wtorek, 28 października 2014

819//14. OCZEKIWANIE



OCZEKIWANIE

Myśli roztrzepotane niczym firanka na wietrze.
Czas popędza godziny tykaniem zegarów.
Na skraju snu i jawy przyczajone szczęście
- jeszcze nie wie, jak wielkim ma się tu objawić.

Drogi szare zwyczajne, nic poetycznego,
niby szale rozciągnięte między pagórkami,
skupione węzłami skrzyżowań, uprane ulewą,
po bokach ozdobione starymi drzewami.

Czas i przestrzeń. Chwila staje się wiecznością.
Przestrzenie zbyt rozległe. Mila - a jak nieskończoność.
Drobny człowiek pomiędzy... wszak miał żyć z radością.
Czas - zaledwie oczekiwanie na dobrą wiadomość.

© Elżbieta Żukrowska 28.10.2014. 
Fot. z internetu

818//14. ŻYCIE KOŁEM...



ŻYCIE KOŁEM... 

Otwórz oczy, otwórz je szeroko!
Coś stanie się za miesiąc, może już za dzień.
Nie pozwalaj, by przemknęło szybko, obok, chyłkiem...
Nie dopuść, by odsunęło cię w ten głęboki cień!

Masz w sobie dość energii, by z samotnej wyprawy
powrócić jak zdobywca i w glorii zwycięstwa.
Więc dlaczego ciągle miewasz oczy jakby łzawe?
Dlaczego sam sobie już zaprzeczasz męstwa?

Zwątpienie? Brak zaufania do samego siebie...?
Gdzieś się zapodziały ważkie argumenty...
Ot, wszystko w biegu i czas sponiewierał ciebie -
a przecież są wspomnienia, słodkie sentymenty.

W swoim azylu  "bezpiecznej pieczarze"
(jak żartobliwie określasz swe lokum),
jest miejsce na internetowe wojaże
lub odgrodzenie od świata - po grób święty spokój.

Kiedy przywołuję, byś otworzył oczy
- mam na myśli tylko, byś się nie odcinał.
Życie, jak to życie - wciąż się kołem toczy
i, prawdę powiedziawszy,
nie będzie ta - to będzie inna dziewczyna...

© Elżbieta Żukrowska 23.10.2014.
Fot. z internetu

poniedziałek, 27 października 2014

817//14. "DO PRZODU ŻYJ"




"Do przodu żyj"

I nie ma go w twym życiu.
Wyszedł kuchennymi drzwiami.
Maleńki człowieczek z bardzo małym sercem.
Chciał dużo zagarnąć, a zgrzytał zębami...
Rad innych oglądać w brzydkiej poniewierce...

Dobrze, że nie rozpaczasz, a masz dużo planów.
Mydłek i narcyz z niego był aż wyjątkowy!
Zawsze "ja" stawiał na pierwszym miejscu.
Tylko o sobie chciał słuchać peanów
i tylko dla siebie miał miejsce w sercu.

Masz dość silnej woli i w oknie nie stoisz,
pogrzebałaś dość szybko zmącone uczucia.
Usunęłaś drobiazgi, by duszę ukoić
- niech już nie zaśmiecają samotnego życia.

Wiem - nie chcesz szarego zmierzchu,
bronisz się przed echem tamtego muzyka.
I idziesz do ludzi ustrojona w uśmiech,
a ja ci życzę, aby już nie znikał.

© Elżbieta Żukrowska 22.10.2014.
Fot. z internetu




816//14. ROZMOWA Z SERCEM



ROZMOWA Z SERCEM

Serce - ja cię nie oddam, więc już dłużej nie proś,
bo darmo szlochasz i rwiesz się, szalone!
Przecież tamten zaledwie udawał, że kocha.
Na szczęście spostrzegłam, żeś jest odrzucone...

Śmiał się, lekceważył, nawet źle traktował.
Nie miał dość czasu... I miłego słowa.
Inne panie czule wzrokiem obejmował,
może nawet zapraszał i winem częstował...

W szczególnym mgnieniu przejrzałam na oczy.
Dopuściłam do głosu tak zwany rozsądek.
Niech on teraz prostuje i porządnie kroczy.
A ty - serce moje - już wiele nie żądaj!

Nie będzie rozmów, nawet SMS-ów.
Właśnie przed chwilą włączyłam blokadę.
Żeby nie kusiło, nie czekało głosu...
Tylko czy rzeczywiście tak milczeć dam radę...?

© Elżbieta Żukrowska 21.10.2014.
Fot. z internetu

815//14. JESIENNY LAS



JESIENNY LAS

Ach! Te pyszne topazy, soczyste rubiny!
Rosą wykarmione szmaragdowe liście!
I już las ustrojony - jak na oświadczyny.
A kiedy wesele? - pytać mogą wszyscy.

Sosny jednak nieczułe i stroszą swe igły,
wiatr z lubością wybiera co najwyższe drzewa.
I szumi pieśń prastarą tuląc się w konarach,
to zlewa ziemię deszczem, bo chmur łzy rozsiewa.

Taka to jesień zawładnęła lasem.
Dywanami z liści okryła mchów zieleń.
Szeleści najpiękniej każdym źdźbłem i listkiem,
i zaprasza w głąb lasu po koszyk opieniek...

Jednak nadmiar wilgoci niszczy barwy ziemi.
Umierają kolejno topazy, czerwienie...
Brunatny zapach jest taki soczyście-jesienny,
a biały płaszcz zimy blisko - skryje to odzienie.

© Elżbieta Żukrowska 18.10.2014.
Fot. z internetu

814//14. NA POWITANIE DNIA




NA  POWITANIE  DNIA

Gdy pierwsza jasność wkrada się przez szczeliny zasłon,
dociera do twych powiek i już nie daje zasnąć...
Przeciągasz się z rozkoszą i chwytasz resztkę senków,
by dośnić je na jawie, z kimś, kto pełen wdzięków...
I już dwa ciała tulą się sprężyście i gibko,
oddechy przyspieszone, ręce tańczą szybko...

Lepiej ich nie podglądać w miłosnym spotkaniu,
o własne się postarać... Na dnia powitanie...

© Elżbieta Żukrowska 11.09.2014.
Fot. z internetu

813//14. CZEKAM CIĘ



CZEKAM CIĘ

Przyjdź, czekam cię, kocham!
Przyjdź, jeśli tylko chcesz.
Mam dla ciebie maliny
i trzepoty rzęs.

Nieważne, że jesień
i słowik nie śpiewa,
mam słodką herbatkę,
która też rozgrzewa...

Czekam ciebie - przyjdź!

Pragnę, byś mi mówił
te specjalne słowa,
któreś z dawna dla mnie
na ten dzień zachował...
Abyś już  rozmarzył
me dziewczyńskie serce,
poprowadził w miłość
trzymając za ręce...

Czekam ciebie wciąż!

© Elżbieta Żukrowska 11.09.2014.
Fot. z internetu



812//14. JESIENNY DOM Z DZIECIŃSTWA




JESIENNY DOM Z DZIECIŃSTWA

Już pociemniały szyby w oknach,
jesienny wiatr stuka do drzwi.
Są ciepłe ściany i nie zmokniesz
- piec ciepły, ogień wciąż się tli.

A na komodzie radio tatry
sączy muzykę jak w senną mgłę,
pod piecem dwa leniwe koty
opowiadają mrucząc swój sen.

Pod oknem spory kosz z jabłkami
- to ostatnie złote renety,
pestki z nich będą wyzbierane
na naszyjniki i bransolety.

Na płycie z boku czajnik śpiewa
z lekką i zwiewną chmurką pary;
trzeba dołożyć szczapkę drewna,
by tego songu nie przerwały.

Ciepło, przytulnie w kręgu światła,
śmieją się ciepłe kafle pieca;
szyby zasłania biała firanka...
Drobne marzenia właśnie lecą...

© Elżbieta Żukrowska 25.10.2014.
Fot. z internetu

811//14. RAZ NA WOZIE, CZĘSTO - NIE!



RAZ NA WOZIE, CZĘSTO - NIE!

Takie już jest to nasze życie...
że raz na wozie, raz pod wozem...
Po co lokować źle uczucia
- i katastrofa wnet gotowa.

Można też kupić dom wspaniały
i "cuda-wianki" wyszykować,
wystarczy sąsiad nie-wspaniały
- jest katastrofa koncertowa...

Można być właścicielem wozu,
który się dobrze wciąż spisuje...
Dobrze? - lecz do pewnego czasu,
aż coś na trasie się zepsuje...

Można wyliczać w nieskończoność:
tu zależności, tam potyczka...
A los się z nas naśmiewa w kułak,
co chwilę dostajemy pstryczka!

© Elżbieta Żukrowska 26.10.2014.
Fot. z internetu

niedziela, 26 października 2014

810//14 MOJE LATA SIEDEMDZIESIĄTE


MOJE LATA SIEDEMDZIESIĄTE

Wczesne lato łąką oddycha,
syci zapachem świeżego siana,
brzmi owadów radosna muzyka
zanim zniknie rosa poranna.

Obudzone najwcześniej skowronki
wyśpiewują srebrzyste tęsknoty,
cichuteńko wtórują im dzwonki
- już czekają słonecznej spiekoty.

Trzy biedronki na liściu rajgrasu
- uginają go, jak trampolinę,
poszukują najlepszych przysmaków
nim odlecą hen w dal - w koniczynę.

Długi rząd starych wierzb ociężałych,
co od drogi odgradza pastwisko,
po zimowym przycięciu ustroił
gałązeczki w szeleszczących moc listków.

Dzieci wreszcie są wolne od szkoły,
któreś gra na wierzbowej fujarce,
a na drodze w pobliży stodoły
mają znowu być mecze w dwa ognie.

Nie ma jeszcze telewizorów,
tylko w radio
"Podwieczorek przy mikrofonie".
Za to są adaptery i płyty,
i prywatki,
a marzeń - już pełne dłonie...

© Elżbieta Żukrowska 15.10.2014.
Fot. z internetu


809//14. PIERWSZE OPOWIEŚCI




PIERWSZE OPOWIEŚCI

Szalone bzy są po ogrodach!
Kiście nabrzmiałe zapachami!
Słońce wygrzewa ścianę domu,
złoci piaseczek pod stópkami...

A dom stareńki i drewniany,
i ściana jego dziurkowana,
w sam raz by w każdą dziurkę wkładać
kwiatuszek mleczu - już od rana.

I przy tym płyną opowieści
o płowowłosych królewiczach,
o ptaszkach zamykanych w klatkach
- rozdzierających ich tęsknicach!

Szepczą się cicho nowe treści
o gadających biedroneczkach,
o domkach z grzybków i krasnalach,
jeżach, ślimaczkach i mróweczkach...

Wszystkie te baśnie nieskończone,
bo wciąż coś nowe i zachwyca...
A mała główka nie pomieści
tych bogactw świata oraz życia...

© Elżbieta Żukrowska 15.10.2014.
Fot. z internetu


sobota, 25 października 2014

808//24. Z BALKONU JULII PATRZĄC




Z BALKONU JULII PATRZĄC

Odczarowany balkon. I my odczarowani...
A jednak... Na dnie duszy tęsknota się tli... 
Cóż, że dzień znów umknął...? 
Że śnieg gdzieś poprószył... 
Po alejkach marzeń wszak idziemy MY...

© Elżbieta Żukrowska 25.10.2014. 
Fot. z internetu

piątek, 24 października 2014

807 //14. BIEDA


BIEDA

Przez twoją głowę myśli biegną
już nasączone najobficiej
troskami, niedostatkiem, biedą,
tym, co za tobą, co jeszcze w życiu...

Ile się zdarzy, a co ominie?
O, niechby wreszcie przyszło dobro!
Troska w ciemnościach niech zaginie
i już nie trafi do nikogo.

Tych skołatanych myśli mrowie!
Pierwsza codzienna - co do garnka...?
Którą opłatę najpierw zrobić?
Cóż, że konieczna jest firanka...

Że na okrągło dwie spódnice...
Niech wytrzymają choć do lata!
Na buty czeka wszak Józiczek:
rozpadły się tamte  od brata...

To takie troski, co gryzą oczy,
a w samotności długo się płacze.
Bezradność wpadła i nie chce odejść,
wypycha na los żebraczy...

Widziałaś przez okno lodziarni
- znajomi z dziećmi są na lodach.
Chciałabyś... wzdychasz bezradnie.
Ale nie możesz... Bardzo szkoda...

Już nie zaciskasz groźnie pięści,
przestałaś szukać lepszej pracy.
Nie masz stosownych znajomości.
Nikt nie zaprosi do współpracy...

Przestałaś jakoś marzyć skrycie,
już na to nawet szkoda czasu.
Przed snem przebiegasz swoje życie
z wielką goryczą, bez dystansu.

Nie masz recepty, brak jest leku,
który by zmienił położenie.
Eksmisji boisz się najbardziej
- to jest największe zagrożenie...

Pięć dni w tygodniu zupa wodzianka,
cały jej sekret w margarynie...
Do tego ziemniak, grochu szklanka...
I nie pokazać nic po minie...

Prąd... Maksymalne oszczędzanie!
Podobnie z wodą i szamponem.
Całe myślenie skierowane
na to, bez czego można się obejść...

Zrezygnowałaś ze wszystkiego,
starając się żyć najoszczędniej.
Choć się nie godzisz w głębi siebie
- to jednak ręki nie wyciągniesz.

Ta bieda... Z dnia na dzień bardziej
jesteś zaszczuta i samotna.
Dość zastawiłaś już w lombardzie
Nikt się o ciebie nie kłopotał...

© Elżbieta Żukrowska 22.10.2014. 
Fot. własne




czwartek, 23 października 2014

806//14. TYLKO PUSTKA




TYLKO PUSTKA

Pogubiłam się.
Zagubiłam dosłownie.
Brak kotwicy.
Miejsca, które nazywam "dom".
W myślach chaos,
choć oddycham swobodnie.
W sercu pustka:
głęboko, daleko
- aż po nieba skłon...

© Elżbieta Żukrowska 21.10.2014.
Fot. z internetu

środa, 22 października 2014

805//14. NAD WODĄ






NAD WODĄ

Kaczki kołyszą się na wodzie,
gdzieś echo niesie ptasie głosy, 
drzewa wciąż marzą o urodzie, 
czeszą ostrożnie długie włosy...

Owadów roje pracowicie 
zbierają pokarm mącąc ciszę, 
a trzciny znów przy samym brzegu 
zmęczony wiatr do snu kołysze.

Czasem w to wedrze się jękliwy, 
żałosny klangor cnych żurawi... 
Ale my razem i szczęśliwi, 
wszystkie złe wróżby poza nami.

© Elżbieta Żukrowska 22.10.2014.
Fot. Mirosława Pisarkiewicz

wtorek, 21 października 2014

804//14. WALCZ! WALCZ!



WALCZ! WALCZ!

Już nie opuszczaj głowy, a zwyciężysz wszystko,
masz nogi i ręce, a do tego głowę. 
Wystarczy tych "narzędzi" odpowiednio użyć 
(tu szczególnie głowę polecam)
- a zdobędziesz szczęście - może choć w połowie...

Po cóż się godzić na ochłapy z życia,
sięgaj odważnie po najlepsze kęski.
I tak niezbyt wiele jest do zdobycia,
nie aprobuj nawet jednej drobnej klęski.

© Elżbieta Żukrowska 21.10.2014.
Fot. Dorota Drabent

poniedziałek, 20 października 2014

803//14. A KIEDY PRZYJDZIE CZAS...



A KIEDY PRZYJDZIE CZAS...

A kiedy przyjdzie czas, że wiersze...
że aksamitne chwile z poezją,
znikną jak jesienią świerszcze,
i już jednego słowa na pewno
nie napiszę - w to miejsce kilka łez...
Zbiorki te niech świadczą,
że był czas ze mną... za mną czas...
Taki,  w którym
za wierszem pisał się wiersz...

© Elżbieta Żukrowska 18.10.2014. 
Fot. własna

niedziela, 19 października 2014

802//14. ZBYT PIĘKNIE, ABY CIĄGLE SPAĆ




ZBYT PIĘKNIE, ABY CIĄGLE SPAĆ

Kolorowe korony drzew...
Świat nierealny - niemal z baśni... 
Mnie pod takimi drzewami biec!
A tu szept - zaśnij... teraz zaśnij...!

Nie będę spała - życie w garść
- niech nęci, woła, pokrzykuje!
Takie radosne, bliskie gwiazd!
Trudno wyrazić, co dziś czuję!

Jesień zachwyca, barwi świat,
zamienia w dywan wrzosowiska,
a dzikie wino ze starych krat
mocnym burgundem właśnie błyska.

I liści zamieć - jak barwny szal
rozwiany przez porywy wiatru,
horyzont po niebieską dal
mgłą nasączony - lodowatą...

Czas oczy przymknąć, wołać sen,
zmęczone niech przestaną mrugać,
wypocząć, zanim nowy dzień...
Niech dobry sen uczyni cuda.

© Elżbieta Żukrowska 18.10.2014.
Fot. Mirosława Pisarkiewicz


801//14. NOC BEZ TCHU



NOC BEZ TCHU

Senki, które nie chcą się śnić...
senki oddechem na chwilę wstrzymane...
Czas zbyt szybko pędzi im... i mi...
Zaczaiły się właśnie gdzieś przy ścianie.

Gdzie ramiona co ochronią w noc?
Gdzie te słodkie, ciepłe przytulenia...?
Światła ktoś pogasi, poda koc.
I zadrżą od nowa specjalne westchnienia!

Jeszcze kilka pieszczot zanim dzień,
zanim nas obudzi uśmiechnięty promyk.
A tymczasem śni się ten sam sen,
jeszcze skóra pełna twoich dłoni...

© Elżbieta Żukrowska 19.10.2014.
Fot. z internetu

sobota, 18 października 2014

WIERSZE SZAROZŁOTE - nowy tomik



Jest wreszcie długo oczekiwany nowy trzeci już tomik .
Gdyby ktoś chciałby nabyć... Zapraszam...!



bietka150@gmail.com

800//14. SNY MARZENIA I WYOBRAZENIA



SNY, MARZENIA I WYOBRAŻENIA

Niech sen przybywa, skoro noc wezbrała
i w atramentowych cieniach Morfeusz usypia...
Niech płynie z mgiełkami tak, jak będziesz chciała:
chyłkiem lub odważnie po marzeniach skakać...

W roztopionych świecach umierają blaski,
za to do życia powstają święte rozmyślenia,
pod osłoną nocy wyklute w przepaści:
w najgłębiej ukrytych przy sercu marzeniach.

Tocząc się jak koralik, który z nagłą spadnie,
swój bieg rozpoczyna od iskrzącego błysku.
A po chwili już sięga po mocarne ramię,
aby przeprowadzić zamierzenia wszystkie.

Sen, niby zwykły, z nagła się przemienia
w feerie barw i wrażeń, wybucha świetliście!
I leci ku gwiazdom, jak tęczowe drżenia,
a magia emocji porozpala wszystkie.

© Elżbieta Żukrowska 18.10.2014. 
Fot. z internetu



środa, 15 października 2014

799//14. GDY WSTAJE PRYWATNY ŚWIT




GDY WSTAJE PRYWATNY ŚWIT

Tak ważna jest pora, gdy się świt wyłania,
za chwilę promienie przebiją najtęższy mrok.
Roztańczą jak iskry nad ogniskiem!
I te barwy dla budzenia twych oczu!
Daj, daj mi rękę! Jeszcze jeden krok!
Jeszcze jedna chwila - ramieniem otoczysz...
Już jest dla ciebie ten czas - ta kobieta!
Ta, o której myślałeś dzień i rok.
Dzień i rok.
Teraz już znasz odpowiedź - co będzie za tydzień.
Za dzień i rok. Dzień i rok.
Znikł mrok.
Na wschodzie już wyraźne i różowe słońce.
A ty masz dłonie pełne czułości
i serce wypełnione szczodrze miłością.

© Elżbieta Żukrowska 30.12.2013.
Fot. z internetu

Remanenty

wtorek, 14 października 2014

798//14. NIE PYTAŁAM...


NIE PYTAŁAM...

Nie pytałam, jak to z tobą jest,
kiedy otwierają się prywatne czarne dziury
i mózg zaczyna się toczyć na manowce.
Ale wiem, że wyrastają ogromne drzewa - to twoje poczucie winy.
Pojawiają się  macki gigantycznych ośmiornic - jak twoje błędy.
Szarpie cię powtarzająca się drobnica ataków na życie.

Idę do ciebie.
Zapalam lampkę przeciwmgielną.
Rozplątuje zwoje, które chcą cię unieruchomić.
Podaję dłoń, ramię, możesz się na mnie wesprzeć.
Ale jesteś zbyt dumny, by przyjąć pomoc kobiety.
Tak trudno wydobyć słowa, pokazać własne wnętrze
- zwyczajnie zwierzyć się,
byśmy to najtrudniejsze dalej już nieśli we dwoje.

To takie proste - uwierz swojej kobiecie!
Tobie będzie lżej, a ona przestanie zamartwiać się o ciebie!

© Elżbieta Żukrowska 30.12.2013.
Fot. z internetu


Remanenty

797//14. GDY NADMIAR SMUTKÓW ...



GDY NADMIAR SMUTKÓW

Wpadłam w odmęty
smutków przeróżnych,
taplam się w nich
niczym kaczuszka w kałuży!
A przecież chciałabym zdecydowanie
mieć czystą wodę - mój panie!

Lecz nie powstanie z kałuży
nawet jezioro - choćby nieduże.

A moje smutki... wciąż gęstnieją...

Trzeba z odwagą przeciąć każdy,
osłabić siłę ich rażenia.
Zmniejszyć emocje,
dociec prawdy,
cóż one mają tu do robienia!?

Odrzucić precz węźlaste kłącza,
nie mają prawa się ukorzeniać!
Zniszczyłam wszystkie
- żaden nie został
do dalszego smęcenia!

© Elżbieta Żukrowska 2.04.2014.
Fot. z internetu

Remanenty

796//14. BIAŁE ŻAGLE - WIERSZE BIAŁE



BIAŁE ŻAGLE - WIERSZE BIAŁE

Ty uwierzyłeś w białe żagle
i w moc natchnienia.
Spłynął przez pióro
zakodowany gdzieś poemat.
Niedbałym gestem poczochrałeś
siwą czuprynę.
"Dobry" - mruknąłeś.
Byłeś gotów. Z nowa miną.

© Elżbieta Żukrowska 1.04.2014.
Fot. z internetu

Remanenty

795//14. * * * (Patrzyłam - lecz nie widziałam...)


   *  *  *

Patrzyłam
- lecz nie widziałam.
Utraciłam
- zanim mogłam zyskać.
Słyszałam cię
- choć właśnie milczałeś.
Stałam nad przepaścią
- myśląc, że to przystań.

© Elżbieta Żukrowska 31.03.2014
Fot. z internetu

Remanenty

794//14. JESIEŃ LISTY CZERWONE...

JESIEŃ LISTY CZERWONE...
- dedykowany Zbyszkowi Kordzińskiemu

Jesień czerwone listy pisze do ciebie,
każdego dnia barw szczodrze dodaje.
Już można nawet się zapomnieć,
wszak kolorowo było też w maju!

Prawda - teraz rudości i czerwienie,
wiatr co w górę liście wypiera.
Umie zakręcić wir wysoko,
rozsypać w wachlarz lub pozbierać.

Ty zaś jesteś uważny, z aparatem w dłoni.
I choć jesienne sztuczki znasz od lat,
to dalej pstrykasz zachwycony...
Utrwalasz w kadrach piękny świat... .... Zbyszkowi.

© Elżbieta Żukrowska 13.10.2014.
Fot. Zbigniew Kordziński

793//14. PŁOMIENIE, PŁOMIENIE


PŁOMIENIE, PŁOMIENIE

Już pożar objął zachodnie niebo
i płonie złotem spokojna woda,
ptaki zamilkły zasłuchane
w modlitwę słońca do Pana Boga!

Wiatr się zamyślił w tatarakach,
już nie szeleści jesiennym listkiem,
wspomnieniem płyną wschody-zachody
pod innym niebem: wspólnym i bliskim...

I płoną jasno me wspomnienia,
czasem coś dziwnie gardło ściśnie,
słów dawno zbrakło... przy "do widzenia"...
Dziś tylko łezka  spod powieki tryśnie...

© Elżbieta Żukrowska 13.10.2014. 
Fot. z internetu

792//14. SZEPTY NA DOBRANOC




SZEPTY NA DOBRANOC

Szeptem dobranoc tobie nucę,
odsuwam czasu zmarszczki gniewne,
pora wyciągnąć się w pościeli,
niech senki już przylecą zwiewne...

Pora cichutko podziękować
Panu, że bardzo miło było,
nikt mnie nie ugryzł, nikt nie zranił,
chociaż nie wszystko się spełniło....

Zabrakło czasu dla przyjaciół,
spacer zbyt krótki - noga w nogę,
z drzew posypały się żołędzie,
lecz mogłam wołać - wciąż żyć mogę!!!

© Elżbieta Zukrowska 13.10.2014.
fot. z internetu

791//14.PANACEUM NA ZŁY NASTRÓJ




PANACEUM NA ZŁY NASTRÓJ

Senki się snują wpółprzytomne,
już rade pod powieki wskoczyć, 
ale ty ciągle na coś czekasz, 
niechętnie tak zamykasz oczy... 

Lampa rozsiewa ciepłe światło, 
obok bamboszki miękkie takie... 
a ty - choć nadal głośno ziewasz 
- wciąż siedzisz na twardej kanapie... 

Już wiem! Kakao ugotuję!
Niech miły smak na podniebieniu 
pomoże ci odsunąć troski, 
bo po cóż pławić się w cierpieniu...?

© Elżbieta Zukrowska 14.10.2014. 
Fot. z internetu

790//14. JESIENNE ROZKOSZE




JESIENNE ROZKOSZE

Tych dwoje zawsze ma być razem...
i niech się czulą, przytulają.
Nie straszny grudzień czy też marzec!
Jesienny spokój rozśpiewają!

Za jego oknem zawsze krata
- bo dzikie wino niech tu pnie się,
czerwienią ściana jest skąpana
zaledwie w kalendarzu wrzesień.

Dla niej przynosi pęk nawłoci
lub kolorowe perły jarzębiny,
ona w zachwycie skłania głowę,
a jakie zabawne robi przy tym miny!

Bywa, że błysną bielą z koszyka
spóźnione główki białych rumianków...
Specjalna woń im się wymyka
i już otula parę kochanków...

© Elżbieta Żukrowska 13.10.2014.
Fot. Marian Zaborowski

poniedziałek, 13 października 2014

789//14. TRAJEKTORIA SPOKOJU




TRAJEKTORIA SPOKOJU

Chcę ci zapewnić miłe chwile,
jak wypoczynek wędrowcowi,
rozświetlić serce, duszę mile,
ze zła oczyścić domu progi.

Chcę, byś znajdował tu przyjemność,
w dniach roztopionych do zachodu,
w najczulszych, miłych sercu gestach,
w uśmiechach całkiem bez powodu.

Nie ścigam czasu, dni nie liczę,
ma mi wystarczyć kropla słońca.
A na twych ustach złożę pieczęć
- niech nikt nam szczęścia nie zamąca.

© Elżbieta Żukrowska 19.03.2014.
Fot. z internetu

niedziela, 12 października 2014

788//14. KOLOROWA JESIEŃ


KOLOROWA JESIEŃ

Tak pięknie ciepła jesień trwa!
A miłość nam niesie dużo radości,
bogactwo doznań... Choć czas gna!
Poranek w złocie miast w szarości.

Nawet gdy szarug przyjdzie czas,
wielki parasol nas ochroni.
W deszcz niekoniecznie trzeba w las
- lecz warto poczuć uścisk dłoni.

Mamy swe ścieżki, mały park,
kafejki, deptak, basen, molo...
Chodź - ukradniemy liściom barw,
niech zimą domek nam przystroją!

© Elżbieta Żukrowska 11.10.2014.
Fot. z internetu

787//14. ZWYKŁY SEN



ZWYKŁY SEN

Czekam tej chwili, gdy przymykasz oczy,
zapracowanym myślom pozwalasz odpocząć...
Sen ci przynoszę - zwykły, nieuroczy,
ale to za niego będziesz musiał przysiąc...

... że nie zapomnisz na piaszczystej drodze
maków rosnących przy każdym kamieniu,
szelestu liści na wierzbach wysokich
i tego blasku, co świat opromienia.

Pewnie nie zechcesz składać tych obietnic,
bo cóż za targ to, skoro sen zwyczajny...?
Jak dobra wróżka dołożę spełnienie pragnienia
- raz jeszcze spotkasz miłość życiodajną...

Po drgnieniu serca poznam - pokochałeś!
I aż ci szczęście mgli niebieskie oczy!
Więc nie darmo tak mi przysięgałeś...
Niech ta jedyna na zawsze ciebie zauroczy...

© Elżbieta Żukrowska 11.10.2014.
Fot. z internetu

786//14. ZIMOWE TĘSKNOTY


ZIMOWE TĘSKNOTY

Kiedy przenikniesz miłość moją,
może doświadczysz ukojenia?
Rozpuszczę włosy, niech na wietrze
tańczą do walca wprost z grzebienia!

Już pajęczyny ciężkie rosą
i miły zapach złotych liści,
tylko zbyt zimno, aby na boso...
Wiosna niech nam obojgu dziś się przyśni!

Niech nam powróci song słowika
albo paciorki skowroneczka
pasikonika, co szybko zmyka,
oraz czerwoną biedroneczkę.

Za tym tęsknoty płyną zimą,
gdym syta rąk twych, ust, dotyku...
tym prędzej chłodne dni przeminą,
wróci wiosenny czas rozkwitu...

© Elżbieta Żukrowska 11.10.2014.
Fot. z internetu

785//14. INNE SPOJRZENIE




INNE SPOJRZENIE

Ile zachodów  t u t a j  będzie?
I ile świeczek przed ikoną... ?
Mgłami zasnute krajobrazy
niosą się specyficzną wonią.

I płyną dalej przez wzniesienia,
nurzają się w zrudziałych łąkach
- to jesień przeszła tędy śpiesznie,
kończąc czas wiśni i poziomki.

Świeczki... Splatają się z zapachem liści,
gdzieniegdzie jest też woń igliwia
lub chryzantemy pozłocistej, samotnej,
na ciemnej płycie obok krzyża...

Wokół cmentarza jodły rzędem,
jak wiernych strażników zastępy,
czuwają nad snem sprawiedliwym
i szumią pieśnią... niepojętą...

© Elżbieta Żukrowska 11.10.2014.
Fot. z internetu

784//14. A PIĘKNO WCIĄŻ CZEKA




A piękno wciąż czeka


Z biegiem lat
zmienia się nam punkt widzenia...
Już nie musimy pilnować ukochanego malucha, 
by nie pozdzierał skóry z kolan... 
Możemy szukać piękna, 
czasem polegającego zaledwie
na grze światła i cienia... 
I oto przekonujemy się,
że nie tylko niebo czeka na nas 
(gdzieś, kiedyś, w przyszłości), 
ale i ziemia
ze swoimi niezwykłymi darami 
- już teraz, natychmiast! 
Wystarczy
unieść powieki i patrzeć, patrzeć, chłonąć!

© Elżbieta Żukrowska 12.10.2014.
Fot. z internetu

sobota, 11 października 2014

783//14. ZAUFAŁAM...




ZAUFAŁAM... 

Tłumaczył chyba po raz setny,
że trzeba serce swe otworzyć:
Modlitwa, Wiara - to są Dary!
Otwartym sercem łatwo wierzyć!
Nigdy nie mówić "nie dostałem"
i już zapominać o Różańcu...

Uparcie dalej mi powtarzał:
Błagaj - i tobie się powiedzie!
Ale jest tyle obaw we mnie!
Post, jałmużna, miłosierdzie...
Jeśli nie umiem prosić z wiarą?
Panie... lecz ocal... jak innych ocalasz...

Nawet gdy moja wiara mała...

Mój przyjacielu... szlachetny, pogodny...
Modlitwa jest specjalnym cudem,
który może zaistnieć w sercu łagodnym,
jeśli Pan zechce być jej źródłem.

Sądzę, że to moje zaledwie preludium...

© Elżbieta Żukrowska 9.10.2014.
Fot. z internetu

782//14. JESIENNY CZAS...



JESIENNY CZAS...

Już wybarwiły się jagody
tu, na kalinie, jarzębinie,
a żółtym liściem spadł w ogrody
pierwszy przymrozek - z wiatrem zimnym.

Pośród dostojnych dębów, grabów
złocą się liście wysokiej brzozy,
lecą wraz z wiatrem w wodospadów
mgły srebrno-białe wokół łozy...

© Elżbieta Żukrowska 11.09.2014.
Fot. z internetu

781//14. COŚ ZGUBIŁAM




COŚ ZGUBIŁAM

Pięć spojrzeń? - pod wysokim niebem...
Wiatrak z mozołem kręcił się bez przerwy.
Jeszcze coś było... Ktoś wybuchnął gniewem!
... By po chwileczce ukołysać nerwy...
Coś było...
Drżały latarnie kołysane wiatrem.
Twój pies jak zawsze łasił się do kolan.
I tylko oczy ze zmąconym blaskiem...
I z wielkim żalem... Powiedzieć nie zdołam!
Skarga nie padała.
Dotknąłeś mej twarzy,
lecz uwiązane słowa nie rozpoczną życia.
Jedynie spojrzenia... dwadzieścia pięć razy.
Lecz pięć zgubiłam...
Już...  nie do zdobycia...
Nowy, listopadowy zmierzch...

© Elżbieta Żukrowska 11.10,2014.
Fot. z internetu

780//14. ŻYCZĄC MIŁEGO WEEKENDU




ŻYCZĄC MIŁEGO WEEKENDU

Październik sączy krople deszczu,
udaje, że tak jest zabawnie...
A moje butki przemoczone!
I płaszczyk...  aż przestał być ładny....

Ale na przekór aurze brzydkiej
- życzę pogody i uśmiechu!
Skoro nie idziesz już na spacer
- to zajrzyj w wiersze - na pociechę....

© Elżbieta Żukrowska 11.10.2014.
Fot. z internetu

piątek, 10 października 2014

779//14. SIÓDMY DZIEŃ TYGODNIA



SIÓDMY DZIEŃ TYGODNIA

Nastrój bezprzykładny...
Tęsknoty płyną nad sercami...
światła przygasają... 
jesień w nas... i z nami... 
Jesień... 
A na skraju horyzontu kołysze się żagiel... 
Zapowiada czas wspólny, 
bo są nowe sztormy... 
Zaczekam na brzegu,
jak inne kobiety... 
Zaczekam... już z większą odwagą.

© Elżbieta Żukrowska 10.10.2014.
Fot. Kornelia Żukrowska

czwartek, 9 października 2014

778/14. BEZ SZKLANYCH OCZU PRZEZ ŁZY




BEZ SZKLANYCH OCZU PRZEZ ŁZY

"Ślicznego, miłego życia" - bez szklanych oczu przez łzy.
I z tajemnicą co skryta w duszy głęboko - wciąż drży...
A kiedy powiedziałam "żegnaj" zamiast "do widzenia"
- nie zatrzymałeś, nie szepnąłeś nawet "powodzenia"...
I już pochłonął ciebie miejski świt...

© Elżbieta Żukrowska 09.10.2014.
Fot. z internetu

777/14. A JEDNAK KRYM





A JEDNAK KRYM

Tak nastrojowo.... z leciutkim uśmiechem...
W kieliszku jeszcze pozostał łyk wina...
Dotykasz ramion i pieścisz oddechem...
A w głębi serca ten obraz zatrzymasz...

Nie mówisz nic...

Wydaje się, że padły wszystkie wątłe słowa,
a te mocniejsze taisz gdzieś przede mną...
Przecież potrzebna jest długa rozmowa!
Ale uciekasz w beznadziejną ciemność.

Splątałeś nić...

Nie wiem, co dalej! Jak mam wytłumaczyć,
że to nie pora na nowe rozstanie!
Przecież przyszedłeś tu z ostatnim deszczem.
Miałam nadzieję - na zawsze zostaniesz!

Zostań jeszcze...

Wywróżyłeś z fusów nam długą pogodę.
Mieliśmy polecieć na tydzień do Rzymu...
Może zbyt dużą dałam ci swobodę...?
I ciągle śledzisz wiadomości z Krymu..

To tam pojedziesz...

© Elżbieta Żukrowska 9.10.2014. 
Fot. z internetu



środa, 8 października 2014

776//14. BĘDZIESZ CZEKAŁ?




BĘDZIESZ CZEKAŁ?

Marzeniami niespiesznie przez świat,
przez pachnące ogrody i łąki,
gdyż ci mało zapachów i barw,
wciąż podziwiasz rozkwitłe już pąki.

Cenisz zmianę aury - deszcze i mgły,
lecz i słońce, co wszystko rozgrzewa.
W liściach krzewu uwięziłeś swe sny,
czekasz ptaka - niech miłość wyśpiewa!

Wiem - mam zebrać firletki i chabry,
kłos rajgrasu, tymotki, kostrzewy,
jeszcze jaskry jak złote słoneczka,
a spod okna pachnące rezedy.

Zaczekaj na mnie pod łukiem tęczy,
która świat twoich marzeń ozdabia.
I przygarnij mnie mocno do piersi
- los melodię na serca dwa zagra...

© Elżbieta Żukrowska 8.10.2014.
Fot. z internetu

775//14. PROSZĘ CIĘ PANIE




PROSZĘ CIĘ PANIE

Prośby do Ciebie ciche snuję,
może przypadkiem zgodne z Twoją wolą
- dostarcz mi jeszcze modlitewnych wzruszeń,
które zagrają nową w życiu rolę.
Wciąż  podsuwasz tysiące spraw drobnych,
a dla mnie prawie nie do rozwiązania.
Dekalogiem wspomagasz przy zakrętach życia,
ułatwiając pokonanie nowego wyzwania.
Zda się - dalej nie mogę!
Ale właśnie to nowe jest też do zdobycia.

Nie odpowiadasz mi wprost, dobry Panie,
choć tak by było najwygodniej,
lecz ciągle nowe dajesz zadanie
i bardziej mi ufasz, niż ja sama sobie.
A gdy za którymś upadkiem nie wstanę,
Ty, dobry Jezu, na to nie wyrażaj zgody!
Przyślij Anioła-Przyjaciela, Panie,
który pomoże przywrócić pogodę.

© Elżbieta Żukrowska 31.08.2014. 
Fot. Władysław Zakrzewski
Remanenty


774//14. JESIENNA PEŁNIA




JESIENNA PEŁNIA

Zakatarzony blady księżyc
do mego okna zagląda właśnie,
bo o herbatce chce przypomnieć
i obiecuje świecić jaśniej.

Ale tak bardzo dziś jest chory,
że nadzwyczajną mu uszykuję:
imbiru dodam, syrop z malin,
rankiem cieplutko znów okryję.

Może już uśnie bez kichania,
uśmiech na liczku we śnie zagości.
Później malinki dam po raz drugi,
ciepłe posłanko mu wymoszczę...

Wiem - wkrótce biedak szybko schudnie,
ma fanaberie - już tak bywało...
Gdy się zapomniał - świecił w południe!
Tak mu się bardzo chorowało...

© Elżbieta Żukrowska 7.10.2014.
Fot. z internetu

wtorek, 7 października 2014

773//14. CIĄGLE JEST NADZIEJA







CIĄGLE JEST NADZIEJA

Jadę obetrzeć białą chusteczką oczy twoje,
mam odpowiednich całe roje...
Wystarczy, że ledwie westchniesz.

Lecz myślę, że się z cicha właśnie droczysz,
a może sprawdzasz? Na mnie boczysz?
A jeśli zwyczajnie nie chcesz...?

Droga do ciebie to dziś górska serpentyna!
Lepiej rozważyć lub się wstrzymać?
Nie pokonam spirali już...

Gdybyś tak zechciał otworzyć swoje ramiona,
dać znak, że jestem upragniona...
Marzenia są przy tobie tuż...

© Elżbieta Żukrowska 2.10.2014.
Fot. z internetu

niedziela, 5 października 2014

773//14. CHWILA DRŻĄCEGO NIEPOKOJU



Chwila drżącego niepokoju



Znów list przez posłańca...
Delikatne karteczki cichutko szeleszczą.
Jeszcze nie wiadomo co w treści ukryte.
Cieszyć się, czy smucić?
Robić coś - zawrócić?
Może jechać w sto koni!
Myśl, ledwie powstała, a już zgasła,
jak iskra, co z ogniska strzeli...
Wszak wszystko niepotrzebne...
Nic się nie stało... i stało się wszystko...!
Tyle dni w czekaniu i udręce była...
A teraz drżenie takie, czytać niepodobna!
Głowę koniecznie trzeba wesprzeć dłonią...
Prawda - strach czytać -
 wiadomość nie musi być miła...
Jeszcze chwila - serce przycichnie drobinę...
Niech mgła z oczu zejdzie.

© Elżbieta Żukrowska 13.02.2014.
Fot. obraz Ilya Efimovich Repin