niedziela, 22 grudnia 2013

894/13. W CZAS BOŻEGO NARODZENIA - PRZYJACIELOWI W.Z.





W czas Bożego Narodzenia
- Przyjacielowi Władkowi Zakrzewskiemu

Cichą nocą, zatopiony w nabożnym skupieniu,
wyliczasz przed Panem własne przewinienia,
a Pan rękę kładzie na twoim ramieniu,
lecz ty w rozmodleniu nie poczułeś Cienia.

I choć ci ciężko — myśli masz jedwabne,
bowiem powtarzasz jak nasz Wielki Święty
"cały Twój" — w każdej modlitwie porannej,
i w każdej innej — z sercem uśmiechniętym.

Jesteś wybrańcem, choć sam tak nie myślisz,
a Pan nakłada ci nowe brzemię szczodrze,
ty zaś w pokorze nie pytasz, dlaczego?
tylko powtarzasz — dziękuję mój Boże.

A kiedy prośby zanosisz przed Pana,
najczęściej czyniąc to przez Matkę Jego,
to w tej modlitwie i o mnie pamiętasz,
a ja dziękując — polecam cię Niebu.

© el.żukrowska 22.12.2013.
Fot z internetu


sobota, 21 grudnia 2013

893/13. ROZBIEŻNE SZLAKI




ROZBIEŻNE SZLAKI

Pokazałeś szeroko ręką szczyty
— że te ciągle niezdobyte!
Tłumaczyłeś, co przed tobą,
no i jaką pójdziesz drogą.

A w tym zawiłości żadnych
— nie wybierasz, co popadnie.
Wytyczyłeś swoje życie
— jak te szczyty do zdobycia.

Mam i ja swoje marzenia
i jak zwykle — nie-do-spełnienia...
Więc milczę, głową kiwam
— bo los znowu mnie wyzywa...

Lecz przed odejściem — robisz gardę,
twoje spojrzenie staje się twarde,
a mięśnie twarzy mocno napięte.
Nasze rozstanie... Znów jest niezbędne.

© el.żukrowska 20 12.2013. 
Fot. z internetu

892/13. TO WSZYSTKO JUŻ BYŁO...



TO WSZYSTKO JUŻ BYŁO

Napisałam do ciebie list,
przez kilka dni go nie wysyłałam...
Po namyśle przerobiłam go na e-maila.
ale też jakoś tak... I się wstrzymałam...
Odczekałam następny tydzień
— zmniejszyłam zapis do SMS-a.
Ale — wysłać?
Za prosto, za szybko już...
Bo jeśli jakaś pomyłka zaszła...?
Postanowiłam — rozmowa telefoniczna.
Krótka, szczera i prozaiczna.
Zwlekam, albowiem upewnić się muszę,
że w trakcie łzami nie wybuchnę,
jak jakaś fontanna mgielnym pióropuszem...
I tkwię tak zawieszona nad życia krawędzią,
a ono trywialnie pędzi — jak pociągi pędzą!
I tylko krajobraz zmienia się za szybą...
Ze zdziwieniem odkrywam
— to wszystko już było!

Było...

© el.żukrowska 21.12.2013.
Fot. z internetu

891/13. TORNADO







TORNADO

Już się wiatr rozszalał i rad zgasić słońce:
nie będzie pożogi na bezkresie nieba.
Drzewa gną się nisko pod jego naporem,
było im za gorąco  — lecz czy znęcać się trzeba?

Czupryny aż do ziemi – niech nie szarpią słońca,
niech nie rozrywają obłoków spokojnych.
A ptaki spieszą do schronisk czując nawałnicę,
instynkt podpowiada, że będzie jak w wojnę!

Wir za wirem idzie – grozą wszędzie dyszy,
dodatkowo burza niebo  piorunami orze.
W ten sposób natura pokory  nas uczy,
a zginać swą potęgą każde karki może.

© el. żukrowska 6.11.2013.
Zdjęcie – by Justin Gaffey

piątek, 20 grudnia 2013

890/13. W JESIEŃ PÓJŚĆ - w towarzystwie wiersza Jerzego Piątkowskiego






Wiersz autorstwa Jerzego Piątkowskiego:

"Pójść sobie, pójść — po prostu w jesień;
na drzewach jeszcze ... wisi wrzesień.

Miodowy chłód płynie przez liście - - -
w których gra wiatr — z prostotą, drżąco i ogniście."
 ~~~~~~~~~~~~~~

A teraz ja:


W JESIEŃ PÓJŚĆ

Wędrować w ciszy ognistym parkiem,
chłonąć zapachy, barwy jesieni,
wiatrem i słońcem sycić zmysły
zanim przyroda kolor zmieni…

© el.żukrowska 25.09.2013.
Fot. z internetu.

889/13. * * * (Miłość przychodzi i odchodzi...)




  *  *  *

Miłość przychodzi i odchodzi,
jest rajskim ptakiem w pięknym ogrodzie.
Lecz czy wygasła? Ptak nie wygasa
— to ty nie oglądasz go tylko co dzień.

Jesteś daleko i nie znasz miary
innej, niż swoje myśli i słowa.
Że się nie skarżę? Nie dajesz wiary
w to, czego nawet zważyć nie zdołasz.

Nie piszę, nie telefonuję.
Nie zabiegam o twoją uwagę.
Z tym, co w sercu — sama się mocuję.
Często się śmieję — łzom na pogardę.

© el.żukrowska 20.12.2013.
Fot. z internetu

888/13. CICHE ZAPROSZENIE




CICHE ZAPROSZENIE
(Uśmiech do R.S.)

Obdarowałeś mnie nieświadomie
— poza swą wiedzą i także wolą —
rozbudzonymi marzeniami,
które nie grzeszą, nie swawolą.

Idę spacerem pośród świerków,
po ośnieżonych wrzosowiskach
— choć tak naprawdę deszcz za oknem,
a pod nim ścieżka bardzo śliska.

Podarowałeś uśmiech cichy,
jakieś gdzieś w gwiazdy zapatrzenie,
choć niebo zwałem chmur przykryte
i nie przenika tych gwiazd lśnienie.

Siadłabym z tobą przy stoliku
lub przy kominku i w cichości
— może herbatka malinowa?
Wzmocniona rumem, tym dla gości... ?

© el.żukrowska 20.12.2013.
Fot. z internetu

887/13. ZABAWA W TEATR





Zabawa w teatr
( dla wspomnień - Andrzejowi Łukawskiemu)

Ty wśród milczenia prawdy się domyślisz.
Odkrywasz dla mnie swych obrazów knieję.
Prosisz na ucztę z wybranych myśli,
śpiewasz już czas swój — co się teraz dzieje.

Dla reszty tłumu skryłeś inne sceny,
a mnie usadzasz w kręgu wybranym,
czara i ognisko pośrodku areny,
na tacy słowo - świeżo poznanym.

Ile jest w tobie z aktora, z muzyka?
Rozgrywasz setne przedstawienie. Mało?
W znużonych oczach, jak w świetle promyka,
poznaję, ile życie kosztowało.

A ci wybrańcy — to jacyś figlarze!
Bo po grosiku w oczko kapelusza...
Gdzie uścisk ręki? — jak obyczaj każe.
Popatrz — już wychodzą — służba drzwi zamyka...

© el.żukrowska 20.12.2013.
Fot. z internetu

886/13. SPOTKANIE NA MOŚCIE


SPOTKANIE NA MOŚCIE


To było żartem ustalone
— dokładna data i godzina,
mieli spotkać się na moście,
nie patrząc, jaka przyczyna
może ich teraz rozdzielić, skłócić
i w świat daleki porozsyłać
i nie wiadomo, gdzie wyrzucić...

Przysięgli sobie na świętości,
że się spotkają na tym moście,
że choćby nie wiem, co im było,
że choćby nie wiem co dzieliło...
Nie ważne jakie przeciwności:
choroba, odległości, smutki,
dzieci lub praca, nowe związki.

Upłynął czas — pięć lat dokładnie.
I ona szła na most — niezgrabnie...
Nogi plątały się z wrażenia: będzie?
O dziwo — był! Stał jak z kamienia!
W mroźnym powietrzy dymił oddech ,
a wokół zima i spokojnie.
I słów zabrakło, nie wiedziała,
co mu powiedzieć planowała.
Jakoś tak wrosła nagle w ziemię,
coś chciała krzyczeć, opowiadać.
Ale on podszedł dosyć pewnie,
za ręce ujął i bez tchu
wyszeptał tylko — jesteś tu!

© el.żukrowska 20.12.2013.
Fot z internetu



czwartek, 19 grudnia 2013

885/13. UŚMIECH DO RYSZARDA




Uśmiech do Ryszarda 

Usiadłeś obok — ramię w ramię,
nawet ująłeś mnie za rękę
i pomilczymy chwilę wspólnie
o tym, co w życiu nie jest piękne.

A może nawet jak w natchnieniu,
milcząc, lecz radość sercom dając,
ciepłe uśmiechy wymienimy,
nic nad to więcej nie czekając.

Może zapachnie w krąg jedlina
(jako atrybut świąt konieczny),
pobłogosławi nam Dziecina
w ten czas szczególny — bo świąteczny.

© el. żukrowska 19.12.2013.

Fot. z internetu

884/13. CZARNY ZAPRZĘG





CZARNY ZAPRZĘG

Po czerwonym niebie czarny zaprzęg mknie,
w nim  niezwykłe rumaki — śmigłe, wypoczęte.
A w rydwanie przytulone osoby dwie
— lecz nie odgadniesz, czym są zajęte...

Rącze konie, a spod ich kopyt kurz,
niby złoty pył sypie się na Ziemię.
W roziskrzonych granatach lśnienie mórz,
i głos wulkanów — jak ciężkie westchnienie...

Każda pełnia Księżyca — nowy dziw,
za rydwanem warkocz tęsknot po niebie,
odgłos kopyt nie daje spokojnie śnić,
dwie osóbki już śmieją się z ciebie...

© el.żukrowska 18.12.2013. 
Fot. z internetu


883/13. W HOTELIKU - w towarzystwie wiersza Jerzego Piątkowskiego



Wiersz poety Jerzego Piątkowskiego:

"Miało być tango - coś do picia;
kwiaty, jedzonko ... jak chce zwyczaj.
Leżę bez sensu, patrzę w powałę,
a tyle, mi ... obiecywałeś - - -

Przechwałki chłonę, prawie jak gąbka,

choć chcę, już krzyknąć - "frajer pompka".
Jak nawiedzony dmuchasz w mięśnie;
 ciekawe, co się wypukli ... a co wklęśnie."
~~~~~~~~~~~~
A teraz ja:



    W  HOTELIKU
(wiersze z przymrużeniem oka)

W tanim pokoju hotelowym
miał czekać na nią zawrót głowy.
On obiecywał wieczór z pompą,
do tego noc — zniewalającą.

Wszystko skończyło się zbyt szybko chyba,
z braku smakołyków, kawy czy piwa.
To są minusy nie do pogodzenia,
gdy nie ma adoracji, kondycji, jedzenia. 

Czy jakiś morał się z tego budzi?
I owszem!
Nie wierz przechwałkom zadufanych ludzi!

Coś o mężczyznach? O jednym takim...?
O, w sprawach seksu — każdy chojrakiem!
Lecz to nie znaczy, iż mocnemu w buzi
koniecznie musi zdrowie służyć.

© el.żukrowska 29.10.2013.
Fot. z internetu

środa, 18 grudnia 2013

882/13. CZŁOWIEK - w towarzystwie wiersza poety Jerzego Piątkowskiego.






Wiersz poety Jerzego Piątkowskiego:

"Człowiek klepsydrą jest ... jedynie;
co przesypuje proch — wieczności.

Nim się rozpatrzy... w tym co umie,
cichnie jak echo, w samej nicości."


~~~~~~~~~~~~~~~~~

A teraz ja:

CZŁOWIEK


Prawie jak Atlas się wytęża,

bo może jednak... bo za chwilę...
nawet gdy czas oczy zawęża,
to pierwszym krokiem zacznie milę.

Tak trudno zrezygnować z liny,
krzyk rozpaczliwy — ja nie umiem,
i skoczyć w nicość z trampoliny,
a w piasku grzebać resztkę sumień.

W porywie pragnień i nadziei
znów wyprostować kark ku słońcu,
zarzekać — jutro wszystko zmienię,
niewiele zrobić — mimo wzorców.

© el.żukrowska 6.10.2013.
Fot. z internetru

881/13. ROZMARZONY ANIOŁEK


ROZMARZONY ANIOŁEK

W świecie posągów z marmuru, brązu,
nawet kamienia, gipsu lub wosku,
jest drobny anioł — wypoczywa
wpatrując się w skrzydła motyla — po prostu.

Usiadł na stołku w niedbałej pozie
i nawet lotki z lekka rozłożył,
i tak wpatrzony prosił w myślach,
by jego piórom ktoś barw dołożył.

Wszyscy to wiedzą — anielskie skrzydła
mają najczystszy odcień bieli,
a te motyle — bajka tajemna! — mogą
i smutnych  rozweselić.

Zamarzył anioł o takich barwnych...
To by zadziwił mieszkańców w niebie!
Tylko czy warto tak bardzo zwracać
tyle uwagi na siebie?

© el.żukrowska 17.12.2013. 
Fot z internetu


880/13. KOBIETY WSCHODU



KOBIETY WSCHODU

Kobiece kształty pod ciężarem,
który na głowie — a główka mała,
przy czym nie z trudem, nie ociężale,
lecz z gracją, wdziękiem całego ciała!

Kroczki są drobne, prawie nieznaczne,
widać to w długich smugach słońca:
wirują srebrne odrobinki kurzu,
kiedy je lekko sandałek trąca.

Wszystkie kobiety w zwiewnych szatach
(dla jednych czador, dla innych sari),
a te po schodach swobodnie wchodzą,
jakby w powietrzu tylko fruwały.

Słońca rozgrzane ciepłe promienie,
już roztańczone, choć wczesny ranek,
radośnie wygaszają cienie,
gracją postaci zafascynowane.

© el.żukrowska 17.12.2013.
Fot z internetu



879/13. WIEWIÓRCZY ŚWIAT



WIEWIÓRCZY ŚWIAT

W niewielkiej dziupli jest zacisznie,
przytulnie, ciepło, w sam raz miejsca,
tu się ogonkiem przykryję, nim usnę,
moje cicha noc i dziupla-przystań.

Chwilami jest mi troszkę smutno,
bo choć zachodzę mocno w głowę,
znów dziś nie mogę sobie przypomnieć,
gdzie ukryłam zapasów z połowę...

Przeszukam z rana wszystkie miejsca,
lecz nie mam węchu jak u wilka...
doprawdy będzie ze mną kiepsko,
chyba, że odnajdę tych miejsc choć kilka...

© el.żukrowska 17.12.2013. 
Fot. z internetu

878/13.NASZE TĘSKNOTY (dla Małgosi Jezierskiej)




NASZE TĘSKNOTY
(dla Gosiaczka)

Bywają wiersze o tysiącach tęsknot,
choć o nich myśleć i pisać najtrudniej,
bo zamieszkują głęboko w sercach,
a pokarm czerpią ze słów — często złudnych.

Poeta pisze "dłonie spragnione"
— czy dziś ktoś wierzy w takie słowa?
A przecież... tęsknią! Popatrz, jak chętne,
aby pogłaskać lub obejmować...

Oczy! Zawsze im mało twego patrzenia,
głodne rozbierać razem z rękami!
To co przeczute — na fakty zamieniać,
ustami poznać, sycić wrażeniami.

I jeszcze zapach — konieczna przyprawa!
Nawet twa skóra dla ciebie spiskuje:
naturalnym zapachem odurza, poraża,
partnera zmysły dla ciebie zjednuje.

© el.żukrowska 5.12.2013.
Fot z internetu



wtorek, 17 grudnia 2013

877/13. DO ADAMA CHAMCZYKA




DO ADAMA CHAMCZYKA

Przez całe życie jestem w cyferkach.
Wciąż mam ciągotki do liczenia!
Dziś siódme zdjęcie "z twego kuferka",
a ile będzie do zakończenia?

Niedawno biłeś wszelkie rekordy,
dając na profil zdjęć ze trzydzieści.
Przyznaję — liczba imponująca,
ale mnie trudno ogarnąć treści!

Większość do wierszy aż prowokuje,
lecz gdy ich tak pokażesz  dużo,
w tym oczopląsie — nie namaluję!
Stępi się dowcip, a oczy znużą!  

A z drugiej strony — cenię ten wybór
i czerpię z niego dosyć swobodnie
— więc nie rezygnuj z prezentacji,
a ja tu z rymem coś ci "naskrobię".

© el.żukrowska 16.12.2013. 
Fot. z internetu

876/13. NIE TRZEBA MI



NIE TRZEBA MI
(do Stanisława Zdzisława Cupriak)

O, Staszku miły, widzisz — moja wyobraźnia...
bywa beztroska i szybkonoga...
czasem ma skrzydła i już w chmurach, po górach,
z wysokości zaśmiewa się, śmigła, niedościgła,
szalona, roztańczona, nazbyt śmiała...
Czasem śpiewa głośno lub całkiem zamilknie,
unika jednostajności, zawstydzona — niknie...

Lecz mnie nie trzeba całego świata,
już nie szykuję się go zdobywać;
siedzieć w fotele wolę raczej,
nawet nad książką się pokiwać.
Nie oczekuję już sensacji,
ni zmian zawrotnych, nadzwyczajnych.
Niech raczej będzie przy kominku
i z przyjacielem fenomenalnym.

© el.żukrowska 16.12.2013.

875/13. O POECIE Z GÓR



O POECIE Z GÓR
- inspiracją była postać B.K.

I stanąłeś w swej dolinie,
słuchasz — a tu serce płacze,
to z radości — szepczesz cicho,
płacze, gdy na szczyty patrzę..

Wszystko mija — smutek w oczach,
przecież  jesteś tu na chwilę.
Była miłość — przeszła bokiem,
tylko ta do gór nie mija.

A za domem twój wodospad,
dalej huczy po kamieniach...
Graj muzyko! Graj ochoczo!
— kiedy serce chce skamienieć!

I nie pozwól, aby żałość
nadaremnie serce ścięła!
Wiersze do wyjścia kołaczą!
W górach muza cię objęła...

© el.żukrowska 17.12.2013.
Fot. z internetu

874/13. POETA




POETA 
- inspiracją była postać B.K.

I oto stanął na wprost nich —
rozsierdzonej i wrogiej tłuszczy,
choć po dawnemu bolał krzyż,
i coraz trudniej nogą ruszyć.

Spojrzał im w oczy hardo tak,
bo byli niczym psiaków sfora,
gdzie każdy coś od niego chciał,
szarpał i po swojemu wołał.

Pokazał zęby, warknął też,
do tłumu się nie będzie łasił,
ani tłumaczył "dobrze-źle",
tak i słowami nic nie krasił.

A tłuszcza — że już skończył się,
że tylko stare wiersze daje  
i jakby żądna  była krwi,
szydziła, że niemocą staje.

Wara od wierszy! — krzyknął im
i znów zębami wściekły błysnął,
wysoko patrzył ponad tłum
— odszedł. Nie zdradził co zamyślał.

© el.żukrowska 17.12.2013.
Fot. z internetu

Dziś - tj. 19.XII.2013 otrzymałam taką oto piękną niespodziankę:


Ryszard Mierzejewski 

Kim jest, kim bywa, a może: kim powinien być poeta? Z pewnością każdy z nas, piszących i czytających wiersze, zadawał sobie takie pytania. Wiersz Elżbiety przemawia do mnie szczerością i otwartością, niestety również smutkiem i zażenowaniem. Ale - moim zdaniem - jest bardzo prawdziwy i porusza istotne problemy ars poetica. Sam, niejednokrotnie, doświadczałem na sobie, albo byłem świadkiem, traktowania poety dokładnie tak, jak przedstawia to w swoim wierszu Elżbieta. Jakie jest zatem miejsce poety i jego twórczości we współczesnym społeczeństwie i jego skomercjonalizowanej kulturze? Taki autotematyzm na dzisiaj proponuję, ale mam nadzieję, że i dla Was będzie ciekawy. Gratuluję Elżbiecie ciekawego wiersza, dobrze napisanego i - co najważniejsze - skłaniającego do refleksji. Pozdrawiam serdecznie.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

873/13. drobiazgi - 14 - pianino





drobiazgi  - 14 - pianino

Widzę cię taką całkiem maleńką
i pierwsze dźwięki – kotek na płotek!
Spod małych rączek nawet kolędy
Zagrane ciepło aż serce rożnie

Z uporem ćwiczysz – także z miłością,
bo to instrument twój ukochany
płyną nie tylko wprawki, etiudy,
lecz i piosenki na święto mamy.

© el.żukrowska 27.11.2013.
Fot. z netu

872/13. RĘKAWICZKI I KAPELUSZE



RĘKAWICZKI I KAPELUSZE

Rozsypujesz tu i tam tulipany,
Jesteś szarmancki i roześmiany.
Wprawdzie przyjmować kwiatów nie muszę,..
Sam wiesz… ale…
Te rękawiczki… i kapelusze…

Letnie zapachy i powiew wiatru…
Miło. I zaproszenie do teatru!
Wprawdzie iść z tobą nigdzie nie muszę…
Sam wiesz.. ale…
Te rękawiczki… i kapelusze…

Jakoś mi nawet pomyśleć miło,
Że nam po drodze  jest razem… i było…
Nic więcej szeptać chyba nie muszę…
Sam wiesz najlepiej… bo…
Te rękawiczki… i kapelusze!

© el.żukrowska  16.12.2013.

Fot. z internetu

871/134. A JEŚLI...



A JEŚLI...

Gdzieś w pociemniałym zmierzchem sadzie,
na zboczu malinowego wzgórza,
spłoszone słońce cienie kładzie,
przed nami w chmurki się zanurza.
Tak nostalgicznie i jesiennie,
miło i ciepło — jednak zmiennie —
i w aromacie zwiędłych liści
— poszłabym z tobą pośród wiśni...
A jeśli... jeśli... O, to niepewności...
Dzień już się zamknął wśród szarości.
I tylko wiatr, psotnik nie lada,
podrywa liście i z nimi gada...

© el.żukrowska 27.11.2013.
Fot. z internetu

870/13. drobiazgi - 13 - martwa natura z dzbanami




drobiazgi - 13

Martwa natura — są dwa dzbany,
razem plam barwnych kilkanaście,
ktoś w niebieskościach zakochany
już się zatrzyma i zapatrzył.

A tu kolory się przenikają,
uzupełniają — będąc kontrastem!
I przecież właśnie tak ... współgrają
tworząc błękitną iluminację.

© el.żukrowska 16.12.2013.
Fot z internetu -  Jean-Marc Hild.

869/13. TU PACANÓW A TAM WIEDEŃ - w towarzystwie wiersza poety Jerzego Piątkowskiego






Wiersz napisany przez Jerzego Piątkowskiego:

'Spóźnienie — sprawa ... to powszednia;
czekam od wczoraj, tu z walizką - - -
Chciałem na koncert, tylko — do Wiednia,
nie było mżawki, ani ślisko ...

Idę po torach ... na rogatki - - -
bo myśl mi nagle — świta nowa ...
Wezmę kapelusz, moje manatki;
pojadę busem — do Pacanowa.


~~~~~~~~~~~~~~A teraz ja:
TU PACANÓW A TAM WIEDEŃ!
(z przymrużeniem oka)

Co robią kozom w Pacanowie?
O tym już wiedzą małe bobasy!
Chyba masz ciągle bajki w głowie,
by szukać podków na adidasy!

Lecz powiadają — wolnoć Tomku
i tobie także jest swoboda.
Zamień więc Wiedeń na Pacanów,
jeśli koncertu ci nie szkoda.

W zasadzie po co walce Straussów,
jeśli ty wolisz wiatru szmery
zapach wędrowca i tataraków
— w Wiedniu nie zrobisz już kariery.

© el.żukrowska 21.10.2013.
Fot. z internetu

868/13. A TY MI WIERSZEM ...




A TY MI WIERSZEM... 

A ty mi wierszem opowiadaj
(bo to porywy mocne serca)
historię o najbliższym jutrze,
okraś uśmiechem — najpiękniejszym.

A ty mi wierszem śpiewaj długo,
niech się zatopię w twych balladach,
cóż nam, że z boku dzień ponury...
Ty ledwie szeptem opowiadaj...

Dołóż tu jeszcze serca bicie,
niech w rytm się włączy, ten szczególny,
a wtedy dojdą dźwięki skrzypiec,
jakbyś najczulej trącał struny...

Zrodzi się dumka na dwa serca,
a może tylko na dwa wiersze,
niech brzmi opowieść twego życia,
może trubadur ją dopieści..

© el. żukrowska 16.12.2013.

Fot. z internetu

867/13 A JEDNAK O KWIATACH TO WIERSZ




A JEDNAK O KWIATACH TO WIERSZ

Czasy zegarów, elektroniki i... snobizmu
— a dla mnie jakieś straszne!
Bo już zabrakło nutek romantyzmu,
w parku latarnie SAME gasną!

Z wieczora SAME — pstryk — i światło,
to jest wygodne, nie kuleje,
chyba, że zegar gdzieś się zatnie...
lub mu płyteczka...  zaśniedzieje...

Smutne, nie-romantyczne czasy...
Nie ma dorożki, sań, konika...
mężczyzny, co by tańczył z klasą,
kiedy zagrają nam walczyka...

Auta ? — przywiozą babcię i zapasy,
przy tym ominą pięć kwiaciarni...
I nie zapachną w domu frezje,
kupione ot, tak, bez okazji...

© el.żukrowska 16.12.2013.
Fot. z internetu

866/13 JAK TO SIĘ DZIEJE, MIŁY





JAK TO SIĘ DZIEJE, MIŁY

Jak to się dzieje, miły, jak?
Śniegiem mi mościsz ścieżynki dnia,
Przykrywasz puchem niedostatki,
matą, chochołem osłaniasz kwiatki,
niechaj przypadkiem nie przemarzną.
A w moje uszy maszyn jazgot!
Jakieś remonty i naprawy,
wiertarki w  ściany się wkręcają,
płacze sąsiadów synek mały...
I nawet obce psy szczekają...

Tak wkracza dzień — w pas się kłaniając.

Bardzo mi tęskni się za miasto,
gdzie skrajem lasu lis przebiega,
gdzie szarak stanął słupka — zasnął?
O, tylko patrzy, czy zającowej nie ostrzegać...
Chodź w śnieg, na sanki, odmroź uszy
— wszak zima dalej śniegiem prószy!
A w domu w okno wróbel stuka
— czeka na ziarno słonecznika...

I kto mnie jeszcze tak zawoła?
Komu zależy na towarzystwie?
Może wstąp do mnie — teraz!
Zapraszam! Będzie herbatka.
Z rumem  — to oczywiste!

© el.żukrowska 13.12.2013.
Fot. z internetu


niedziela, 15 grudnia 2013

865/13. O TĘSKNOTACH




O TĘSKNOTACH

Za różnymi osobami
różne tęsknoty stoją.
Wyciągają  ramiona
— wcale się nie boją!

Obejmują i utulają
— a wszystko złudne, nieszczere,
bo zamiast cichego spokoju
— będzie powtórka z poniewierek...

Lecz kiedy w głębi serca rozważysz,
kiedy rozbierzesz na drobne części,
to się okaże, że wolisz cierpieć,
niż JEJ nie kochać i nie tęsknić...

© el.żukrowska 12.12.2013.
Fot. z internetu

864/13. ~ ~ ~ (Jesteś a przecież...)



~ ~ ~

Jesteś
a przecież cie nie ma!
tylko twój głos z daleka do mnie...
przemyka pośród głogów
echo moje imię powtarza
krzyczy bym zawróciła? ... po co...?
nie zrozumiałam tej drogi
— do ołtarza
już nie mam kogo wziąć pod ramię
zwalona kłoda — odpoczynek —
w sam raz dla mnie
wiatr troszkę chłodny
trzeba dalej
gdzieś już i światła wieczorne wstały
jak jupitery z ogromnej dali
albo szperacze — aż oślepiają
trzeba mi dalej
kiedy tak bywa że w amoku
w nieświadomości i w niepamięci
nie sposób bodaj jednego kroku...

© el.żukrowska 11.listopada 2013.
© Fot.Mirosława Pisarkiewicz

863/13. A JEŚLI TAK TRZEBA ?


A JEŚLI TAK TRZEBA?

Obiecała sobie, że nie będzie kochać,
że nie pozwoli sercu na żadne łaknienie,
jest za dorosłe na ekstrawagancję,
wystarczy — ma niemiłe, gorzkie wspomnienie.

Postanowiła, że nie ulegnie złudzeniom,
że nie złapie się na lep najcieplejszych słówek,
już kiedyś za miłość płaciła cierpieniem,
teraz ucieka od niej — jak od rudych mrówek!

Ale on właściwie miłych słów nie prawił.
Nie bawił się w nadzwyczajne miłe sentymenty.
Wprawdzie czasem wprosił się na dużą kawę,
zawsze miły, łagodny i ciepło uśmiechnięty.

Kilka razy, niedbale, podarował kwiaty,
niczym się nie tłumaczył — umniejszał podarek.
I w oczy nie patrzył, i nie był dwuznaczny,
wychodził nagle — a już miał zaproszenie stałe.

To znów się rozsiadał na długie godziny
i chętnie opowiadał o sobie, o domu.
Potem znikał z jej życia — czy gdzieś w odwiedziny?
Zmilczał. Nie wyjaśniał zupełnie nikomu.

Tymczasem jej serce nagle zwariowało!
I chociaż zakazała tak twardo miłości,
ono z każdym odejściem mężczyzny drżało,
niepewne, czy  raz jeszcze zawita tu w gości.

Stąd łzy, rozdrażnienie, gdy długo nie wracał,
bolesny ucisk w piersiach i smutek, co dławi...
Tęsknota jak dywanem zaległa w komnatach,
żaden cień uśmiechu twarzyczki nie barwił.

A on przecież powracał — znowu niespodzianie,
tak delikatnie pukał, cicho drzwi zamykał,
a nie starał się dotknąć, brać za całowanie,
czasem się zdawało, że wzrokiem umykał.

Czy wiedział, że cierpi? A on jak to znosił?
Dlaczego nigdy słowa o swych uczuć gamie?
Czyżby tylko przyjaźń? Okruch serdeczności?
Na próżno w rozmyślaniach ona głowę łamie...

A on dalej przychodzi od czasu do czasu,
bawi miłą rozmową, wspomina podróże...
Jakby na nic nie czeka i o nic nie prosi,
tylko dalej czasami przynosi jej róże.

© el.żukrowska 14.12.2013.
Fot. z internetu

sobota, 14 grudnia 2013

862/13. SPOTKANIE POD STOŁEM - w towarzystwie wiersza Jerzego Piątkowskiego




Wiersz Jerzego Piątkowskiego:

„Żółwiczko, przyszłaś dać mi pysia;
 co cię tak wzięło - na amory ?
 I to akurat teraz ... dzisiaj - - -
 wiesz mam alergię, a ty zachęcasz do love story.

 Mogę polizać - ciebie ... w pancerzyk
 i w przednie łapki, nawet w nosek.
 Czy ci, aż na mnie, tak zależy ?
 Wymuszasz, bym ci ... po sałatę poszedł.”


SPOTKANIE POD STOŁEM

Psiak i żółwiczka patrzą w swe oczka
I nieustannie obserwują.
Ależ to chemia, znajomy zapach!
A jednak dalej się obwąchują.

Inne gatunki – śliska sprawa…
Lepiej niech przyjaźń tu zagości.
Żółwiczka mała, ale… stara,
Przy psiaku może zagrzać kości.

A on – chwat młody – nieco zwolni!
Pozna powagę, dostojeństwo.
Na później będzie mu „jak znalazł”
- gdy pójdzie z kotem… o pierwszeństwo…

© el.żukrowska 4.11.2013.
Fot. z internetu

861/13. drobiazgi - 12 - rzeźba ukochanej



drobiazgi – 12 

Ty dla mnie jesteś jak alabaster,
jak marmur gładka - jednak ogrzana,
jak najbardziej miękki ciepły aksamit,
jak uśmiech słońca z samego rana.

Na moim stole robię duplikat
twojej sylwetki umiłowanej.
O, jesteś dla mnie niczym unikat
i chcę cię zawsze - także nad ranem…

 
© el.żukrowska 27.11.2013.
Fot. z netu 

860/13. drobiazgi - 11 - posąg z misą


drobiazgi - 11

Nagie plecy lśnią mu od trudu i potu,
a  pragnienie wynikiem nie tylko upału.
On zmęczony i pije wprost z misy,
od przegrzania ratując swe ciało.

Po wysiłku woda niczym nektar bogów,
Mężczyzna unosi brew z naturalnym zdziwieniem.
Cieszy się myślą o odpoczynku i chwilą spokoju,
jest w nim także tęsknota za cieniem.

© el.żukrowska 8.12.2013.
Fot z internetu - Norwegia

859/13. GDY TWARDNIEJĄ ŁZY




GDY  TWARDNIEJĄ ŁZY

Zmieszały się łzy najczystsze z deszczem z nieba
a świat z ponurego stał się szaro-granatowy
ścichły szepty jasnych aniołów nic im nie potrzeba
a ja w drażniących dźwiękach nagle z sercem gołym

każdy może zajrzeć chociaż się sprzeciwiam
wzrasta w gniewie puls a łzy twardnieją we wściekłość
i tylko niespodziany zapach róż przypływa
pięknem łagodzi tę straszną  niedorzeczność

© el.żukrowska 3.12.2013
Fot z internetu

piątek, 13 grudnia 2013

858/13. O ZMIERZCHU




O ZMIERZCHU
- z inspiracji zdjęciem Ali Stankiewicz

Czas wypoczynku, więc przymykam oczy,
lecz kusi okno ze słońca zachodem.
Na moment dzień się z nocą zjednoczy
i znów rozstanie aż do jutrzni wołań.

Przez chwilę słońce prześwieca przez drzewa,
jak kula ognista między pniami lasu.
A w ciepłym mieszkanku radio z cicha śpiewa,
iskry wędrują po kominku czasem.

I znowu cisza — wiatr przysiadł na progu.
Może się boi przez leśne ostępy...?
Lecz nie niedźwiedzia — tu głusza nie grozi,
to tylko osiedle mocno w las wsunięte.

Niespokojny Bałtyk śpiewa falą jesień
i zimna bryza niesie się daleko;
mewy wyczerpane w pogoni za śledziem...
A plażą ktoś idzie — i zachodu czeka.

© el.żukrowska 22.11.2013.
© Fot. Alicja Stankiewicz

857/13. WALKA O PRZETRWANIE




WALKA O PRZETRWANIE

Nic nie zmieniaj
— ten szept był bezgłośny,
przestraszona
— bo czyżby już i w niej uczucia?
A może to tylko zmysły...?
Ciekawość — 
jego, świata, siebie samej.
Wrażenie szalonego przyspieszenia,
wypełnienia czasu wyżej brzegów,
tyle spraw do załatwienia:
hydraulik, urząd, biblioteka...

A nagle... ściana... Mur! STOP!

Nic nie zmieniaj,
chcę ciebie, wołam, zatrzymuję,
zaciskam drapieżnie palce;
jakże trudne jest to uczucie 
— aż bieleją kłykcie —
nie pozwolę...
Nie odpuszczę... 
Zatrzymam...
I tak odpadam w nierównej walce.
W nierównej walce....

© el.żukrowska 21.11.2013.
Fot. z internetu

czwartek, 12 grudnia 2013

856/13. PODARUJ MI KWIATY



PODARUJ MI KWIATY

Możesz nie mieć czasu na wino, na pączki,
możesz nie kupować perfum, bibelotów,
ale o tym jednym już musisz pamiętać:
tak rób, by nigdy nie brakło mi kwiatów.

Nie szkodzi, że jutro ominie mnie kino,
nie ważne, że ktoś coś okropnie poplątał.
O jednym nie możesz zapomnieć w ogóle:
gdy nie stać na róże — to przynieś mi kąkol.

Nie musisz być ze mną w Rzymie lub Paryżu,
nie dla mnie wyprawy na zimne bieguny.
Lecz kwiaty... O kwiatach pamiętaj wieczorem:
przynosząc wiązankę — jakbyś stroił struny.

A kiedy już miłość wypali się, zgaśnie,
gdy nudą w alkowie i w kuchni powieje,
pamiętaj, że nawet i rozstać się łatwiej,
gdy chociaż groszek swój zapach rozsieje.

© el. żukrowska 12.12.2013.
Fot. z internetu

855/13. A TY MI WIERSZE NAPISZ (2)




A TY MI WIERSZE NAPISZ (2)

A ty mi wiersze napisz jak jutrzenka wstanie,
niech jasnym okiem je ogarnę, nawet gdy szalone,
dziś powstrzymane myślą, w zdroju słowa,
niech się zanurzę, napoję — i powiem, że tonę.

A ty spisuj wiersze pachnące piwoniami,
śmiech niech zabije bunty w rozbłysku emocji,
znasz me pragnienia,  książki, ścieżki z dążeniami,
kiedyś sam obiecałeś być mi w tym pomocny.

Napisz mi wiersze takie, których nie zapomnę,
nawet gdyby pamięć stała się wątpliwa,
niech w strofach znajdę ślad uczuć dozgonnych
— może właśnie wtedy stanę się szczęśliwa.

© el.żukrowska 21.XI.2013.
Fot. z internetu

854/13. . WIOSNA LATEM SIĘ STAJE




WIOSNA LATEM SIĘ STAJE

Nad drżącą, pluszczącą wodą
przebiegają w mnogości owady:
komary, ważki, pajączki
— lżejsze od kropli wody...
Rozchybotana z lekka toń,
zapatrzona w ociężałe liśćmi drzewa,
kołysze świeżą zieleń
w drobnych, migotliwych falach
— każdy listek oddzielnie.
Bawi się tatarakiem i pałką wodną,
rozchyla je delikatnie,
gdy na grzbiecie łabędzicy
w pierwszą podróż po jeziorze
wyrusza najmłodsze pokolenie.
Lekki wiaterek nie burzy
— a podkreśla łagodność chwili.

© el.żukrowska 19.06.2013.
fot z internetu


853/13. CZASEM PIÓRO NIE CHCE GADAĆ



CZASEM PIÓRO NIE CHCE GADAĆ

Palce martwieją, pióro nie chce gadać,
słowa gdzieś we mnie głęboko uciekły.
Świat, chociaż w słońcu i nie będzie padać,
czeka przyczajony — jak na nowe wichry.

Trudną z otchłani myśl wydobyć składną,
dziś jakby skargę, że nie ma pisania,
gdy innym "sypią się" zgrabne poematy
tu — skromne dwu-wersy — nie do zapisania!

Poeta myśli mądre do wiersza powkładał,
ktoś inny — zbawczych rad niemal tysiące.
A u mnie? — pustka, to tak zwana "plaża",
ani uśmiechu — a tym bardziej słońca.

Już czas na zmiany, nie płacę haraczu,
nie wyleguję się darmo w pieleszach,
jeszcze mi tylko spotkać tu przyjaciół
i nową ideę dołożyć do wiersza.

Jeszcze mi tylko świeżego powietrza,
choć gdy wstecz spojrzę — historia zagada,
zdradzę wam — randkę mam z Prometeuszem,
on kochał ludzi — może mnie coś doda....

© el.żukrowska 2.12.2013.
Fot. z internetu
"Obraz Christiana Griepenkela przedstawiający chwilę tuż przed uwolnieniem Prometeusza przez Heraklesa. Heros przed chwilą ustrzelił z łuku sępa, który wyjadał wątrobę Tytana, a teraz przychodzi mu na ratunek z otwartymi ramionami, by za chwilę zerwać kajdany i wypuścić Prometeusza. Tytana przykuto do góry za karę za to, że ośmielił się ukraść bogom ogień i podarować go ludziom - mimo że odebrał go im sam Zeus." -
- http://archeos.pl/galeria/grecja

852/13. MAŁE WIELKIE TĘSKNOTY



MAŁE WIELKIE TĘSKNOTY

Gdy z czasem tęsknić już przestaniesz
— co ci zostanie? No co zostanie?
Bo kochać psa to też za mało,
kiedy ci serce wygłodniało...

Nawet papużka i pięć kotów —
trochę za mało, gdy jesteś gotów,
gdy twoje serce drży z pragnienia,
albo gdy słabnie aż z łaknienia...

Masz swój wydumany słodki świat,
lecz czegoś ciągle w nim brakuje,
to na kobietę twój wybór padł...
Od niej wszystkiego oczekujesz...

Znajdź tę właściwą jak najszybciej,
niech ci się spełni, życie odmieni...
kochaj papużkę, kota, psa,
lecz do kobiety ślij westchnienia.

© el.żukeowska 12.12.2013.
Fot. z internetu


851/13. drobiazgi - 10 - dziecko i kot




drobiazgi - 10

Na takie dictum trudna rada
— kot przecież też prawa posiada!
Sznureczek w sam raz do zabawy
— więc trzyma — bo i jest ciekawy.

A dziecko? Mała dziewczyneczka.
Może się boi, może cieszy...
Lecz kiedy brak jest doświadczenia
— trudna jest droga do uwolnienia...

Nie ważne, kto tutaj ma rację,
bo rodzic dostrzegł sytuację,
a że jest z niego humorysta,
już strzeli sobie fotek trzysta!

© el.żukrowska 12.12.2013. 
Fot. z internetu