sobota, 2 listopada 2019

SPACER PO CMENTARZU




Spacer po cmentarzu

Nadal tulimy wspomnień garście,
tęsknoty trwają w blasku zniczy,
czas stopy swe odciska raźnie,
a z naszym zdaniem się nie liczy.

Na każdym grobie kwiaty leżą,
to taki dowód - "pamiętamy",
drobne igiełki już się jeżą,
a w sercach nadal blizny, szramy.

Pamięć trwa dalej, czasem łkanie
i szelest modlitw tych najszczerszych:
"Panie, daj wieczne spoczywanie"
w ogrodach raju, tak jak w twierdzy.

© Elżbieta Żukrowska
Choszczno, 2 listopada 2019 r.
fot. własna (cmentarz w Szczecinie)

piątek, 1 listopada 2019

PIEŚŃ NIEDOKOŃCZONA




pieśń niedokończona

bywają pieśni nieskończone
albo śpiewanie w pół urwane
a miały być jak wodne młyny
tak buzujące i zachłanne

miały być niczym wielki płomień
bijący żarem w krąg i w niebo
tysiącem iskier z niedopaleń
z rozgłośnym trzaskiem w prawo w lewo

pieśń się urwała słów zabrakło
i nikt strunami nie chce brzdąknąć
nawet tej świecy ciepłe światło
nie sięgnie do każdego końca

lecz wznieśmy toast za pomyślność
za wspólne razem przebywanie
dziś jeszcze razem i statycznie
czy coś na jutro pozostanie

© Elżbieta Żukrowska
Choszczno,  1 listopada 2019 r.
fot. własne

czwartek, 31 października 2019

*** (już wygłaskana...)




***
/cykl o dzieciach/

już wygłaskana smutna buzia dziecka
anioł na rękach trzyma jego duszę
kołysze szepcząc "śpij słodka dziecino"
i sny przyzywa niech spokojem kuszą

a ta drobina słodko się uśmiecha
uspokojona obecnością ducha
który wśród innych aniołów się mieni
i dalej szepcze słodkie sny do ucha

© Elżbieta Żukrowska 31.10.2019 r.
fot. z internetu

środa, 30 października 2019

NIEŚMIAŁY JAK NIEOBECNY




nieśmiały jak nieobecny

nie mrugnie okiem nie podskoczy
człowiek niepewny swej wartości
za biurkiem lepiej skupi oczy
nie da się po raz wtóry "ochrzcić"
nie zdradzi myśli jednym zdaniem
krawatkę nieśmiało poprawi
i znowu oczy tkwią w ekranie
uśmiech nikogo nie zabawi
nie ma przyjaciół a rodzina
o niej nie rzeknie ani słowa
nie odpowiada i nie pyta
i nie dla niego ta przemowa

czasem na spacer pójdzie długi
zawsze samotnie i bez celu
bo cel sam znajdzie się tuż obok
i jakby pytał - przyjacielu
czy dziś pod rękę pójdę z tobą
szukają wiosny lub jesieni
gdy pierwszy kasztan spada z drzewa
lub pierwsze jabłko się rumieni
latem wytchnienia w starodrzewiu
tam nawet w upał ptaszek śpiewa
on w zamyśleniu zagadkowo
czasem popatrzy gdzieś przed siebie
znajdzie ławeczkę w grubym cieniu
czy człowiek tak się czuje w niebie

© Elżbieta Żukrowska 30.10.2019 r.
fot. Andrzej Kosiba

MANIAKALNE PODEJŚCIE DO ŻYCIA



Maniakalne podejście do życia

A kiedy już swój wiersz ułożysz,
spiszesz na kartce aż po kropkę
- letnie kakao  w bok odstawisz,
po winko do barku się kropniesz,
pamiętaj:
trzy krople są dla animuszu,
kieliszek na lepszy humorek
i jeszcze jeden, kiedy poznasz
- komu niezbędny jest amorek!

Może zadziałasz, przejmiesz władzę,
zarządzisz z bliska i z daleka,
ona, twoja kobieta, czułością obdarzona,
w domu spokojnie niechaj czeka.
niech wyprasuje ci koszule.

Ty zaś w pogoni za luksusem,
za źródłem sławy i wygraną
- nie musisz więcej, nic nie ruszaj.
Życie na tacy ci podano.

Już zwyciężyłeś - czy grasz dalej?
Odpowiedź sama się nasuwa -
nie umiesz przestać! Wciąż chcesz więcej!
Zatem trwa wyścig. A ty czuwasz.

© Elżbieta Żukrowska 17.09.2019 r.
fot. własne

wtorek, 29 października 2019

*** (była obietnicą...)




***

była obietnicą
jeden gest
poruszenie stopą
przymglone spojrzenie
zachęta zamknięta w uśmiechu
drgnęły ramiona

ona kolejno zapalała świece

© Elżbieta Żukrowska 29.10. 2019 r.
z inspiracji piosenką ukrytą tu

BIAŁA SKARPETKA





Biała skarpetka

Pewna biała skarpetka tu się zaplątała,
wśród ciemnego prania pozostała biała!
Były szare dżinsy, czarne podkoszulki
- jej nie zaszkodziły, nie ma cienia, dziurki.

Została bez plamki, smugi granatowej!
Ot, dobry był proszek, dżins nie zafarbował.
Na białość skarpetki nie dał nic z szarości,
zaplątana w ciemnym - jasna wyszła w gości.

Choć gosposia uważa, kiedy dzieli pranie,
takie hokus-pokus bywa niespodzianie.

Czy skarpetka może być przyczyną wiersza?
A któż jej zabroni? Będzie jako pierwsza!

© Elżbieta Żukrowska 28.10.2019 r.
fot. z internetu

TROSZKĘ FRYWOLNIE O PORANKU





Troszkę frywolnie o poranku

Być może jutro przyjdzie wyzwolenie,
skowronek znowu zaśpiewa pieśń niebom, 
westchniesz i powiesz - nie chcę być samotną! 
Siostra-tęsknota? A cóż to za novum?

Jeśli zaś z rana będziesz robić kawę
- to nie zapomnij wziąć drugiego kubka,
ale tęsknota nich z tobą nie pije,
niechaj zaniknie, szuka swego jutra.

Ty o przyjaciela zadbaj tak od serca,
to jemu kawę przygotujesz rankiem.
A niech już będzie nawet i z wieczora,
szczególnie, kiedy jest dobrym kochankiem.

Takiemu możesz nawet i śniadanie,
chrupiący bekon, bułeczki z ziarnami,
bo skoro nocą był eksploatowany,
to musisz zadbać o jego "dynamit"...

© Elżbieta Żukrowska 29.10.2019 r.
fot. z internetu

piątek, 25 października 2019

NATCHNIENIE




Natchnienie?

Ten szum, ten zamęt, natłok myśli
- jest jak złamane skrzydło ptaka...
Wiersz zatrzymany się nie wyśni,
nie złoży w wersy przędza taka.

Gdzieś dalej czeka biały grudzień,

pewnie pachnący choinkami,
lecz utrącony wiersz nie przyjdzie,
zginie, przepadnie za górami...

W świat pójdzie myśl - cóż? - ukruszona,
niedokończona, tak kaleka.
I darmo wołam - wróć natchnienie!
Ono nie wróci, nie poczeka...

© Elżbieta Żukrowska 25.10.2019 r.
fot. własne

środa, 23 października 2019

UCIEKAJĄC W MARZENIA




Uciekając w marzenia

Śniły jej się gwiazdy i sala balowa,
tańczyłaby z każdym, kto chciałby całować,
marzyła by uciec do ludzi, do tańca,
przetańczyć noc całą, zapomnieć różańca...

A gwiazdy nad głową niezmiennie mrugały,
nuciły pieśń gwiezdną, wabiły i śmiały.
Ona się nie śmiała - każdy dzień jak męka,
przy opiece nad chorą często się rozełka,

rozklei z niemocy, z bezradnej miłości,
bo choć bardzo kocha i nocy nie dośpi,
wszystko to zbyt mało, a przy tym nad siły...
Zatem czasem marzy, by chłopcy przybyli...

Gdzieś sala balowa i strój uroczysty,
perfumy od Diora i włosy puszyste...
Tyle jej, co pomarzy. A po - rękaw zakasze
- znów zmiana pościeli, bo wylała kaszę.

I trzeba przebierać, a chorą to męczy.
Ją też. Tak zmęczoną ta czynność zniechęci.
Została poezja, więc pisze do rana:
Przybywaj, kochany, nie mogę być sama!

© Elżbieta Żukrowska 22.10.2019 r.
zdjęcie własne

poniedziałek, 21 października 2019

SPOLEGLIWOŚĆ


warsztat

SPOLEGLIWOŚĆ

Stać się takim takim, to dar od Boga,
przyzwoitość już nakazuje
opiekuńczym być, nie jak ostroga,
ledwie dotknie - zaraz ukłuje!

Empatia jest bardzo wskazana,
grzeczność bywa zawsze pomocna,
lojalna tak, prawie tożsama
ideałowi, dalekowzroczna.

Wrażliwość jest na czela zalet,
opiekuńczość - zawsze konieczna.
Ślepota - gasi całą chwałę...
Ćwiczenie zaś ducha okiełzna.

© Elżbieta Żukrowska 20.10.2019 r.
fot. Pixabay - DĄB

niedziela, 20 października 2019

PRZEMYŚLENIA NAD RANEM




Przemyślenia nad ranem...

Echo, spłoszone, biegło przez zaułki,
ale tam ściana... I kamienne stopnie!
Miało mi coś przekazać, jakieś dać nauki,
abym się nie czuła dłużej tak okropnie!
Jak uciec z miasta, które sieje gorycz?

Tępy ból głowy płoszy ciepłe myśli,
wystawia na zewnątrz jak towar na targu.
Nie trzeba czekać, że ból się rozpryśnie,
to nie typowa wygrana z hazardu!
Na cóż liczyć, gdy jest się przeraźliwie chorym?

Już nagie drzewa, bo październik kona.
Szal mu otula przeziębniętą szyję.
Na "za rok" będzie myśl niedokończona.
Wiem, będę starsza, o ile dożyję...
Straszne, bo w sercu wyjątkowa gorycz.

© Elżbieta Żukrowska 19.10.2019 r.
fot. własne

czwartek, 17 października 2019

MUZYK NAD RANEM




Muzyk nad ranem...

Zagrałeś dla niej jeden raz, jedyny,
gdy ciemne oczy wciąż ciebie ścigały.
Skąd mogłeś wiedzieć, że to imieniny,
ty jako prezent, ale z serca grałeś!


Dnieje... Za chwilę zgasną lamp szeregi.
Jesteś zmęczony, wracasz z grania, z knajpy,
knajpiane myśli jeszcze nie odbiegły,
choć nie układasz w głowie miłej bajki.

Spać. I odpocząć - to chcesz wypowiedzieć.
Lecz gdy tak dążysz, jak sponiewierany,
do domu, żony, do dzieci, do siebie
- znów widzisz oczy wyjątkowej damy...

Ledwie spojrzała - war poczułeś w żyłach!
Do tego żonie nigdy się nie przyznasz.
Myśl o tej jednej ze snu cię wybiła,
mała nadzieja, że kiedyś ją spotkasz.

W zaciszu domu pomyślisz raz jeszcze,
że jej uroda darmo poruszyła.
Ty pozostaniesz wierny swej małżonce,
jakkolwiek mocno inna by wabiła...

© Elżbieta Żukrowska 17.10.2019 r.
fot. z internetu

wtorek, 15 października 2019

BĘDZIESZ




Będziesz

Będziesz w tym wierszu, gdy go skończę,
nasączę tobą wszystkie wersy,
ale czy zechcesz go przeczytać
i przy tym jeszcze jako pierwszy?

Już świt zagląda, czesze drzewa,
prześwieca między gałązkami.
Przy tobie czułość mnie ogrzewa,
a nawet ludzka złość nie plami.

Będziesz dość blisko - na osłodę,
lek na tęsknotę, znieczulenie,
bo już bez ciebie nic na potem
i ja zapewne się nie zmienię.

Czy jeszcze kiedyś wiersz napiszę?
Czy da się porwać śpiewnym falom?
Co o nas naniosę na kliszę?
Zgasły marzenia... Nie błyskają...

© Elżbieta Żukrowska 15.10.2019 r.
fot. własne

poniedziałek, 14 października 2019

ŚLICZNA



Śliczna
/cykl o dzieciach/

Rozległa kraina, gdzie spojrzysz - natura...
Gdzieś na końcu świata przycupnęła wioska.
Nie ma komputera. A góry to Ural.
I zamiast radości - na twarzyczce troska...

Cóż? Nie wszystkim dzieciom dana jest zabawa,
ciągle małe rączki pracują wytrwale.
Pasienie kóz, owiec - na powietrzu sprawa,
tu choć świeży oddech, spojrzenie w chmur balet.

Lecz są także dzieci w kopalniach i tkalniach,
gdzie niebezpieczeństwo oraz zapylenie.
Te dzieci znają tylko, co to ciężka praca
i bat który niejedne małe plecki sięgnie...

Jest jeszcze - prócz pracy - straszne widmo głodu,
a przecież elity pławią się w dostatkach.
Takie dziecko często nie ma nawet domu
i nie rozumie, co to czysta szatka...

Śliczne twarzyczki zniekształcone smutkiem,
z wypisaną mocno bieżącą tragedią...
Co będzie za tydzień? Nie wiedzą co jutro... 
Nieuchronność biedy. To właśnie ich region.

© Elżbieta Żukrowska 14.10.2019 r.
fot. z internetu

CZAS ZADUMY




#Chryzantemyświece_UoP --- WARSZTAT

Czas zadumy

Zapominam, Panie, dziękować za wczoraj,
ciągle bieg w świat nowy: do jutra, do jutra!
Świeczka w oknie mruga, swym płomieniem woła
i zagląda w oczy, pyta "czemuś smutna?".

Zmęczenie złośliwie swe macki wyciąga
i już rani brakiem nadziei i złudzeń.
Cóż można prócz znicza, naręcza chryzantem
i skargi modlitwą... Nie można żyć dłużej.

Trwoniąc całe życie (jak na pośmiewisko)
u schyłku za późno jest na narzekanie,
więc tylko dziękuję, że byłeś tak blisko,
że dałeś anioła mi na podtrzymanie.

© Elżbieta Żukrowska 13.10.2019.
fot. własna

piątek, 11 października 2019

ZŁY LOS




Zły los
/na melodię "Tańcz mnie"/

Czekała na wiersze - dla niej napisałeś trzy,
poruszyłeś w nich tęsknoty, dosypałeś łzy,
skrzyła się kurtyna nocy, sypał gwiezdny pył.
Słowa w modlitwę wtuliła
- abyś blisko był.
Abyś blisko był.

Rozczerwieniła się jesień, zachlupotał deszcz.
Niosłeś jej ostatnie róże - rozczarowań krzew.
Gdy dymiły lasy mgłami - odezwał się kruk,
słowa spadły jak kamienie
i na twardy bruk.
I na twardy bruk.

Spotkanie nic nie zmieniło - żar się nie chce tlić.
Była miłość, już jej nie ma, po co dalej żyć?
Dla tęsknoty, czy dla smutków? Przecież upadł świat!
Po co mnożyć dalsze dźwięki
- Cygan nie chce grać!
Cygan nie chce grać...

A tęsknota - taka głupia - woła, serce drży.
Nic nie można więcej ugrać, noc porwała sny.
Pękła struna kiedy Cygan chciał wydobyć ton.
Zabrał wszystko wraz z nadzieją...
Nie wiesz, gdzie jest dom.
Nie wiesz, gdzie jest dom...

© Elżbieta Żukrowska 30.07.2019.
fot. własne

czwartek, 10 października 2019

TĘSKNIĄC ZA PALMAMI...





Tęskniąc za palmami...

Zamykasz stare i skrzypiące drzwi...
Zniechęcona odkładasz też książkę.
Myśli są niespokojne. Za oknem deszcz mży.
W taką niepogodę łatwo można zgorzknieć.

Czas się toczy jak zwykle, zegar robi cyk
i choć wiesz, że w roku cykle odnawialne,
bliskość słoty lub mgły wieszczy zimny byt,
a o czym nie pomyślisz - wszystko brzmi fatalnie.

O czym nie pomyślisz... Poplątane myśli...
W pamięci mignęła południowa palma,
lecz wyprawa na Kretę zaraz się nie ziści,
jedynie wspomnieniem w ten koloryt zabrniesz...

© Elżbieta Żukrowska 8.10.2019 r.
fot. Łuk. Żuk. 

środa, 9 października 2019

MIŁOŚĆ, MŁODOŚĆ, SZCZĘŚCIE






Miłość, młodość, szczęście

Młodych dramaty i ukochania...
Cóż, że są deszcze lub zawieja?
Świat cały - dla nich! - płynie miłość,
a dzień bez siebie - cała era!

Choćby na chwilę się przytulić, 

zachłannie usta ucałować, 
i zapach poczuć, puls na szyi... 
Dalej wzajemnie obejmować...

W palce brać włosy, skręcić, splątać,
jak marzeniami opleść miłą, 
kochać najczulej, głowę stracić... 
Ale czy życie nie zakpiło??

© Elżbieta Żukrowska 8.10.2019 r.
fot. Genteleman night

wtorek, 8 października 2019

JESIENNE PRZĘDZE



Jesienne przędze

A kiedy nici już moteczek -
niedługo będzie swetereczek..
I szal na szyi zamotany,
bo już są zmiany, zimne zmiany...
I smutki z czołem pochylonym ...
I wrony... Czemuż kraczą wrony?
Z rana skowronki, śpiew słowików
wpisałam pilnie w pamiętniku,
ale nie wrony! Nie gawrony!
Przy nich smutnieją świata strony...
A zapadają w stare serce mgły
takie przyziemne, w białej męce...

Wiatr się obudził, zaszeleścił,
szepnął - jemu są obce takie treści.
Wrony, gawrony, srok trzydzieści
- to wszystko jedno. Przypowieści
zaczną się rano, z pierwszym brzaskiem,
z radosnym dziobek w dziobek ptaszkiem.
I rozkląskają się perliście,
ukryte za szerokim liściem.
Wiatr im pióreczka powygładza,
nikt się nie musi na śpiew zgadzać...

I usnął wiatr, wszak nocna pora...
Teraz to tylko jakaś zmora
tłucze się traktem w głębi lasu.
I na cóż jej tyle hałasu?
Strachy się boją, stoją smutne,
a tylko słowa bałamutne
płyną nad światem niestrudzenie.
Już pan poeta łowi cienie
i wiersze pisze o megierze...
Miał o uczuciach, lecz nie wyszło...
Zmęczone już stare chłopisko...

I mnie nie wyszło. Wiersze szydzą,
bawią się ze mną w ciuciubabkę.
O mały włos a myśl pogryzą...
W mej głowie zrobiły huśtawkę...
Miała być przędza kolorowa.
Lecz nie ma. Tak się plączą słowa...

© Elżbieta Żukrowska 7.10.2019 r.
fot. Tapeciarnia

poniedziałek, 7 października 2019

ZROBIĘ DLA CIEBIE...




Zrobię dla ciebie...

Zrobię dla ciebie ciepłą czapkę,
wełniany sweter aż pod brodę
- bo zima stoi u bram miasta,
już obiecują śnieg na środę...

W sklepie kupiłam ci bamboszki,
takie grubaśne, najcieplejsze,
to w nich odpoczniesz po obiadku,
by myślą w głębię własną wejrzeć.

Wieczorem uszykuję grzańca,
niech nam zapachnie, noc osłodzi,
w ogniu z kominka iskry tańczą,
my przytuleni, choć nie młodzi...

© Elżbieta Żukrowska 7.10.2019 r.
fot. Pixabay

sobota, 5 października 2019

GDZIE JEST PRAWDA?




Gdzie jest prawda?

Dość mam pożegnań smutkiem tkanych,
a tu znów nuta - że nie żyjesz...!?
Że Pan cię zabrał na swoje łany,
że ziemskie ciało całun kryje...

Wspomnienie łka pośpiesznie, ostro!
Mgła chce do oka... Już zamglone.
Jak z bicza strzelił - życie przeszło,
a miał być zwrot na drugą stronę...

Już nie przyniosę ci chryzantem,
tu, na papierze, je wybrałam,
bo zaskoczyłeś swym odejściem...
więc ja ten wiersz... pamiątka mała...

Chcę, abyś wiedział, że pamiętam,
że dobre słowa jak drogowskaz.
Być może będą inne święta,
bo przecież z martwych możesz powstać...

© Elżbieta Żukrowska 5.10.2019 r.
minęło osiem miesięcy z "kawałkiem"
fot. z internetu - podpis jest pod zdjęciem

PRZED NOCNĄ ZMIANĄ




Przed nocną zmianą

W ciemnawym barze przy samym dworcu
samotnie sączył piwo dozorca
kufle dzwoniły smętnie niemrawo
a goście nie szli do baru ławą

Dozorca smutny skurczony starszy
znów jedno piwo musi wystarczyć
bo dyżur nocny trzeba pilnować
patrzeć i słuchać nóg nie żałować

Gdyby choć jeszcze to lato było
a tu jesiennie tak się zamgliło
i gruba rosa z nagich gałęzi
spada za kołnierz i zimnem rzeźbi

Ileż to razy szalik poprawiał
chodzi i chodzi wpuszcza "żurawia"
czasem latarką w oczy po wrotach
tak sakramencka to jest robota

© Elżbieta Żukrowska 4.10.2019 r.
fot. z Pixabay



środa, 2 października 2019

MAŁY, CHUDY, ALE BYK




WARSZTAT

Mały, chudy, ale BYK

Moje facetto nieocenione:
na krótkich nóżkach, a z mocną dłonią,
bywa przydźwiga słoik z piwnicy,
by ogóreczkiem kaca przećwiczyć...

Czasem wyniesie śmieci wiaderko,
a długo stęka, jak było ciężko.
Nie gadam darmo i się nie skarżę,
bo innym pewnie dalej do marzeń.

Tu muszę przyznać - ma też zalety,
choćby sukcesy w robieniu dzieci
i teraz kiedy pięćset plus mamy,
to z szóstką dzieci nie narzekamy.

© Elżbieta Żukrowska 1.10.2019 r.
fot. Pixabay - darmowe foto

wtorek, 1 października 2019

JESIENNY DESZCZ W LESIE




Jesienny deszcz w lesie

Nic się nie dzieje poza deszczem,
dziś grube krople z nieba biją,
wiatr je roznosi zgrabnym gestem,
aby za chwilę rzucić z siłą!

W lesie wiewiórka siedzi w dziupli
- to w ramach dbania o futerko,
nie szuka siostry ani kumpli,
ale z uwagą w boki zerka.

Kruk ciężko usiadł na gałęzi
najwyższej sosny w okolicy,
mokry, zmęczony, gardło rzęzi,
w zasadzie na nic już nie liczy...

Na skraju bagna łoś przystanął,
bacznie rozejrzał się wokoło,
tuż za nim klępa wiedzie malca,
za nimi jeszcze sztuk ze czworo.

Co jeszcze w lesie można spotkać?
Grzybiarza, który drogę zgubił!
I choć kosz pełny - smutne oko,
bo jak tu wrócić do swej lubej?

© Elżbieta Żukrowska 30.09.2019 r.
fot. Pixabay - darmowe obrazy

poniedziałek, 30 września 2019

FEJSBUKOWICZE



Fejsbukowicze

Wirtualne serca, czułości, pieszczoty...
Słowa, które płyną po rozległych łączach...
Oni przy komputerach, nie mając roboty
rozsyłają nadzieję, niczym perzu kłącza.

W zamian zbierają lajki  aprobaty,
ja tobie serduszko, ty mi ciepłe słowo.
Rodzą się przyjaźnie, sympatie, dramaty,
więc nie można twierdzić, że jest kolorowo.

Latem niespodzianie w realu spotkanie,
toż radość ogromna z takiej znajomości!
A jeszcze następstwa, gdyż owo poznanie
owocuje częstym zapraszaniem w gości...

© Elżbieta Żukrowska 26.09.2019 r.
fot. Pixabay

niedziela, 29 września 2019

*** (Sentymentalność...)




***

Sentymentalność? Optymizm? Nadzieja?
Czasem tak lekko przeciekną przez palce!
Chmura zamyślenia z czoła poty zbiera,
często nadaremnie po tej niemej walce.

Co było? Co będzie? Czego jeszcze trzeba?
Właśnie nadziei oraz ciężkiej pracy,
ruszyć ostro z kopyta, w bagnie się nie grzebać,
po dwóch łykach nie mówić, że dość, że wystarczy!

Cyganka wyczyta wszystko z twojej dłoni,
czego nie zobaczy - to zapewne zmyśli.
Uwierzysz, bo pragniesz swą nadzieję chronić,
a czas ze złym losem i tak ją nadgryzły.

© Elżbieta Żukrowska 25.09.2019 r.
fot. Łuk. Żuk.



sobota, 28 września 2019

CZARNO NA BIAŁYM




Czarno na białym


/ #erekcjato_UoP poza warsztatem/

Zastanawiam się, myślę - czym dziś dla mnie jesteś?
Dlaczegóż mocno pragnę dotykać i pieścić?
Lub dla odmiany z mocą toczyć się po tobie,
i nie ważne jest imię, nie mów jak się zowiesz.

Przymykam oczy nagłą tęsknotą znużona,
choć znów rada utulić do ciepłego łona,
śmiać się, szlochać lub płakać - gdy emocje grają!
Gdy szalone uczucia struny napinają!

Cóż mogę dzięki tobie? Czemuż nieustannie
biegnę, płaszczę się myślą już w godzinach rannych?
I wręcz słaniam się cała ciebie wygładzając.
Niech moje palce tańczą, jak na lutni grają. 

Jednak nie jesteś lutnią - jesteś przyjacielem,
bywa, że czasem mówię - mój czarny aniele.
A ty czekasz na mnie jak błyszczące pióro.
Omdlewam wręcz więc z emocji - moja...
*
*
*
*
*
*
 klawiaturo.

© Elżbieta Żukrowska 23.09.2019 r.
fot. własne

piątek, 27 września 2019

O NAS




O nas

Ty tak łatwo z tematu na temat,
ja charakter mam melancholijny,
poszukuję dwóch słów na poemat,
czy podpowiesz i uatrakcyjnisz..?

Poszukuję tych nut, które sprawią,
że popłynie melodia jak jastrząb
i tak długo pod niebem zabawią,
że aż błękit dla siebie zawłaszczą.

Poszukuję tych drżeń i emocji,
co na co dzień rytm serca zmieniają.
Ty nie musisz. Ty sobie odpocznij,
panoramą się wciąż zachwycając.

A ja wierszem opowiem ci miłość,
wraz tęsknotę i dłoni i skóry,
wszystko to, co dla dwojga jest ważne,
by uczucie zamienić w lazuryt.

© Elżbieta Żukrowska 25.09.2019 r.
fot. Łuk. Żuk.

czwartek, 26 września 2019

JESIENNIE TAK...




Jesiennie tak...

Porozmawiajmy, moja droga,
wszak już jesienna jest pogoda,
skończą się sprawy spacerowe,
przed deszczem ukryjemy głowę.
Mamy parasoli i pejzaże
- lecz już nie plażę.

Powiem ci tak - gdy księżyc nocą
i gwiazd miliony zamigoczą,
gdy rozszeleszczą się nam liście,
winogron zwisną grube kiście,
znaczy, że jesień do nas przyszła
- rzecz oczywista.

Lepiej schowajmy się w zieleni,
odpoczywajmy przytuleni,
możemy wspólnie snuć opowieść
o tym, co było tak liliowe
i co pachniało przez pół wiosny
- gdy myśmy rośli...

Zamykam oczy, trochę marzę,
lecz nie ciekawa-m tych wydarzeń,
które nam zima zaserwuje,
na samą myśl aż źle się czuję...
Przytul mnie, powiedz - dobrze będzie.
- Ja zło odpędzę,
lecz razem już jesienniejemy
- chociaż nie chcemy...

© Elżbieta Żukrowska 25.09.2019 r.
fot. z internetu

środa, 25 września 2019

SMUTNO MI




Smutno mi
/cykl o dzieciach/

Czasem bywam smutna - zepsuła się lala,
- tatę niespodzianie wzięli do szpitala,
- mamie zabrali premię - nie będzie bucików,
więc się smucę po cichu, bo nie lubię krzyków.

Są i inne sprawy - moja przyjaciółka
nie przychodzi już wcale do mego kościółka.
Wygląda, że się boczy, już mnie nie odwiedza,
gdy ja do niej przyjdę - mówi, że nie trzeba...

Że nie ma dla mnie czasu, jest bardzo zajęta,
a przecież w tych słowach aż gęsto od krętactw...
I stało się, że serce skargą zakwiliło,
uciekłam na kamienie, przed ludźmi się kryjąc...

Niech serce się wypłacze, niech się uspokoję,
wszelką gorycz odepchnę i posypię ziołem,
niech nastąpi czas inny, spokojny, radosny,
niech znów uśmiech będzie jak ostatniej wiosny. 

© Elżbieta Żukrowska 24.09.2019 r. 
fot. z internetu

wtorek, 24 września 2019

JESTEM DZIECKIEM I BASTA!




Jestem dzieckiem i basta!
/cykl o dzieciach/

Dziś robię za pajaca
- bo tak chcą rodzice.
Rozebrali do pasa.
Aparatu pstryczek
podskakuje bez przerwy
- a ja na nich mam nerwy!

Kazali zamknąć oczka,
przytulić skrzypeczki.
Zapomnij i się nie skarż,
czyste miej majteczki.
Bo oni chcą mieć zdjęcie -
zabawne ujęcie.

No i dobrze, pstrykają,
przekładają i słodzą.
A ja nic - śpię głęboko,
tylko majtki... o zgrozo!
Jestem dzieckiem i basta!
Kupki nie robi krasnal.

© Elżbieta Żukrowska 24.09.2019 r.
fot. z internetu

czwartek, 19 września 2019

U BABCI




U babci
/cykl o dzieciach/

Okno w mieście to beton oraz samochody.
U babci jest inaczej! Dla mojej wygody
babcia przy oknie krzesełko ustawia
i mogę wyglądać - a w tym jest zabawa.

Kury, psy, koty i indycze stado;
są też kaczki i gęsi co się głośno wadzą,
dziadek na traktorze i babci sąsiadki;
wszystko takie inne, całkiem nowe sprawki!

Poszłam z babcią w warzywnik - pieliłam sałatę,
/pietruszki nie odróżniam - za drobno liściasta/,
taka świetna zabawa! Widziałam dżdżownicę!
Dziadek mówił 'rosówka" dla wędkarskich "ćwiczeń".

Deszcz niczego nie zmienia, tylko kury mokre,
a ja ponownie siedzę najwygodniej w oknie.
Później makaron zrobię - z babcią - do rosołu.
Miło będzie w gromadzie zasiadać do stołu.

© Elżbieta Żukrowska 17.09. 2019 r.
fot. z internetu

środa, 18 września 2019

BOCIAN CZY KAPUSTA?




Bocian czy kapusta?
/cykl o dzieciach/

Kiedy malec pyta, skąd się biorą dzieci,
matka odpowiada - popatrz, bocian leci.
Każdej wiosny dźwiga z dalekiego kraju
kilkoro maluchów. A najlepiej w maju,
kiedy ciepłe noce, a żaby rechoczą
dając koncert, jakoby kołysankę nocą.

Kto później przynosi? - zapyta dziecina,
kiedy już deszcz pada i za chwilę zima.
A wówczas to dzieci znajdują w kapuście
matki co ich pragną. Owijają w chustę
by "szczęście" nie przeziębło, by się uśmiechało.

Taką to bajeczkę dziecko otrzymało.

© Elżbieta Żukrowska 15.09.2019 r.
fot. z internetu /podpis autora na fotce/

piątek, 13 września 2019

SIŁACZKA




Siłaczka
/cykl o dzieciach/

"Nie mogę? Nie dam rady? – No to zobaczycie!"
Ta mała siłaczka zawsze w siebie wierzy,
nie sparzyła się jeszcze, ćwiczy należycie,
a swoich sił zapasy pod zamiary mierzy!


Choć jest całkiem maleńka - już rwie się do przodu.
Jej wyobraźnia wzrasta, nie zna ograniczeń.
Nie podcinaj jej skrzydeł i nie rób zawodu,
ona wszystko osiągnie, nie zaniedba ćwiczeń.

Ważne, by mocno pragnąć, nie siadać na laurach,
a nowe do zdobycia znajdować przestrzenie,
uczyć się i poznawać, od siebie wymagać,
w nagrodę każdy ciężar można ruszyć z ziemi.

Takie wielkie starania, wysiłek nad miarę,
lecz w efekcie zwycięstwo nad sobą, nad losem.
Z posad bryłę ruszają ci, co nie zawodzą,
dla nich głośne fanfary, gdy idą za ciosem. 

© Elżbieta Żukrowska 12.09.2019 r.
fot. z internetu

środa, 11 września 2019

DZIECIĘCA WYOBRAŹNIA


Dziecięca wyobraźnia
/cykl o dzieciach - ekfraza/

To co dla dorosłych zgoła niemożliwe
dla dzieci naturalne najprawdziwsze w świecie
Choć drzwi do stajni są zaryglowane
one wyzwoliły konia kredy pociągnięciem
Narysowały grzbiet nogi kolorowy ogon
a nad koniem tęczę jako zwiastun szczęścia
Pozwoliły wiatrom rozwiewać w pędzie
kolorową grzywę gdy wyjdzie z obejścia
Niemal słychać tętent uwolnionych kopyt
kiedy na przełaj koń swobodnie pędzi
Tu stał się czempionem uszczęśliwił dzieci
dobrze że wyobraźnia nie jest na uwięzi

© Elżbieta Żukrowska 11.09.2019 r.
fot. z internetu

"BĄBELKI"

"Bąbelki"


/cykl o dzieciach - ekfraza/

Malutkie dzieciaczki, być może bliźnięta,
choć dopiero niedawno uczyły się chodzić,
dziś rade się wspinać z pupiną wypiętą
i w okno zaglądać... Może oknem wchodzić?

Ten wewnętrzny przymus zdobywania świata
pobudza do czynów następnych, zuchwałych.
Iść wyżej i dalej, nigdy się nie wahać -
wszystko budzi zachwyt i wzmaga ciekawość.

Upał jest, więc ciałka dzieciaczków odkryte,
poznają świat wzrokiem, dotykiem, zapachem.
To co wczoraj było jeszcze niezdobyte -
dziś w zasięgu rączek tych "szybkobiegaczy".

© Elżbieta Żukrowska 11.09.2019 r.
fot. z internetu

niedziela, 8 września 2019

MOŻE KOMINEK, MOŻE ŁYCZEK WINA




Może kominek, może łyczek wina
/seria o jesieni/

Usypiasz... Książka zsunęła się z kolan.
Kot gniewnie odskoczył, potem znów się wtulił.

Na srebrnym ekraniku migają obrazy
- jesień dość konkretna, a skacze niczym królik...

Raz ciepło, raz zimno, nagle słotą chluśnie!
Ludzki organizm za tym nie nadąża!
Na spacer parasol - teraz to już pewnik,
bo ta jesień jest wredna, jakby trochę zołza...

Ale dam ci radę na jesienny wieczór.
Myślę, że spacery odbędziesz porankiem.
O zmierzchu kominek czym prędzej rozpalaj
i rozejrzyj się za - do wina - dzbankiem. 

Jeśli jesteś przezorny - już telefonowałeś,
aby się umówić z drogą ci osobą. 
Po co pić samotnie, skoro przy rozmowie
takie bystre myśli spotkać się dziś mogą...

© Elżbieta Żukrowska 8.09.2019 r.
fot. Pixabay - Darmowe zdjęcia

SZCZĘŚCIE




Szczęście 

Szczęście ma stare zdeptane sandały,
kapota na nim dla stracha wśród chwastów,
łata na łacie, a przecież świat cały
o szczęściu mówi, pragnie mieć na własność.

Szczęście z daleka tylko pięknym bywa,
gdy nie odróżniasz łat jego sukmany,
a gdy do ciebie - musisz je umywać,
troszczyć się bardzo, pokarmu dać dzbany.

Ani na chwilę o nim nie zapomnieć,
wymaga bowiem stałej pielęgnacji,
gdy zaniedbane - natychmiast odchodzi
poszukać sobie innej, stałej stacji. 

© Elżbieta Żukrowska 8.09.2019 r.
fot. Władysław Zakrzewski

sobota, 7 września 2019

*** /Były słowa-mosty.../



***
/seria o jesieni/

Były słowa-mosty
ciepło uśmiechu
dotyk ręki

A tu już babie lato popłynęło
dymy z ognisk
jesienne dźwięki

Czas nie ulegnie prośbom
i nie stanie dla nas

Wrzesień - otwiera jesień

Nawet w nas

© Elżbieta Żukrowska 7.09.2019 r.
fot. Pixabay - darmowe obrazy

czwartek, 5 września 2019

JESIENNIE TAK




JESIENNIE TAK
/seria o jesieni/

Jesień to smutek, z mgieł kokony,
a później przenikliwe deszcze,
klangor żurawi, dni zbyt krótkie,
jedynie liście są weselsze.

I tylko liście lub owoce,
choćby kasztany w niskiej trawie,
albo berberys, dzika róża
- w okruchach słońca różowawe.

Jesień... Na plecach już kurteczki.
Spacer po parku niezbyt śpieszny.
Wiewiórka prosi o orzeszka,
taka zachłanna, że aż śmieszy. 

Usiądę teraz sobie w oknie...
Już chryzantemy zapachniały.
Za szybą świat jesiennie mokry...
a tu ogarek płonie mały.

 © Elżbieta Żukrowska 4.09.2019 r.
fot. Zdzisław Marciniak

środa, 4 września 2019

GDY JESIEŃ PŁONIE





GDY JESIEŃ PŁONIE
/seria o jesieni/

Podobno szukasz głębi w wierszach
chcesz rozsmakować się jak w winie
lecz tylko czasem myśl przedniejsza 
z głębin wypłynie

Częściej masz opis wiosny lata
albo miłości do kobiety
i wyobraźnia figle płata
gdy jest się spiętym

Czy w wierszach odnajdziesz mądrości
poszukiwane upragnione
co w strofach można dziś zamieścić
gdy jesień płonie

Igły spadają już z modrzewi
rudość ogarnia lasy pola
specjalny zapach się rozkrzewił
tak jesień woła

Gdzieś w górach usypiają misie
już się objadły słodkich jagód
w dolinach wiatry mgłę kołyszą
czekają śniegu

Lecz jeszcze najpierw słoty deszcze
smutne jesienne rozważania
czy wiosny... doczekam się jeszcze
oto pytanie

© Elżbieta Żukrowska 4.09.2019 r.
fot. Darmowe zdjęcia na Pixabay

wtorek, 3 września 2019

TAKA JEST JESIEŃ




Taka jest jesień
/seria o jesieni/

"Życie... ból... szczęście - mija wszystko..."*
- tak rozsypują się marzenia.
Jeszcze pamiętam tamten wieczór
- radosny serial.

Lecz już popękał klosz szczęśliwy
i nic mnie teraz nie ochrania.
Kwiaty zwiędnięte są w wazonie
- takie realia...

Nawłoć już nie chce bujnie kwitnąć,
wiatr z deszczem szarpie, tłamsi, gniecie.
Przemienia w błoto złote liście
-taka jest jesień...

© Elżbieta Żukrowska 3.09.2019 r.
fot. Zdzisław Marciniak
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* - Sergiusz Jesienin - TYLE SMUTKU...

MGŁA NA OCZACH




Mgła na oczach...
/seria o jesieni/

To takie smutne przemijanie...
Ostatni listek na gałązce.
A ja zajęta wciąż czekaniem
- na kogo jeszcze...?

Młodość się szybko wyszumiała,
dojrzałe życie przeszło w trudzie...
Może i czasem narzekałam
- jak inni ludzie.

Czy żal mi było? Oczywiście!
Tego, że nie użyłam życia,
tak zagrzebana w obowiązkach
- kręgosłup skrzypiał.

I już. I koniec. Mgła na oczach.
Ławeczki dawno nie odwiedzam,
ty też do parku już nie chodzisz
- wszak ciebie nie ma...

© Elżbieta Żukrowska 3.09.2019 r.
fot. Zdzisław Marciniak

niedziela, 1 września 2019

PRZEDJESIENNE SPOJRZENIE




Przedjesienne spojrzenie
/seria o jesieni/

Zajęte głowy, czas ucieka,
choć było lato - wrzesień czeka!
Dłonie wciąż słońcem rozpalone,
a tu już jesień woła - do mnie!

Astry podnoszą ciężkie głowy,
a motyl w cieniu agrestowym
chce łyczek soku i znów płynie
ku łąkom w wilgotnej dolinie...

Zajączek stanął, już nie usnął,
zna pola ze słodką kapustą,
więc słuchem sprawdza, czy bezpieczny,
w liściach kapusty będzie grzeczny...

Stadko kuropatw powiększone,
skrada się wolno w ściernisk stronę,
rade odnaleźć trochę ziarna,
ciężko o pokarm jest się starać...

Jesień na polu, jesień w sadzie.
A wszystkim raźniej nam w gromadzie.
Wróble na płocie dokazują,
wszak one także jesień czują.

© Elżbieta Żukrowska 1.09.2019 r.
Fot. Andrzej Kosiba.

czwartek, 29 sierpnia 2019

LETNIE DYWAGACJE ROLNIKA





Letnie dywagacje rolnika

Laleczki, zabaweczki, basen na podwórku,
uśmiech mój najweselszy, plażing teraz ciurkiem.
Roboty pokończone, chłodne piwko murkiem.
O zmroku nas przybędzie - popijemy trunków...

Zapraszam wnet na śpiewy, przyjdą wsiowe lale,
bliziutko mamy krzaczki, jest sianko w stodole,
luksusy jak w hotelu, a wszystko znane, swoje.
I nawet tango tańczyć można, choć w upale.

A wieczorem zrobimy ognisko i grilla,
wzmocnimy swe siły konkretnym żarełkiem,
może będzie dość głośno, nie chronię przed zgiełkiem,
lecz musicie wybaczyć gdy zabawa gminna.

Trzeba się umieć cieszyć, nie wymagać dużo.
Spleść dłonie jak kłosy, zachłysnąć zapachem.
Gdy lale już odfruną to ucałować Stachę,
oddechy z nią wymieszać, oczarować wzgórzem.

Świt otworzy nam oczy, da na otrzeźwienie,
my, rolnicy szczęśliwi i trochę kochliwi,
nie musimy wyruszać aż na Malediwy,
skoro dzień się toczy - plażing jest wytchnieniem.

© Elżbieta Żukrowska 29.08.2019 r.

środa, 28 sierpnia 2019

WIEJSKI PLAŻING


WARSZTAT /wiersz do zamieszczonej fotki/

Wiejski plażyng

Mam prywatny basenik na środku podwórka
tam wytapiam sadełko gdy zajdzie potrzeba
jak rolnik postępowy znam drogi do nieba
NA RAZIE śliczne lalki pożyczyła córka

Tu zażywam relaksu bez nerwów w hotelach
że czegoś nie dowieźli leniwa obsługa
dania były wystygła a droga zbyt długa
gdy z majdanem do plaży przyszło nam docierać

A na moim podwórku jest zasób powietrza
lipy już pachną miodem nikt nie hałasuje
bo w najbliższym sąsiedztwie nikt się nie buduje
nie ma sklepu kowala GEJSZA też nie mieszka

Zatem ja laleczki i piwo schłodzone
myśl swobodna płynie hen aż na koniec świata
ledwie przymknę oczęta  w marzenia ulatam
szczęście jest prawdziwe niewyobrażone

Po czwartym piwku lale tańcują na kole
ja się śmieję szeroko czekam na coś z nieba
bo bociany znów krążą pięćset plus potrzeba
mam życie jak z obrazka i pod parasolem

© Elżbieta Żukrowska 28.08.2019 r.
fot. z internetu

piątek, 23 sierpnia 2019

OJ, GŁUPIA JA




/pod warsztat "z tatarakiem"/

Oj, głupia ja...

Mówił, że mnie kocha, że jestem mu światem,
że mi podaruje auto "z automatem",
obiecał, że stworzy tu raj albo bajkę,
gotów był kupić nawet bałałajkę,
że nigdy, przenigdy, mnie nie zasmuci,
wszystkie skarby świata do nóg moich rzuci!
Śpiewał mi ballady i w oczy zaglądał,
dla swego kurażu herbatkę pił z prądem,
mnie wino przynosił, najsłodszą malagę,
wierzyłam, że wszystkim problemom da radę.
Namawiał na spacer, najlepiej do lasu.
Po drodze - tatarak, więc nie tracił czasu.
Coś jeszcze gdzieś było i chyba umknęło
na dziewięć miesięcy - dziś czas wieńczy dzieło...

Teraz wiem, jak to jest - dla zmyłki tatarak i bez.

A potem śmierdzące skarpety na środku
i do innej mówisz "mój ty słodki kotku"...

© Elżbieta Żukrowska 23.08.2019 r.
fot. Tapeciarnia

ZGODZIŁAM SIĘ

warsztat "z tatarakiem"


Zgodziłam się

... przyjęłam jego zaproszenie.
Kolacja miała być "na łonie".
A zatem kaptur, bluza, spodnie
co by się nie dać komarów hienie.
W porządku - chmarze.

Cóż nastąpiło? To jest ważne.
Kolacja była na cztery pary,
każda zaś miała namiocik mały,
kilo kiełbasy i napoje... przyjazne.
A szklaneczki... ?

"Ognisko płonie, szumią knieje",
chłopaki stawią ruszt na nóżkach,
ktoś pewnie myślał już o łóżkach...
a my do winka, gdyż wiatr wieje.
Nocka za krótka!

Pachnący wermut nam się trafił.
A zatem winko i kiełbaski,
następne słodkie rarytaski
- to nurkowanie w ciał geografii...
Czy on potrafi?

Cóż było robić? Zdjęłam spodnie...
Za moment był już zlot komarów
niczym do prywatnego baru!
Lecz chłopakowi jest wygodnie.
Czym mnie zaskoczy?

Owszem, zaskoczył, ale snem.
Nie było wcale bara-bara
za dużo wina - los pokarał!
Na przeprosiny dał tatarak.
I od komarów krem.

© Elżbieta Żukrowska 22.09.2019 r.
fot. z internetu

czwartek, 22 sierpnia 2019

O KSIĘŻYCU




O księżycu

Zawirowało jasne niebo
błogo płynęły białe chmury
a ślady ptaków czarne krzyże
kręciły piruety z góry

Nie było nic Jęczały dzwony
Po co i na co taka chwila
nagłą kaskadą roztańczona
Po co i na co Właśnie mija

Całkiem na skraju horyzontu
księżyc swój łeb do góry dźwigał
choć jeszcze w pełni było słonko
on już się śpieszył szukał widza

Chciał być latarnią tą jedyną
lecz blask ze słońca zawsze czerpał
w wieczornych mgłach więc się rozpłynął
na nową ruszył poniewierkę

Doba za dobą noga w nogę
lecz raz tłuściutki a raz chudy
w rogalik smarowany miodem
zmieniał się czasem płynąc z góry

© Elżbieta Żukrowska 22.08.2019 r.
fot. z internetu