sobota, 22 listopada 2014

883//14. ZIMOWE ZAUROCZENIE


Zimowe zauroczenie

W srebrach perłowych mieni się świat,
gdy roziskrzony pierwszy pył z nieba.
I już wspomnienia janczarów,
już kulig w wyobraźni mknie...
Daleko - szybko! Do ciebie...
Czekaj z gorącym dla mnie winem,
z ogniem na dużym kominku.
A ja się przyśnię pośród zadymek...
i już nie będzie dla ciebie ratunku!

© Elżbieta Żukrowska 22.11.2014. 
Fot. z internetu

piątek, 21 listopada 2014

882//14. CIĄGLE KWITNĄ MAKI



Ciągle kwitną maki


Czasem serce oszaleje - niepotrzebnie!
Los złośliwie kilka łez z oczu wyciśnie...
A za rogiem już ci powie, że życzliwie
poprowadzi w życie w innym towarzystwie.

A ty idź swoją droga, sił nie żałuj!
A ty idź, gdzie się schodzą wszystkie szlaki.
Nie skarż się, że ci sił nagle za mało.
Ciesz czerwienią
- przecież ciągle kwitną maki!

Czasem dusza skrywa wielkie tajemnice,
ty pilnujesz, aby z ust słowo nie padło,
niech na jaw nie wyjdą daremne tęsknice.
I przed siebie dalej krokiem równym, hardo.

A ty idź swoją droga, sił nie żałuj!
A ty idź, gdzie się schodzą wszystkie szlaki.
Nie skarż się, że ci sił nagle za mało.
Ciesz czerwienią
- przecież ciągle kwitną maki!

Gdy na końcu drogi wielce utrudzony
obejrzysz się przez ramię przecierając oczy,
zdziwisz się, że tobie sztuka się udała -
przeszedłeś szlak, choć los wciąż się droczył.

Jeszcze popatrz na czerwone maków kwiaty -
koniec troski o to, czy trudy wytrzymasz,
pokonałeś wszystkie życia katarakty.
Teraz wreszcie na niebiańskich spoczniesz niwach.

© Elżbieta Żukrowska 20.11.2014. 
Fot. z internetu

881//14. NA SPOTKANIE ZIMY


Na spotkanie zimy

I zapłakała jesień deszczem...
Kwiaty szeptały "zostań jeszcze"
do słonka, które bardzo zbladło.
Może choroba? Już przepadło...

Na parapecie dwie paprotki,
obie wyraźnie zesmętniały.
I nawet szaro-bure kotki
obok  posiedzieć już nie chciały.

Uschły badylki malw wysokich,
czasem stukają w zimne szyby.
A tu już jesień drobnym krokiem
odchodzi na spotkanie zimy.

© Elżbieta Żukrowska 21.11.2014.
Fot. Włodzimierz Stąsiek

czwartek, 20 listopada 2014

880//14. ZAMIENIĘ SZARE NA ZŁOTE



Zamienię szare na złote


Ozdabiam stół jarzębinami
albo zieloną gałązką jałowca.
Czasem jest nawet dzban z kwiatami.
Tak sympatycznie - może zostać.

Wyczarowuję mocną kawę
i uśmiech ten najszczerszy.
Na talerzyku są drożdżówki,
a do łakoci - kilka wierszy.

Jeszcze dodaje dotyk dłoni
oraz pośpieszną ust pieszczotę...
Wspomnienie lekko mnie zapłoni,
a tobie myśl przypłynie... złota.

© Elżbieta Żukrowska 9.11.2014. 
Fot. z internetu

879//14. O CHULIGANIE (fraszka)




O chuliganie
(fraszka)

Był grzeczny i układny
lecz zmienił towarzystwo.
A przy tym także skórę
- teraz z niego wilczysko...

© Elżbieta Żukrowska 
Fot. Pixabay

10.11.2014.

878//14. O MUZYKU (fraszka)



O muzyku
(fraszka bardzo smutna)

Porwała go, uniosła do nieba!
O niczym już nie pamiętał.
Grał - trzeba czy nie trzeba.
Aż czas mu ręce spętał... 

© Elżbieta Żukrowska 9.11.2014.
Fot. z internetu

877//14. O POECIE (fraszka)



O poecie
(fraszka)

Pisał najpiękniej ze wszystkich -
przecież inaczej nie umiał,
lecz gdy przestała go czytać -
ocknął się. A nawet zrozumiał...

© Elżbieta Żukrowska 9.11.2014. 
Fot. z internetu

876//14. WSPOMNIENIA MIGOTLIWA CHWILA



Wspomnienia migotliwa chwila

Jeżeli znajdziesz w miękkim warkoczu
wypogodzony uśmiech i słońce -
być może boso przez świat wyruszysz
szukać na plaży piasków gorących.

Albo zadumasz się jeszcze bardziej
i z kubkiem kawy (malinowym)
będziesz snuł w myślach wiersze gorące
o tych spotkaniach co... Nie powiem!

Westchniesz... Półuśmiech subtelnie błyśnie,
ale źrenice zakryte rzęsą.
To było dawno. Dziś włos posiwiał.
I jeszcze dłonie jakby... się trzęsą...

© Elżbieta Żukrowska 8.11.2014.
Fot. z internetu

875//14. NOWY DZIEŃ




Nowy dzień

Z szarością w okna się pospieszył,
ptakom (szaro-czarnym) nakazał krakanie.
I choć bezwietrzny - to tym nie ucieszył,
bo równoznaczne, że mgła dłużej zostanie.

Kawa w kubeczku z Opola już pachnie,
raduje podniebienie oraz moje nozdrza...
Gorąca, parująca - tak jak lubię!
Cieszę się pijąc - że jeszcze mi można!

Jest czas na refleksje, na kilka myśli,
pośpiech już z dawna niewskazany!
Dziś bez pośpiechu spiszę swe wierszyki,
a świat niech się kręci - nie czekam na zmiany.

© Elżbieta Żukrowska 20.11.2014.
Fot. własne.

środa, 19 listopada 2014

874//14. BYTY POZORNIE NIEWAŻNE



Byty pozornie nieważne


Snują się byty nieważne, nawet niezauważone,
niekochane, niechciane, odepchnięte przy drodze,
a może nawet same skręcają w złą stronę
i pędzą na złamanie karku - jak na hulajnodze!

Nikt ich nie poznał, więc i nie docenił.
Smutkiem szeroko otwartych oczu
świat ogarniają od zmroku do zmroku
i tyle tylko ten świat dla nich znaczy,

ile z nieprzychylnego sami wyrwali siłą,
na swoją modłę gdzieś tam ukształtowali...
Teraz stojąc w bramie popijają tanie wino,
sycąc się nim, niczym nektarem z malin.

© Elżbieta Żukrowska 19.11.2014.

Fot. www.strefabiznesu.nowiny24.pl/artykul/ponad-10-proc-mieszkancow-regionu-zyje-w-ubostwie-36042.html

873//14. MILONGI CZAS


Milongi czas


Zakipiał gniewnie pragnień krąg,
milongi nuty się rozprysły,
on ją w objęcia mocne wziął,
w tangu ścierają się wzburzone zmysły.

Nie będzie nic, zamknięty czas,
liczy się tylko ta muzyka!
Więc jeszcze jedno szybkie pass!
I butki spadły, i spódniczka...

Jakieś rozdarcie... skargą łka!
Co jest powyżej... gdzie ratunek...?
I dłonie dwie, miłosna gra... 
A ledwie czas jest na pocałunek.

© Elżbieta Żukrowska 17.11.2014.
Fot. z internetu

872//14. ZAMIAST EL DORADO



Zamiast El Dorado


Wcale nie hardo tutaj wkroczył...
Usiadł samotnie, na uboczu.
W salce przyjemnie, bez wiatru w oczy. 
Deszcz kapelusza mu nie moczy.
To sobie wyobrażam łatwo! 
Lecz dalej stop! Bariera wzrosła 
- co może myśleć tamta postać? 
O czym zadumał się mężczyzna 
(zmęczone oczy i siwizna)? 
Czemu niechętny jest rozmowie? 
Ledwie skinieniem głowy odpowie... 
I sączy z wolna swego bourbona. 
A ta zaduma - czy jakaś "ona"? 
Czy tylko życie pod wóz zamiotło, 
zniszczyło dawne piękne przyjaźnie.
Rozczarowało, chorób naplotło. 
I gdzie jest jego El Dorado? 
Wiem... tamto marzenie 
też - przez przypadek - w niebyt wypadło... 

© Elżbieta Żukrowska 19.11.2014.
Fot. wiktororzel.portal-pisarski.pl

poniedziałek, 17 listopada 2014

871//14. DO ZŁOTOWŁOSEGO ANIOŁA



Do złotowłosego anioła


Po ulicach krążą jesienne anioły
jak nie do końca prześnione sny.
Jeden ma włos pszenicznie złote,
to o nim myślę "Eh ty..."

Czasem, gdy ostatek światła,
a mam już zwyczajny serca rytm,
jeszcze w me okna zaglądają,
bym znów szeptała "Eh ty..."

Wyczarowuje jesień ciszę
i świat otula warstwą mgły.
A ja przy oknie list właśnie pisze:
"Złoty Aniele - gdzie żeś ty?"

Wcale nie liczę na odpowiedź...
Adresu nie znam - po co list?
Może się jednak jakoś wkradnie
w moje późno jesienne sny...

© Elżbieta Żukrowska 17.11.2014. 
Fot. z internetu

niedziela, 16 listopada 2014

870//14. O GŁOSOWANIU


O głosowaniu 
(fraszka)

Cóż głosowanie? Rzecz jest prosta,
choć przecież kreślić trzeba uważnie. 
Na każdej liście jeden krzyżyk
by głosowanie był ważne.
Wrzuciwszy do urny listy wszystkie, 
wracasz do domu (rozżalony!),
od nowa właśnie będziesz rozmyślał - 
że deszcz, że ptaki i twoje "dzisiaj" byle jakie... 
Że powinno coś zmienić głosowanie ... 
A tu... nic się nie stanie.

© Elżbieta Żukrowska 16.11.2014. 
Fot. z internetu

869//14. O IGRASZKACH ( fraszka)




O igraszkach
(fraszka)

Obiecywał: tylko tyle, ile sama będziesz chciała.
A umiał sprawić, że płonęła ogniem jak trzaska.
W gorączce pożądania zachłannością wybuchała,
nieświadoma, że dla niego to była igraszka...

© Elżbieta Żukrowska 16.11.2014.
Fot. z internetu

piątek, 14 listopada 2014

868//14. WCIĄŻ CIEBIE SZUKAM!




Wciąż ciebie szukam!


Byłeś wśród wiosny słodkich powiewów,
wśród oczarowań majem i bzami,
widziałam ciebie, gdy słowik śpiewał
i gdy tańczyłam pod jabłoniami!

Byłeś wśród lata miodnej sytości
i pod palmami na rajskiej plaży.
Nawet kochałeś w nocnej ciemności,
niczym bohater reportaży...

Teraz cię szukam, chociaż daremnie.
To tylko taka wiosenna mrzonka:
mgła woni z liliowych kwiatów,
zauroczenie muzyką dzwonka.

Po cóż to robię? Strofuję siebie...
Lecz stopy niosą na polne ścieżki,
jakbym szukała - już sama nie wiem
- chabrów, czy może oczu niebieskich.

© Elżbieta Żukrowska 13.11.2014. 
Fot. z internetu


czwartek, 13 listopada 2014

867//14.. MUZYKĄ CHCĘ CIĘ OPOWIADAĆ



Muzyką chcę cię opowiadać

Pozwól się zachwycać
- a grać będę niezwykłą muzykę,
ciebie tak śpiewnie opowiadać:
jak wyglądasz, gdy otwieram
na ciebie duszę,
gdy drży powietrze przesycone
twoim zapachem,
gdy unosisz rękę do czoła...

Pozwól patrzeć na siebie,
bym dobrał właściwe akordy,
opisał orzechowe oczy
albo oszałamiającą stromiznę piersi
lub cudowną linie kruchego karku.

Cała jesteś w mojej muzyce!
A dziś udało mi się
w roziskrzonych nutkach
odnaleźć twój śmiech.

Chyba jesteś dla mnie zbyt doskonała.

© Elżbieta Żukrowska 13.11.2014.
Fot. z internetu

866/14. O SŁOWACH (fraszka)



O słowach
(fraszka)

Słowa bywają jak werbel:
nadają rytm, zagrzewają.
Choć nieodzowne w życiu
- dlaczego zabijają?

© Elżbieta Żukrowska
fot. Pixabay

13.11.2014.

środa, 12 listopada 2014

865//14. O PEWNYM POECIE



O pewnym poecie
(fraszka)

Smutek na ramieniu przysiądzie,
z goryczą w głosie zanuci:
-Tak dobrze się zapowiadał,
tak brzydko się wywrócił.
© Elżbieta Żukrowska 12.11.2014.
Fot. z internetu

864//14. WIERSZE SZAROZŁOTE



Wiersze szarozłote


Tomik farbą pachnący...
przypomina róże...
Od pojedynczej po wielkie bukiety!
Słodycze wymyślne...
Praliny, ciasteczka, suflety!
I słowa.
Wyjątkowe.
Czasem dla podniety...
Zebrać je w tomik wierszy
- zadanie poety...
Czy już ze mnie poetka?
- oto jest pytanie...
Tymczasem moje myśli
już w tomik zebrane.,..

© Elżbieta Żukrowska 18.10.2014.
Fot. własna

863//14. KŁOPOTY Z ZAKOCHANIEM



Kłopoty z zakochaniem


Zanim uczucie jak poemat -
najpierw przychodzi czas olśnienia.
Niezbita pewność, że ta jedna.
Dla niej też minął czas myślenia.

Oczarowanie niebotyczne!
Spojrzenia wnet ku sobie płyną.
Jej serce bije fantastycznie!
On dla niej nawet może zginąć!

Bo miłość wcale nie wybiera!
Czy masz pół wieku, czy niewiele.
Kupidyn wraca -  pusty kołczan!
Przy tym się z cicha jakby śmieje.

Nie ważny wiek, bo cóż metryka?
Jest tylko kawałkiem papieru.
Serce - to ono wyznacznikiem
i uczuć, i wieku, i celu..

© Elżbieta Żukrowska 12.11.2014.
Fot. z internetu

wtorek, 11 listopada 2014

862//14.. DRUGIE SPOTKANIE



Drugie spotkanie
(z opowieści pewnego pana - 4)

Powinienem był z dawna wiedzieć,
że nic przypadkiem się nie dzieje,
nie ucieknę przed przeznaczeniem,
ziarnko posiane - najpewniej wzejdzie.

Więc kiedy drugi raz te oczy...
Kiedy prześliczny owal twarzy...
Wiedziałem, że to losu dotyk,
nowa okazja się nie zdarzy.

Zapamiętałem ważne miejsca,
śledziłem okna, drzwi i taras.
Lecz dom - to azyl: stop natrętom!
Nic nie przytrafi się tu zaraz.

© Elżbieta Żukrowska 8.11.2014.
Fot. z internetu

861//14 FALA



Fala
- z inspiracji fotografią Romana Hawryluka

Fala wyrzuca puste muszle,
płucze piasek - jak każdego dnia.
Czekam. Tak jak czekają wszystkie.
Na powrót twój. I na słowa dwa.

Ta pusta plaża taka smutna,
mewy porwały radosny śmiech.
A moje serce znów zamiera
z przestrachu, że coś poszło źle.

© Elżbieta Żukrowska 11.11.2014.
Fot. Roman Hawryluk

poniedziałek, 10 listopada 2014

860//14. PANIE MÓJ!




Panie mój!


Nie mam nic więcej do ofiarowania
prócz kilku modlitw i chwiejności serca,
prócz myśli jakby wypłowiałych praniem.
Cichnie żarliwość, kiedy ból tak męczy.

Jednak to Ciebie proszę cichym szeptem:
we Krwi Swojej, Jezu, zanurz mnie, obmywaj.
Czuję Twą odpowiedź - "po to tu Jestem".
Samo wzruszenie kolana ugina!

Ty chcesz, abym podniosła się z kolan!
Łaski potrzebuje zbrukane serce -
swoim Miłosierdziem zawsze mnie otulaj,
niech do Ciebie idę przez Maryi ręce.

Już się nie spieszę, nigdzie nie wyrywam,
pokochałam smak łagodnej modlitwy.
Więcej dziękuję niż ratunku wzywam.
A moje myśli skończyły gonitwy.

© Elżbieta Żukrowska 2.11.2014.
Fot. z internetu

859//14. CAŁYM ŚWIATEM - TY



Całym światem - ty
(z opowieści pewnego pana - 29)

Byłaś mi pulsującym życiem,
magią i czarem schyłku lata,
białym obłokiem ponad głową,
oddechem i... całą reszta świata.

Byłaś...

Pośród mgieł, jesiennych dymów,
gdzieś na skraju skał, urwiska
- nagle zniknęłaś z moich oczu.
Bez pożegnania... I to wszystko...

Na pewno wszystko?

Najcichszą nocą przecież wrócisz,
by snuć wspomnienia naszych świerszczy,
by pośród lekkich sennych marzeń
dokończyć wreszcie wspólnie wierszyk...

© Elżbieta Żukrowska 10.11.2014.
Fot. z internetu

niedziela, 9 listopada 2014

858//14. JESIENNY AKORD




Jesienny akord


Tyle słońca w twoim lesie!
Złotem każdy listek świeci.
Rozedrgany mruga promyk
i następny liść już leci.

Pachnie - jak to jesień każda,
z drzew kolumny są dostojne,
paproć ciągle urodziwa,
wiatr coś szepcze jej łagodnie...

Pośród lasu, drzew i ścieżek,
na odległym rykowisku,
jeleń dumnie uniósł głowę.
Ryknął głośno. Już po wszystkim.

© Elżbieta Żukrowska 9.11.2014.
Fot. z internetu

857//14. LISTOPADOWĄ NIEDZIELĄ




Listopadową niedzielą


Błogosławionej niedzieli życzę...
Wiatr dalej strąca liście z drzew.
I dzwony biją - czy słyszycie?
W zasadzie są ledwie jak szept...


Listopad - i okna zamknięte.
Chłód wkrada się, choć tego nie chcę.
Wrony panoszą się z krakaniem.
Słońce? - Nie może przebić się przez mgłę.

© Elżbieta Żukrowska 9.11.2014.
Fot. Thomas Uhrmacher.

sobota, 8 listopada 2014

856//14. OCZEKIWANIE




Oczekiwanie


Co może zdarzyć się za zakrętem...?
Jakie są losu koleiny?
Czy będzie coś poza odmętem
codziennych trosk... już niedziecinnych...?
Co jeszcze świt przyniesie,
albo dzień cały, nim zmętnieje?
Gdyby tak uśmiech na  t e j  twarzy...
Gdyby tak jeszcze raz nadzieję....

© Elżbieta Żukrowska 5.11.2014.
Fot z internetu


855//14. MOJE MARZENIA




Moje marzenia


Moje marzenia - ustrojone w tiule i koronki,
w białe muśliny pachnące jaśminem,
z bukiecikami kwiatków (to niebieskie dzwonki)
- czekają na ciebie z kwiatami i winem.

Dobrze by było, aby się poznaly
wyobrażenia, fantazje, zamiary,
by jak najściślej się dopasowały
(co nie oznacza, że będą fanfary!).

Tobie nie mówię o moich marzeniach,
że im świetliste skrzydła doczepiłam,
a teraz sama aż tonę w westchnieniach...
Pewnie za dużo jest tych oczekiwań...

© Elżbieta Żukrowska 2.11.2014.
Fot. z internetu

854//14. SPACEROWANIE - ROZMYŚLANIE




Spacerowanie - rozmyślanie


Nie czujesz, jak dzień staje się wspomnieniem.
A serce zwykle jest uczucia głodne.
Lubiłeś chronić się od spojrzeń w cieniu,
często przemilczać, gdy coś niewygodne...

Jesień szeleści już ostatnim liściem...
Wpatrzony w lustro sam myślisz o sobie.
Że serce głodne? Że bliskości mało?
A może nawet - co tu jeszcze robię?

Jesień, niestety, nie czeka przyzwoleń.
Zagarnia liście i złocone cienie.
Już brunatnieją wszelkie letnie szczątki
i chłodny wiatr tak nieprzyjemnie wieje.

Mgły niebieskawe po kraj widnokręgu,
ledwie majaczy las i wstęga drogi.
A ty? Znów ciepła kurtka na spacerek.
A po powrocie obolałe nogi...

Tam liście brzozy, a tu kark przygięty,
bo przemijanie dotyczy nas wszystkich,
chociaż jest ważne, jak tam sobie radzisz
- bo gdy czas przyjdzie - trzeba się rozliczyć.

© Elżbieta Żukrowska 7.11.2014.
Fot. Thomas Uhrmacher

853//14. ZRUDZIAŁY TRAWY



Zrudziały trawy
- z inspiracji fotografią 
Mirosławy Pisarkiewicz

Zrudziały trawy, liści zieleń,
nagie gałęzie płaczą w niebo!
A ono deszczem odpowiada -
podobno tak jesienią trzeba.

Ostatnie już się dopalają
wiązy i graby z jarzębiną.
Wiatr z wysokości obserwuje,
czy chmury równo dołem płyną.

A białe brzozy smutnie szumią,
plączą wspomnienie, stare z nowym,
jakby czytały Konopnicką,
czyżby pragnęły, by duch ożył...?

© Elżbieta Żukrowska 7.11.2014.
Fot. Mirosława Pisarkiewicz

piątek, 7 listopada 2014

852//14. DZIEWCZYNA Z NEFRYTEM (z opowieści pewnego pana)



Dziewczyna z nefrytem
(z opowieści pewnego pana - 5)

Ktoś powiedział, że w tej kafejce jest spokojnie,
dobra muzyka, całkiem miła klientela.
Wszedłem, gdy któregoś dnia było mi po drodze.
Patrzeć i słuchać. Znajomości? - Nie zawierać!

Piłem drinka przy barze wsłuchany w szum sali.
Nie pomyślałem nawet o żadnej przygodzie.
W lustrach właśnie tańczyli, to się przytulali,
piękni, zgrabni, młodzi, o różnej urodzie.

Wtem jakieś spojrzenie przemknęło po skórze,
zadrżała mi aż nadmiernie ręka z szampanem...
Znalazłem sprawczynię - siedziała przy murze:
dziewczyna z nefrytowym dużym talizmanem.

Dojrzałem w niej coś, czego nazwać nie potrafię.
Nagle wyostrzyły się wszystkie moje zmysły.
Włosy czy nosek? Uwierzyłem w telepatię!
Lekko odęła  wargi... Zmiękły twarzy rysy!


Przecież nie spodziewałem się tu jej widoku!
Tej, która na stacji metra serce mi skradła.
Tej samej - nadaremnie stałem pod jej oknem.
Dziś sposobność poznania sama w ręce wpadła.

Znieruchomiałem, zamarłem oczarowany,
pozbawiony oddechu, niczym przy nokaucie.
Za to bar się kolebał, był rozkołysany.
Jedno z miejsca wiedziałem - że o nią zawalczę!

© Elżbieta Żukrowska 7.11.2014. 
Fot. z internetu



851//14. W DALEKIM MIEŚCIE (z opowieści pewnego pana)




W dalekim mieście
( z opowieści pewnego pana - 2)

W dalekim mieście na południu
samotność jest w szklaneczce wina.
Niewprawnym gestem, z zawstydzeniem,
utopić chcę samotną łzę.

Czasem tak ciągną się wspomnienia
odległych przeżyć, dawnych czasów,
dziewczyny o smutnym wejrzeniu...
Czy tego chcę - czy wcale nie.

Już nie ma mostów - i powrotów,
a stare rzeki nawet wyschły.
Prąd życia niesie mnie bez sensu.
Ja się zapadam w mroczny sen.

Dzień do innego zbyt podobny,
w krąg słyszę tylko obcą mowę,
stare obrazy osaczają
- wcale nie umiem z nich żartować.

Już wiem, że nic tu nie utopię,
nie mnie nad sobą się roztkliwiać,
a ciężkie myśli czas zakopać,
odsunąć dalej szklankę wina.

© Elżbieta Żukrowska 7.11.2014.
Fot. z internetu

850//145. BIAŁE FIRANKI (z opowieści pewnego pana)

Białe firanki
(z opowieści pewnego pana - 1)

To nie do wiary, gdy tak patrzę...
Coś przypomina dawny dzień:
białe firanki w moim oknie
i rozszeptany ciepły cień...

Zapach pamiętam. I mgłę w oczach.
Chyba rozszlochanego ptaka krzyk!
Także podarowaną pośród nocy
nadzieję na radosne dni.

Lecz  się skończyła w okamgnieniu...!
Pękła jedwabna życia nić.
Zanim uczucie się rozwinęło
- zapłonął tylko jasno znicz...

© Elżbieta Żukrowska 6.11.2014. 
Fot. z internetu

849//14. . KOTY - CZYLI ROZMOWA ZIMOWYM ŚWITEM




Koty - 
czyli rozmowa zimowym świtem


- Witaj sąsiadko, co tam słychać?
- O, dość zwyczajnie dzisiaj leci.
Mglisto, więc może by poczekać,
aż słońce mocniej się rozświeci.

- Tutaj masz rację sąsiadeczko,
bo dachy zimne i niemiłe.
Lubimy przecież ciepełeczko!
A nockę całą  się trudziłem...

- Goniłeś  za myszkami pewno,
pouciekały gdzieś dziurkami.
Dobrze, że moja miła pani
karmi mnie sama przysmakami.

Tak, tak, przyklasnę tutaj chętnie.
Chciałam poranną gimnastykę,
lecz kości jakby nie dość giętkie,
zatem do domu szybko zmykam.

- To może później się spotkamy
i polowanko na wróbelki?
Albo spacerek wprost dachami,
pod samym grzbietem chmurek lekkich ?

© Elżbieta Żukrowska 12.01.2014.
Fot.z internetu
Remanenty

848//13. WIELKA MIŁOŚĆ




Wielka miłość

Po dachach koty miauczą żywo...
a księżyc ku nim pełznie blady - 
ty zaś popijasz jasne piwo,
na zmianę - deser z czekolady.

Byliście razem lat dwadzieścia - 
a może jeszcze coś z okładem - 
teraz tam kotom każesz mieszkać 
- sam zaś dziękujesz za obiadek...

Minął ten czas, że wspólne wszystko,
gdzie i spacery, i rozrywki...
Dziś ma wystarczyć zimne piwko,
na zmianę - w czekoladzie śliwki.

Zmieniłeś zamki, drzwi i klucze,
choć w nieco innej kolejności...
Teraz masz własne "tysiąc uciech",
a w perspektywie znajomości.

To ważne, by do domu trafić,
bo nikt po ciebie nie zadzwoni...
Nie będzie jątrzyć, gdy się spóźnisz
i nie wygładzi twoich skroni...

Nikt w oknie światła nie zapali,
nie będzie troszczyć się o ciebie,
nie padnie nawet już pytanie,
gdzie dzisiaj byłeś na obiedzie...

Sam będziesz musiał prać koszule.
przewietrzyć pokój, podlać kwiatki.
Jednego ci się odechciało -
szukać partnerki na nowe randki.

... Bo tęsknoty w tobie drzemią
za tamtą, którą utraciłeś.
Wprawdzie nie zawsze łatwo było
- ale to twoja Wielka Miłość.

© Elżbieta Żukrowska 7.11.2014.
Fot. z internetu   "Art- graphiK"





czwartek, 6 listopada 2014

847//14. OPOWIEDZIANE SPOJRZENIEM



Opowiedziane spojrzeniem


Zamknięci w sobie, dziś skostniali,
bez gorzkich słów i słonych oczu... 
Panowie, którzy coś przeżyli. 
Złego.
Nawet z powtórką od początku. 

Lecz głowa dumnie podniesiona,
jeśli ktoś wie - to tylko barman,
że choć odeszła - to nie oni.
Wystarczy.
Opuścić oczy - taka karma.

© Elżbieta Żukrowska 6.11.2014.
Fot. z internetu

środa, 5 listopada 2014

846//14. STARE TĘSKNOTY




Stare tęsknoty
- dedykowany Darkowi Gogolowi

Smutny przez park samotnie idziesz.
I choć się przecież pozbierałeś
- tylko w szum wiatru się wsłuchujesz,
kilka kasztanów uzbierałeś...

Kobiety brak. Odeszła latem.
Została na pamiątkę szminka...
Nie chodzisz teraz pod krawatem...
Nie dzielisz się kawą ni bułką...

Twoje tęsknoty wciąż te same,
bo nawet trzy kasztany w dłoni
są podniesione już w tym roku... 
Pójdziesz za światłem? ... Nie dogonisz!

Schowaj kasztany na pamiątkę 
- że kiedyś była, że marzyłeś... 
Nie wiem, czy znajdziesz inne ślady...
Pewnie nic więcej nie zostawiła...

© Elżbieta Żukrowska 4.11.2014.
Fot. z internetu

845//14. * * * (Jeszcze tak bardzo...)



     *   *   *



Jeszcze tak bardzo się nie śpieszmy,
jeszcze odległy jest dla nas maj... 
Raczej w cierpliwość się ubierzmy 
i przeczekajmy zimowy raj... 

A gdy uznamy - już dość saneczek, 
śnieżnego puchu prosto z gwiazd, 
dzień się wydłuży, słońce zaświeci 
- gdyż to jabłoni będzie czas.

© Elżbieta Żukrowska 4.11.2014.
Fot. z internetu

844//14. A WOKÓŁ LEDWIE CISZA



A wokół ledwie cisza


Jesienne liście, drżące słowa -
wiatr dziś je porwał świeżo spadłe...
A właśnie drzazgi cztery nowe
już pod paznokciem ból zadały...

Smutek potyka się na progu,
może tu spać chce, znaleźć leże...?
Zagnieździć się u mnie na zawsze
i nawet jeść z mego talerza...

Bo u mnie bywa słono-gorzko.
Krzyczę! - a wokół ledwie cisza...
To mgła otula wszystko w mroku,
byś wołania mego - nie usłyszał...

© Elżbieta Żukrowska 5.11.2014.
Fot. z internetu

wtorek, 4 listopada 2014

843//14. POCIĄGIEM W ZIMOWY CZAS




Pociągiem w zimowy czas

Czarny dym z czarnej lokomotywy,
która cierpliwie biały kraj przemierza,
ktoś się tam spieszy do swojej dziewczyny,
ktoś inny wraca na zimowe leża...

Nie ważne, jak ciężko i ile wagonów,
lokomotywie nie straszny jest ciężar,
istotne, że lodem nie są skute szyny,
i że w węglarce odpowiednio węgla.

Czasem na zakrętach maszynista gwiżdże,
oznajmia, że blisko, otuchy dodaje,
lokomotywa, jak człowiek, cieszy się z podróży,
zdaje się lubić maszynisty radosne zwyczaje.

© el.żukrowska  17.11.2013.

Fot. za Megaphoto

Remanenty

842//14.. KWIATY JABŁONI



Kwiaty jabłoni


Wiosna rozgościła się  na jabłonkach.
Delikatnym oddechem każdą otuliła.
Bielą posypała po kwiatowych pąkach,
a listkom zieleni szczodrze dorzuciła.

Rozkwitła jabłoń wzrok ludzi uwodzi.
Jej kwiaty pięknieją gubiąc miłe wonie.
Lecz mają w sobie też nadmiar skromności
i się rumienią, nawet, gdy w wazonie...

Strach, że przymrozek - płatki delikatne...
A pszczoły na jabłonkach brzęczą i pracują.
To wielka przyjemność tak z kwiatka na kwiatek...
Dzięki temu drzewa pięknie owocują.

© Elżbieta Żukrowska 8.04.2914.
Fot. własna
Remanenty

poniedziałek, 3 listopada 2014

841//14. NIEPOKÓJ




Niepokój
(z opowieści pewnego pana - 17)

Jeszcze cię przytulam i trzymam za rękę,
jeszcze twarz zanurzam w twe pachnące włosy,
lecz coś drżeniem przenika, jakbym złe przeczuwał
- że na nasze rozstanie właśnie się zanosi...

Poznaję po westchnieniach innych niż zwyczajnie
po niepewnych pieszczotach, zmąconym spojrzeniu.
Może sama nie wiesz? Wahasz się i miotasz?
Bo wyznaczyłaś mi miejsce dalej niż przy cieniu.

Za tydzień lub rok iść pod twymi oknami,
nie spojrzeć, nie myśleć, nawet nie wspominać?
Poranione serce od nowa opatrzyć
 i mówić tak spokojnie - nie moja dziewczyna?

Lecz czy starczy woli, by zacisnąć zęby,
nie skamlać, nie jęczeć, nie błagać o litość?
Odwrócić się na pięcie i być jak te dęby
- silny i twardy. Zapomnieć co miłość...?

Kiedy znikasz z oczu, zapadasz w swe „knieje”,
mam wrażenie, że cały świat mi opustoszał.
Ludne wszystkie ulice – a mi pustką wieje.
I słyszę, jakoby wiatr za oknem szlochał.

Nie pytam, co z tobą, ani też dlaczego,
Sam muszę coś zmienić, nowe postanowić.
Uchylić kapelusze, nim prawdziwe żniwo
goryczy zechcesz teraz zafundować. 


© Elżbieta Żukrowska 3.11.2014.
Fot z internetu

840//14.. WRÓĆ! WRÓĆ!



Wróć! Wróć!


Strąciłaś mnie w otchłań.
Czas rozdarł kurtynę,
za którą tylko rozpaczliwa nicość!
Nie mogę bez ciebie!
Gdzie jest twoja miłość?
Dlaczego wymierzyłaś mi taki policzek?
Nieważne...
Tylko wracaj! Wracaj jak najprędzej!
Bez ciebie przecież mnie zupełnie nie ma!
Jak mogłaś to zrobić?
Odebrać nadzieję?
Jak mogłaś odejść i sercem nie krwawić?

Zniosę wszystkie kary,
wszystkie napomnienia,
wyścielę słowami ogrody przeproszeń!
Wracaj! Wróć koniecznie!
Przecież niemożliwe, byś tak nagle
przestała mnie kochać...

© Elżbieta Żukrowska 1.11.2014.
Fot. z internetu





839//14. WYBIERAM SAMOTNOŚĆ



Wybieram samotność


Jak nam razem być, kiedy znowu sprzeczka...?
Ważne dla ciebie całkiem inne sprawy!
Własne myśli zaś zbyt głęboko chowasz,
a moich - wcale nie jesteś ciekawy.

... Że lubię, kiedy trzymasz mnie za rękę?
Lub jak szarmancko mi podajesz ramię
(przecież też niektóre rzeczy robię z wdziękiem),
nie znaczy, że na zawsze tak zostanie!

Nie obchodzi cię, co myślę, co czuję.
Nie znasz mych pragnień, nie chcesz wspólnie marzyć.
Zamilkłam o tym, co boli najbardziej
- przecież nie umiesz swą troską obdarzyć...

Odsuwając się - wybieram samotność.
Niech wszystkie myśli pozostaną  moje.
Uczucie zamiera... Miłość? - A była?
Za to ty dla mnie nie byłeś ostoją.

© Elżbieta Żukrowska 1.11.2014.
Fot. z internetu




838//14 * * * (Jakiś telefon...)


   *   *   *


Jakiś telefon...
Chociaż SMS!
Ciszę rozdzwania
tylko samotność.
Kryzys do wnętrza
szybko się pcha.
Oczekiwanie
już mroczy oko...
Butelka, szklanka
- muszą być teraz,
bo to jest chwila
dla i za przyjaciela.
za przyjaciela...
A noc jest długa
i pełna gwiazd.
Jednak tak trudno
się pozbierać...

© Elżbieta Żukrowska 31.10.2014. 
Fot. z internetu

niedziela, 2 listopada 2014

837//14. TRUDNE ROZSTANIA




Trudne rozstania


Przywołani we wspomnieniach
ci,  co dawno już odeszli,
aby żyć gdzieś w pasmach cienia
- są wciąż w sercu. Najboleśniej.

W potarganych liściach złotych,
i w zapachu chryzantemy,
w migotaniu drobnych świateł
- lecz szczególnie są w nas samych.

Niemożliwe nam rozstania,
bo i w sercu wciąż uczucia...
Jakbyś kartki albumowe
bez ustanku już przerzucał...

© Elżbieta Żukrowska 1.11.2014.
Fot. własna - cmentarz w Jabłoni Kościelnej

836//14. WIECZNE SPOCZYWANIE...



Wieczne spoczywanie...

Kamienny mur, a za nim cisza
mącona szelestem jodeł
- to wiatr co na ich czubach przysiadł,
niszcząc jesienną drzew urodę.

Migoczą świeczki na pomnikach,
gdzieś się dopala duży znicz:
już poruszony wiatrem syczał,
ale się jeszcze będzie tlić.

Przy ziemi przycupnęły bratki,
dalej jest dumna chryzantema.
Ją też przenika ten wiatr zimny,
a już ochrony żadnej nie ma.

Zaś krzyże stoją nieruchomo,
za ludźmi wnosząc ich błaganie,
szeptane cicho do stóp Tronu
- Dla nich daj wieczne spoczywanie...

© Elżbieta Żukrowska 31.10.2014. 
Fot. własne - na cmentarzu w Sokołach


sobota, 1 listopada 2014

835//14. W ŚWIATŁA STRONĘ



W ŚWIATŁA stronę


Czy można odejść w najdalszą drogę,
gdy na cmentarzu płoną znicze,
a kwiaty pachną umieraniem?
... Z sercem zamkniętym, jak w skarbnicy...

Granit lub marmur, ziemi garsteczka,
wspomnienia niemal są z albumu
i wyszeptanych modlitw książeczka
w ruchliwej masie rodzin, tłumów...

Nie jedno oko załzawione,
w duszy tęsknota nazbyt płonie...
Tak ciężko zgodzić się z nakazem,
że ktoś już musi... w ŚWIATŁA  stronę.

© Elżbieta Żukrowska 31.10.2014.
Fot. z internetu

834//14. CMENTARZE ZNICZAMI PŁONĄ



Cmentarze zniczami płoną


Są takie chwile, że samotność dławi.
Rozdziela cienki włos na czworo.
Pełno "gdybania" w splątanych myślach
i tak ogólnie jest niewesoło...

Cmentarze gęściej zniczami płoną.
Chryzantemy na groby się przeniosły.
Tak jest wystawnie i bogato!
I także ludno - bo wszyscy przyszli.

Za to o sercach nic nie wiadomo.
Ile na pokaz? Ile z potrzeby duszy?
Szemrzą modlitwy, szeleszczą liście.
Ówdzie deszcz pada - bo właśnie musi.

Bywa, że ktoś się z bólu słania.
Dusza rozdarta wprost bezlitośnie.
Lecz nikt nie słyszy tego wołania.
Potrzeba czasu - może się otrząśnie.

© Elżbieta Żukrowska 31.10.2014.
Fot. Thomas Uhrmache