piątek, 31 sierpnia 2018
ZAPRASZAJĄC W ŚWIAT...
Zapraszając w świat..
Byłam tam gdzie słońce po wzgórzach chodziło
zaglądało w konchy kwiatów rozmajonych
liście z czułością serdeczną pieściło
pewnie odbierało od ptaków pokłony
Byłam tam gdzie puszcza strzegła swoich cieni
i słońca nie wpuszczała pomiędzy gałęzie
więc się ślizgało po wierzchołkach soczystej zieleni
skore służyć nowej o puszczy legendzie
Byłam...
Nie sposób kraj poznać i dotknąć wszystkiego
wyobraźnia poszła jak spuszczone charty
krajobraz zapachy - razem coś pięknego
świat dla zdobywców nadal uroczo otwarty
© Elżbieta Żukrowska 28.08.2018.
fot. z internetu
czwartek, 30 sierpnia 2018
POGODNIE O PTASZKACH
Pogodnie o ptaszkach
zdziwił się słowik ze śnieguliczki
bo mu błyszczały mocno policzki
nie martw się mężu - rzekła mu żona
twoja główeczka jest wypieszczona
kiedy swe trele nocami wznosisz
wiatr cię dotyka piórka tarmosi
później wygładza najdelikatniej
byś był przystojny jako mój partner
śpiewaj mi dalej zamykaj oczka
chociaż podgląda nas wredna sroczka
chrońmy swe gniazdko i małe dzieci
a sroczka niechaj dalej w świat leci
© Elżbieta Żukrowska 29.08.2018.
fot. Mariola Dudek
środa, 29 sierpnia 2018
PODSUMOWANIE
Podsumowanie
Chciałam z tobą porozmawiać,
ale rzekłeś daj mi spokój.
Cóż? Po co garba mam nadstawiać,
lepiej zasnąć z łezką w oku.
Lecz - durnota! - wciąż czekałam,
że się może opamiętasz.
Że my razem gdzieś tam w Polskę,
a nie tylko tu, na cmentarz.
Miałeś inne plany własne,
na me ręce nie patrzyłeś.
Do roboty - tak, przyklaśniesz,
nie dla przyjemności żyję.
Posmutniałam od tygodnia,
może nawet od miesiąca.
Ty tu zawsze pan i władca,
czy czas zimny, czy gorący.
Smutek z żalem czasem dławią,
ale z tym się bardzo kryję.
Po co masz mieć satysfakcję,
że tak trudno mi się żyje.
Tu olśnienie do mnie przyszło:
jestem wolna, już nie twoja.
Nie dosięgniesz mojej duszy,
a nie zdradzę się też słowem.
Wolność to jest stan umysłu,
tym się z tobą nie podzielę.
Możesz mieć na ziemi wszystko,
ja mam, mam więcej - bo niedziele!
Zrobię to co będę chciała
nie czekając przyzwolenia,
a myśl będzie szybowała
i doczeka się spełnienia.
Pozostanę uśmiechniętą,
wybuduję pałac z marzeń.
A ty ugryź własną piętę
stojąc przy swym pustym garze.
© Elżbieta Żukrowska 27.08.2018.
fot. własne
Etykiety:
refleksyjny,
życie na marginesie
wtorek, 28 sierpnia 2018
ZA NAS
za nas
roztańczmy smutki łzy wysuszmy
pora wygładzić zmarszczki czoła
wystarczy na kie-liszek wódki
o miłość nie proś już nie wołaj
zasuszmy stare złe wspomnienia
niech się rozsypią w pył jak próchno
nawa nadzieja życie zmienia
jest niewiadoma jakie jutro
w garnczku podgrzeję kroplę wina
zmysłowe aro-maty zmieszam
a ty tu przybądź i wypijaj
niech twojej skargi nie usłyszę
skoro jest cisza - przychodź prędzej
i swym uściskiem mnie pocieszaj
dzisiaj czytałam piękne wiersze
może więc z tobą się podzielę:
plaster cytryny był za słońce*
przyniósł nadzieję lecz się śmieje
pytanie dziwne mi postawił
(wiersz - ale przy mnie brak mentora)
jaki to toast wznosić w pubie
gdy na toasty przyjdzie pora
za przeszłość czy za naszą przyszłość
dlaczego w cieniu czas obecny
może jest pora na "za wieczność"
z myślą że czas nie okaleczy
zaglądam w oczy bo zegarmistrz
wciąż coś majstruje koło werku
kubeczek z winem jest dziś ciężki
a zamiast ciebie - mam lusterko
* - Leszek Posyniak - wiersz ULTIMA THULE
* - Leszek Posyniak - wiersz ULTIMA THULE
fot. własne
poniedziałek, 27 sierpnia 2018
MÓWIENIE O EMOCJACH
mówienie o emocjach
kiedy przewietrzysz swój kapelusz
wiatrom pozwolisz igrać z włosem
dłonie rozwiążesz na swawolę
oczom radości nigdy dosyć
to twoje serce skołatane
stanie do walki o swe prawa
powie że długo było same
teraz chce towa-rzysza zabaw
wcale nie będzie sprawa prosta
nadmiaru uczuć nie wylejesz
możesz je komuś ofiarować
jeśli we mocjach się nie chwiejesz
© Elżbieta Żukrowska 25.08.2018.
fot. własna
niedziela, 26 sierpnia 2018
*** (ty potrzebujesz...)
***
ty potrzebujesz utulenia
ale on patrzy w srebrny ekran
jest polityka przemówienia
mecze turnieje bieg na setkę
drżą ci kolana nawet broda
smutek wypełza z czerni kąta
życie we dwoje - jaka szkoda
że dziś tak marnie to wygląda
© Elżbieta Żukrowska 24.08.2018.
fot. FotoBrulion
sobota, 25 sierpnia 2018
*** (nie byłaś pierwsza...)
***
nie byłaś pierwsza ni ostatnia
do której mówił że powróci
ale nie wrócił zgasły światła
nie próbowałaś się pokłócić
drzazgę wbił tobie pod paznokieć
dezodorantem spryskał ciało
i tyle było z tej miłości
jak zapach zły wy-parowało
postałaś w oknie licząc auta
jego nie było duszno astma
zęby zagryzłaś - koniec tańca
czujesz się całkiem nieprzydatna
© Elżbieta Żukrowska 23.08.2018.
fot. własne
piątek, 24 sierpnia 2018
*** (zaniedbuję moją ciszę...)
***
zaniedbuję moją ciszę
dla trzech łez na martwej twarzy
dla tych oczu bez uśmiechu
i dla ciemnych korytarzy
zaniedbuję krzynę bólu
co po piersi się przetacza
dla ostatniej garstki marzeń
i dla szorstkich przeinaczeń
zaniedbuję zapominam
lecz już nic nie porządkuję
i w ogranych pantomimach
w zgrzebnym smutku tonę ginę
© Elżbieta Żukrowska 23.08.2018.
fot. własna
czwartek, 23 sierpnia 2018
SPOTKANIE
Spotkanie
Szumi.
Buzuje.
Napina struny.
Gra.
We mnie gra.
Przymykam oczy zmęczone życiem,
bo nie chcę zdradzić, co - jednak - trwa.
Dziś dla mnie cały haust powietrza
(a może to był czysty tlen?).
Jestem spokojna, dobra, lepsza.
I nieco więcej wiem.
Ręce ciążyły do drugich rąk:
dotykać, gładzić i pocierać,
zachłannie w siebie ciepło brać,
z uczucia nic już nie obierać.
Chłonąć ten zapach, klimat, czas,
wędrówkę szczytem wzgórza.
Spotkać się raz.
Ten jeden raz?
I łzy pod klucz.
Nie będę ich wycierać...
© Elżbieta Żukrowska 22.08.2018.
fot. własna
środa, 22 sierpnia 2018
PRZYTĘPIONE ZMYSŁY?
Przytępione zmysły?
Przemykam po kartach książki,
wplątuję przez to w obce życie,
nieważne, że jest zakres wąski,
z losu i tak niezły dręczyciel.
Czytam zachłannie, niczym żarłacz,
ciekawa treści, przygód, zdarzeń,
tu jedna bohaterka zmarła,
a druga w sieci złych skojarzeń...
Los niczym piorun już uderza,
łamią się nowe przęsła mostu.
Historia jest boleśnie świeża
i życie płynie bez patosu.
Jest cisza, którą błogosławię.
Śmierć i choroba mają żniwa.
Ostatni laur jest na wystawę
- życie jak zwykle nas okpiwa...
© Elżbieta Żukrowska 21.08.2018.
fot. własne
TO SIĘ DZIEJE
To się dzieje
Dziś wiem, że nieważne jest to, czego chcę,
liczy się tylko to, co mogę.
Nawet za cenę zniszczonych paznokci,
gdy używam ich jak pazurów,
wspinając się po mojej stromej ścianie życia.
Nie zbieram już żołędzi ani kasztanów.
Nie oczekuję pachnących bukietów.
Nieświadomie ukrywam oczy lśniące łzą.
A szalenie tęsknię za tym,
co już niemożliwe jest do spełnienia.
Jeszcze podajesz mi rękę
i przyjaźnie kiwasz głową,
ale i tak wiem, że to nasze pożegnanie...
© Elżbieta Żukrowska 22.08.2018.
fot. własna
środa, 15 sierpnia 2018
*** (Muzykom się należy...)
***
Muzykom się należy flaszka,
kiedy tak grają w zapamiętaniu.
A nam? Cóż, życie nie igraszka.
Ruszajmy w drogę do tych rajów...
gdzie tańczą walca, gdzie atłasy,
gdzie pachnie mirt i macierzanka...
Nie! To róże były! Pereł sznury...
I wolna amerykanka...!
© Elżbieta Żukrowska 13.08.2018.
fot. Władysław Zakrzewski
wtorek, 14 sierpnia 2018
JUŻ CZAS
Już czas
Smutek szeleści lewą nogą
a grudka żalu muska ramię
i nie ma miejsca na rozpacze
za to jest chwila na rozstanie
W białych kubrakach idą boćki
nogi w czerwonych pantalonach
tylko ta czerń na skrzydłach błyszczy
jest rozmazana na ogonach
Na czubkach drzew opary mgielne
rudzieją szybko oczerety
drogę wytyczyć trzeba celnie
już na południe czas - niestety
© Elżbieta Żukrowska 14.08.2018.
fot. z internetu
poniedziałek, 13 sierpnia 2018
NOCĄ
Nocą
Uparty piwosz
książek nie szanuje,
kufel na nich stawia,
owszem, ozdobny i piękny.
A w tym jego zabawa,
że z uchylonego
płyną światła wstęgi,
jak z latarni świętej.
Może też dlatego
widać z odległości
wzdęte żagle statku,
który walczy z falą,
na grzbiet się wspinając
mozolnie, skutecznie.
I bielą się wciąż chwaląc.
A wszystko opowiada
muszelka kremowa,
co brzeg stołu zdobi
i szepcze poszumem...
Bo ona widziała
i burze, i flautę,
nadto wie dobrze
co sztorm zrobić umie.
© Elżbieta Żukrowska 12. 08. 2018.
Ilustracja – Eleonora Onea–Niculescu
niedziela, 12 sierpnia 2018
W ZŁOTYCH BLASKACH
w złotych blaskach
za rogiem wczorajszego dnia
czają się niespełnione nadzieje
może dzisiaj przywoła je czas
gdy niebieska cisza ściemnieje
a za chmurą tak senną jak miś
na coś czeka niebieski aniołek
to dla niego winogron kiść
z najlepszego krzewu uciąłeś
w złotych blaskach gasnących słońc
(to na niebie a to w wodnej fali)
uczuć garść spadła z nieba wciąż wrząc
a ktoś czeka że będą się żalić
mnie zasłonił z ogniska dym
cóż poeta się nie zna na słońcach
iskra strzeli doleci na Krym
nowy pożar się zacznie z gorąca
© Elżbieta Żukrowska 12.08.2018.
fot. Andrzej Kosiba
sobota, 11 sierpnia 2018
SIEDEMDZIESIĄT DZIEWIĘĆ
Warsztat - wiersz do zdjęcia, koniecznie
z użyciem podanych sformułowań.
Siedemdziesiąt dziewięć
Ważny - choć tylko sierp księżyca. I już jego bronię!
W moim okienku. Jak smaki mego życia.
Więcej niż Jowisz, gdy w bogactwie tonie,
a urodą księżyców swych widzów zachwyca.
A ma ich aż siedemdziesiąt dziewięć.
Dotychczas poznanych.
Jest jak jajeczne fuku-miku pośród fal spienionych
i rozpędzonych niczym moje stare serce.
Mówię mu - uważaj! Upał jest szalony!
Niebezpieczny dla serca i księżyców z wiersza.
Na szczęście mój jedyny złotem w oknie stoi.
Lśni już jak dukat, który w częstym jest użyciu.
Mów, księżycu, mów do mnie, niech uczuciem płonę,
nim smaki mego życia znajdą się w ukryciu.
© Elżbieta Żukrowska 11.08.2018.
fot. własna
piątek, 10 sierpnia 2018
JESZCZE ZIELONE JEST LATO
Jeszcze zielone jest lato
Zagarniasz chmury i wichury
gdy zmierzch udaje ciepły kocyk
światło przenika abażury
stara odgrodzić się od nocy
A z lampek pełzną blaski czułe
gotowe chłonąć twoje myśli
usnąć zaniknąć pośród ziółek
i ich zapachem mgłą się przyśnić
Lub babie lato tkać na palcach
liczyć bociany wzbite w niebo
a delikatność mieć bywalca
który tak często śpi pod miedzą
Omyk ma szybkość słuchy długie
zabawnie rusza wąsikami
a przy tym dobrym jest pływakiem
i sprytnie zmyka przed chartami
© Elżbieta Żukrowska 10.08.2018.
fot. Google Sites
środa, 8 sierpnia 2018
BŁĄDZENIE PO BEZDROŻACH
Błądzenie po bezdrożach
O, a ty masz jeszcze rozkwiecone myśli,
które muzyki są żądne i cienia,
jaki ogarnia nocą nagły przypływ,
jaki ogarnia nocą nagły przypływ,
a brzeg przytula muszelki do łona.
Czy to preludium, czy może ślad echa,
co pieszczotliwie chce dotrzeć do ucha,
cichnie szum wody, a posłusznie słucha
ziemia - odwiecznej epopei bytu i zagłady...
Kiedy ostatni akord zginie w tłumie
najgłuchszych, z dawna pewnie oniemiałych,
rosa znów spadnie i zeszkli się dumnie
na zmrożonych pędach widłaków i malin.
Ostatnie nasiono zgubi kwiat szarotki,
a jodła dumnie wzniesie swe ramiona,
zakrzyczy głośno i orzeł, i czapla,
a wiosną żuraw swój taniec wykona.
© Elżbieta Żukrowska 7.08.2018.
fot. z internetu
Czy to preludium, czy może ślad echa,
co pieszczotliwie chce dotrzeć do ucha,
cichnie szum wody, a posłusznie słucha
ziemia - odwiecznej epopei bytu i zagłady...
Kiedy ostatni akord zginie w tłumie
najgłuchszych, z dawna pewnie oniemiałych,
rosa znów spadnie i zeszkli się dumnie
na zmrożonych pędach widłaków i malin.
Ostatnie nasiono zgubi kwiat szarotki,
a jodła dumnie wzniesie swe ramiona,
zakrzyczy głośno i orzeł, i czapla,
a wiosną żuraw swój taniec wykona.
© Elżbieta Żukrowska 7.08.2018.
fot. z internetu
wtorek, 7 sierpnia 2018
POŻAR !
Pożar!
Zajęczy dusza, wiązki iskier
znów poszybują w nowe niebo,
aby nie było już niebieskie,
ale czerwone niczym drzewo,
które już cale w ogniu stoi,
które umiera - nie powoli...
Żar jeszcze długo będzie świecił,
a może tylko dusza drzewa.
Ptak nie przyleci, nie zachwyci,
już nie usiądzie, nie zaśpiewa...
Wiatr też ominie tamto miejsce,
bo nie ma liści, by szeleścić,
nie ma żywicy, aby pachnieć,
ani mchów miękkich, aby pieścić.
Być może gdzieś po długich latach
znów wzrosną drzewa, piękne gaje
i jakiś ptaszek się rozśpiewa,
lecz pamięć z nami pozostanie
tamtej pożogi, okropności,
ludzkiego trudu i zmartwienia.
Czerwony kur zbyt często gości,
zbyt wiele ma do powiedzenia.
© Elżbieta Żukrowska 5.08.2018.
fot. Dorota Górczyńska Bacik
poniedziałek, 6 sierpnia 2018
PRAWDA DZIŚ JUŻ NIEŚWIEŻA
prawda dziś już nieświeża
wydobywam prawdę uśpioną
na samą górną grzędę ją winduję
może się komuś przyda - nigdy nie wiadomo
nie wiadomo co będzie gdy tam szybko skona...
w rozpoznanych dłoniach zamieszkała czułość
ale ona jest tylko dla grupki dla niewielu
przycicha i milczy - wielka niewiadoma
czy tylko smuga świetlista złością zagrożona
w posuwistym tańcu dążąca do celu...
cóż to jest prawda ile jej dla ciebie
dziwnie nie chce się bielić a obleka w szarość
świat zagrożony jej brakiem - wie o tym niewielu
a może wiedzą wszyscy lecz dla świata to marność
jak zużyte poduchy ze zleżałego pierza
dnia nie trzeba a nocy zbyt mało
krótkich westchnień przydługie szeregi
nic nie trzeba by prawdę ocalać
oprócz wiary że jest jej potrzeba
© Elżbieta Żukrowska 6.08.2018.
fot. Pixabay
niedziela, 5 sierpnia 2018
GORĄCZKA
gorączka
upał żar
chciałoby się coś lekkiego jak lody
jak delikatny wiaterek w świcie
jak maleńkie kropelki deszczu
na twarzy i na plecach
zanim nadciągnie prawdziwa nawałnica
upał żar
ktoś mówi że się już rozpuścił
ktoś inny usiłuje temu zapobiec
szumią maszyny do robienia lodu
kelner w pośpiechu roznosi napoje
(zanim sam padnie z wycieńczenia)
upał żar
klimatyzowane pomieszczenia
radośnie wypełnia ludzka ciżba
w domach wiatraki mielą gęste powietrze
jaszczurki śpią z otwartymi oczyma
kot błaga o stosowną do upału skórę
i tylko barmanom nie jest to obojętne
mają ręce pełne roboty
© Elżbieta Żukrowska 4.08.2018.
fot. z internetu
piątek, 3 sierpnia 2018
JESIENIĄ NA ZAKRĘCIE
Jesienią na zakręcie
Nic mi nie trzeba
tracę oddech na samo wspomnienie
tak mnie wiodłeś po drogach do nieba
ale teraz brak świateł omdlenie
Komu dziś patrzysz w oczy co widzisz
w którą stronę twój wicher cię niesie
zapomniałeś jak pachniała miłość
dla mnie samej jest teraz ta jesień
Nic mi nie trzeba już na te deszcze
sama nie wiem co kark mi przygina
i sztywnieją obydwa ramiona
gdzie podziała się młoda dziewczyna
© Elżbieta Żukrowska 31 lipca 2018.
fot. z internetu
Etykiety:
refleksyjny,
życie na marginesie
czwartek, 2 sierpnia 2018
JUŻ PO OBIEDZIE
Już po obiedzie
Był dziś niedzielny rosół z pietruszką
pięknie rumiany kotlet schabowy,
przygotowałam nam deser z gruszką,
sama zrobiłam zmianę talerzy.
Rodzinka lubi też dewolaje
(w końcu niedziela jest raz na tydzień)
i biały barszczyk, gdzie łyżka staje,
to od gęstości warzyw (czy złudzeń?).
Dzisiaj podałam cztery sałatki.
Najpierw mizeria zgodnie z tradycją,
obok pomidor z cebulką gładki,
jest awokado z fetą, pietruszką,
jeszcze ananas i trzy truskawki!
Brzuchy porosły po tym obiedzie,
ktoś z panów wyjął piwo z lodówki.
I każdy powie "Tej to się wiedzie!",
a nawet chętnie zliczy złotówki.
Tak ci odpowiem, miły człowiecze,
schabowy to jest najtańszy obiad.
Mały zuchelek, a ślinka ciecze,
mnogość sałatek aż rozwesela.
A jeśli dojdzie do tego piwo,
obok ciekawa jest konwersacja
- zda się, że w miodzie rodzinka pływa
i przy tym woła - jest demokracja!
© Elżbieta Żukrowska 29.07.2018.
fot. agattek.blox.pl
środa, 1 sierpnia 2018
SMUTEK I MGŁY
Smutek i mgły
Deszcz dzwoni o szyby,
a myśli inne dzwony poruszają...
Dla jednych smutek jest tylko dla niby,
Dla jednych smutek jest tylko dla niby,
innym zasnuwa okolicę całą.
Myszka przebiegnie, śladu nie zostawi,
Myszka przebiegnie, śladu nie zostawi,
tak jest leciutka.
A obłok smutku przytłacza i dławi,
A obłok smutku przytłacza i dławi,
choć niby smukły.
© Elżbieta Żukrowska 2.07.2018.
fot. Desert Roze
wtorek, 31 lipca 2018
BOLI...
boli...
nie zwykłam płakać na rozstajach
a coraz częściej czas wyboru
i jakoś serce nie chce tajać
gdy smak piołunu gorycz stołu
skarga? wszak teraz jest jałowa każda
do kogo wznosić czcze wołanie
dziś droga niczym autem jazda
i taki wyścig niech zostanie
lecz po co? na co? kto tak czeka?
gorycz ze stołu strugą płynie
ba - dałam duszę - strzęp człowieka
a tego nikt już nie zrozumie
© Elżbieta Żukrowska 30.07.2018.
fot. Andrzej Kosiba
poniedziałek, 30 lipca 2018
Recenzje - WYPADAJĄC Z GNIAZDA
Elżbieta Rusin
(28 lipca 2018)
Elżuniu, właśnie dzisiaj skończyłam czytać ,,Wypadając z Gniazda'' i nadal jestem pod wrażeniem tej lektury, tym bardziej, że główne postacie to bliźniaczki o różnych osobowościach (choć nie do końca, jak się okazało), a i mnie przewrotny los obdarzył bliźniaczą siostrą, więc ciekawa byłam, jak poprowadzisz wątek Tadzi i Krzysi. Jednak najciekawszym doświadczeniem okazała się możliwość poznawania Ciebie (wrażliwej poetki) poprzez pryzmat bohaterów powieści, która rządzi się zupełnie innymi prawami niż poezja. Jedno jest pewne: Elu, jesteś niezrównana w opisywaniu scen erotycznych. Zachwycił mnie również język utworu, współczesny, ale niezwykle elegancki. Cieszę się, Elżuniu, że zostawiłaś sobie otwartą furtkę, toteż niecierpliwie czekam na kontynuację losów Tadzi i pozostałych bohaterów – także Wisi, która po śmierci brata będzie mogła żyć własnym życiem. Dziękuję, Elżuniu,
🙂 i proszę ,,nie uciekaj przed pisaniem'' – obiecałaś.👍~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po lekturze "Wypadając z Gniazda" Elżbieta Żukrowska
****************************************************************
Prawie 400 stronicowa powieść Eli Żukrowskiej „Wypadając z gniazda” już poza mną. A właściwie we mnie. Bo dopiero teraz, kiedy wszystkich, którzy przewinęli się przez jej karty już znam, mam jakąś perspektywę spojrzenia na każdego z osobna. A przyznać muszę, że mnogość postaci i wątków głównych, ale i tych pobocznych, w pierwszym momencie wprawia w popłoch… Jak opanuję kto jest kim, bez uprzedniego narysowania sobie czegoś na kształt drzewa genealogicznego? Ale w miarę czytania okazuje się, że wszyscy znajdują swoje miejsce bez ściągawek i poszukiwania śladów w poprzednich rozdziałach…
A potem to już gonitwa, żeby jak najszybciej poznać koleje losów Krzysi, Tadzi, Julki oraz bliższych i dalszych koligatów rodziny Nowaków.
Dla czytelników mojego (a tak się składa, że również Autorki) pokolenia, rozczulające i nostalgiczne będą rodzinne relacje pomiędzy bliższymi i dalszymi krewnymi, bliskie kontakty, pomoc w przypadkach losowych, aż do podzielenia się własnym dachem, jako oczywistą i nie podlegającą wątpliwościom normalnością. No i gościnność! Nigdzie jeszcze na łamach książki, nie czułam tyle kuchennych zapachów i smaków, a ślinka leciała na widziane oczyma wyobraźni te wszystkie cielęce eskalopki, rynki z pasztetami, pieczeniami rzymskimi, zapiekanymi gołąbkami, naleśnikami ze szpinakiem… O szarlotkach, sernikach i wszelkiego rodzaju wypiekach domowych nie wspominając. Wiele z tych smakowitości opatrzonych przepisem, co też nie bez znaczenia…
Dla młodszych, dobra szkoła historii życia w rodzinach wielopokoleniowych, ale też współodczuwania, empatii, umiejętności dochodzenia do kompromisu w sytuacjach konfliktu i nieporozumienia.
Do tego cała paleta charakterologiczna… Co człowiek, to inne cechy charakteru, pociągające za sobą pozytywne, albo wręcz przeciwne skutki zachowań z tego wynikających. I miłość… Wszędobylska. Twórcza, ale i niszcząca. We wszystkich konfiguracjach. Bezwstydna i dumna. Przyciągająca i odstręczająca. Jak to miłość…
Życiowa mądrość nestora rodziny Nowaków, Władysława, religijność całej rodziny, a przy tym wszystkim prosta wiara w odczynianie uroków, klątw, niedomagań zdrowotnych przez szeptuchy, jasnowidzów i znachorów, wprowadzają elementy magii i tajemniczości. A jednocześnie pokazuje, ile może zdziałać wiara w cudowną moc tajemnych obrzędów.
Nie jest moim celem opowiedzenie treści i pozbawienie przyjemności zgłębiania losów ludzi związanych z Gniazdem. Zresztą, to nie byłoby wcale takie łatwe… Autorka tak plastycznie przedstawiła każdego ze swoich bohaterów, tak ich zna, że czasami wydawać by się mogło, że jest każdym z nich, niezależnie nawet od płci…
:)Dlatego polecam tę książkę wszystkim tym, których zdołałam zainteresować z przekonaniem, że czas poświęcony lekturze nie jest czasem straconym, a mnogość wzruszeń jest w stosunku do niego niewspółmierna…
Elu... wdzięczna za wzruszenia... AS
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
dodane 11 sierpnia 2018 r.
Aldona Pawlowska
Przeczytałam Eli powieść i pragnę podzielić się z Wami swoimi wrażeniami. Powieść świetnie się czyta, trzyma w napięciu i nie można się od niej oderwać.Fabuła interesująca z bohaterami prawymi, na których spadają nieszczęścia, jak to w życiu. Mnóstwo różnych charakterów i zachowań pięknie opisanych i scharakteryzowanych. Momentami płakać się chce, że takich ludzi spotykają także nieszczęścia, zawody miłosne itp.O miłości sporo, nawet sceny intymne Ela umieściła, ale w sposób subtelny. Kto czyta Eli wiersze,ten wie, co Ona potrafi w tej dziedzinie. Język potoczysty, bardzo poprawny. W tekście mnóstwo smakołyków, którymi częstowani są goście, a także dużo mądrości życiowej i miłości rodziny wokół której toczy się akcja utworu. Według mnie książka lepsza od pierwszej powieści Autorki, która potrafiła zapanować nad mnogością wątków,osób i nie pogubić się w tym.Mam nadzieję, że powstanie ciąg dalszy, bo utwór jest tak zbudowany, że istnieje taka możliwość. I bardzo się cieszę, bo powieść wciągnęła mnie bardzo i chciałabym poznać dalsze losy bohaterów. Polecam wszystkim tę powieść, nie będziecie żałowali. Mniej odpornym radzę zaopatrzyć się w chusteczki aby ocierać łzy, bo na pewno niektórym oczy się " oczyszczą". Brawo, Elu, dzięki za przeżyte z bohaterami chwile i z Tobą, bo dużo tam Ciebie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
dodane 30.08.2018.
Grażyna Hazeaux
Dawno przeczytana z duża przyjemnością i mam nadzieje, że wybaczysz mi Elu
****************
****************
..mogę tylko dodać, że dziewczyny świetnie ujęły wszystko to, co jest godne podkreślenia i podpisuję się pod tym całym sercem - POLECAM książkę Eli
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
dodane 30 sierpnia 2018 r.
Janina Piwowarczyk
Cudowna książka.Elu. Dopiero niedawno skończyłam, czytałam powoli również z powodu gorącej aury, która odebrała mi siły. Czyta się z zaciekawieniem, jest romantycznie i tajemniczo, wątki trzymają czytelnika w napięciu. Polska gościnność i rodzinne wartości, obecnie nieco w zaniku, pobudzają do przeszczepienia ich do rodziny współczesnej na stałe. Dziękuję Elu za tyle wzruszeń, Pięknie piszesz o życiu, o ludzkich codziennych sprawach tych wesołych i tych smutnych, nawet tragicznych, pięknym barwnym językiem. Brawo!!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
DZIŚ TA, JUTRO INNA
Dziś ta, jutro inna...
Dziś zniewoliłeś klawiaturę.
Wczoraj - zapisywałeś puste karty.
Śmiechem witałeś dni ponure.
Swawole były grzechu warte...
Zmieniając zapis na stukanie
słowom dodałeś nowe dźwięki
i choć wciąż było odwołanie,
ty gotów byłeś zdjąć sukienkę...
Może za dużo światła było...
Czy na klawiaturze nie wypada?
I tak dziewczyna uszła chyżo,
a mogła być już serenada...
Lecz jest to prawda bez dwóch zdań,
że znasz się dobrze na zamianach,
a okoliczność zmiany pań
osłonić słowem (choć!) wypada...
© Elżbieta Żukrowska 4.07.2018.
fot z internetu
fot z internetu
niedziela, 29 lipca 2018
WŚRÓD ZŁOTYCH LIŚCI
warsztat - smutno i romantycznie
do załączonego zdjęcia
Wśród złotych liści
Odszedłeś jesienią, gdy wiatr strącał liście,
złota było pełno i myśli złociste.
A ciebie uniosło, nic nie zatrzymało.
Odszedłeś tak szybko, gdzieś indziej cię pchało.
Dziś wśród szarych cieni czasem cię widuję:
ręka na ramieniu, gdy mnie obejmujesz,
gdy przenikasz ciszę uczuciem i myślą,
czekam każdej nocy, jaki mi się przyśnisz.
Gdy czasem w południe znajdę w parku ciszę
- tu jesteś kochany, wiatr słowa kołysze.
Strząsa z drzewa liście i krople niewiary,
bym szeptała w duchu - jeszcze się spotkamy.
© Elżbieta Żukrowska 15.07.2018.
fot. z internetu
do załączonego zdjęcia
Wśród złotych liści
Odszedłeś jesienią, gdy wiatr strącał liście,
złota było pełno i myśli złociste.
A ciebie uniosło, nic nie zatrzymało.
Odszedłeś tak szybko, gdzieś indziej cię pchało.
Dziś wśród szarych cieni czasem cię widuję:
ręka na ramieniu, gdy mnie obejmujesz,
gdy przenikasz ciszę uczuciem i myślą,
czekam każdej nocy, jaki mi się przyśnisz.
Gdy czasem w południe znajdę w parku ciszę
- tu jesteś kochany, wiatr słowa kołysze.
Strząsa z drzewa liście i krople niewiary,
bym szeptała w duchu - jeszcze się spotkamy.
© Elżbieta Żukrowska 15.07.2018.
fot. z internetu
KONIEC
warsztat - smutny romantyczny wiersz
do załączonego zdjęcia
Koniec
Były proste drogi, trudne skrzyżowania,
ogłuszający hałas pędzących pociągów.
Już się nie pozbieram - ona odjechała.
Nie powiedziała po co i gdzie dalej pędzi.
Jestem sam i nawet myśleć nie potrafię.
Głowa opuszczona, ramiona opadły.
Dziś zupełne zero ze mnie z geografii.
Zapominam twarzy. A na barkach diabły.
Co mam robić dalej, co tam jeszcze czeka?
Mnie nawet o lepsze już nie warto walczyć.
Wszystko zakończone. Tunel jak noc ślepa.
Zamknę szybko oczy. Koniec konspiracji.
© Elżbieta Żukrowska 15.07.2018.
fot. z internetu
sobota, 28 lipca 2018
ONA
warsztat - smutny, romantyczny wiersz
do załączonego zdjęcia
Ona
Czy musiała? Nie mogła inaczej?
Serce z piersi wydarła i uciekła!
Nie, nie zapłaczę.
Ale żyć przestaję.
To ostatnie krople z moich żył wyciekły...
A ona odeszła tak daleko, tak prosto, tak lekko,
jakbym tylko się jej krótko śnił...
W mojej piersi jest teraz głęboka wyrwa.
Milknę. Nawet na skargę nie mam sił...
© Elżbieta Żukrowska 15.07.2018.
fot. z internetu
piątek, 27 lipca 2018
"JESTEM ZA. A NAWET PRZECIW"
TU POWINNO BYĆ ZDJĘCIE.
Ale nie mam zdjęcia. Wszędzie są tylko filmiki.
Przecież wiecie jakie. To po co je wklejać...
"Jestem za. A nawet przeciw."
Chyba zbyt długo byłam na huśtawce.
Czasy się zmieniły, a nawet łabędzie.
Woda cicho szemrała nie dając mi zasnąć,
może abym przeczuła, że dobrze nie będzie...
Raj nie jest dla każdego, festyn mami zmysły,
a przy tym otwiera umysły na... przeciąg.
Co było dobrego - to z mózgu wypryśnie,
zwoje neuronów na darmo w człowieku...
Przecież nie u wszystkich - bo jest taka grupa,
która jeszcze sama wciąż da radę myśleć.
A dziś samodzielne myślenie jest w cenie,
byle nie poprzestać na jednym pomyśle!
A otóż niektórym wystarcza jedynie
na tupanie nogą, walenie w bariery.
W tłumie demonstrantów czas dziwacznie płynie...
Leczy czy łomot to wszystko - do jasnej cholery?
Niech pamięcią sięgnie za co była premia.
Niech dobrze oceni, czemu źle się dzieje.
Nie wystarczą orliki gdy jest grabież mienia.
Elita z pieniędzmi wciąż się dziko śmieje!
© Elżbieta Żukrowska 27.07.2018.
czwartek, 26 lipca 2018
A KIEDY, PANIE...
A kiedy, Panie...
A kiedy, Panie, już będziesz miał dosyć
moich wierszydeł, noweli, powieści,
kiedy znudzony powiesz "koniec dzisiaj!",
pozwól mi jeszcze papierem szeleścić.
Być może nadal będę piła kawę,
a w dniach szczególnych szampana kieliszek...
Pozwól mi, Panie, bym w głowie wciąż miała
układność myśli i tęskność za ciszą.
Pozwól mi, Panie, do końca dni moich
mieć sprawny umysł i widzące oko,
abym się mogła zachwycać naturą,
najmniejszym żuczkiem i każdym widokiem.
Abym znalazła ukojenie serca
w poszumie jodeł i w jaskółek locie,
bym Twe westchnienie rozpoznała w wietrze,
a Twą potęgę w piorunie i grzmocie.
© Elżbieta Żukrowska 25.07.2018.
fot. Alicja Stankiewicz
środa, 25 lipca 2018
wtorek, 24 lipca 2018
CZY TO JEST DOBRA RADA
czy to jest dobra rada
usiłuję żyć normalnie - bez ekscytacji
jednak cóż warte są nudne chwile
emocje przyznają mi rację -
to z nimi się ciekawie żyje
przegrana albo wygrana
ma posmak wiosennej burzy
lecz nie daj się czasem okłamać
wszak niebo się zaraz rozchmurzy
nie pozwól się zamknąć zdołować
nie warto jest stronić od bliźnich
litości od nich nie czekaj
lecz sam im rękę uściśnij
© Elżbieta Żukrowska 23.07.2018.
fot. z internetu
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






























