sobota, 28 stycznia 2017
KOCHAJ MNIE, KOCHANIE, KOCHAJ MNIE!
Kochaj mnie, kochanie, kochaj mnie!
Kochanie...
Nie czuję się na siłach...
Przyszłaś i zniewoliłaś
uśmiechem, słowem, gestem.
Prosiłem - zostań dłużej,
na zawsze zostań. Jeszcze!
Zatańcz z jedwabną różą,
albo z wiankiem stokrotek,
zatrzymaj radość w sercu
i ten czułości potok!
Tańcz!
Nie czuję się na siłach
samotnie iść przez życie,
może byś ocaliła...
Lub nauczyła zwycięstw...
W miłości się zatracić,
zanurzyć się w słodyczach,
zapomnieć wegetacji,
przykrości, smutków bycia.
Wpłynąć na czyste wody,
a ciebie mieć przy sobie,
w najczulszym splocie ramion
razem w miłości polec.
© Elżbieta Żukrowska 27.01.2017.
fot. z internetu
piątek, 27 stycznia 2017
WIOSENNE PRZEBUDZENIE
Ach, to słońce wczesnowiosenne!
Uwielbiam, kiedy maluje piegi na twej twarzy!
Wiatr tak cudownie rozwiewa ci włosy,
a ja skromnie pytam, o czym dzisiaj marzysz?
Tylko nie wywabiaj tych piegów przypadkiem,
są twoją ozdobą, specjalnym gorącem.
Żadna inna dziewczyna chwalić się nie może,
że ma twarz ozdobioną tak samo przez słońce!
Pozostań piękna w każdej swej odsłonie,
z rana, w południe, w miękkim czasie nocą,
w moich uczuciach będziesz jak w koronie,
najpiękniejszą królową, moją, czarującą!
© Elżbieta Żukrowska 27.01.2017.
fot. Thomas Uhrmacher
W WYŚCIGU
W wyścigu
Nie dając się podeptać, zwariować, osaczyć,
dążąc uparcie w stadzie na szczyty dostojeństw,
szepcząc zmartwiałymi usty, że chcesz żyć inaczej,
stajesz na nowym szczeblu i na nodze... chorej!
Wszyscy cię zachęcają: żona, przyjaciele,
cała rodzina murem stanęła za tobą.
Jednak ta chora noga... i już szczebli szereg...
Zsunąłeś się zbyt szybko... Krótkoterminowo?
Jest radość twoich wrogów - skrzętnie ukrywana.
Ty szukasz następnego szczebelka do startu.
Nie umiesz zostać w tyle, nie dla ciebie ściana!
Natychmiast udowadniasz, że to nie są żarty.
Czy musisz zwyciężyć w tym wyścigu szczurów?
Czy wygrana zapewni szczęście, zdrowie, życie?
Czy jeśli dołączysz do aplauzu chórów -
jednocześnie trwale osiądziesz na szczycie?
Elżbieta Żukrowska 26.01.2017.
fot. z internetu
czwartek, 26 stycznia 2017
NIE MARUDŹ
Nie marudź
Zapalam trzy świece
(bo ledwie tyle mam).
Lubię ich zapach - rodzi nastrój -
ściele dymek dla wspomnień,
dla podsycenia wyobraźni,
dla marzeń...
Z wczorajszych mgieł
przywłaszczyłam westchnienie nocy,
zamazany pejzaż przyleśnych łąk,
poranne wołanie ptaka,
i szum srebrzystych wiatrów
w najwyższych świerkach.
Czy odnajdziesz drogę?
Świece już płoną w oknie.
Nie marudź - chodź!
© Elżbieta Żukrowska 26.01.2017.
fot. z internetu
MÓJ KAWAŁEK NIEBA
Mój kawałek nieba
Przyjdź tu.
Zatrzymaj wzrok na niebie.
Pewnie jest takie same, jak tam...
Mówisz - mój kawałek ziemi,
moje niebo, mój świat.
Przywłaszczasz sobie - ale dlaczego?
Wzruszasz ramionami.
Mój dom. Moja przystań.
Moje okno.
Ty jesteś mój.
W moim Kraju, w moim pokoju...
Jesteś bogatszy o to "mój",
a może tylko bardziej bezpieczny.
Wszak w moim domu nie może
spotkać mnie nic złego.
Moje miejsce na ziemi,
moje miejsce przy tobie...
Bardzo chcę, aby było
i piękne, i bezpieczne.
© Elżbieta Żukrowska 25.01.2017.
fot. z internetu
Etykiety:
refleksyjny,
życie na marginesie
środa, 25 stycznia 2017
CZASEM BYWAM ROZCZOCHRANA
Czasem bywam rozczochrana
Zatrzasnęłam drzwi przed nosem
o nic ciebie nie poproszę
nie zawołam nie zawrócę
a rozmowy też ukrócę
bo wyłączę mą komórkę
aby nie brzęczała ciurkiem
nie zwodziła nie kusiła
bym znów grzeczna miła była
Już wyrzucam cię z pamięci
staram się przy tym nie kręcić
nie wspominać nie roztrząsać
i na życie się nie dąsać
Jednak bywam rozczochrana
bo za dużo myślę z rana
i za dużo myślę w nocy
nie chcę abyś mi tu mącił
Drzwi zamknięte księżyc błyszczy
a już wiedzą o mnie wszyscy
dobrze że nie dokuczają
i nie robią mnie na szaro
© Elżbieta Żukrowska 25.01.2017.
fot. z internetu
POGODA DLA BOGATYCH
Pogoda dla bogatych
Niektórzy są zamknieci w siódmym niebie!
A w korytarzu
żarówka nad głowami jasno...
Dołem zimny podmuch...
Nic więcej nie można, nie trzeba.
Dobrze, że jest światło.
Ktoś rozkaszlał się głośno, ciężko.
Tylko wybrani przekroczą próg.
Recepta na drogie leki
nie oznacza dostępu do zdrowia.
Starsza pani z czołem mokrym od potu
myśli, że niepotrzebnie przyszła,
i tak nie ma pieniędzy na leki...
Ciągle jest pogoda tylko dla bogatych.
Czy gdyby sama piekła chleb -
dosypywałaby do niego trocin?
© Elżbieta Żukrowska 24.01.2017.
fot. własna
wtorek, 24 stycznia 2017
DO PANA Z FACEBOOKA
Do pana z Facebooka
Mój nieznajomy, daleki panie,
poznany dzięki internetowi,
zabawne takie deklarowanie
uczuć niemodnych, już niestylowych...
Każdego ranka, ze szklanką kawy,
włączam obwody, szklane ekrany,
a później szukam (taki mam nawyk)
spraw, które ciebie inspirowały.
Mój nieznajomy, daleki panie,
który codziennie mnie adorujesz
i mam nadzieję, że mi nie kłamiesz,
piszesz prawdziwie o tym, co czujesz...
Nasza znajomość jest wirtualna,
za to uczucia całkiem prawdziwe.
Zatem pamiętaj - kłamstwa banalne
mogą obrócić znajomość wniwecz.
© Elżbieta Żukrowska 24. 01.2017.
fot. z internetu
CZEKAM W DOMU
Czekam w domu
Nic się nie dzieje!
Po zamieszaniu, wyścigu z czasem,
tysiącu obaw - nagle cisza.
Wszystko zamilkło, a jedynie
woń poziomkowa się kołysze.
I to przebieganie myślami po sprawach,
które były do załatwienia...
Czy wszystko dobrze?
Czy coś umknęło?
Co jeszcze było do zrobienia?
A jednak cisza... Wiatr za oknem.
Sprawdzam tylko prognozę pogody.
Wsłuchuję się we własny oddech,
mam nadzieję, że TAM nie ma lodu...
Bezwolne trwanie w przy telefonie,
bo może choć drobna wiadomość...
I czasem pomasuję skronie.
Synku... Jak dobrze - właśnie dzwonisz!
© Elżbieta Żukrowska 24.01.2017.
fot. CargoNews.PL
DZIEWCZYNA NA ZAKRĘCIE
Dziewczyna na zakręcie
Pachniała szałwią miętą i rumiankiem
czasem przesadnie malowała oczy
miała najpiękniejsze
długie i kręcone włosy
kasztanowe prawie rude
zapewne
nie zawsze puszyste nad ranem
Lecz najważniejszy był zapach
wyprzedzał ją otaczał
a mężczyźni oglądali się za nią
On też
Od kiedy obdarzyła go
specjalnym spojrzeniem
(może mu się wydawało?)
marzył by znalazła się na zakręcie
gdzie on będzie
wybawcą jedynym ratunkiem
Nie wiedział
że dziewczyny pachnące
szałwią miętą i rumiankiem
idą przez życie samotnie
desperacko walczą o swoją niezależność
© Elżbieta Żukrowska 23.01.2017.
fot. z internetu
poniedziałek, 23 stycznia 2017
ZNUDZENIE
Znudzenie
Nuda nie pachnie kawą...
Po niebie wciąż pełzną chmury.
Gawrony z mewami walczą,
to mewy lubią burdy...
Pustka ukryła gdzieś szczęście,
jedynie Burek zaszczekał,
zawsze był z dobrym węchem
i czuł dobrego człowieka...
Anioł zatrzymał się w oknie,
zdziwiony, bo aura chora!
Znów deszczem ziemia namoknie,
a mróz miał tężeć od wczoraj...
Nuda, bo nie ma słonka?
Nie strzela iskra po palcach?
I nikt nie naciska dzwonka...
Kawa w pojedynkę jakby mniej jest warta...
© Elżbieta Żukrowska 22.01.2017.
fot. z internetu
niedziela, 22 stycznia 2017
LAT TYLE JAK JEDNO MGNIENIE
Lat tyle jak jedno mgnienie
Czas kradnie perłom intensywny blask.
Jedna z nich bardzo już zmatowiała.
W duchu się pytam – czy ostatni brzask?
Niechby swą urodę dłużej zachowała.
Tylko ogarki są z naszych istnień,
coraz skromniejsze, z ledwością tlące.
Może dziękujmy za wiek przeżyty,
i że aż tyle świeciło słońce.
© Elżbieta Żukrowska 22.01.2017.
fot. z internetu
Etykiety:
refleksyjny,
życie na marginesie
sobota, 21 stycznia 2017
PIERWSZE WESTCHNIENIE WIOSNY
Pierwsze westchnienie wiosny
Na miedzach wczesna zieloność traw,
skowronek grzeje skrzydełka od słońca,
podobnie ciepło łowi polny staw,
na razie nic mu tej chwili nie zmąca.
Na wpół uschniętej gruszy gawrony trzy,
krakaniem przywołują gospodarzy,
bo pora obsiać zagony wśród mgły,
która to ziarnom wilgoci przysporzy.
W jakiś czas później wiatr na czubach drzew
siał promieniami przez listki i igły,
a po namyśle - z ciemnych chmur deszczem siekł,
by za dzień lub dwa łąki bajecznie rozkwitły!
Wiosenny nastrój rozrzucał ot tak,
niefrasobliwie, radośnie i hojnie,
cóż że porządku w tym było brak,
przecież nikt nie szedł z wiatrem na wojnę!
© Elżbieta Żukrowska 21.01.2017.
fot. z internetu
MOŻE... MOŻE...
Może... może...
Wiersze dla mnie?
Nie pisz ich więcej!
Nie pisz, bo czytam z nich to,
czego nie zamierzałeś powiedzieć.
Drobiazg biorę za pewnik.
Wszystko jest jak na trapezie
- szybko i niebezpiecznie.
A chcę tylko
przytulić czoło do twojej skroni.
Maleńkie, kolorowe diody
są jak koraliki kolejnych dni.
Naszych dni.
Podajmy sobie ręce
- jak na trapezie.
A może pomarszczona Cyganka
wywróży nam szczęścia łut...
© Elżbieta Żukrowska 21.01.2017.
fot. z internetu
czwartek, 19 stycznia 2017
WIOSNA LEKIEM ZA ZŁO
Wiosna lekiem na zło
Smutki zadomowiły się na dobre...
bliskie, znajome tak jak przyjaciele,
jednak jest w nich dużo fałszu
i wymagają ode mnie zbyt wiele...
Nawet gdy proszę najciszej,
by dały chwilę poleżeć,
udają, że mnie nie słyszą,
także w spokojną niedzielę...
Przykładam rękę do czoła,
znów coś niedobrze mi wróży,
jakaś gorączka mnie woła,
to od ostatniej podróży...
Smutki, dni straszne i grypa,
nie zazdrośćcie tego tercetu!
Czekam niech wiosna zawita,
w żółciach i smugach fioletu...
© Elżbieta Żukrowska 18.01.2017.
fot. z internetu
środa, 18 stycznia 2017
MŁODZI I BUTNI
Młodzi i butni
Choć bezimienni,
to nie bez wartości,
pozornie zbyteczni,
a bez nich luka
w codzienności.
Zatem nadajmy im imiona,
niech nie zginą
w otchłani
spraw zwyczajnych.
to dla nich korona!
Może powrócą
spragnieni Polski,
może zostaną,
pragnąc wolności,
bo choć ja mają,
to jednak nie całą,
bo choć kochają,
to wciąż się żalą...
Niech w swoim domu
nasycą namiętności...
© Elżbieta Żukrowska 17.01.2017.
fot. z internetu
WRZOSY
Wrzosy
Mogę marzyć. Albo tęsknić.
Snuć białe nitki przez łąki nadziei,
aż do ostatniego świtu,
pośród samotnych,
zagubionych miłości.
Nie moich.
Nie twoich.
Szukać prawdy o uczuciach,
odkrywać się na nowe...
Jednak wiem,
że czas pachnących wiosną piwonii,
zapachów sycących gorącym latem
i kolorowych jesiennych sadów
- dla mnie przeminął.
Tylko w wazoniku wciąż są
zasuszone gałązki wrzosu,
trochę przykurzone
- dokładnie, jak ja.
© Elżbieta Żukrowska 17.01.2017.
fot. z bloga Manufaktura pomysłów
wtorek, 17 stycznia 2017
BYŁO - MINĘŁO
Było - minęło
Wykasowałam wszystkie esemesy,
zdjęcia i mejle. Po co to przedłużać,
skoro zgrabnie odkochałeś się pierwszy,
skoro nasz związek już w gruzach...
Nie chcę daremnie wspominać i jątrzyć,
odkopywać, co szybko przebrzmiało,
życie jest dla mnie jak złośliwy łotrzyk,
po cóż udawać tu stałość?
Czas się ogarnąć, pooddawać fanty,
powiesić w oknach świeże firaneczki.
Na mnie w tym życiu czekają kanty,
a tylko czasem pachnące świeczki.
... I pozamiatać. Jest stabilizacja.
Na nic nie czekam, wędruję do pracy.
Myślę, że to jest właściwa stacja,
za każdy za swój bilet płaci.
© Elżbieta Żukrowska 17.01.2017.
fot. z internetu
KALINOM ZBIERA SIĘ NA PŁACZ
Kalinom zbiera się na płacz
Nie oczekuję twoich ramion
miłość spłonęła na ognisku
była złożona jak ofiara
teraz pozostał żaru ślad
Nie oczekuję pocałunków
nie wzniosą już do raju bram
Ale jesiennym kalinom
zbiera się na płacz
Nie oczekuję że...
Wszystko znika zanika
wczorajsza miłość
wspomnieniem jest
Nie oczekuję...
ale... pamiętam...
Czy ty też...?
© Elżbieta Żukrowska 17.01.2017.
fot. z internetu
poniedziałek, 16 stycznia 2017
ZWODNICZE SNY
Zwodnicze sny
Znajduję drogę pośród grząskich snów,
w których płaczą smutne, obce, zatroskane oczy
- a mam się nie przejmować, w bólu nie jednoczyć,
tylko prosto "żyć do przodu" - znów!
Nie znasz słowa "empatia", nie wiesz, co oznacza.
I nie zawsze otwierasz drzwi słysząc pukanie.
Bo i po cóż ci następne spotkanie,
skoro burzy plany, cały dzień wywraca!
I ja mam się odizolować, dobrocią nie parać,
skupić myśli na tobie - mym przewodnim celu.
A mnie się zakupy przyśniły, drogi przyjacielu,
w sklepie, gdzie na półkach miłość, nadzieja i wiara...
© Elżbieta Żukrowska 16.01.2017.
fot. z internetu
GDZIE I JAK
gdzie i jak
stać się mniej niż szeptem
rannym umieraniem
spazmem przedostatnim
zawieszonym w czasie
strzępem z nieistnienia
zaciemnieniem następstw
mrokiem mimo słonka
ukruszonym ułamkiem
samotnej energii
w upartym nieładzie
© Elżbieta Żukrowska 14.01.2017.
fot. z internetu
Etykiety:
refleksyjny,
życie na marginesie
niedziela, 15 stycznia 2017
PIÓRKA
1
2
3
4
5
6
7
8
9
Piórka
Mam dziesięć piór do rozdania,
rożne są, sztuczne i prawdziwe,
te sztuczne - złotem mówiące,
albo srebrem - także uczciwie.
A prawdziwe też służą zabawie.
Leciuteńkie, tak różne w kolorze:
białe, złote, brązowe lub pawie,
które chcesz? Czy dwa razem - może?
I rozdaję te piórka poetom,
niepotrzebnie, zbytecznie, daremnie.
Żadne wnioski z tych piórek nie płyną,
a powinny, wszak już są codziennie.
Moja skala ma dziesięć punktów,
trzy najlepsze, trzy średnie, trzy złe.
A najgorsze jest piórko dziesiąte,
bo poza skalą - już nie mieści się...
Lecz czy mam prawo oceniać?
Czy mi wolno tak wiersze punktować?
Może raczej ku pisaniu zagrzewać,
podpowiadać, by błąd anulować?
Dziwna jest odporność na me podpowiedzi.
Jakbym nic nie pisała, prośba nie dotarła!
Przecież nie wiadomo, co w poecie siedzi...
Choć może to nie poeta, a namiastka marna...
© Elżbieta Żukrowska 12..01.2017.
fot. z internetu
2
3
4
5
6
7
8
9
To jest piórko 10.
Piórka
Mam dziesięć piór do rozdania,
rożne są, sztuczne i prawdziwe,
te sztuczne - złotem mówiące,
albo srebrem - także uczciwie.
A prawdziwe też służą zabawie.
Leciuteńkie, tak różne w kolorze:
białe, złote, brązowe lub pawie,
które chcesz? Czy dwa razem - może?
I rozdaję te piórka poetom,
niepotrzebnie, zbytecznie, daremnie.
Żadne wnioski z tych piórek nie płyną,
a powinny, wszak już są codziennie.
Moja skala ma dziesięć punktów,
trzy najlepsze, trzy średnie, trzy złe.
A najgorsze jest piórko dziesiąte,
bo poza skalą - już nie mieści się...
Lecz czy mam prawo oceniać?
Czy mi wolno tak wiersze punktować?
Może raczej ku pisaniu zagrzewać,
podpowiadać, by błąd anulować?
Dziwna jest odporność na me podpowiedzi.
Jakbym nic nie pisała, prośba nie dotarła!
Przecież nie wiadomo, co w poecie siedzi...
Choć może to nie poeta, a namiastka marna...
© Elżbieta Żukrowska 12..01.2017.
fot. z internetu
TE SAME KADRY WCZORAJ I DZIŚ
te same kadry wczoraj i dziś
nie skupiłam się na drodze
mapie
poznaniu
dotarłam tam
gdzie kazało przeznaczenie
oset - jak dawniej - stopy mi poranił
i wciąż idę drogą
której od dawna już nie ma
i wciąż odnajduję
ślady rzeczy nieistniejących
jak zagubionych krain
albo pocałunków
nie pytam o drogę
nie oczekuję drogowskazów
to się nazywa robić swoje
bez względu na wszystko
dlaczego zawsze chcę więcej
dlaczego jedno spojrzenie to za mało
© Elżbieta Żukrowska 14.01.2017.
fot. z internetu
sobota, 14 stycznia 2017
POZIOMKOWY CZAS
Tamtego lata o świcie
malwy stukały nam do okien...
W dzień nosiłam sukienkę w kwiatki,
a ty pod białą koszulką
miałeś czekoladową opaleniznę.
Byliśmy tacy młodzi, żądni wrażeń.
I siebie.
Tamtego lata
jedliśmy najsłodsze poziomki.
Czas kręcił ze zdziwienia głową!
© Elżbieta Żukrowska 13.01.2017.
fot. z internetu
I KONIEC
I koniec
Popatrz - ostatnie krople wina,
a wiatr znów będzie w oczy.
Smutek to nie dziewczyna,
lecz jak ona zaskoczy.
Wypatrzysz, wyczujesz -
a to przepastna głębia,
rozpacz co łatwo tuli...
I na niebie stadko gołębi,
a dołem dziki królik...
A my nic...
Całkiem już pogubieni...
A my nic.
Ostrym pazurem czas rozdarty,
jak zasłona nocy.
Za nią już tylko łagodne harfy,
muzyka czule obejmie.
Nieba nam...
Nieba nam trzeba,
przed potopem świata...
Ostatnia kropla wina... już przepadła.
© Elżbieta Żukrowska 12.01.2017.
fot. z internetu
piątek, 13 stycznia 2017
PTAKI DWA
Ptaki dwa
Jesteśmy jak dwa ptaki,
którym wystarczy jedno gniazdo.
Już nigdzie się nie spieszymy,
a czas i tak podsyła nam nowe wrażenia.
I tylko niepokoi myśl,
że w drogę przez świetlny tunel
pójdziemy każde oddzielnie.
Świadomość rozdzielenia
wywołuje nieprzyjemny spazm strachu,
a gdy spoglądam ci w oczy -
poznaję, że znasz moje odczucia.
Trzymaj mnie za rękę - proszę bezgłośnie.
I tak długo, jak to będzie możliwe.
© Elżbieta Żukrowska 11.01.2017.
fot. z internetu
ZIMOWY HURAGAN
Zimowy huragan
Już nowy dzień wstaje... nieśmiały, spłoszony?
Huragan gdzieś pędzi, niosąc ciemne chmury.
I znów się rozpada, czas będzie ponury.
Na razie kraczą pierwsze obudzone wrony.
Drzewa przestraszone chwieją konarami,
dokładnie w rytm wiatru gną się i kłaniają.
Gdzieś przy ich korzeniach utulił się zając,
lis w norce skrył uszy, a poruszył brwiami...
Rośnie moc huraganu, a sztorm na Bałtyku...
Kutry stoją w porcie, rybak kręci głową.
Czeka na prognozę i lepszą, i nową,
byle wreszcie płynąć, nie musi mieć wygód!
Wrony głodne, zmarznięte, nastroszyły pióra,
wiatr ze śmieci zrobił maleńkie tornado...
Pogoda byle jaka, uśmiecham się blado,
przecież biadoleniem i tak nic nie wskóram.
© Elżbieta Żukrowska 7.01.2017.
fot. z internetu
czwartek, 12 stycznia 2017
BLABLANIE I PRAWO KALEGO
Blablanie i prawo Kalego
Nie wszystkie wiersze muszą być na serio.
Nie muszę wszystkich zdobić mądrą puentą.
Czasem potrzebne zwyczajne blablanie,
lecz dla facetów to jest niepojęte!
Wystarczy może przy ciemnej herbatce
wysnuć z dna duszy co smuci, co boli
i opowiedzieć po troszku (bo muszę!),
o tym, czym życie tak mocno mi soli!
Wiersz wstanie miałki, nic w nim odkrywczego,
nie rzuci na kolana, nie strąci kapeluszy.
Ale to takie kobiece, proszę szanownego pana,
czasem tak pogadać najzwyczajniej muszę!
Świat się nie składa tylko z polityki.
Zresztą - znudziły gadające głowy.
Robią podkopy, zakładają wnyki,
żądają wyroku - i ma być surowy!
Dominujące jest prawo Kalego,
przekonałam się o tym po wielekroć.
Dlatego wolę u fryzjera swego
plotki, żarciki (granicy nie przekrocz!).
Tyle w dniu dzisiejszym. Wygadałam wszystko.
Z lekkim sercem do drugiego już wiersza zasiądę.
A może gdy słońce po szybach radośnie rozbłyśnie,
mój spacer się stanie stosownym akordem.
© Elżbieta Żukrowska 10.01.2017.
fot. z internetu
Etykiety:
refleksyjny,
wiersze o wierszach
środa, 11 stycznia 2017
KARNAWAŁ
Karnawał
Mówiła mi siostra - kup nową sukienkę,
torebkę i płaszczyk. Oraz buty piękne.
Pończoszki, paznokcie, puder i pomadka.
Upodobnij się trochę do wiosny, do kwiatka.
Lakiery, perfumy, rozświetlona cera,
rzęsy już do góry, włosy od fryzjera!
Rzuć okiem w lusterko - Francja-elegancja!
I tak trzymaj fason - niech proszą do tańca.
© Elżbieta Żukrowska 10.01.2017.
fot. z internetu
POMOŻE CI KSIĄŻKA
Pomoże ci książka
Czasem zbyt dużo się w głowie nazbiera.
Nie tylko w głowie, jeszcze w sercu, w duszy.
Dokucza tłum myśli, jak ząb ćmi - cholera!
A każda myśl nowa wyraźnie się puszy!
Ta ważna, istotna, a w tej są szczegóły,
bez nich nie da się skutecznie do przodu.
Tymczasem zmęczenie już cię skrzydłem tuli,
a w głębi słyszysz nowy jęk zawodu...
Wszystko to bzdura! Lepiej coś poczytaj!
Skutecznie odwróć posępne tumany.
Niech niczym piasek w zębach ci nie zgrzyta
zwykły dnia ciężar. I niechaj nie rani.
© Elżbieta Żukrowska 9.01.2017.
fot. z internetu
wtorek, 10 stycznia 2017
PRZYJACIEL
Przyjaciel
Bolą mnie oczy.
Za dużo patrzę tam, gdzie brak zapisu,
sama muszę odkrywać w rozwarstwionym czasie
ścieżki amazonek, mknących do niebytu,
i pałające strofy o bolącym gradzie
słów niczym ołów.
Aż patrzę na dłonie:
one też zmęczone, nasycone drżeniem.
Wiem, że to zmowa starości z czasem przedwieczornym,
kiedy mrok tumani, rzeczy gubią cienie,
brzozy nie chcą szumieć,
maciejka sny karmi...
Zdaje się, że to wszystko.
Lecz pies spojrzał w oczy i macha ogonem!
Zaczepia, skomli, doprasza uwagi, głaskania, spaceru
i wspólnej zabawy. Gotów ze skóry wyskoczyć,
bylebym się nim zajęła. Wcale go nie zganię.
Przytulam i pieszczę.
A on wie, jest mądry, chroni przed depresją.
Zajmuję się nim miast swoje rozdrapywać blizny.
Coś przecież się skończyło, minęło, już przeszło.
A pies jest obok. Najprawdziwszy. Żywy.
© Elżbieta Żukrowska 9.01.2017.
fot. z internetu
ZRÓB MAMMOGRAFIĘ
Zrób mammografię
Twojej sąsiadce odjęto całą pierś...
Koleżance z pracy guzek wyłuskano...
Chemia. Radioterapia. Czy także i śmierć?
Ogromny lęk. Strach! Przerażenie! Trauma!
Określeń zbyt mało...
Idź na mammografię! Co cię powstrzymuje?
Wokół tyle kobiet dotkniętych problemem!
Czy ciebie sprawa raka wcale nie nurtuje?
A jeśli... i ciebie dotknie to cierpienie?
Na Facebooku mnożą się "rakowe łańcuszki".
Mają podkreślić z chorą solidarność.
A w rzeczywistości są zupełnie puste!
PRZEKONAJ DO BADAŃ - tym spełnisz powinność.
© Elżbieta Żukrowska 10.01.2017.
fot. z internetu
poniedziałek, 9 stycznia 2017
RZECZ O PIEPRZENIU
Rzecz o pieprzeniu
Zbuntowała się pieprzniczka
(lecz niewiele mogła zrobić) -
czemu znowu jest w duecie,
skoro pragnie solo chodzić?
Zazdrościła cukiernicy -
ta dopiero to ma dobrze:
nikt jej nie pomyli z niczym,
jest jedyna w swym wyborze!
Na obrusie stały także
i inne ważne tu naczynia,
a pieprzniczka do solniczki,
by już stół ten opuściła!
Na to rzekła jej solniczka,
zdruzgotana tą niechęcią:
bo ty tylko wszystko PIEPRZYSZ,
gdy inne przyprawy NĘCĄ!
© Elżbieta Żukrowska 9.01.2017.
fot. Pracownia Artystyczna Dragon
Etykiety:
satyra,
wiersze ze smaczkiem
niedziela, 8 stycznia 2017
PROBLEM Z EMOCJAMI
Problem z emocjami
A jeśli emocje gdzieś się pogubiły?
Teraz tylko mrozem okna są strojone.
Wczoraj mi szeptałeś o uczuciach, Miły...
Dziś szybko odszedłeś już w przeciwną stronę.
I po co mieć nadzieje, wiarę, zaufanie,
one niczym łaska na pstrym koniu jeżdżą.
On niby pokochał, a już odkochany,
już wyznań nie czyni. I nazwał przybłędą!
Przecież miałaś oczy jak gwiazdy błyszczące,
tak ciebie zapewniał, chciał byś mu ufała.
A później rozrzucił, jak malarz na łące
wszystkie barwy tęczy... I tyleś go miała...
© Elżbieta Żukrowska 8.01.2017.
fot. z internetu
sobota, 7 stycznia 2017
I PO BALU
I po balu
Małe skamieniałe serce
lodowy czerwony sopelek
ktoś krew najpierw wzburzył wielce
nie bacząc że właśnie dnieje
A później chwila przeciągu
gdy w inne oczy popatrzył
a małe czerwone serce
to przecież nie jest pajacyk
Na balu było rozgrzane
tańczyło w szalonym rytmie
lecz bal się skończył nad ranem
i serce już nie zakwitnie
© Elżbieta Żukrowska 7.01.2017.
fot. z internetu
piątek, 6 stycznia 2017
* * * (Nie pobiegnę za...)
* * *
Nie pobiegnę za tobą.
Zamierają kolejne dni.
Świty są coraz bledsze,
a różowieją i mdleją
chmurki o zachodzie słonka.
Nie pobiegnę.
Jeszcze coś się tli:
skrawki nadziei na spłoszonym wietrze...
I ta piosenka łka,
ta, którą śpiewałeś
wczesnym zmierzchem.
Którą śpiewałeś tylko dla mnie...
Którą mi dałeś jak kwiat.
W rozwidleniu dróg,
gdzie taki lichy wybór,
ja albo ty,
oderwaliśmy się od siebie,
wiatr ślady pozamiatał
i tylko nadzieja się tli,
jak resztki ogniska w kotlince,
która często pusta...
Wystarczy żaru dla ogrzania rąk,
wśród jęku modlitwy,
którą szepczą spierzchnięte usta...
© Elżbieta Żukrowska 06.01.2017.
fot. Thomas Uhrmacher
NIESPODZIEWANIE WYBUCHŁ ŻAL!
Niespodziewanie wybuchł żal!
Nic mi nowego już nie powiesz!
A od uśmiechu aż boli twarz.
Nie możesz mówić - bo fałsz w głowie,
ale bolesne spojrzenie masz!
Nic mi nie powiesz, a ominiesz.
Rozerwiesz szaty? Koszulę? Płaszcz?
Odrzucisz niechęć? Szal wraz z szyją?
W sobie już tylko wściekłość masz.
Nic mi nie powiesz... A darujesz
(zamiast okruchy z luster siać)?
Znajdź trochę uczuć! Potrzebuję!
Sama najwięcej mogę ich dać!
© Elżbieta Żukrowska 5.01.2017.
fot. z internetu
czwartek, 5 stycznia 2017
CZAS NA ROZSĄDEK
Czas na rozsądek
Być może w tajemnicy,
gdy rosa trawy karmi,
zaszlocham - łez nie zliczysz,
nie zależy ci na mnie.
Nie będziesz dłużej plamił
mojego otoczenia!
Miłość mnie odmieniła,
dojrzałam, wciąż się zmieniam.
Łzy już nie są po tobie -
to pożegnanie młodości.
Już wiem, czego się trzymać,
jak zadbać o radości.
© Elżbieta Żukrowska 1.01.2017.
fot. z internetu
CIESZĄC SIĘ ŻYCIEM
Ciesząc się życiem
Ciągle są wschody i zachody,
wiatr szumi w drzewach, a ptak śpiewa,
jeszcze czasami nad polami
zaświeci słońce, jest ulewa.
Jeszcze trwa dla nas mroźna kipiel,
bogactwo śniegu, srebrzystości
lub dla odmiany wiatr zachodni
przyniesie mgielne zawiłości...
To nasze życie w różnych barwach,
czasem szarością oprószone,
a czasem całe jest w kokardach,
fajerwerkowo roziskrzone.
Więc bierzmy z niego, co lubimy,
nauczmy się mądrze wybierać,
bo konsekwencje nas nie miną,
dosięgną na najwyższych rejach!
© Elżbieta Żukrowska 5.01.2017.
fot. Łukasz Żukrowski
poniedziałek, 2 stycznia 2017
NIE WOLNO
Nie wolno
Obiecałeś...
A teraz szamoczę się z niepokoju
daremnie przemierzam przestrzeń
od okna do drzwi
Obiecałeś...
Smutne już odległe "będę"
a nadal wywołuje łzy
nie chce rozpłynąć się marzenie
i wciąż spowija mnie jak szal
Obiecałeś...
i z mej pamięci nie wyplenię...
Już się rozbudził wielki żal
Czas zapamiętać nawet na zawsze
że wśród obiecanek trudno tak żyć
odpowiedzialność każe dotrzymywać słowa
nie wolno tak z najbliższych kpić
© Elżbieta Żukrowska 1.01.2017.
fot. z internetu
ZMĘCZONE RĘCE TULĄ PSA
Zmęczone ręce tulą psa
Nie znajdę słów zgubionych w rosie...
Dzień już się przelał, idzie burza.
Dla młodych czas się ledwie wlecze,
dla starych zbyt szybko wynurza!
Słowa, choć padły, były puste,
to wieloznaczne, to zamglone.
Teraz zmrożone mamy usta...
A pies? - Do nogi przytulony.
Nic nie ocali szeptów, wyznań,
daremnie czekać - szkoda dnia.
A i tak szepty te - płycizna!
Zmęczone ręce tulą psa...
© Elżbieta Żukrowska 31.12.2016.
fot. z internetu
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































