czwartek, 21 sierpnia 2014

652//14. SOBOTNIE GRILLOWANIE




SOBOTNIE GRILLOWANIE 

Grill u sąsiada, wódeczka, piwo,
super zabawa, jest bardzo miło!
Toasty gęsto, tańce-łamańce,
skradziony buziak, są przytulańce...
Oczka ślimacze, luźno, swobodnie,
o, jeszcze chwila i spadną spodnie!

Niby sielanka, niby swawola, 
lecz ktoś przytomny powiedział "hola"!
I towarzystwo, w parach lub solo, 
wraca spokojnie już nie swawoląc...
A jednak cały tydzień jest myśl 
- może na działkę znowu tam przyjść?
I telefonik dzwoni w południe, 
że warto, póki na dworze cudnie...
Więc rozpalono w sobotę grilla, 
niech po raz nowy czas już umila...

© Elżbieta Żukrowska 20.08.2014.
Fot. z internetu

651//14. GDY PRZESZKODY...



GDY PRZESZKODY...

Powinnam. Muszę... mogę... chcę...
To jest jak zaklinanie deszczu,
mimo, że wilga schowała swój flet...
Już tylko w oczach zostało pytanie.
Znowu coś spadło na przygięty grzbiet.
I niepotrzebnie palce drżą,
myśli w zamęcie rozkołysane.
Po co ci to? Po co ci to?
Łamiesz nowe przeszkody
- dla ciebie zwycięstwo? Fanfary?
Po drodze faktycznie było ciężko,
za to dla satysfakcji aż nie ma miary!

© Elżbieta Żukrowska 21.08.2014. 
Fot. z internetu

wtorek, 19 sierpnia 2014

650//14. JESTEM TWOIM WESTCHNIENIEM




JESTEM TWOIM WESTCHNIENIEM
(z przymrużeniem oka)

Jestem twoją pokusą
bez względu na to,
kiedy na mnie patrzysz.
Jestem — choć wcale nie muszę...
Nawet jeśli zamkniesz oczy
— widzisz mnie jak gdyby duszą...
Więc potem...

Potem będę dla ciebie miła.
Będę dla ciebie tańczyła.
Będę za ciebie marzyła... 
Odmienię twój świat.

Dla ciebie dziś będę solo,
odkryję nogi oraz biust!
Pozwolę, abyś myśli swoje
wypełnił nadziejami już!

I prężąc ciało w rytm melodii
wywołam mocny dreszcz rozkoszy,
uwiodę każdą myśl, a dłońmi...
zgadnij... to może cię zamroczyć...!

Marząc bezwiednie o obiedzie,
który się skończy aż śniadaniem,
już nie wypowiesz jednej skargi
— zmienisz w westchnienia rozedrgane...

© Elżbieta Żukrowska 6.04.2014.
Fot. z internetu

remanenty


649//14. ODRZUĆ NAJDALEJ...


ODRZUĆ NAJDALEJ... 

Dziś odrzuć najdalej echa słów szydercze
skrojone na inną niż twoja postura
zignoruj  zapomnij nie wracaj tu więcej
gniew jak wrzód nabrzmiały tryśnie nie wytrzyma

Odwróć się by drogę do wolności znaleźć
wędruj nią najszybciej zmieniaj własne losy
nic tu już po tobie bo gniew tylko obok
znajdź sobie oazę a na niej wywczasy

Dziś z twoich rąk przyjmę co mi ofiarujesz
utulę w ramionach wiersze poematy
każdym swoim słowem mnie przekonujesz
i w spokój zamieniasz nieszczęsne dramaty...

© Elżbieta Żukrowska 6.04.2014.
Fot. z internetu
remanenty

648//14. LEPIEJ


LEPIEJ

Lepiej śmiesznie miłować
niż nie znać miłości
Lepiej okrutnie tęsknić
niż przejść obojętnie
Lepiej bólu doznać
niż doświadczyć złości
że ktoś nadmiernie szczęśliwy
aż mu serce pęknie!

Tylko uczucie pustki
albo nieistnienie
Żyć tylko dla siebie
na starość - za młodu
To jakby wcale nie żyć
i serce zamienić
na kawałek granitu
albo bryłkę lodu

© Elżbieta Żukrowska 3.04.2014.
Fot. z internetu
remanenty

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

647//14. Wiersze z serduszkiem - 4




Wiersze z serduszkiem - 4

Spotkałam miłość, kiedy zamyślona
spoglądała w okno, na którym zasłona.
Stałą i patrzyła, może też marzyła
— przecież tak blisko, tak łatwo
przestrzeń tę pokonać!

Wiem — wystarczy ledwie uśmiech, jedno słowo!
Ale brak odwagi... Ponadto niepewność...
Przecież wcale nie wie, czyś się rozmiłował!
Może udawałeś wówczas
patrząc jakby na mnie?

A miłość? Kuliła się w jesiennym chłodzie.
Widziała firanki z falującym cieniem...
Chciała zawołać — ale nie zdołała.
Jakby z sił nagle opadła
— to spadło ciśnienie...

Jest dla niej nadzieja? Kto to może wiedzieć...
Czarny kot nie przeciął jej drogi przed progiem.
Czy świt wstanie różem i w słońca promieniach
dojdzie do spotkania dwojga
przeznaczonych sobie...?

© Elżbieta Żukrowska 18.08.2014.
Fot. z internetu

646//14. JESIENNA MIŁOŚĆ



JESIENNA MIŁOŚĆ

Powiało chłodem od północnej strony.
Wiatr nie chce igrać — wyraźnie się sroży.
To nic nie szkodzi — jest ciepły kominek,
przy nim czas lubi uczucia przymnożyć...

Miłość jedwabna, dojrzała i słodka,
a niespóźniona, choć wokół już jesień.
Przecież jest miła, kiedy ją napotkasz...
Że słowik nie łka...?  Że bzu nikt nie niesie...?

To nie przeszkadza rozczesywać włosy
srebrem przetkana... i palce w nie wplatać...
Ustami musnąć... poczuć zapach wrzosu...
Albo nieufność spojrzeniem rozpłatać...

Aura, czas dwojga — stają się nieważne!
Różnica lat ich — całkiem bez znaczenia!
Liczy się serce oraz zgodność marzeń!
Cichutkie "kocham" twarze rozpromienia!

© Elżbieta Żukrowska 18.08.2014.
Fot. z internetu

645//14. KRÓLOWA JARZĘBINA



KRÓLOWA JARZĘBINA

O, słodko-cierpka jarzębino,
co karminowym gronem wabisz,
ty, co jesieni każesz płynąć
i poprzez pola, i przez sady...
Ty jesteś jak królowa cicha,
trochę letnia, troszkę jesienna;
zachęcasz ptaki do odlotu
— a szpakom szepczesz "zostań ze mną"...
I tak to jest, że kilka szpaków,
może zmęczonych długim lotem,
zostaje w budkach przy deptaku,
nie martwiąc się, co będzie potem...

© Elżbieta Żukrowska 18.08.2014.
zdjęcie własne

644//14. ZA CHWILĘ JESIEŃ




ZA CHWILĘ JESIEŃ
- z inspiracji fotografią Zbyszka Kordzińskiego

Te wszystkie śliczne wschody i zachody,
kwiaty na łąkach, srebrne głosy ptaków,
niby przebrzmiały, niby nowe jutro...
a na poboczu kwitnie tyle maków!

Cykoria nadal wabi swym błękitem,
wyka osłabła, przecież ciągle pnie się!
Na krzaczku sójka w zadumie rozmytej:
lecieć? nie lecieć? dalej mieszkać w lesie...?

Piaszczystą drogą nie wstają tumany
— ziemia zwilżona i mgłami, i deszczem,
obok ścieżynka wśród miękkiej murawy
wabi na miły letni spacer — jeszcze...

Chmury na niebie wcale nie są senne!
Wiatr je kotłuje niczym w wielkim garncu.
Na szczęście słońce często jest na niebie
— bardzo podobnie, jak to bywa w marcu.

A przecież zapach już wszędzie jesienny
— tu dymy z ognisk, gdzieniegdzie z komina...
Ówdzie słonecznik zapomniany błyska
i koralami świeci jarzębina...

© Elżbieta Żukrowska 18.08.2014.
Fot. Zbigniew Kordziński

sobota, 16 sierpnia 2014

643//14. DOJRZAŁA I PIĘKNA


DOJRZAŁA I PIĘKNA

Miłość...
Dojrzała i piękna.
Spokojna już taka,
wręcz zrównoważona.
Ma w sobie
wdzięk i ociężałość
jesiennych jarzębin,
sytość sadów,
słodycz
granatowych winogron lub śliw...
A na ramionach
z babiego lata  szal...

Dla niej na niebie
wiatr z chmurami igra,
dla niej świerszcze
ostatnie tango grają,
dla niej wreszcie uśmiech
bladego słońca w południe,
dla niej też nocne
gęste mgły powstają...

Pójdź do mnie... Pójdź...

© Elżbieta Żukrowska 16.08.2014.
Fot. z internetu

642//14. PANNA JESIENNA



PANNA JESIENNA

Patrz!
Właśnie dotyka korali jarzębin
zawieszonych na najniższych gałęziach
— aż gną się pod ich obfitością!
I w zamyśleniu wzrokiem wyżej sięga...
Lecz czy widzi wesołe jałowce?
Lub pierwsze żółte na klonach liście?
Odchodzi, by do brzozy mocno się przytulić,
wdychać znajomy dobrze zapach,
aż po spokój w sercu.
Z kilku witek splata okrągły wianuszek
i już go zdobi jesiennym złotem...
Panna Jesienna z oczkiem zaspanym,
niepewna, jakby tylko w połowie obecna...
Dopiero w rolę swoją wchodzi:
od jutra będzie już poranna mgła,
a pod nogami rude kasztany...

© Elżbieta Żukrowska 16.08.2014. 
Fot. z internetu

641//14. CZY CZASEM ŻAŁUJĘ?



CZY CZASEM ŻAŁUJĘ?

Niczego mi nie szkoda?
Muszę to przemyśleć...
Wczoraj byłam młoda.
nie te siły dzisiaj,
nieledwie omdlałam...
Przemijanie... rzeka czasu...
ucieczka gdzieś w ciszę!
Szum miejski przeszkadza!
Las miło kołysze...
Inne są marzenia,
nowe priorytety,
tylko kwiatów naręcze
wczoraj, dziś...
Nie mów, że "niestety..."

©  Elżbieta Żukrowska 15.08.2014. 
Fot. z internetu

640//14. SZUKAŁAM CIEBIE




SZUKAŁAM CIEBIE

Szukałam ciebie po obrzeżach lata,
przecież tu byłeś nim ciebie zgubiłam!
Uśmiechnięty niosłeś naręcza kwiatów...
To niemożliwe, bym tylko tak śniła!!

Szukałam wiosną, aż dosięgłam zimy.
Były ślizgawki na zmrożonych ścieżkach,
tuliłeś ręce robiąc śmieszne miny...
I namawiałeś, by razem zamieszkać...

Nagle cię nie ma... Zanikły dążenia...?
Przecież musiałeś być nie tylko z marzeń...!
Mieliśmy razem dużo do zrobienia!
Coś cię spłoszyło? Wszak byłeś mocarzem!

© Elżbieta Żukrowska 16.08.2014.
Fot. z internetu

639//14. Wiersze z serduszkiem - 3


Wiersze z serduszkiem - 3

Piszesz — przędziesz wiersze,
zaplatasz miłości warkocze, 
tęsknota tu i ówdzie mrugnie okiem... 
Odpowiesz jej uśmiechem
— niech sobie poczeka! 
Nie zapraszasz, gdzie jasno od okien!
Na razie cieszysz się życiem, 
każdym nawet echem... 
Niesiesz w plecaku, oprócz łyka wody,
swoje miłości duże i małe 
— jakby serce było nagle za ubogie, 
by zgromadzić w sobie 
to wszystko wspaniałe...
Zgromadzić, by bliskich otoczyć opieką,
objąć silnym, a czułym ramieniem.
Ochronić, przeprowadzić
przez każdy tor przeszkód,
być zawsze oparciem
i dźwigać ich brzemię...

I oto dziecko po raz pierwszy w życiu
przyniosło specjalnie  dla taty wyrysowaną laurkę:
serce z kwiecia — symbol nie tyle dobrobytu,
ile dla wielkiej miłości świadectwo-cenzurkę.

© Elżbieta Żukrowska 15.08.2014.
Fot. z internetu

piątek, 15 sierpnia 2014

638//14. Wiersze z serduszkiem - 2



Wiersze z serduszkiem - 2

Tyle mi obiecałeś!
Zbierałam radosne chwile
jak jagody w lesie
albo dzikie maliny

zbierałam i chowałam
"na czarną godzinę"

ale — na szczęście —
ciągle jesteśmy razem
jednakowo już siwi i ociężali
coraz mniej sprawni
nadal mamy dla siebie
dobre słowa i ciepłe uśmiechy
więc — chwilo trwaj!

© Elżbieta Żukrowska 9.08.2014.
Fot. z internetu

czwartek, 14 sierpnia 2014

637//14. Wiersze z serduszkiem - 1



Wiersze z serduszkiem - 1

Stęsknieni bycia razem
wspinamy się na malinowe wzgórza
roztrącamy wszelkie zapory
podążając do łąk rozmajonych
lub rozkwitłych jesiennych wrzosowisk
tam trzymamy się za ręce
dotykamy twarzy
— chcemy przynajmniej
być w zasięgu wzroku
i już krew obojga płynie
w jednakowym rytmie
nasza oaza!
nasz raj!
tu możemy całować się "bez końca"
a jednak rozstajemy się
bo praca
bo coś tam
bo niebo gniewa się deszczem
lecz wszystko to jest jakieś mniej ważne
odkąd sobą zauroczeni
znów wymieniamy
spojrzenia uśmiechy pocałunki
i magiczne słowa

© Elżbieta Żukrowska 14.08.2014.
Fot. z internetu

wtorek, 12 sierpnia 2014

636//14. TYLKO PO CO



TYLKO PO CO

Dziś wiem — tamte słowa były nam zbyteczne.
Szeptałeś nie do mnie, a bardziej do wiosny!
Nastrój odpowiedni i dni tak słoneczne
sprawiły, że byłeś nadmiernie radosny.

Pamiętam, by teraz z tęsknoty wariować!
Każdy ślad najmniejszy chronić wraz z nadzieją.
Z czułością okruszek pamiątki przechować...
I po co? Z próżnego nikt nic nie naleje...

Dziś łatwo nie wierzę, lecz to bez znaczenia,
przecież się już stało, zmiotło na kolana...
Podniosłam się jakoś, ale nie zamieniam
tych wspomnień o tobie na innego pana.

Nadmiar myśli niszcząy— powinnam zaniechać
rozpamiętywania gdzieś na progu nocy...
W obolałym sercu nieustannie echo
powtarza "kocham cię"... Tylko po co? Po co?

© Elżbieta Żukrowska 12.08.2014. 
Fot. z internetu


635//14. W UPALNY DZIEŃ



W UPALNY DZIEŃ

na anielskim włosie wiszą dzwoneczki
wiatr wcale  nie chce się z nimi bratać
usnął gdzieś w łąkach w pobliży rzeczki
lub w chaszczach schował i nie chce latać

zamilkły ptaki w strumieniach żaru
na skraju wody zwilżają dzióbki
jedynie wilga gra na fleciku
wyczarowuje deszcz — bodaj krótki

© Elżbieta Żukrowska 12.08.2014.
Fot. z internetu

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

634//14. WIERSZ Z MINOTAUREM




WIERSZ Z MINOTAUREM

znajdę nie tylko myśli
pośpieszne tęsknoty
do dziś w Labiryncie
ukryty Minotaur
Ofiary? — gorzko pisać...
szarpią się ... z głupoty?
na łabędziej szyi
kuleczki z koralu...
jak kochać potwora?
jak godzić się na bestię?
na każdą śmierć nową
albo na ucieczkę...?

pytania bez odpowiedzi...
przemęczone oczy
nic już nie mów... i nie płacz...
zło — zaraz się skończy
© Elżbieta Żukrowska 14.04.2014.
Fot. z internetu

remanenty

633//14. drobiazgi - 28 - białą drogą


drobiazgi - 28

Tobie — droga pośród bieli,
gdzie anielskich skrzydeł szum,
gdyby narty ci przypięli,
mógłbyś ruszyć w śnieżny pył!

Aniołowie, co skrzydłami
łowią każdy boski wiatr,
dziś zazdroszczą właśnie tobie,
że się  wyrwiesz w biały świat...

© el.żukrowsk 23.12.2013
Fot. z internetu
- zdjęcie użytkownika Aimer la Nature (Love the Nature)
remanenty

niedziela, 10 sierpnia 2014

632//14. MIECZYKI




MIECZYKI

Gdy tak je układasz gromadnie w wazonie,
to przypłynie nutka pamiętnej melodii...
już od nowa płoną i usta, i skronie,
serce cicho szepcze, jakby ktoś się modlił...

Nagle zatrzymana w pół ruchu, w pół gestu,
odnosisz wrażenie, że cię obejmuje...
przecież przeminęło, nie zbudziło ze snu,
bo choć niby nie śpisz — jak w letargu żyjesz...
Jeszcze twarz wtulić w aksamitne płatki,
dreszcz nagły po plecach, tak żywe wspomnienie,
kiedyś jego ręce na twoich policzkach...
dziś słabość nagła, aż niemal po omdlenie...

© Elżbieta Żukrowska 10.08.2014.
Fot. z internetu

631//14. JESIENNE PISANIE?


JESIENNE PISANIE?

Wszystko, co spiszesz na złotym listku
jest dla kochania najważniejsze, 
a już szczególnie jeśli będzie 
takim jesiennym prawie wierszem... 

Zebrane ciepłe barwy ziemi, 
rudości, zieleń — posplatane... 
dojrzała miłość w tym się pławi 
— docenia ciepło... też nad ranem...

A rosa stroi diamentami
plecionkę z nici ażurową,
zaledwie wczoraj był aksamit,
lecz przed jesienią gdzieś się schował...

© Elżbieta Żukrowska 9.08.2014.
Fot. z internetu

sobota, 9 sierpnia 2014

630//14. PUNKT WIDZENIA A PUNKT SIEDZENIA




PUNKT WIDZENIA A PUNKT SIEDZENIA

Gdy się ma szesnaście lat, to się myśli,
że nie ma piękniejszych kwiatów, niż róże;
przystojniejszego chłopaka, niż
brązowooki Janek z sąsiedniej wioski (ulicy);
bardziej prawdziwej miłości,niż to pierwsze,
zaledwie kiełkujące uczucie...

Gdy się ma lat sześćdziesiąt — kocha się
wszystkie kwiaty (no, może z wyjątkiem cynii...);
najprzystojniejszy jest wnuk, który
właśnie skończył osiemnaście lat;
a najprawdziwsze jest przywiązanie do rodziny.

Cóż? Kiedyś siadałam tam, gdzie było miejsce.
Teraz — wyłącznie w fotelu.

© Elżbieta Żukrowska 9.08.2014.
Fot. z internetu

629//14. DLA CIEBIE WSZYSTKO!



DLA CIEBIE WSZYSTKO!

Dla ciebie góry, dla ciebie morze, dla ciebie wszystkie kwiaty lata!
Dla ciebie noce rozpachnione, dla ciebie cztery strony świata...
I tu jest problem całkiem niemały — bo kiedy w głowie tak wiruje
łatwo pomylić świata strony, nie trafić gdzie się potrzebuje...
Zatem dzwoneczki wieszam w furtce, niech swoim brzmieniem nawołują,
światła zostawiam na lewej chmurce — niech tobie drogę pokazują...
A sama będę czekać w oknie, pewnie rozpoznam równe kroki...
Przecież nadzieję mamy oboje — odkrywać dalsze życia uroki...

© Elżbieta Żukrowska 9.08.2014.
Fot. z internetu

628//14. ZAPRASZAM NA SZARLOTKĘ


ZAPRASZAM NA SZARLOTKĘ

Pora na zadumanie?
Na przegląd starych doświadczeń?
Co ważne, wręcz najważniejsze...
a co niewiele znaczy...
Którędy blask księżyca,
albo gwiezdne pochody...
Zmieniają się orbity,
a my... przecież wciąż młodzi!!!

Zapraszam cię w odwiedziny!
Dziś przygotuję szarlotkę
i siedząc razem w półcieniu
powspominamy sobie.
Będziesz przy tym, kochany,
recytował swe wiersze,
a ja — przecież jak zwykle —
poproszę — jeszcze, jeszcze...


© Elżbieta Żukrowska 9.08.2014.
Fot. z internetu

627//14. W PRZEDWIECZORNEJ CISZY




W PRZEDWIECZORNEJ CISZY

I płyną, płyną twoje wiersze,
nostalgia znaczy ślad srebrzysty,
unosi ciszę na ramionach
— a ty wciąż szukasz prawdy czystej...

W dzień pochylając się nad słowem,
kiedy spisujesz swoje myśli,
już nie pamiętasz, że ktoś inny
czeka na twoje wiersze w ciszy...

Snują się, piszą, letnie wiersze,
pełne uroków i półcieni,
złocą nawłocią na zakrętach,
chętne makami się rumienić...

Pozwól, że wezmę cię pod rękę
i pośród przedwieczornej ciszy
pójdziemy razem na spacerek,
gdzie serce dobrze drugie słyszy...

© Elżbieta Żukrowska 9.08.2014.
Fot. z internetu

piątek, 8 sierpnia 2014

626//14. NIEPOTRZEBNE UCZUCIA



NIEPOTRZEBNE UCZUCIA

Pokochałam ciebie dawno
twoje oczy usta ręce
pokochałam niepotrzebnie
— i teraz się tylko męczę

Rozsypałam swe uczucia
jak nasiona zboża wiosną
i liczyłam że też w tobie
wykiełkują pięknie wzrosną

Lecz chciałeś jedynie seksu
i wygody (jadło pranie)
gdy znalazłeś inny kwiatek
— szybko tam na miodobranie

© Elżbieta Żukrowska 8.08.2014.
Fot. Henryk Owsianko

625//14. ZAKOCHANY MĘŻCZYZNA



ZAKOCHANY MĘŻCZYZNA

Zakochany mężczyzna
romantykiem się staje,
wiersze splata jak kwiaty,
jesień jemu jest majem...

Zakochany szczęśliwie
— swą wybrankę na rękach!
Dla niej perły, małmazje
i peany o wdziękach.

Lecz jeśli mu zabrakło
łutu szczęścia całego...
wtedy w sobie się zatnie,
w drogę i strzemiennego...

Nie pokaże rozpaczy,
twarz okrasi uśmiechem,
a choć serce mu pęka,
nie powróci w tę strefą...

© Elżbieta Żukrowska 2.04.2014.
Fot. z internetu
remanenty

624//14. NIE OGARNIAM



NIE OGARNIAM

obiecałam zamilknąć i nie jątrzyć rany
po co od nowa rozgrzebywać zgliszcza
tam już nic nie ma spłonęło nad ranem
kiedy powiedziałeś że koniec to wszystko

teraz nawet wzrok twój taki obcy chłodny
drażni cię że płaczę (miało nie być łez!)
ale nie pomaga proszek na ból głowy
gubię się nie ogarniam wszystko traci sens

© Elżbieta Żukrowska 2.04.2014.
Fot. z internet
remanenty

623//14. PEŁNIA LATA



PEŁNIA LATA

I już się słońce rozświeca na niebie,
w gęstwinie żaru promieniami sączy,
aż więdną kwiaty niebieskie na miedzy,
cykoria mdlejąc szepcze, że niechcący...

Letnia spiekota zdjęła długie spodnie,
dziewczętom nawet odrzuciła bluzki,
teraz roześmiane i bardziej swobodne,
zbierają słońce, jak ptaki okruszki.

Fatalnie! — z rykiem płyną motorówki,
a na jachcikach już opadły żagle,
bo wiatr zmęczony, może całkiem gnuśny
— pół nocy walczył gdzieś z burzą  odważnie...

Przeschnięte zioła upraszają deszczu,
olejki eteryczne uwalniając z wolna
i tylko zboża dojrzewają jeszcze,
pragną dalej żaru, zanim znikną z pola...

© Elżbieta Żukrowska 6.07.2014.
Fot. z internetu

czwartek, 7 sierpnia 2014

622//14. NA UCHODŹSTWIE


NA UCHODŹSTWIE


Był jak konar burzą utrącony z drzewa.
Pojechał w świat zatrzaskując mocno drzwi za sobą.
I okrzepł tam.  Zwyciężył. Inny wiatr mu śpiewał.
Wtem się obudził -  nie było zorzy… tak doba za dobą.

W drapieżnej chwili jeszcze pięść pokazał,
ale już zęby spadały w piasek pojedynczo,
jakiś kurz w oczy - jasność spojrzenia rozmazał
i nie nazwał jak trzeba tamtego złoczyńcą.

Miał coś do wyboru – marynarski worek,
zaciągnąć się w porcie, rzucić życie w diabły…
Ale ktoś by odczytał to jako pokorę,
a on chciał pokazać, że nie jest osłabły.

Jeszcze próbował „swoje” wydrzeć z objęć losu,
a wrogom pokazywać, że jest dosyć twardy.
Jednak…  to gorzkie życie, za dużo patosu
i zgorzał od tego ognia, i proch po nim marny…


© Elżbieta Żukrowska 01.01.2014.
Fot. z internetu

621//14. drobiazgi - 27 - "parasol" z rosy




drobiazgi - 27

Kropla do kropli, jeszcze kropla...
Cały parasol jak z kryształów.
Promyczek światłą nad tym drży
— w drobnej roślince cud wspaniały!

© Elżbieta Żukrowska 22.12.2013.

Fot. z internetu - zdjęcie użytkownika W0W PIC.
remanenty

620//14. UWAŻAJ! UWAŻAJ!


UWAŻAJ! UWAŻAJ!

Trzeba ostrożnie wybierać ścieżki,
uważnie patrzeć, gdzie stopy stawiać,
tak łatwo w życiu można zabłądzić,
tak szybko z farsy...  może być dramat!

           ~~~~~~

Co jeszcze wczoraj było radosne,
dziś swoją barwę nagle zmieniło,
wypadek, nowa w życiu tragedia,
szpitalem (szczęście!) się zakończyło...

© Elżbieta Żukrowska 27 lipca 2014.
Fot. Policja Choszczno

619//14. NA SKRAJU SZCZĘŚCIA



NA SKRAJU SZCZĘŚCIA

w najdalszej części parku
— to tam chodziłeś na wagary —
trzy buki skręcone razem
brzozami przetkane jak warkocz
dosadziłeś po bokach dwa klony
zabawa nastolatka
pomysł trochę szalony
pamiętam
jak wołałeś do dziewcząt z fantazją
welcome! — witamy ależ witamy!

przychodzą z daleka ludzie
oglądać dziwną plecionkę
pstrykają "na pamiątkę"
sprawdzają jak się udały

ciebie coś powstrzymuje...
chcesz odwrócić stare wspomnienia
te konie w galopie nad ranem
później rowery i motocykle
wyścigi na bojerach...
tylko ja wiem
że to ty splatałeś drzewka
wiązałeś supły robiłeś
sprawdzałeś dosyć często...
sam byłeś ciekaw...
tylko wspomnień odwrócić nie możesz
nie biegniesz już do mnie
z wyciągniętymi rękoma
nie porywasz mnie nie unosisz
nie kołujesz radośnie
to lata minęły w galopie
teraz karmię cię łyżką powoli
podnoszę do ust kubek
a kiedy tak patrzysz na mnie
to wiem
że jednak chcesz na spacer
do naszych buków
buk symbolizował ciebie
a ja byłam brzozą
pojedziemy na skraj naszego szczęścia
a w zasadzie na jego początek...

© Elżbieta Żukrowska 29.03.2014.
Fot. Mirosława Pisarkiewicz

remanenty


618//14. MALWY I DZIKIE WINO



MALWY I DZIKIE WINO

przywoływałam wiosnę
usunęłam nadmiar dzikiego wina
które niemal całkowicie przysłoniło
okna  na północnej stronie
od zachodu będzie wystawa
wysokich malw w pastelowych barwach
czekam na nie z utęsknieniem
już ruszyły nieśmiałą zielenią
rozkrzewią się rozbujają
wręcz rozpromienią rozrzutnie
mnóstwem kolorów ciepłych
niech no tylko słońce potoczy się
letnią wesołą pomarańczą
po niebie tak jasnym
że kolor niebieski nie na nim
a raczej w naszej pamięci

czekam na wiatr od morza
czekam na powroty
lub chociaż na trzy płatki róży
w niebieskiej kopercie...
uciekam myślami od tego czekania
wymyślam sobie tysięczne zajęcia
a tu słyszę znów o somalijskich piratach
i serce tak strasznie drży
miałeś płynąć przez Zatokę Perską
jednak nawet telefon milczy...
będę wyglądać północnym oknem
będę czekała przez pół świata
będę znów obcinała dzikie wino

© Elżbieta Żukrowska 28.03.2014.
Fot. z internetu
remanenty



617//14. TYLKO MI POZWÓL



TYLKO MI POZWÓL

Te alegorie, rozpacz i drzazgi...
a ty natychmiast po moją rękę!
Wiem — tak może poczuć się  każdy...
A jak osłonić cię tu prędko?

Gdzie ty mieścisz swe wątpliwości,
skąd tyle strachów, jakieś złe fobie?
Życie naucza wszak mądrości,
a poskąpiło ich właśnie tobie?

Wierzę (choć może infantylnie),
że jeśli dasz mi troszeczkę czasu,
to wyprowadzę cię na prostą.
Tylko mi pozwól. Już się nie frasuj.

© Elżbieta Żukrowska 28.03.2014.
Fot. z internetu
Remanenty

616//14. KIELISZEK WINA



KIELISZEK WINA

Dziś wypijmy za nas...
Niech odpłyną na zawsze sny niespokojne,
nużące dni zwykłe, posępne wieczory.
Niech kulawe zmory już zginą, przepadną,
a wraz z nimi troski, tęsknoty i... spory...

Wypijmy dziś za nas...
Pogodny spokój niechaj zamieszka z nami.
Nie nam z całym światem o marchewkę walczyć!
Zwykłe bycie razem i zwykłe rozmowy,
przy tym wspólna praca — i to nam wystarczy!

Pora wypić za nas!
Za naszą przyszłość i za pomyślne zmiany,
za drobiny szczęścia...  i za luksus nawet
— jesteśmy szczęśliwi, bo wciąż się kochamy.
Nie chcemy doświadczać mocniejszych huśtawek...

© Elżbieta Żukrowska 28.03.2014.
Fot. z internetu
Remanenty

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

615//14. KONIEC LATA



KONIEC LATA

Zobacz — lato w połowie już za nami...
Ktoś znowu serce ma na mękach... 
Jutro rozstanie, ale co dalej?
Będzie telefon? Albo udręka... 

Nie pozostaną ślady na pisaku, 
bo jakże łatwo wiatr je zasypie, 
tylko znów mewy przysiądą rządkiem 
na burcie łodzi — zniszczonej krypie...

Lecz jego nie ma — wyjechał daleko,
światła pogasły, pokój posprzątany...
A ty w domysłach — powróci za rok?
I jak wytrzymać tak długie rozstanie... 

© Elżbieta Żukrowska 4.08.2014.
Fot. za ROZYSTRONKA

614//14. OŚMIELAJĄC SIĘ MARZYĆ



OŚMIELAJĄC SIĘ MARZYĆ

Rozdając kwiaty, uściski, muśnięcia,
różami znacząc najpiękniejsze drogi,
a może jeszcze marząc o objęciach...
O, nie śmiesz marzyć? Przyjacielu drogi...

Zalecam ci marzenia, jako lek na wszystko!
Panaceum, co nie ma żadnych przeciwwskazań,
nawet może pokonać wrodzone lenistwo,
jeśli tylko nie boisz się pragnień, wyobrażeń!

Cóż dla ciebie odkrywać nowe horyzonty?
Albo nawet zagłębiać się w nowe dziedziny?
Nie staniesz przed przeszkodą niczym koń źle spięty.
Nie przerazi cię trudna droga po MALINY.

© Elżbieta Żukrowska 4.08.2014. 
Fot. z internetu





© Elżbieta Żukrowska 4.08.2014.

613//14. * * * (patrzę podlądam ciebie...)




      *   *   *   

patrzę podglądam ciebie
gdy jeszcze śpisz świtem
jesteś wtedy bezbronny
niczym małe dziecko
wydany na me myśli
na uśmiechów gamę
na czułość
jaka
w moim sercu mieszka

© Elżbieta Żukrowska 11.03.2013.
Fot. z internetu

612//14.KAMIEŃ NA KAMIENIU



KAMIEŃ NA KAMIENIU

Potrzaskane lustra
kamień na kamieniu...
kręgosłupy nie trzymają pionu
myśli oderwane od źródła tworzenia
gałązka oliwna w dłoni... w wielu dłoniach
a strzały nie milkną
psy wojny ze smyczy spuszczone
nie chcą powrócić
pod nogami chrzęści szkło
a dzieci mocno zaciskają powieki
zabrakło oliwnych gajów...
prośby malutkich giną — nie trafiają
w falach zwielokrotnionych pianą
i w ich ogłuszającym ryku
w majestacie władzy której słowa puste
nowa elita przegląda się teraz
w świeżych kryształowych już lustrach

© Elżbieta Żukrowska 25.02.2013.
Fot. z internetu

niedziela, 3 sierpnia 2014

611//14. O PRZYSZŁOŚCI INACZEJ



O PRZYSZŁOŚCI INACZEJ

A jeśli twój życiorys nie będzie dość piękny?
Jeśli zabraknie słońca lub dobrego słowa?
I zaginą melodii wyczekanej dźwięki?
Ominie coś ważnego — istotna rozmowa?

We śnie wędrując krańcem swego horyzontu,
w dzień omijając szybko tłumy, zgromadzenia,
szukasz gdzieś rozpaczliwie nowego porządku,
ale wszędzie te same kłamstwa i mydlenia...

Umęczony, lecz bardzo zdeterminowany,
wreszcie pięścią w stół — dość zawiłego kręcenia!
Ale nie masz wsparcia, nikt ci nie opatrzy rany.
Zła drogę wybrałeś — nie masz nic do powiedzenia...

© Elżbieta Żukrowska 28.06.2014.
Fot. z internetu


sobota, 2 sierpnia 2014

610//14. SEZONOWA MIŁOŚĆ...?



SEZONOWA MIŁOŚĆ...?

Jeszcze mnie nasza miłość nie boli
— pewnie dlatego, że ciągle "nasza",
(z trudem) udało się ją oswoić,
światło zielone lato wygasza...

Jeszcze do ognia ćmy przylatują
i woda w rzece kusi nad ranem,
świerszcze śpiewają w zgranej kapeli,
księżyc mi szepcze, żeś zakochany...

Jeszcze nie boli, bo są urlopy,
jeszcze do ręki tuli się ręka,
usta w pieszczocie smakują dotyk,
szukają siebie ciała w udrękach...

Sowa zahuczy nam nad głowami,
zła na ognisko, że żar, że dymi,
szarak przystanie gdzieś zasłuchany
— ale my tego nie zobaczymy...

© Elżbieta Żukrowska 2.08.2014. 
Fot. Adam Chamczyk

609//14. DOBRA RADA


DOBRA RADA

Myślałeś — nie masz już nic
życie się rozpadło
każdy nowy świt jest dręczeniem duszy
to fałsz — jednak tego nie widzisz
grzęźniesz w mroku i mgle
jasny dzień staje się upominkiem
a nawet drogowskazem
w bolesnym grymasie ust
powolnie następują zmiany
czas udaje lekarza
więc może spróbuj
choć przez krótki okres
mieć na nosie różowe okulary

© Elżbieta Żukrowska 24.06.2014. 
Fot. z internetu

608//14. DLACZEGO NIE UMIEM ZAPROTESTOWAĆ...




DLACZEGO NIE UMIEM ZAPROTESTOWAĆ...

Pozwalam ci na zbyt wiele...
Na to, byś niemal każdego rana
gasił od nowa moją radość
z takim trudem zebraną
praz cały miniony dzień
To co niosło zadowolenie
zamieniasz w sztylety
skierowane we mnie

Stoję cala w jasnym świetle
całkowicie bezradna
pod twoimi oskarżeniami
Przysypujesz pyłem cienką granicę
między dobrem a złem
i z wysokości swoich rąk
reagujesz w jedyny znany ci sposób
— negację wszystkiego
co pochodzi ode mnie

Czuję swoją klęskę
garbię się w upokorzeniu
i w wielkiej niemocy

© Elżbieta Żukrowska 24.06.2014. 
Fot. z internetu

607//14. CHCIAŁABYM...



CHCIAŁABYM...

Chciałabym bardzo w tym nowym rozdaniu
odmienić dzień po dniu,
wyciąć nożyczkami
wszystkie uporczywe fastrygi smutku,
jakieś pasemka złości z zakładkami,
a nawet całą plamę naiwności,
która przypadkiem tu mi się rozlała...
Tak się oczyścić, uprać i wybłyszczeć,
aby zło odstąpiło ode mnie, ustało,
nie miało możliwości o nic się zahaczyć
i ześlizgnęło się jak po szkle, i zmalało...

© Elżbieta Żukrowska 23.06.2014.
Fot. Zdzisław Marciniak

606//14. SZEPTY DUSZY


SZEPTY DUSZY

Jesteś wprost z moich pragnień,
każdej nocy stroiłam cię wyobraźnią,
przydawałam rozliczne przymioty...
uczyłam się na pamięć twoich westchnień,
brzmienia głosu i lśnienia włosów,
odnajdowałam iskierki źrenic...
tak dużo tego... a jeszcze smak ust...?
A dotyk...? Jak to jest, kiedy obejmujesz?
Czy myślisz wtedy o mnie?
Czy już pragniesz...?
Ile jest w tobie uczuć, a ile namiętności?
O, wyobraźnia zaczyna mnie dręczyć!
Szukam właściwej muzyki
 na tylko nasz spokojny wieczór
— kiedy już wreszcie
będziesz mnie naprawdę obejmował...

© Elżbieta Żukrowska 19.06.2014.
Fot. z internetu

605//14. * * * (wędrujesz raźnie...)





     *   *   *

wędrujesz raźnie słowem do słowa
umiesz rozbawić — głową pokiwasz
choć czasem z głuchym jest to rozmowa
na szczęście ty sam dobrze się czujesz...

© Elżbieta Żukrowska 30.06.2014.
Fot. Zdzisław Marciniak

║║
╬╬═   ║║  bietka150@gmail.com
╬╬═   

604//14. CZY DZIEŃ, CZY NOC... CZY MIŁOŚĆ?




CZY DZIEŃ, CZY NOC... CZY MIŁOŚĆ?

Poznaję twój świat po rozkrzyczanych słońcach!
A także w ciszy baśniowego ogrodu.
Jest spiralą marzeń osnuty na końcu,
bogaty czułością — strach, że bez powodu...

Gdy zaglądasz w oczy, karmisz czereśniami...
Albo zimne drinki trzymasz w pogotowiu...
Nic nie obiecujesz... Nad czymś zastanawiasz...
Oj! Ciemna noc będzie, bo księżyc na nowiu...

© Elżbieta Żukrowska 17.06.2014. 
Fot. Zdzisław Marciniak

║║
╬╬═   ║║  bietka150@gmail.com
╬╬═   

603//14. I SPADASZ JAK KAMIEŃ...




I SPADASZ JAK KAMIEŃ...

Wierszu mój,
co się po głowie i sercu
plączesz niepotrzebnie,
urastasz w siłę,
naginasz do dziwnych zachowań
— wynoś się ze mnie!

Wierszu bałamutny,
co bzdurami zaśmiecasz
wyobraźni podwórka,
unosisz nad ziemią,
latasz balonami
— wyrywam ci piórka!
I spadasz jak kamień...

© Elżbieta Żukrowska 17.06.2014.
Fot. Zdzisław Marciniak.


║║
╬╬═   ║║  bietka150@gmail.com
╬╬═