czwartek, 10 października 2019

TĘSKNIĄC ZA PALMAMI...





Tęskniąc za palmami...

Zamykasz stare i skrzypiące drzwi...
Zniechęcona odkładasz też książkę.
Myśli są niespokojne. Za oknem deszcz mży.
W taką niepogodę łatwo można zgorzknieć.

Czas się toczy jak zwykle, zegar robi cyk
i choć wiesz, że w roku cykle odnawialne,
bliskość słoty lub mgły wieszczy zimny byt,
a o czym nie pomyślisz - wszystko brzmi fatalnie.

O czym nie pomyślisz... Poplątane myśli...
W pamięci mignęła południowa palma,
lecz wyprawa na Kretę zaraz się nie ziści,
jedynie wspomnieniem w ten koloryt zabrniesz...

© Elżbieta Żukrowska 8.10.2019 r.
fot. Łuk. Żuk. 

środa, 9 października 2019

MIŁOŚĆ, MŁODOŚĆ, SZCZĘŚCIE






Miłość, młodość, szczęście

Młodych dramaty i ukochania...
Cóż, że są deszcze lub zawieja?
Świat cały - dla nich! - płynie miłość,
a dzień bez siebie - cała era!

Choćby na chwilę się przytulić, 

zachłannie usta ucałować, 
i zapach poczuć, puls na szyi... 
Dalej wzajemnie obejmować...

W palce brać włosy, skręcić, splątać,
jak marzeniami opleść miłą, 
kochać najczulej, głowę stracić... 
Ale czy życie nie zakpiło??

© Elżbieta Żukrowska 8.10.2019 r.
fot. Genteleman night

wtorek, 8 października 2019

JESIENNE PRZĘDZE



Jesienne przędze

A kiedy nici już moteczek -
niedługo będzie swetereczek..
I szal na szyi zamotany,
bo już są zmiany, zimne zmiany...
I smutki z czołem pochylonym ...
I wrony... Czemuż kraczą wrony?
Z rana skowronki, śpiew słowików
wpisałam pilnie w pamiętniku,
ale nie wrony! Nie gawrony!
Przy nich smutnieją świata strony...
A zapadają w stare serce mgły
takie przyziemne, w białej męce...

Wiatr się obudził, zaszeleścił,
szepnął - jemu są obce takie treści.
Wrony, gawrony, srok trzydzieści
- to wszystko jedno. Przypowieści
zaczną się rano, z pierwszym brzaskiem,
z radosnym dziobek w dziobek ptaszkiem.
I rozkląskają się perliście,
ukryte za szerokim liściem.
Wiatr im pióreczka powygładza,
nikt się nie musi na śpiew zgadzać...

I usnął wiatr, wszak nocna pora...
Teraz to tylko jakaś zmora
tłucze się traktem w głębi lasu.
I na cóż jej tyle hałasu?
Strachy się boją, stoją smutne,
a tylko słowa bałamutne
płyną nad światem niestrudzenie.
Już pan poeta łowi cienie
i wiersze pisze o megierze...
Miał o uczuciach, lecz nie wyszło...
Zmęczone już stare chłopisko...

I mnie nie wyszło. Wiersze szydzą,
bawią się ze mną w ciuciubabkę.
O mały włos a myśl pogryzą...
W mej głowie zrobiły huśtawkę...
Miała być przędza kolorowa.
Lecz nie ma. Tak się plączą słowa...

© Elżbieta Żukrowska 7.10.2019 r.
fot. Tapeciarnia

poniedziałek, 7 października 2019

ZROBIĘ DLA CIEBIE...




Zrobię dla ciebie...

Zrobię dla ciebie ciepłą czapkę,
wełniany sweter aż pod brodę
- bo zima stoi u bram miasta,
już obiecują śnieg na środę...

W sklepie kupiłam ci bamboszki,
takie grubaśne, najcieplejsze,
to w nich odpoczniesz po obiadku,
by myślą w głębię własną wejrzeć.

Wieczorem uszykuję grzańca,
niech nam zapachnie, noc osłodzi,
w ogniu z kominka iskry tańczą,
my przytuleni, choć nie młodzi...

© Elżbieta Żukrowska 7.10.2019 r.
fot. Pixabay

sobota, 5 października 2019

GDZIE JEST PRAWDA?




Gdzie jest prawda?

Dość mam pożegnań smutkiem tkanych,
a tu znów nuta - że nie żyjesz...!?
Że Pan cię zabrał na swoje łany,
że ziemskie ciało całun kryje...

Wspomnienie łka pośpiesznie, ostro!
Mgła chce do oka... Już zamglone.
Jak z bicza strzelił - życie przeszło,
a miał być zwrot na drugą stronę...

Już nie przyniosę ci chryzantem,
tu, na papierze, je wybrałam,
bo zaskoczyłeś swym odejściem...
więc ja ten wiersz... pamiątka mała...

Chcę, abyś wiedział, że pamiętam,
że dobre słowa jak drogowskaz.
Być może będą inne święta,
bo przecież z martwych możesz powstać...

© Elżbieta Żukrowska 5.10.2019 r.
minęło osiem miesięcy z "kawałkiem"
fot. z internetu - podpis jest pod zdjęciem

PRZED NOCNĄ ZMIANĄ




Przed nocną zmianą

W ciemnawym barze przy samym dworcu
samotnie sączył piwo dozorca
kufle dzwoniły smętnie niemrawo
a goście nie szli do baru ławą

Dozorca smutny skurczony starszy
znów jedno piwo musi wystarczyć
bo dyżur nocny trzeba pilnować
patrzeć i słuchać nóg nie żałować

Gdyby choć jeszcze to lato było
a tu jesiennie tak się zamgliło
i gruba rosa z nagich gałęzi
spada za kołnierz i zimnem rzeźbi

Ileż to razy szalik poprawiał
chodzi i chodzi wpuszcza "żurawia"
czasem latarką w oczy po wrotach
tak sakramencka to jest robota

© Elżbieta Żukrowska 4.10.2019 r.
fot. z Pixabay



środa, 2 października 2019

MAŁY, CHUDY, ALE BYK




WARSZTAT

Mały, chudy, ale BYK

Moje facetto nieocenione:
na krótkich nóżkach, a z mocną dłonią,
bywa przydźwiga słoik z piwnicy,
by ogóreczkiem kaca przećwiczyć...

Czasem wyniesie śmieci wiaderko,
a długo stęka, jak było ciężko.
Nie gadam darmo i się nie skarżę,
bo innym pewnie dalej do marzeń.

Tu muszę przyznać - ma też zalety,
choćby sukcesy w robieniu dzieci
i teraz kiedy pięćset plus mamy,
to z szóstką dzieci nie narzekamy.

© Elżbieta Żukrowska 1.10.2019 r.
fot. Pixabay - darmowe foto

wtorek, 1 października 2019

JESIENNY DESZCZ W LESIE




Jesienny deszcz w lesie

Nic się nie dzieje poza deszczem,
dziś grube krople z nieba biją,
wiatr je roznosi zgrabnym gestem,
aby za chwilę rzucić z siłą!

W lesie wiewiórka siedzi w dziupli
- to w ramach dbania o futerko,
nie szuka siostry ani kumpli,
ale z uwagą w boki zerka.

Kruk ciężko usiadł na gałęzi
najwyższej sosny w okolicy,
mokry, zmęczony, gardło rzęzi,
w zasadzie na nic już nie liczy...

Na skraju bagna łoś przystanął,
bacznie rozejrzał się wokoło,
tuż za nim klępa wiedzie malca,
za nimi jeszcze sztuk ze czworo.

Co jeszcze w lesie można spotkać?
Grzybiarza, który drogę zgubił!
I choć kosz pełny - smutne oko,
bo jak tu wrócić do swej lubej?

© Elżbieta Żukrowska 30.09.2019 r.
fot. Pixabay - darmowe obrazy

poniedziałek, 30 września 2019

FEJSBUKOWICZE



Fejsbukowicze

Wirtualne serca, czułości, pieszczoty...
Słowa, które płyną po rozległych łączach...
Oni przy komputerach, nie mając roboty
rozsyłają nadzieję, niczym perzu kłącza.

W zamian zbierają lajki  aprobaty,
ja tobie serduszko, ty mi ciepłe słowo.
Rodzą się przyjaźnie, sympatie, dramaty,
więc nie można twierdzić, że jest kolorowo.

Latem niespodzianie w realu spotkanie,
toż radość ogromna z takiej znajomości!
A jeszcze następstwa, gdyż owo poznanie
owocuje częstym zapraszaniem w gości...

© Elżbieta Żukrowska 26.09.2019 r.
fot. Pixabay

niedziela, 29 września 2019

*** (Sentymentalność...)




***

Sentymentalność? Optymizm? Nadzieja?
Czasem tak lekko przeciekną przez palce!
Chmura zamyślenia z czoła poty zbiera,
często nadaremnie po tej niemej walce.

Co było? Co będzie? Czego jeszcze trzeba?
Właśnie nadziei oraz ciężkiej pracy,
ruszyć ostro z kopyta, w bagnie się nie grzebać,
po dwóch łykach nie mówić, że dość, że wystarczy!

Cyganka wyczyta wszystko z twojej dłoni,
czego nie zobaczy - to zapewne zmyśli.
Uwierzysz, bo pragniesz swą nadzieję chronić,
a czas ze złym losem i tak ją nadgryzły.

© Elżbieta Żukrowska 25.09.2019 r.
fot. Łuk. Żuk.



sobota, 28 września 2019

CZARNO NA BIAŁYM




Czarno na białym


/ #erekcjato_UoP poza warsztatem/

Zastanawiam się, myślę - czym dziś dla mnie jesteś?
Dlaczegóż mocno pragnę dotykać i pieścić?
Lub dla odmiany z mocą toczyć się po tobie,
i nie ważne jest imię, nie mów jak się zowiesz.

Przymykam oczy nagłą tęsknotą znużona,
choć znów rada utulić do ciepłego łona,
śmiać się, szlochać lub płakać - gdy emocje grają!
Gdy szalone uczucia struny napinają!

Cóż mogę dzięki tobie? Czemuż nieustannie
biegnę, płaszczę się myślą już w godzinach rannych?
I wręcz słaniam się cała ciebie wygładzając.
Niech moje palce tańczą, jak na lutni grają. 

Jednak nie jesteś lutnią - jesteś przyjacielem,
bywa, że czasem mówię - mój czarny aniele.
A ty czekasz na mnie jak błyszczące pióro.
Omdlewam wręcz więc z emocji - moja...
*
*
*
*
*
*
 klawiaturo.

© Elżbieta Żukrowska 23.09.2019 r.
fot. własne

piątek, 27 września 2019

O NAS




O nas

Ty tak łatwo z tematu na temat,
ja charakter mam melancholijny,
poszukuję dwóch słów na poemat,
czy podpowiesz i uatrakcyjnisz..?

Poszukuję tych nut, które sprawią,
że popłynie melodia jak jastrząb
i tak długo pod niebem zabawią,
że aż błękit dla siebie zawłaszczą.

Poszukuję tych drżeń i emocji,
co na co dzień rytm serca zmieniają.
Ty nie musisz. Ty sobie odpocznij,
panoramą się wciąż zachwycając.

A ja wierszem opowiem ci miłość,
wraz tęsknotę i dłoni i skóry,
wszystko to, co dla dwojga jest ważne,
by uczucie zamienić w lazuryt.

© Elżbieta Żukrowska 25.09.2019 r.
fot. Łuk. Żuk.

czwartek, 26 września 2019

JESIENNIE TAK...




Jesiennie tak...

Porozmawiajmy, moja droga,
wszak już jesienna jest pogoda,
skończą się sprawy spacerowe,
przed deszczem ukryjemy głowę.
Mamy parasoli i pejzaże
- lecz już nie plażę.

Powiem ci tak - gdy księżyc nocą
i gwiazd miliony zamigoczą,
gdy rozszeleszczą się nam liście,
winogron zwisną grube kiście,
znaczy, że jesień do nas przyszła
- rzecz oczywista.

Lepiej schowajmy się w zieleni,
odpoczywajmy przytuleni,
możemy wspólnie snuć opowieść
o tym, co było tak liliowe
i co pachniało przez pół wiosny
- gdy myśmy rośli...

Zamykam oczy, trochę marzę,
lecz nie ciekawa-m tych wydarzeń,
które nam zima zaserwuje,
na samą myśl aż źle się czuję...
Przytul mnie, powiedz - dobrze będzie.
- Ja zło odpędzę,
lecz razem już jesienniejemy
- chociaż nie chcemy...

© Elżbieta Żukrowska 25.09.2019 r.
fot. z internetu

środa, 25 września 2019

SMUTNO MI




Smutno mi
/cykl o dzieciach/

Czasem bywam smutna - zepsuła się lala,
- tatę niespodzianie wzięli do szpitala,
- mamie zabrali premię - nie będzie bucików,
więc się smucę po cichu, bo nie lubię krzyków.

Są i inne sprawy - moja przyjaciółka
nie przychodzi już wcale do mego kościółka.
Wygląda, że się boczy, już mnie nie odwiedza,
gdy ja do niej przyjdę - mówi, że nie trzeba...

Że nie ma dla mnie czasu, jest bardzo zajęta,
a przecież w tych słowach aż gęsto od krętactw...
I stało się, że serce skargą zakwiliło,
uciekłam na kamienie, przed ludźmi się kryjąc...

Niech serce się wypłacze, niech się uspokoję,
wszelką gorycz odepchnę i posypię ziołem,
niech nastąpi czas inny, spokojny, radosny,
niech znów uśmiech będzie jak ostatniej wiosny. 

© Elżbieta Żukrowska 24.09.2019 r. 
fot. z internetu

wtorek, 24 września 2019

JESTEM DZIECKIEM I BASTA!




Jestem dzieckiem i basta!
/cykl o dzieciach/

Dziś robię za pajaca
- bo tak chcą rodzice.
Rozebrali do pasa.
Aparatu pstryczek
podskakuje bez przerwy
- a ja na nich mam nerwy!

Kazali zamknąć oczka,
przytulić skrzypeczki.
Zapomnij i się nie skarż,
czyste miej majteczki.
Bo oni chcą mieć zdjęcie -
zabawne ujęcie.

No i dobrze, pstrykają,
przekładają i słodzą.
A ja nic - śpię głęboko,
tylko majtki... o zgrozo!
Jestem dzieckiem i basta!
Kupki nie robi krasnal.

© Elżbieta Żukrowska 24.09.2019 r.
fot. z internetu

czwartek, 19 września 2019

U BABCI




U babci
/cykl o dzieciach/

Okno w mieście to beton oraz samochody.
U babci jest inaczej! Dla mojej wygody
babcia przy oknie krzesełko ustawia
i mogę wyglądać - a w tym jest zabawa.

Kury, psy, koty i indycze stado;
są też kaczki i gęsi co się głośno wadzą,
dziadek na traktorze i babci sąsiadki;
wszystko takie inne, całkiem nowe sprawki!

Poszłam z babcią w warzywnik - pieliłam sałatę,
/pietruszki nie odróżniam - za drobno liściasta/,
taka świetna zabawa! Widziałam dżdżownicę!
Dziadek mówił 'rosówka" dla wędkarskich "ćwiczeń".

Deszcz niczego nie zmienia, tylko kury mokre,
a ja ponownie siedzę najwygodniej w oknie.
Później makaron zrobię - z babcią - do rosołu.
Miło będzie w gromadzie zasiadać do stołu.

© Elżbieta Żukrowska 17.09. 2019 r.
fot. z internetu

środa, 18 września 2019

BOCIAN CZY KAPUSTA?




Bocian czy kapusta?
/cykl o dzieciach/

Kiedy malec pyta, skąd się biorą dzieci,
matka odpowiada - popatrz, bocian leci.
Każdej wiosny dźwiga z dalekiego kraju
kilkoro maluchów. A najlepiej w maju,
kiedy ciepłe noce, a żaby rechoczą
dając koncert, jakoby kołysankę nocą.

Kto później przynosi? - zapyta dziecina,
kiedy już deszcz pada i za chwilę zima.
A wówczas to dzieci znajdują w kapuście
matki co ich pragną. Owijają w chustę
by "szczęście" nie przeziębło, by się uśmiechało.

Taką to bajeczkę dziecko otrzymało.

© Elżbieta Żukrowska 15.09.2019 r.
fot. z internetu /podpis autora na fotce/

piątek, 13 września 2019

SIŁACZKA




Siłaczka
/cykl o dzieciach/

"Nie mogę? Nie dam rady? – No to zobaczycie!"
Ta mała siłaczka zawsze w siebie wierzy,
nie sparzyła się jeszcze, ćwiczy należycie,
a swoich sił zapasy pod zamiary mierzy!


Choć jest całkiem maleńka - już rwie się do przodu.
Jej wyobraźnia wzrasta, nie zna ograniczeń.
Nie podcinaj jej skrzydeł i nie rób zawodu,
ona wszystko osiągnie, nie zaniedba ćwiczeń.

Ważne, by mocno pragnąć, nie siadać na laurach,
a nowe do zdobycia znajdować przestrzenie,
uczyć się i poznawać, od siebie wymagać,
w nagrodę każdy ciężar można ruszyć z ziemi.

Takie wielkie starania, wysiłek nad miarę,
lecz w efekcie zwycięstwo nad sobą, nad losem.
Z posad bryłę ruszają ci, co nie zawodzą,
dla nich głośne fanfary, gdy idą za ciosem. 

© Elżbieta Żukrowska 12.09.2019 r.
fot. z internetu

środa, 11 września 2019

DZIECIĘCA WYOBRAŹNIA


Dziecięca wyobraźnia
/cykl o dzieciach - ekfraza/

To co dla dorosłych zgoła niemożliwe
dla dzieci naturalne najprawdziwsze w świecie
Choć drzwi do stajni są zaryglowane
one wyzwoliły konia kredy pociągnięciem
Narysowały grzbiet nogi kolorowy ogon
a nad koniem tęczę jako zwiastun szczęścia
Pozwoliły wiatrom rozwiewać w pędzie
kolorową grzywę gdy wyjdzie z obejścia
Niemal słychać tętent uwolnionych kopyt
kiedy na przełaj koń swobodnie pędzi
Tu stał się czempionem uszczęśliwił dzieci
dobrze że wyobraźnia nie jest na uwięzi

© Elżbieta Żukrowska 11.09.2019 r.
fot. z internetu

"BĄBELKI"

"Bąbelki"


/cykl o dzieciach - ekfraza/

Malutkie dzieciaczki, być może bliźnięta,
choć dopiero niedawno uczyły się chodzić,
dziś rade się wspinać z pupiną wypiętą
i w okno zaglądać... Może oknem wchodzić?

Ten wewnętrzny przymus zdobywania świata
pobudza do czynów następnych, zuchwałych.
Iść wyżej i dalej, nigdy się nie wahać -
wszystko budzi zachwyt i wzmaga ciekawość.

Upał jest, więc ciałka dzieciaczków odkryte,
poznają świat wzrokiem, dotykiem, zapachem.
To co wczoraj było jeszcze niezdobyte -
dziś w zasięgu rączek tych "szybkobiegaczy".

© Elżbieta Żukrowska 11.09.2019 r.
fot. z internetu

niedziela, 8 września 2019

MOŻE KOMINEK, MOŻE ŁYCZEK WINA




Może kominek, może łyczek wina
/seria o jesieni/

Usypiasz... Książka zsunęła się z kolan.
Kot gniewnie odskoczył, potem znów się wtulił.

Na srebrnym ekraniku migają obrazy
- jesień dość konkretna, a skacze niczym królik...

Raz ciepło, raz zimno, nagle słotą chluśnie!
Ludzki organizm za tym nie nadąża!
Na spacer parasol - teraz to już pewnik,
bo ta jesień jest wredna, jakby trochę zołza...

Ale dam ci radę na jesienny wieczór.
Myślę, że spacery odbędziesz porankiem.
O zmierzchu kominek czym prędzej rozpalaj
i rozejrzyj się za - do wina - dzbankiem. 

Jeśli jesteś przezorny - już telefonowałeś,
aby się umówić z drogą ci osobą. 
Po co pić samotnie, skoro przy rozmowie
takie bystre myśli spotkać się dziś mogą...

© Elżbieta Żukrowska 8.09.2019 r.
fot. Pixabay - Darmowe zdjęcia

SZCZĘŚCIE




Szczęście 

Szczęście ma stare zdeptane sandały,
kapota na nim dla stracha wśród chwastów,
łata na łacie, a przecież świat cały
o szczęściu mówi, pragnie mieć na własność.

Szczęście z daleka tylko pięknym bywa,
gdy nie odróżniasz łat jego sukmany,
a gdy do ciebie - musisz je umywać,
troszczyć się bardzo, pokarmu dać dzbany.

Ani na chwilę o nim nie zapomnieć,
wymaga bowiem stałej pielęgnacji,
gdy zaniedbane - natychmiast odchodzi
poszukać sobie innej, stałej stacji. 

© Elżbieta Żukrowska 8.09.2019 r.
fot. Władysław Zakrzewski

sobota, 7 września 2019

*** /Były słowa-mosty.../



***
/seria o jesieni/

Były słowa-mosty
ciepło uśmiechu
dotyk ręki

A tu już babie lato popłynęło
dymy z ognisk
jesienne dźwięki

Czas nie ulegnie prośbom
i nie stanie dla nas

Wrzesień - otwiera jesień

Nawet w nas

© Elżbieta Żukrowska 7.09.2019 r.
fot. Pixabay - darmowe obrazy

czwartek, 5 września 2019

JESIENNIE TAK




JESIENNIE TAK
/seria o jesieni/

Jesień to smutek, z mgieł kokony,
a później przenikliwe deszcze,
klangor żurawi, dni zbyt krótkie,
jedynie liście są weselsze.

I tylko liście lub owoce,
choćby kasztany w niskiej trawie,
albo berberys, dzika róża
- w okruchach słońca różowawe.

Jesień... Na plecach już kurteczki.
Spacer po parku niezbyt śpieszny.
Wiewiórka prosi o orzeszka,
taka zachłanna, że aż śmieszy. 

Usiądę teraz sobie w oknie...
Już chryzantemy zapachniały.
Za szybą świat jesiennie mokry...
a tu ogarek płonie mały.

 © Elżbieta Żukrowska 4.09.2019 r.
fot. Zdzisław Marciniak

środa, 4 września 2019

GDY JESIEŃ PŁONIE





GDY JESIEŃ PŁONIE
/seria o jesieni/

Podobno szukasz głębi w wierszach
chcesz rozsmakować się jak w winie
lecz tylko czasem myśl przedniejsza 
z głębin wypłynie

Częściej masz opis wiosny lata
albo miłości do kobiety
i wyobraźnia figle płata
gdy jest się spiętym

Czy w wierszach odnajdziesz mądrości
poszukiwane upragnione
co w strofach można dziś zamieścić
gdy jesień płonie

Igły spadają już z modrzewi
rudość ogarnia lasy pola
specjalny zapach się rozkrzewił
tak jesień woła

Gdzieś w górach usypiają misie
już się objadły słodkich jagód
w dolinach wiatry mgłę kołyszą
czekają śniegu

Lecz jeszcze najpierw słoty deszcze
smutne jesienne rozważania
czy wiosny... doczekam się jeszcze
oto pytanie

© Elżbieta Żukrowska 4.09.2019 r.
fot. Darmowe zdjęcia na Pixabay

wtorek, 3 września 2019

TAKA JEST JESIEŃ




Taka jest jesień
/seria o jesieni/

"Życie... ból... szczęście - mija wszystko..."*
- tak rozsypują się marzenia.
Jeszcze pamiętam tamten wieczór
- radosny serial.

Lecz już popękał klosz szczęśliwy
i nic mnie teraz nie ochrania.
Kwiaty zwiędnięte są w wazonie
- takie realia...

Nawłoć już nie chce bujnie kwitnąć,
wiatr z deszczem szarpie, tłamsi, gniecie.
Przemienia w błoto złote liście
-taka jest jesień...

© Elżbieta Żukrowska 3.09.2019 r.
fot. Zdzisław Marciniak
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* - Sergiusz Jesienin - TYLE SMUTKU...

MGŁA NA OCZACH




Mgła na oczach...
/seria o jesieni/

To takie smutne przemijanie...
Ostatni listek na gałązce.
A ja zajęta wciąż czekaniem
- na kogo jeszcze...?

Młodość się szybko wyszumiała,
dojrzałe życie przeszło w trudzie...
Może i czasem narzekałam
- jak inni ludzie.

Czy żal mi było? Oczywiście!
Tego, że nie użyłam życia,
tak zagrzebana w obowiązkach
- kręgosłup skrzypiał.

I już. I koniec. Mgła na oczach.
Ławeczki dawno nie odwiedzam,
ty też do parku już nie chodzisz
- wszak ciebie nie ma...

© Elżbieta Żukrowska 3.09.2019 r.
fot. Zdzisław Marciniak

niedziela, 1 września 2019

PRZEDJESIENNE SPOJRZENIE




Przedjesienne spojrzenie
/seria o jesieni/

Zajęte głowy, czas ucieka,
choć było lato - wrzesień czeka!
Dłonie wciąż słońcem rozpalone,
a tu już jesień woła - do mnie!

Astry podnoszą ciężkie głowy,
a motyl w cieniu agrestowym
chce łyczek soku i znów płynie
ku łąkom w wilgotnej dolinie...

Zajączek stanął, już nie usnął,
zna pola ze słodką kapustą,
więc słuchem sprawdza, czy bezpieczny,
w liściach kapusty będzie grzeczny...

Stadko kuropatw powiększone,
skrada się wolno w ściernisk stronę,
rade odnaleźć trochę ziarna,
ciężko o pokarm jest się starać...

Jesień na polu, jesień w sadzie.
A wszystkim raźniej nam w gromadzie.
Wróble na płocie dokazują,
wszak one także jesień czują.

© Elżbieta Żukrowska 1.09.2019 r.
Fot. Andrzej Kosiba.

czwartek, 29 sierpnia 2019

LETNIE DYWAGACJE ROLNIKA





Letnie dywagacje rolnika

Laleczki, zabaweczki, basen na podwórku,
uśmiech mój najweselszy, plażing teraz ciurkiem.
Roboty pokończone, chłodne piwko murkiem.
O zmroku nas przybędzie - popijemy trunków...

Zapraszam wnet na śpiewy, przyjdą wsiowe lale,
bliziutko mamy krzaczki, jest sianko w stodole,
luksusy jak w hotelu, a wszystko znane, swoje.
I nawet tango tańczyć można, choć w upale.

A wieczorem zrobimy ognisko i grilla,
wzmocnimy swe siły konkretnym żarełkiem,
może będzie dość głośno, nie chronię przed zgiełkiem,
lecz musicie wybaczyć gdy zabawa gminna.

Trzeba się umieć cieszyć, nie wymagać dużo.
Spleść dłonie jak kłosy, zachłysnąć zapachem.
Gdy lale już odfruną to ucałować Stachę,
oddechy z nią wymieszać, oczarować wzgórzem.

Świt otworzy nam oczy, da na otrzeźwienie,
my, rolnicy szczęśliwi i trochę kochliwi,
nie musimy wyruszać aż na Malediwy,
skoro dzień się toczy - plażing jest wytchnieniem.

© Elżbieta Żukrowska 29.08.2019 r.

środa, 28 sierpnia 2019

WIEJSKI PLAŻING


WARSZTAT /wiersz do zamieszczonej fotki/

Wiejski plażyng

Mam prywatny basenik na środku podwórka
tam wytapiam sadełko gdy zajdzie potrzeba
jak rolnik postępowy znam drogi do nieba
NA RAZIE śliczne lalki pożyczyła córka

Tu zażywam relaksu bez nerwów w hotelach
że czegoś nie dowieźli leniwa obsługa
dania były wystygła a droga zbyt długa
gdy z majdanem do plaży przyszło nam docierać

A na moim podwórku jest zasób powietrza
lipy już pachną miodem nikt nie hałasuje
bo w najbliższym sąsiedztwie nikt się nie buduje
nie ma sklepu kowala GEJSZA też nie mieszka

Zatem ja laleczki i piwo schłodzone
myśl swobodna płynie hen aż na koniec świata
ledwie przymknę oczęta  w marzenia ulatam
szczęście jest prawdziwe niewyobrażone

Po czwartym piwku lale tańcują na kole
ja się śmieję szeroko czekam na coś z nieba
bo bociany znów krążą pięćset plus potrzeba
mam życie jak z obrazka i pod parasolem

© Elżbieta Żukrowska 28.08.2019 r.
fot. z internetu

piątek, 23 sierpnia 2019

OJ, GŁUPIA JA




/pod warsztat "z tatarakiem"/

Oj, głupia ja...

Mówił, że mnie kocha, że jestem mu światem,
że mi podaruje auto "z automatem",
obiecał, że stworzy tu raj albo bajkę,
gotów był kupić nawet bałałajkę,
że nigdy, przenigdy, mnie nie zasmuci,
wszystkie skarby świata do nóg moich rzuci!
Śpiewał mi ballady i w oczy zaglądał,
dla swego kurażu herbatkę pił z prądem,
mnie wino przynosił, najsłodszą malagę,
wierzyłam, że wszystkim problemom da radę.
Namawiał na spacer, najlepiej do lasu.
Po drodze - tatarak, więc nie tracił czasu.
Coś jeszcze gdzieś było i chyba umknęło
na dziewięć miesięcy - dziś czas wieńczy dzieło...

Teraz wiem, jak to jest - dla zmyłki tatarak i bez.

A potem śmierdzące skarpety na środku
i do innej mówisz "mój ty słodki kotku"...

© Elżbieta Żukrowska 23.08.2019 r.
fot. Tapeciarnia

ZGODZIŁAM SIĘ

warsztat "z tatarakiem"


Zgodziłam się

... przyjęłam jego zaproszenie.
Kolacja miała być "na łonie".
A zatem kaptur, bluza, spodnie
co by się nie dać komarów hienie.
W porządku - chmarze.

Cóż nastąpiło? To jest ważne.
Kolacja była na cztery pary,
każda zaś miała namiocik mały,
kilo kiełbasy i napoje... przyjazne.
A szklaneczki... ?

"Ognisko płonie, szumią knieje",
chłopaki stawią ruszt na nóżkach,
ktoś pewnie myślał już o łóżkach...
a my do winka, gdyż wiatr wieje.
Nocka za krótka!

Pachnący wermut nam się trafił.
A zatem winko i kiełbaski,
następne słodkie rarytaski
- to nurkowanie w ciał geografii...
Czy on potrafi?

Cóż było robić? Zdjęłam spodnie...
Za moment był już zlot komarów
niczym do prywatnego baru!
Lecz chłopakowi jest wygodnie.
Czym mnie zaskoczy?

Owszem, zaskoczył, ale snem.
Nie było wcale bara-bara
za dużo wina - los pokarał!
Na przeprosiny dał tatarak.
I od komarów krem.

© Elżbieta Żukrowska 22.09.2019 r.
fot. z internetu

czwartek, 22 sierpnia 2019

O KSIĘŻYCU




O księżycu

Zawirowało jasne niebo
błogo płynęły białe chmury
a ślady ptaków czarne krzyże
kręciły piruety z góry

Nie było nic Jęczały dzwony
Po co i na co taka chwila
nagłą kaskadą roztańczona
Po co i na co Właśnie mija

Całkiem na skraju horyzontu
księżyc swój łeb do góry dźwigał
choć jeszcze w pełni było słonko
on już się śpieszył szukał widza

Chciał być latarnią tą jedyną
lecz blask ze słońca zawsze czerpał
w wieczornych mgłach więc się rozpłynął
na nową ruszył poniewierkę

Doba za dobą noga w nogę
lecz raz tłuściutki a raz chudy
w rogalik smarowany miodem
zmieniał się czasem płynąc z góry

© Elżbieta Żukrowska 22.08.2019 r.
fot. z internetu

wtorek, 20 sierpnia 2019

TU LAS, A TU WODA




/warsztat - noc w tatarakach/

Tu las, a tu woda...

Było trochę dywagacji
gęstym zmierzchem, po kolacji -
czy do lasu, czy w tatarak,
to rozstrzygnąć trzeba zaraz!

Mimo że niewielka grupa
- projekt lasu z chrzęstem upadł,
więc jezioro, namiot, piwo,
bardzo dobrze się złożyło. 

A do tego w małej niecce, 
jak to zwykle po wycieczce,
jest ognisko, palenisko,
są kiełbaski i.. słodka bliskość.

Już namioty rozstawione,
każda para w swoją stronę.
Ktoś przytula, ktoś całuje,
komar w gołe miejsce kłuje.

Za namiotem ściana lasu,
darmo nikt nie traci czasu.
Noc jest krótka, księżyc młody,
młodzi tęsknią do swobody.

I wszystko by dobrze było,
gdyby gości nie przybyło.
Mundurowi dwaj leśniczy
- co robimy w takiej dziczy?

Zezwolenie na ognisko.
Czemu auta stoją blisko?
Czy dziewczyny pełnoletnie?
Tu ktoś zaklął bardzo szpetnie...

To ognisko drogie było,
mandatami się skończyło.
I już zawsze tataraki
kojarzą się w tęga draką.

© Elżbieta Żukrowska 19.08.2019 r.
fot. własne

niedziela, 18 sierpnia 2019

OŚWIADCZYNY




Oświadczyny

Skarbie najdroższy, pchełko miła,
choć z ciebie niezła rozbójniczka,
proszę, abyś się dziś zgodziła:
nie bądź mi jak plaga egipska.

Ja proponuję wspaniały bufet:
krew słodką, młodą, a czerwoną.
Zapłatą będzie ciepły uśmiech
- może zostaniesz moją żoną?

Pomijam różne niewygody:
psie zęby, szampon oraz wodę.
Jakoś możemy znaleźć słodycz!
We wspólnym bycie nie zawiodę.

Gdy zakopiemy się w kudełkach
psich, kocich albo pana lisa,
zapewniam cię, że jako pchełce,
świat cały będzie teraz zwisać.

© Elżbieta Żukrowska 17.08.2019 r.
fot. tapeciarnia

sobota, 17 sierpnia 2019

GNIAZDKO /czyli dwa w jednym/




Gniazdko
/czyli dwa w jednym/

- Przykręć to gniazdko, kochany tata.
Ono całkiem ze ściany "wylata".
- Mówi się "wylatuje" lub lepiej "wypada".
Daj mi dziś święty spokój i więcej nie gadaj!
- Ale to już szmat czasu, tatusiu kochany!
- Sport oglądam właśnie, więc nie bądź gałganem!

Długo tak trwało. A teraz gdy goście -
tato leci do kuchni, może coś wymości...
Lecz mamie przeszkadza - bo ona pitrasi.
Musi ze wszystkim zdążyć, nawet pożar zgasić!
Tato zdenerwowany, bo śrubeczkę zgubił,
mama zaś ze śmietany tworzy strugi długie...

Źle będzie. Bo też fatalnie wszystko jest odkładać.
Tego "na potem" nawet nie ma jak zagadać.
Nic nie wychodzi dobrze, a i drugim szkodzi.
Cóż? Sport był ważniejszy - oglądał go co dzień.
Teraz goście do domu, a choć gniazdek dużo
- to jedno najważniejsze. Inne źle tu służą.
Mama zdenerwowana, zaś syn od ojca się uczy
jak swojej żonie później, kiedyś tam, dokuczyć.

© Elżbieta Żukrowska 16.08.2019 r.
fot. salon24

piątek, 16 sierpnia 2019

JESTEŚ




Jesteś

Jesteś w tym wierszu, w każdym słowie,
które wyszeptały spierzchnięte usta.
Jesteś w tym zmierzchu, który w zmowie
z nocą gładkie wody zamienił w lustra.
I jesteś w pianie, którą niosą
na cichą plażę morskie słone bryzgi.
A nade wszystko w sercu jesteś.
Moim. Na czas obecny i czas przyszły.

© Elżbieta Żukrowska 15.08.2019 r.
fot. własna

środa, 14 sierpnia 2019

SPACER Z MARZENIEM



Spacer z marzeniem

Kiedy nastroszysz swoje piórka
dojdziesz do ładu nawet ze mną
ustroję cię w nowy kapelusz
pójdziemy spotkać nockę ciemną

Najpierw na spacer przy ratuszu
a później rajd wokół jeziora
lubię gdy kipisz animuszem
i idziesz obok mnie wesoła

Już słychać echo naszych kroków
buty stukają dla zachęty
księżyc namawia aby z mroku
sen się wychylił uśmiechnięty

Otoczę ciebie mocną ręką
podtrzymam gdybyś się potknęła
masz minkę taką słodziusieńką
drżę abyś gdzieś mi nie zniknęła

Dziś ucałuję twoje oczy
czubeczki palców pasmo włosów
jutro po skroni niech się toczy
szept - jak miłosny cichy poszum

© Elżbieta Żukrowska 14.08.2019 r.
fot. własne



poniedziałek, 12 sierpnia 2019

POLOWANIE




Polowanie 

Łobuziak mały - pchła nieznośna!
Mówiłam jej, by sobie poszła.
Ale się wcale nie słuchała
- ze mną została...

Lecz gdzie mnie gryzła - milczeć muszę,
godząc się nawet na katusze!
A ostre ząbki ma maleństwo!
Co za szaleństwo!

Mam tajne miejsca, nie nazwane,
jednak swędzenie podejrzane!
Cóż z pchełką zrobić? Nie ma rady!
- czas jej zagłady!

Pośpiech wskazany przy łapaniu,
więc taką akcję dobrze planuj.
Dlatego uzbrojona w lampę
zaraz ją stłamszę!

Złapałam, trzymam, pora śmierci!
Ale ta mała coś się wierci!
I wyskoczyła chyżo oknem
- niech sobie moknie!

© Elżbieta Żukrowska 12.08.2019 r.
fot. Wikiźródła

MINIATURKI PISANE NA DOBRANOC




Miniaturki pisane na dobranoc

Zrudziałym trawom szepnę - koniec
już rosa nie chce ze snu budzić
skruszyły się zżółkły ostanie
zabrakło im ożywczej strugi

Więc może tylko na dobranoc
dziś ucałuję mak ostatni
skąd tyle mocy że czerwony
czy zdoła wyprowadzić z matni

Ognik wesoły jasny płomyk
taki kochany i znajomy...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~  

Nie będzie wierszyka dzisiaj na dobranoc...
Zapomniałam chyba, jak się wiersze pisze.
Może cię przytulę i lekko pomiziam?
Sen przypłynie łodzią i cię ukołysze...

~~~~~~~~~~~~  

I oto dzień się kończy -
kroplą miłości, pożądania...
Spać już czy nie spać?
Może rozpalić w sercu ognisko?
Może zaglądać ukochanej w oczy?
Anioł tak westchnął.
Szepnął "dobranoc"
i się rozpłynął w szarej pomroce...

~~~~~~~~~~

Gdzie się podziała rosa, czemu deszcz nie pada?
Nie szemrzą krople w strugach w pociemniałym oknie
I choć mówisz "dobranoc" - to jest błazenada,
bo dobra już nie będzie, bo będzie okropnie,
skoro drzwi muszę zamknąć za tobą na klucz....

~~~~~~

Jeszcze ci szepnę - dobranoc, miły.
Gwiazdy mrugają, więc zaraz usnę.
A ty, najdroższy, czekaj tej chwili,
aż noc zostawi puzderko puste -
całkiem bez snów...
Może do jutra je znów napełni... nadzieją z bzów...

~~~~~~~

Nocka jakaś za krótka, a cisza się snuła
i nie budziło mnie wołanie sowy. 
I tylko auta kałuże kroiły
głośnym poszumem stwarzając ból głowy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~

Nocka przyszła zaplątana w granatowy szal..
I przyniosła senne senki - zaczynają bal...
Tańczą kominiarczyk z Różą,
Mały Książę łka.
O, tych strachów jest za dużo!
Popłynęła łza...
Taka słona łza...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~   

© Elżbieta Żukrowska 5 - 11.08.2019 

sobota, 10 sierpnia 2019

DESPERACJA



/warsztat - tercyna/
DESPERACJA

Miało być śniadanie obiad i kolacja
lecz wyszło jak zawsze ciebie znów zabrakło
dla mnie pozostała czysta desperacja

Oczy mam zamglone lecz na przekór faktom
powinnam już wiosną przewidzieć rozstanie
gdy nie czułam żaru było mniej kontaktów

Daremna nadzieja na wspólne śniadanie
wakacje na Krecie kafejki przy plaży
a później namiętne wspólne figlowanie

Zamiast cykad wrony kraczą nam rozkazy
Zgrzyt płynie za zgrzytem koniec między nami
Pora zgasić światło nic się nie wydarzy

Ciemna noc faluje czarnymi skrzydłami
gwiazdy spłoszone zamarły w bezruchu
Kwiaty gniewu płoną pod czarnymi brwiami

© Elżbieta Żukrowska 10.08.2019 r.
fot. Lukas  Żuk. - zachód słońca na Krecie

środa, 7 sierpnia 2019

KSIĘŻYC




Księżyc
/prawie erotyk/

nocą w srebrnej poświacie młodego księżyca
ktoś się tulił w altance i wzdychał i skarżył
księżyc jakby dla pary wartą się zachwycał

w rozbudzonej nie darmo bujnej wyobraźni
/bo sam jęknął z zachwytu widząc taki szmaragd/
natychmiast skory dążyć poza próg przyjaźni

i pomagać mężczyźnie rozebrać do naga
oswobodzić z bielizny nie tylko z sukienki
bo czegoż mógł dotyczyć ten różaniec błagań

podziwiał jak mężczyzna odsłania jej wdzięki
bez pośpiechu rozpina tajemne zapinki
i obnaża biust stromy a sam przy tym cierpi

tak bardzo drżą mu ręce choć owocu bliski
to jeszcze się wstrzymuje by czar trwał najdłużej
tymczasem obydwoje na chwilę zamilkli

księżyc aż czuł się chory od nadmiaru wizji
nie miał swojej kobiety planety lub gwiazdy
łzę uronił lodową swe wargi zagryzłszy

takie ludzkie uczucia prawdy i półprawdy
to miłość księżycowa - tu zabrakło nazwy

© Elżbieta Żukrowska 7.08.2019 r.
fot. z internetu

wtorek, 6 sierpnia 2019

WIERSZYK NA DOBRANOC




Wierszyk na dobranoc

Dziś dużo wcześniej dobranoc głoszę
- trochę poczytam i pokokoszę. 
Jakieś uparte zawroty głowy, 
kręgosłup boli... powysiłkowy... 
Sobota złota, przerwa na piwo 
- ale nie dla mnie, choć - jako żywo - 
w dobrym klimacie małą miareczkę 
chociażby cydru... Nalej szklaneczkę...
A tam za oknem, za jarzębiną 
jakoś niemrawo obłoczki płyną 
- ktoś mówił BURZA i ARMAGEDON. 
Wcale nie będzie - więc już się nie bój.

© Elżbieta Żukrowska 3.08.2019 r.
fot. własna

KUCHENNE PISANIE




Kuchenne pisanie

Między garnkami i szklankami
rodzi się wiersz o pannie z groszkiem,
która przemyka opłotkami
w jasnej sukience, nieco mokrej...

A później, krojąc już marchewkę
i narzekając na nóż tępy,
panna chwyciła wody zgrzewkę
- może to tylko sentymenty...?

Co jest ważniejsze - po co sięgasz:
napisać wiersz, marząc o centach,
czy też ten groszek i marchewka
dla swego męża - jak przynęta?

Już cisza, spokój, mąż je obiad,
zły - nie przepada za jarzynką,
ale ty wiesz - witamin trzeba
i tak jest dobrze, bo się przymknął...

Tymczasem twoja panna z groszkiem
znów się ubrała w suknię śliczną,
już teraz deszczem jej nie chłoszczesz
- balladę tworzysz dramatyczną...

© Elżbieta Żukrowska 4.08.2019 r.
fot. własna

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

GDY PÓŁMETEK LATA ZA NAMI




Gdy półmetek lata za nami

Noc była spragniona romantycznych pieśni,
a tu już skowronki poznikały z pola
i słowik z bzów odleciał... Teraz sowa woła,
a na niebie klucze żurawi i gęsi.

Niby jeszcze nie jesień i nawet pajączki
nie zaczęły chaberdzi zdobić pajęczyną,
lecz lato zanika, ciepło musi zginąć,
a otwartą werandę znowu trzeba oszklić...

Na klombach nadal mnogość kolorów od astrów,
coraz bliżej ziemi przypada nasturcja,
dynia ciągle puchnie, a może rozkurcza,
jest przecież ozdobna i rada z poklasku.

Lecz noc tego nie widzi - ni kwiatów, ni liści,
jedynie zapachy słodkie sobie łowi,
a za zmoczenie ziemi podziękuję dżdżowi
i przysiądzie na chwilę wśród winogron kiści.

© Elżbieta Żukrowska 4.08.2019 r.
fot. własna

niedziela, 4 sierpnia 2019

Zdjęcia

Wiersz warsztatowy


Zdjęcia

Komórka, komórka i pstryczek za pstrykiem,
bo zdjęcie, bo chwilka ta może być hitem.
Dla kogo te fotki? - zapyta przyjaciel.
Na wieczną pamiątkę - czyż można inaczej?
Jak później możliwe z obrazów tysiąca
wyłowić to jedno - przepiękne, gorące!?
Już szukasz godzinę, trzy doby, tygodnie -
niestety - zginęło, a było cudowne!
Tam wszyscy robili, pstrykali, śledzili,
by zaraz zapomnieć o tej ważnej chwili.
W powodzi wydarzeń wciąż dzieją się cuda,
więc może następna foteczka się uda...
Tę wrzucisz na fejsa, tę schowasz w albumie.
Lecz i tak zapomnisz, zagubisz je w tłumie.
Podpowiem ci drobiazg - fotograf z tysiąca
wybierze dziś jedno, a resztę odtrąca.
Od razu kasuje, wyrzuca do cienia,
bo przecież niewarte drugiego spojrzenia.

© Elżbieta Żukrowska 4.08.2019 r.
fot. Jacuś C.

sobota, 3 sierpnia 2019

MARZENIA NAD JEZIOREM




Marzenia nad jeziorem

Jezioro jak wielka misa
dla nas pełna gwiazd
w tatarach derkacz przysiadł
bąk zadudnił w bas
A spłoszony letni wietrzyk
musnął twoją twarz
jakby sprawdzał czy na pewno
uśmiech na niej masz

Uśmiech na niej masz

Na spotkanie z małą dłonią
sunie twoja dłoń
bardzo dobrze że jest duża
już dosięgła skroń
Niesie ciepło bezpieczeństwo
mam się przestać bać
z tobą mogę ruszyć wszędzie
nawet podbić świat

Nawet zdobyć świat

Kiedy jesień zabrzmi świerszczem
gdy nadpłyną mgły
nie zostawiaj mnie na wietrze
chcę wraz z tobą śnić
Przytulona w twoje ciepło
chcę przeczekać zmierzch
niechaj zima stąd ucieka
a skowronki śle

Niech skowronki śle

© Elżbieta Żukrowska 3.08.2019 r.
fot. Alicja Stankiewicz

piątek, 2 sierpnia 2019

ŚWITANIEM...




Świtaniem

Świtem piję kawę wróble wyćwierkują
modlitwę do nieba które rozjaśnione
zapłonie gdy trzeba uderzy promieniem
rozmyślnie gorącym - jest słońce

Włączam aparaty z odwieczną muzyką
gitara dla mnie szlocha chce zawładnąć duszą
zniszczony akordeon przy nim stare ręce
wie że takiego grania potrzeba mi więcej

koi zmysły choć oko znów zachodzi łezką
gdy rozedrgane dźwięki dotrą aż do serca
a z rozgrzanej duszy potok słów wyruszy
tam tęsknota - cóż ona - w nieznaną dal skręca

© Elżbieta Żukrowska 2.08.2019 r.
fot. własne

CZYŻBY...?




Czyżby...?

Wszystko zostało już powiedziane:
stary kałamarz trzasnął o ścianę,
po której teraz atrament ścieka.
Już nie uzbroi w wyraz człowieka,
nic nie zostanie więcej spisane...

A pisarz tylko ręką po czole
- nie ściga myśli. Ściera w mozole
ostatki gniewu, potu, uwagi...
Gdzieś w głębi duszy wie - nie da rady!
Ta rana będzie go długo boleć...

Lecz czy naprawdę już poległ właśnie?
Raz jeszcze kartkę kładzie na taśmie
i wyrównuje brzegi przy stole.
Jednak się rodzą giganty w porę!
Powstają nowe wątki dla baśni!

© Elżbieta Żukrowska 2.08.2019 r.
fot. własna

czwartek, 1 sierpnia 2019

CZY TO MOŻLIWE - PYTAM W DUCHU...




Czy to możliwe - pytam w duchu...

Dziwny naród ci poeci -
piszą choć im nikt nie każe,
wysyłają z wnętrza słowa
i stawiają na ołtarze.

Każdy chciałby choć tomiczek
wydać, jasno wierszem błysnąć,
marzą - niekoniecznie skrycie! -
by wydany komuś wcisnąć...

A tu nikt się nie zachwyca...
Już drży broda, łza się zbiera
i do tego grupy forum
nagle wierszem poniewiera...

To źle piszę? Nie dość składnie?
Czemu ktoś się rymów czepia?
Wszak pasują. I dokładnie!
Skąd ta napaść na człowieka???

Niby co? Że częstochowa?
Wszak inaczej nie da rady!
To maniera niezbyt nowa -
każą pisać do szuflady!

I nie koniec, bo adminka
(ta co tak zadziera nosa)
infantylność zarzuciła
- lubi żądlić niczym osa!

Trudno przyjąć jest krytykę,
wszak się staram, niszczę pióro.
A adminka znowu na mnie...
No i minę mam ponurą...

Wniosek dla mnie teraz prosty:
znikam, co mam robić bosa?
Może jeszcze się podszkolę
i admince przytrę nosa.

Dziwny naród - ci poeci.
Piszą, aby coś tam sklecić.
Potem nocami czytają i...
chyba im jest zawsze mało..

© Elżbieta Żukrowska 31.07.2019 r.
fot. własne