiązłym wierszem
a żart przy tym wybredny z białą perełeczką
wszystko czytelnikom ku wielkiej uciesze

© Elżbieta Żukrowska 11.05.2020 r.
fot. z internetu

POSZUKIWANIE PRAWDY




poszukiwanie prawdy

ranek-poranek grochem o ścianę
cienie powoli ustępują słońcu
w mgiełkach porannych jeszcze nie gorąco
ale już lato niedługo nam stanie

jeszcze całowania lekko mokre ślady
westchnień kontrast i nagły przełom
a zwątpień katorga zimową zawieją
lub dla odmiany pustych słów tyrady

było brzmiało zieleń świat przykryła
wiosną chciało rozbłysnąć w marzenia
ale tu niestety - już wygasła chemia
w ten sposób się rozpadła nie jedna rodzina

© Elżbieta Żukrowska 7.05.2020 r.
fot. z internetu

poniedziałek, 11 maja 2020

*** (krzyczących imion znałam...)




***

krzyczących imion znałam już na setki
a każde ważne chciało pierwsze miejsce
swego języka w mowie nazbyt gęstej
tylko ty jeden nie chciałeś wystrzępić

lecz w myślach swoich wzywałeś niebiosa
i polecałeś niebieskiej opiece
serce uczucia daremność wyrzeczeń
tak odcinając się od wszelkich powiązań

gdy się zasłuchasz w letnim szumie wiatru
gdy bez rozpaczy wyjdziesz z kart historii
wcale nie znaczy że będziesz wolny
bo może ledwo uda się szew nadpruć

klęcząc w samotni i rwąc włosy z głowy
te całkiem białe już u schyłku życia
może ocalisz od klęski zabicia
zapach miłości tak mgielny i płowy

© Elżbieta Żukrowska 7.05.2020 r.
fot. Wojtek Kruszewski

niedziela, 10 maja 2020

ZA PÓŹNO




za późno

już mi mówiłeś o umieraniu
o wybieraniu jednej drogi ciemnej
o cichym łkaniu i nieprzejednaniu
w pustce pojemnej

idąc na skróty po miłości grono
miałeś nadzieję być z nią po kres życia
ale coś nagle poszło źle zbyt stromo
i nie zachwyca

ja uwierzyłam w każde twoje słowo
tak chętna ramion które tylko dla mnie
gotowa byłam w każdy dzień na nowo
ciebie przygarnąć

a dalsze zmierzchy nie były przejrzyste
daremnie czekać na nowe odkrycia
usta zamilkły wyludniona przystań
pozostał gorzki kielich do wypicia

© Elżbieta Żukrowska 7.05.2020 r.
fot. z internetu

I JUŻ PO WSZYSTKIM




I już po wszystkim

Rozszarpywane są rany tamtych starych zdarzeń.
Nic się nie dzieje takiego, by w dobro obrócić.
Nawet echem nie tętnią długie korytarze,
którymi miłość odeszła, by nigdy nie wrócić.

Słońce nie chciało świecić, niebo w całe w chmurach.
Osowiały gołąb przysiadł na gałęzi.
Taka się stworzyła aura brzydka i ponura,
a całą uwagę trzyma na uwięzi.

Wspomnienia, jak bure koty, leżą martwo w oknie.
Nie łaszą się, nie miauczą, nie szukają dłoni.
A jednak dusza boli i aż we łzach moknie,
bo od miłosnych pragnień nie umie się bronić.

Tu nie ma szarych myśli i nie ma popiołów,
tylko zmęczone serce udaje, że bije.
Wyblakłe oczy nie chcą oderwać od dołów.
Tęsknota trzyma mocno i nieledwie wyje...

© Elżbieta Żukrowska 8.05.2020 r.
fot. własne

sobota, 9 maja 2020

CHWILA BEZRADNOŚCI




Chwila bezradności...

Szedł środkiem drogi ledwie słonko wstało.
Twarz miał zatroskaną, zdawał się niepewny...
Skrył podanie o pracę, bo mu zależało,
niósł je z nadzieją... Przez rok już bez pracy. Biedny.

Teraz pandemia - będzie jeszcze gorzej.
Czy życie zmusi go do bycia bezdomnym?
Żebracze smutki i coraz więcej schorzeń...
Te wszystkie klęski - o Boże! - znów mu ktoś wypomni.

Nie ma już kawy ani ciepłej zupy,
którą nieznany zapłacił dzień wcześniej.
I grosza nie ma na liche zakupy,
za to myśli płyną dziś bardzo boleśnie...

Pandemia grypy - co za straszne słowa!
Nawet śmietniki są teraz pod kłódką.
Nie ma jak siebie z dołka wyratować,
a smutków nie będziesz już traktować wódką...

Czasem koledzy lub grosz użebrany,
jakaś kobieta dała bułkę i kiełbasę,
lecz generalnie już nie jesteś chciany,
nie ma żadnego "jutro" lub chociaż  "tymczasem"...

© Elżbieta Żukrowska 6.05.2020 r.
fot. własne

piątek, 8 maja 2020

NOWA DZIEWCZYNA




Nowa dziewczyna

Są nowe buty, nowa sukienka,
tak się zrodziła nowa panienka!
Och, gdyby jeszcze sznurek korali
i gdyby ludzie tak się nie śmiali...

Nowy kawaler niechby u boku,
wspólne spacery łąką na stoku,
tańce i śpiewy, kieliszek wina,
radosne "razem" już się zaczyna.

Czasem ze szczęścia jest łezka w oku,
miłość powinna wywróżyć pokój!
Wszak dwoje ludzi aby być razem
czasem też musi coś puścić płazem.

Gdy się tak przymknie oko na cienie
- rozczarowanie pewnie się zdrzemnie
i wróci słodka chwila czekania...
Ona pomyśli - prawdziwy wariat.

© Elżbieta Żukrowska 3.05.2020 r.
fot. Andrzej Kosiba

czwartek, 7 maja 2020

GUZICZKI I PIERWSZA RANDKA




Guziczki i pierwsza randka

Już drzwi otwarte - wchodzimy razem.
On chyba drżący, ja - przerażona!
Może ciekawa nowych wydarzeń,
choć ze mnie jeszcze nie jego żona.

Lecz mam na sobie bluzkę specjalną
- nie zwykły tiszert łatwy do zdjęcia,
a rodzaj zbroi - to nie formalność!
Jak uwolnić ciało z tego zapięcia?

Zatem wyjaśniam - jest rząd guziczków,
biegnie od góry przez całe plecy.
Pętelki przy nich - niczym przy spisku! -
rozpiąć jest trudno, łatwiej skaleczyć.

Bluzki, guziczki, oporne palce...
Nie warto szarpać i tracić nerwy.
Tak to już bywa na pierwszej randce,
gdy cię rozpiera nadmiar energii.

Może i dobrze mieć taką bluzkę,
ona ostudzi wszelkie zapędy.
Ale na drugą randkę niech błyśnie
zameczek-ekler - bardzo wygodny.

© Elżbieta Żukrowska 2.05.2020 r.
fot. Pixabay

środa, 6 maja 2020

WIOSENNIE




Wiosennie

Ptaszek tu i ptaszek tam
- rozćwierkany ptasi kram.
Takie wiosenne klimaty
przyjemne niosą zapachy.

A trele miłosne ptaków
zachęcą wnet do biwaków.
Nawet kukułka szalona,
niedobra matka, choć żona

wierna i bardzo obrotna,
kuka, bo nie jest markotna.
Ta wiosna wszystkich odurza,
rozsiewa się po wzgórzach,

zachęca do wielkich miłości,
zapomnieć chce o starości.
Cóż znaczy pesel w dowodzie,
gdy serce ciągle jest młode?

© Elżbieta Żukrowska 1.05.2020 r.
fot. Pinterest

wtorek, 5 maja 2020

BEZ NADZIEI?




Bez nadziei?

Gdzieś tam, bez parasola, zgubiła się nadzieja.
Miała ciepły uśmiech i miłe paluszki.
Lecz zanika pamięć i bliżej wieczora
wiem, że nie będzie tulić do poduszki...

Smutno tak, gdy deszczem cały świat schlapany,
gdy ten brak ochrony niszczy źródło wiary.
Jak znów wyjść za próg? Nie brzmieć akordami
zwątpienia, smutku i przeczucia kary?

Dobrze jest przymknąć powieki i odpłynąć w niebyt.
Nie myśleć o dzisiaj, nie tęsknić za jutrem.
Nie szukać nowych podniet, nie budzić potrzeby.
Nie gonić za ułudą. Nie oglądać w lustrze.

A jednak bez nadziei całkiem żyć nie można.
Niechby była najmniejsza, ledwie przebłysk światła.
Taki moment ożywczy, a ruszy krew w żyłach.
I to jest sól życia, przyprawa pikantna!

© Elżbieta Żukrowska 1.05.2020 r.
fot. z internetu

WIOSENNA, ZMIENNA I DESZCZOWA




Wiosenna, zmienna i deszczowa

Deszczyk, dreszczyk, pstryk!
Pogoda zmienna i kapryśna.
Promyczek słońca myk w mig.
I znów deszcz po szybach pryska.

Kropelka tu, kropelka tam,
chmurka sunie po niebie,
świat deszczem uroczo lśni,
wiosna zaprasza do siebie.

Gdy bzu naręcza (lub innych kwiatów)...
Już nie przeszkadza deszcz.
Życie wiosennie się odradza.
My... może też?

© Elżbieta Żukrowska 30.04.2020 r.
fot. tapeta

poniedziałek, 4 maja 2020

ALERGIA




Alergia

Pylą drzewa,chwasty, kwiaty,
alergia w objęcia bierze
i choć twarz maską zakryta
- leki są potrzebne świeże.

Topola, brzoza czy wierzba?
A może kwiaty czeremchy?
Aż oczy masz załzawione
i powód jest do udręki...

W kieszeniach mnóstwo chusteczek,
kichanie trwa raz za razem,
to alergików wiosna
- można mieć do niej odrazę.

Można mieć dość zapachów,
pyłków, czerwonych oczu,
kręcenia w nosie, kataru.
Marzyć o szczelnym kloszu.

© Elżbieta Żukrowska 29.04.2020 r.
obraz Hanny Moczydłowskiej-Wilińskiej

niedziela, 3 maja 2020

WYLUDNIŁY SIĘ KOŚCIOŁY




wyludniły się kościoły

domy stały się świątynią
w ich zamkniętej samotności
tam szeptane są modlitwy
i błagania o litości

gdy puste kościelne nawy
śpiew nie płynie pod sklepienie
lecz ten naród nie jest słaby
- w sercach trwa donośne brzmienie

do Boga ucieczka nasza
gdy morowe jest powietrze
gdy pandemia nas zastrasza
gdy niepewne jutro jeszcze

© Elżbieta Żukrowska 30.04.2020 r.
obraz Hanny Moczydłowskiej-Wilińskiej

sobota, 2 maja 2020

SREBRO... SREBRO...




Srebro... srebro...

Srebrny pierścionek,
srebrna poświata,
srebrny głosik słowika
- nasza wiosna rozkwita.

Te rozświetlone kolory,
te niezwykłe zapachy,
słońce wabi na spacer,
albo nawet na daczę.

Srebro jest też we włosach,
srebrna lśni biżuteria.
Czas się nie chciał zatrzymać
- może zaplątany w rymach?

© Elżbieta Żukrowska 28.04.2020 r.
fot. własne

piątek, 1 maja 2020

SZALONE KÓŁKO MI SIĘ KRĘCI




Szalone kółko mi się kręci

No i jest! Jest już ta faktura.
Niestety - koszty są wysokie!
Za sam materiał aż do nieba,
a przecież jeszcze za robotę...

Wymiana hamulcowych tarczy,
lecz przecież ważne bezpieczeństwo.
Do tego jeszcze wszystkie filtry,
mechanik nadał im pierwszeństwo.

A dalej szczotki rozrusznika,
o nich pojęcia także nie mam!
Fachman dał nowe. Ot, taka nauka!
Wszystko dopięte - jak już mniemam.

Następnym razem każę lakier...,
lecz najpierw konto zreperuję.
A auta szybko nie zadrapię,
zgrabnie ominę każdy murek.

A teraz kółko niech się kręci!
Droga ma dla mnie być szeroka.
Daleka podróż bardzo nęci.
Gdzieś tam przygoda na mnie czeka!

© Elżbieta Żukrowska 26.04.2020 r.
fot. Dreamstime

czwartek, 30 kwietnia 2020

PYTANIA, PYTANIA...



Pytania, pytania...

To pożegnanie? Obiecałeś. I ja obiecałam.
A jesteśmy jak w jakimś śnie wariata.
Nie bardzo wiadomo, czemu się zachwiałam.
Ty zaś odszedłeś w inną stronę świata.

Kręci się karuzela, już jej nie zatrzymać.
Niestety - marzenia nasze całkiem rozsypane.
Była tradycja i obyczaj. Ktoś miał tu prymat.
I naraz wszystko jest poplątane...

W coś wierzyć? Na coś mieć nadzieję?
Przecież zerwane nici wszelkich połączeń!
Z tego rozstania już ktoś się śmieje!
I coraz bliżej jest nam do końca.

Mam milczeć? Czekać? Lać łzy w poduszkę?
Lęgną się (w nadmiarze) znaki zapytania...
Jest zaplątanie, które stres zrodził. I głęboką pustkę.
Czy to jest jednocześnie czas mego wygnania?

© Elżbieta Żukrowska 26.04.2020 r.
fot. z internetu

środa, 29 kwietnia 2020

WIOSENNA HISTORIA




Wiosenna historia

Jedna pocztówka, druga, trzecia.
Ale na czwartą darmo czekanie,
choć wyjeżdżając obiecywał...
Musiał zapomnieć, albo okłamał.

Los rzucił szczęściem - chciał wynagrodzić?
I przysłał kogoś, kto patrzył w oczy.
O swej miłości tak opowiadał!
Szybko potrafił ją zauroczyć.

Już nie czekała. Paliła świece.
Zdjęcia schowała gdzieś po szufladach.
I tak przeminął marzec i kwiecień.
A przy niej był ktoś, kto umiał zadbać.

Niespodziewane do drzwi pukanie,
gdy jaśminami zapachniał ganek.
Dawny powrócił. Ale czuwaniem
wykazał się dziś nowy kochanek.

© Elżbieta Żukrowska 25/04.2020
fot. PSB Mrówka

wtorek, 28 kwietnia 2020

WIOSNA PEŁNA SŁOŃCA




Wiosna pełna słońca

Słoneczko śle ciepłe promienie.
Czy chce flirtować i podniecać?
Ważne, by chciało dać nadzieję
i nie kazała długo czekać?

Co z tobą będzie, przyjacielu?
Co ci przyniosą dni majowe?
I za czym tęsknisz? Czego się boisz?
Chcesz mieć nadzieję kolorową?

Ludzie czekają chwili właściwej,
na świetną pracę, wielką miłość,
a zakładając własną rodzinę
też wybiegają daleko w przyszłość.

Głęboko wierząc, że dobrze będzie,
że ich decyzje są najwłaściwsze,
a rozczarowań los oszczędzi,
jasna nadzieja wskaże przyszłość...

I już żonkile żółto rozkwitły,
wiosna zagląda poprzez firanki,
dobrze, że smutki wreszcie ucichły,
a róże mają świeżutkie pąki...

© Elżbieta Żukrowska 24.04.2020 r.
fot. Tapeta na Pulpit

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

MIEĆ NADZIEJĘ




Mieć nadzieję

Uczucia? Ty przecież nadal nimi żyjesz.
I wciąż pragniesz pieszczoty tej dłoni.
A za zasłoną marzeń się kryjesz
- gdyż najcenniejsze pragniesz ochronić.

Cóż, że ci lata tak szybko biegną,
że dzień za dniem, w środę i w święta,
że smutków garść z rozpaczą gniewną,
a miłych chwil dziś nie pamiętasz...

To cię przeraża. I niepokoi.
Co masz wymyślić do jutra rana?
Czy tęcza barwy swoje potroi?
Czy wręcz przeciwnie - staniesz pod ścianą.

Lecz z marzeń, wspomnień swych nie rezygnuj.
Odnajdziesz wspólną drogę miłości,
choć diabeł czasem zamiesza w tyglu,
to przecież szczęście także zagości.

© Elżbieta Żukrowska 23.04.2020 r.
fot. z internetu

niedziela, 26 kwietnia 2020

BĘDZIE LEPIEJ




Będzie lepiej

Wierzysz uczuciom - one są gdy trzeba,
niczym kropeczki na ciemnym tle -
odwzajemnione wiodą wprost do nieba,
nawet gdy cały świat tonie we mgle.

Ciepłe uśmiechy i uściski dłoni
- och, białe kropeczki na ciemnym tle -
takie uczucie od złego osłoni.
A dla przeciwników pozostanie gniew!

Kwiaty w wazonach, w pięknych bukietach
- kolor rozsiany niczym na łące -
mężczyźni marzą już o podnietach
- aby zapobiec długiej rozłące.

Kiedy tak tęcza pobiegnie górą
- swoje odbicie znajdzie na łące -
uczucia, kwiaty, całusów fura,
splotło się w jedno - jest jasne słońce!

I dwoje ludzi już zakochanych,
gdy im tak tęcza radość przesyła,
niech szczęściem będą koronowani,
bo w takiej miłości zawarta siła.

© Elżbieta Żukrowska 23.04.2020 r.
for. tapeciarnia

sobota, 25 kwietnia 2020

SMUTNY CZAS




Smutny czas

Dziś to spojrzenie zalęknione,
maseczka kryje krzywy uśmiech,
niepewność zada drżenie dłoniom
- to ta obecna rzeczywistość.

Wyjść? Może lepiej zostać w domu?
Lecz już owoce się skończyły...
Codzienne sprawy nie czekają,
choć tak niewiele w tobie siły.

Bandamą dzisiaj twarz osłonisz,
ciepło na dworze, ciężki oddech.
W zasadzie to wolności bronisz
i nie zamierzasz już się poddać.

Skazani na siedzenie w domu
w czas tej powietrznej zawieruchy,
daremnie dyskutować chcemy,
gdyż starych nikt już nie posłucha.

Zmienia się świat, jego metody,
przecież powraca wciąż zaraza.
I atakuje starych, młodych.
Całej ludzkości tak zagraża.

© Elżbieta Żukrowska 22.04.2020 r.
fot. z internetu

piątek, 24 kwietnia 2020

WALCZĄC O UŚMIECH




Walcząc o uśmiech

Koronawirus. I kwarantanna.
Pokaleczone strachem myślenie.
Uśmiech się zapadł w najdalszą głębię
i nie pomoże żadne kuszenie.

Ze strachem dzwonisz po rodzinie,
komputerowym okiem patrzysz,
rozmawiasz jakby siedząc w kinie.
I śledzisz raport , ten wczorajszy.

Sprawdzasz, co jeszcze do zrobienia
i mierzysz siły na zamiary.
Nie będziesz przecież ciągle siedział,
a zrobić - cokolwiek - nie dasz rady.

Muszą upłynąć dwa tygodnie
tej twojej trudnej izolacji.
Wirus popełnia dalsze zbrodnie,
a ludzie toną we frustracji.

© Elżbieta Żukrowska 22.04.2020 r.
fot. Wyborcza Olsztyn

czwartek, 23 kwietnia 2020

ŻYCIE MIJA - PŁYNIE CZAS




Życie mija - płynie czas

Była blondynką, kruchą i wiotką.
Prezenty, kwiaty, dość często wino.
A buźkę miała prześliczną, słodką,
każdy chciał nazwać ją swą dziewczyną.

I kiedy frezje kwitły na stole,
gdy biały obrus i białe wino
- anioł lub diabeł podesłał pszczołę,
by zapobiegać w ten sposób chrzcinom.

Zrudziały włosy - jak to jesienią,
a nikt obrączek nie ofiarował.
Inne warunki także się zmienią,
jedynie nocą wciąż huczy sowa...

Kiedyś znów wiosna zakwitnie bzami,
winobluszcz liściem ściany okryje,
fryzjer pobawi się kolorami,
dziewczyna stwierdzi, że dalej żyje!

© Elżbieta Żukrowska 22.04.2020 r.
fot. Art.graphiK

środa, 22 kwietnia 2020

PRZED ZMIERZCHEM

wiersz 3.

Ekfraza do zamieszczonego obrazu strofą Słowackiego.

Przed zmierzchem

Woda się mieni fioletem, turkusem,
a po niej biegną słoneczne refleksy.
Słońce zachodzi i spokój wymusza
- tak bez kompleksów.
Lecz dla umysłu wreszcie jest wytchnienie
- spokojne tchnienie.

A na pomoście dwaj wędkarze siedzą,
trzciny szeleszczą u brzegów jeziora,
to ryb nie straszy, one dobrze wiedzą,
że żeru pora.
Może na haczyk chętnie się nadzieją
i będzie przełom?

Czy wiosną były tu koncerty żabie?
Czy kusił ludzi głos nawodnych ptaków?
A teraz spokój na wodzie się kładzie
niczym w czas magów.
Już tylko fala pomosty obmywa
i łódką kiwa.

Na drugim brzegu białe domy stoją,
pokryte wszystkie jednakimi dachy,
mocną zielenią drzewa niepokoją,
choć nie chcą straszyć.
Lecz ciemne cienie są już zapowiedzią
czegoś strasznego!

Czy bliskość nocy wabi niepokoje?
Co je wyzwala w samotną godzinę?
Może dlatego lepiej być we dwoje
i mieć rodzinę.
A czy ryb dużo na stół dzisiaj wtargnie
- to mało ważne.

© Elżbieta Żukrowska 20.04.2020 r.
obraz Hanny Moczydłowskiej-Wilińskiej

wtorek, 21 kwietnia 2020

NAD JEZIOREM

wiersz 2.

Ekfraza do załączonego obrazy, zadanie warsztatowe.

Nad jeziorem

Wiatr z lekka marszczy duże lustro wody,
w fioletowych barwach zatapia jezioro.
Cisza i spokój biegną wspólnym śladem
- tak błogi nastrój rozlał się wokoło.

Jezioro zapewne w ryby jest bogate,
więc kilka pomostów wędkarze zrobili.
Na pierwszym z brzegu siadło dwoje dzieci,
jednak nie widać, czy już coś złowiły.

Zaś przy pomoście łódka się kołysze,
a jest niewielka, jakby zabawkowa.
Po co potrzebna - jeszcze nie wiadomo.
Czy chłopcom może o to boleć głowa?

Niebo, tak zwykłe, w wodzie się odbija,
wyraźnie słonecznym refleksem skażone,
mimo że niejedna chmura je spowija,
to złote promienie też po wodzie snuje.

Widać za wodą domy wśród zieleni,
zamykają horyzont czerwienią swych dachów,
każdej wiosny w sadach ptaki gniazda wiją,
dopełniając swym śpiewem romantyczny nastrój.

© Elżbieta Żukrowska 18.04.2020 r.
obraz Hanny Moczydłowskiej-Wilińskiej

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

NAD WODĄ

wiersz 1.


Ekfraza warsztatowa do obrazu mojej siostry

Nad wodą

Wiatr lekko toń marszcząc, nowy wzór dyktuje,
ciesząc oko odbiciem fioletowych cieni.
Dzień się właśnie kończy, więc kolor faluje
zapisany przez słońce pewnym ruchem dłoni.

A nad wodą pomosty służące wędkarzom.
Na jednym dwaj chłopcy, czekając na ryby,
aby ich nie spłoszyć z cicha sobie gwarzą,
nie odgadniesz jak bardzo obaj są szczęśliwi!

Na drugim brzegu - lasu niewyraźny zarys,
a może to tylko sady pod opieką domów,
których czerwone dachy widać na tle szarym,
gdy wieńczą białe ściany każdego wieczoru.

Przy pomoście łódeczka maleńka, niewielka,
wygląda jak zabawka w domu zmajstrowana.
A może to obraz zakrzywiła mgiełka,
zmieniła perspektywę, oko okłamała.

Spokój i cisza w wodzie się kołyszą,
są tu odprężeniem po długim dniu pracy.
A wcale nie jest ważne, czy chłopcy przyniosą
złowione dnia tego dorodne okazy.

© Elżbieta Żukrowska 18.04.2020 r.
obraz Hanny Moczydłowskiej-Wilińskiej

wtorek, 14 kwietnia 2020

CZUJĘ SIĘ ŚWIETNIE




Czuję się świetnie

Każdy dzień lubię zaczynać z uśmiechem,
wierząc, że żaden problem mi nie umknie,
ważnie-nieważne - nie zderzę się z pechem,
gdyż czuję się świetnie!

Uśmiech nie znaczy, że jest dość radości,
nawet gdy bukiet ktoś świąteczny zetnie,
gdy ktoś zapewni sto pięćdziesiąt razy
"czuję się świetnie!".

Siadam przed lustrem aby zmyć makijaż,
a ciągle jestem w tej sukience letniej,
na twarzy został dość spokojny wyraz,
wszak czuję się świetnie!

Lecz tak naprawdę siebie oszukuję.
Na nowy odcisk znów życie nadepnie.
Zamykam oczy, nie myślę, nie czuję,
bo nie jest świetnie...

© Elżbieta Żukrowska 14.04.2020 r.
fot. Art. graphik

WIEM... CHOĆ MOŻE NIE...




Wiem... Choć może nie...

Nie wiem... Ale nic już nie wybaczę.
Łatwiej zapomnieć, myśleć, że nie było.
Ta miłość zagasła i dalej nie płacze.
Nie próbuje wołać. Niepotrzebny wyłom.

A jeśli jednak nie umiesz inaczej
- do swego domu po śladach wróć.

Dla ciebie kiedyś kręciłam włosy
i malowałam czerwienią usta,
w małym wazoniku układałam wrzosy.
A wszystko przez to, żeś duszę rozhuśtał...

Nawet jeśli nie ty - to mimo wszystko -
do swego domu bodaj po śladach wróć.

Czy moja skarga daleko popłynie?
Czy spotka twoją wyrwaną wprost z duszy?
Czy to zło wszelkie kiedyś wreszcie minie?
Czy mimo starań zostać z nami musi?

Jeśli gdzieś w głębi nadal mnie pamiętasz
- do swego domu choć po śladach wróć.

© Elżbieta Żukrowska 13.04.2020 r.
fot. internet

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

PRAWIE JAK WCZORAJ...




Prawie jak wczoraj

Wspomnień nie mało nazbiera się w głowie,
rozkołysane wypełniają duszę.
W ilu to słowach można snuć opowieść
cierpiąc katusze?
Jednak ta skarga wcale nie ocala
i jest jak kara...

To kościół wzywał na wspólną modlitwę,
w czwartek i piątek już gromadził wiernych,
konfesjonały oczyszczały duszę
- nadziei pełne.
Od nich odszedłeś wręcz rozpogodzony,
bo odrodzony.

Tutaj modlitwa, tam domu sprzątanie
i szykowanie wielu ciast, mięsiwa,
żurki, bigosy, jaja farbowane
- niech świat podziwia!
A później koszyk pełen wspaniałości
dla swoich gości!

Jednak modlitwa w ten czas najważniejsza
i choć zmęczenie czasem ręce plącze,
to dla nas kościół jest tym ważnym miejscem
łączącym słońcem.
U Grobu Pana trwa nocne czuwanie
- adorowanie.

Najpierw strażacy w wybłyszczonych hełmach,
a panny w bieli, wdowy całe w brązach,
w szarych mundurkach stanęli harcerze
i chłopcy w komżach.
Wspólna modlitwa twarze rozpromienia,
szlachetnie zmienia.

Taką Wielkanoc pamiętam od dawna:
miłość rodziny, radosne spotkania
i mimo chłodu do kościoła jazda
- nikt nie poganiał.
Wszystko to było takie naturalne.
A niebanalne.

A później jeszcze lany poniedziałek,
czasem w nadmiarze rada młodzież pryska,
zmoczone włosy i ubranie całe
- taka tradycja!
To zapamięta każdy jak zabawę
- przemokłą wrzawę!

© Elżbieta Żukrowska 12.04.2020 r.
fot. własne

niedziela, 12 kwietnia 2020

POMALUTKU





Pomalutku

Już wieczór płynie, coraz bliżej gwiazdy,
ostatek słońca zamiera za wzgórzem.
Jeszcze się trochę długim cieniem bawi,
pudruje różem.
Na niebie ptaki jak czarne krzyżyki,
niosą się krzyki...

Ostatnie blaski poigrały w lesie
i oświetliły czuby starych sosen,
za chwilę księżyc bladą tarczę wzniesie,
skąpie się w rosie.
Drobne kropelki są jak nektar bogów,
pojące ogół.

Gdy od czułości serce jest bogate,
gdy na otwarcie czeka tajemnica,
niech letnią nocą myśl kwitnie szkarłatem,
duszę nasyca.
Tłamszone długo lub wiązane w pęta...
Czy wciąż pamiętasz?

Pamiętać musi! Szczególnie spacery,
koncerty żabie, jaśminy pachnące,
miękki chłód trawy lub zapach lucerny...
I ust gorączkę.
Do takich wspomnień chętnie się powraca,
to smutek skraca...

Później albumy otwarte przy świecy,
gdzie zasuszone różowe stokrotki...
Gdy tym wspomnieniem serce swe podleczysz
- już świat jest słodki.
W oku się łezka zakręci srebrzysta...
Jest cicha przystań.

A wieczór ciepły, księżyc patrzy w okno,
już sentymenty koczują w kieliszku.
Wystarczy wina by przegnać samotność
w tym blokowisku.
I jeśli zechcesz - rozbłysną marzenia,
pomimo cienia.

© Elżbieta Żukrowska 10.04.2020 r.
fot. internet

piątek, 10 kwietnia 2020

SMACZNIUTKICH ŚWIĄT




Smaczniutkich Świąt!

Święta już blisko - porządki po domach,
okna lśnią niebem i bielą firanek,
mieszkanie pachnie czysto wymiecione
- wszędzie jest ładnie.
I nawet krzewy zakwitły żółciutko
- choć wiosna krótko...

A gospodynie szykują po kuchniach
tysiąc frykasów, by wszystkim dogodzić.
Zapominają o swarach i kłótniach
- bo chcą odrodzić
więzi rodzinne wzmagane przy stole.
Ćwiczą swą wolę!

Już na obrusie pisanki-kraszanki,
z masła zrobiony uroczy baranek.
Babeczki zgrabne jak puszyste pianki
w lukrze są całe.
Listki bukszpanu soczystą zielenią
przy jajkach drzemią.

Chrzan swą ostrością drażni podniebienia,
wyborne szynki i białe kiełbasy
na pokuszenie wiodą, choć w nich chemia,
lecz nie trać czasu.
Oszołomiony sięgnij do półmisków,
częstuj się wszystkim.

A przecież jeszcze jest sałatek wiele,
co kuszą barwą, smakiem i zapachem,
podane ręką gospodyni szczerej
- są rarytasem.
Pośród mazurków i bab wielkanocnych
- nastrój radosny!

© Elżbieta Żukrowska 9.04.2020 r.
fot. z internetu

środa, 8 kwietnia 2020

MAŁOSTKOWOŚĆ?





Małostkowość?

Nie wyślę żadnej kartki świątecznej,
nie będę czekać na listonosza,
ale rozmawiać przez telefony
będę natychmiast, teraz, dzisiaj.

Najpierw rodzeństwo własne obdzwonię,
niech się dowiedzą, że wciąż pamiętam,
a to, że Józek naburczał na mnie
dziś już nie ważne, przecież są święta.

Jasi zapomnę wszystkie uwagi,
którymi chciała mnie wychowywać,
nie bacząc na to, że wnuki mamy
i że wylała zupę na dywan.

Do cioci Zosi... Lecz cóż jej powiem?
Bo ona zawsze jest nieprzyjemna.
Lecz to najmłodsza siostra mej mamy,
pewnie źle słyszy... Nie jestem z drewna.

Trzy telefony do trzech kuzynów...
Dobrze, że kiedyś je zapisałam.
Zdrowia im życzę - całym rodzinom.
Póki mam siłę... Choć ze szpitala.

© Elżbieta Żukrowska 7.04.2020 r.
fot. własne

ZA PÓŹNO




Za późno

Nocna orkiestra zagra później,
teraz się ledwie dzień zaczyna, 
ze smutku poschły wszystkie róże. 
Tęsknota? 
Przestała tęsknić twa dziewczyna...

Gdy słowa twarde jak orzechy, 
gdy fala szumi ponad miarę, 
las nawet nie odpowie echem. 
A serca? 
A serca nagle skamieniałe.

Jeszcze wichura drzwi otwiera, 
trzaskają głośno, straszą cienie. 
A do mnie nikt już nie przyjedzie. 
Cisza.
Bo wymazałam imię twoje.

Droga się wije szarym wężem,
po bokach uciekają drzewa.
Czas nie jest moim przyjacielem.
Smutno.
A smutku nikt już nie zabiera...

© Elżbieta Żukrowska 8.04.2020 r.
fot. własne

wtorek, 7 kwietnia 2020

CZAS NA KATHARSIS




Czas na katharsis

Chcę by się wieczór zaczął uśmiechać
olśnił radosnym oglądem zdarzeń
a tu nic nie ma lecz czas ucieka
i się zgubiła droga do marzeń

Muzyka płynie a nie raduje
mięśnie napięte twarde jak węzły
czy nikt do siebie już nic nie czuje
a czarne myśli zewsząd wypełzły

Zatrzymać wicher zarazę dziejów
a przy tym zerwać czarne zasłony
patrzeć jak domy się groźnie chwieją
a nad głowami kraczą nam wrony

Rzucone w nicość bólu i zamęt
toczą się brukiem masy cierpienia
nie można podnieść oczu do kamer
i czyjeś życie idzie na przemiał
___________________________

Katharsis (gr. oczyszczenie) – uwolnienie od cierpienia, odreagowanie zablokowanego napięcia, stłumionych emocji, skrępowanych myśli i wyobrażeń.

© Elżbieta Żukrowska 7.04.2020 r.
fot. własna

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

STĘSKNIENI




Stęsknieni

Stęsknieni słońca, kwiatów i zieleni,
świeżego oddechu wiatru na policzku,
sukienek zwiewnych, by aż cień się mienił
feerią kolorów pośród złotych mniszków.

I tych ogrodów, gdzie zawilców biele, 
rozniebieszczonych, rozszeptanych fiołków, 
świeżutkich pączków, nabrzmiałych już śmielej, 
niby z obłoków wezwanych aniołków…

Stęsknieni a zamknięci zimnymi murami,
z nosami rozpłaszczonymi na zimnej szybie,
czekamy zmiany, wolności szczodrze nalewanej
jak szampan w kielichy spieniony burzliwie!

© Elżbieta Żukrowska 5.04.2020 r.
fot. z internetu

WYŚCIG Z CZASEM




Wyścig z czasem

Zastraszają nas na tysiąc sposobów
i zakazy stawiają niczym w wojnę dla wroga.
I jest strach. Nie niepewność - ale nie ma obrońcy.
Tak zrodziła się pewność, że życie się skończy.

Drżą już serca i dłonie. Rozhuśtane myślenie.
Czy to prawda, czy tylko nam wmówiono pandemię!?
Ci co krzyczą, że kłamstwo - czy nie widzą tych trumien?
Tyle zgonów codziennie! Tego nikt nie pojmuje!

Telefony wciąż dzwonią - by zachować nadzieję,
że nasi bliscy nie chorzy, że możliwość istnieje,
bo szczepionka, bo leki, w każdym kraju zespoły
chcą odkrywać metodę uśmierzenia choroby.

Wyścig z czasem trwa ciągle, ale śmierć też nie czeka
i zamyka w uścisku następnego człowieka.
Pełne wszystkie szpitale, lecz brakuje lekarzy.
Ta bezradność okropna... Co znów jutro się zdarzy?

© Elżbieta Żukrowska 5.04.2020 r.
fot. własne

niedziela, 5 kwietnia 2020

*** (Krwawych łez...)




***

Krwawych łez
nie wytrze zwyczajna chusteczka
A gdy płacze dusza
ten kto to czuje
odpowie takim samym płaczem
Patrząc w oczy dziewczyny
nie bądź powierzchowny
Za fasadą
umalowanych powiek i rzęs
kryje się prawdziwe życie
dostępne nielicznym
Kiedy bierzesz kobietę w ramiona
kiedy tańczysz z nią
sentymentalne tango
nie widzisz
gdzie jest początek
kiedy będzie koniec
Wydaje się
że bliski oddech
może uchronić
od wszelkich nieszczęść

© Elżbieta Żukrowska 3.04.2020 r.
fot. z internetu

piątek, 3 kwietnia 2020

DZIŚ BEZ NADZIEI...




Dziś bez nadziei...

Dziś herbata aż parzy usta
oczy są chmurne
a serca... przecież wyraźnie puste
zaś czas w miejscu wcale nie stanął
choć trudno zgadnąć co będzie dalej

I choć chcę wierzyć
że będzie lepiej
nie ma ku temu słusznych przesłanek
a serce ciągle zdają się puste
jakie działanie będzie tu słuszne

Drzwi są zamknięte
otwarte okna
nawet przyjaciel już nie odwiedzi
unikasz spotkań sąsiadów bliskich
samotnie wznosisz szklaneczkę whisky

O głowa boli
aż strach pomyśleć
jaka się dla nas szykuje przyszłość
bo może żadna bo może koniec
każda nadzieja już teraz spłonie

I choć tak wielu
w modły się wznosi
o powstrzymanie zarazy prosi
nic się nie zmienia ciąży świadomość
że za łyk życia płaci się słono

© Elżbieta Żukrowska 3.04.2020 r.
fot. własna

KRASZANKI, PISANKI




Kraszanki, pisanki

Leżą w koszyczku na środku stołu,
takie stubarwne, tak kolorowe!
W bieli, zieleni, z szynką pospołu,
z solą i chlebem - będą na zdrowie.

Zwiastują życie i bliskość wiosny,
która już czeka za tymi drzwiami,
aby wybuchnąć w sposób radosny
i oszołomić wszystkich kwiatami.

Szczęśliwy, kto ma ogród przy domu
i może zbierać białe narcyzy,
inni do lasu muszą, gdy komuś
zapach konwalii zechcą przybliżyć.

Tymczasem nabiał - piękne kraszanki -
lub malowane mozolnie jajka,
są nam ozdobą niczym ptak rajski,
dla naszych oczu prawdziwa bajka!

© Elżbieta Żukrowska 1.04.2020 r.
fot. Twoje Zagłębie

WESOŁE JAJECZKA





Wesołe jajeczka

Ło matko i córko! Wesołe jajo
po białym obrusie radośnie skakało!
Raz w prawo, raz w lewo na małych stópkach,
aż się rozpękła jego skorupka!
Lecz żadnej straty przy tym nie było,
bo dalej do buzi Tolka wskoczyło.
Zagryzione chrzanem i kawałkiem szynki
smakowało wszystkim, aż robili minki!
W świątecznym czasie, radzi spotkaniu,
chętnie się nim dzielimy już przy śniadaniu.

© Elżbieta Żukrowska 1/04.2020 r.
fot. Pixabay

czwartek, 2 kwietnia 2020

A BYŁA JAZDA!


A była jazda!

Nic już w zasadzie nie zostało
- złamane wiatrem drzewo leży,
tylko gałęzie wciąż zielone,
starają się najdłużej przeżyć.

Zdziwiony ptak na innym drzewie
uwije teraz nowe gniazdo.
Co się zaczęło powstać musi.
bez względu czy się zgodzisz z nazwą.

Smutny los drzewa. I człowieka.
Lata mijają, zimy, wiosny.
Przeżyłeś wiele. A ile czeka?
Może nie będzie byt żałosny...

Los cię porywa jak do tańca,
wirujesz tak, jak tobie zagra.
Czasem się zżymasz "na ponuro".
Po latach stwierdzisz - "była jazda"!

© Elżbieta Żukrowska 22.03.2020 r.
fot. własne