piątek, 28 lutego 2014

215//14. UŚMIECH LOSU OBŁĄKANY



UŚMIECH LOSU OBŁĄKANY

Wyrzuciłeś mnie już z myśli...
Troszkę dużo się spóźniłam...
Z myśli, z serca, z zakamarków,
gdzie już gniazdko uścieliłam...

Nie ma gniazdka. Nic już nie ma.
Tylko jakieś dziwne drżenie
czasem ciebie obejmuje;
dużo mniej, niźli wspomnienie.

Rozmawiając z inną panią
czasem trafisz takie nuty...
Co to był? — pytasz w duchu,
lecz ten potok jest zatruty...

Chętnie patrzysz — ogrom piękna!
Tyle kobiet się ociera,
 w oczy patrzy tak wymownie...
A do ciebie nie dociera?

To "coś" było dawno temu.
Jakieś plany... I uczucia...
Marzeniami dzban przelany,
jedno słowo wszystko skłóca...

Prawda — było ponad miarę.
Uśmiech losu obłąkany!
I ktoś musiał ponieść karę.
A dar teraz — roztrzaskany...

© Elżbieta Żukrowska 28.02.2014.
Fot z internetu.

214//14. POD GÓRSKIM ZBOCZEM


POD GÓRSKIM ZBOCZEM

Pod osłoną górskiego zbocza
w jesiennym słońcu rudzieją trawy.
Jesień — szeroką piersią oddycha,
woła krajobraz lekko mgławy.

Lecz tu, w zaciszu, domki jak z bajki,
cieszą urodą z boku i z góry,
na tle ciemnego lasu jodeł,
które czubami szarpią chmury.

Ciepło leniwe, syte, dostatnie,
idzie spacerkiem, dynią się toczy,
to jakby trochę od niechcenia
zagląda w domów szklane oczy.

Oparte o ceglastą ścianę,
jak piec nagrzewa ją miłośnie,
i dalej po piaszczystej ścieżce,
robi już miejsce zimie i... wiośnie.

© Elżbieta Żukrowska 28.02.2014.
Fot z internetu - obraz - Mustafa Keyhani --
Mostafa Keyhani

213//14. TAMARYSZEK DLA ANIOŁA



TAMARYSZEK DLA ANIOŁA

Spotkałem anioła.... Dziś dla niego w drogę...
Jeszcze tylko wąsa z lekka podkręcę.
Anioł ma marzenia. Jedno spełnić mogę.
Ale o nim... to kobieta... Pisze dla mnie wiersze...

To dla tego anioła wybieram się w deszcz.
Na szczęście mam płaszcz nieprzemakalny.
I tylko w przybliżeniu wiem, gdzie jest...
ten prawie kwiat paproci... Bo niepopularny.

Zdradziła mi kiedyś ma pani od wierszy,
że lubi, gdy kwitnie blady tamaryszek.
Chcę być tym mężczyzną pierwszym
i dla niej wymarzony bukiecik przynieść.

W kieszeni płaszcza skryłem sekatorek.
Kapelusz na czoło i buty wygodne.
Z tamaryszkiem do niej prosto się wybiorę...
I będę liczył na herbatkę ... Z miodem...

© Elżbieta Żukrowska 25.02.2014.
Fot z internetu  - obraz za  Johnem Cook -----       John Cook

czwartek, 27 lutego 2014

212//14. TY I MOJE WIERSZE



TY I MOJE WIERSZE

Lubię...
to takie proste jest
dodawać do wersu wers
i jeszcze jeden wers
i już jest wiersz
o tobie
lubię...
tomik w twych dłoniach
wielka wyrazów moc
jak rozpędzone płyną konie!
w galopie są!
i pędzi każdy wiersz!

aż zmęczone przytulasz wszystkie
a w oku niby łza
drobna mgła
wspomnienie takie czyste
bo ty...
bo ja...

© Elżbieta Żukrowska 25.02.2014.
Fot własna

211/14. MAGIA UCZUĆ



MAGIA UCZUĆ

W tych zaplątanych rękach cały świat!
Łzy szczęścia i ciche westchnienia.
Trzymaj mnie tak!
Trzymaj mnie mocno tak!
Wszystko się w twych ramionach zmienia.
Cudownie zmienia!
Trzymaj mnie tak!
Zaplącz, zamotaj,
w oddech, w pocałunki, 
w przytulenie ciała,
nasyć całym sobą... 
Niechaj trwa ta magia!
.... Aż mnie ocalisz i zatrzymasz tam,
gdzie chcę być cała... 

© Elżbieta Żukrowska 26.02.2014.
Fot z internetu

210//14. drobiazgi - 26 - ławeczka i kwiaty




drobiazgi - 26

Jakoś tak ciepło koło serca,
choć niby nic — zdjęcie ławeczki...
i ta moc kwiatów — pamiętam zapach!
— gdy odpoczynek podczas wycieczki...

cieplutki wiatr muskał policzki,
w krzewach pilikał jakiś ptaszeczek
i miło było, po rozmarzenie...
Zostać! Nie wstawać! Wiosna jest przecież...

© Elżbieta Żukrowska 26.02.2014.
Fot z internetu

209//14. MORZA SZUM...


MORZA SZUM...

Bałtyk szumi, jak szumiał przed laty,
czasem gniewne fale o brzeg uderzają,
na grzbietach niosą wspomnienie piratów,
albo białe jachty żagle napinają.

Piękny świat pachnący egzotycznie,
przestrzeń obiecująca dużo wolności,
tęsknot ślady, czasem eteryczne
i jakiś bieg szalony, byle do radości!

Wieczór przy kieliszku rumu z kapitanem,
chłopcy jak zawsze szanty śpiewają,
mogliby kończyć dopiero nad ranem,
a Bałtyk dalej szumi — jakby ich słuchając.

© Elżbieta Żukrowska 26.02.2014.
Fot z internetu - Bałtyk - autor Anna G. 





środa, 26 lutego 2014

208//14. ROZCZAROWANIE



ROZCZAROWANIE

Obiecałeś... zapewniałeś...
otwierałeś mi oczy na świat
zachęcałeś ponaglałeś
nawet byłeś ze mnie rad
później wszystkie znikły dźwięki

Ciągle jeszcze pachną róże
rankiem czuję fiołków woń
z płatków kwiatu sobie wróżę
olejkiem nacieram skroń
jednak ubieram codzienne sukienki

© Elżbieta Żukrowska 24.02.2014. 
Fot z internetu

wtorek, 25 lutego 2014

207//14. DOTYKAJ MNIE


DOTYKAJ MNIE

dotykaj mnie 
szeptem najcichszym 
pod gwiazdami 
ciepłymi palcami 
przeczesuj włosy 
marzenia całuj 
szukaj ustami 
sedna rozkoszy 
jeszcze zatrzymaj 
ciało spragnione 
w silnych ramionach 
i niech tak skonam 
o samym brzasku 
kiedy noc kona

© Elżbieta Żukrowska 25.02.2014.
Fot. z internetu

206//14. TANECZNE PAS




TANECZNE  PAS

Wyłożyłam na stół skrywane marzenia...
Segregacja od dawna była tu konieczna:
to od zaraz, te miłe drobiazgi niedługo,
a tu — oj! —cała sterta taka... niedorzeczna...!

A jednak z tej trzeciej najbardziej kuszące!
I trudno zrezygnować nawet z najmniejszego.
Każde marzenie śliczne, jak kwiatek wabiące,
sięgnąć po nie — to zdobyć coś niemożliwego!

Nie poddając się wcale losu fanaberiom
postawić na swoim, śmiejąc się ze złudzeń
zatańczyć kontredansa, nie raczyć spokojem
— oświadczyć losowi, że mam dość uprzedzeń.

Bogatsza doświadczeniem oraz cierpliwością,
zbuduję własną twierdzę, gdy doświadczę weny.
Wytrzymam sztormy, burze, nie poddam słabościom,
tanecznym krokiem wejdę na sam środek sceny.

© Elżbieta Żukrowska 15.02.2014.
Fot z internetu

poniedziałek, 24 lutego 2014

205//14. WYSZŁAM NA PROSTĄ




WYSZŁAM NA PROSTĄ

Wyszłam na prostą, chociaż pod górkę...
Jakoś przestawiam nogę za nogą,
w nadziei będąc, że za wzniesieniem
już będzie łatwiej, ludzie pomogą...

Za tym pagórkiem inne horyzonty,
do podziwiania nowe krajobrazy,
już zachwyt budzi zieloność łąki,
a mlecze na nich jak żółte topazy.

Będę zaglądać w oczy stokroteczkom,
pszczoły nakarmią resztkami nektaru...
Lecz to wszystko próbą dla mnie wielką
— pagórek, rzeczka i moja wytrwałość...

© Elżbieta Żukrowska 20.02.2014.
Fot z internetu

Właśnie minęło 78.000 wejść na mego bloga. Bardzo dziękuję, że mnie odwiedzacie, że czytacie.
25 lutego 2014. godz. 7:45.

Jerzy Piątkowski - w poruszającym wierszu...



Tak, Twoją boleść ... wielką Panie,

malował widząc smutek świata


- Vettor Cassinari w Mediolanie,


gdy brat, przelewał krew u brata.



Wiem - przyjmowałeś ich do siebie,


choć chcieli żyć ... dobrą nowiną - - -


Chcieli być wolni, byś był z nimi w potrzebie,


- wszystko co mieli, to była miłość.

sobota, 22 lutego 2014

204//14. KONIEC Z ZIMNYM POCZUCIEM WINY!


Autor 
- Sławomir Ronowski  - Slawrys

zimne poczucie winy

zaczyna się zawsze nowe
od tego co po staremu 
jest zimniejsze od samotności 
ale żwawsze od tęsknoty 

zbierasz myśli,
wystawiasz na próbę
potem liczysz czas,
odkładasz na potem
wnioski o wspomnieniach;
choć one zostają 
nie idą za przyszłością
udającą teraźniejszość; 
a tu wszytko jak nowa kartka
czyściutkie, bialutkie
a jednak pełne uczuć

ich winą było to, że na widok pustki
zaraz tworzą coś ciepłego 
wartego liczby mnogiej, dzielonej 
na szczęście po trochę i po kilka łez  
                                           ...© Slawrys... 


KONIEC Z ZIMNYM POCZUCIEM WINY!

Zaraz, zaraz! Zaczekaj, Slawrys!
Oni — to oni i pal ich sześć!
Ty jednak jesteś dobrym poetą,
trochę filozofem, artystą też. 

Gdzie długa broda, aby ją targać?
Zamiast niej szarpią wrażliwości.
Ty dbaj o siebie! Musisz zadbać!
I nie za wiele wstrzemięźliwości. 

Od dawna wiesz, że z Nowym Rokiem
nic się nowego nie zaczyna.
Kontynuacja krok za krokiem,
za to marzenia o wyżynach.

I nie wystarczy pusto marzyć,
tu trzeba siebie samego naginać,
mobilizować do zmian głębokich,
rano od nowa rozpoczynać.

To jest pozornie niby dla ciebie,
ale dotyczy mnie przede wszystkim,
bo najtrudniej uwierzyć w zwyczajność,
w to, co dla innych jest oczywiste. 

To te rękawy tak trudno zakasać,
pierwszą łopatę śniegu odrzucić.
Potem już idzie. Albo płynie.
Biel dookoła. Mogę nucić. 

© Elżbieta Żukrowska 22.02.2014.
Fot z internetu

203//14. NIE ZADZIERAJ NOSA




NIE ZADZIERAJ NOSA

Kiedy się układasz z losem... boś poeta...
to w prawo, to w lewo... bardzoś niespokojny...
Obok rośnie drzewo - unikaj zderzenia,
bo jako człowiek jesteś nieodporny!
Zakręcony? Zakochany? Szalony?
Z poetą do końca nigdy nie wiadomo!
Bywa, że w wierszu prawdę pisze.
Nawet z drugim dnem! Niezgłębioną.

Lecz bywa, że po powierzchni przemyka się lekko,
ledwie muśnie piórem powłokę problemu,
rad z siebie, już widzi się w laurach anielskich!
Ktoś z poety się śmieje — a on nie wie, czemu...

Złapawszy się na pustce i jawnej głupocie,
ani się nie przyzna, że mu zrzedła mina.
Wiersza się nie wyprze, skoro sygnowany...
I tak głupota poetę mocno za łeb trzyma.

© Elżbieta Żukrowska 22.02.2014. 
Fot. z internetu

202//14. ZAMYŚLENIE CZY ZMYŚLANIE?



ZAMYŚLENIE CZY ZMYŚLANIE?

Powiesz, że Bóg, a może los, wybrał ci drogę.
I musisz nią iść, ciągle dalej, do końca.
Coś się zaczęło i musi wybrzmieć ostatnia nuta,
choćby najbardziej gorzka była.
Ktoś podpowiada, że akceptacja daje ulgę.
Lecz jakże godzić się na ociężałość ciała?
Na niesprawne ręce i omdlałe nogi?
Na niewidome oczy? Na chore serce?
Jak mogę powtarzać: tylu tak powiedziało,
a fortuna kołem się toczy!
Nie zatrzymam dla siebie nawet sekundy!
Jak zatem mogę zmienić to, co już dawno
zapisane w odległych gwiazdach?
Przetrwam (przeżyję? ), ile będę mogła.
Czy to nierozsądne, że ciągle chcę żyć,
także wtedy, gdy ciężko, gorzko, boleśnie?
I ciągle wierzę, że mam coś do zrobienia.
Coś ważnego... O iluzjo...

© Elżbieta Żukrowska 22.02.2014.
Fot. z internetu

201//14. OSTRZEŻENIE (w nawiązaniu do wiersza Slawrysa)




Nowa karta, zasady przegrywania te same
- autor Slawomir Ronowski  - Slawrys

nowe rozdanie, choć stary układ
tu codzienność 
tu ironiczny śmiech 
tu znaczone karty 
a tu proroctwo
a tam przejaw autoironii
a nawet uzdrowienie bezsensowne

udajesz od pierwszego dnia życie
choć los już dawno wyznaczył drogę
jedynie wciskanie kitu brzmi swojsko
znów ci pożyczyli 

ale zabrakło na łut szczęścia 
za to jest co przełknąć 
rozliczyć marzenia z zera na koncie
                                      ...©Slawrys...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
OSTRZEŻENIE
(w nawiązaniu do wiersza Słąwrysa:
"Nowa karta, zasady przegrywania te same")

Czasem klatka jest za ciasna;
czasem strażnik się pomyli;
łyk wolności jednym haustem
— aby nie zmarnować chwili.

Później chyłkiem między pręty
(czasem głowy nie wychylaj!);
możesz stracić nos — obcięty
i nie będziesz nadużywał!

A łut szczęścia? To oszustwo!
Choć nie wolno przestać wierzyć,
bo nadzieja zamki kruszy
— i dlatego warto przeżyć.

© Elżbieta Żukrowska 22,02,2014.
Fot. Slawomir Ronowski  - Slawrys

~~~~~~~~~~~~~~~~~~

piątek, 21 lutego 2014

200//14. O UKRAINIE TO WIERSZ




O UKRAINIE TO WIERSZ

Myśli się kłębią niewypowiedziane... Bo po co?
Choć wcale ich nie ukrywam.
Tylko wykrzyczeć nie umiem głośno...
Ani wyszeptać nie próbuję...
Są we mnie...

Patrzę, znów patrzę — przez telewizyjne okno,
a tam dalej jadą i palą, strzelają.
I proszę w duchu — Panie, daj im się ocknąć,
niech już na darmo nie umierają!
Niech wolności doświadczą,
niech ją wreszcie mają!
Niech ją poznają, posmakują dostatnio.
I niech im już nikt tej wolności nie odbiera.
Okupiona jest krwią i cierpieniem.
I najdroższymi z łez — matczynymi.

Niech już matki nie płaczą boleśnie.
Niech nie rodzą na śmierć swoich synów.
Niech ich uczą miłości i pieśni
— o wolnej, dumnej Ukrainie.

© Elżbieta Żukrowska 21.02.2014. 
Fot z internetu

czwartek, 20 lutego 2014

199//14. W KIJOWIE



W KIJOWIE

Nie ma tulipanów i nie ma goździków.
Za to ulicami czerwona płynie krew.
A naród protestując nie robi uników.
Ma gorące serca i wielki gniew.

Mrok się czai w zimnych ulicach.
Płoną opony, swąd i czarny dym.
Snajper na dachu strzela z ukrycia:
nie wybiera —  może być przyjaciela syn.

Strzela milicja. A wojsko w odwodzie,
już oczekuje, wezwane, pod bronią.
To polityków odpowiedź — narodzie,
tutaj ciebie honor i gniew nie osłonią.

Ile jeszcze matek ma zapłakać?
Jak wielka musi być z krwi danina?
Czy wciąż musisz strzelać do brata?
Władza? Jeszcze się trzyma...

Tłum, z gniewną pięścią i bez uników,
własną krwią myje bruki Kijowa.
Lecz czy tym straszy polityków?
Ciągle mają się za kogo schować...

© Elżbieta Żukrowska 20.02.2014.
Fot z internetu

198//14. "STRZELAJĄ, ABY ZABIĆ"




"STRZELAJĄ, ABY ZABIĆ"

Jak mogę milczeć? Stać na uboczu?
Przecież mi brata ranią, mordują!
Strzelają w plecy! I między oczy!
Tacy są karni? I nic nie czują?

Ilu im trzeba Janków Wiśniewskich?
I ile jeszcze krwi własnej toczyć,
by zniszczyć kraty, wyzwolić rozum,
w jedynej prawdzie wszystkich zjednoczyć?


© Elżbieta Żukrowska 20.02.2014.
Fot z internetu

197//14. KWIACIARKA



KWIACIARKA

Nie wyczytała i nie wymyśliła...
Ot, wiązała kwiaty, skrapiała wodą,
tutaj kokardkę, tak wstążkę dodała,
ówdzie badylkom obcięła ogon.

Kwiaty zapachem opowiadały
o wydumanym świecie baśni.
Tam elfy, żabki, żołnierzyk mały,
albo roboty i lalka Barbie.

Ona te wszystkie baśnie zbierała,
jakby pisała je sobie w głowie.
Wieczorom wnukom opowiadała
— zawsze czekały na tę opowieść.

© Elżbieta Żukrowska 14.02.2014.
Fot. z internetu


196//14. * * * (W warkocz...)



   *  *  *

W warkocz zaplotłeś
wierszowane słowa
między rumianki
pachnące jaśminy
włożyłeś lekkie
i teraz rozmowa
jest między tobą
a jasną dziewczyną

Wysłałeś tej wiosny
wiele zaproszeń
kwiaty czerwone
wypierają białe
jak to się stało
że razem z kwiatami
i własne serce
nawet oddałeś

© Elżbieta Żukrowska 13.02.2014.
Fot z internetu

195//14. ROSYJSKA PANNA MŁODA








ROSYJSKA PANNA MŁODA

To co najgorsze — dawno się stało,
ale tej młodej właśnie odebrano duszę!
Jak ból zagłuszyć? Sposobów nie znała
oprócz jednego — butelki pokusę.

Nikt się już teraz młodą nie zajmuje,
bo się skończyła pora ślubów i podpisów.
Nowa obrączka wszystkich oszukuje,
a dla dziewczyny — koniec Adonisów.

Sercem wybranego przy niej nie będzie,
los (czytaj: ojciec) pokrzyżował drogi.
W tym świecie liczą się tylko pieniądze,
pijana mgła pochłonie niepotrzebne skargi.

I tylko biała suknia jak oczywisty sztandar
zbyteczny i bez szacunku rzucona pod nogi.
Tamten ukochany nie widział, nie poznał...
Milcz serce!
Według ojca mafioza był za ubogi.

© Elżbieta Żukrowska 14.02.2014.
Fot. z internetu

194//14. POMÓŻ MI URATOWAĆ...




POMÓŻ MI URATOWAĆ...

Pod rękę chcę, a tu samotność między nami.
Jesteśmy razem, a zaczynamy być oddzielnie.
Przecież... kochamy! I jesteśmy tacy sami.
Dlaczego zatem? Co się właściwie z nami dzieje?

Jakoś zmieniły się nasze priorytety,
żadne z nas nie walczy i nie pragnie dominować.
Brakuje jednak pierwotnej fascynacji... niestety.
Zapomnieliśmy, że i miłość trzeba pielęgnować.

Powiało nudą jak na byle jakim filmie...
Lecz jeśli chcemy coś naprawdę uratować,
to nie wystarczy, że się jedno za to weźmie.
Tu trzeba wspólnie — aby szybko odbudować.

Nie dzielmy światów i usuńmy czas milczenia.
Odrzućmy wszystkie hermetyczne bariery!
Na szczerości i otwartości się opiera
właściwa droga do zniszczenia groźnej miny.

© Elżbieta Żukrowska 26.01.2014.
Fot. z internetu

środa, 19 lutego 2014

193//14. * * * (Chciałeś za słowo...)




  *  *  *

Chciałeś za słowo — dać inne słowo.
Odrzucić myśli niby wpół przecięte.
A nie zdołałeś. Tak jest, kiedy człowiek
ma puste serce i niezdarne ręce.

Chciałeś mnie upokorzyć i brudem obrzucić.
Pokazać, jakiś ważny, wszędzie doceniany.
Ale nie zdołałeś. Tak jest, kiedy człowiek
w pychę obrósł i bez powodu jest zadowolony.

Coś jeszcze chciałeś. Już ci nie pamiętam...
Współczuję, lecz ktoś mnie przestrzega:
że nie wolno serca jak pereł przed wieprze...
To niesie szkodę, a pożytku nie da.

© Elżbieta Żukrowska 9.01.2014.
Fot. z internetu

192//14. BOJĘ SIĘ


BOJĘ SIĘ

Zadumałam się dzisiaj nad wrześniem.
O nie... Już raczej nad przemijaniem.
Tak jakoś szybko przemknęła jesień.
Nawet i zima... Czas zmian nastanie.
Wiosennych zmian.
Szukam się w lustrze.
Chciałam odnaleźć dawną kobietę,
mimo zmarszczek, które przyszły z czasem.
Nie pedantkę, humorzastą estetkę,
ale zwykłą, w butach na płaskim obcasie.
Zwyczajną kobietę.
Czy lustro kłamie?
Te seledyny, turkusy, granaty
rozlały się po ciele, choć i słońce iskrzy.
Boję się spojrzeć... Jeśli dno rozpaczy...?
Boję się... Czasem nawet własnych myśli...

© Elżbieta Żukrowska 19.02.2014.
Fot z internetu - "Back Light" by Colin Staples LifeArt

191//14. JERZY I JEŻ





JERZY I JEŻ

ON
Nagietki, lilie czy żonkile
— to ja rozumiem, to są kwiaty.
I nawet w nich się nie pomylę,
choć zielarz ze mnie byle jaki.
Ale ty jeszcze o motylkach,
o śpiewie ptaków i wiatraków,
nawet o jeżach tu wspominasz,
dobrze, że nie dodałaś raków!

ONA
Oki, w porządku, co mi jeże,
niech sobie idą między kwiatki,
lecz nie dotykaj Jerzyka jeżem,
bo mogą spaść z ciebie... manatki!
Jeża od Jurka wszak odróżniasz
i nie rób tu perskiego oka.
Jeden (ty) niech do mnie szybko spieszy,
drugi niech tupta gdzie stokrotka.

© Elżbieta Żukrowska 11.02.2014.
Fot. z internetu

190//14. NĘDZARZ?




NĘDZARZ?

Mówił, że ma gwiazdy
na wyciągnięcie ręki,
że rozmawia z nimi,
gdy tylko chmury
nie bronią dostępu.
      Mówił, że słucha
      kosmicznej muzyki,
     z powodzi różnych dźwięków
     wyławiał walca rytm.
Mówił, że jest bezpieczny
pod tym nieboskłonem,
co iskrzy i pląsa
w specjalnej poezji;
że choć nie sieje,
to dla niego wyrastają
najpiękniejsze kwiaty.
      A później, zmęczony rozmową,
      przechylał na bok głowę
      i oparty o pień drzewa
      niby drzemał, odpoczywał;
      a może tylko zasłuchany,
      zanurzał się we własny,
      nieodgadniony świat...

© Elżbieta Żukrowska 11.02.2014.
Fot. z internetu
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~
A co o moim wierszu uznany Poeta?


 Ryszard Mierzejewski Nędzarz, a jakże bogaty duchowo! Któż dzisiaj w tej pędzącej z zawrotną prędkością cywilizacji: za pieniądzem, przepychem, bogactwem, przyjemnością, wygodą i zabezpieczeniem materialnym siebie, swoich najbliższych i kilku pokoleń własnej rodziny na wiele lat na przyszłość, ma czas czy ochotę rozmawiać z gwiazdami, widzieć je na wyciągnięcie ręki i słuchać kosmicznej muzyki? Któż widzi w ogóle obok siebie takich "nędzarzy", a jeśli już widzi to, czy nie patrzy na nich z pogardą lub obrzydzeniem? Kto ma czas i ochotę przystanąć, podać rękę takiemu i powiedzieć w Jego stronę kilka słów: pozdrowienia lub stereotypowych o pogodzie czy samopoczuciu? Wykluczeni są wszędzie, ale nie pchają się do pierwszego szeregu. W milczeniu, pokorze i samotności przebywają w swoim niepowtarzalnym świecie wyobraźni, we własnym "nieodgadnionym świecie". I tylko nieliczni - jak Autorka dzisiejszego Wiersza Dnia - to widzą, próbują się wczuć - bo zrozumieć, to raczej trudno - opisują i chwała Im za to! Piękny, humanitarny wiersz taki, jakim powinna być poezja. Dziękuję Ci, Elu za niego i zapraszam Koleżanki i Kolegów do poezji o wykluczonych.

wtorek, 18 lutego 2014

189//14. MODLITWA ZA PRZYJACIELA


MODLITWA  ZA PRZYJACIELA 

Czasem żałoba serce nam otula,
czernią przysłania każde jasne okno,
Panie, Ty widzisz, jak jest wtedy trudno,
te łzy, te westchnienia, jak na duszy smutno...
Panie, Ty widzisz, jak ten jeden cierpi,
zbyt wiele spada wprost na jego plecy,
daj mu wytchnienia choć  kilka miesięcy,
przecież się jeszcze nawet nie wyleczył...
Panie — choć trudno mieć rany na plecach,
o wiele trudniej żyć z sercem pociętym.
Proszę raz jeszcze, byś się ulitował,
przygarnął jego, dopomógł być świętym.
Panie, masz w sobie tyle łaskawości,
a ten mój przyjaciel wciąż z pokorną głową,
pozwól by nie pił już więcej goryczy
i tak swe cierpienia Tobie ofiarował...

© Elżbieta Żukrowska 8.02.2014.
Fot. z internetu

188//14. KAŻDY MA TAKIE LUSTRA



KAŻDY MA TAKIE LUSTRA

Każdy ma swoje własne lustra,
gdzie tylko duszy jest odbicie,
mrok rozjaśnia cały rząd świateł
i jest zadumy ślad — nad życiem.

To takie lustra, gdzie jak w kinie,
obraz przemyka za obrazem,
raz ci ukażą się własne kadry,
albo przyjaciół — innym razem.

Gdy smuga cienia je zasnuje,
przygasną światła i lampiony,
snadź nie przyjaciel — a wróg idzie,
długo stał blisko — przyczajony...

Lustra specjalne, obrotowe,
są jak ta scena gdzieś w teatrze.
Raz patrzysz na nią prosto, z boku,
bywa, że i z góry smutno patrzysz...

© Elżbieta Żukrowska 7.02.2014.
Fot. z internetu.

187//14. ROZMYŚLANIA NAD WODĄ




ROZMYŚLANIA NAD WODĄ

Siedzę o zmierzchu nad brzegiem wody,
jezioro chlupocze, martwą falę toczy,
kłaniają się wiatrowi poschłe tataraki.
Chcę spojrzeć w duszę, a może jej w oczy?

Intencje? Cóż z tego, że dobre,
gdy  gorzki smutek przykro mnie naciska...
Dobrymi intencjami piekło wyłożone,
uparty los chce mieć wokół tylko gruzowiska.

A trzcina na to łagodnie szumiała,
brązowe pałki chwiały się na wietrze...
On zawsze coś porywa i w świat niesie,
lecz  nazbyt często jest to zezowate szczęście...

© Elżbieta Żukrowska 17.02.2014.
Fot. z internetu

Byłą wcześniej inna wersja tego wiersza:

  *  *  *

Intencje? Cóż z tego, że tak często dobre!
Niespodzianie piasek znowu w oczy...
A intencjami już wybrukowane do dna
piekło — to los tak lubi się droczyć.

A trzcina dalej łagodnie szumiała...
Brązowe pałki chwiały się na wietrze.
Wiatr? On zawsze coś w świat poniesie,
dla niektórych ma ledwie zezowate szczęście...

© Elżbieta  Żukrowska 31.01.2014. 
© Fot Mirosława Pisarkiewicz


186//14. * * * (Odchodzisz tak miękko...)



   *  *  * 

Odchodzisz tak miękko i cicho w mrok nocy,
prawda — wieczór się przecież skończył.
Na stole świece, ślady kolacji uroczej.
Było sympatycznie, wytwornie, gorąco...

Jeszcze chwilę pomarzę patrząc za tobą,
podjechała taksówka, śnieg prószy na ślady.
Troszkę szumi w głowie, bo nadmiar emocji.
Długo będę wspominać te twoje szarady.

© Elżbieta Żukrowska 22.01.2014.

185//14. CZEKANIE WIOSNY



CZEKANIE WIOSNY

Czekam, aż się przetoczą wody,
aż kostki bruku wyschną po deszczu,
kot przejdzie skrajem unosząc ogon,
ostrożnie patrząc wewte i wewte.

Czekam, aż zieleń pokryje krzewy,
każdy listeczek w słońcu się mieni,
a dołem trawa soczysta, młoda,
czasem stokrotka się zarumieni.

Czekam, aż żaby chórem wybuchną
pośród szuwarów, łączki nad wodą...
W prastarym szyku wrócą żurawie,
a ja znów będę piękną i młodą.

© Elżbieta Żukrowska 24.01.2014.
Fot. Władysław Zakrzewski - Kaczeńce

poniedziałek, 17 lutego 2014

184//14. WIOSENNA ŁĄKA



WIOSENNA ŁĄKA

Moja jest łąka... tudzież staw
i trochę chaszczy brzegiem.
Tu spaceruję pośród traw,
a zimą nawet śniegiem.

Tu lubię marzyć — niby elf,
gdy stopą wodę mąci
lub wypoczywać w cieniu drzew,
szczególnie, gdy gorąco...

Wiosną na łące mlecze w krąg
— są jak miniaturowe słońca,
a górą pszczoły i buczy bąk,
na spacer kicają zające...

O zmroku zabrzmi żabi chór,
ale przerwany dysonansem
— to basy z auta tego młodego,
który z pogardą o starszych "skansen"...

© Elżbieta Żukrowska 31.01.2014.
Fot. - Stanisław Lukas

183//14. KONIEC



KONIEC

Już oszalała
z bólu i trwogi
płonie las
dymią domu zgliszcza

zanim nie porosną bzami
żaden ptak na gruzach
nie zaśpiewa
Nawet nadzieja szepsze
— koniec

© Elżbieta Żukrowska 27.01.2014.
Fot. z internetu

182//14. GDY NOWE ŻYCIE



GDY NOWE ŻYCIE

Pokaleczona, poraniona
ciągle trwa
choć nieporadnie
ale szuka drogi wyjścia
szykuje własne ramiona
do macierzyństwa
znalazła 
teraz ma spokój
aż po horyzont
po granat lasu
po skraj nieboskłonu
i już bezpieczna
już zadowolona
wsłuchana
w nowe życie
które w niej

© Elżbieta Żukrowska 21 stycznia 2014.
Fot z internetu

181//14. CZAS NA ZAPOMNIENIE




CZAS NA ZAPOMNIENIE

Te wszystkie mgły
i sny
i babie lato
to już minęło
to... za-przeszłość
— dawno tak!
A teraz mam
na własność dzban
— właściwie to
termos z herbatą
I jestem sama
za bardzo sama
i ty też sam
Minęły mgły
mignęły sny
kot na klawiaturze
W czerwonym kitlu
o zachodzie
śpiewa ptak...
A ja? — Cóż ja?
Samotna tak
i nie mam
dobrej książki
do czytania

Nie chcesz miłości
nie ode mnie
Żółkną kartki...
Na klawiaturze
znów paznokieć
jakoś trzasł...
Ty tak daleko
i jak zawsze
— zaplątany
już zapominasz
mnie
moją twarz
o wszystkim
co nas łączyło
zazdroszczę
że tak masz

© Elżbieta Żukrowska 20.01.2014.
Fot. z internetu

180//14. POMYŁKA




POMYŁKA
( z przymrużeniem oka)

Nie wiedziałam,
że masz poukładane życie
jak ręczniki w szafie:
wszystko równo, pod rządek,
przekładając — robię gafę.
Brak miejsca na improwizację,
na wzloty i na... dziewczynę...
Na rozmowy, dywagacje,
na szaleństwa odrobinę...

Dopiero musisz być w stresie,
gdy coś stanie na drodze,
gdy ktoś złe wieści przyniesie... 

Kurcze... no... odchodzę! 

W takich ramach
nie umiem się zmieścić!
To klatka lub zamach...

© Elżbieta Żukrowska 13.02.2014.
Fot z internetu

niedziela, 16 lutego 2014

179//14. ODPOCZYNEK NAD STAWEM



ODPOCZYNEK NAD STAWEM

Posiedzę sobie i odpocznę...
Wiatr właśnie ustał przed wieczorem,
a było cudnie dziś, słonecznie.
Niedługo tu komary rojem...

Co tam owady... Żabi zespól
już stroi dęte instrumenty,
taki łagodny czas nastaje
— do kolan tulą się kocięta...

Posiedzę chwilę, tu tak miło,
gdy w wodzie się przegląda niebo,
gdy srebrna ryba pluśnie blisko...
Gdy mnie niczego nie potrzeba!

Już szary cień się brzegiem skrada,
daleko gdzieś krzyknęła czajka.
Noc głosem ptaków zapowiada,
że na paluszkach idzie bajka...

© Elżbieta Żukrowska 16.02.2014.
Fot. z internetu - malarstwo - Aleksej Zajcew

178//14. CZARODZIEJKA




CZARODZIEJKA

Jeszcze nie woła
zaledwie wzrokiem przemknęła
wdzięcznie postać układa
w palcach zapomniana gałązka
jak dawniej ta oliwna
drży lekko
biodra falują kusząco

Teraz spojrzała
— łagodnie nie zaczepnie
czemuż jesteś gotów już
biec do niej do rąk się łasić
nie dała żadnej zachęty
znów odległa
patrzy tylko w okno

Wreszcie uśmiech
— taki dobry ciepły łagodny
bez cienia kokieterii
kupiła cię tym uśmiechem
ślady stóp byś całował jej jednej
ale tego dnia nie było więcej spojrzeń
— nawet przypadkowych

W nocy prawie szlochałeś
jęk zawodu zdusiłeś poduszką
ale masz nadzieję
nie możesz się doczekać
następnego spotkania
już płoną ci policzki

© Elżbieta Żukrowska 3.02.2014.
Fot z internetu

177//14. NIEMAL ILUZJONISTA



NIEMAL ILUZJONISTA

Najpierw padały wymyślne słowa,
kreował się nimi na nadzwyczajnego...
Mówił: żyj, by niczego nie żałować,
a los ci ofiaruje parę białych skrzydeł...

Ale to tylko pobożne życzenie było,
wkrótce stało się jasne, że ledwie iluzja.
Nic z wymądrzania się nie spełniło,
tylko los w odwrotną stronę...
Wcale się nie guzdrał!

Została popielniczka na parapecie
i — przez przypadek? — nowe kapcie,
reszta zniknęła — w tym i moje rzeczy.
I jak to brzydkie wspomnienie zatrzeć?

© Elżbieta Żukrowska 1.02.2014. 
Fot. z internetu

176//14. ANTY-SONET W KĄPIELI



ANTY-SONET W KĄPIELI

Zrobiłam sobie kąpiel bez piany,
tylko sól morska — pół słoika
i już się zapach unosi z wanny.

W gorącej wodzie się zanurzam,
zamykam oczy i trochę marzę,
a nawet pewne stare "odkurzam"...

Szum morza słyszę — nie złudzenie!
Przez cienkie drzwi aż tu dociera
Łagodnym szmerem uspakaja,
chociaż jest tylko z komputera.

Już rozluźniłam wszystkie mięśnie,
tylko mózg temu nie podlega:
wiersze mi wprost na palce szepcze,
więc zapisuję — skoro trzeba.

© Elżbieta Żukrowska 16.02.2014.
Fot. z internetu

175//14. ODPOCZYWAJĄC NA SKALNEJ PÓŁCE



ODPOCZYWAJĄC NA SKALNEJ PÓŁCE

A mnie jest dzisiaj wszystko jedno!
Dużą część świata mam u stóp.
Nade mną niebo, słońce, lato
— radosne życie mam — i już!

Mogę tak leżeć godzinami
wpatrzona w błękit albo w dal,
żaden pisk opon z hamulcami,
żaden wrzask tłumu — każdy sam!

Spokój tu słychać w wiatru śpiewie
i w szumie skrzydeł górskich orłów.
Mam tutaj wszystko to, co cenię:
przestrzeń, aż bezkres i ... brak wrogów. 

© Elżbieta Żukrowska 12.02.2014. 
Fot. z internetu

174//14. W STYLU RETRO




W STYLU RETRO

Palce tak sprawnie wiodą walca
mimo że w nich papieros tkwi
nogi —nie zawsze są do tańca
a przywołają szalone sny
w kieliszku mocny refleks światła
wypić czy czekać powiedz mi
już się zbudziła wyobraźnia
nogi — i tuman białej mgły
kiedyś już taki obraz widział
i dłonie miał na klawiaturze
nogi — dokładnie takie długie
zdjąć z nich pończochy
— i się odurzyć...

© Elżbieta Żukrowska 13.02.2014.
Fot. z internetu

173//14. KAWIARNIA W PARYŻU



KAWIARNIA W PARYŻU

Prawie upał...Krąży oddech gorącego miasta.
Słońce po plecach jasne, miło uśmiechnięte.
Kelner znużony — a dopiero trzynasta.
Znów gość zostawił krzesło odsunięte.

Napój? Drink firmowy z plasterkiem cytryny,
ale klientka wybrzydza, chce herbatę z miętą.
Najlepiej mrożoną... Bez ciastka od firmy.
Przecież się odchudza! Musi zostać... cienką!

Mało bardzo klientów —czas zaledwie siąpi...
Wszyscy już na wakacjach — Tunis, Baleary!
W Paryżu tylko turyści, a ci zawsze skąpi,
słusznych napiwków nie ma prawie wcale!

Ach! I ten strój kelnerski... też pora coś zmienić,
przecież pod prawą pachą uwiera i pije...
Jakieś lekkie koszulki, nawet z logo firmy.
Trochę lżej by było — a wtedy odżyję. 

© Elżbieta Żukrowska 12.02.2014.
Fot z internetu - obraz Kawiarnia w Paryżu - Mustafa Keyhani art.

172//14. I PO WSZYSTKIM



I PO WSZYSTKIM

Już wiem, kochana, już rozumiem
— to bycie ze mną ciebie nuży.
Czas fascynacji ci przeminął
i wspólne życie dziś nie służy...

Znudzona mocno czeszesz włosy,
nie chcesz, bym dbał o paznokietki,
właśnie co umiem i co robię
już nie zapewnia ci podniety...

Co było kiedyś — przeminęło...
A teraz nie wiem, jak zakończyć,
ty jesteś ze mną nieszczęśliwa,
więc po co sklejać, po co łączyć...?

© Elżbieta Żukrowska 12.02.2014.
Fot. z internetu

sobota, 15 lutego 2014

171//14. LATO - DMUCHAWCE I WIATR



LATO - DMUCHAWCE I WIATR

Dmuchawce, latawce, barwne spadochrony,
w serca baloniki i wielkie balony,
kolory życia, roztańczone barwy,
trzeba być tak lotnym by cenić wiatr każdy.

A jeśli uwierzyć majowym dmuchawcom,
że życie jest fraszką, igraszką — to bal!
Przetańczyć je można w lekkuchnych pantoflach,
uwierzyć, że w orkiestrę ważniejszą od par...

A wiatr właśnie dla nich tak gra i kołysze,
niech kwitną, niech tańczą swój jedyny bal!
Roztańczone swobodą osiądą na zawsze
by wystrzelić życiem — nawet pośród skał.

© Elżbieta Żukrowska 12.02.2014.
Fot z internetu

170//14. ZAPRASZAM CIĘ



ZAPRASZAM CIĘ

Zostawiłam dla ciebie otwartą furtkę,
może się domyślisz wczesnym popołudniem...
Podam dziś w patio poczęstunek
jeżeli przyjdziesz,
jeżeli lubisz...
Będę ci czytać moje wiersze,
te o miłości już przegranej.
Wiem — ty zapytasz, kto był pierwszy,
czy ciągle jeszcze jest kochany.

Będę się chyba z tobą droczyć,
bo i cóż mogę na mądrość czasów?
Tu każda miłość jest ta pierwsza,
na żadną inną nie mam czasu.

© Elżbieta Żukrowska 12.02.2014.
Fot z internetu.

169//14. W BIAŁYM WINIE...




W BIAŁYM WINIE

Kiedyś utopię w białym winie
tamto wspomnienie  o tobie rok temu...
Kiedyś odpłyną twoje cienie
i sam zostanę we własnym domu...

Wtedy przestanę sztucznych podniet,
typu kieliszek, a nawet szklanka,
pewnie odetchnę swobodnie piersią
i powiem — wolnym od tego ranka?

Słowo za słowem — nowo-moda,
następne "kiedyś" — jak zabawa?
Na takie myśli czasu szkoda
— jakiś masochizm chyba uprawiam.

© Elżbieta Żukrowska 12.02.2014.
Fot. z internetu