piątek, 13 września 2013
524/13. MARTWY WIERSZ
MARTWY WIERSZ
Dziwny wiersz
bo słowa są martwe
miały komuś życie umilać
a one
same bez życia
Taki twór
pozbawiony emocji
niemal bez słów
dla nich zabrakło
gładkości
potoczystości
Wiersz?
Jaki wiersz?
© el.żukrowska 10.09.2013.
Fot z internetu
czwartek, 12 września 2013
523/13. LETNI WYPOCZYNEK
Letni wypoczynek
Wiosną to są noce bzowe,
ale także słowikowe,
a nad wodą w dni gorące
kąpie się rozkosznie słońce.
Tam przychodzi oddech lata,
jagodami pachnie chata,
czasem mała poziomeczka
też wskakuje do kubeczka.
Odpoczynek jest pod gruszą:
dzieci ciastka na koc kruszą,
lecz maleńkich mrówek stadko
wysprząta okruszki gładko.
Bywa pora na pływanie
— tu każdy ma inne zdanie
i wypływa zbyt daleko,
gdy na brzegu ktoś wciąż czeka.
Dzieci pluszczą tylko z brzegu,
grupka z piłką w ciągłym biegu,
ktoś buduje z piasku zamki
i nie martwi się o klamki.
Zbrązowiało smagłe ciało,
białym piegi słońce dało,
tłuszczyk z ciała się wytapia,
leń w objęcia już obłapia...
Raptem (wreszcie!) przytomniejesz
— lato mija! Lecz się śmiejesz.
Mimo wszystko dobrze było,
choć tak szybko się skończyło.
I z energią, co w twym ciele,
znów do pracy, której wiele,
musisz żyć na piątym biegu,
by nie odstać od szeregu.
© el.żukrowska 30.08.2013.
© Fot.z zasobów rodziny.
poniedziałek, 9 września 2013
522/13. FAŁSZYWY ZAZDROŚNIK
Fałszywy zazdrośnik
Nie było zgody, ciszy ni spokoju,
dla tych dwojga jakby miejsca zbrakło.
Uciekli w głuszę, nie próbując boju
o jakiś stołek — bo to nowe piekło.
A gdy zbyt długo była o nich cisza,
ktoś zaczął jednak dociekać i szukać.
I nie pomogła separacja, głusza,
uparty znalazł, dopadł aby zbrukać.
Nieludzka zazdrość? Jak najbardziej ludzka!
I tyle fałszu, pochlebstw, że bez wazeliny...
W kilka tygodni poniszczył ich gniazdo,
rozdzielił słowem chłopca od dziewczyny.
Szczęśliwy wrócił, by się wszystkim szczycić
— jakim to obrońcą jest dla potomności.
Ale już szukał, co nowego zniszczyć,
połamać, zszargać, utopić w nicości.
© el.żukrowska 2.09.2013.
© Fot. z internetu
niedziela, 8 września 2013
521/13. PANIE — POMOCY TWOJEJ POTRZEBUJĘ
PANIE — POMOCY TWOJEJ POTRZEBUJĘ
Rozmodlenie przychodzi do mnie niespodzianie.
Wtedy łatwo słowa z głębi duszy płyną.
Brak mi Ciebie w codziennym życiu, Panie.
Otocz mnie swą Łaską — Ty wszystkich miłujesz...
Daj odrobinę spokoju w mym niełatwym życiu.
Takie zawirowania przecież już nie dla mnie.
Właśnie czekam — miast modlić się w kąciku
i tylko rękę do Ciebie jeszcze raz wyciągnę...
Za mało wciąż pokory, może nawet wiary.
Zbyt łatwo padają niewłaściwe słowa!
Kiedyś pewnie przyjdą za to słuszne kary,
skoro nie dowierzam, żeś tak umiłował.
Ciągle proszę, Panie — daj mi wiarę dziecka.
Daj mi taką ufność, spokojną nadzieję.
W Twojej Łasce, Panie, pewnie będę lepsza...
I nie czekaj, Panie, aż znów spokornieję.
© el. żukrowska 30.08.2013.
© Fot. Stanisław Lukas
520/13. SMUTKI NOCĄ
Smutki nocą
Wiatry przyszły porywiste,
noce ciemne, mokre, dżdżyste.
Smutki jakieś pod latarniami,
wścibskie, chcą coś wycyganić.
Wsunąć szybko za kołnierze,
przekonywać, rozprawiać nieszczerze,
potem szeptać coś, namawiać,
aż się zaczniesz (słaba) poddawać.
A wtem chichot głośny, filuterny,
przeciw twoim oporom mizernym,
nadmiar szeptów tak zniewoli,
że zatoniesz - z własnej woli.
Twym ratunkiem są emocje,
drugi człowiek, co nie spocznie,
aż miłością otoczy, rozraduje,
miejsca smutkom zakazując.
© el.żukrowska 1.09.2013.
Fot. z internetu
sobota, 7 września 2013
519/13. NIEPOKÓJ
Niepokój
Przychodzi niespodzianie
i to co było oczywiste -
nagle traci kontury.
Jeszcze mogę
patrzeć w twoje oczy,
jeszcze bierzesz mnie za rękę,
ale w uśmiechu
już czai się inne jutro
- jakieś... nie moje...
© el.żukrowska 1.09.2013.
Fot z internetu
518/13. CODZIENNE TANGO
CODZIENNE TANGO
wtuleni w siebie obojętni
na nieznanych ludzi
szukamy tego co nas łączy
co uczucia budzi
szarpani obcym i złym słowem
uciekamy w bok
gdzie już nie będzie takich spojrzeń
gdzie skryje nas mrok
może doznamy rozluźnienia
— niby gorset pękł
na jedno krótkie oczu mgnienie
choć drażniący dźwięk
być może szczęście
nas odnajdzie
na ten oczu błysk
i nie odstąpi już do końca
— nie odbierze nikt!
dwoje ich każdego dnia
dwoje noc czy świt
ciągle bliskich sobie ciał
mimo ludzkich wścibstw
© el.żukrowska 1.08.2013.
Fot. z internetu
517/13. PUSTA SZAFA
Pusta szafa
Patrzył i oczom nie wierzył
- otwarta pusta szafa.
Szukał listu - lecz nigdzie nie było.
Co się stało? - nie rozumiał, nie pojął!
Przecież jeszcze wczoraj miłość...
Zapewne długo przemyśliwała,
jak ostatecznie w wolność uciec.
I z oporami - lecz jej się udało!
Po kilku dniach ktoś
przyniósł (do pracy) klucze.
Zostały książki - bo za ciężkie
i jasnowidztwa łyk z fantazji:
on się postara - przecież umie! -
postawi żagle wyobraźni.
Wtedy ... być może.. "się zobaczy",
nawet ulegnie znów pokusie,
prosto w ramiona jego wróci
i nigdy już nie zechce uciec.
© el.żukrowska 30.08.2013.
Fot. z internetu
piątek, 6 września 2013
516/13. MARZENIA DO SPEŁNIENIA
Marzenia do spełnienia
Gdzieś bardzo daleko — a jednak tuż obok ciebie,
marzenia ciągle niespełnione cichutko czekają
i choć zwątpiłaś to od nowa uwierz,
od twojej wiary zależy czy się faktem staną.
Wyciągnij rękę ufając, że wszystko możesz
i zapragnij najmocniej na świecie spełnienia,
siły które drzemią w tobie i za tobą,
wprzęgnięte zostaną do urzeczywistnienia.
Każdą wolną chwilę poświęć na dumanie,
przywołuj, a wychylą się wkrótce z niebytu
i krok po kroku będą realizowane,
aż do twojego pełnego zachwytu.
© el.żukrowska 30.08.2013.
Fot.z internetu
515/13. * * * (Całkiem niedawno...)
* * *
Całkiem niedawno (lecz jak się to stało?)
pogłaskałam ciebie po smutnej twarzy.
Wydało się to jakoby zbyt mało
i tak niechcący przybyło mi marzeń...
Spokojnie serce! Uciekłam spojrzeniem
— bo uznałam, że i ciało mnie zdradza,
a chciałam tylko objąć cię na mgnienie,
pewnie byś stwierdził, że znowu przesadzam.
Jestem krok od tego, co się blisko czai,
pragnienia wirują, jakbyś mnie zdobywał.
Znów coś wabi, kusi i niknie w oddali...
Lecz to urojenia — wszak nikt nie przyzywał.
© el.żukrowska 2.09.2013.
© Fot. Hanna Moczydłowska-Wilińska
czwartek, 5 września 2013
514/13. NOCĄ Z DESZCZOWYM OKNEM
Nocą z deszczowym oknem
(wiersze szaro-złote)
Wydaje się — wszystko umarło.
Już ledwie starcza sił na oddech.
Choroba się w kręgosłup wżarła
i — dobrze wiesz — nie zechce odejść.
W sercu są cały czas napisy,
żłobione, jak dłutem grawera,
o twej miłości słodkiej, cichej,
którą czas zniszczył, sponiewierał...
Został ci wózek inwalidzki
i pamięć mocno obolała,
cudnych garść wspomnień, takich... ludzkich,
pudełko zdjęć też ocalało...
W bezsenną noc z deszczowym oknem
zaglądasz, patrzysz, przypominasz,
serce to mdleje, to zaszlocha,
gdy przed oczami ta dziewczyna.
Nagły ból zmiata cię w niebyty
garścią tabletek osiągnięte,
i już nie patrzysz na tęsknoty,
jakby ci nagle serce pękło.
Zaś przebudzenie znów koszmarne,
bo jest czekaniem na nowe bóle,
które codziennie cię zgarniają,
wierniej niż matka kiedyś — tuląc.
© el.żukrowska 4.09.2013.
Fot. z internetu
środa, 4 września 2013
512/13. ŁZA — SŁABOŚĆ KOBIETY
Łza - słabość kobiety
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeśli się śmieję — pewnie już nic więcej nie jest mi potrzebne!
Jeśli jednak zobaczysz, że płaczę, albo wyczujesz, że jestem łez bliska...
Jeśli usłyszysz, przeczujesz...możesz oszczędzić tego rumowiska.
Gdyby — przypadkiem — tobie na mnie właśnie mocno zależało
— nie przechodź obojętnie, szybko — to by nic nie dało!
Utul w ramionach i powiedz, że kochasz nad wszystko!
— nawet jeśli mówiłeś szeptem i zupełnie blisko,
może przed godziną ledwie... A nie będę szlochać,
tylko ciebie jeszcze bardziej, wręcz nad życie kochać...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ten płacz — moja słabość i moja obrona.
Sposób na uwolnienie się od czarnych myśli,
czas na rozmyślania i postanowienia,
rachunek sumienia, i co tam się przyśni...
Wypłakane oczy, umyte od środka,
prywatne nowe ugody ze światem.
Po kobiecemu czekam, co mnie zaraz spotka,
z nadzieją na dobro, a nie bicie batem.
Ty przytul i szepnij znajome zaklęcie,
bo wtedy łatwiej wraca równowaga.
Może dla mężczyzny to nie do pojęcia,
że słowo "kocham" taką moc posiada.
© el.żukrowska 30.08.2013.
Fot. z internetu
511/13. MOŻE...
Może...
Stare łzy
stały się nieważne
— właśnie ucichły
twoje kroki.
Słońce mnie oślepiało
— czy teraz wreszcie
przejrzę na oczy?
© el.żukrowska 22.08.2013.
Fot. z internetu
wtorek, 3 września 2013
509/13. ŻYCIE — CZAS — ZEGARY
Życie - czas - zegary
Dni uciekają szybko i bezdusznie!
Czas się z nikim nie liczy, tylko swoje gada.
Człowiek pyłkiem zaledwie — i musi posłusznie,
a każde "bycie" to życia szarada.
Wiesz, ile za tobą, a nie wiesz co będzie.
Wybierasz drogę, która pozornie jest gładka.
Czas, życie — każde twoją dolę przędzie,
prawdziwie tylko troszczyła się matka.
Teraz już parasola wyraźnie nie stało.
Sam się borykasz z każdą trudnością.
Oby ważkich problemów było bardzo mało,
wtedy odetchniesz z ulgą i lubością.
Życie tak szybko, bo czas je pogania,
zegary niezmiennie tik-tak światu głoszą,
czasem na ratuszu jakiś się rozdzwania
lub na wieży kościelnej — aby ptaki spłoszyć.
© el.żukrowska 28.08.2013.
© Fot. Stanisław Lukas
508/13. TRUDNE DROGI
TRUDNE DROGI
Moja droga do ciebie przez spienione fale.
I nie ważny wiatr, ani że deszcz siecze.
Odrzuciłam już dawno niepotrzebne żale,
lecz to, co niemiłe, wciąż się za mną wlecze.
Wytrzymałam jeszcze ostatnie dni chłosty,
wszak po każdej burzy są promienie słońca.
Wtedy już tak lekko przez najdłuższe mosty,
by wreszcie odnaleźć uczucie gorące.
© el.żukrowska 29.08.2013.
Fot i poniższy tekst -- http://www.klubpodroznikow.com/aktualnosci/84-news/1183-najdluzsze-mosty-swiatana zdjęciu:
Najdłuższy most przerzucony nad wodą poprowadzony jest w Chinach nad morzem. Przerzucony nad zatoką Jiaozhou most ma 42 km długości i łączy portowe miasto Qingdao z wyspą Huangdao. Szeroki na 35 metrów. Budowa wsparta jest na ponad 5 tysiącach filarów konstrukcji, zajęła ona cztery lata.
507/13. JEST PORA NA MGŁY
Jest pora na mgły
Jest pora na mgły,
a może na sny,
na dni zbuntowane,
a nawet na łzy.
Jest pora na radość,
co w miłość ubrana,
i na czekoladę
już z samego rana.
Jest życie zwyczajne,
bez fanfar i podium,
bez tańca zwycięstwa,
bez rozpaczy odium...
Gdy jednak te mgły,
jesienne poranki,
żałość w kapeluszu
i już puste dzbanki...
Zamiast kwiatów - do nich
daj czerwień jarzębin
i nie pozwól na to.
by smutek cię zgnębił.
© el.żukrowska 30.08.2013
Fot. z internetu.
poniedziałek, 2 września 2013
506/13. NOCNA ZMIANA
Nocna zmiana
A komu do snu — ten w podusie wpada
i puchate miśki czule obejmuje,
bywa, że później nawet przez sen gada,
albo i partnerkę swą w snach wycałuje...
W snach? Czemuż tylko? Można by na jawie!
I marzenia płyną z obłoków do głowy.
A tam wymyślają, układają, snują...
To już nie marzenia! — to już plan gotowy!
Teraz realizacja zgodna ze strategią,
wszystko od lat tak samo, pozornie — są zmiany.
Omotać, zawrócić w głowie jak najpewniej.
Kwiaty plus słodkie słówka zakochanych.
Trochę do kina, kawiarnia, wernisaż,
upominki, całowanie rączek — tego aż za wiele!
Z przyjaźni do miłości jest krótki korytarz
i już kochankowie, a nie — przyjaciele.
© el.żukrowska 29.08.2013.
Fot. za 1000000 Pictures
niedziela, 1 września 2013
503/13. BĘDĘ CZEKAĆ
Będę czekać
Zapewniasz, że rozpoznasz mnie z daleka,
po moich ruchach, po sukienkach moich.
Będziesz biegł do mnie, czasem na mnie czekał,
na długo zamkniesz w objęciach swoich.
Gdziekolwiek pójdę — będziesz miłował,
zawsze ochronisz, w zacisze wniesiesz.
Rozkochasz... Będziesz ręce całował,
pieścił gorąco, aż wreszcie uwiedziesz.
Słucham i myślę. Wiem, że róże kłują...
Być może spełnisz swoje obietnice.
Uśmiech jest we mnie. Szybsze serca bicie.
Kiedy marzenia wysoko szybują
rodzi się nadzieja na ich spełnienie.
Będę czekała... Pewnie z utęsknieniem...
© el.żukrowska 31.08.2013.
Fot. z internetu
501/13. DRĘCZĄCA NIEPEWNOŚĆ
Dręcząca niepewność
Tak i stało się! Stało! Nie czekając zgody
wybiegłeś o świtaniu świeże zbierać kwiaty,
przyniosłeś mi wilgotny rosą bukiecik różowy,
żółty, niebieski, czerwony — cały snop łąkowy!
A do bukietu ciche dołożyłeś i misterne słowa,
przestraszonym, drżącym, urywanym szeptem,
że miłość do mnie bezgraniczna, nowa,
że jesteś na wszystko idealnym lekiem.
W rozmodlonej chwili w oczy się wpatrujesz
lub dla odmiany głowę pochyloną nosisz...
Dodajesz wyraźnie, że mocno miłujesz,
jedynie o troszkę zaufania prosisz.
Z kwiatami przyniosłeś łąki cudne wonie
i świeżość wczesnego, czerwcowego lata,
ustawiam je teraz w glinianym wazonie,
ciągle się wahając dla ciebie z zapłatą.
Nie wiem, czy kocham, czy zaledwie lubię.
Miło mi z tobą na wspólne spacery...
Rada bym uniknąć wszelkich niedomówień.
Mam też lekką obawę — czy ty jesteś szczery?
Chcesz drogę do mnie wymościć kwiatami,
wydeptać nowe dróżki na moim trawniku,
doskonale radzisz sobie z kobietami,
wiesz którędy dążyć, by być na świeczniku.
Muszę się przekonać do twojej szczerości,
czy aby westchnienia nie były z teatru.
Serce trzymam jak w klatce, a zapraszam w gości,
muszę odkryć prawdę wiodącą do faktów.
Tobie (być może!) będzie się czas dłużyć,
a ja nie pospieszę, słońca nie pogonię.
Każdy dzień spotkania — poznaniu niech służy.
Noc? Kiedy przyjdzie czas - kotary zasłonię...
© el.żukrowska 25.08.2013.
Fot. z internetu
sobota, 31 sierpnia 2013
500/13. NOC USYPIA
Noc usypia
Noc usypia
w wysokich ramionach drzew,
pośród
odurzających zapachów lata,
w bliskości dobrych snów.
Nawet się nie rumieni
widząc nas razem
przez firanki...
© el.żukrowska 21.08.2013
Fot. z internetu
499/13. SZAROŚĆ NADESZŁA
SZAROŚĆ NADESZŁA
Pod tamtymi wierzbami
byłam zakochana wiosną
i latem
a nawet gdy kwitły michałki
wszystko poszarzało
gdy odszedłeś
teraz wiatr
kołysze furtką
a osowiały pies
ledwie zaskomli
© el.żukrowska 21.08.2013.
Fot z internetu
piątek, 30 sierpnia 2013
498/13. TAKIE TAM DYWAGACJE...
TAKIE TAM DYWAGACJE...
Zawstydzona, onieśmielona, słabnąca...
przecież popełniam (znów!) te same błędy.
Choć wiem, że źle, nierozsądnie, niechcący,
a nie zbaczam z kursu. Gdzie dążyć? Którędy?
Jakbym wniosków wyciągnąć nie mogła,
może nie chciała, zagubiła się, zapomniała
i mówiła, że nauka nie dla mnie, że niedobra,
albo jeszcze gorzej — że niezrozumiała.
Tak i dalej piszę, wciąż piszę, codziennie.
I to pisanie wierszami nazywam.
Grafomania! — odpowiesz niezmiennie.
Gwałcisz słowa! Zatruwasz! Rozmywasz!
© el.żukrowska 22.08.2013.
Fot. Dorota Drabent
497/13. GÓRSKI WIATR
GÓRSKI WIATR
- dla Helenki Panasiuk
po ścianach gór
ponad doliną
gdzie spokój był
ostry wiatr płynął
niósł gdzieś z daleka
zapomniane śpiewy
koniom z połoniny
rozwiewał grzywy
targał skąpe trawy
co gdzieś tam na zboczu
wykręcał gniewnie smreki
chmurami jednoczył
okrywał jak płaszczem
chronił od spiekoty
a nasączał deszczem
— to miał do roboty
© el.żukrowska 22.08.2013.
© Fot. Lenka Mi
czwartek, 29 sierpnia 2013
496/13. ZMIENNOŚĆ LOSU
Zmienność losu
Patrzę na twoje zdjęcia, przyjacielu,
i nie wiem — nie powiem, którą twarz wolę.
Na jednym jest uśmiech, jak w każdą niedzielę,
na drugim zatroskanie i zmarszczki na czole.
Lubię twój uśmiech — to przecież zwyczajne,
ale gdy patrzę na to drugie zdjęcie...
Chciałabym jakoś usunąć z ust chmury,
niechby zniknął ten wyraz smutnego przejęcia.
Podpowiadasz, że w życiu wszystkiego po krztynie:
jest czas zatroskania i uśmiech szeroki.
Zmienność losu na twarzy wyżłabia swe linie,
a tak bardzo potrzebny błogi, święty spokój...
© el.żukrowska 29.08.2013.
Fot. za 1000000 Pictures
Etykiety:
refleksyjny,
wiersze specjalne
495/13. * * * (Zabłądziłeś...)
* * *
Zabłądziłeś,
zagubiłeś,
zatraciłeś się,
czymś skusiłeś...
Znalazłeś to,
czego szukałeś?
Teraz na czole
nowa chmura,
oczy smutniejsze,
a wieczorami
trudniej oddychać...
Wróć!
© el.żukrowska 20.08.2013.
Fot. z internetu
środa, 28 sierpnia 2013
494/13. DO KRYTYKA
DO KRYTYKA
Trudno mi iść przez stare dni
drogą do nieba (lub do piekła),
gdy w uszach tak wyraźnie brzmi
pewna wypowiedź - mnie zapiekła!
Znów ktoś zabrania pisania wierszy.
Znów płyną słowa potępienia.
I nikt nie myśli, że kaleczy.
Czyżby zabrakło zrozumienia?
Pod topór niosę własną głowę.
Co będzie? Nie wiem. Jakaś kara.
Bo nie umiałam się posłuchać,
nowy wiersz rankiem napisałam.
Ktoś oczy wznosi aż do nieba
i protestuje - To nie poezja!
Znów napisałam wbrew regule
— i grafomanię ktoś rozpoznał.
© el.żukrowska 19.08.2013.
Fot. z internetu
wtorek, 27 sierpnia 2013
493/13. CHWILA
Chwila
Nikt nie przysięgał,
nie obiecywał szczęścia.
Zbiegiem okoliczności
spotkały się ręce
na krótką chwilę,
przy jednej księdze,
i oczy właśnie
razem uśmiechnięte...
Chwila minęła.
Mokry ślad na policzku -
deszcz, mgła, czy łzy?
Teraz nie odgadniesz...
Tylko tak gorzko,
tak teraz gorzko...
© el.żukrowska 18.08.2013.
Fot. z internetu
492/13. HARFA MI ŚPIEWA
Harfa mi śpiewa
Po rubieżach tęsknot — myśl...
błysnęła oślepiającym pięknem!
Drżały gwiazdy,
kołysał się horyzont,
wrażenie — jak odbite w lustrze
i pióro w chętnych palcach
a jednak...
...karty pozostają puste.
Wibrują struny harfy,
dźwięki płyną w niebo jak ofiarny dym...
I znów cisza
— urok chwili odmienił się, znikł...
© el. żukrowska 18.08.2013.
Fot. AGGELE MOU
491/13. KLASZCZESZ W DŁONIE
Klaszczesz w dłonie
Klaszczesz w dłonie, wołasz
— milknę spłoszona.
I już nieważne,
jak mi do ciebie daleko.
Ktoś coś powiedział,
może za dużo, jestem zraniona.
Ty obojętnie i bez wyrazu
— "To tylko mleko"...
© el.żukrowska 21.08.2013.
Fot. - Wladisław Gurev
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
490/13. * * * (Na jednym oddechu... )
* * *
Na jednym oddechu
wypowiadasz wiele zaklęć...
Z wysokości nieba
sypią się drobne perły -
od nowa unosisz mnie
w nagich ramionach!
Granatowe niebo
aż mdleje z rozkoszy...!
© el.żukrowska 20.08.2013.
Fot. z internetu
489/13. NIE PÓJDĘ Z TOBĄ
Nie pójdę z tobą
Już nie wybieram się nad brzeg jeziora,
martwa fala chlupocze tam smutno.
Woda pociemniała po kolor ołowiu
— i takie chmury będą też jutro.
Nie pójdę z tobą ścieżką przez łąkę,
nie będę słuchać pszczelego brzęczenia,
słońce błysnęło - lecz i ono smutne
— a wszystko przez to, że ciebie nie ma.
I leśnym duktem z tobą nie pójdę,
las osowiały, a dzięcioł nie stuka.
Bez ciebie echa nawet oniemiały
i nie próbują już mnie oszukać...
Nie pójdę — bo nie przyjechałeś.
Nieważna aura: słońce czy wichura.
Może i bardzo na spacer bym chciała,
a muszę wytrzymać, przez jakiś czas, w murach.
© el.żukrowska 17.08.2013.
Fot. z internetu
niedziela, 25 sierpnia 2013
488/13. LICZĄC GWIAZDY LUB METEORYTY
Licząc gwiazdy lub meteoryty
Gwiezdną drogą szedł,
szlaki nowe wytyczał,
liczył pojedyncze błyski,
jak gasnącej świecy.
Rozjarzone miał oczy,
ręką nie dotykał,
cicho cichuteńko
jak kot się przemykał.
Później długo stał w odrzwiach.
Sprawdzał? Coś pilnował?
A może i od nowa
znów gwiazdy rachował.
Wreszcie zadowolony,
aż twarz promieniała,
wypił szklankę piwa.
Ot — już historia cała...
Kim był? Dokąd poszedł?
Czemu właśnie zniknął?
O tym nikt nie mówi,
wszystkie usta milkną.
Chyba jednak czasem
bywa w okolicy,
skoro deszcz meteorytów
obiecał przeliczyć.
© el.żukrowska 17.08.2013.
Fot. Dorota z Zielonej Góry
http://di-moments.blogspot.com/2011/08/deszcz-meteorytow-w-czerwonym-kolorze.html
487/13. DO R***)
DO R***)
Czasem jesteś zapatrzony
(tu okular, a tam ekran),
a w zasadzie zbyt zmęczony
— jak ci podpowiada świekra.
Utrudzenie cię dopadło,
już pięć minut w nieuwadze,
pora powygaszać wszystko,
wtedy sen czoło wygładzi.
Wypoczywasz od laptopa
noc, a bywa, że dzień cały
i wieczorkiem ... znowu włączysz,
by się bawić doskonale.
Tutaj zdjęcia, tam rozmowa,
może drobny flirt na boku,
wszystko bardzo jest niewinne
i właściwie to... z doskoku.
Znowu noc i pora rozstań.
Korci wygodny materac
— jest ważniejszy niż znajomość,
jaką właśnie dziś zawierasz.
Rozmarzonym okiem patrzysz
gdzie kołderka i poduchy,
to znów na dziewczynę zerkasz,
lecz... już się pożegnać musisz...
Czasem jesteś zapatrzony
(tu okular, a tam ekran),
a w zasadzie zbyt zmęczony
— jak ci podpowiada świekra.
Utrudzenie cię dopadło,
już pięć minut w nieuwadze,
pora powygaszać wszystko,
wtedy sen czoło wygładzi.
Wypoczywasz od laptopa
noc, a bywa, że dzień cały
i wieczorkiem ... znowu włączysz,
by się bawić doskonale.
Tutaj zdjęcia, tam rozmowa,
może drobny flirt na boku,
wszystko bardzo jest niewinne
i właściwie to... z doskoku.
Znowu noc i pora rozstań.
Korci wygodny materac
— jest ważniejszy niż znajomość,
jaką właśnie dziś zawierasz.
Rozmarzonym okiem patrzysz
gdzie kołderka i poduchy,
to znów na dziewczynę zerkasz,
lecz... już się pożegnać musisz...
Zdjęcie z internetu
486/13. CZASEM PRZYCHODZISZ
Czasem przychodzisz
Czasem przychodzisz
i jesteś jak ranny ptak...
Mam cię ukoić, wyleczyć,
naprawić wszystko zło.
Wtulasz się
w mój szept,
w moje dłonie.
A ja rozcinam niebo na pół,
zawijam i ochraniam,
i kryję przed światem.
Jednak odchodzisz
nim na dobre wstanie dzień,
nim świt rozjaśni drogi
lub podniesie mgły.
Pewnie znów wrócisz za jakiś czas
i wszytko powtórzy się od nowa.
Tylko moje ręce
będą bardziej drżące niż wczoraj.
© el. żukrowsdka 17.08.2013.
Fot z internetu
sobota, 24 sierpnia 2013
485/13. CZEKANIE W DESZCZU
CZEKANIE W DESZCZU
I znów czekanie na peronie,
a pada deszcz, niemiły deszcz.
Zimno się wkrada, zmarzły dłonie,
wilgoci wiele — przebiegł dreszcz.
Gdy tak samotnie — to i smutno.
Nic się nie dzieje, tylko ziąb.
Właśnie zagrały taktem szyny,
więc pociąg mnie uniesie stąd.
Tymczasem deszcz, uparty deszcz!
I rozhuśtane wiatrem drzewa.
A pociąg mknie, już blisko jest,
nie ważne, że ulewa.
Już pożegnana letnia pora,
piasek i gładkie kamienie,
przez zimę zaś w niegroźnych sporach
powstanie nowe marzenie.
Powroty w znane strony,
czy jednak nowe pensjonaty?
Morze czy góry? Może Mazury?
Wybór jest za bogaty.
© el.żukrowska 19.08.2013.
Fot z internetu.
484/13. JESIEŃ JUŻ ZA CHWILĘ
JESIEŃ JUŻ ZA CHWILĘ
znów przyszła pora na ciepły kominek...
pokój napełnił się ulubioną wonią
w kalendarzu lato — jednak trochę zimno
kiedy wieczorem dotykam cię skronią
w tym cieple nawet i znajoma książka
jakoś tak milej dla ucha szeleści
a noc deszczowa nie jest tak grząska
kiedy kominek u ognia pomieści
drzewo do okna zagląda nieśmiało
w deszczowym szumie wiatr się liśćmi bawi
każdy oddzielnie kroplami całuje
nim złota jesień ich nie wybarwi
wtem jakaś muzyka nowy akcent nocą
ktoś mimo chłodu pootwierał okna
może ciekawy gwiazd lecz nie migocą
skryte za chmurą która cała mokra
taka pogoda że pies nie chce w pole
kwiaty nie pachną przy płotach ogrodów
jedynie ziarno już wrzucone w role
pęcznieje szybko dla niedługich wschodów
© el..żukrowska 18.08.2013.
Fot. z internetu
piątek, 23 sierpnia 2013
483/13. GOLDEN ROSES
Golden Roses
Złote róże dziś dla mnie!
Mówisz — "ja ci przyniosę"!
Teraz właściwie nie wiem,
gdy już mam Golden Roses.
Ponad pół życia minęło,
tak wiele się skończyło,
znacznie mniej się zaczęło,
zbyt wiele roztrwoniło.
Twa róża do kolekcji,
choć przecież ciągle piękna,
jakoś... wcale nie pachnie
i nie jest taka miękka.
Zgubiła lekki dotyk,
brak woni nie porywa...
Owszem - stoi w wazonie
ale... czy na pewno żywa?
© el.żukrowska 23.08.2013.
Fot za All Animation
482/13. GŁOWA BOLI
Głowa boli
Być może przyjdzie czas na wizje
i wiersze sypną się nad ranem,
z przemyśleń zmienią się w decyzje,
kolejno piórem zapisane.
Ty jednak mówisz — "Co za bzdury!
Wiersze o niczym! Cel chybiony!
Zwroty niejasne, zbyt ponure,
dla oczywistych spraw ukłony."
I choć ci muszę przyznać rację
— teraz się czuję jak w niewoli,
coś może wróci motywację,
gdy ktoś z tej klatki mnie wyzwoli.
Ciągle te same sprawy, słowa,
nikt nie napełnia nowym duszy;
to miedzy nami — nie-umowa,
więc nie ma o co kopii kruszyć.
© el.żukrowska 16.08.2013.
Fot. z internetu.
481/13. SŁONECZNA DZIEWCZYNA
SŁONECZNA DZIEWCZYNA
ukąpana w letnich promieniach
słoneczna dziewczyna
zda się
sama jest blaskiem
za światłem się ugina
może faluje
roznosi radosną otuchę
nakarmi ciepłem-dobrocią
nasyci spragnione oko
zanim znów cień
albo deszcz
nim serce spragnione
wzbierze niewczesną nadzieją
lub samotnie utonie w wilgoci
© el.żukrowska 16.08.2013.
fot. z internetu
czwartek, 22 sierpnia 2013
480/13. GDY STAJESZ SIĘ ŚWIATEM CAŁYM
Gdy stajesz się światem całym
(z opowieści pewnego pana - 9)
Zakładając swój letni kapelusz
z białym woalem
— przemieniasz się w ciepły obłok
woni, tęsknoty i blasku.
Idę za tobą niepomny,
że gdzieś, ktoś, coś, jakieś ważne sprawy...
Zanurzyć dłonie w rozpuszczonych włosach,
zatrzymać ja na ramionach,
przytulić,
poznawać ciebie,
słuchać, patrzeć, dotykać...
Chciwie tobą nasiąkać...
Na razie — wolno mi tylko marzyć...
© el.żukrowska 16.08.2013.
Fot z internetu
479/13. JESZCZE ZAKLINAM
JESZCZE ZAKLINAM
Nie wiem — dobrze czy źle
ale jeszcze mnie stać na łzy
i wylewam z nimi swój bunt
zapiekłe stare gryzące urazy
robię miejsce na nowe emocje
nie chcę dłużej topić się w starych
może uśmiech na deka ktoś zważy
może zważy... lub zauważy...
Dzień odpłynął
ma być urok snów
niechby coś nowego
coś przecież zacząć się musi
Zaklinam
— niech się nowe wydarzy!
© el.żukrowska 15.08.2013.
© Fot. z internetu
478/13. UCHODZĄC DO NIBY-WOLNOŚCI

Uchodząc do niby-wolności
Pomieszałeś gwiazdy na niebie,
potargałeś tu dzień, a tam noc.
I biegniemy — od siebie? — do siebie?
To jest słabość, czy właśnie moc?
Pomieszałeś, stargałeś to w złości,
wyrzuciłeś mnie ze swoich snów
I wyrwałeś ku niby-wolności,
skrajem uczuć uszedłeś bez słów.
© el.żukrowska 15.08.2013.
© Fot. Dorota Drabent
środa, 21 sierpnia 2013
477/13. OSTATNIA POCZTÓWKA
Ostatnia pocztówka
W niewinnym, prostym geście dłoni,
jest tyle samo z pożegnania, co z niechęci
i choć nie brzmi wyraźne "zapomnij",
to wspólne bycie już nie nęci.
© el.żukrowska 15.08.2013.
© Fot. Grażyna Kędzierska
476/13. * * * (Chowam się za... )
* * *
Chowam się za twoją miłością
— szczęśliwa że ciebie mam blisko —
jest jak zapora przed złem całego świata
bezpiecznym miejscem dla wypoczynku
moim wyciszeniem pięknem radością
tu przychodzi najgłębsze odprężenie
tu znajduję najtkliwszą czułość
Nie jesteś tajemnicą
lecz czystym dobrem
© el.żukrowska 15.08.2013.
Fot. z internetu
wtorek, 20 sierpnia 2013
475/13. NAD CZARNYM STAWEM
Nad Czarnym Stawem
- z inspiracji obrazem
Henryka Radziszewskiego "Czarny staw"
Płyniesz przez Czarny Staw kapiąc wodą z wioseł.
Zawsze przypominam — nie musisz się spieszyć.
I tak czekam — będę czekała z uśmiechem,
jakbym tego miejsca nie miała już dosyć.
Musisz ominąć wir groźny, zdradliwy,
gdzie szalony strumień z impetem do Stawu.
Tam się burzy, pieni, aż bulgocze gniewem!
Tamtędy zawsze płyń z wielką uwagą.
Woda łączy się z ciepłą ze Stawu i milknie.
W ciszy jakby senna i spokojnie uśnie.
Kwiat grążeli prosi "zerwij mnie", gdy kwitnie.
Czasem duża ryba głośniej wodą pluśnie.
Ty się do mnie nie spiesz... zawsze przypominam...
Może to czekanie trochę niedorzeczne?
Woda pociemniała, zmierzch lustra dotyka,
odległy brzeg zamglony, a może to oczy...
Złudzenie przemknęło chyłkiem szuwarami
i liście grążeli ktoś mocniej zamoczył.
Jakiś ptak głośno rozkrzyczał się w lesie,
a mała zięba niespodzianym śpiewem
odpędza smutki, błogi spokój niesie.
Ciemność, jakby chciała straszyć wszystkich gniewem,
ale tylko pochłania Czarny Staw i drzewa,
za to wiatr złośliwe ciche echa niesie.
Milkną żaby i ptak nawet nie zaśpiewa.
Noc. Cisza. Nikogo już..
Ciebie także nie ma obok, w lesie.
© el.żukrowska 13.08.2013.
© Obraz pędzla Henryka Radziszewskiego - CZARNY STAW
Etykiety:
do ob.Henryka Radziszewskiego,
lir.miłosna,
przyroda,
tomik 4
474/13. * * * (Moje emocje...)
* * *
Moje emocje, wzruszenia,
gonitwa myśli, rozedrganie serca,
jakieś rozterki, może i błądzenia...
I twoja ręka co wszystko uświęca,
koi, uspokaja, usuwa złudzenia.
Ledwie poczuję ją na swym ramieniu,
albo palce na ustach - ciii...
Milknie bolesny krzyk duszy,
rany opatrzone, odpływają chmury,
znowu uśmiech wypływa z cienia,
błogiego spokoju już nikt nie naruszy.
© el.żukrowska 22.07.2012.
Fot z internetu
473/13. RÓŻĄ MI BĄDŹ
Różą mi bądź
— Różą mi bądź.
Kwiatem miłości i oddania.
— Różą? Jestem całym światem!
Aż do odkochania.
© el.żukrowska 22.07.2012.
Zdjęcie z internetu.
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
472/13. POPOŁUDNIOWY SPACER
Popołudniowy spacer
Ona - Jutro znów pójdziemy pod rękę
naszą alejką wśród rdzawych sosen.
Ja będę miała żółtą sukienkę.
On —A ja ci róże z serca przyniosę!
Ona - O mój kochany, taki gest miły!
Kwiatami zawsze radość mi sprawiasz.
Już wiele razy pokój zdobiły...
On — Taki... dodatek, uczuć przyprawa.
Ona - O mój kochany, spacer niewielki,
słońce choć świeci — już nieupalnie,
zjemy maliny albo karmelki...
On — My zawsze razem... nierozerwalnie.
© el.żukrowska 14.08.2013.
fot. z internetu
471/13. TYLKO NIE OBOJĘTNOŚĆ!
Tylko nie obojętność!
Nie pozwól na obojętność!
Krzycz, złość się, wściekaj!
Pociągnij wszystko mocnymi barwami,
słowem lub gestem, a nawet łzami!
Zagarnij, zatrzymaj wysoko!
Tylko nie obojętność...
pogrążanie w mroku...
© el.żukrowska 21.07.2012.
© Fot. Władysław Zakrzewski
niedziela, 18 sierpnia 2013
470/13. AL FABIA I TY
AL FABIA I TY
Wiosną zabrałeś mnie do Al Fabii... Obiecałeś, że będziemy się kąpać zupełnie nago w twoim morzu, pod niebem, które ma inny kolor niż moje. I w białej sukience zawsze chodzić będę w ogrodzie marzeń, gdzie woda bije w fontannach-źródłach, gdzie nieustający zapach kwiatów, a cień dają bardzo stare palmy.Oszołomiłeś mnie opowieścią o urodzie Majorki.
Później zamknąłeś w cienistym ogrodzie. Lubiłam siadywać pod wiekowym platanem, jednak mury wokół — dusiły mnie. Nie miałam nawet swoich książek.
Wolność odzyskałam w gaju oliwnym. Wiatr, słońce, nieznane wonie, stare drzewa. I my — w porze powrotów, przez chwilę lub dwie zawieszeni między niebem a ziemią! Jedność dusz to zbyt mało. A później podróż z twojego świata do moich drzwi... Zbyt wiele nas różni. Tęsknota znów będzie jak niebiesko-zielona pusta przestrzeń. Dopiero w samolocie pozwoliłam sobie na łzy, ale nawet dla ciebie nie jestem w stanie zrezygnować z wolności.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ten sam tekst — ale inaczej zapisany. Taki... eksperyment...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Al Fabia i ty
Wiosną zabrałeś mnie do Al Fabii...
Obiecałeś,
że będziemy się kąpać
zupełnie nago w twoim morzu,
pod niebem, które ma inny kolor niż moje.
I w białej sukience
zawsze chodzić będę po ogrodzie marzeń,
gdzie woda bije w fontannach-źródłach,
gdzie nieustający zapach kwiatów,
a cień dają bardzo stare palmy.
Oszołomiłeś mnie opowieścią
o urodzie Majorki.
Później zamknąłeś w cienistym ogrodzie.
Lubiłam siadywać pod wiekowym platanem,
jednak mury wokół — dusiły mnie.
Nie miałam nawet swoich książek.
Wolność odzyskałam w gaju oliwnym.
Wiatr, słońce, nieznane wonie, stare drzewa.
I my — w porze powrotów,
przez chwilę lub dwie,
zawieszeni między niebem a ziemią!
Jedność dusz to zbyt mało.
A później podróż z twojego świata
do moich drzwi...
Zbyt wiele nas różni.
Tęsknota znów będzie
jak niebiesko-zielona pusta przestrzeń.
Dopiero w samolocie zapłakałam,
ale nawet dla ciebie
nie jestem w stanie zrezygnować z wolności.
© el.żukrowska 22.07.2012.
Fot z internetu
Subskrybuj:
Posty (Atom)














































