sobota, 10 września 2016
* * * (Malowałam ciebie...)
* * *
Malowałam ciebie na skrawku piękna,
jakie mi jeszcze zostało (znalazłam przypadkiem).
Ale już farb było niewiele, same szarości...
Łkałam bezradnie tęskniąc za łagodnym spojrzeniem,
za jego pieszczotą i ciepłem słów...
Mój ty... Już nie mój.
© Elżbieta Żukrowska 9.09.2016.
fot. Art,graphiK
JESIENNE ZAPACHY I WSPOMINKI
Jesienne zapachy i wspominki
(wiersz powstał z inspiracji utworem
Leszka Szczurka pt. "Oddech jesieni")
Dziś to co brzydkie, stare, zniszczone,
roślinnym pięknem jest ozdobione.
A ty... Ty pamiętasz tamte maliny,
które wkładałeś w usta dziewczyny...
I ją pamiętasz... Gdy rude włosy
tak łaskotały szyję i nosek...
Pachniała trochę szałwią, rumiankiem,
a może tylko suchutkim siankiem...
I znowu chętną rękę wyciągasz.
Lecz nowym czasem nie rozporządzasz.
Wiosna minęła, dziś są jeżyny.
Ale zabrakło tamtej dziewczyny!
Ostatnie nitki babiego lata
jeszcze ci zdobią jesień bogata
i wysyłają myśli w głąb wspomnień,
ona tam szepcze - pamiętaj o mnie...
ona tam szepcze - pamiętaj o mnie...
© Elżbieta Żukrowska 9.09.2016.
fot. Mirosława Pisarkiewicz
piątek, 9 września 2016
* * * (Kilka łóżek i...)
Fotografia stała się inspiracją dla tego wierszyka.
* * *
Kilka łóżek i zapomniana lalka...
Zbutwiałe fotografie i samotny sandałek,
który przypomina, że kiedyś był do pary...
Za oknami odradza się wiosna. Czyja?
Za oknami jest beton. I kamień.
© Elżbieta Żukrowska 7.09.2016.
fot. z internetu
* * *
Kilka łóżek i zapomniana lalka...
Zbutwiałe fotografie i samotny sandałek,
który przypomina, że kiedyś był do pary...
Za oknami odradza się wiosna. Czyja?
Za oknami jest beton. I kamień.
© Elżbieta Żukrowska 7.09.2016.
fot. z internetu
* * * (Za ostatnim zakrętem...)
* * *
Za ostatnim zakrętem, na ostatniej prostej,
czekaj na mnie, bym się przypadkiem nie zgubiła!
Z dobrym słowem, uśmiechem prowadź mnie przez wioski,
tam niech wreszcie odnajdę miejsce na miłość.
Zaczekaj i podpowiedz, jak będzie najprościej,
jaką myślą najlepiej to wszystko ogarnąć.
A może spokojnie poddać się miłości
i już więcej niczego tak bardzo nie pragnąć.
© Elżbieta Żukrowska 7.09.2016.
fot. Andrzej Kosiba
czwartek, 8 września 2016
* * * (Już jesteś dla mnie...)
* * *
Już jesteś dla mnie jak dmuchawiec,
jak zachód słońca w ostatni dzień miłości,
jak nocny krzyk żurawi, gdy odlatują -
brzmi w nim taki żal i taka tęsknota!
Jesteś jak ostatni kwiat nasturcji, nim zgaśnie lato
i jak sirocco, który zamiast nadziei niesie piasek...
Jesteś....
Czy tutaj byłeś...?
Niebieski ptak...
© Elżbieta Żukrowska 8.09.2016.
fot. Tumblr
SKARBIE MÓJ NIECODZIENNY oraz MÓJ PIĘKNY
Miałam fajną zabawę pisząc te wiersze! Życzę dużego poczucia humoru!
Skarbie mój niecodzienny (mówi ON)
- bezpośredni udział w powstaniu tego wiersza
miał Jacek Ciećkiewicz
Nie tracę czasu na szarady,
gdy piękna dusza obok w światłach!
Drobne litery mgła zasłoni,
a dla NIEJ cały myśli nakład!
Gdyż myślą gonię za NIĄ wszędzie
i już napawam się czułością,
jaką obdarzy, gdy zdobędę
JEJ zaufanie. Z gotowością...?
Tak snuję nową wizję życia!
Czasem zaglądam w okna, w oczy
i do drzwi pukam. Jak do serca.
Lecz rym się gubi! Rytm - wyskoczył!
Jest! Moja słodka czekoladka!
Fuj! Nie lepiej rosół z makaronem?
A w nim udeczko. Sól i słodycz!
Wszystko pieprzykiem przyprószone...
Na wierzchu zaś zieleń pietruszki,
pachnąca i uwodzicielska...
Aż zapytałem, czy TA duszka
w takich zapachach lubi mieszkać?
Czy dla wybrańca, tak z miłością,
usmaży z rana jajecznicę?
Nie poetycznie? Nic nie szkodzi.
Wszak takie właśnie nasze życie.
© Elżbieta Żukrowska 7.09.2016.
fot. z internetu
___________ (* podoba mi się ta "różna" wizja... inny punkt widzenia...*)
Mój piękny (mówi ONA)
Panie, kochanie jasnopióre!
Poprawiam nieco wizję oczu,
już sprawdzam własną koafiurę.
Usta? Malinki smak tu poczuj!
Lustro nie kłamie - znakomicie!
Niebieski ciuszek da okrycie.
Cóż, że puszystą mam figurę?
Aż żal, że jestem tu tranzytem...
Lubisz muzykę, taniec, dowcip.
I dobrą książkę do poduszki.
Dowcip - troszeczkę dziś podostrzę.
Muzykę z sieci - ty mi puścisz!
Poza tym rosół ugotuję,
na kurze prosto od sołtysa.
W ten sposób ciebie zatrzymuję
i słodycz z solą możesz wsysać.
© Elżbieta Żukrowska 8.09.2016.
fot. z internetu
Skarbie mój niecodzienny (mówi ON)
- bezpośredni udział w powstaniu tego wiersza
miał Jacek Ciećkiewicz
Nie tracę czasu na szarady,
gdy piękna dusza obok w światłach!
Drobne litery mgła zasłoni,
a dla NIEJ cały myśli nakład!
Gdyż myślą gonię za NIĄ wszędzie
i już napawam się czułością,
jaką obdarzy, gdy zdobędę
JEJ zaufanie. Z gotowością...?
Tak snuję nową wizję życia!
Czasem zaglądam w okna, w oczy
i do drzwi pukam. Jak do serca.
Lecz rym się gubi! Rytm - wyskoczył!
Jest! Moja słodka czekoladka!
Fuj! Nie lepiej rosół z makaronem?
A w nim udeczko. Sól i słodycz!
Wszystko pieprzykiem przyprószone...
Na wierzchu zaś zieleń pietruszki,
pachnąca i uwodzicielska...
Aż zapytałem, czy TA duszka
w takich zapachach lubi mieszkać?
Czy dla wybrańca, tak z miłością,
usmaży z rana jajecznicę?
Nie poetycznie? Nic nie szkodzi.
Wszak takie właśnie nasze życie.
© Elżbieta Żukrowska 7.09.2016.
fot. z internetu
___________ (* podoba mi się ta "różna" wizja... inny punkt widzenia...*)
Mój piękny (mówi ONA)
Panie, kochanie jasnopióre!
Poprawiam nieco wizję oczu,
już sprawdzam własną koafiurę.
Usta? Malinki smak tu poczuj!
Lustro nie kłamie - znakomicie!
Niebieski ciuszek da okrycie.
Cóż, że puszystą mam figurę?
Aż żal, że jestem tu tranzytem...
Lubisz muzykę, taniec, dowcip.
I dobrą książkę do poduszki.
Dowcip - troszeczkę dziś podostrzę.
Muzykę z sieci - ty mi puścisz!
Poza tym rosół ugotuję,
na kurze prosto od sołtysa.
W ten sposób ciebie zatrzymuję
i słodycz z solą możesz wsysać.
© Elżbieta Żukrowska 8.09.2016.
fot. z internetu
środa, 7 września 2016
WYZNANIE FEJSBUKOWICZA
Kolejne zadanie warsztatowe:
"UWAGA WARSZTAT :)
Szanowni - mamy dla Was kolejną zabawę. Tym razem polegać ona będzie na napisaniu "najgorszego wiersza świata" Wyzwanie, co? Ma to być tekst tak okropny, że od samego czytania będą bolały oczy. :) Nieudolny, grafomański, tak straszny, że aż śmieszny. Zapraszamy do zabawy"
Wyznanie fejsbukowicza
(wiersz warsztatowy)
Pozdrawiam cię milutko
moja wiosenna niezabudko.
I życzę ci z samego rana
byś była słodko roześmiana.
A ptaszki tobie niech śpiewają,
zaś kwiaty swoją woń oddają.
Kochanie moje, wiosenko,
jesteś najmilszą panienką.
Gdy przyjdzie słoneczne południe
spotkajmy się tak jak lubię:
w zacisznych „fejsowych” alejkach,
jak na prawdziwych spacerkach.
Mam dla ciebie serduszko
i będę szeptał na uszko,
że pięknych chwil ci życzę,
z wieczora, w nocy, o świcie.
Ślę ci gorące buziaczki
i trzy mocne przytulaczki.
Marzę, że wszystko się spełni,
gdy uczucia odwzajemnisz.
© Elżbieta Żukrowska 6.09.2016.
fot. z internetu
WSPOMNIENIE MYDEŁKA FA - wiersz warsztatowy
Tak brzmi zadanie :
"UWAGA WARSZTAT :)
Szanowni - mamy dla Was kolejną zabawę. Tym razem polegać ona będzie na napisaniu "najgorszego wiersza świata" Wyzwanie, co? Ma to być tekst tak okropny, że od samego czytania będą bolały oczy. :) Nieudolny, grafomański, tak straszny, że aż śmieszny."
"UWAGA WARSZTAT :)
Szanowni - mamy dla Was kolejną zabawę. Tym razem polegać ona będzie na napisaniu "najgorszego wiersza świata" Wyzwanie, co? Ma to być tekst tak okropny, że od samego czytania będą bolały oczy. :) Nieudolny, grafomański, tak straszny, że aż śmieszny."
Wspomnienie
mydełka Fa
Trzciny
szumiały, kaczki pływały na martwej fali.
Pod
namiotami narastał zwykły wieczorny gwar.
Ktoś miał
gitarę, ale rybitwy głośno krzyczały.
Sielski
obrazek z moich wakacji odpływał w dal.
Ref.
Taki banalny jak disco polo i tak znajomy,
Taki banalny jak disco polo i tak znajomy,
zawsze pachnący
niezapomnianym mydełkiem Fa.
Nie było
czasu aby zatęsknić za własnym domem.
Za to
wieczorem tańce-łamańce w rytm sia-la-la!
Szumiało
piwem w kilku głowach, śmiech lekko płynął.
Młodość
krzyczała, że wszystko może, że zmieni świat.
Wokół
ogniska czasu nie liczył nikt na godziny,
znów były
śpiewy, ostre balety, nieomal bal!
Ref.
Cóż, że banalny jak disco polo i tak znajomy,
Cóż, że banalny jak disco polo i tak znajomy,
Nadal pachnącym
niezapomnianym mydełkiem Fa!
Na radość
życia każdy z nas był tu wręcz łakomy.
I na
wieczorne tańce-łamańce w rytm sia-la-la.
© Elżbieta Żukrowska 6.09.2016.
fot. z internetu
ZDJĘŁAM JUŻ SZPILECZKI
Zdjęłam już szpileczki
Obiecałeś, że mnie nauczysz
wierzyć i kochać, nawet czekać.
Że się postarasz mnie nie smucić,
nigdy nie będziesz zwlekać.
Dziś gwiazdy milczą, księżyc się śmieje.
Wciąż jeszcze czekam - przecież daremnie!
Nic się nie dzieje.
Ty zapomniałeś o obietnicach - ja uwierzyłam!
Może już innej mąciłeś myśli - gdy ja cię śniłam!
Ciągle naiwna - zbyt wierząc w ludzi -
właśnie przegrywam.
Bolą marzenie - zranione myśli. Tak boli miłość.
© Elżbieta Żukrowska 6.09.2016.
fot. z internetu
wtorek, 6 września 2016
KONIEC DNIA
Koniec dnia
Zmierzch wnika w cienie,
jednoczy się z nimi,
ściera granice poznania.
Zaś kula słońca
na skraj horyzontu
czerwone już ognie wygania.
W płomieniach niebo,
a zmrok tak wyraźnie
ujawnia piękno zachodu.
Lasy wysokie
ostrymi grzbietami
kreślą granicę urody.
Zmierzch prze do przodu
i zagarnia przestrzeń,
przyzywa potęgę nocy.
A ta świat cały
przykrywa szybciutko,
jakby chowała pod kocyk.
© Elżbieta Żukrowska 5.09.2016
fot. z internetu
ŻYCIE TO PRZECIEŻ "BYCIE KU ŚMIERCI"
Życie to przecież "bycie ku śmierci"
Zamilcz o śmierci, mój czas się kończy.
Nie będę się przed nią wzbraniać,
lecz po co się zawczasu dręczyć?
Mam całą listę spraw do wykonania:
- ostatni spacer w deszcz i bez deszczu
- pierwsze maliny z lasku nad rzeczką
- wyścigi wspomnień choćby o leszczu
- albo imprezka z zimną wódeczką...
Można wyliczać tak w nieskończoność,
bo i cóż da to zamartwianie?
Śmierć przyjdzie w odpowiednim czasie,
nic nie pomoże jej unikanie.
© Elżbieta Żukrowska 5.09.2016.
fot. z internetu
poniedziałek, 5 września 2016
W BRAMACH JESIENNYCH NOCY I DNI
W bramach jesiennych nocy i dni
Na kłaczkach mgły jesienny szum,
smuga woni wilgotnych mchów,
a smutny z zimna pająk drga,
gdy sieć dla barwnych marzeń tka!
W obłokach już zapowiedź dni,
w których to deszcz na dachach brzmi,
a zmokły jak ta kura kruk
bezradnie swój zaciska dziób.
Kot (cały w nerwach gdy jest noc)
w zaciszu wsunął się pod koc,
tu pies szczekając głośne hau
na spanie zezwolenie dał.
I tylko wiatr, beztroski pan,
liście, gałęzie bierze w tan,
chmurami ciska tu i tam,
to jest zapowiedź dalszych zmian!
© Elżbieta Żukrowska 5.09.2016.
fot. z internetu
W PRZYDOMOWYM RAJU
W przydomowym raju
Ktoś się rodzi, ktoś odchodzi,
strumień nieprzerwanie płynie,
czas jak rzeka, ta daleka,
a na twojej jest dolinie.
Nie dopuszczasz strof zwątpienia,
wszystko masz poukładane,
tak że zwykły promyk szczęścia
wciąż dotyka - ciebie, ścianę...
Sadzisz kwiaty w ogródeczku,
dbasz o malwy i jaśminy,
i choć to po staroświecku,
to zapraszasz w odwiedziny.
Pieczesz ciasta, robisz kawę,
gości sadzasz na werandzie.
Opowieść się zmienia w lawę,
a wszystko na wspomnień kanwie.
Kto tak dba o swoich gości,
podniebienie ich dopieszcza?
Nie ma miejsca na chytrości,
serce otwarte na przestrzał!
© Elżbieta Żukrowska 5.09.2016.
fot. z internetu
niedziela, 4 września 2016
RAZ JESZCZE O PISANIU
Raz jeszcze o pisaniu
Nie umiem pisać gdy jest spokój?
Muszą emocje szarpać duszą?
Nie ma wyciszającej pieśni,
jakieś drobiazgi ciszę kruszą.
A kiedy wnętrze jest jak wulkan,
nowe wybuchy są co chwila -
pod niebo wystrzelają wiersze,
z maleństwa robi się Godzilla!
Już wiem - nie służy wyciszenie
gdy chcę obciążyć grzbiet Pegaza.
Natychmiast wpada "częstochowa" -
nie koń to śmigły, lecz... zaraza!
Z poezji siodła wysadzona na zwykłe hura,
drepczę wciąż w miejscu dość poślednim.
Emocje, wulkan - wszystko bzdura.
Trzeba mieć "warsztat" odpowiedni!
© Elżbieta Żukrowska 4.09.2016.
fot. www.kuterat.pl
* * * (Oddać potrzebującym siebie....)
* * *
"Ja nie robię nic. To On wszystko robi.
Jestem tylko narzędziem w Jego ręku.
Tego jestem bardziej pewna niż własnego życia."
* * *
Oddać potrzebującym siebie:
każdą czynność, myśl, modlitwę,
miłować na wzór Pana na Niebie,
do świętych sięgać po relikwie,
chorych nie pytać o wyznanie,
spełniać najtrudniejsze posługi
i przed nieszczęściem się nie wzbraniać,
a wokół siebie dobro budzić...
Odeszła cicho, lecz jest niezapomniana,
dobro trwa nadal, ucisza skargi,
dzisiaj zostaje kanonizowana
i dalej zapewnia "To On wszystko robi".
© Elżbieta Żukrowska 4.04.2016.
fot. z internetu
ZAMIENIĆ DRAMAT W CICHĄ MIŁOŚĆ
Zamienić dramat w cichą miłość
Nie mam nic do dodania. Nic.
Pękła spinka, która nas łączyła.
Zmęczenie materiału. Jak banalny kicz.
Wrogość ci nagle serce wypełniła.
Nic dla mnie nie zostało, posprzątałeś sień,
wymiotłeś ścieżkę do samego płotu.
Nie miej obawy - nie obejrzę się,
nie znajduję w sobie chęci powrotu.
Przeinaczyłeś każdą mą myśl,
uznałeś słowa, których nie mówiłam.
I po kamieniach kazałeś iść
tam, gdzie i tak od zawsze byłam.
Odsłonię okna, upiekę chleb,
jaskółki wrócą pod mój okap.
Już przeciwnościom nie poddam się,
tylko wybaczenie z serca muszę posłać...
© Elżbieta Żukrowska 4.09.2016.
fot. z internetu
ROZMYŚLANIE NIEDZIELNE - I NA DZIECIĘCĄ UFNOŚĆ TEŻ JUŻ CIEBIE NIE STAĆ
Rozmyślanie niedzielne -
i na dziecięcą ufność też już ciebie nie stać
Po co te wojny, zabijanie, krew?
Zawsze mówiłeś, niechaj rządzi miłość!
Tak łatwo o zdradę, kłamstwo i grzech
w imię chciwości, władzy i przez wrogość.
A w życiu zwykłych ludzi z przedmieścia,
mała rzecz, drobiazg, nienawiść rozpala!
Auto pod domem, krzykliwy dzieciak -
wrogie uczucia nagle wyzwala.
Zazdrość każe kopać, z godności obdzierać,
wymyślać plotki, rozrywać przyjaźnie.
Cóż że nam Pismo każe żyć inaczej
i o miłości pisze tak wyraźnie?
Dopuszczasz, Panie, te wszystkie występki,
jakbyś robił ogniową próbę na człowieku.
Sprawdzał, czy ma w sobie szlachetne wrąbki,
czy już na złote swoje serce przekuł.
Ile w nas mieszka dobra i pokory,
a ile śmiecia kryje się po kątach.
Bo przecież człowiek bywa zbyt oporny,
aby uniknąć niepotrzebnych plątań.
"Widzisz i nie grzmisz", dopuszczasz zła tyle,
boś wolną wolę zostawił malutkim -
a to w ich wnętrzach rozrasta się chciwość,
żądza władzy i fałsz ubrany w pozłótki.
© Elżbieta Żukrowska 4.09.2016.
fot. z internetu
sobota, 3 września 2016
TAKA TO PRZYKRA HISTORIA...
Taka to przykra historia...
O miłość się nie prosi. Ja ciebie wielbiłam.
Skrywałam, gdy serce chciało głośno płakać.
Starałam się nie myśleć o własnych ambicjach.
A prawda jak zwykle przychodziła naga.
Nie mnie zapraszałeś w swój świat zielony,
nie proponowałeś rozmów, spotkań, przyjęć.
Sprawdzałam - byłeś mocno zawiedziony,
gdy poznawałam fakty, z których głośno drwiłeś.
Prawda się sama wylała z rozpadlin -
wiesz, że jej nie chciałam, wcale nie dążyłam.
Lecz choć wiedziałam, żeś anioł upadły
i tak mnie całą przepełniała miłość...
-----------------
Wciąż nie umiałam stłumić uczucia,
miałam świadomość, że mi rozum odebrało!
I to się nazywa prawdziwe życie -
mój statek płynął już naprzeciw skałom...
Jak się skończyła moja historia?
Nadal go... Teraz całość gęsta mgła okrywa.
Wiem, że nie czeka mnie tu wiktoria,
więc w jego kuluarach nigdy nie bywam.
© Elżbieta Żukrowska 3.09.2016.
fot. z internetu
piątek, 2 września 2016
POWROTY TAKIE JAK ZAWSZE
powroty takie jak zawsze
znajdę ciebie na piętrze najwyższym
wpatrzonego w bez mgły panoramę
która zawsze jest ci najpiękniejsza
choć mówiłeś że góry kochane
i o morzu mówiłeś o plaży
o dalekich wyprawach zamorskich
a wracałeś jak zawsze gdzie starzy
przyjaciele i znane widoki
panorama miasta przed nami
czasem sokół do okien zagląda
powracają wspomnienia z gwiazdami
a rozmowa aż w noc się przeciąga
© Elżbieta Żukrowska 2.09.2016.
fot. z internetu
OBROŃCA UCIŚNIONYCH
OBROŃCA UCIŚNIONYCH
(ironicznie)
Muszę odsunąć mgłę i zwątpienie,
przecież tak bardzo mnie zapewniałeś,
jakim to jesteś mi przyjacielem,
a teraz nagle... abdykowałeś?
I w imię swoich fałszywych racji
już utworzyłeś fronty przeciwne,
w nadziei, że się da dokopać
lub chociaż zniszczyć obrony linię.
I w myśl nieznanych mi twardych zasad
wyprowadziłeś czołgi, armaty,
aby ustrzelić... przecież komara!
I już podałeś koordynaty.
O co tu chodzi? Rzecz niemal miałka!
O odrzucenie pism obrazkowych,
jakie przemocą "fejs" zgrabnie wciska,
chcąc nas oduczyć normalnej mowy.
© Elżbieta Żukrowska 2.09.2016.
fot. internet
Z TOBĄ W LESIE
Z tobą w lesie
Jestem po drugiej stronie mroku.
Rosną tu skrzypy i widłaki,
wysoko w górze drzemią kruki,
spokój na skrzydłach niosą ptaki.
Gorący promień rządzi wonią,
nagrzewa bujne mchy pod sosną
i to z nich zapach wydobywa
upojny, duszny, bo z wilgocią.
W najgęstszym cieniu pod jałowcem
lisek pilnuje swego domu.
Dziś z pełnym brzuszkiem może pospać,
jutro znów będzie obiad gonił.
A ja mam książkę i termosik.
Przycupnę pod potężną brzozą.
Za twoje myśli dziś dam grosik,
swoje opowiem, gdy się zrodzą...
© Elżbieta Żukrowska 2.09.2016.
fot. z internetu
fot. z internetu
JAK KORONKA
Jak koronka
Staliśmy na wzgórzu jak na dachu świata.
Pod nami w dole świeciło miasto.
Noc się stawała ciemna i kosmata,
wiatr roztargniony - chociaż nie zasnął.
Nie wiem, kto pieścił kosmyk moich włosów:
może ty, może wiatr, może dwa anioły...
Stały tak blisko, a spostrzec nie sposób,
czy to z uczucia, czy też dla niewoli.
Bo to między nami - jak mgła, jak koronka,
tak delikatna, że cieńszej nie spotkasz.
Całą przesuniesz w obrączce pierścionka,
lecz czy jest dość silna, chociaż taka wiotka...?
© Elżbieta Żukrowska 2.09.2016.
fot. jendanek,com
UDANA MISTYFIKACJA
Udana mistyfikacja
Byłeś w kokon zawinięty,
nie widziałam cię całego.
Uwierzyłam w każde słowo,
w to, że masz zwyczajne ego.
Lecz się wkrótce okazało,
że ukrywasz gorsze strony,
że nie wszystko zapachniało,
w wodzie są zielone glony!
Chciałam dobrze, próbowałam,
lecz oczyścić się nie dało.
Zakłamanie weszło plamą,
pozostała gorzka żałość.
© Elżbieta Żukrowska 1.09.2016.
fot. z internetu
czwartek, 1 września 2016
INNE ODCHODZENIE
Inne odchodzenie
Nie klęłam szpetnie, nie płakałam.
I w oczy ci już nie patrzyłam.
Coś się zachwiało, dziś runęło,
dobrze, że w porę odskoczyłam.
I nie oskarżam cię, bo po co?
Przecież ja sama źle wybrałam.
Bo uwierzyłam czarnym oczom,
bo się w twe słowa zasłuchałam.
A ty kłamałeś wprost bajecznie!
Gdzie odebrałeś te nauki?
Mówiłeś słowa wciąż świąteczne.
Na wszystko inne byłeś głuchy.
Przez chwilę śniłam jak w amoku,
lecz wiatru powiew - implikacje!
Jakby ktoś krzyknął - tu zablokuj!
Nie blokowałam - to zbyt łatwe!
© Elżbieta Żukrowska 1.09.2016.
fot. Andrzej Kosiba
PAPIEROWE?
Papierowe?
Ludzie przychodzą i odchodzą.
Za oknem nowa pora roku.
A moja ręka znów samotna,
nie trafi na twą w gęstym mroku.
Co miałam w sercu - już ci dałam.
Nie doceniłeś lub nie chciałeś.
Czułości się nie doczekałam
(uczucie było niedojrzałe?).
Zostałam z pustym miejscem w klatce,
już mi nie kochać i nie płakać.
Jakbym się w drewno zamieniła
o gorzkich, wręcz piekących, smakach...
A moje serce (papierowe?)
gdzieś się kołysze na gałęzi,
zabrałeś je i wyrzuciłeś,
przestałeś w ciepłej klatce więzić...
© Elżbieta Żukrowska 1.09.2016.
fot. z internetu
JESIEŃ NAD POLAMI
Jesień nad polami
Widnokrąg mgłami się przybliża,
lecz ciągle odległa ściana lasu,
a potok szemrząc, choć życzliwie,
to chwali tylko upływ czasu...
Gruszki (te z wierzby) wiatr postrącał.
W pobliżu drogi sterty siana...
Muzyka świerszczy trwa na łące,
lecz ta orkiestra nie jest zgrana!
Jesienny wiatr smutkiem napływa
i z szumem wpada w drzew gałęzie,
szarpie okrutnik, liście zrywa,
szczególnie te, na których czerwień.
A z nieba spływa jęk żurawi,
klangor w tęsknice się zamienił.
Gęsi też krzyczą, coś je dławi,
może to nie jest ich godzina...
Szarzeje ziemia zaorana,
wiatr ją wysusza, rosa moczy.
Zboża niedługo wykiełkują,
jeśli nie zbraknie tej wilgoci.
© Elżbieta Żukrowska 1.09.2016.
fot. Andrzej Kosiba
NA PŁACZ ANIOŁÓW
KRYSZTAŁOWE ŁZY
- napisała Danuta Nogawka Kryszkowska
jak Anioły spadają z miłością
Boże wybacz
lecz nie rozumiem.
Boże wybacz
lecz nie rozumiem.
--------------------------------
Na płacz aniołów...
A jeśli wcale rozumieć nie trzeba?
Jeśli łzy płyną - wystarczy otrzeć.
Mędrzec powiedział, że smutki zginą,
kiedy do źródła rozpaczy dotrzeć.
Aniołom płaczu nikt nie zakazał.
Ludzkie wzruszenia je obejmują.
Nie stoją z boku, by tylko patrzeć,
czasem z wysiłkiem ludzi ratują.
Może powinny za każdym razem
przynieść pociechę i ukojenie,
pokazać drogę do nowych marzeń,
cieszyć się kiedy jest ich spełnienie...
© Elżbieta Żukrowska 1.09.2016.
fot. z internetu
KRÓL JEST NAGI
Król jest nagi
Dla ciebie wymyślam (tworzę) wiersze,
chcę demonstrować (bywa) dylemat,
tak oczywisty jak muzyka świerszczy,
gdy z góry jesienny spływa poemat.
I roztrącając śmieszną niepewność,
tanecznym ruchem w wierszu się składam,
aby czarować słowem zbyt szczerym,
gdy swoje życie wprost opowiadam.
Słuchasz w zadumie (czy udawanej?),
głową pokiwasz, szeleścisz kartką.
Pewnie, że można pisać niechciane,
ale... wszak czytać tego nie warto!
Cóż zatem włożyć tu w zawijasy,
o czym przypomnieć, może coś chwalić?
Przestrzegać? Uczyć? Czy się wymądrzać?
Z pouczeń zrobić sznur korali?
To niewiadoma. Skraj niepewności.
Nie wszystkie wiersze godne uwagi.
Coś pozostanie dla potomności?
To niewiadoma. Bo król jest nagi.
© Elżbieta Żukrowska 1.09.2016.
fot. z internetu
środa, 31 sierpnia 2016
SAMO ŻYCIE
Samo życie
Mieniła się przyjaciółką, zamieszczała komentarze,
lecz konkretnie ani słowa, zamiast tego serca w darze.
Ledwie jednak poprosiłam, by tych serc nie przysyłała -
prysła banieczka mydlana - przyjaciółką być przestała...
© Elżbieta Żukrowska 31.08.2016.
fot. z fb
SKARGA CICHSZA NIŻ SZEPT
Skarga cichsza niż szept
Już nie zdradzam myśli, które we mnie krążą.
Nie chcę abyś poznał to, co mi doskwiera.
Zatrzymałeś się w połowie ulicy...
To tylko ulica - a nie amfiteatr!
Nie pomachałam ci białą chusteczką,
gdy żegnaliśmy się tak wiele razy!
Bo też nie byłam twoją laleczką,
choć przyznawałeś, że o mnie marzysz.
I to już wszystko - romansik skończony.
Drzwi zatrzaśnięte zanim weszła fala.
Nic nie zgarnęło nas na środek morza.
Teraz zarzewie właśnie się dopala.
© Elżbieta Żukrowska 31.08.2016.
fot. z internetu
NIEPOKÓJ
Niepokój
Niepokój wkracza zdecydowanie,
najpierw potrząsa zimnymi dłońmi,
następnie potem urosi czoło,
czasem rozsiewa niemiłe prądy.
Teraz dochodzi dziwny szmer w sercu,
czy to już właśnie jest kołatanie?
Nogi są dziwne, miękkie w kolanach
i niemożliwe jest dalsze stanie.
Ta suchość w gardle, usta spieczone...
Chwila, gdy nie wiesz, jak masz na imię!
Nieczęsto bywa takie splątanie
i jest wrażenie, że w tej mgle zaginiesz!
Jak ciężko przerwać owe strwożenie,
przywrócić sobie właściwy spokój!
Niepokój wielkim jest zagrożeniem,
lepiej zawczasu sam go zablokuj!
© Elżbieta Żukrowska 31.08.2016.
fot. z internetu
GDY NIE MA WIERSZA...
Gdy nie ma wiersza...
Myśli się czasem jakby splączą,
biegną wyścigiem z tematu na temat,
nie wyklarują jednego wątku
i... wiersza nie ma!
Palce są lekko drżące w czekaniu,
już się wydaje, że jest idea,
jednak niestety - choć szarozłota,
to... wiersza nie ma!
Odkładam sprawę - może do piątku?
Wystarczy czasu, aby podrzemać.
Ale po prawdzie (tak dla porządku)
to w weekend także wiersza nie ma!
Raz jest za zimno, to za gorąco.
Głowa zajęta, coś jej doskwiera.
Czas jest lekarzem. Czy rzeczywiście?
Już poniedziałek, a wiersza... nie ma!
Ktoś mnie pouczał - więcej pokory.
Przy tym mniej masła i nawet chleba.
Szare komórki są od roboty.
Już wstyd powtarzać, że... wiersza nie ma...
© Elżbieta Żukrowska 31.08.2016.
fot. własna
Etykiety:
refleksyjny,
wiersze o wierszach
wtorek, 30 sierpnia 2016
VI Korytowska Noc Poetów
26. sierpnia 2016 r. miała miejsce VI Korytowska Noc Poetów.
Miałam to szczęście i przyjemność, że mogłam w niej uczestniczyć.
Moje zdjęcia dzięki uprzejmości Pani Katarzyny Jezierskiej.
Poziom imprezy z roku na rok jest coraz wyższy. I coraz ciekawsze są dodatkowe atrakcje.
W tym roku był to występ Jacka Kawalca w monodramie "To cisza, to ja" - rewelacja!
W tym roku był to występ Jacka Kawalca w monodramie "To cisza, to ja" - rewelacja!
A TU SĄ ZDJĘCIA Z IMPREZY:
KLIK
Każde zdjęcie można powiększyć.
© Elżbieta Żukrowska 25.11.2015.
© Elżbieta Żukrowska 17.08.2016.
KLIK
Każde zdjęcie można powiększyć.
A tu wiersze, które czytałam na scenie:
1.
Odchodzenie?
Wszystko już było: tabletki garściami,
setki rurek, kroplówka z lekarstwem
i szum narastał, bo "już nie dam rady"
i były myśli "cóż życie jest warte"...
A nawet rozpacz, gdy zamknięte oczy
i zwolnionym pulsem szeptał nadgarstek...
Przez szmer urządzeń czuły głos kochany
"jeszcze nie pora, nadal ze mną zostań..."
© Elżbieta Żukrowska 31. 10. 2015.
© Elżbieta Żukrowska 31. 10. 2015.
2.
* * *
w białej ciszy kołyszą się kwiaty
westchnienie - a więcej niż słowa
coś za gardło wciąż trzyma i dławi
niepotrzebna już żadna rozmowa
© Elżbieta Żukrowska 8.03.2016.
© Elżbieta Żukrowska 8.03.2016.
3.
* * *
Na świeżych kartach ciągle
niezapisana miłość,
która zgubiła gorące tchnienie
i zapomniała odwiecznych pragnień.
Na białych kartach tylko cienie,
ciągle nabrzmiałe starą tęsknotą,
spłowiałą w długim używaniu,
nudne jak zupa
odgrzewana trzeciego dnia.
© Elżbieta Żukrowska 25.11.2015.
4.
Tylko szarość
Wrastam w szarość dnia
popołudniami okrytymi szmerem modlitwy
wieczorami zanurzonymi po burty w samotność
lichy ognik głowni migocze w kominku
Nie szukam atrakcji — wystarczy książka
lecz sięgam po nią zmęczoną już ręką
a na czytanie najlepszy jest świt
gdy drugi promień rozdziera ciemność
Nie mam już komu patrzeć w oczy
nie muszę pilnować zegara
na nikogo nie czekam i nie narzekam
sama sobie opowiadam minione
ale już niczego nie chcę
nie budząc ech wrastam w szare dni
bo nie mam już nikogo do kochania
bo do nikogo już moje serce się nie spieszy
© Elżbieta Żukrowska 24.03.2014.
© Elżbieta Żukrowska 24.03.2014.
5.
Lubię
Słońcu kazałam - ciepłem fechtuj,
wiązką promieni masz tu świecić!
Znudziły mi się krople deszczu,
gdy takie zimne z góry lecą!
I wiatru nie chcę, bo nam chmury
przygoni gdzieś z odległych dolin.
A one będą smutki tulić,
skrywać pod czaszą parasoli...
Lubię, gdy maj mi się nie kończy,
gdy kwitną bzy liliowo-białe,
gdy mleczy pełno jest na łące,
ptaki z miłości oszalałe!
© Elżbieta Żukrowska 17.08.2016.
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
MYLISZ SIĘ
Mylisz się
(Jacek Cieckiewicz - Jacku,
namówiłeś mnie na "Skiroławki"
i dzięki Tobie oraz tej lekturze
powstał wiersz.)
Nie przychodzę drzwi wyważać,
zaglądać w okna, w szyby stukać,
przyniosłam tylko kilka książek
abyś swój czas mógł dziś oszukać.
Mam też niewielką garstkę wierszy,
które same mi się spisały,
ale nie musisz chcieć poezji,
nie każdy rymy sobie chwali.
W koszyczku znajdziesz coś dla ciała,
szkoda, że nie znam twoich gustów,
więc się obawiam, czy ten bigos...
czy aby nie jest mocno tłusty...
A tu pieczony jest ptaszorek,
znaczy kaczuszka z jabłuszkami.
Nie wiem, czy mięsa czerwonego
czasem nie wolisz z pieczarkami.
Jest jeszcze ciasto, też zwyczajne:
sernik upiekłam dzisiaj rano.
Gdybyś przypadkiem wina trochę...
Czy poddałbyś się takim zmianom?
© Elżbieta Żukrowska 29.08.2016.
fot. blog przepisy kulinarne
Etykiety:
refleksyjny,
wiersze ze smaczkiem
niedziela, 28 sierpnia 2016
OTO JEST PYTANIE...
Oto jest pytanie...
Poplątały się uczucia! Róże różnokolorowe...
O zazdrości mówią żółte, o sympatii te różowe.
Lecz czerwonych do bukietu nikt nie dodał...
Czy zabrakło?
A może ich obecność przeczyłaby nagim faktom?
© Elżbieta Żukrowska 28.08.2016.
fot. z internetu
SPUSTOSZENIE (haiku - 4)
spustoszenie
(haiku na jeden temat)
(haiku na jeden temat)
nawet nie słowa
a barwa twego głosu
jak mało trzeba
choć bardzo boli
powstrzymuję nadmiar łez
nie zasłużyłeś
lekka rozmowa
z moimi przyjaciółmi
powstrzyma żale
tak trudno teraz
gdy się poznało niebo
czuć stopą ziemię
© Elżbieta Żukrowska 28.08.2016.
fot. z internetu
* * * (Błogosławiony czas...)
* * *
Błogosławiony czas,
gdy serca, myśli i ręce
uwielbiają Cię, Panie.
Błogosławiony czas,
gdy zgodnie z Twoją nauką,
mamy serca pełne miłości,
w myślach życzliwość,
a ręce zawsze gotowe
czynić bliźnim dobro.
© Elżbieta Żukrowska 28.08.2016.
fot. z internetu
piątek, 26 sierpnia 2016
TY DOBRZE WIESZ
Ty dobrze wiesz
O marzycielu! Dzisiaj splatasz
swe rozmarzenie z dniem powszednim
i - chociaż to już koniec lata -
chciałbyś i róże, i królewny...
A jednocześnie wiesz najlepiej,
że tę królewnę wyczarujesz
jeśli wybrankę swym uczuciem
otoczysz niczym puchem chmurek.
I każda może być niezwykła,
bo to uczucie z niej utworzy
tą najpiękniejszą panią jutra,
gdy będziesz wiódł ją
przez życia wąwozy.
© Elżbieta Żukrowska 26.08.2016.
fot. Andrzej Kosiba
ZANIM SEN
zanim sen
wtulam się w miękką chłodną poduszkę
chętna nie tyle spać
co wędrować po wyżynach wspomnień
odnajdować iskrzące dawnym blaskiem dni
przepojone uczuciami miłości i przyjaźni
radości ze wspólnoty z jedności z bliskimi
pamiętając jakie poczucie bezpieczeństwa
dawała taka więź
miłość ma różne oblicza
jest zapachem majowych bzów
sytością złotego lata
urodą owoców w jesiennym sadzie
ale też pięknem iskrzącego się śniegu
wszędzie tam byliśmy razem
wszędzie tam trzymałeś mnie za rękę
moje wspomnienia są aż gęste
twoją obecnością i zapamiętanymi słowami
mówiłeś że zawsze będziesz ze mną
i jesteś
chociaż tę obecność odczuwam tylko ja
© Elżbieta Żukrowska 26.08.2016.
obraz - Anna Razumowskaja
środa, 24 sierpnia 2016
MÓWIŁEŚ...
Mówiłeś...
Mówiłeś, że wiatr na nas czeka,
że słońce wabi w kwiaty łąki,
że już powrócił klucz żurawi,
że będę z tobą jeść poziomki.
Mówiłeś, że nim wiosna minie
już wspólne gniazdko uwijemy,
każda dziewczyna w tej dolinie
zazdrościć będzie nam niedzieli!
Minęła wiosna, nawet lato.
I nikt mi w okna nie zagląda.
A pozostałam znów samotna.
Chociaż nie całkiem... przecież ciąża.
© Elżbieta Żukrowska 24.08.2016.
fot. Remedio caseiro
PÓJDĘ Z TOBĄ DROGĄ W SŁOŃCU
Pójdę z tobą drogą w słońcu
Zapraszasz mnie do życia jak do tańca!
Chcesz, byśmy wspólnie znaleźli otuchę
we wspomnień chaszczach, na ich krańcach.
I choć nie kusisz - to z tobą wyruszę.
Może chcę sprawdzić, ile pamiętam,
a może podjąć nowe wyzwania?
Tu niepotrzebna żadna zachęta,
ale nie dla mnie są tasowania...
Otul mnie, zawiń w czystą miłość,
chcę twej czułości jak szczęść malutkich,
nawet gdy będzie garsteczka bólu -
to też poczekam na uczuć skutki.
© Elżbieta Żukrowska 24.06.2016.
fot. www.tapeta
wtorek, 23 sierpnia 2016
SMUTNO
smutno
trzydziesty pusty wieczór
nie zapalam światła
niebo? gwiazdy?
zapach mijającego lata?
skargą oddech
lecz nie ma odbiorcy
wiatr wpada na werandę
bawi się rąbkiem sukienki
obiecuje weselszy dzień
ból musi się wyboleć
a serce wypłakać
nie chcę płakać
skarżę się w ciemność nocy
że nie chcę być sama
ale nie ma ni skrawka nadziei
ni skrawka
© Elżbieta Żukrowska 23.08.2016.
fot. z internetu
poniedziałek, 22 sierpnia 2016
***** (Łatam podartą ciszę....)
*****
Łatam podartą ciszę strzępkami mgły.
Staram się wyrzucić z pamięci okropne chwile.
Przecież znowu mogę tak jak inni żyć.
Może nie światowo, ale całkiem mile.
Odrywam się od wspomnień niechcianych,
od dramatów zapisanych wprost w duszy,
jednak wiem, że są we mnie na stałe,
czas je kurzem troszeczkę przyprószy.
Fotki chowam starannie do pudła
i wynoszę na strych - byle z oczu.
Niech przypadek nie wyrwie ich z kąta,
aby pamięć przywrócić - bo po co?
To, że rozdział, to nie koniec świata.
Nie zezwolę, by się ktoś mną zabawił.
Jeśli jeszcze mam kiedyś pokochać -
niech uczucie się samo pojawi.
© Elżbieta Żukrowska 22.08.2016.
fot. z internetu
PODDAJĄC SIĘ PRZEMIJANIU
Poddając się przemijaniu
To stara prawda.
Tylko myśl zostaje,
dojrzalsza, już niepochopna.
A czas twarz rzeźbi,
starości przydaje
oczy wyblakłe...
Zaś w serce wplata bogactwo:
życzliwość dla świata.
Spowolnione (albo wykluczone)
sądy i opinie.
Teraz, gdy jest mądrość -
życie się kończy.
Wraz z urodą zanikło pragnienie
zdobycia następnego szczytu.
Oby pogody ducha
nie mąciła choroba.
© Elżbieta Żukrowska 20.08.2016.
fot. Bogusław Świerzowski
* * * (Różowy zachód słońca...)
* * *
(Wojtkowi Kruszewskiemu)
Różowy zachód słońca
syci zmysły i jeszcze rozgrzewa,
a myśl pogodnie krążąca
ciepłą nadzieją nabrzmiewa.
Nadzieją na wieczór przemiły,
na najpiękniejsze sam na sam,
choć oczy będą się szkliły
od nowych emocji i wzruszeń.
Gdy tak na werandzie razem,
z kieliszkiem wina, szczęśliwi
(ja kawę dla nas zaparzę),
nie damy uczuć wykrzywić.
© Elżbieta Żukrowska 22.08.2016.
Fot. Wojtek Kruszewski
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















































