czwartek, 26 września 2013

562/13. ŻAŁUJĘ





ŻAŁUJĘ

Żałuję każdego z tobą dnia
okradałeś ze słońca i lata
chciałeś bym szła za tobą jak ćma
— ironia to twoja zapłata

© el.żukrowska 17.09.2013.
Obraz namalował Marcin Czernek.

561/13. TĘSKNOTA




Tęsknota


Moja jest.
Wierna i na wskroś znana,
każdego dnia przy mnie
i na sercu leży,
więc inne oczy — cóż że patrzą? -
kiedy tylko na jednej zależy.

Wyrzucić? Ale na co? Po co?
Zamienić na jakąś inną odmianę...?

Nie chcę.
Mam ją już tak dawno,
moja jest — niech ze mną zostanie...

© el.żukrowska 26.09.20913
Obraz - Kaj Gajoum

środa, 25 września 2013

560/13. CZYJAŚ TY




Czyjaś ty
(z przymrużeniem oka)

Pytałeś kiedyś — czyjaś ty? — niczyja...
To co robisz jeszcze... Czas tak szybko mija.
Może i mija. O, nawet pędzi z hałasem i kłusem.
Co ja robię? Żyję, nawet nie przymusem.
Jestem. Robię to, co inne na świecie kobiety.
Sprzątam, gotuję, piorę. I myślę — niestety.
O tym, że bez ciebie też bym jakoś żyła
i sama o siebie lepiej zatroszczyła...
A tak, z tobą... no cóż? Nie jestem szczęśliwa.
A ty wiedząc o tym — i palcem nie kiwasz.
Twoje szczęście ważne, do tego wygoda.
I tak płyną lata. Czy życia nie szkoda?
I chociaż jestem z tobą — to dalej niczyja,
niezadbana, opuszczona, pewnie już niemiła.
Uroda też minęła, oczy — nie jak gwiazdy...
Ot, utyrana taka — to dziś widzi każdy...
O zmiany nawet nikogo nie proszę,
może o spokój święty — jedynie zanoszę...
Czyjaś ty? — dziś odpowiedź: swoja.
Żyję w cieniu, ot, byle dzień do wieczora.
Nieba nie dosięgłam. Niczym nie zabłysłam.
Marzenia? Hm... bańka mydlana... właśnie się rozprysła.... 


© el. żukrowska 25.09.2013.
Fot. z internetu

559/13. ŚWIAT DZIECIŃSTWA


Świat dzieciństwa


Wystarczy zdjęcie, jakiś kadr z ekranu,
słowo usłyszane całkiem przypadkowo,
a już łowię z pamięci kochane obrazy,
jak bym w dzieciństwo wkroczyła na nowo.

Tyle lat przybyło, a ja wciąż jak dziecko,
patrzę i widzę dawne, niezrudziałe sprawy,
straszne — ratowałam się wtedy ucieczką -
i piękne, błogie — wzruszenie dziś dławi...

Nie pamiętam brzydoty — błota po uliczkach,
wichury zrywającej strzechę ze stodoły,
mrozu szczypiącego ostro po policzkach,
ani nawet zeszytów, gdzie same bazgroły...

Za to bzy po ogrodach, szalone słowiki,
niedzielne majówki aż po świt różowy,
do kościoła na Mszę specjalne buciki...
Tak, ten świat dzieciństwa — ciągle kolorowy!

© el.żukrowska 17.09.2013.
Fot. z internetu

wtorek, 24 września 2013

558/13. JUŻ — NIE!





Już - nie!


Nie powinnam — a uwierzyłam,
czasem wiedza przychodzi za późno
i życie już gorzko smakuje.

Tak łatwo ulec sugestii,
poddać się rozszemranym słowom,
dać uwieść delikatnym pieszczotom...

Teraz z tych przebrzmiałych wyznań
buduję wieżę wspomnień,
bo ciągle nie mogę się z nimi rozstać.

Lecz nie próbuję w tej wieży zamieszkać,
bo nauczyłam się trzymać serce na uwięzi.
Niektóre rozstania za bardzo bolą.

Wiem, że masz inną twarz
i że teraz zmieniasz inne życie.
Szkoda mi was w gruncie rzeczy,
tak samo jak tego, że nam się nie udało.

Zdobyłam pewność, że idealną miłość
spotyka się tylko w książkach.
Nie chcę nieść twego obrazu w następne dni,
lecz na początek muszę posiąść wiedzę,
jak można to osiągnąć.

© el.żukrowska 18.09.2013.
Fot. z internetu

557/13. BEZ SENSU





Bez sensu


Po co grałeś?
Przegrałeś całą pulę.
Chciałeś być panem świata!
Księżyc odmienił się
ledwie dwa razy,
a życie
— już pod stół cię zmiata.

© el.żukrowska 17.09.2013.
Fot. z internetu

poniedziałek, 23 września 2013

556/13. W NOCNYCH SZAROŚCIACH




W nocnych szarościach


Wołasz mnie krzykiem
na najwyższych tonach:
zbudziłeś się
przestraszony i obolały
- w środku nocy -
jesteś daleko - za daleko!
Wysyłam ci moją odpowiedź,
może pomogę uspokoić
wiązki neuronów.
W miękkich szeptach nocy
płynie twoje imię,
szeleszczą koraliki różańca,
przez usta - i serce -
na gruzach złych doznań,
wzbudzam fale spokoju.

Dla ciebie...


© el.żukrowska 19.09.2013.
Fot. z internetu

555/13. PROSIŁA SZEPTEM






Prosiła szeptem


Prosiła szeptem, by był miły
i do rąk często się tuliła,
bo przecież już nie miała siły,
gdy droga w przyszłość się rozmyła.

Jeszcze głaskała po ramionach,
do męskiej piersi przylegała,
szukała pocieszenia w dłoniach,
nie czuła, aby coś zyskała.

To zaglądała w ciemne oczy,
to czasem snuła swoje żale,
przytulał, jakby się jednoczył,
ale już pędził w świata dale.

Teraz nie prosi. Już stężała,
zamknęła duszę w ciasnej klatce,
ma to, czego wcale nie chciała
— los nie pozwala żyć inaczej.

© el.żukrowska 18.09.2013.
Fot z internetu

554/13. ŻARTY NIE NA TEMAT




Żarty nie na temat


Jeszcze jesteś ze mną,
lecz już się rozglądasz...
Pierwszej ślesz uśmiechy,
tej drugiej pożądasz...
Grzecznie drzwi otwierasz
(panie zawsze przodem),
przy aucie nie gderasz,
uśmiech masz na co dzień.
Takiego cię nie znam.
Zaskakujesz wreszcie.
Czyżbyś się odmienił?
Co mnie czeka jeszcze?
Śmiejesz się do innych,
białe ząbki szczerzysz...
Takie dziwne rzeczy, 
pewnie nie uwierzysz:
jutro śniadanka
już będą oddzielnie,
zapomnę najszybciej
i będzie... przyjemnie...!

© el.żukrowska 19.09.2013.
Fot. za Rozystronka

niedziela, 22 września 2013

553/13. STARA ŁAWECZKA




Stara ławeczka


Pod starą wierzbą — stara ławeczka,
co zna sekretów milion lub więcej,
wie, co łzy ludzkie i co cierpienia,
kto kochał troszkę, a kto goręcej.

Na deskach wiele śladów miłości,
skrwawione serca przebite strzałą -
to już wiadomo, że Amor gościł
i łączył dużo, lecz wciąż za mało.

Stara ławeczka tak na uboczu,
w górze wierzby parasol zielony,
w miejscu tym były łzy z wielu oczu,
często z okazji miłości spełnionej.

Dziś i starsi ludzie tutaj zachodzą,
szukają dłonią co nożyk wyrzezał,
bywa, że z własną samotnością godzą,
bo zły los w kochane serce uderzył.

© el.żukrowska 18.09.2013.
Fot. z internetu

551/13. LŚNIĄCE OBWARZANKI




Lśniące obwarzanki


Nie mam czasu na bary,
na blablanie, na bezczynność.
A w twoim oku rozgrywa się skecz:
widzisz tylko to, co chcesz:
na papierowym sznurku lśniące obwarzanki,
jak smaki dzieciństwa.
A w twojej głowie lichy, bananowy song:
zbyt mało dobra w sercu mieszka,
teatr darmowy — a pusty krąg,
za to niczym zawiła arabeska...
A obwarzanki — to już inny świat,
zamieniony na zbytecznie wtrącane trzy grosze...
I jeszcze ta przedwieczorna cisza,
karmiona jesienną rosą... Lub mgłą.
Odejdź. O nic cię nie proszę.

© el.żukrowska 17.09.2013.
Fot. z internetu
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

OBWARZANKI ODPUSTOWE

Jak zrobić? Przepis (nie mój)  TU jest


składniki:
25 dag mąki
3-4 jaja
3 dag cukru pudru
szczypta soli

wykonanie:

Z mąki,jaj,cukru i szczypty soli zagniatamy ciasto i dokładnie wyrabiamy.
Na stolnicy formujemy małe wałeczki i zwijamy je w cienkie obwarzanki i wrzucamy partiami na wrzącą lekko osoloną wodę, zamieszać, gdy wypłyną, wyjmować łyżką cedzakową, układać na blaszce.
 Piec na złoty kolor w piekarniku o temperaturze 170st.( obwarzanki muszą z obu stron zapiec się na złoty kolor, wtedy będą chrupiące )Po upieczeniu jeszcze gorące posmarować mocno osłodzoną wodą.
 
Temperatura piekarnika : 170oC
Czas pieczenia: 10-15 min.

sobota, 21 września 2013

550/13. SIELANKA

obraz - Daniel Van der Putten

Sielanka


Dziś na obłokach będziemy płynąć,
w nas słodkie uczuć wirowanie,
nie można im pozwolić zginąć,
gdy są tak bardzo wyczekane.

W pośpiechu rozedrganych dłoni,
i czasem w nieprzytomnych oczach,
są ślady tej upojnej toni,
jaka przytrafia się po nocach.

W kieliszkach jeszcze płonie wino,
różowo barwi wczesny ranek,
nowy dzień jest z radosną miną,
słońce podgląda zza firanek.

© el.żukrowska 19.09.2013.

ZAPIS SENNEJ ROZMOWY (opowiadanie)








ZAPIS SENNEJ ROZMOWY (opowiadanie)

— Musisz polecieć — przekonywałeś cichym głosem, niemal szeptem. W kącikach ust drżał uśmiech, ale oczy pozostały surowe, zimne. I ten twój głos — miło drażniący obcym akcentem...
— Dlaczego? Po co?
      Zganiłeś mnie wzrokiem: bo ty tak chciałeś i to był wystarczający powód! Nigdy jeszcze nie latałam samolotem. Może nawet troszkę się bałam, sama nie wiem.
      Było późno, wieczór przechodził w noc. Szliśmy przez park ze specjalnym oświetleniem. Jesienne kolory liści były wyraźniejsze niż w teatrze, w zasadzie wyglądały jak na retuszowanych zdjęciach... a może jak w witrażach. Wszystkie te kolory kładły się na twoich siwych włosach i przez to jakby cię odmieniały.
— Musisz! — powiedziałeś znów i zatrzymałeś się na wprost mnie, ujmując obie moje dłonie. — Polecisz, poznasz to, co dla ciebie najważniejsze! — poklepałeś mnie po rękach, jakby dodając wagi swoim słowom.
      Chlusnęło mi po oczach nowym światłem: dotknąć jego twarzy! Poczuć pod palcami ciepło skóry, wodzić dłońmi po czole, skroniach, czuć szorstkość wieczornego już zarostu. Może nawet opuszkami zbadać dotyk warg. Poczuć mocniejszy zapach... Co za szaleństwo! Barwy, barwy szalone i wirowanie jak na karuzeli! Krzyk rodzący się w głębi trzewi, bunt i rozpacz jednocześnie. Dlaczego tak strasznie boli? Dotknąć policzkiem policzka, oprzeć głowę na jego ramieniu...
— Pięć lat szybko minie, a wiedza zawsze jest bezcenna. — tłumaczyłeś długo, wcale nie zawile, ale już nie mogłam się skupić na twoich słowach. I nie mogłam nic odpowiedzieć, tak mocno miałam ściśniętą krtań. Dziś i jutro — tyle mi zostało. Co można zrobić w tak krótkim czasie? Gdzieś rozdzwoniły się dzwony, a może tylko w mojej głowie? Ledwie utrzymywałam równowagę i panowałam nad "nie-płakaniem". Fascynowały mnie te cudowne liście, jesień z fotografii mistrza. Jaka feeria barw! Bajeczne kształty w tym specyficznym oświetleniu.
— Patrz! Zrób kilka zdjęć — poprosiłam, zaglądałam w oczy, żebrałam.
      Pokręciłeś niezadowolony głową, a ja natychmiast uciekłam ze wzrokiem.
— Kiedy zrozumiesz, co jest dla ciebie najważniejsze? Choć raz się posłuchaj bez oporów! — żądałeś.
— Nie mogę... Nie chcę... Ale posłucham. Będzie, jak ty chcesz. — Już się poddałam ze spuszczoną głową,.Poczułam, jak wycierasz łzę z mego policzka, której nie zdołałam upilnować. Czy choć przez chwilę było ciepło w twoich oczach? Bałam się sprawdzić, zawsze oczekuję na zbyt wiele, a później jestem rozczarowana. A gdybym tego ciepła i teraz nie znalazła, gdybym...
      W tej samej chwili zgasła iluminacja i skończył się sen.
      Wciąż słyszałam twój głos z obcym akcentem — nakaz połączony z wołaniem. Dlaczego mnie obudziłeś? Dlaczego wołasz mnie w środku nocy? Serce rozkołysało się gwałtownie. Miałam wrażenie, że wszędzie pachnie tobą... Czy to możliwe?  Znów mnie potrzebujesz...

© el.żukrowska 20.09.2013.

piątek, 20 września 2013

548/13. POKOCHAĆ SAMOTNOŚĆ




Pokochać samotność
(wiersze szaro-złote)


I oto lustro rozbite w pył,
ledwie kilka większych kawałków,
kiedy wspomniałam, byś dłużej był,
załóżmy, że do poniedziałku.

Ta ironia, duma i fochy...
Cóż? — siłą cię tu nie zatrzymam.
Nie przywiążę choćby pończochą...
Nie chcę później świecić oczyma.

I nie jestem słodką blondynką,
jak to sobie gdzieś wymyśliłeś
byłam całkiem miłą dziewczynką
zanim z dobrej drogi skręciłeś.

Już mam więcej miejsca w mieszkanku,
sprzątanie zabiera mniej siły,
kołdra moja jest o poranku,
a i fotel jest mój — panie miły!

Pokochałam moją samotność,
żadne lustra więcej nie spadną
i nie muszę się spieszyć do jutra,
bo akurat coś tobie wypadło.

Samotność na własne życzenie,
transformacja w jesiennym czasie,
kto by myślał że się odmienię?
Zyskałam wolność tracąc... zasięg...


© el.żukrowska 16.09.2013.
Fot z internetu

547/13. NOWY ŚWIT, NOWY DZIEŃ




NOWY ŚWIT, NOWY DZIEŃ

Nowy świt, nowy dzień wreszcie wstaje,
nie mam nic dla ciebie — tak mi się wydaje.
Co było — już się wypaliło, zagasło, zniknęło.
Ciebie to nawet nie obeszło, mowy nie odjęło.

Tylko ta muzyka — prawda, nie do tańca,
frazy, gdzie instrumenty najprawdziwiej łkają,
gdzie pachną mirty, z nimi pomarańcza,
gdzie niespodzianie drzwi się otwierają...

Tam dusza się łączy z muzyką, koło zatoczy,
rozgarnia myśli, jak pływanie w morzu.
Z zachwiania jeszcze raz podnoszę oczy:
może nie wszystko stracone, może się ukorzysz?

To tylko muzyka. Nic już po raz drugi...
Smutne oczy i dłonie pełne niepokoju.
Deszcz falami na mnie, długie zimne strugi:
ot, moja muzyka —  łzy gęsto padają...

© el.żukrowska 19.09.2013. 
Fot. z internetu za Rozystronka

czwartek, 19 września 2013

544/13. PLACEK ZE ŚLIWKAMI





PLACEK ZE ŚLIWKAMI

Gdy piekę ciasto drożdżowe,
to w całym domu pachnie
cudowną mieszaniną zapachów,
a w tym cynamonu, wanilii i śliwek.
Dla ciebie nagrzewam piekarnik
i zanurzam ręce w drożdżowej mieszaninie.
Ciasto jest miękkie, pulchne i ciepławe.
Bawię się nim tak długo,
aż lśniące samo odkleja się od moich rąk.
Czekam, aż wyrośnie.
W dwóch jednakowych blaszkach
układam na wierzchu śliwki
w równych rządkach.
Później posypuję kruszonką.
Nie możesz się doczekać i zaglądasz,
pytasz kilka razy "kiedy już?",
chciałbyś otworzyć piekarnik.
Gdy tak pachnie  to jakby....
jakby miłość w samych skarpetkach
krążyła między nami...

© el.żukrowska 19.09.2013.
Fot własna
Przepis jest tu - klik!

543/13. PUSTA ULICA






PUSTA ULICA

przebiegł pies pustą ulicą
wiatr szarpał niskie żywopłoty
zabrzmiało przeraźliwe wycie
karetki wśród wieczornej słoty

i znowu cisza miła uszom
wiatr deszczem mocniej prosto w oczy
gwałtowny bunt mojego serca
próbuję stłumić cichą myślą
że tylko ze mną los się droczy

© el.żukrowska 10.09.2013.
© Fot. Włodzimierz Stąsiek


środa, 18 września 2013

542/13. ZACZEKAJ





ZACZEKAJ

A gdy przeminie czas bzów,
a nawet akacji i lipy,
zaczekaj jeszcze na sny
w sadzie pełnym owoców.
Zaczekaj!
Przyjdę zrywać rumiane jabłka
i całkiem złote gruszki,
napełniać kolejne naczynia
zapachem śliw i późnych malin.
Zaczekaj!
Na nasze wspólne babie lato
i deszcz brzozowych liści,
albo niepoważnych,
bardzo rudych kasztanów.
Zaczekaj!
Może nam razem się przyśni
ostatni spacer brzegiem jeziora,
wiatr wpadający w żagle
i płynące dostojnie łabędzie.
Zaczekaj!
Na niebie klucz żurawi...
tak szybko niknie błękit,
z ołowianych chmur
płyną zimne strugi.
Chodź!
Pora na ...

© el.żukrowska 2.09.2013.
Fot. z internetu

541/13. SKOŃCZYŁO SIĘ




Skończyło się 

Ostatniego lata
— szczęśliwa —
splatałam z tęczy warkocze.

Właśnie
skończyło się lato.

© el.żukrowska 10.09.2013.
Fot. z internetu

540/13. PROSZĘ CICHUTKO




PROSZĘ CICHUTKO

Nie wychodź z moich myśli!
Nie dziś! Nie teraz! Nigdy — nocą...
Już mi się raczej przyśnij
z gwiazdami, co tak pięknie lśnią.

Przyśnij i zostań, zatańcz ze mną
radosne tańce, może walce?
Niech się rozmarzę w noc przyjemną,
niech do białego rana tańczę.

Ramka opalizuje tak perłowo
— uśmiecham się do twego zdjęcia.
Może dziś spotkam cię na nowo?
Ale los nie wie o moich chęciach....

© el.żukrowska 15.09.2013.
Fot. z internetu


wtorek, 17 września 2013

539/13. ZNÓW ZWYKŁY CZAS







ZNÓW ZWYKŁY CZAS

Po twojej stronie galaktyki szukałam wody życia
A może tylko spokoju z całą pewnością — piękna
Dostałam kropelkę miłości łut szczęścia nieujarzmiony
A trwający — o Boże! — ledwie mgnienie oka

Galaktyczny wiatr przyniósł zniszczenie gorsze tornada

Znów jestem w zwykłym ziemskim czasie
Tu od wczesnego rana szelesty smutne jesienne
Łączą się różne żywioły — lecz nie ma wody życia
Zimny deszcz pada na wystygłą już ziemię
Na nagie sieroce drzewa
Na mnie

© el.żukrowska 10.09.2013.
Fot. z internetu

538/13. SYMBOLE





SYMBOLE

Po meczącym biegu
dotarła do mnie zadyszana tęsknota
zaraz natychmiast wzięła mnie w ramiona
— rozszlochałam się bezradnie i całkiem głupio
Nie umiem powiedzieć sobie zwyczajnie
że tak mi było sądzone

Wrony poderwały się z drzew
strasząc zbyt głośnym krakaniem
a ja obawiam się tego czarnego hałasu
że nie usłyszę że zagłuszą dzwonek telefonu
choć wiem iż tej ważnej rozmowy i tak nie będzie
Rozmyślam — dlaczego stchórzyłeś?
Pierścionek z żółtym oczkiem
ciągle mam na palcu
Niepotrzebnie

© el.żukrowska 8.09.2013.
© Malarstwo - Marija Czepielewa

537/13. NIE ZNAM ODPOWIEDZI



Nie znam odpowiedzi

Smutek zagnieździł się na naszych drogach,
Wskaż mu kierunek, by gdzieś tam padł.
Ja tu zaczekam nawet do piątego rana,
tylko oczyść z toksyn nasz świat.

Miłość jest płocha — mówią ludzie.
Ja takiej nie znam, to zwykły błąd.
Kiedy zapragnie w ciszy się ogrzać
zbyt wiele osób przepędza ją.

Miłość nie boli. Za to tęsknota...
Gorzej, gdy nawet podszyta  zazdrością.
Resztę dołoży ludzka głupota:
jakieś podszepty ze złośliwością.

Szczęście przychodzi bardzo cichutko,
trzeba mieć oczy szeroko otwarte.
Co zrobisz, kiedy stanie w drzwiach jutro?
Nie wszystkie szlaki bywają przetarte...

© el.żukrowska 5.09.2013.
Fot. z internetu


poniedziałek, 16 września 2013

536/13. JUŻ SIĘ ZMIENIŁO








Już się zmieniło


Miałam przyjaciela
Powierzałam mu szepty obolałej duszy.
Odwzajemniał mój uśmiech — nic więcej nie musiał.
Czasem ciepło przytulił — bo raźniej we dwoje.
Dzisiaj te tajemnice są aż za bardzo moje...

© el.żukrowska 10.09.2013.
Fot. z internetu







I tak dziś (16.09.2013.) "drzwi" mojego bloga otworzyły się po raz 60.000. Dziękuję wszystkim moim Czytelnikom i przypadkowym Gościom za te odwiedziny i zachęcam do zostawiania śladów swojej obecności poprzez komentarze.
Osoby zainteresowane nadal mogą nabyć mój drugi tomik pt. LUTNIA.  :) 



535/13. TEN OSTATNI CZAS






Ten ostatni czas


Ostatni czas już nie rozkwita uśmiechem.
Księżyc przestraszony zbladł bardziej niż zawsze.
Wolno i rozmysłem znaczy ślad na niebie,
bym mogła się do woli na niego napatrzeć.

Mój sen się zbuntował i chodzi po ścianach.
Nawet chłodna pościel nie wabi, nie kusi.
Smutkiem przejmują ostatnie zdarzenia,
bywa, że i nad ranem dalej rozpacz dusi...

© el.żukrowska 10.09.2013.
Fot. z internetu

niedziela, 15 września 2013

534/13. PORA NA LISTY




Pora na listy


Nie widziałam cię przez kilka miesięcy,
nie dzwoniłeś, pomilczeliśmy sobie...
Teraz pora odnowić kontakty,
poczytać i pogadać, opowiedzieć może...

Zatęskniłam za kartek szelestem,
za równym, ostrym i pochyłym pismem,
to niemodne, lecz ty piszesz jeszcze,
a i dla mnie list nie jest wymysłem.

Gdy tak z wolna zapisuję kartkę
mam czas, by przemyśleć słowa,
znajdziesz moje zawieszenie głosu,
odczytasz nieomylnie znaki przystankowe.

Wiesz na pewno, które słowa szeptem,
inne krzyczeć będą głośno w niebo.
Ty z uśmiechem na to dobrotliwym:
- "bo tak trzeba, bo tak właśnie trzeba"...

© el.żukrowska 2.09.2013.
© zdjęcie z zasobów rodzinnych

532/13. MAZURSKA JESIEŃ




Mazurska jesień


Wiatr szybkim szeptem po jeziorach
i choć od rana przemęczony -
wygładził wodom mokre czoła,
ręce od tego miał spocone.

Wciąż spracowany przez dmuchanie,
od jesiennego furt pośpiechu
— dni takie krótkie, gdy czekanie
na zimę z jej bladym uśmiechem.

A zimny wiatr z północnej strony,
noc dostatecznie długa właśnie,
nad martwą falą kraczą wrony,
wiodąc ze sobą długie waśnie.

Są kaczki w trzcinach - jak pod bronią,
a ptasi drobiazg kwili na drzewach,
które jesiennym ogniem płoną
(czerwienieć? żółknąć? - ich dylemat).

Już po jeziorach mało żagli,
deszczowe chmury zwartym wałem,
czas na południe gęsi nagli,
dziś kormorany odleciały.

© el.żukrowska 14.09.2013. 
Fot z internetu

sobota, 14 września 2013

531/13. PORA ODPOCZĄĆ PRZYJACIELU




Pora odpocząć przyjacielu
(- inspirowany wierszem Stanisława Cupriak
"Piosenkę nocy ci zaśpiewam")

W leciutko drżących cieniach, szeptach,
rodzi się jeszcze jedna gwiazda,
na nieboskłonie, w gąszczu planet,
pośród galaktyk nieprzyjaznych.

... ale ty oczy już przymykasz
i nie dla ciebie to muzyka.
Teraz odpocząć przyszła pora,
myśl sennie płynie od wieczora,
ucieka, nie chce być w pamięci,
szybuje w górę lub w bok skręci,
zatrzyma się pośrodku łąki,
by karmić tym zapachem płuca,
by wreszcie na tej łące usiąść,
i nic już sobie nie wyrzucać.

A ty zmęczony, zapomniany,
już się w snach nurzasz bez pamięci.
Masz kilka godzin na przespanie,
zmęczony umysł nic nie kręci,
zapada w słodkie tobie spanie...

© el.żukrowska 4.09.2013.
Fot. z internetu


530/13. JESIEŃ PRZYSZŁA




Jesień przyszła


Dziś pierwszy raz w tym roku
poczułam  zapach jesieni.
Wczesnym rankiem
długo wisiały gęste mgły.
Nie mogę spać.
Łóżko jest teraz za szerokie,
za duże dla mnie.
W zasadzie powinnam milczeć.
Im mniej się mówi o sobie
— tym jest się silniejszą.
Najwyraźniej nie jestem dość silna.

© el.żukrowska 10.09.2013.
Fot. z internetu

529/13. JEDNO SŁOWO





  JEDNO SŁOWO

Udało mi się wyciszyć,
spokój w duszy posiać.
Zaświtała myśl
o pogodnym uśmiechu.
Była niemal nadzieja
na życie w chmurach...
Ledwie księżyc na niebo,
a już się zmieniło,
już nic nie zostało.
Przypadkowe słowo
zachwiało fundamentem,
jakbyś cały spokój wywrócił,
jakbyś pole przeorał.
Chciałabym być silniejsza
i obojętnie wszystko przyjmować.
Jednak ... jest, jak jest...

© el.żukrowska 30.08.2013.
Fot z internetu

piątek, 13 września 2013

527/13. TYLE, TYLE ZMIAN





TYLE, TYLE ZMIAN

Mogłam się zgodzić z tym,
że zabrałeś serce.
Dlaczego zabrałeś także
spokój i odwagę?
Już nie ma promyczka,
który mi przyświecał.
Nie ma wyrozumiałości
towarzyszącej
w codziennym życiu.
Jeszcze nie płaczę,
ale lustro pokazuje
twarz starej kobiety.
Wystarczyło, że odszedłeś
unosząc moje serce.

© el.żukrowska 9.09.2013.
Fot. z internetu

524/13. MARTWY WIERSZ




MARTWY WIERSZ

Dziwny wiersz
bo słowa są martwe
miały komuś życie umilać
a one
same bez życia
Taki twór
pozbawiony emocji
niemal bez słów
dla nich zabrakło
gładkości
potoczystości

Wiersz?
Jaki wiersz?

© el.żukrowska 10.09.2013.
Fot z internetu

czwartek, 12 września 2013

523/13. LETNI WYPOCZYNEK







Letni wypoczynek


Wiosną to są noce bzowe,
ale także słowikowe,
a nad wodą w dni gorące
kąpie się rozkosznie słońce.

Tam przychodzi oddech lata,
jagodami pachnie chata,
czasem mała poziomeczka
też wskakuje do kubeczka.

Odpoczynek jest pod gruszą:
dzieci ciastka na koc kruszą,
lecz maleńkich mrówek stadko
wysprząta okruszki gładko.

Bywa pora na pływanie
— tu każdy ma inne zdanie
i wypływa zbyt daleko,
gdy na brzegu ktoś wciąż czeka.

Dzieci pluszczą tylko z brzegu,
grupka z piłką w ciągłym biegu,
ktoś buduje z piasku zamki
i nie martwi się o klamki.

Zbrązowiało smagłe ciało,
białym piegi słońce dało,
tłuszczyk z ciała się wytapia,
leń w objęcia już obłapia...

Raptem (wreszcie!) przytomniejesz
— lato mija! Lecz się śmiejesz.
Mimo wszystko dobrze było,
choć tak szybko się skończyło.

I z energią, co w twym ciele,
znów do pracy, której wiele,
musisz żyć na piątym biegu,
by nie odstać od szeregu.

© el.żukrowska 30.08.2013.
© Fot.z zasobów rodziny.

poniedziałek, 9 września 2013

522/13. FAŁSZYWY ZAZDROŚNIK




Fałszywy zazdrośnik

Nie było zgody, ciszy ni spokoju,
dla tych dwojga jakby miejsca zbrakło.
Uciekli w głuszę, nie próbując boju
o jakiś stołek — bo to nowe piekło.

A gdy zbyt długo była o nich cisza,
ktoś zaczął jednak dociekać i szukać.
I nie pomogła separacja, głusza,
uparty znalazł, dopadł aby zbrukać.

Nieludzka zazdrość? Jak najbardziej ludzka!
I tyle fałszu, pochlebstw, że bez wazeliny...
W kilka tygodni poniszczył ich gniazdo,
rozdzielił słowem chłopca od dziewczyny.

Szczęśliwy wrócił, by się wszystkim szczycić
— jakim to obrońcą jest dla potomności.
Ale już szukał, co nowego zniszczyć,
połamać, zszargać, utopić w nicości.

© el.żukrowska 2.09.2013.
© Fot. z internetu

niedziela, 8 września 2013

521/13. PANIE — POMOCY TWOJEJ POTRZEBUJĘ






PANIE — POMOCY TWOJEJ POTRZEBUJĘ

Rozmodlenie przychodzi do mnie niespodzianie.
Wtedy łatwo słowa z głębi duszy płyną.
Brak mi Ciebie w codziennym życiu, Panie.
Otocz mnie swą Łaską — Ty wszystkich miłujesz...

Daj odrobinę spokoju w mym niełatwym życiu.
Takie zawirowania przecież już nie dla mnie.
Właśnie czekam — miast modlić się w kąciku
i tylko rękę do Ciebie jeszcze raz wyciągnę...

Za mało wciąż pokory, może nawet wiary.
Zbyt łatwo padają niewłaściwe słowa!
Kiedyś pewnie przyjdą za to słuszne kary,
skoro nie dowierzam, żeś tak umiłował.

Ciągle proszę, Panie — daj mi wiarę dziecka.
Daj mi taką ufność, spokojną nadzieję.
W Twojej Łasce, Panie, pewnie będę lepsza...
I nie czekaj, Panie, aż znów spokornieję.

© el. żukrowska 30.08.2013.

© Fot. Stanisław Lukas

520/13. SMUTKI NOCĄ




   Smutki nocą

Wiatry przyszły porywiste,
noce ciemne, mokre, dżdżyste.
Smutki jakieś pod latarniami,
wścibskie, chcą coś wycyganić.

Wsunąć szybko za kołnierze,
przekonywać, rozprawiać nieszczerze,
potem szeptać coś, namawiać,
aż się zaczniesz (słaba) poddawać.

A wtem chichot głośny, filuterny,
przeciw twoim oporom mizernym,
nadmiar szeptów tak zniewoli,
że zatoniesz - z własnej woli.

Twym ratunkiem są emocje,
drugi człowiek, co nie spocznie,
aż miłością otoczy, rozraduje,
miejsca smutkom zakazując.

© el.żukrowska 1.09.2013.
Fot. z internetu

sobota, 7 września 2013

519/13. NIEPOKÓJ




Niepokój


Przychodzi niespodzianie
i to co było oczywiste -
nagle traci kontury.
Jeszcze mogę
patrzeć w twoje oczy,
jeszcze bierzesz mnie za rękę,
ale w uśmiechu
już czai się inne jutro
- jakieś... nie moje...

© el.żukrowska 1.09.2013.
Fot z internetu

518/13. CODZIENNE TANGO




CODZIENNE TANGO

wtuleni w siebie obojętni
na nieznanych ludzi
szukamy tego co nas łączy
co uczucia budzi
szarpani obcym i złym słowem
uciekamy w bok
gdzie już nie będzie takich spojrzeń
gdzie skryje nas mrok
może doznamy rozluźnienia
— niby gorset pękł
na jedno krótkie oczu mgnienie
choć drażniący dźwięk
być może szczęście
nas odnajdzie
na ten oczu błysk
i nie odstąpi już do końca
— nie odbierze nikt!

dwoje ich każdego dnia
dwoje noc czy świt
ciągle bliskich sobie ciał
mimo ludzkich wścibstw

© el.żukrowska 1.08.2013.
Fot. z internetu

517/13. PUSTA SZAFA




   Pusta szafa


Patrzył i oczom nie wierzył
- otwarta pusta szafa.
Szukał listu - lecz nigdzie nie było.
Co się stało? - nie rozumiał, nie pojął!
Przecież jeszcze wczoraj miłość...

Zapewne długo przemyśliwała,
jak ostatecznie w wolność uciec.
I z oporami - lecz jej się udało!
Po kilku dniach ktoś
przyniósł (do pracy) klucze.

Zostały książki - bo za ciężkie
i jasnowidztwa łyk z fantazji:
on się postara - przecież umie! -
postawi żagle wyobraźni.

Wtedy ... być może.. "się zobaczy",
nawet ulegnie znów pokusie,
prosto w ramiona jego wróci
i nigdy już nie zechce uciec.

© el.żukrowska 30.08.2013.
Fot. z internetu

piątek, 6 września 2013

516/13. MARZENIA DO SPEŁNIENIA




Marzenia do spełnienia

Gdzieś bardzo daleko — a jednak tuż obok ciebie,
marzenia ciągle niespełnione cichutko czekają
i choć zwątpiłaś to od nowa uwierz,
od twojej wiary zależy czy się faktem staną.

Wyciągnij rękę ufając, że wszystko możesz
i zapragnij najmocniej na świecie  spełnienia,
siły które drzemią w tobie i za tobą,
wprzęgnięte zostaną do urzeczywistnienia.

Każdą wolną chwilę poświęć na dumanie,
przywołuj, a wychylą się wkrótce z niebytu
i krok po kroku będą realizowane,
aż do twojego pełnego zachwytu.

© el.żukrowska 30.08.2013.
Fot.z internetu

515/13. * * * (Całkiem niedawno...)





* * *


Całkiem niedawno (lecz jak się to stało?)
pogłaskałam ciebie po smutnej twarzy.
Wydało się to jakoby zbyt mało
i tak niechcący przybyło mi marzeń...

Spokojnie serce! Uciekłam spojrzeniem
— bo uznałam, że i ciało mnie zdradza,
a chciałam tylko objąć cię na mgnienie,
pewnie byś stwierdził, że znowu przesadzam.

Jestem krok od tego, co się blisko czai,
pragnienia wirują, jakbyś mnie zdobywał.
Znów coś wabi, kusi i niknie w oddali...
Lecz to urojenia — wszak nikt nie przyzywał.

© el.żukrowska 2.09.2013.
© Fot. Hanna Moczydłowska-Wilińska

czwartek, 5 września 2013

514/13. NOCĄ Z DESZCZOWYM OKNEM




Nocą z deszczowym oknem
(wiersze szaro-złote)


Wydaje się — wszystko umarło.
Już ledwie starcza sił na oddech.
Choroba się w kręgosłup wżarła
i — dobrze wiesz — nie zechce odejść.

W sercu są cały czas napisy,
żłobione, jak dłutem grawera,
o twej miłości słodkiej, cichej,
którą czas zniszczył, sponiewierał...

Został ci wózek inwalidzki
i pamięć mocno obolała,
cudnych garść wspomnień, takich... ludzkich,
pudełko zdjęć też ocalało...

W bezsenną noc z deszczowym oknem
zaglądasz, patrzysz, przypominasz,
serce to mdleje, to zaszlocha,
gdy przed oczami ta dziewczyna.

Nagły ból zmiata cię w niebyty
garścią tabletek osiągnięte,
i już nie patrzysz na tęsknoty,
jakby ci nagle serce pękło.

Zaś przebudzenie znów koszmarne,
bo jest czekaniem na nowe bóle,
które codziennie cię zgarniają,
wierniej niż matka kiedyś — tuląc.

© el.żukrowska 4.09.2013.
Fot. z internetu

środa, 4 września 2013

512/13. ŁZA — SŁABOŚĆ KOBIETY




Łza - słabość kobiety

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Jeśli się śmieję — pewnie już nic więcej nie jest mi potrzebne!
Jeśli jednak zobaczysz, że płaczę, albo wyczujesz, że jestem łez bliska...
Jeśli usłyszysz, przeczujesz...możesz oszczędzić tego rumowiska.
Gdyby — przypadkiem tobie na mnie właśnie mocno zależało 
— nie przechodź obojętnie, szybko — to by nic nie dało!
Utul w ramionach i powiedz, że kochasz nad wszystko! 
— nawet jeśli mówiłeś szeptem i zupełnie blisko,
może przed godziną ledwie... A nie będę szlochać,
tylko ciebie jeszcze bardziej, wręcz nad życie kochać...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ten płacz — moja słabość i moja obrona.
Sposób na uwolnienie się od czarnych myśli,
czas na rozmyślania i postanowienia,
 rachunek sumienia, i co tam się przyśni...

Wypłakane oczy, umyte od środka,
prywatne nowe ugody ze światem.
Po kobiecemu czekam, co mnie zaraz spotka,
z nadzieją na dobro, a nie bicie batem.

Ty przytul i szepnij znajome zaklęcie,
bo wtedy łatwiej wraca równowaga.
Może dla mężczyzny to nie do pojęcia,
że słowo "kocham" taką moc posiada.

© el.żukrowska 30.08.2013.
Fot. z internetu


511/13. MOŻE...





Może... 

Stare łzy
stały się nieważne
— właśnie ucichły
twoje kroki.

Słońce mnie oślepiało
— czy teraz wreszcie
przejrzę na oczy?

© el.żukrowska 22.08.2013.
Fot. z internetu

wtorek, 3 września 2013

509/13. ŻYCIE — CZAS — ZEGARY





   Życie - czas - zegary


Dni uciekają szybko i bezdusznie!
Czas się z nikim nie liczy, tylko swoje gada.
Człowiek pyłkiem zaledwie — i musi posłusznie,
a każde "bycie" to życia szarada.

Wiesz, ile za tobą, a nie wiesz co będzie.
Wybierasz drogę, która pozornie jest gładka.
Czas, życie — każde twoją dolę przędzie,
prawdziwie tylko troszczyła się matka.

Teraz już parasola wyraźnie nie stało.
Sam się borykasz z każdą trudnością.
Oby ważkich problemów było bardzo mało,
wtedy odetchniesz z ulgą i lubością.

Życie tak szybko, bo czas je pogania,
zegary niezmiennie tik-tak światu głoszą,
czasem na ratuszu jakiś się rozdzwania
lub na wieży kościelnej — aby ptaki spłoszyć.

© el.żukrowska 28.08.2013.
© Fot. Stanisław Lukas



508/13. TRUDNE DROGI






TRUDNE DROGI

Moja droga do ciebie przez spienione fale.
I nie ważny wiatr, ani że deszcz siecze.
Odrzuciłam już dawno niepotrzebne żale,
lecz to, co niemiłe, wciąż się za mną wlecze.

Wytrzymałam jeszcze ostatnie dni chłosty,
wszak po każdej burzy są promienie słońca.
Wtedy już tak lekko przez najdłuższe mosty,
by wreszcie odnaleźć uczucie gorące.

© el.żukrowska 29.08.2013.

Fot i poniższy tekst -- http://www.klubpodroznikow.com/aktualnosci/84-news/1183-najdluzsze-mosty-swiatana zdjęciu:
Najdłuższy most przerzucony nad wodą poprowadzony jest w Chinach nad morzem. Przerzucony nad zatoką Jiaozhou most ma 42 km długości i łączy portowe miasto Qingdao z wyspą Huangdao. Szeroki na 35 metrów. Budowa wsparta jest na ponad 5 tysiącach filarów konstrukcji, zajęła ona cztery lata.

507/13. JEST PORA NA MGŁY




Jest pora na mgły

Jest pora na mgły,
a może na sny,
na dni zbuntowane,
a nawet na łzy.

Jest pora na radość,
co w miłość ubrana,
i na czekoladę
już z samego rana.

Jest życie zwyczajne,
bez fanfar i podium,
bez tańca zwycięstwa,
bez rozpaczy odium...

Gdy jednak te mgły,
jesienne poranki,
żałość w kapeluszu
i już puste dzbanki...

Zamiast kwiatów - do nich
daj czerwień jarzębin
i nie pozwól na to.
by smutek cię zgnębił.

© el.żukrowska 30.08.2013
Fot. z internetu.

poniedziałek, 2 września 2013

506/13. NOCNA ZMIANA




Nocna zmiana


 A komu do snu — ten w podusie wpada
i puchate miśki czule obejmuje,
bywa, że później nawet przez sen gada,
albo i partnerkę swą w snach wycałuje...

W snach? Czemuż tylko? Można by na jawie!
I marzenia płyną z obłoków do głowy.
A tam wymyślają, układają, snują...
To już nie marzenia! — to już plan gotowy!

Teraz realizacja zgodna ze strategią,
wszystko od lat tak samo, pozornie — są zmiany.
Omotać, zawrócić w głowie jak najpewniej.
Kwiaty plus słodkie słówka zakochanych.

Trochę do kina, kawiarnia, wernisaż,
upominki, całowanie rączek — tego aż za wiele!
Z przyjaźni do miłości jest krótki korytarz
i już kochankowie, a nie — przyjaciele.

© el.żukrowska 29.08.2013.
Fot. za 1000000 Pictures

niedziela, 1 września 2013

503/13. BĘDĘ CZEKAĆ




Będę czekać


Zapewniasz, że rozpoznasz mnie z daleka,
po moich ruchach, po sukienkach moich.
Będziesz biegł do mnie, czasem na mnie czekał,
na długo zamkniesz w objęciach swoich.

Gdziekolwiek pójdę — będziesz miłował,
zawsze ochronisz, w zacisze wniesiesz.
Rozkochasz... Będziesz ręce całował,
pieścił gorąco, aż wreszcie uwiedziesz.

Słucham i myślę. Wiem, że róże kłują...
Być może spełnisz swoje obietnice.
Uśmiech jest we mnie. Szybsze serca bicie.

Kiedy marzenia wysoko szybują
rodzi się nadzieja na ich spełnienie.
Będę czekała... Pewnie z utęsknieniem...

© el.żukrowska 31.08.2013.
Fot. z internetu


501/13. DRĘCZĄCA NIEPEWNOŚĆ




Dręcząca niepewność


Tak i stało się! Stało! Nie czekając zgody
wybiegłeś o świtaniu świeże zbierać kwiaty,
przyniosłeś mi wilgotny rosą bukiecik różowy,
żółty, niebieski, czerwony — cały snop łąkowy!

A do bukietu ciche dołożyłeś i misterne słowa,
przestraszonym, drżącym, urywanym szeptem,
że miłość do mnie bezgraniczna, nowa,
że jesteś na wszystko idealnym lekiem.

W rozmodlonej chwili w oczy się wpatrujesz
lub dla odmiany głowę pochyloną nosisz...
Dodajesz wyraźnie, że mocno miłujesz,
jedynie o troszkę zaufania prosisz.

Z kwiatami przyniosłeś łąki cudne wonie
i świeżość wczesnego, czerwcowego lata,
ustawiam je teraz w glinianym wazonie,
ciągle się wahając dla ciebie z zapłatą.

Nie wiem, czy kocham, czy zaledwie lubię.
Miło mi z tobą na wspólne spacery...
Rada bym uniknąć wszelkich niedomówień.
Mam też lekką obawę — czy ty jesteś szczery?

Chcesz drogę do mnie wymościć kwiatami,
wydeptać nowe dróżki na moim trawniku,
doskonale radzisz sobie z kobietami,
wiesz którędy dążyć, by być na świeczniku.

Muszę się przekonać do twojej szczerości,
czy aby westchnienia nie były z teatru.
Serce trzymam jak w klatce, a zapraszam w gości,
muszę odkryć prawdę wiodącą do faktów.

Tobie (być może!) będzie się czas dłużyć,
a ja nie pospieszę, słońca nie pogonię.
Każdy dzień spotkania — poznaniu niech służy.
Noc? Kiedy przyjdzie czas - kotary zasłonię...

© el.żukrowska 25.08.2013. 
Fot. z internetu