sobota, 30 listopada 2019

ŻYCZENIE




Życzenie

Nadzieja znajdzie swoje miejsce,
a poprzez ciernie się przebije,
serca posłucha, łzy obetrze,
uśmiechem powie - nadal żyjesz!
I będziesz cieszyć się porankiem,
malutką filiżanką kawy,
promieniem słońca, który rankiem
zechce cię zbudzić i zabawić..

Choszczno, 3011.2019 r.
© Elżbieta Żukrowska

fot. z internetu

PRZECIWKO ZAŚMIECANIU ZIEMI



Przeciwko zaśmiecaniu Ziemi

Hasło kiedyś modne dano:
zapobiegać - a nie leczyć!
Lecz się wszystko poplątało.
Nawet wyrasta góra śmieci.
Plastyk miał oszczędzić drzewa,
niestety - jeszcze więcej wycinano;
auto, urocze na wycieczkę,
w strony gdzie gaje i ruczaje,
niestety - przez jego dymy
smog już okrywa miasta całe...
Za to ludziska kopią studnie,
u nas w zwyczaju - gdy się pali,
ale nie wcześniej niż ten ogień
im pięty mocno już nadpali...

Choszczno, 30.11.2019 r.
© Elżbieta Żukrowska
fot. Pixabay - darmowe zdjęcia

NIE PĘKAJ, MALUTKA...




WARSZTAT - nic co ludzkie...

Nie pękaj, malutka!

Takie gorące westchnienie cichuteńko wnoszę
- nie pękaj, mój kapturku, bardzo ciebie proszę.
Nie pękaj, aby pan mój był zadowolony
i na przymus nie musiał wyfasować żony.

On chce kawalerem jak najdłużej zostać,
a to jednoznacznie określa mą postać.
Kupuje więc płaszczyki gumowe lub inne
aby szybko nie wkroczyć w sprawy zbyt dziecinne.

Woli na gumki, kapturki i inne wynalazki
wydawać sporo kasy. Bardziej niż na flaszki.
Jednocześnie pilnuje jakości i gatunku
zapobiegając w ten sposób gorącym frasunkom.

Zatem śliczna gumeczko malinką pachnąca
masz być cienka a mocna i dopingująca!
Muszę sprostać wyzwaniom, a te tu brzmi krótko:
stać i tak wytrzymać z każdą jedną młódką.

A ty masz wzmagać popęd i zadowolenie,
rozkosze wzniecać mocne, dreszcze, rozkrzyczenie.
Mój pan wtedy z uśmiechem odpoczywa w domu,
choć może coś planuje... Nie powie nikomu.

© Elżbieta Żukrowska 25.11.2019 r.
fot. Pixabay

piątek, 29 listopada 2019

bezrozumny długopis





bezrozumny długopis

wśród zapisanych westchnień
i słów lśniąco-zaspanych
wiersz chce się wykluć wcześniej
a jeszcze nieprzemyślany

choć sucho w ustach okropnie
i zegar zbyt głośno gada
długopis - z tą kartką w oknie -
bzdury już opowiada

ktoś poszedł pies za nim pobiegł
na aucie usiadły dwa koty
i tak smaruje po kartce
długopis pusty - głupoty

Choszczno, 28.11.2019 r.
© Elżbieta Żukrowska
fot. własna

NA POMOŚCIE




na pomoście

czasy miłości skończyły się
ćwierć wieku temu
a może dawniej znacznie dawniej
stoję na pomoście
który jest na wpółprzegniły
trzciny sucho uderzają o siebie
to tak do taktu do mego żalu
co się gwałtownie kłębi
nie pomaga zamykanie oczu
i udawana ucieczka w przyszłość
tam już nikt nie czeka

© Elżbieta Żukrowska, Choszczno, 29.11.2019 r.
fot. własne

*** (mówiłam kocham...)




***

mówiłam kocham a ty
przymykałeś oczy ze zrozumieniem
kocham dziś jutro zawsze
uśmiech nieśmiało
pełgał po twojej twarzy
aż przyszedł dzień
kiedy to słowo stało się dla ciebie
pustym dźwiękiem
pewnie już nie pamiętasz
nie rozumiesz
co znaczy kochać
i jak można marzyć

© Elżbieta Żukrowska. Choszczno, 29.11.2019 r.
fot. własne

środa, 27 listopada 2019

ONA




Ona

Zobaczył ją rankiem, zobaczył wieczorem.
W południe kroiła grubo chleb do zupy.
Była przy tym bliska i... daleka zgoła.
Tajemnica tajemnic... Da radę ją skruszyć?

Posłała mu uśmiech z zachętą - smacznego,
podniósł łyżką jadło pachnące z talerza,
ale patrzył za nią, za kobietą z marzeń,
bo się pojawiła. Cóż robić? Czy czekać zamierzał?

Jadł z namysłem, nieśpiesznie, chociaż smaczne było.
Jak najdłużej chciał śledzić gospodyni ruchy.
Krzątała po kuchni ni chwili nie siedząc,
coś trzeba było przenieść, bezpiecznie za uchwyt.

Nie patrzyła na niego, robiąc co zadane.
Nakładała i innym, podawała dzbanek,
ziemniaki, sporą pieczeń i buraczki z chrzanem,
przy tym danie sosem obficie polane.

Nie czyniła wyróżnień podając talerze.
Jedzcie - zachęcała już dzwoniąc szklankami.
Tamci pogadywali o pracy najszerzej,
on falę włosów śledził, płynącą plecami...

Zauroczony bardzo, spowalniał jedzenie,
ważniejsze było patrzeć niż brać na widelec.
Posłał jej uśmiech, który mówił aż za wiele.
Czy zrozumie, odczyta ten ledwie rzęs szelest?

A jednak...! Serce mu zadrżało, gdy odchodził od stołu
- ona oparła rękę na jego ramieniu!
Koniuszkami palców znaki mu dawała
- wiem i rozumiem, razem jesteśmy w tym brzmieniu.

Wieczorem siedziała na ławce pod domem,
żaby dawały znowu swój szalony koncert.
On usiadł obok, lekko otarł się ramieniem.
Uśmiechnęła się w ciszy jak wszystkowiedząca.

Wtedy wyjął organki i zagrał solówkę,
melodię, która związać miała dwojgu serca.
Spojrzała i westchnęła, z lekka się rumieniąc,
a on pozwalał tonąć w uczuciach bez końca!

© Elżbieta Żukrowska 27.11.2019.r.
fot. z internetu

wtorek, 26 listopada 2019

CHANDRA CZY DEPRESJA ?




Chandra czy depresja?

Druga część listopada tak lubi być słotna!
Deszczem złośliwie gada i chlapie nim w okna.
A depresja - wiadomo - tylko na to czeka,
swoje macki rozpuszcza, zagarnia człowieka.

I zasiewa w nim myśli z goryczą i żalem,
by już się nie uśmiechał, by świat nie był rajem.
Człowiek niechby jęczał, a nawet zapłakał,
siedział nieszczęśliwy, o nieszczęściu krakał.

Bo cóż to jest depresja? Co to za choroba?
Ciężko się z niej wydobyć, precz idzie swoboda.
Nic nie chce się robić, ciało bezwładnieje,
mózg otumaniony we mgle się nie śmieje.

Każde jedno działanie rozpacz wywołuje:
ktoś krzywo spojrzał, ktoś zaklął - udręka się snuje!
Odwrotnie - podał rękę, dobrym słowem darzył
- też źle, bo pewnie szyderstwo wysmażył.

Ciężko zwalczyć depresje, zapanować nad nią,
wrócić w czasy uśmiechu lub w przyjaźń układną.
Odrzucić rozczarowania, gorzką melancholię,
wszystkie te płacze, żale. Zaśmiać się pogodnie.

© Elżbieta Żukrowska 25.11.2019 r.
fot. Jacek C.

poniedziałek, 25 listopada 2019

PRĄŻKOWANE, BRUZDKOWANE ALBO Z WYPUSTKAMI...




Wiersz napisany do założeń warsztatowych. :)

Prążkowane, bruzdkowane albo z wypustkami...

Krążek, obwarzanek, maleńka gumeczka,
taki drobiazg, a na co dzień w świadomości mieszka.
Ma chronić przed chorobą i niechcianą ciążą,
byle tylko o czasie pan założyć zdążył.

Starzy ludzie się dziwują takiej nowej modzie,
bo podobną są smaki służące najsłodziej...?
Bywają też wypustki, rowki, coś z dodatkiem żelu...
Wszyscy znają się na nich, czy raczej niewielu?

Rozmiary w milimetrach - tu jest trudność duża,
jak określić i co wybrać, aby się nie wkurzać?
Czterdzieści dziewięć albo aż pięćdziesiąt siedem,
nie jeden facet westchnął - na razie to nie wiem...

Że prezerwatywa jest w powszechnym użyciu
- to już wie każdy młodzian, choć raczej w ukryciu.
A i starsi, stateczni panowie, głośno się nie chwalą
w jakim kolorze i rozmiarze właśnie używają.

© Elżbieta Żukrowska 24.11.2019 r.
fot. Pixabay

DEPRESJA




Depresja

Cóż robić, gdy zalewa cię fala goryczy,
nie możesz zapanować nad smutnym myśleniem?
Gdy żal wezbrał obficie i aż niemo krzyczysz,
gdy wszystko chce cię boleć... Boli! Jest cierpieniem!?

Dziś nie masz przyjaciela, aby się wyżalić,
a z zaciśniętej krtani nawet nie jęk cichy...
Jest bezsilność która ściska obręczami,
by wywrócić myśl każdą w jakiś wykrot lichy.

Depresja wydeptuje wokół domu ścieżki.
Za darmo będzie tylko żabi koncert wiosną.
A ona, uporczywa, szczególnie w czas deszczu,
już się panoszy i wciska, gotowa rozrosnąć...

Jeśliby ktoś zapytał - a dlaczego płaczesz?
- to nie ma i nie będzie szybkiej odpowiedzi.
Ale łzy są zapłatą właśnie za depresję
- za wszystkie krzywe myśli, za to, że cię więzi.

Dlatego to się kryjesz i z krzykiem, i z łzami.
Nie chodzisz opowiadać, co boli i gniecie.
Zamknięta w sobie znosisz łamanie kołami,
izolujesz, zamykasz w najczarniejszym świecie.

© Elżbieta Żukrowska 24.11.2019 r.
fot. Włodzimierz Stąsiek

sobota, 23 listopada 2019

POSTĘP




Postęp

Wiatr wciąż kasztany strąca, do jabłek się dobiera...
Wrzesień z grzybami przyszedł, pora je więc pozbierać.
A komu nie w smak spacer - niech siedzi na przypiecku,
choć teraz jest inaczej, teraz jest przy biureczku.

Jest ekran komputera, rozmowa z Tadziem, Zuzią.
Las? Tam się nie wybieram, gdyż kleszcze grożą ludziom.
Inna jest ludzka jesień - babcia to modna dama,
fryzjer ją często czesze, perły kupuje sama.

Wciąż wygląda na młódkę, pilnie się zmarszczek strzeże.
Z panami nie inaczej - siłownia, viagra i żeń-szeń.
Tak się zmieniają czasy, zmieniają obyczaje.
Świat - jak to powiadają - globalną wioską staje.

© Elżbieta Żukrowska 23.11.2019 r.
fot. z internetu

piątek, 22 listopada 2019

RĘCE




Ręce

Ręce leżą cicho na chłodnej pościeli
wciąż pachnącej słońcem jesiennym powietrzem
tak się wylegiwać ktoś już je ośmielił
wszak niebo lazurowe i nie grozi deszczem

One rade się zerwać - po cóż odpoczynek
chociaż jest zmęczony każdy atom w mięśniach
nie startują w biegu bo dorosły synek
ma dość siły w swoich męskich dużych rękach

Dość sił by zastąpić w każdej jednej pracy
i z uśmiechem mówić o leżakowaniu
mamo odpoczywaj potem się zobaczy
teraz może w dłonie wetrzyj trochę kremu

Jakby nie układała swoich rąk w pościeli
zmieniała pozycje myśląc że to garda
lecz ból dręczący przywrzeć się ośmielił
i wykręca członki i nerwami targa

© Elżbieta Żukrowska 17.10.2019 r.
fot. własne

poniedziałek, 18 listopada 2019

PRZYSIĘGŁABYM



 przysięgłabym

ledwie na chwilę
odpłynęłam myślą
kobiety lubią
tulić słodkie fiołki
a już się stało
to nieodwracalne
z ogniska popiół
w pustych oknach czołgi

nadal wiatr wieje
zamienia w pustynię
rozkoszne razem
zdobne w barwne ciapki
i nic
nie rozpalę
na nowo ogniska
bo nie mam nawet
jednej drobnej szczapki

bierwionka trzaski
nie mam nic

i chociaż było
że razem koniecznie
że nie opuszczę
ciebie aż do śmierci
fiołki liliowo
kiwają główkami
kto by pamiętał
przy takiej demencji

© Elżbieta Żukrowska 18.11.2019 r.
fot. własna

niedziela, 17 listopada 2019

TAKI TEN ŚWIAT


taki ten świat

wiem
już wszystko się stało
przebrzmiało odpłynęło
echo słów zabrzmiało
słabo i kłamliwie

bo słowa były oszustwem
krążyły uparcie
straszyły jak trądem
ale oczy gasły
zabrakło rozmarzenia
a miękki zapach frezji
zmieniał się obojętniał mdlał

łkały skrzypce
saksofon raz i drugi
zajęczał bezradnie
wykrzyczałeś jej imię
daremnie bezładnie
bezlitośnie bo w gniewie
w przypływie szaleństwa

wiatr tarmosił gałęzie
wywołał nieszczęścia
gotowe się rzucić
na to co zaniedbasz

na brak słów o miłości
na uczuć zaniki
na zimne raniące błyski
obojętnych oczu

a stanie się rozstanie

przez chwilę zanurzyć się w oddanie
w uczucia płomienne
i odejść w zapomnienie
na cmentarzysko
niespełnionych nadziei

taki ten świat
nie ma nic trwałego

© Elżbieta Żukrowska 17.11.2019 r.
obraz Hanny Moczydłowskiej-Wilińskiej

ALE KANAŁ



Ale kanał

Ten inny ty - jesteś nowym odkryciem.
Usypiasz nim przyjdzie północ.
Zostaję sama z rozterkami i mgłą.
Nawet nie mogę jednoznacznie przyznać,
że wszystko dziś tak fatalnie szło.
Zostaję sama - jeszcze mam łyk wina
i myśli, które pędzą jak po autostradzie,
choć niewyraźna jest tego przyczyna...
Takie zapętlenie już się cieniem kładzie.
Cieniem na nasz związek. To diabelskie młyny?
Hamletowskie być albo nie być dla nas?
Nie rozumiem życia. Ciebie chcę zatrzymać,
spoić od nowa i dusze, i ciała.
Już wiem - choć to smutne - otwarto mi oczy.
Nie czuję się kochana - to tu zieje rana.
Pomimo wysiłków - a życie się toczy! -
rozłąka jest koniecznością...
Dżizas! Ależ banał!

© Elżbieta Żukrowska 16.11.2019 r.
fot. z internetu

poniedziałek, 11 listopada 2019

CZYTANIE

Czytanie

Zanim przeczyta ostatnie zdanie -
na wschodniej stronie jutrzenka wstanie.

Najpierw różowa, fioletem podbita,
ale już skora jest do powitań.

Choć słońca jeszcze zza mgieł nie widać,
lecz wkrótce będzie w rosie się migać.

I w świat popłyną jego rozbłyski,
tak jak z tej książki - powieść o wszystkim.

Tymczasem powieść, ta przeczytana,
smutno westchnęła, bo skołatana.

Główny bohater życie w niej stracił
- nie jedną łezkę autor zobaczył.

W powieści były wschody, zachody,
opisów sporo - to dla urody.

I dla tworzenia podstaw klimatu,
w którym jest zdrada, miłość, zapłata.

W którym rachunki życie wystawia,
czy czytelnika ten fakt zabawia?

Już raczej wzrusza, dreszcz wywołuje.
Czyta.
Dlatego autor dobrze się czuje.

© Elżbieta Żukrowska
Choszczno, 10 listopada 2019 r.
fot. własna

PUNKTY STYCZNE




punkty styczne

nasze równoległe światy
mają
ledwie kilka stycznych punktów
pies podaje ci łapę
ciężko dźwigasz się do smutków
gniewną ręką szarpiesz witkę

i już

to wszystkie nasze punkty styczne

© Elżbieta Żukrowska
Choszczno, 10 listopada 2019 r.
fot. własna

piątek, 8 listopada 2019

*** (dotykam cię ustami...)




***

dotykam cię ustami
płoną opuszki palców
smakuję twoją skórę
ma zapach szczególny
i sam siebie pytam
czy to jest sięganie
po niebieskie migdały
w tej chwili bezchmurnej

czułość i rozedrganie
w słodkich uniesieniach
szepty i pieszczoty
wśród których jest niebo
obnażone ciała
roztętnione serce
a oczy zamglone
to miłosne credo

© Elżbieta Żukrowska
Choszczno, 7 listopada 2019 r.
fot. własne

czwartek, 7 listopada 2019

ELEGIA NA ŚMIERĆ ŁABĘDZIA




Elegia na śmierć łabędzia

Granatowe morze, jasne bryzgi piany,
ochrypły krzyk mewy na zimnym błękicie,
to niebo o lepsze dziś walczy z chmurami,
zmusza je do ustępstw, bo chce być odkryte.

Konający łabędź słania się wpół żywy,
już oko zamglone i sił wcale nie ma,
wtulić by się jeszcze w spokojny brzeg siwy
- życie zeń uchodzi, znieruchomiał, kona...

A morze mu szumi ostatnią pieśń tkliwą,
żarliwe wspomnienie swobodnych przestrzeni.
Zaś inne łabędzie ku bieli się chylą,
zranione tą śmiercią, zamknięte w milczeniu.

Przestał być fregatą - śnieżną, piękną, dumną.
Płynie w inne światy poszumem żegnany.
Czy tam wody dadzą spokój białym piórom,
czy znajdzie swobodę przestrzeni zuchwałych?

A na brzegu stadko braci posmutniało,
z bezsensowną śmiercią nie mogąc się zgodzić
i tylko wymownym milczeniem  żegnało.
Na niebiańskich wodach już nie zazna grozy.

© Elżbieta Żukrowska
Choszczno, 6 listopada 2019 r. - ostateczna redakcja 12.11.2019 r.
fot. Pixabay

BÓL GŁOWY


ból głowy

nie myśleć
nie podpierać pięściami
nagle ciężkiej głowy
nie skarżyć się
nie prosić o cokolwiek
jak o jałmużnę

wzrok nie musi być w niebie
może być na dole
a pyle zwykłej drogi
tam można odnaleźć
innego człowieka
dramatycznie osamotnionego
zupełnie takiego samego
jak ty i jak ja

a bólu wnętrza i tak
nie da się wykrzyczeć

© Elżbieta Żukrowska
Choszczno, 7 listopada 2019 r.
fot. Włodzimierz Stąsiek

środa, 6 listopada 2019

TO TYLKO FAKTY




To tylko fakty

Rzeczywistość jest taka, że łzy pędzą sznurem,
żłobiąc na policzkach nowe smutku bruzdy,
cisza ranka nędzna, wieczorna do wtóru,
myśli zaś w rozsypce, jak pudełko puzzli.

Dlaczego wszystko poszło do innego brzegu?
Myśli teraz to drzwi zerwane z zawiasów:
ani ich podeprzeć, a domknąć się nie da,
tylko tych łez sieczka, niczym deszcz wszech czasów.

Trudno się opanować kiedy chaos rządzi,
kiedy stary Cygan smutkiem gra na skrzypkach...
A los w głos się śmieje, piasek w oczy zwiewa.
Dramat to, wciąż trauma i niepewność jutra.

© Elżbieta Żukrowska
Choszczno, 6 listopada 2019.
fot. własna

wtorek, 5 listopada 2019

DLACZEGO? DLACZEGO?


/warsztat - #rachunki_UoP/

Dlaczego? Dlaczego?

Same wydatki - aż przykro wciąż liczyć.
Rozsypane kwoty - za duże, zbyt częste!
Ktoś wystawił rachunek - zawyżył usługi,
a za części policzył też źle - można tańsze!

Gaz, prąd i woda - kto tyle zużywa?
Jakby ciągle płynęły szerokim strumieniem!
A ja tylko herbatkę... I zupkę podgrzewam.
Ostrożnie z kąpielą. Teraz kipię gniewem.

To wcale nie koniec - jest jeszcze internet,
pakiet ubezpieczeń i srebrny ekranik.
To nic, że nie oglądam. Płacić wszystko trzeba.
Zupełnie bez sensu, skoro płacę ZA NIC!

Apteka. W tym miejscu już pulsuje głowa.
To istne szaleństwo - dwadzieścia pięć leków!
Kiedy ich nie biorę, to czuję się zdrowa,
ale lekarz przymusza - mieszka niedaleko.

Sprawdza, co już połknęłam i mierzy ciśnienie.
Osłuchuje serce, bierze krew na cukry.
Posuwa się do tego, że patrzy w talerze
i woła oburzony - Dlaczego chleb suchy?

©
Elżbieta Żukrowska
Choszczno, 5 listopada 2019 r.
fot. własne

ZADBAJ O PSA




Zadbaj o psa

Wiatr każdym listkiem poniewiera,
utytła w deszczu, nawet w błocie,
a my tak sobie przy kominku,
w herbatce mamy tysiąc pociech.

Deszcz czasem w okna mocno bije,
sponiewierane krzaczki, drzewa,
a my przy ogniu - jest cieplutko,
kominek nam piosenkę śpiewa.

Gdy czasem pies zawodzi głośno,
gdy wielką skargę słychać w głosie,
to i nam przykro - pewnie moknie,
zimno mu w łapki gdzieś na szosie.

Może to skarga jest na pana,
który mu budy nie wymościł,
gdy deszczem siecze tak od rana
- psu trzeba więcej niźli kości.

© Elżbieta Żukrowska
Choszczno, 5 listopada 2019 r.
fot. Pixabay

niedziela, 3 listopada 2019

RACHUNEK ZA DZIŚ I ZA WCZORAJ



/warsztat - #rachunki_UoP/

rachunek za dziś i za wczoraj

zapamiętasz me imię
nawet gdy ten żagiel
zniknie za horyzontem
daleko odpłynie
gdy świece pogasną
i gdy zapach zginie

pamiętaj
to ci nie da zasnąć
rachunek wystawię
za dziś i za wczoraj
za każdą
straconą minutę
za brak twej czułości
za chłód bez miłości
bo zanikł ci dowcip
zrobiłeś się obcy
i brak innej opcji

pamiętaj
to wszystko policzę
opiszę wykrzyczę
rachunek
już teraz wypiszę

© Elżbieta Żukrowska
Choszczno, 3 listopada 2019 r.
fot. własne

BYWA TAK OJ BYWA




bywa tak oj bywa

nutki poezji czas pozrywał
czy jeszcze jeden wiersz popłynie
pośród tajemnic światłocienia
nawet poezji jest już zimniej

poeta wkłada rękawiczki
ma całkiem zimny kaloryfer
czasem mu się gorąco przyśni
kiedy miłosny wspomni upał

eh pan poeta szkoda gadać
zamiast opału kupi szklankę
wody rozmownej z niego badacz
wiersze się sypną gdy ma sztancę

później odpowie na pytanie
musi być nieco podchmielony
wiersze to dobra jest zabawa
a na nich kłamstw rosną zagony

© Elżbieta Żukrowska
Choszczno, 1 listopada 2019 r.
fot. z internetu

sobota, 2 listopada 2019

SPACER PO CMENTARZU




Spacer po cmentarzu

Nadal tulimy wspomnień garście,
tęsknoty trwają w blasku zniczy,
czas stopy swe odciska raźnie,
a z naszym zdaniem się nie liczy.

Na każdym grobie kwiaty leżą,
to taki dowód - "pamiętamy",
drobne igiełki już się jeżą,
a w sercach nadal blizny, szramy.

Pamięć trwa dalej, czasem łkanie
i szelest modlitw tych najszczerszych:
"Panie, daj wieczne spoczywanie"
w ogrodach raju, tak jak w twierdzy.

© Elżbieta Żukrowska
Choszczno, 2 listopada 2019 r.
fot. własna (cmentarz w Szczecinie)

piątek, 1 listopada 2019

PIEŚŃ NIEDOKOŃCZONA




pieśń niedokończona

bywają pieśni nieskończone
albo śpiewanie w pół urwane
a miały być jak wodne młyny
tak buzujące i zachłanne

miały być niczym wielki płomień
bijący żarem w krąg i w niebo
tysiącem iskier z niedopaleń
z rozgłośnym trzaskiem w prawo w lewo

pieśń się urwała słów zabrakło
i nikt strunami nie chce brzdąknąć
nawet tej świecy ciepłe światło
nie sięgnie do każdego końca

lecz wznieśmy toast za pomyślność
za wspólne razem przebywanie
dziś jeszcze razem i statycznie
czy coś na jutro pozostanie

© Elżbieta Żukrowska
Choszczno,  1 listopada 2019 r.
fot. własne

czwartek, 31 października 2019

*** (już wygłaskana...)




***
/cykl o dzieciach/

już wygłaskana smutna buzia dziecka
anioł na rękach trzyma jego duszę
kołysze szepcząc "śpij słodka dziecino"
i sny przyzywa niech spokojem kuszą

a ta drobina słodko się uśmiecha
uspokojona obecnością ducha
który wśród innych aniołów się mieni
i dalej szepcze słodkie sny do ucha

© Elżbieta Żukrowska 31.10.2019 r.
fot. z internetu

środa, 30 października 2019

NIEŚMIAŁY JAK NIEOBECNY




nieśmiały jak nieobecny

nie mrugnie okiem nie podskoczy
człowiek niepewny swej wartości
za biurkiem lepiej skupi oczy
nie da się po raz wtóry "ochrzcić"
nie zdradzi myśli jednym zdaniem
krawatkę nieśmiało poprawi
i znowu oczy tkwią w ekranie
uśmiech nikogo nie zabawi
nie ma przyjaciół a rodzina
o niej nie rzeknie ani słowa
nie odpowiada i nie pyta
i nie dla niego ta przemowa

czasem na spacer pójdzie długi
zawsze samotnie i bez celu
bo cel sam znajdzie się tuż obok
i jakby pytał - przyjacielu
czy dziś pod rękę pójdę z tobą
szukają wiosny lub jesieni
gdy pierwszy kasztan spada z drzewa
lub pierwsze jabłko się rumieni
latem wytchnienia w starodrzewiu
tam nawet w upał ptaszek śpiewa
on w zamyśleniu zagadkowo
czasem popatrzy gdzieś przed siebie
znajdzie ławeczkę w grubym cieniu
czy człowiek tak się czuje w niebie

© Elżbieta Żukrowska 30.10.2019 r.
fot. Andrzej Kosiba

MANIAKALNE PODEJŚCIE DO ŻYCIA



Maniakalne podejście do życia

A kiedy już swój wiersz ułożysz,
spiszesz na kartce aż po kropkę
- letnie kakao  w bok odstawisz,
po winko do barku się kropniesz,
pamiętaj:
trzy krople są dla animuszu,
kieliszek na lepszy humorek
i jeszcze jeden, kiedy poznasz
- komu niezbędny jest amorek!

Może zadziałasz, przejmiesz władzę,
zarządzisz z bliska i z daleka,
ona, twoja kobieta, czułością obdarzona,
w domu spokojnie niechaj czeka.
niech wyprasuje ci koszule.

Ty zaś w pogoni za luksusem,
za źródłem sławy i wygraną
- nie musisz więcej, nic nie ruszaj.
Życie na tacy ci podano.

Już zwyciężyłeś - czy grasz dalej?
Odpowiedź sama się nasuwa -
nie umiesz przestać! Wciąż chcesz więcej!
Zatem trwa wyścig. A ty czuwasz.

© Elżbieta Żukrowska 17.09.2019 r.
fot. własne

wtorek, 29 października 2019

*** (była obietnicą...)




***

była obietnicą
jeden gest
poruszenie stopą
przymglone spojrzenie
zachęta zamknięta w uśmiechu
drgnęły ramiona

ona kolejno zapalała świece

© Elżbieta Żukrowska 29.10. 2019 r.
z inspiracji piosenką ukrytą tu

BIAŁA SKARPETKA





Biała skarpetka

Pewna biała skarpetka tu się zaplątała,
wśród ciemnego prania pozostała biała!
Były szare dżinsy, czarne podkoszulki
- jej nie zaszkodziły, nie ma cienia, dziurki.

Została bez plamki, smugi granatowej!
Ot, dobry był proszek, dżins nie zafarbował.
Na białość skarpetki nie dał nic z szarości,
zaplątana w ciemnym - jasna wyszła w gości.

Choć gosposia uważa, kiedy dzieli pranie,
takie hokus-pokus bywa niespodzianie.

Czy skarpetka może być przyczyną wiersza?
A któż jej zabroni? Będzie jako pierwsza!

© Elżbieta Żukrowska 28.10.2019 r.
fot. z internetu

TROSZKĘ FRYWOLNIE O PORANKU





Troszkę frywolnie o poranku

Być może jutro przyjdzie wyzwolenie,
skowronek znowu zaśpiewa pieśń niebom, 
westchniesz i powiesz - nie chcę być samotną! 
Siostra-tęsknota? A cóż to za novum?

Jeśli zaś z rana będziesz robić kawę
- to nie zapomnij wziąć drugiego kubka,
ale tęsknota nich z tobą nie pije,
niechaj zaniknie, szuka swego jutra.

Ty o przyjaciela zadbaj tak od serca,
to jemu kawę przygotujesz rankiem.
A niech już będzie nawet i z wieczora,
szczególnie, kiedy jest dobrym kochankiem.

Takiemu możesz nawet i śniadanie,
chrupiący bekon, bułeczki z ziarnami,
bo skoro nocą był eksploatowany,
to musisz zadbać o jego "dynamit"...

© Elżbieta Żukrowska 29.10.2019 r.
fot. z internetu

piątek, 25 października 2019

NATCHNIENIE




Natchnienie?

Ten szum, ten zamęt, natłok myśli
- jest jak złamane skrzydło ptaka...
Wiersz zatrzymany się nie wyśni,
nie złoży w wersy przędza taka.

Gdzieś dalej czeka biały grudzień,

pewnie pachnący choinkami,
lecz utrącony wiersz nie przyjdzie,
zginie, przepadnie za górami...

W świat pójdzie myśl - cóż? - ukruszona,
niedokończona, tak kaleka.
I darmo wołam - wróć natchnienie!
Ono nie wróci, nie poczeka...

© Elżbieta Żukrowska 25.10.2019 r.
fot. własne

środa, 23 października 2019

UCIEKAJĄC W MARZENIA




Uciekając w marzenia

Śniły jej się gwiazdy i sala balowa,
tańczyłaby z każdym, kto chciałby całować,
marzyła by uciec do ludzi, do tańca,
przetańczyć noc całą, zapomnieć różańca...

A gwiazdy nad głową niezmiennie mrugały,
nuciły pieśń gwiezdną, wabiły i śmiały.
Ona się nie śmiała - każdy dzień jak męka,
przy opiece nad chorą często się rozełka,

rozklei z niemocy, z bezradnej miłości,
bo choć bardzo kocha i nocy nie dośpi,
wszystko to zbyt mało, a przy tym nad siły...
Zatem czasem marzy, by chłopcy przybyli...

Gdzieś sala balowa i strój uroczysty,
perfumy od Diora i włosy puszyste...
Tyle jej, co pomarzy. A po - rękaw zakasze
- znów zmiana pościeli, bo wylała kaszę.

I trzeba przebierać, a chorą to męczy.
Ją też. Tak zmęczoną ta czynność zniechęci.
Została poezja, więc pisze do rana:
Przybywaj, kochany, nie mogę być sama!

© Elżbieta Żukrowska 22.10.2019 r.
zdjęcie własne

poniedziałek, 21 października 2019

SPOLEGLIWOŚĆ


warsztat

SPOLEGLIWOŚĆ

Stać się takim takim, to dar od Boga,
przyzwoitość już nakazuje
opiekuńczym być, nie jak ostroga,
ledwie dotknie - zaraz ukłuje!

Empatia jest bardzo wskazana,
grzeczność bywa zawsze pomocna,
lojalna tak, prawie tożsama
ideałowi, dalekowzroczna.

Wrażliwość jest na czela zalet,
opiekuńczość - zawsze konieczna.
Ślepota - gasi całą chwałę...
Ćwiczenie zaś ducha okiełzna.

© Elżbieta Żukrowska 20.10.2019 r.
fot. Pixabay - DĄB

niedziela, 20 października 2019

PRZEMYŚLENIA NAD RANEM




Przemyślenia nad ranem...

Echo, spłoszone, biegło przez zaułki,
ale tam ściana... I kamienne stopnie!
Miało mi coś przekazać, jakieś dać nauki,
abym się nie czuła dłużej tak okropnie!
Jak uciec z miasta, które sieje gorycz?

Tępy ból głowy płoszy ciepłe myśli,
wystawia na zewnątrz jak towar na targu.
Nie trzeba czekać, że ból się rozpryśnie,
to nie typowa wygrana z hazardu!
Na cóż liczyć, gdy jest się przeraźliwie chorym?

Już nagie drzewa, bo październik kona.
Szal mu otula przeziębniętą szyję.
Na "za rok" będzie myśl niedokończona.
Wiem, będę starsza, o ile dożyję...
Straszne, bo w sercu wyjątkowa gorycz.

© Elżbieta Żukrowska 19.10.2019 r.
fot. własne

czwartek, 17 października 2019

MUZYK NAD RANEM




Muzyk nad ranem...

Zagrałeś dla niej jeden raz, jedyny,
gdy ciemne oczy wciąż ciebie ścigały.
Skąd mogłeś wiedzieć, że to imieniny,
ty jako prezent, ale z serca grałeś!


Dnieje... Za chwilę zgasną lamp szeregi.
Jesteś zmęczony, wracasz z grania, z knajpy,
knajpiane myśli jeszcze nie odbiegły,
choć nie układasz w głowie miłej bajki.

Spać. I odpocząć - to chcesz wypowiedzieć.
Lecz gdy tak dążysz, jak sponiewierany,
do domu, żony, do dzieci, do siebie
- znów widzisz oczy wyjątkowej damy...

Ledwie spojrzała - war poczułeś w żyłach!
Do tego żonie nigdy się nie przyznasz.
Myśl o tej jednej ze snu cię wybiła,
mała nadzieja, że kiedyś ją spotkasz.

W zaciszu domu pomyślisz raz jeszcze,
że jej uroda darmo poruszyła.
Ty pozostaniesz wierny swej małżonce,
jakkolwiek mocno inna by wabiła...

© Elżbieta Żukrowska 17.10.2019 r.
fot. z internetu

wtorek, 15 października 2019

BĘDZIESZ




Będziesz

Będziesz w tym wierszu, gdy go skończę,
nasączę tobą wszystkie wersy,
ale czy zechcesz go przeczytać
i przy tym jeszcze jako pierwszy?

Już świt zagląda, czesze drzewa,
prześwieca między gałązkami.
Przy tobie czułość mnie ogrzewa,
a nawet ludzka złość nie plami.

Będziesz dość blisko - na osłodę,
lek na tęsknotę, znieczulenie,
bo już bez ciebie nic na potem
i ja zapewne się nie zmienię.

Czy jeszcze kiedyś wiersz napiszę?
Czy da się porwać śpiewnym falom?
Co o nas naniosę na kliszę?
Zgasły marzenia... Nie błyskają...

© Elżbieta Żukrowska 15.10.2019 r.
fot. własne

poniedziałek, 14 października 2019

ŚLICZNA



Śliczna
/cykl o dzieciach/

Rozległa kraina, gdzie spojrzysz - natura...
Gdzieś na końcu świata przycupnęła wioska.
Nie ma komputera. A góry to Ural.
I zamiast radości - na twarzyczce troska...

Cóż? Nie wszystkim dzieciom dana jest zabawa,
ciągle małe rączki pracują wytrwale.
Pasienie kóz, owiec - na powietrzu sprawa,
tu choć świeży oddech, spojrzenie w chmur balet.

Lecz są także dzieci w kopalniach i tkalniach,
gdzie niebezpieczeństwo oraz zapylenie.
Te dzieci znają tylko, co to ciężka praca
i bat który niejedne małe plecki sięgnie...

Jest jeszcze - prócz pracy - straszne widmo głodu,
a przecież elity pławią się w dostatkach.
Takie dziecko często nie ma nawet domu
i nie rozumie, co to czysta szatka...

Śliczne twarzyczki zniekształcone smutkiem,
z wypisaną mocno bieżącą tragedią...
Co będzie za tydzień? Nie wiedzą co jutro... 
Nieuchronność biedy. To właśnie ich region.

© Elżbieta Żukrowska 14.10.2019 r.
fot. z internetu

CZAS ZADUMY




#Chryzantemyświece_UoP --- WARSZTAT

Czas zadumy

Zapominam, Panie, dziękować za wczoraj,
ciągle bieg w świat nowy: do jutra, do jutra!
Świeczka w oknie mruga, swym płomieniem woła
i zagląda w oczy, pyta "czemuś smutna?".

Zmęczenie złośliwie swe macki wyciąga
i już rani brakiem nadziei i złudzeń.
Cóż można prócz znicza, naręcza chryzantem
i skargi modlitwą... Nie można żyć dłużej.

Trwoniąc całe życie (jak na pośmiewisko)
u schyłku za późno jest na narzekanie,
więc tylko dziękuję, że byłeś tak blisko,
że dałeś anioła mi na podtrzymanie.

© Elżbieta Żukrowska 13.10.2019.
fot. własna

piątek, 11 października 2019

ZŁY LOS




Zły los
/na melodię "Tańcz mnie"/

Czekała na wiersze - dla niej napisałeś trzy,
poruszyłeś w nich tęsknoty, dosypałeś łzy,
skrzyła się kurtyna nocy, sypał gwiezdny pył.
Słowa w modlitwę wtuliła
- abyś blisko był.
Abyś blisko był.

Rozczerwieniła się jesień, zachlupotał deszcz.
Niosłeś jej ostatnie róże - rozczarowań krzew.
Gdy dymiły lasy mgłami - odezwał się kruk,
słowa spadły jak kamienie
i na twardy bruk.
I na twardy bruk.

Spotkanie nic nie zmieniło - żar się nie chce tlić.
Była miłość, już jej nie ma, po co dalej żyć?
Dla tęsknoty, czy dla smutków? Przecież upadł świat!
Po co mnożyć dalsze dźwięki
- Cygan nie chce grać!
Cygan nie chce grać...

A tęsknota - taka głupia - woła, serce drży.
Nic nie można więcej ugrać, noc porwała sny.
Pękła struna kiedy Cygan chciał wydobyć ton.
Zabrał wszystko wraz z nadzieją...
Nie wiesz, gdzie jest dom.
Nie wiesz, gdzie jest dom...

© Elżbieta Żukrowska 30.07.2019.
fot. własne

czwartek, 10 października 2019

TĘSKNIĄC ZA PALMAMI...





Tęskniąc za palmami...

Zamykasz stare i skrzypiące drzwi...
Zniechęcona odkładasz też książkę.
Myśli są niespokojne. Za oknem deszcz mży.
W taką niepogodę łatwo można zgorzknieć.

Czas się toczy jak zwykle, zegar robi cyk
i choć wiesz, że w roku cykle odnawialne,
bliskość słoty lub mgły wieszczy zimny byt,
a o czym nie pomyślisz - wszystko brzmi fatalnie.

O czym nie pomyślisz... Poplątane myśli...
W pamięci mignęła południowa palma,
lecz wyprawa na Kretę zaraz się nie ziści,
jedynie wspomnieniem w ten koloryt zabrniesz...

© Elżbieta Żukrowska 8.10.2019 r.
fot. Łuk. Żuk. 

środa, 9 października 2019

MIŁOŚĆ, MŁODOŚĆ, SZCZĘŚCIE






Miłość, młodość, szczęście

Młodych dramaty i ukochania...
Cóż, że są deszcze lub zawieja?
Świat cały - dla nich! - płynie miłość,
a dzień bez siebie - cała era!

Choćby na chwilę się przytulić, 

zachłannie usta ucałować, 
i zapach poczuć, puls na szyi... 
Dalej wzajemnie obejmować...

W palce brać włosy, skręcić, splątać,
jak marzeniami opleść miłą, 
kochać najczulej, głowę stracić... 
Ale czy życie nie zakpiło??

© Elżbieta Żukrowska 8.10.2019 r.
fot. Genteleman night

wtorek, 8 października 2019

JESIENNE PRZĘDZE



Jesienne przędze

A kiedy nici już moteczek -
niedługo będzie swetereczek..
I szal na szyi zamotany,
bo już są zmiany, zimne zmiany...
I smutki z czołem pochylonym ...
I wrony... Czemuż kraczą wrony?
Z rana skowronki, śpiew słowików
wpisałam pilnie w pamiętniku,
ale nie wrony! Nie gawrony!
Przy nich smutnieją świata strony...
A zapadają w stare serce mgły
takie przyziemne, w białej męce...

Wiatr się obudził, zaszeleścił,
szepnął - jemu są obce takie treści.
Wrony, gawrony, srok trzydzieści
- to wszystko jedno. Przypowieści
zaczną się rano, z pierwszym brzaskiem,
z radosnym dziobek w dziobek ptaszkiem.
I rozkląskają się perliście,
ukryte za szerokim liściem.
Wiatr im pióreczka powygładza,
nikt się nie musi na śpiew zgadzać...

I usnął wiatr, wszak nocna pora...
Teraz to tylko jakaś zmora
tłucze się traktem w głębi lasu.
I na cóż jej tyle hałasu?
Strachy się boją, stoją smutne,
a tylko słowa bałamutne
płyną nad światem niestrudzenie.
Już pan poeta łowi cienie
i wiersze pisze o megierze...
Miał o uczuciach, lecz nie wyszło...
Zmęczone już stare chłopisko...

I mnie nie wyszło. Wiersze szydzą,
bawią się ze mną w ciuciubabkę.
O mały włos a myśl pogryzą...
W mej głowie zrobiły huśtawkę...
Miała być przędza kolorowa.
Lecz nie ma. Tak się plączą słowa...

© Elżbieta Żukrowska 7.10.2019 r.
fot. Tapeciarnia

poniedziałek, 7 października 2019

ZROBIĘ DLA CIEBIE...




Zrobię dla ciebie...

Zrobię dla ciebie ciepłą czapkę,
wełniany sweter aż pod brodę
- bo zima stoi u bram miasta,
już obiecują śnieg na środę...

W sklepie kupiłam ci bamboszki,
takie grubaśne, najcieplejsze,
to w nich odpoczniesz po obiadku,
by myślą w głębię własną wejrzeć.

Wieczorem uszykuję grzańca,
niech nam zapachnie, noc osłodzi,
w ogniu z kominka iskry tańczą,
my przytuleni, choć nie młodzi...

© Elżbieta Żukrowska 7.10.2019 r.
fot. Pixabay

sobota, 5 października 2019

GDZIE JEST PRAWDA?




Gdzie jest prawda?

Dość mam pożegnań smutkiem tkanych,
a tu znów nuta - że nie żyjesz...!?
Że Pan cię zabrał na swoje łany,
że ziemskie ciało całun kryje...

Wspomnienie łka pośpiesznie, ostro!
Mgła chce do oka... Już zamglone.
Jak z bicza strzelił - życie przeszło,
a miał być zwrot na drugą stronę...

Już nie przyniosę ci chryzantem,
tu, na papierze, je wybrałam,
bo zaskoczyłeś swym odejściem...
więc ja ten wiersz... pamiątka mała...

Chcę, abyś wiedział, że pamiętam,
że dobre słowa jak drogowskaz.
Być może będą inne święta,
bo przecież z martwych możesz powstać...

© Elżbieta Żukrowska 5.10.2019 r.
minęło osiem miesięcy z "kawałkiem"
fot. z internetu - podpis jest pod zdjęciem

PRZED NOCNĄ ZMIANĄ




Przed nocną zmianą

W ciemnawym barze przy samym dworcu
samotnie sączył piwo dozorca
kufle dzwoniły smętnie niemrawo
a goście nie szli do baru ławą

Dozorca smutny skurczony starszy
znów jedno piwo musi wystarczyć
bo dyżur nocny trzeba pilnować
patrzeć i słuchać nóg nie żałować

Gdyby choć jeszcze to lato było
a tu jesiennie tak się zamgliło
i gruba rosa z nagich gałęzi
spada za kołnierz i zimnem rzeźbi

Ileż to razy szalik poprawiał
chodzi i chodzi wpuszcza "żurawia"
czasem latarką w oczy po wrotach
tak sakramencka to jest robota

© Elżbieta Żukrowska 4.10.2019 r.
fot. z Pixabay



środa, 2 października 2019

MAŁY, CHUDY, ALE BYK




WARSZTAT

Mały, chudy, ale BYK

Moje facetto nieocenione:
na krótkich nóżkach, a z mocną dłonią,
bywa przydźwiga słoik z piwnicy,
by ogóreczkiem kaca przećwiczyć...

Czasem wyniesie śmieci wiaderko,
a długo stęka, jak było ciężko.
Nie gadam darmo i się nie skarżę,
bo innym pewnie dalej do marzeń.

Tu muszę przyznać - ma też zalety,
choćby sukcesy w robieniu dzieci
i teraz kiedy pięćset plus mamy,
to z szóstką dzieci nie narzekamy.

© Elżbieta Żukrowska 1.10.2019 r.
fot. Pixabay - darmowe foto

wtorek, 1 października 2019

JESIENNY DESZCZ W LESIE




Jesienny deszcz w lesie

Nic się nie dzieje poza deszczem,
dziś grube krople z nieba biją,
wiatr je roznosi zgrabnym gestem,
aby za chwilę rzucić z siłą!

W lesie wiewiórka siedzi w dziupli
- to w ramach dbania o futerko,
nie szuka siostry ani kumpli,
ale z uwagą w boki zerka.

Kruk ciężko usiadł na gałęzi
najwyższej sosny w okolicy,
mokry, zmęczony, gardło rzęzi,
w zasadzie na nic już nie liczy...

Na skraju bagna łoś przystanął,
bacznie rozejrzał się wokoło,
tuż za nim klępa wiedzie malca,
za nimi jeszcze sztuk ze czworo.

Co jeszcze w lesie można spotkać?
Grzybiarza, który drogę zgubił!
I choć kosz pełny - smutne oko,
bo jak tu wrócić do swej lubej?

© Elżbieta Żukrowska 30.09.2019 r.
fot. Pixabay - darmowe obrazy