poniedziałek, 21 października 2013

631/13. MELODRAMAT NIE DLA MNIE!




MELODRAMAT NIE DLA MNIE!

Dość długo z tobą pragnęłam być,
lecz właśnie się coś odmieniło.
Na drugą stronę góry pora mi
— już się nie łudzę, że to miłość.

Czasem i księżyc dziwnie nastraja,
a ja nie jestem już dość sprawna,
coś mi przeszkadza, głupstwa baje,
nawet już mowa niepoprawna...

Nocą jest łatwiej podjąć decyzję
i właśnie skreślam cię... amancie!
Od zawsze miałam jasne wizje,
porzucam rolę w melodramacie.

© el.żukrowska 27.09.2013.
Fot. z internetu


niedziela, 20 października 2013

630/13. NIE KPIJ PRZYJACIELU



NIE KPIJ PRZYJACIELU

Zakpiłeś ze mnie, stary przyjacielu,
rozrzuciłeś mnogość niepotrzebnych słów.
Czas się rozzuchwalił— bo nie trzeba wiele,
a już nic nie zostało z moich pięknych snów.

Marzenia w pył, w proch — drobiny na wietrze.
Nie uprzedziłeś, przyjacielu, że lubisz być ostro.
Lecz czy musiałeś zagrać tak koniecznie?
Nie wystarczyło powiedzie po prostu? 

Dziś wiem — są różne przyjaźnie, prawdziwe i szczere.
Są i powierzchowne, bardziej udawane.
Tych pierwszych w zasadzie jest bardzo niewiele,
a drugie — choć częste — wcale nie są chciane.

Dom stroję kwiatami na twoje przyjście,
wielekroć dla ciebie są też i przysmaki,
acz najważniejsze — dłoń i szczere serce.
Więc pomyśl o zmianie, dłużej nie bądź taki.

© el.żukrowska, Rzące, 15.X.2013.
Zdjęcie własne.


629/13. O CUDZIE PISANIA




O CUDZIE PISANIA
(inspirowany twórczością Leszka Szczurka)

Czekam na każdy nowy wiersz na stronie,
Jakbyś mi nimi ogrzewał dłonie!
Po pióro sięgam — zapisuję śmiało,
To, co pod wpływem twoich słów powstało.

Któż ma w poezji chronić blaski, drżenia?
Kogo zachwyci szeptany poemat?
Do kogo poślesz słowa, jako swego posła?
Komu odkryjesz sekret, który fala niosła?

Kochając twoje wiersze — czytam je z zapałem.
Lecz ciągle jest niedosyt — bo za mało dajesz!
Zachowam w mej pamięci także zapach świec.
... Ale gdzie mi do ciebie? Już nie mogę biec...

© el.żukrowska 17.10.2013.
Zdjęcie z internetu.

628/13. BIAŁA DAMA



BIAŁA DAMA

Ktoś ją widział, gdy szła przez krużganki
Stary sąsiad zaś spotkał przy bramie
A Józefa pytała o sanki...
Biała Dama — we własnej osobie

Kiedyś Marta widziała ją z okna
a prawnuczka (aż dech zamiera!)
gotowa przysiąc, że wczoraj wieczorem
pokiwała na nią z .... komputera!

Stary Filip — ten wtajemniczony —
żadnych bzdur na ucho nie szepcze
on rozumie słabość swego przodka
i podziwia uwiecznioną na obrazie kobietę

© el.żukrowska, Rzące, 15.X.2013.
Fot. z internetu - Biała Dama z Kórnika.


sobota, 19 października 2013

627/13. POWROTY Z DALEKA




POWROTY Z DALEKA

Uśmiechy przeskakują z chmurki na chmurkę,
stroją horyzont zamiast słoneczka,
jeszcze biegną rozmowy — chyba przez komórkę,
zachęcające na małą wycieczkę.

Ktoś zatroskany życiem nie wszystko rozumie,
rozkłada ręce w bezradnym geście,
niby wie tak dużo — a nie wszystko umie,
szuka ratunku gdzieś w odległym mieście.

Bary, puby, knajpki i restauracje
— zachęcający uśmiech barmana,
następny zakręt — pora na kolację,
czas nagle rozszczepiony i pieczęć złamana.

Już pora wracać na drugi brzeg rzeki,
tęsknota wokół jak rosa na żaglach,
takie uczucie wymaga specjalnej opieki,
chciałoby serca, które nie zna...  magla.

© el.żukrowska, Rzące-Białystok, 14.X.2013.
Fot. z internetu.



626/13. GOŚCINA




GOŚCINA

Powstają opary rączego absurdu 
— kiedy kieliszek o kieliszek trąca,
znajomy zapach, inny troszkę akord,
dyskusja z nagła staje się gorąca.

Rozjarza się, choć temat zmienia,
ważny wczorajszy dzień, spotkania,
o innych czasach są wspomnienia
i troszkę dat do zapisania.

Ktoś ciągle jeszcze błyska fleszem,
przedstawia ważkie argumenty,
czas jakby nagle bieg przyspiesza,
choć przecież rankiem rozpoczęty...

Ten gość i drugi już "wczorajszy",
następnej flaszki podniesienie,
mgła jakby oczy już przysłania,
ręce zmagają z wyjaśnieniem.

© el.żukrowska, Rzące, 14.X.2013.
Fot. z internetu.

625/13. ZMIERZCHY PEŁNE MGIEŁ






ZMIERZCHY PEŁNE MGIEŁ

Cóż mi żagle na jesiennym wietrze?
Cóż mi chodzenie od okna do okna?
Niczego nie chcę...
Odnajdziesz mnie w chwili wściekłej irytacji
— lecz nie będę już z tobą.
Dziś pasiesz swoje oko inną pięknością,
sycisz się jej kształtami,
uśmiechem,
pewnie nawet słowem.
A ja? — Pozostaję obca,
bo wypłakałam uczucia do ciebie,
nie mam nic, nie dam nic.
Usuwam się w zamglone zmierzchy,
w zapłakane jesienne krajobrazy,
w nową sieć wspomnień  — sama.

Nie przysyłaj listów i nie dzwoń,
nawet jeśli się ze swego złego snu obudzisz.
A ja? — Przecież musi być jakiś sposób
na powrót do życia wśród ludzi!

© el.żukrowska, Rzące, 14.X.2013.
Zdjęcie z internetu.

624/13. CIĄGLE JESIEŃ



CIĄGLE JESIEŃ

Idzie ta późna jesień, nieprzyjemna.
Wiatr rozwiewa strzępki białej mgły.
Na drzewach — płomień, dołem — ciemno:
deszczowe chmury pieszo szły...
Zapadasz się po kostki w mchy.
Wilgotne liście nie szeleszczą.
Tak dużo ich.
I ciągle mgły.
Wiatry wilgocią drzewa pieszczą.
Sennie jest jakoś. I markotnie,
mimo, że brzozy kolorowe.
Lecz przerzedziło się listowie,
wróbel ci o tym coś zaćwierka
— że jemu mokro, zbyt wilgotno,
dziobek do dołu jakoś spadł,
a piórek mało, brak futerka...
I tylko drzewa malowane
przepiękną barwą dziwią świat.

© el.żukrowska 17.10.2013. 
Zdjęcie własne - Nad stawem w Rzącach.

piątek, 18 października 2013

623/13. DO BRATANKA




DO BRATANKA

Ty żyjesz w innym świecie — dla mnie niedostępnym,
bo choć kiedyś go znałam — dziś tak wielkie zmiany...
Być może ty po książkę już nie sięgasz chętnie,
całkiem ziemi i mechanicznym konikom oddany.

Może jednak kiedyś z nieznanej przyczyny
otworzysz mój tomik, dwie zwrotki przeczytasz,
uśmiechniesz się: wszak wiersz nie dziecinny
i z większym zrozumieniem poetę powitasz.

© el.żukrowska, Rzące, 15.X.2013.
Fot własna

622/13. DWOJE ICH




DWOJE ICH

Rozszeptane serce, płucom brak oddechu,
tak nagle przyspieszenie... chwila życia w pędzie!
Ramiona obejmują — już pełne uciechy,
usta do ust się spieszą, a dłonie są wszędzie.

W ciszy szarpiącej oddech, w rozedrganych tkankach,
krew w skroniach wysokim grzmiącym wodospadem,
zda się całe ciało nagle w drobnych rankach,
a ich opatrzenie jest pilnym nakazem...

Jedno ku drugiemu wygina się łukiem,
pręży i napina skamląc ukojenia,
on syci oko cudownym widokiem,
oboje w ekstazie bliscy są omdlenia.

Czas się dla nich zatrzymał, rozdzwoniły dzwony.
Dosięgło trzęsienie ziemi, rytm szalony porwał,
horyzont nagle znikł w tej nowej przestrzeni,
oboje dotarli, gdzie mało kto bywał. 

© el.żukrowska, Rzące, 13.X.2013.

621/13. JESIENNE MYŚLI



JESIENNE MYŚLI

Wiatr chmurę ciemną popycha, zawiesza na niebie,
zapachy w niej i dołem ponad ziemią płyną,
syci wilgocią liście, a w końcu je grzebie,
skotłowane w bezładną masę nim słoty przeminą.

W wodzie odbity obraz nie szumi drzewami,
ostatnie róże w parku mrą na posterunku,
gazony już nie zdobią alejek kwiatami,
główki osowiałe i pełne frasunku.

Nastrój wszędzie straszy smutkami i zimnem.
Dopiero gdy kominek w gości żarem ruszy,
uśmiech wypełznie, wnet zajrzy w oczy,
a mur nostalgii złamie się i skruszy.

© el.żukrowska, Rzące, 13.X.2013.
© Fot. Telemach Pilitsidis

620/13. W DRODZE DO BOGA




W DRODZE DO BOGA

Brzozy ze złoto-zielonymi blaszkami
na poboczu drogi jesiennej do Ciebie,
spuszczają oczy ku ziemi w swej skromności.
Nie ma już ciem wędrujących do światła,
nie ma zapachu zżętych zbóż,
za to pachną skiby zaoranej z miłością ziemi.
W obecności brzóz z ich białą korą
blednie słońce, często zanurzając się w mgły...
Pochód jesieni trwa — na chwałę Panu — 
ale już odchodzi zapamiętałe walcowanie
w jesiennym rytmie wraz z wiatrem,
utrącone zimowym zamieraniem.
Dal inny horyzont przywołuje,
wabi wilgotne przestrzenie,
ostatnimi liśćmi drogę wyścieła 
— Panie, wszystko dla Ciebie!

I tak nieogarnione piękno trwa.

Po miastach nowe, błyszczące kopułami, cerkwie, 
obok kościoły ze spiczastymi dzwonnicami,
po wsiach krzyże świeżo zdobione,
Chrystus w codziennym zatroskaniu...
W gasnącym oknie dnia 
odwieczna modlitwa do tego samego Boga
—  nie wwiedi nas w iskuszenije,
od nieszczęść uchroń,
chlebem powszednim nakarm,
aby nie ustać w drodze do Ciebie...
Panie mój, moj Bog, świeć się Imię Twoje...

© el.żukrowska, Wasilków, 13.X.2013.
Zdjęcie własne.

czwartek, 17 października 2013

619/13. ŚLADY GNIAZDA



ŚLADY GNIAZDA

Gdy ześrodkujesz rozbiegane oczy,
gdy myślą dotkniesz szlaków
żłobionych wiekami przez praojców,
odwiedzisz gniazdo
— jak powrotne ptaki!
Z głębi natchnionego serca
obejmujesz krainy smutkiem okraszone,
dziś uśmiechem uraczysz...
Serce tam zostawiłaś
pełne miłości
Kapryśne dziecko stanie przed tym domostwem.
Milkniesz, otaczasz najczulszą opieką.
W rozproszonych śladach szukasz raz jeszcze
tamtych dni zmęczonych,
ze wspólną modlitwą ku prawdzie.
Brzozy nadal szumią.
Gwiazdy z wysoka milczą.
Oczy przestają widzieć, choć patrzą z natężeniem.
Tu zaczynał się świat,
ale skończy się już w innym miejscu...

© el.żukrowska, Wasilków, 13.X.2013.
Zdjęcie własne.

618/13. PRZYTULAM TWOJE ROZŚPIEWANE MYŚLI



PRZYTULAM TWOJE ROZŚPIEWANE MYŚLI

Doliną rzeki wędrują ku mnie
twoje zatroskane myśli.
Zapisuję je z uwagą,
by czasem nie zapomnieć.

Na białych kartkach są teraz drżące słowa,
wypieszczone uśmiechem
i przytuleniem rąk,
muzyką otulone,
bez powrotu,
bez tchu,
dla mnie — dla ciebie...
Jak ten śpiew na chwałę Pana.

Najbardziej niebieskie z niebieskich ,
w kościelnych krużgankach
szukające najpiękniejszej modlitwy
— by zamienić je w śpiew...

© el.żukrowska, Wasilków, 13.X.2013.
Fot. własne - Supraślanka

617/13. PRZY GROBIE




PRZY GROBIE

Rozkruszyłam przed laty grudkę ziemi...
Teraz szare płyty bronią dostępu.
Nie przebieram we wspomnieniach.
Nie myślę, jak jest daleko.
Ustawiam na nich zwykłe znicze,
delikatny ogieniek migocze,
chwieje się na wietrze,
a chryzantemy uwalniają zapachy...

Krzyż przypomina 
umęczoną twarz Pana,
udręczoną, ściętą bólem...

Tak łatwo zobaczyć tu i inne,
bliskie twarze,
nigdy nie popioły.
Jakby nigdy nie było 
rzuconej na trumnę ziemi.

© el.żukrowska, Rzące, 13.X.2013.
Zdjęcie własne - cmentarz w Jabłoni Kościelnej


616/13. LISTY Z DALEKA




LISTY Z DALEKA

Pochyla się nad upragnionym listem,
to znów unosi kartkę bliżej oczu.
Słowa w zestawieniu
z jej własnym myśleniem
rozdzierają duszę na bolące drobiny.
Nieświadomie pociera czoło,
bo nagle boleć zaczęło...
lub ukradkiem,
jakby w tajemnicy przed samą sobą,
zaciera ślady łez...
Wie aż za dobrze,
że nie jest tą wybraną, jedyną,
ukochaną i wyczekaną.
Już nie buntuje się,
nie sprzeciwia
— w ten sposób ma chociaż listy,
namiastkę
kogoś bardzo dla niej ważnego...

© el.żukrowska 17.10.2013.
Fot. z internetu.

środa, 16 października 2013

615/13. DO POSIADACZA




DO POSIADACZA

Już nawet nie pukasz, nawet się nie starasz.
Przychodzisz, jakbym była twoją rzeczą.
Bo jesteś niczym POSIADACZ
— a przecież wszystko temu przeczy!
Nie masz nade mną władzy — i nie czujesz tego!
Lecz nie usiłuję przekonywać ciebie,
że nie masz racji, że tylko złudzenia!
Na razie zmieniłam zamki
— trochę jakby od niechcenia.
Jeśli będzie trzeba — adres także zmienię.
Adieu — POSIADACZU.
Zamykam drzwi dokładnie tak,
jak pstrykam palcami,
albo chociaż zmieniam kalendarz
— nowe pora zacząć.
Bez ciebie — i ostre, niczym dynamit!

© el.żukrowska, Rzące, 13.X.2013.

614/13. NIE PIĘTNUJ MNIE



NIE PIĘTNUJ MNIE

Nie zakrywaj mi oczu — już aż krzyczę szeptem.
Nie piętnuj mnie w żaden inny utajniony sposób!
Jestem twoim światem bez ciała, ulotnym.
Jestem tylko światem, a chciałam być światłem.

Nie zakrywaj oczu — zostaw mi poświatę!
Niech chociaż w promieniach zobaczę Anioła,
on skrzydłami wstrzyma wybuch namiętności,
uwięzi niepotrzebne, a zbyt mocne słowa.
Proś, by nie porwała nas żadna zła pasja,
niech ogień jasny płonie, ale niech nie spala!

Nie zasłaniaj mi... A daj uścisk bratni.
Anioł zakrył mi usta, to jest  szept  ostatni,
zanim przekroczę bramę świtu... sama.

© el.żukrowska, Rzące,13.X.2013.
Fot. z internetu

613/13. W DRODZE DO...





W DRODZE DO...

Niebo rozprute sztyletem po zachodniej stronie
urodziło zorze z fioletem i różem.
Z uśmiechem ujmowałeś moje małe dłonie,
chciałeś naszą chwilę zachować na dłużej.

Przez pięć dni splatałeś najbielsze marzenia,
barwiłeś je potem swym tęsknym uczuciem,
ozdobiłeś cały firmament i ziemię,
jakbyś zapewniał — nigdy nie porzucę.

Od ciebie miałam szepty wtedy najpiękniejsze,
talizman nasączony cudotwórczą mocą,
byłeś moją opoką, skałą najpewniejszą,
cudownym jasnym światłem ciemną, zimna nocą.

Byłeś. Jesteś. Będziesz. Tak zdobywam pewność.
Drobnymi kroczkami związek się ustala,
wspaniały, delikatny, a ma w sobie zwiewność
białych szatek panny w drodze do ołtarza...

© el.żukrowska, Rzące, 12.X.2013.
Fot. z internetu.


piątek, 11 października 2013

612/13. JAK TO DZIEWCZYNA...




JAK TO DZIEWCZYNA... 
(z przymrużeniem oka )

Oko zawieszasz i się rozmarzysz... 
a one tylko brzegiem plaży...
Później do wody na chwileczkę...
dalej oglądasz panieneczkę...
I taka czułość w tobie wzbiera,
że i ramiona już otwierasz,
a kiedy przylgniesz, sól scałujesz,
z pewnością lepiej się poczujesz...
Moje kochanie... szepczesz czule,
w zapamiętaniu wciąż całujesz...
I wreszcie legniesz wycieńczony,
a ona nadal pragnie dłoni....

~~~~~~~~~~~~~~~~~~

© el.żukrowska 10.10.2013.
Fot. z internetu

611/13. DUECIK ROMANTYCZNY




DUECIK ROMANTYCZNY

** Kochaj mnie, kochaj, moja słodka,
dzisiaj wieczorem znów cię spotkam.
Czasem nie żałuj mi swych słodkości,
abym i jutro przyszedł w gości...

* Kochaj mnie, kochaj, w jesiennych mgłach,
przecież się cieszę, że drogę znasz.
Będziesz miał u mnie miodu dzban,
ale koniecznie przychodź sam!

** Kochaj mnie, kochaj, dziewczyno słodka,
i nie zamykaj się od środka.
Kiedy już ciebie — może — uwiodę,
będę się raczył twoim miodem.

* Kochaj mnie, kochaj, nawet rankiem,
dla ciebie wszystko razem z dzbankiem...
Zrobisz, co zechcesz, za powrotem,
dziś wypij troszkę na ochotę.

** Kochaj mnie kochaj, miła dziewczyno,
pokąd są chęci i jest wino.
Dla ciebie wszystko — choć świat duży,
dziś cię zasypię kwiatami róży.

* Kochaj mnie, kochaj, mój jedyny,
lecz nie licz na płochość dziewczyny,
bo nie dostaniesz mego wianka,
tu nie pomoże i róż wiązanka.

** Kochaj mnie kochaj, przez dni wiele,
lecz czy doczekasz się wesela?
A nie umykaj sprzed mych dłoni
— po co się przed miłością bronić?

* Nie będę dłużej darmo zwodzić
i dzbankiem miodu cię uwodzić.
Kiedy założysz mi obrączkę
otworzę drzwi na moją łączkę....

© el.żukrowska 24.09.2013.
fot z internetu





610/13. PLANETA DO GWIEZDNEGO PRZYJACIELA





PLANETA DO GWIEZDNEGO PRZYJACIELA
(z przymrużeniem oka)

Przytul mnie, przytul — spośród gwiazd miliona
Tyś jeden dla mnie — nim w niebycie skonam.
W dotyku twoim z uczuć myśli ciepłe,
Choć może jeszcze nie całkiem okrzepłe.

Jednak przytulaj, nie wypuszczaj z dłoni,
Do mojej kuli możesz głowę skłonić.
Możesz w noc ciemną, kosmiczną, bez żartów
Poczuć, że właśnie dla ciebie me kształty.

A kiedy zapach różany poczujesz
Może się namyślisz i mnie pocałujesz.
W granatach smutnej kosmicznej przestrzeni
Samotne życie we wspólne zamienisz...

© el.żukrowska 6.10.2013.
Fot. z internetu.

czwartek, 10 października 2013

609/13. BIAŁE ANIOŁY NOCĄ




BIAŁE ANIOŁY NOCĄ

Kiedy Anioły czuwają nocą...
a zawsze są tak blisko mnie,
wyciągnę rękę, dotknę ciepło,
nawet przytulę — już we śnie...

Księżyca blask milionem igieł
oświetli uniesienie rąk,
rozjarzy blaskiem pióra skrzydeł,
a spokój spłynie na mój dom.

© el.żukrowska 9.10.2013.
Fot. z internetu

608/13. JESTEŚ TAKA OD ZAWSZE



JESTEŚ TAKA OD ZAWSZE
(z opowieści pewnego pana - 25)

Jesteś od zawsze moim światłem.
Masz takie oczy i twarz...
Gdziekolwiek idziesz -
zabierasz mnie w sercu ze sobą,
w swój wymiar i czas,
w swoje rozległe odległe ogrody.
Rosną mi skrzydła u ramion
gdy świtem podajesz siebie jak na tacy,
gdy zaczynam nowy dzień
od patrzenia ci w oczy,
od sycenia naszych ciał
cudownym zapatrzeniem,
od rozmodlonych westchnień
w budzących się zorzach...
Hojnie rozdajesz siebie
swoje uczucia i ciepło...
Chłonę każdy taki cudowny poranek,
aż po odwrócenie czasu w nowy raj.

© el.żukrowska 24.09.2013
Fot z internetu

607/13. JESIENNA DROGA



JESIENNA DROGA

Mgły wygaszają jesienną paletę,
złoto w smutny brąz zamieniając.
Na mojej drodze wilgocią miękką
już pobocza liśćmi zalegają.

Tyle zakrętów! Zawsze ich wiele
i auto teraz wolniej jedzie,
a we mnie ściele się zamyślenie,
teraz nikogo już nie wyprzedzę.

Mgła i zakręty, nawierzchnia śliska,
a mnie się przecież nigdzie nie spieszy,
choć czasem woda spod kół wytryska,
to jesień ciągle oko cieszy...

© el.żukrowska 10.10.2013. 
Fot. z internetu.


środa, 9 października 2013

606/13. ZŁOTA POLSKA JESIEŃ





ZŁOTA POLSKA JESIEŃ
( dedykowany Rafałowi Jakubowi Ch.)

Tyle żółci, brązów, ostatki czerwieni...
alejka opustoszała, piękna i samotna,
na darmo zaprasza, kolorami mieni,
woda niebo odbija... Jesień jest ulotna.

Jeszcze mnie zapraszaj na poranny spacer,
pozwól wziąć pod rękę i mów o jesieni.
Za kilka dni deszczem za nami zapłacze,
przekona, że jesteśmy nią zauroczeni.

Gasną z wolna kolory, minął czas zieleni,
dawno już nie śpiewają tu ptaki godowo.
Na szczęście nim rok minie — wszystko się odmieni,
złota polska jesień wybuchnie na nowo.

Roztańczą się białe nitki pajęczyny,
oplotą nasze ręce i przylgną do włosów,
może mi coś szepniesz... jak to do dziewczyny,
na leśnych ścieżkach, wśród rozkwitłych wrzosów...

© el.żukrowska  9.10.2013.
Fot. za Rafałem Jakubem Chmielewskim

605/13. TRZYMAJ MNIE MOCNO ZA RĘCE




TRZYMAJ MNIE MOCNO ZA RĘCE

Wydawało się, że już wszystko stracone.
Jeden dotyk, głębokie spojrzenie w oczy
i to jednakowe pragnienie:
razem być!
— znów odmienia nasze życie!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Gdy ręce tak splecione
nagle mija
i żal
i ból
i łzy ustają
W tym miejscu westchnienie:
chwilo trwaj!
tu się odpręża całe ciało
i płyną ciche ciepłe myśli
niech się to dobre teraz stanie
niech się najlepsze tutaj ziści
wzruszenie aż odbiera mowę
Trwaj chwilo trwaj!

A w głębi wiem
że nieuniknione jest rozstanie
zachowam drżenia obu serc
tak łatwo zniszczyć nasze światy
poszarpać wątek i osnowę

© el.żukrowska 23.09.2013.
Fot. z internetu

wtorek, 8 października 2013

604/13. ZADUMANA CHWILA






ZADUMANA CHWILA

Jak trzeba kochać
ile trzeba cierpieć
a ile uczuć mieć na roztrwonienie
co gwiazdom oddać
gdzie oczy podziać
gdy nagle dotknie palące wspomnienie
którędy droga
ta co przez dwa światy
a które okna zawsze są z kratami
czy warto dłonie wyciągać po prośbie
kiedy w tę podróż z pustymi sakwami

© el.żukrowska 28.09.2013.
© Fot. Zdzisław Marciniak

603/13. NA RYBY


NA RYBY

Wspólne wyjazdy nad jezioro,
albo też w inne rybne ustronia,
niezapomniane nigdy miny,
gdy zachwyt rodzi się i... kona.

Przecięta sprawnym rzutem tafla
błyszczy się w słońcu, mieni, drga,
odbija lasu zielone ramiona
i karmi ciszę niby w snach.

Chwila relaksu tak głęboka,
że o rosówkach zapomniałeś,
ważniejszy był błysk w oku kumpla
— po to tam w końcu pojechałeś.

Wody się z lekka tylko marszczą,
co ci tam ryby, inne takie...
do domu wrócisz znowu z tarczą
i gotową już tuszką szczupaka.

Tymczasem chłoniesz to, co piękne,
w tym nadzwyczajny kolor wody,
migawka w aparacie brzdęknie
kiedy uwieczniasz czar przyrody.

© el.żukrowskla 5.10.2013.
Fot. z internetu

poniedziałek, 7 października 2013

602/13. NAD BRZEGIEM STAWU



NAD BRZEGIEM STAWU

Czy jesteś pewny, że ja to byłam?
Wszak twoje usta, cudowne tchnienie...
A tamta głowa, co się chyliła?
Nieziemski dotyk... Pełne skupienie...
I byłam pewna, że z tobą blisko...
Nawet zwierciadła znieruchomiały.
Księżyc czy słońce? Za jedno wszystko!
Promienie gwiazdek tam się kąpały.
Teraz wiaterek wody nie zmarszczy...
Ona jak welon złotem przetkany.
Czy na powitanie uśmiech wystarczy,
kiedy się znowu jutro spotkamy?

© el.żukrowska 7.10.2013.
Fot z internetu

A inspiracja przyszła po przeczytaniu wiersza Leszka Szczurka :

SŁUCHANE MYŚLI

Wśród złotych przymgleń promieni
umilkły słowa,
słuchałaś moich myśli
wraz z niewidzialnym cieniem,
spoglądając z przeciwnego brzegu,
wówczas prawdę ujrzałem
w twoich oczach.
Nie wiedząc dla czego
ktoś pochylił się nad tobą,
a pocałunki twe wśród
księżycowych nieporozumień
odbijały się w zwierciadłach
w których nie odbija
się już czas.
Szeleszcząc niepokojem.
L. Sz.

601/13. GDY JESIEŃ DOTYKA ODDECHEM



GDY JESIEŃ DOTYKA ODDECHEM

Jesień sunie przez park, a w jej lokach
lśnią kryształki nostalgii z nocnej mgły,
jest troszkę surowa i z głową w obłokach,
w opalonych dłoniach promyk słońca drży.

Ustrojona w suknię z długim trenem,
i w korale z deszczu, co są niby łzy...
letnie dni przy niej już tylko wspomnieniem,
podobnie kwitnące w maju bzy...

Czasem rozrzuci w czapeczkach żołędzie,
po parkach doda dorodne kasztany,
drzewa ustroi pięknie w lasach... wszędzie,
grzybami napełni leśne z mchu dywany.

Ledwie przyjdzie i dotknie oddechem,
jak król Midas ręką — tam złotem lśni,
ptasie trele nie brzmią nawet echem,
głęboko ukryty jeż smacznie właśnie śpi.

Zmęczona spaceruje bez pośpiechu,
przed nią wszystkie pola, wszystkie lasy.
I tylko ludziom brakuje oddechu,
gdy podziwiają z mgiełką  krajobrazy.

© el.żukrowska 19.09.2013.
Fot. z internetu



600/13. ROZMYŚLANIA NAD SŁOWEM



Rozmyślania nad słowem


Jest we mnie.
Tylko wydobyć je muszę,
zanim popękają wrzeciądze,
kiedy odetnę dręczącą niepewność.
Słowo — jest.
Kostropate i ładne.
Każde.
Mocuję się dziś z nim.
Usiłuję zapisać —
trochę nieśmiało i troszkę  uparcie.
Usiłuję... Cóż jeszcze?
Zaczerpnąć haust powietrza,
nim pieniste fale
przykryją na nowo,
lub pęknie cięciwa,
albo i sam łuk nie pęknie
z głośnym suchym trzaskiem...
Gdy się tam wynurzę
oswobodzona ze wszelkiego jarzma,
rzucę w wir słów innych,
drapieżnych i chciwych,
zakrzyknę, wołać będę!
W rozchybotanych nadziejach
nieznane piękno wydźwignie się w słońce.
Ułożę je w puchach,
wypieszczę, przytulę.
Niech się to piękno marzenia przemienia,
by mogły swobodnie poprzez nowe światy
Daleko i szeroko!
Trudne drogi przed nim, nowe dzwony,
rytmy nieznane, może tylko zapomniane,
dźwięki jakoby strwożone,
bo przestrzeni nie znają,
zorze jaśniejące ku świtom, nadziejom...
W dzień rozlewają się ławą szeroką,
zapraszają, wabią, kuszą wymyślnie,
Obiecują siódme niebo...
A sześciu nie otworzą,
bo słowo nie jest właściwym kluczem,
nie uprzędzie marzeń...
Jeśli się same w środku nie zrodzą.

Tak iskierka gaśnie...

© el.żukrowska 13.05.2013.
Fot. własna

599/13. LATO PRZEBRZMIAŁO


Lato przebrzmiało


Wspomnienie, krokiem chybotliwym i nieśmiałym
przyniosło mi obraz — pejzaż z końca lata,
kwiaty, co pozwieszały główki zmęczone upałem,
śmiech pod wysokie sklepieniem ulata,
perlisty, dzwoniący, radosny — gdy dzieci 
pluskały się w rozsrebrzonym  lustrze
bystrego potoczku za lasem.
Zgasł tamten czas i śmiech, i kwiatów już nie ma.
Za to w ogromnych liściach łopianu szeleści
— wiatr, a może zdziczały kot, 
a może jeż szukający swojego miejsca na zimę...?
Jesień... Właśnie zrobiła się już jesień...
Jutro już nic słoty nie wstrzyma!
Wiatr nadyma chmury, dołem nieba pcha.
Jeszcze chwila - a nastanie zima.
Teraz sunie mgła...

© el.żukrowska 2.10.2013.
Fot. z internetu

niedziela, 6 października 2013

598/13. GDY ANIOŁ ŚMIERCI STANĄŁ W DRZWIACH




GDY ANIOŁ ŚMIERCI STANĄŁ W DRZWIACH
 (obejmując  Danusię N.)

Matki odejście — zawsze rana,
tęsknota później długo boli,
wiem, bo zostałam kiedyś sama,
a nic nie chciało mnie ukoić.

Dłoni do dłoni nie przytulisz.
Nie spleciesz ramion z ramionami.
Bezradny Anioł głową kiwa
— za każdym razem jest tak samo...

Ból zda się szarpać sercem mocno,
oko zbyt często mgłą zakrywa,
a Mama  przed oczami staje
i w każdej chwili jest jak żywa.

Opowiedz Mamie myśli tysiąc,
to na Jej ręce złóż swe troski,
może pospołu z Aniołami
uprosi tobie spokój Boski.

© el.żukrowska 6.10.2013.
Fot z internetu.

597/13. CICHE ZAPATRZENIA




Ciche zapatrzenie



Nie mówisz nic.
Stoisz nieodgadniony,
zapatrzony jakby we własne wnętrze.
Co tam ukryłeś?
A co jest najgłębiej?
Uśmiech nieśmiało już wypełza
— może znalazłeś ziarnko sezamu,
teraz dusze napełniasz spokojem,
a serce bije znów równo.

Nie mów nic.
Jeszcze nie jest za późno.

© el.żukrowska 21.09.2013.
Fot z internetu

596/13. JESIEŃ SŁOTĘ NIESIE




Jesień słotę niesie

Jesień... tylko jesień... a tu z drzew się sypie
drobna złota kurzawa lub czerwone liście...
Jawor aż dreszczy dostał i kichnął siarczyście,
a jakby płakał krwi rubinem z tęsknoty za latem,
ono uszło szlakiem oddając dostatek...

Jesień — nagły serca skurcz...
Psychiczna myśli blokada...
Chłopiec zapomniał godziny spotkania...
Umiera ostatnio śpiewana ballada
i
ona do niego już nie szepcze "drogi"...
Czy to możliwe że ich miłość kona?
Kasztanu kulka spadła im pod nogi,
pewnie ostatnia i jakby spóźniona...

Wielkie to pomieszanie, jaki chaos w głowie!
Coraz smutniejsza jesienna pogoda.
Świerszcz nawet skrzypiec nie stroi w stodole,
tylko wiatr  na sile przybiera,
w wicher się przemienia — to jesienna moda...
Deszczem już w okna siecze albo w smutne oczy
tam parasol zniszczy i kogoś przemoczy.

Jesień już... Parasol? Kalosze?
I ktoś ukradł słońce...
Prawda
— jesieni słotnej zupełnie nie znoszę!

© el.żukrowska 23.09.2013.
Fot. Ania Kłeczek

sobota, 5 października 2013

595/13. KOLOROWE NOCE BACHUSA




KOLOROWE NOCE BACHUSA

Szeptem mknij po podróżach twoich,
szeptem zatrzymaj dłużej nocy czas,
rozmodlisz się nad ranem, oswoisz,
zobaczysz, jak blisko siebie mnie masz...

Twoje oczy są z blasku księżyca,
poznałeś drogę rubinową gwiazd,
jeszcze tylko niedosyt przemycasz,
zatrzymany rzęsami na czas...

Pijesz wino smakując powoli,
ciągle w cieniu mozolnie kryjesz twarz,
przy mnie możesz też sobie pozwolić
na odkryci przyłbicy — jeśli masz...

W nocnym oknie dla ciebie odkrytym
Gracje gwiazdom pokażą swe kształty
i zatańczą aż cztery komety,
Wenus zadrży niepewna — to żarty?

Fioletowa mgła z dala napływa,
wypełnia przestrzenie niczym wino,
teraz miłość zadźwięczy prawdziwa
— gdy Bachusa zacznie się żniwo...

© el.żukrowska 23.09.2013.
Fot. z internetu

594/13. JESIENNE CZEKANIE







JESIENNE CZEKANIE
(wiersze szaro-złote)

Świt wstaje fiołkowy, milknie świerszcz,
a jasne różowości pozostają we mnie.
Lecz kiedy wczesny w ogrodzie zmierzch —
tobie zapalam w oknie jasne światła — co dzień.
Jesteś przecież wciąż w dalekich trasach,
za górą i dziesiątą szeroką rzeką...
Wierzę, że często myślą do mnie wracasz.
Inaczej nie możesz, bo przecież daleko...

Musisz pamiętać, wciąż wiedzieć od nowa,
że nic nie zmieniam z naszych ustaleń.
Na stole zawsze leży biały obrus...
światło jest w oknie oraz moje słowa
— ciche modlitwy o szczęśliwy powrót.

© el.żukrowska 22.09.2013.
Fot. z internetu

593/13. BIESZCZADY W JESIENNEJ MGIEŁCE




Bieszczady w jesiennej mgiełce


I przyjdzie czas - zatęsknisz,
tak do-nie-wytrzymania!
Przyjedziesz jak najszybciej,
by być, patrzeć, pochłaniać,
zatrzymywać w pamięci,
karmić wszystkie zmysły,
zaspokajać pragnienie piękna,
planować rok przyszły:
przyjazd - bo jak w niewoli
lub jak w zamroczeniu
jesteś - i nic się nie liczy
w takim zasmuceniu -
miło być i miło powracać
gdzie dla duszy przystań,
dla oczu nagroda,
największa radość sercu.
To - czasu nie szkoda!

© el.żukrowska 4.10.2013.
Fot z internetu

592/13. ŚWIT NAD WODĄ




Świt nad wodą
(wiersze szaro-złote)


Przy brzegu łódka się kołysze,
a z niebem woda falą gada,
troszkę zazdrosna,  lubi ciszę,
być może klechdy opowiada.

W trzcinach bąk zabrzmiał niby cicho,
teraz mu czajka coś wykłada,
przy samym brzegu czeka licho,
pewnie szykuje się parada...

Jest! Płynie dostojnie łabędzica,
a za nią cztery szare puszki,
ostrożny ojciec ciąg zamyka,
z uwagą patrzy na maluszki.

W tych mgłach niebieskich,
w tych prześwitach,
ukryte piękno krajobrazu,
poranne słońce cienie wita
i zmykać zaraz im nakaże.

© el.żukrowska 05.10.2013.
Fot. z internetu

piątek, 4 października 2013

590/13. PŁONĄ JESIENNE SMUTKI


 Płoną jesienne smutki





Dotknięta struna nie wibruje -
daremnie śledzić zapis w gwiazdach,
noc się dopala, nic nie knuje,
wieczorem pewnie będzie jazda...

Harce rozpoczną dźwięki niskie,
później z wysoka, niczym wrony,
prosto na bujne wrzosowiska
strząsną kolory z liści klony.

Wirtuoz z musu struny trąca,
świta — już wstaje blady ranek,
w powietrzu zbrakło dziś gorąca.
Czy dzikie wino zakochane...?

Dziwne to harce i zabawy,
muzyka nazbyt smutno płynie,
znowu posępnie drżą oktawy,
wino (czy rozpacz) tonie w winie?

Minęła dziwna noc następna,
kolory mocno poszarzały,
w ślad za muzyką zbyt posępną
smutki ognisko rozpalały...

© el.żukrowska 3.10.2013.
Fot z internetu

589/13. ZAPOMINASZ MNIE




Zapomnisz mnie


Jaki świat cię goni i gdzie?
Zapominasz nawet
podnieść na mnie oczy.
Troszkę to niegrzeczne...
niemiłe.. Sam wiesz...
Mam się upominać?
W dzień, czy o północy?
Twoje ciało przy mnie,
ale myśli — gdzie?
Zniknęły za kurtyną czasu.
Mgłą zasnuwasz drogę
i zasłaniasz się,
odgradzasz, odcinasz!
Do mnie mówisz - nie mogę,
nie rób ambarasu!

A mnie...
Mnie tylko smutno,
tylko źle...

© el.żukrowska 2.10.2013.
Fot. z internetu

czwartek, 3 października 2013

588/13. WIERSZEM DO LESZKA



Wierszem do Leszka 


Pesymistą jesteś?  Garść radośniejszych nutek ci posyłam,
albowiem nic się jeszcze nie kończy, a wiele przed tobą.
Nie jesteś zatruty smutkiem - właśnie zobaczyłam,
więc nie płyń tak po niebie, jak samotny obłok.

Może, gdy szeptem do ciebie i jakoby w darze,
że wszystko to chwila ulotna, niedługa,
że tam w innym i lepszym wymiarze
czeka nas najpiękniejsza organowa fuga,
że inne radości i inne uśmiechy,
spacery po raju, nieziemskie uciechy,
anioły obok nas - opiekunowie -
i żadnej już troski, nawet chociażby o zdrowie,
jeszcze chorały anielskie, przecudna muzyka
- to szybciej nam ziemskie zmartwienie umyka.
A my już ponadto, uśmiech sam wykwita!

Zapraszam na spacer — jak ziemska kobieta,
bo zanim te raje, niebiańskie wygody
— to spacer po parku, drobina swobody...
Serce niech ciepłem innego się grzeje,
jest uścisk serdeczny —  bo są przyjaciele.

© el.żukrowska 30.09.2013.
Fot z internetu


587/13. BYŁ CZAS...


Był czas...


Znów nastała pora weekendu.
Widzę, jak w oknach światła płoną.
Nie musisz wyprowadzać z błędu
— za drzwiami jesteś z niby-żoną.

Humory, dąsy i ambicyjki,
o — w tym się wcale dobrze czujesz!
Dla mnie wysmażasz historyjki,
że bez miłości się mocujesz.

Jestem ta trzecia, niepotrzebna,
kiedyś mówiłeś, że "zjawisko",
że przy mnie każda gwiazda bledła,
że dla mnie... Eh! W zasadzie wszystko.

Przebrzmiał sloganów potok cały,
był nawet czas, że ci ufałam,
serce i dusza wytrzymały -
twój eksperyment już przetrwałam.

© el.żukrowska 25.09.2013
Obraz - Wiesław Grzech

586/13. ZŁOTY PEJZAŻ




Złoty pejzaż

Jesienny dzień zapłonął żywym ogniem,
nawet woda stanęła od słońca płonąca,
obłok miłośnie cichy zachód objął,
rzeka z zachwytu łkała, swoje lustro mącąc,
z cicha pytała, czy tak będzie co dnia.

Nad szklaną taflą żółci z kroplą brązu
pochyliły się w pysznych szatach różne drzewa,
ten cud przyrody, gdy urody wiązu
nawet poeta nie umie wyśpiewać
— już wkrótce zima zatrzaśnie wrzeciądze.

Na razie każdy liść jest jak stare złoto,
w cudownej poświacie cały pejzaż tonie.
I tu pan Słowik też szedłby piechotą,
z zachwytu czasem pocierając skronie,
bo wszystko na raz podobne klejnotom!

© el.żukrowska 3.10.2013. 
Fot. z internetu

środa, 2 października 2013

585/13. * * * (Jesteś szmerem...)

* * *

Jesteś szmerem kropli deszczu
po długiej spiekocie
i ostatnim przystankiem,
do którego chciałam dotrzeć,
wtulić się, przytulić,
zatrzymać w objęciach,
odpoczywać bezpiecznie,
czule przygarnięta...

Jesteś moim dopełnieniem
i od życia nagrodą
specjalną osłodą!

© el.żukrowska 13.09.2013.
Fot z internetu

584/13. JESIENNYCHŁÓD




Jesienny chłód


Otulałeś
płaszczem czułości,
później ten płaszcz
z ramion mi zerwałeś,
odrzuciłeś, zniszczyłeś.
I jeszcze się śmiałeś...
Do dziś — już zapomniałeś.

A tu jesienny chłód.

© el.żukrowska 12.09.2013.
Fot z internetu

583/13. JESTEŚ MĄ MIŁOŚCIĄ




JESTEŚ MĄ MIŁOŚCIĄ

Jesteś mą miłością
moim światem
i ożywczym wiatrem
jesteś... różą
Jesteś pragnieniem
porywem zmysłów
i cudowną ciszą
pokarmem dla oczu
zorzą — ciemną nocą
szeptem uspakajającym
pierwszą i ostatnią myślą
wszystkim
Jesteś niepowtarzalna
pośród wszelkich zdarzeń
i jedyną nadzieją
w centrum moich marzeń

© el.żukrowska 2.10,2013.
Fot z internetu

wtorek, 1 października 2013

582/13. TO NIE TAK





To nie tak


To nie tak, przyjacielu, nie tak!
Może tylko odwagi jest brak,
albo natłok spraw zwykłych, domowych,
bo też zdrowie szwankuje
(wiesz, jak to ze zdrowiem... ).

To nie tak, przyjacielu, nie tak!
Czasem pośpiech i ten czasu brak!
Bywa i refleksja, że w zawiłości
życia powszedniego brakuje radości,
humorem się wcale, a wcale nie tryska,
więc i po cóż do ludzi... do najmilszych gości?

To nie tak, przyjacielu, nie tak!
Czasem jeszcze orzeł ... a naprawdę wrak...
Nie te oczy, stawy i błędnik,
coś z pamięcią niewdzięczną...
Nie pamiętam już, gdzie i którędy...
Tyś na pewno przyjaciel?
To nie tak...
Pewnie nie wiem, co tracę, czasu brak...
Miałam wszak przyjaciela, obiecywał niewiele...
ale przepadł w tumanie życia, zginął ślad...

I dlatego samotnie aż tak...

© el.żukrowska 29.09.2013
Fot. z internetu

581/13. NIE CASANOVA




NIE CASANOVA

Mówiłeś do mnie, że z ciebie nie jest Casanova.
Ze zrozumieniem pokiwałam tylko głową.
I milczysz dalej codziennie, darmo czekam
na potok słów, czułości, wyznań — a czas ucieka!
I nawet obiecujesz, że nie będzie nic od nowa!

Przecież i ze mnie żadna Dama Kameliowa...

I choć niezgodne są miejsca i czas,
choć inni autorzy po swojemu bohaterów wiodą,
rozpadają się łącza, nie ma "nas",
bo właśnie zatęskniłeś za większą swobodą.

© el.żukrowska 30.08.2013.
Fot. z internetu